Dodaj do ulubionych

P.Pawle-proszę o poradę(szybko)

29.11.04, 08:48
Mój zięć urządził w piątek awanturę (wytrzymał od maja).Chcemy dzisiaj z
mężem ok.20=tej iść do niego na rozmowę.Chcemy mu powiedzieć, że wiemy o
stosowaniu przemocy...no właśnie, co i jak mówić, jakie elementy powinna
zawierać taka rozmowa.Gdyby Pan miał córkę, wobec której stosowana jest
przemoc, co by Pan mówił jako ojciec i specjalista? Może by Pan jakiś
schemat podyktował nam?Jak się zachowywać? Mam zamiar wziąć ze sobą telefon z
wybitym nr 997?Do 20-tej będę czekać na odpowiedź, a potem i tak musimy
radzić sobie sami, bo tę rozmowę musimy przeprowadzić dziś (jutro idę na
kilka dni do szpitala).
Obserwuj wątek
    • pawel.drozdziak Re: P.Pawle-proszę o poradę(szybko) 29.11.04, 10:56
      babcia_kasi napisała:

      > Mój zięć urządził w piątek awanturę (wytrzymał od maja).Chcemy dzisiaj z
      > mężem ok.20=tej iść do niego na rozmowę.Chcemy mu powiedzieć, że wiemy o
      > stosowaniu przemocy...no właśnie, co i jak mówić, jakie elementy powinna
      > zawierać taka rozmowa.Gdyby Pan miał córkę, wobec której stosowana jest
      > przemoc, co by Pan mówił jako ojciec i specjalista?

      przede wszystkim zaczalbym od rozmowy z corka. Bo jesli sie idzie na taka
      rozmowe (czy zreszta jakakolwiek) to dobrze jest miec dokladnie sprecyzowane
      wlasne stanowisko i cel. Czego ja konkretnie oczekuje po tej rozmowie? Jakiego
      efektu? Czy bede chcial czegos zadac? Jesli tak, to czego? Czy bede mial jakies
      propozycje? Jakie? Czy bede grozil zastosowaniem jakiejs sankcji, proponowal
      jakies bonusy? Jakie jest dokladnie to moje minimum negocjacyjne, z ktorego juz
      nie moge zejsc? Jaki jest moj plan na wypadek niemoznosci osiagniecia tego
      minimum?
      No i tych wszystkich spraw po prostu nie sposob ustalic sobie bez jej udzialu.
      Tak jak wspominalem wczesniej - gdyby udalo sie naklonic ja do rozmowy, czy
      moze wejscia na to forum taka sytuacja dalaby sie rozwiazac duzo latwiej.
      • babcia_kasi Re: P.Pawle-proszę o poradę(szybko) 29.11.04, 14:09
        Wielkie dzięki za szybki odzew.Moja córka razem ze mną czytała ten post, nawet
        usiadła do komputera, żeby odpisać-ale nie wie co , ona naprawdę nie jest
        gotowa, aż rumieńców dostała.Ale ponoć w sobotę u znajomych poruszyła ten
        problem...No coś się ruszyło, weszła też na ukryte F.To na razie się wycofujemy
        z interwencją (córka sama nie wie, czy tego chce-raz chce, zaraz nie).No te
        parę dni odczekamy.Jeszcze raz dzięki.Dobrze, że istnieje takie "pogotowie".
        • pawel.drozdziak Re: P.Pawle-proszę o poradę(szybko) 29.11.04, 15:21
          Moze na tym ukrytym uda sie corce sformulowac choc kilka slow od siebie. Czego
          sama chce, co jej sie podoba, co nie podoba, czego sie boi...no po prostu
          cokolwiek. Bylby to dobry punkt wyjscia najpierw do doprecyzowania tego, a
          pozniej ewentualnie do jakichs rozmow czy dzialan.
          • babcia_kasi Re: P.Pawle-proszę o poradę(szybko) 29.11.04, 17:37
            mam nadzieję, ze już wkrótce się przełamie....
            • ala_bez_kotow Re: P.Pawle-proszę o poradę(szybko) 30.11.04, 12:32
              dziwne jets to, co pisze pan pawel, bo ciagle zwala jakby wine na corke- ona
              musi cos zrobic. z tego co mi sie wydaje, ona po prostu chce normalnie zyc.

              oanie pawle jak pan sobie wyobraza takie negocjacje, o ktorych pan pisal-
              bonusy, nagrody itp?
              przeciez to smieszne w tej sytuacji. negocjacje to mozna sobie prowadzic z
              normalnymi ludzmi, a nie z psycholami, ktorzy po wyjsciu rodzicow maja jeszcze
              gorsze napady agresji.
              z doswiadczenia wiem, ze czasami sie nie da rozmwaiac- bardzo powszechne jets
              zaciemnianie, zmienianie faktow itp.
              problemem jets czy corka chce byc z takim czlowiekiem czy nie i czy wogole
              warto i czy sa mozliwosci ku temu, zeby sie uniezaleznic.
              • pawel.drozdziak Re: P.Pawle-proszę o poradę(szybko) 30.11.04, 13:04
                ala_bez_kotow napisała:

                > dziwne jets to, co pisze pan pawel, bo ciagle zwala jakby wine na corke- ona
                > musi cos zrobic. z tego co mi sie wydaje, ona po prostu chce normalnie zyc.

                nie mam zadnych opinii w sprawie tego, czego chce corka, poniewaz nie mialem
                okazji rozmawiac z nia na ten temat. My po prostu nie wiemy, czego ona chce, co
                mysli i jak sie czuje. Nie mamy zadnych danych na ten temat.

                > oanie pawle jak pan sobie wyobraza takie negocjacje, o ktorych pan pisal-
                > bonusy, nagrody itp?

                jak napisalem wczesniej jesli sie do kogos idzie, zeby z nim rozmawiac
                niezbedna jest znajomosc wlasnego stanowiska. Inaczej mowiac - czego my
                wlasciwie po tej rozmowie oczekujemy. Co chcemy osiagnac.

                Zakladajac, ze dzialamy w interesie corki nasze stanowisko musi pokrywac sie z
                jej stanowiskiem. Jesli nie wiemy, jakie to jej stanowisko jest (a nie wiemy)
                to po prostu nie ma z czym isc na te rozmowe. Mozemy najwyzej poinformowac
                corke, ze jesli bedzie chciala rozmawiac z nami to jestesmy gotowi jej
                wysluchac czy pomoc.

                > problemem jets czy corka chce byc z takim czlowiekiem czy nie

                o tym wlasnie rozmawiamy od 23 pazdziernika

                > i czy wogole
                > warto i czy sa mozliwosci ku temu, zeby sie uniezaleznic.

                jezeli ktos pozostaje w stosunku zaleznosci i pragnie sie uniezaleznic, to do
                tego celu zawsze jest jakas droga. Kazda droga zaczyna sie od zrobienia
                pierwszego kroku. W tym wypadku takim pierwszym krokiem do celu jest mowienie
                wlasnym glosem.
                • ala_bez_kotow Re: P.Pawle-proszę o poradę(szybko) 30.11.04, 13:26

                  > jak napisalem wczesniej jesli sie do kogos idzie, zeby z nim rozmawiac
                  > niezbedna jest znajomosc wlasnego stanowiska. Inaczej mowiac - czego my
                  > wlasciwie po tej rozmowie oczekujemy. Co chcemy osiagnac.

                  przeciez to chyba jest jasne jak slonce i jak dwa razy dwa rowne jets cztery.
                  babcia kasi nie chce, zeby w domu jej corki ze strony ziecia dochodzilo do
                  awantur. przeciez o tym pisala, jak Pan slusznie zauwazyl od 23.X.
                  wydaje mi sie, ze warto byloby zastanowic sie nad profilem agresora i jak
                  samemu zachowywac sie w sytuacjach, kiedy:
                  -zaciemniane i przekrecane sa fakty
                  -dochodzi do rekoczynow
                  -wystepuja wyzwiska.
                  -jak psychologicznie podejsc do agresora- czy tez z agresja, czy spokojnie.
                  pan chyba studiuje psychologie- chodzi o mechanizmy psycho-biologiczne, ktorych
                  ja, jako nie psycholog nie znam.
                  slowem jak sie bronic przed agresja i agresorem. po to tutaj jestesmy na tym
                  forum.
                  ja z checia bym sie dowiedzila jak nie/reagowac na zlosliwe zaczepki, agresje,
                  itp.
                  przykladem moze by wypowiedz anonymouslego, ktory twierdzi, ze zona go
                  sprowokowala. a teraz odrocmy manke i nauczmy sie my postepowac i
                  nie/odpowiadac na agresje agresora. to mnie interesuje, bo sama tego
                  doswiadczylam.
                  z moich doswiadczen wynika,ze z agresorem nie da sie rozmwaiac. a moze jednak
                  da.
                  • pawel.drozdziak Re: P.Pawle-proszę o poradę(szybko) 30.11.04, 14:05
                    Odpowiem w tym miejscu na czesc dotyczaca bezposrednio tego watku. Na druga
                    czesc postu, te dotyczaca rozmawiania z napastnikiem odpowiem troszke pozniej,
                    zeby nie mieszac tematow.

                    ala_bez_kotow napisała:

                    > > jak napisalem wczesniej jesli sie do kogos idzie, zeby z nim rozmawiac
                    > > niezbedna jest znajomosc wlasnego stanowiska. Inaczej mowiac - czego my
                    > > wlasciwie po tej rozmowie oczekujemy. Co chcemy osiagnac.

                    > przeciez to chyba jest jasne jak slonce i jak dwa razy dwa rowne jets cztery.
                    > babcia kasi nie chce, zeby w domu jej corki ze strony ziecia dochodzilo do
                    > awantur. przeciez o tym pisala, jak Pan slusznie zauwazyl od 23.X.

                    pierwsza osoba, ktora odczuje skutki interwencji bedzie jej corka.
                    Pismo rozwodowe, zawiadomienie policji, awantura, biernosc...cokolwiek zrobimy
                    czy czego nie zrobimy dotyczy bezposrednio tej osoby i jej zycia. Jest
                    absolutnie niemozliwe rozwazac jakies dzialania bez glosu tej osoby. To ona tu
                    jest najwazniejsza. Nasze wyobrazenia dotycza zwykle naszych wlasnych
                    doswiadczen. Jej doswiadczenia moga byc podobne, ale moga tez byc zupelnie inne.

                    Przemoc ze strony partnera to odebranie ofierze prawa do kierowania wlasnym
                    zyciem. Mowienie za ofiare, decydowanie za nia, uznawanie, ze my wiemy lepiej
                    co dla tej osoby dobre, co ona powinna itd.

                    Rozmowa o tej osobie BEZ tej osoby nawet jesli jest w dobrej wierze w zasadzie
                    niewiele sie od tego rozni. To wciaz jest tak, ze ktos inny robi cos z nia, a
                    ona pozostaje tu bierna i to wszystko po prostu "jej sie przydarza". Na
                    przyklad pojawia sie ktos, kto przeszedl przez przemoc ze strony partnera, wiec
                    widzi te sytuacje jak swoja i probuje ja rozwiazywac tak, jak by swoja
                    rozwiazywal. Na pewno w dobrej wierze, ale w takich sprawach wskazana jest duza
                    ostroznosc. Przeciez nie moge dac komus wskazowek w jaki sposob ma wejsc do
                    domu gdzie odbywaja sie awantury i tam rozmawiac jesli nie dysponuje zadna
                    wypowiedzia kogokolwiek z domownikow.

                    Podstawowa zasada: najpierw sluchac, potem mowic.

                    - jakiego rodzaju sa te awantury?
                    - czy dochodzi do przemocy fizycznej?
                    - czy dochodzi do zastraszania?
                    - jak sie czuje ta osoba teraz?
                    - czego sie obawia?
                    - czy ma na cos nadzieje?
                    - czy chce, aby jej sprawa byla dyskutowana na tym forum?

                    to sa pytania, na ktore wiele osob gotowych jest odpowiadac (na tym forum to
                    pewnie ze sto osob jest pewnych, ze wie dokladnie co i jak tam sie dzieje), ale
                    naprawde na nie odpowiedziec moze tylko jedna osoba. Sama zainteresowana.

                    Byc moze ta osoba czyta mnie w tej chwili.

                    Zwracam sie teraz do niej i TYLKO do niej.
                    Jesli Pani mnie czyta, prosze, niech sie Pani odezwie. Prosze o jakikolwiek
                    znak Pani aktywnosci, jakakolwiek wypowiedz. Moze to byc wypowiedz na tym
                    forum, moze to byc jakis email do mnie prywatnie na adres pawel.drodziak@wp.pl
                    lub jakakolwiek inna forma dania znaku zycia ktora Pani wybierze.

                    Jesli zdecyduje sie Pani napisac do mnie prywatnie, to oczywiscie zachowam
                    tresc listu i fakt jego wyslania dla siebie. Niczym Pani nie ryzykuje, bo to
                    forum jest calkowicie anonimowe.
                    Nie goni Pani w tej sprawie zaden termin. Moj apel jest aktualny teraz, w tym
                    roku, w przyszlym czy kiedykolwiek sie Pani zdecyduje do nas zwrocic. Nie
                    gwarantuje, ze bedziemy w stanie pomoc, znamy jednak mnostwo kobiet ktore
                    wyszly z podobnych problemow i w wielu przypadkach mielismy w tym swoj udzial.
                    Nie mamy nieograniczonych mozliwosci, ale mamy pewne doswiadczenie i byc moze
                    bedziemy w stanie pomoc w taki sposob, ktory uzna Pani za najlepszy dla siebie.

                • ala_bez_kotow ps. 30.11.04, 13:27
                  jakie bonusy Pan chce dawac awanturnikowi.?
                  przestanmy cytowac ksiazki biznesowe o negocjacjach tylko zejdzmy na ziemie.;)
                  • pawel.drozdziak Re: ps. 30.11.04, 14:14
                    ala_bez_kotow napisała:

                    > jakie bonusy Pan chce dawac awanturnikowi.?
                    > przestanmy cytowac ksiazki biznesowe o negocjacjach tylko zejdzmy na ziemie.;)

                    konkretne przyklady:

                    1. mezczyzna nie godzi sie na odebranie mu praw rodzicielskich, ale ma dlugi.
                    Godzimy sie pomoc mu w zalatwieniu kredytu, jesli zrzecze sie praw.

                    2. mezczyzny nie daje sie wyeksmitowac, mamy dowody na to, ze bylo znecanie sie
                    nad rodzina, ale nie jest zalozona sprawa karna i wygrana w takiej sprawie nie
                    jest pewna. Godzimy sie nie zakladac sprawy karnej jesli wyprowadzi sie
                    natychmiast.

                    Sprawce i ofiare lacza zwykle lata wspolnego zycia, wspolnota majatkowa,
                    wspolne zobowiazania itp. jest wiec mozliwa cala masa podobnych sytuacji. Te
                    dwie znam z ostatniego miesiaca.
                    • robin153 Panie Pawle 04.12.04, 03:25
                      Jestem zalozycielka forum "Przemoc w malzenstwie" i jestem pod wrazeniem bardzo
                      KONSTRUKTYWNYCH, pomocnych i rzeczowych porad, ktore Pan tutaj udziela.

                      Mam pytanie:

                      Czy jezeli uznam ze ktoras z opisywanych sytuacji na moim forum wymaga bardzie
                      fachowej pomocy niz tylko nasze wsparcie to czy moge podac Pana e-mail. na
                      forum mamy dwie prawniczki, ale przyznaje ze czasem opisywane sytuacje
                      przerastaja nas...

                      Dziekuje z gory.
                      • pawel.drozdziak Re: Panie Pawle 05.12.04, 17:10
                        dziekuje, bardzo to milo czytac takie rzeczy.

                        > Czy jezeli uznam ze ktoras z opisywanych sytuacji na moim forum wymaga
                        bardzie
                        > fachowej pomocy niz tylko nasze wsparcie to czy moge podac Pana e-mail. na
                        > forum mamy dwie prawniczki, ale przyznaje ze czasem opisywane sytuacje
                        > przerastaja nas...

                        mowiac szczerze sam tez mam czasem wrazenie, ze wiele z tych rzeczy ktore
                        przychodza mnie przerasta. Bywa chyba i tak, ze pewne sprawy musza sie po
                        prostu dopelnic. Jakis proces musi zadziac sie do konca, zanim sie rozwiaze i
                        my w niektorych przypadkach niewiele mozemy miec na to wplywu. Przypuszczam, ze
                        tak bylo na przyklad w sprawie Kinn ktora tu pisywala. Byc moze Kinn wroci do
                        nas za 7 lub 14 lat, jesli to forum jeszcze wtedy bedzie istnialo. Nie
                        wszystkim da sie pomoc od razu. Ale oczywiscie prosze bardzo, uzywam adresu
                        pawel.drozdziak@wp.pl
                        Jesli cos bede w stanie dolozyc to chetnie.
                        Pozdrawiam.
                        • robin153 Re: Panie Pawle 07.12.04, 04:48
                          Wielkie, wielkie dzieki. To prawda ze kazda z nas ma inny poziom tolerancji....

                          Prosze tez do nas kierowac kobietyktore potrzebuja rozmowy , wsparcia - na
                          naszym forum sa tylko kobiety, wiele z nas juz odeszlo ze zwiazkow gdzie
                          panowala przemoc, czesc z nas jest w trakcie terapii...

                          Dziekuje jeszce raz. Marta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka