Dodaj do ulubionych

Pytanie do mojego kochanka

IP: *.ewave.at 15.05.02, 23:35
Powiedzmy,ze mam meza.Powiedzmy,ze dzieci tez.Powiedzmy,ze w zasadzie jestem
szczesliwa ze swoim mezem...itd-w sensie pozytywnym.
NO TO DLACZEGO JESTES MOIM KOCHANKIEM?To dobrze przemyslane i teoretycznie
glupie pytanie kieruje do Pan,ktore maja kochankow i do ich gachow tez.
Zastanowmy sie wspolnie,co determinuje "skoki w bok" pan i apetyt panow-gachow
na kobietki zwiazane juz z innym.
I prosze mi nie zarzucac,ze ten temat sama sobie wydumalam.Sam sie narzuca,jak
sie poczyta uwaznie wadki na tym forum.Interesuje mnie to ,bo sama nie mam
takich doswiadczen.
Obserwuj wątek
    • Gość: mario2 Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.05.02, 23:41
      jesli dostajesz na obiad dziennie np. kapusniak, to z checia zjesz na miescie
      chociazby hot- doga!
      • Gość: Vika Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.ewave.at 16.05.02, 00:05
        Mario,cholera jasna ,Ty tu nie masz nic do gadania.Odczep sie od tego
        pytania.Ja nie jestem Twoim hod-dogiem.My sie kochamy z innych powodow.Paniatno!
        • Gość: mario2 Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.05.02, 00:07
          wiem, ze z hot dogiem to przesada.
          Parowek w tylek sobie nie bedziemy wsadzac!
          • Gość: Vika Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.ewave.at 16.05.02, 00:18
            Pewnie,ze nie!Przeciez Ty dobrze wiesz gdzie co wsadzic.Nie bede Cie uczyc.ALe
            z ciebie romantyk!Co chwila odkrywam nowe Twe uroki.Zaden facet Ci nie
            dorownuje.Czy Ty masz jakies wady?
            • Gość: mario2 Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.05.02, 00:22
              Owszem - mam kobiete z ktora jest mi b. dobrze :o)
              • Gość: Vika Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.ewave.at 16.05.02, 00:25
                Gość portalu: mario2 napisał(a):

                > Owszem - mam kobiete z ktora jest mi b. dobrze :o)
                W kontekscie mojego pytania glownego to nie zadna wada.Ona jest poprostu kochanka
                mojego kochanka a naszym wspolnym kochankiem jest jeden taki-tam...

            • Gość: peter42 Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.bydgoszcz.leased.ids.pl 16.05.02, 19:42
              To mało znasz facetów!
        • lalka74 Re: Pytanie do mojego kochanka 16.05.02, 00:08
          Nie mam pojęcia - ale się zastanowię i napiszę co np mnie ciągnie trochę do
          skoku w bok.
          • b_a_c_h_a Re: Pytanie do mojego kochanka 16.05.02, 09:15
            jak to co????
            pierwszy seks z nowym facetem to cos najcudowniejszego na swiecie
            ta niepewnosc - rozbraja
            • sonija Re: Pytanie do mojego kochanka 16.05.02, 09:48
              Może ten pierwszy sex z nowym facetem to tak jakby stapać po zupełnie nieznanym
              grząskim gruncie, ale drugi raz to jest to !!!! wiesz już "o co z NIM chodzi".
              Mnie najbardziej pociąga ten dreszczyk nowych emocji, doznań, cała odpływam...w
              nieznane...
              Nie propaguję tutaj zdrady, ale... czasem to jest silniejsze od zdrowego
              rozsądku, masz na kogoś taką straszną ochotę i dajesz się ponieść emocjom...
              • Gość: iga Re: Pytanie do mojego kochanka IP: 212.106.0.* 16.05.02, 10:09
                a pozniej kajanie sie na kolanach, zalosne..
                • sonija Re: Pytanie do mojego kochanka 16.05.02, 10:18
                  a tak konkretnie to co masz nz mysli ? Gdybyś (mógł)mogła rozwinąć ten temat...
                  pozdr.
                  S.
                  • Gość: iga Re: Pytanie do mojego kochanka IP: 212.106.0.* 16.05.02, 10:26
                    kiedy ten "dobry i cudowny" maz w koncu sie polapie..predzej czy pozniej
                    wszystko wyjdzie na jaw..zdrade akurat najtrudniej jest ukryc..szlochy,
                    blagania, ja cie tak bardzo kocham..itp
                    • b_a_c_h_a Re: Pytanie do mojego kochanka 16.05.02, 10:41
                      o czym w koncu tu mowa???
                      o jednorazowym skoku w bok czy o dlugotrwalym romansie?

                      jesli o tym pierwszym to do kajania moze w ogole nie dojsc
                      grunt to dyskrecja i wlasciwy/dojrzaly/dyskretny facet
                      • Gość: iga Re: Pytanie do mojego kochanka IP: 212.106.0.* 16.05.02, 10:46
                        jak dla mnie nie ma roznicy
                        postaw sie w takiej sytuacji jakbys to ty dowiedziala sie od swojego meza,ze
                        zdradzil
                        i tlumaczy sie pozniej
                        " no co ty to tylko taki jeden numerek"
                        lub
                        tak co najmniej od roku sypiam sobie z jakas panna
                        • b_a_c_h_a Re: Pytanie do mojego kochanka 16.05.02, 10:48
                          no niby masz racje ale....
                          podobno kobiety zeby sie przeznac z facetem potrzebuja choc odrobine UCZUCIE
                          facecito robia tylko dla seksu
                          • b_a_c_h_a Re: Pytanie do mojego kochanka 16.05.02, 10:48
                            przeznac tzn. PRZESPAC
                          • Gość: iga Re: Pytanie do mojego kochanka IP: 212.106.0.* 16.05.02, 10:52
                            kobiety tez potrafia..nie ma reguly..charakter i podejscie do zycia raczej
                            decyduja o powodach jak sadze..
                            • b_a_c_h_a Re: Pytanie do mojego kochanka 16.05.02, 10:55
                              a moze wszystko zalezy od:
                              - wychowania?
                              - uczciwosci?
                              - przywiazania?
                              a przede wszystkim LOJALNOSCI

                              w koncu kazdy jest inny
                              • Gość: iga Re: Pytanie do mojego kochanka IP: 212.106.0.* 16.05.02, 10:59
                                do tej listy dodalabym jeszcze szacunek dla samego siebie i do partnera..

                            • sonija Re: Pytanie do mojego kochanka 16.05.02, 10:59
                              Mam wrażenie, że jesteś jeszcze mało doświadczona w tych sprawach, myślisz na
                              poziomie 18-letniego romantyka. Ja też kiedyś tak myślałam jak Ty ....ale wraz
                              z upływem czasu i nowymi doświadczeniami "życiowymi" punkt widzenia zmienia
                              się. Ja mam tylko jedno życie, a z dnia na dzień nie jestem coraz młodsza...
                              kiedyś to może zrozumiesz, że trzeba brać zycie całymi garściami bo bardzo
                              szybko mija....nie wyobrażam sobie aby przez całe życie kochać się tylko z Tym
                              jednym mężczyzną.... to jest miom zdaniem nie możliwe...
                              W jakiś trwały romans nigdy bym się nie wpakowała bo to fakt, że się kiedyś
                              wyda, ale człowiek dorosły ponosi konsekwencje swojego postępowania i z tego
                              zdaję sobie sprawę...
                              • b_a_c_h_a Re: Pytanie do mojego kochanka 16.05.02, 11:03
                                dziekuje Ci bardzo
                                rzeczywiscie to da sie wyczuc w tej kwestii - czy ma sie doswiadczenie czy nie
                                zycie ejst jedno
                                jak bralam slub to myslalam sobie, ze to bedzie wspaniale za 30 lat powiedziec
                                sobie czy JEMu "nigdy Cie nie zdradzilam. Bylam wierna"
                                ale zycie okazuje sie inne

                                iga - jestes mezatka?



                                > Mam wrażenie, że jesteś jeszcze mało doświadczona w tych sprawach, myślisz na
                                > poziomie 18-letniego romantyka. Ja też kiedyś tak myślałam jak Ty ....ale wraz
                                > z upływem czasu i nowymi doświadczeniami "życiowymi" punkt widzenia zmienia
                                > się. Ja mam tylko jedno życie, a z dnia na dzień nie jestem coraz młodsza...
                                > kiedyś to może zrozumiesz, że trzeba brać zycie całymi garściami bo bardzo
                                > szybko mija....nie wyobrażam sobie aby przez całe życie kochać się tylko z Tym
                                > jednym mężczyzną.... to jest miom zdaniem nie możliwe...
                                > W jakiś trwały romans nigdy bym się nie wpakowała bo to fakt, że się kiedyś
                                > wyda, ale człowiek dorosły ponosi konsekwencje swojego postępowania i z tego
                                > zdaję sobie sprawę...

                                • Gość: iga Re: Pytanie do mojego kochanka IP: 212.106.0.* 16.05.02, 11:27
                                  nie jeszcze nie jestem mezatka..ale dla mnie partnerstwo i malzenstwo rozni od
                                  siebie tylko ten przyslowiowy papierek..
                              • Gość: iga Re: Pytanie do mojego kochanka IP: 212.106.0.* 16.05.02, 11:13
                                sonija napisał(a):

                                > Mam wrażenie, że jesteś jeszcze mało doświadczona w tych sprawach, myślisz na
                                > poziomie 18-letniego romantyka. Ja też kiedyś tak myślałam jak Ty ....ale wraz
                                > z upływem czasu i nowymi doświadczeniami "życiowymi" punkt widzenia zmienia
                                > się. Ja mam tylko jedno życie, a z dnia na dzień nie jestem coraz młodsza...
                                > kiedyś to może zrozumiesz, że trzeba brać zycie całymi garściami bo bardzo
                                > szybko mija....nie wyobrażam sobie aby przez całe życie kochać się tylko z Tym
                                > jednym mężczyzną.... to jest miom zdaniem nie możliwe...
                                > W jakiś trwały romans nigdy bym się nie wpakowała bo to fakt, że się kiedyś
                                > wyda, ale człowiek dorosły ponosi konsekwencje swojego postępowania i z tego
                                > zdaję sobie sprawę...

                                a tak w sprawie zdrad to jestem nizej niz na poziomie 18 letniego
                                romantyka..zielona znaczy sie i wierz mi takich doswiadczen nabywac nie chce ani
                                ich doswiadczac
                                nie wiem czy branie zycia pelnymi garsciami w atmosferze klamstwa i krzywdy
                                drugiej osoby jest dobrym pomyslem na zycie
                                dorosly czlowiek podejmuje decyzje i fakt powinien ponosic tego
                                konsekwencje..malzenstwo bo o nim tu mowa jest taka decyzja i niesie za soba
                                wiele wyrzeczen
                                to bylo ogolnie
                                soija nie bierz tego osobiscie do siebie
                                • sonija Re: Pytanie do mojego kochanka 16.05.02, 11:39
                                  Nigdy nie biorę wypowiedzi ludzi na forum do siebie... ale to co nas otacza -
                                  nie mamy na to wpływu... nie chcę Cię zniechęcać do małzeństwa, cz zachęcać do
                                  niewierności...Gdy czytam wypowiedzi ludzi szczęśliwych, którzy w pełni maję
                                  zaufanie do swoich partnerów to znów chce mi się uwierzyć w to,że można być
                                  tylko z jedną osobą, ale... zwykła prozaiczna rzeczywistość jest inna i nie
                                  będę Ci tu opowiadać smutnych przypadków moich kolezanek czy innych znajomych
                                  kobitek, które po swoich smutnych przejściach nie mają juz żadnych skrupułów w
                                  popdrywaniu facetów ( także żonatych). Kiedys sama to zrozumiesz, czego Ci nie
                                  życzę...
                                  • Gość: frisky2 Re: Pytanie do mojego kochanka IP: 62.233.139.* 16.05.02, 16:02
                                    sonija napisał(a):

                                    > Nigdy nie biorę wypowiedzi ludzi na forum do siebie... ale to co nas otacza -
                                    > nie mamy na to wpływu... nie chcę Cię zniechęcać do małzeństwa, cz zachęcać do
                                    > niewierności...Gdy czytam wypowiedzi ludzi szczęśliwych, którzy w pełni maję
                                    > zaufanie do swoich partnerów to znów chce mi się uwierzyć w to,że można być
                                    > tylko z jedną osobą, ale... zwykła prozaiczna rzeczywistość jest inna i nie
                                    > będę Ci tu opowiadać smutnych przypadków moich kolezanek czy innych znajomych
                                    > kobitek, które po swoich smutnych przejściach nie mają juz żadnych skrupułów w
                                    > popdrywaniu facetów ( także żonatych). Kiedys sama to zrozumiesz, czego Ci nie
                                    > życzę...


                                    A ja nie sugeruje sie wcale przykladami moich znajomych. Nawet jesli 99 proc. z
                                    nich mialo nieudane zwiazki, nie znaczy, ze moj tez jest skazany na porazke.
                          • Gość: peter42 Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.bydgoszcz.leased.ids.pl 16.05.02, 19:52
                            Jakoś nie skorzystałem z usług tych, całkiem niezłych, podkładających mi się.
                            Nie mogłem się jakoś przykleić do ich duszy, były dla mnie zimne i zbyt odległe.
                      • Gość: peter42 Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.bydgoszcz.leased.ids.pl 16.05.02, 19:48
                        b_a_c_h_a napisał(a):

                        > grunt to dyskrecja i wlasciwy/dojrzaly/dyskretny facet


                        Grunt to dyskrecja i właściwa/dojrzała/dyskretna dziewczyna (najlepiej mężatka)

                  • bruce.lee dziewczyna z pracy 16.05.02, 10:27
                    wlasnie jest na delegacji z zagranica ze swoim kochankiem. w domu maz i
                    dziecko. w przekonaniu wielkiej milosc.
    • inger Re: Pytanie do mojego kochanka 16.05.02, 13:56
      Mysle, ze to co nas ciagnie do innych i sam fakt, ze to sie dzieje zalezy
      glownie od tego czego nie dostajemy od meza.
      Ochota, ochota, pozadanie, pozadaniem, ale prawda jest, ze spelniona i kochana
      kobieta nie wchodzi innym do lozka.

      Niesamowite jest to jak zycie potrafi zwerifikowac nasze poglady i
      postanowienia, kiedys niewiernosc byla dla mnie nie do pomyslenia...

      POzdrawiam
      • Gość: Remo Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.zetokat.com.pl / 192.168.0.* 16.05.02, 14:57
        > Ochota, ochota, pozadanie, pozadaniem, ale prawda jest, ze spelniona i kochana
        > kobieta nie wchodzi innym do lozka.

        A że definicja "kobiety spełnionej" i "kochanej" jest nieuchwytna, to koniec
        końcem, facet zawsze będzie winien, tego że jego partnerka poczła po całości z
        jakimś lolkiem? G... prawda.
        PS
        Ci, którzy poczuli się urażeni, sami sobie są winni.
        • inger Re: Pytanie do mojego kochanka 16.05.02, 16:54
          Gość portalu: Remo napisał(a):

          > A że definicja "kobiety spełnionej" i "kochanej" jest nieuchwytna, to koniec
          > końcem, facet zawsze będzie winien, tego że jego partnerka poczła po całości z
          > jakimś lolkiem? G... prawda.
          >

          Nie mowie, ze zawsze bedzie facet winien, pewnie, ze znajda sie i kobiety, ktore
          maja super faceta przy swoim boku a i tak potrzebuja wrazen.
          Generalnie jednak uwazam, ze zdrada u kobiet bierze sie z ich zaniedbywania przez
          faceta.
          Pewnie, ze sa rozne definicje kobiety ' spelnionej' i 'kochanej', kazda z nas
          moze to troche inaczej interpretowac (choc w gruncie rzeczy wszystkie kobity sa
          do siebie pod tym wzgledem podobne)Nie o to tu chodzi
          Wazne jest to czy ta druga osobe obchodzi czy jest nam z nia dobrze.
          Ile facetow pyta swoje kobiety czy sa z nimi szczesliwe? (no i oczywiscie vice-
          versa) W wiekszosci g... to nas obchodzi!


          • Gość: Remo Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.zetokat.com.pl / 192.168.0.* 17.05.02, 14:24
            > Ile facetow pyta swoje kobiety czy sa z nimi szczesliwe? (no i oczywiscie vice-
            > versa) W wiekszosci g... to nas obchodzi!
            >

            Bóg raczy wiedzieć ile prawdy jest w odpowiedzi na takie pytanie! Cokolwiek nie
            usłyszysz - dasz sobie rękę obciąć, że to prawda? Poza tym, jeśli ktoś zadaje
            takie pytanie, to znaczy, że już jest za późno.
            • inger Re: Pytanie do mojego kochanka 17.05.02, 15:32




              > >
              >
              Bóg raczy wiedzieć ile prawdy jest w odpowiedzi na takie pytanie! Cokolwiek nie
              >
              > usłyszysz - dasz sobie rękę obciąć, że to prawda? Poza tym, jeśli ktoś zadaje
              > takie pytanie, to znaczy, że już jest za późno.


              Sorry, ale na co za pozno? Na wyjasnienie sobie pewnych spraw nigdy nie jest za
              pozno, no ale tego musza chciec dwie strony.
    • Gość: AndrzejX Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.02, 14:44
      Watek jest dość ciekawy i dotyczy praktycznie wszystkich, bo wiąże się z tym
      dlaczego wciąż szukamy nowych parterów? (To dlaczego żony i mężowie nie
      odchodzą z małżeństw tylko mają kochanków jest dłuższym tematem i raczej nie
      tutaj i teraz)Wydaje mi się, że są ku temu 2 powody, wciąż szukamy czegoś
      nowego co daje nam nowość, jakąś odmienność od tego co mamy. Drugim jest
      szukanie Wielkiej Miłości wymarzonego partnera, takiego dla którego zrobi się
      wszystko. Niestety jak wskazuje przynajmniej moja praktyką oba źródła
      poszukiwań prowadzą do frustracji i dość dziwnych i toksycznych związków.
      Silne kobiety okazywały się małymi dziewczynkami z kompleksami albo pustymi
      frazesami z książek dla feministek. Chyba tak już jest, że nie ma prawdziwym
      gentemenów bo nie ma prawdziwych kobiet które by ich urodziły. Ale z drugiej
      strony co nam pozostaje poza szukaniem?(tym bardziej, że czasami jest całkiem
      miło i poznaje się miłe osoby:)
      • Gość: Judith Re: Pytanie do mojego kochanka-do AndrzejaX IP: *.tlsa.pl 16.05.02, 15:10
        Przykro mi ,że aż tak się rozczarowałeś,ale nie ustawaj w poszukiwaniach,może
        kiedyś znajdziesz tę idealną partnerkę,dla której będziesz gotów na wszystko.A
        jeśli po drodze spotkasz jeszcze jakieś "całkiem miłe" osoby to tym lepiej!choć
        oczywiście istnieje ryzyko kolejnego toksycznego związku.
        PS.A myślałam że lubisz małe dziewczynki...
        • Gość: AndrzejX Re: Pytanie do mojego kochanka-do AndrzejaX IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.02, 15:25
          Droga Judith dlaczego myslisz, że lubie takie kobiety?? Owszem czasem
          przyjemnie jest poczuć się potrzebnym i docenianym ale w życiu potrzebny jest
          partner a nie dziecko do niańczenia
          • Gość: Judith Re: Pytanie do mojego kochanka-do AndrzejaX IP: *.tlsa.pl 16.05.02, 15:32
            Gość portalu: AndrzejX napisał(a):

            > Droga Judith dlaczego myslisz, że lubie takie kobiety?? Owszem czasem
            > przyjemnie jest poczuć się potrzebnym i docenianym ale w życiu potrzebny jest
            > partner a nie dziecko do niańczenia

            Pomyliłam się.
            • Gość: AndrzejX Re: Pytanie do mojego kochanka-do AndrzejaX IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.02, 15:40
              W jakim sensie?Tego czy się znaliśmy czy tego, że jesteś inna?Ludzie sa jacy
              sa wić nie osądzaj innych i siebie
              • Gość: Judith Re: Pytanie do mojego kochanka-do AndrzejaX IP: *.tlsa.pl 16.05.02, 15:48
                możemy już chyba przejść na priva
                • Gość: AndrzejX Re: Pytanie do mojego kochanka-do AndrzejaX IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.02, 16:25
                  O Ile masz coś cikawego do powiedzenia i nie jesteś kolejnym zblazowanym
                  małolatem
                  • Gość: Vika Re: Pytanie do mojego kochanka. IP: *.ewave.at 16.05.02, 19:51
                    Jak nie umiecie sie porzadnie sprzeczac to lepiej przestancie.
                    Przeczytalam tu wiele ciekawych uwag.Wczesniej napisalam,ze sama nie mam takich
                    doswiadczen.Tak jest.Poniekad.Otoz,kiedy widzialam,ze jemu lub mnie przestaje
                    sie podobac wspolna zabawa w pare,rozstawalismy sie z jego lub mojej inicjatywy
                    i oczekiwalam na nowa znajomosc(po jakims,leczacym rany czasie).W sumie
                    przezylam dwa malzenstwa,w tym jedno calkiem udane,ale ...przylapalam go na
                    zdradzie ,w moim wlasnym lozku z moja rodzona siostra.Tego nie moglam mu
                    darowac.Byc moze trzeba bylo ale nie moglam.No i znalazl sie taki
                    jeden.Malzenstwo trwalo formalnie(ze wzgledu na dzieci),ja urzedowalam z nowym
                    narzeczonym a maz z nowa dama swojego serca.Rozwod wzielismy bezbolesnie,za
                    obopolna zgoda.Zyjemy do dzis w przyjazni a i obaj moi panowie,ten byly i
                    obecny ,tez sie wzajemnie tolerowali.Ten trzeci zwiazek rozpadl sie bo...ale
                    pisalam juz o tym kilka tygodni temu.Nie wazne.
                    Krotko mowiac:
    • Gość: Saskia Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.w.club-internet.fr 16.05.02, 19:06
      kilka lat temu (mialam 20 lat) bylam kochanka 33 letniego faceta. to trwalo 6
      miesiecy. dla mnie to nie byl mezczyzna na cale zycie, zadna wielka milosc,
      tylko wielkie zauroczenie, a z jego strony, jak to mowil "odskocznia".
      w kilku slowach, dlaczego byl ze mna - nie bylo w jego malzenstwie ciepla,
      milosci i czulosci, albo dostawal tego za malo. ja bylam jego pierwsza kochanka
      i mowil, ze ja mu to wszystko daje. wiem, ze od kilku lat jest w separacji -
      mysle, ze nie klamal mowiac mi to wszystko. Ale, co sie z nim dzieje teraz?
      zyje sam w kawalerce, ma kilka kochanek, ktore sie wciaz zmieniaja i on teskni
      wciaz za miloscia i czuloscia. Zalosc ogarnia.
      Dlaczego maz/zona znajduje sobie kochanka/ke? to zbyt skomplikowany problem,
      zeby go ujac w kilku slowach, ale mysle, ze z jednej strony jest to tesknota za
      czyms, czego sie nie dostaje od malzonka/nki, a z drugiej pewna doza
      niedojrzalosci.
      • Gość: tak Re: Pytanie do mojego kochanka IP: *.edu.pl / 10.5.254.* 16.05.02, 20:33
        powtórzę co pisałam na innym wątku:
        najpierw brak czegoś w małżeństwie, może
        zrozumienia z jego strony jej problemów, może seks
        jej nie satysfakcjonuje. Kiedyś było dobrze, a potem
        przestało. Ona udawała zadowolenie, bo najpierw
        myślała, że to w niej tkwi problem, potem udawała, bo
        zrozumiała, że wprawdzie nie ona tu winna, ale jego
        pogorszenie się formy nie jest od niego zależne
        (przemęczenie, zdrowie, wiek) i ponieważ nie chciała
        mu sprawiać przykrości nadal udawała. A potem już nie
        jest dalej w stanie udawać i jest coraz bardziej
        rozgoryczona, sfrustrowana, agresywna, nawet wobec
        męża i rodziny. A potem spotyka kogoś (w necie lub
        życiu), kto ja wysłucha, zaspokoi potrzebę uwagi,
        miłości, seksu... i poprawi samopoczucie. Problemy
        małżeńskie straca swoją ostrość, bedzie mogła się
        zdobyć na wyrozumiałość i cierpliwość wobec małżonka.
        (Oczywiście mówię o zdradzie w pozornie dobrych
        małżeństwach, pomijam te ewidentnie konfliktowe).
        I kocha jednocześnie dwóch mężczyzn. Męża - uczucie
        pewności (i wcale nie mówię tu o finansach, bo często
        kobieta zarabia tyle samo lub więcej w dzisiejszych
        czasach), wspólne wspomnienia, przyjaźń, porozumienie,
        które zdobywa się latami, wspólne dzieci i sposób
        spędzania czasu. I kochanka ten zawrót głowy, życie na
        najwyższych obrotach, chęć wysłuchania jej problemów
        (choć oczywiście może być pozorna i na krótką metę).
        On nie daje tego co daje mąż, ale daje to czego mąż
        jej nie dał. W takiej sytuacji może jednocześnie być,
        chcieć być z oboma. Oczywiście na ogół z pełną
        świadomością, że taki układ nie jest rozwiązaniem i że
        trzeba albo zrezygnować z zawrotu głowy i pełnej
        realizacji jej potrzeb, albo skrzywdzić, kochanego
        przecież, męża.
        • Gość: motek Tak, slyszalem o czyms takim IP: 139.57.24.* 16.05.02, 20:43
          Nie ma doswiadczen w temacie, wiec pewnie powinienem siedziec cicho. Ale na
          innym forum (Romantica) byl kiedys taki post:

          ------------------------------------------
          Historia pewnego romansu
          Autor: dzwoneczek4@poczta.gazeta.pl
          Data: 09-05-2002 22:38


          --------------------------------------------------------------------------------
          Bylo tak:
          Nie pracuje, mam bardzo duzo czasu. Maz pracuje, ale bez przesady, mial zawsze
          czas dla mnie i dla dzieci. Mimo to, sporo zarabia. Ogolnie mily facet, nie za
          goracy, nie za zimny, bez szalenstw, taki ...cieply.
          No, ale ja mialam duzo wiecej czasu. Poznalam kogos, krotki romans, troche
          seksu. Przez chwile czulam sie taka niezwykla, wspaniala, ale potem mi
          przeszlo. Zobaczylam (kilak roznych spraw) ze kochanek mezowi do piet nie
          dorasta, praktycznie pod zadnym wzgledem. I ze kocham meza jak nigdy nikogo.

          Maz sie jakims sposobem zorientowal. Byla ciezka rozmowa, rozplakalam sie, on
          tez. Przysiegalam, ze go kocham. Blagalam, zeby mi wybaczyl, dal szanse, ze ja
          juz nigdy! Upokorzylam sie jak nigdy przedtem. Pocalowal mnie i powiedzial, ze
          sprobuje wybaczyc, ze zostanie.

          Staralam sie byc wspaniala i slodka, mila, ale nie dzialalo. Jakby cos w nas
          sie rozbilo. Niezpodziewanie, po czterech miesiacach, trzy dni temu,
          powiedzial, ze on juz mnie nie potrafi kochac, ze zamiast dac druga szanse mi,
          woli dac pierwsza szanse komus innemu.
          Ze zaakceptowal oferte pracy na Zachodnim Wybrzezu (mieszkamy w USA) i
          wyprowadza sie na zawsze. I ze skontaktuje sie ze mna przez adwokata.
          Powiedzial jeszcze, ze wystapi o przyznanie mu opieki nad dziecmi (na razie sa
          w domu, ze mna). Nawet nie potrafilam sie rozplakac, tak mnie zamurowalo.

          Tak go kocham! Rycze od trzech dni prawie bez przerwy. Z milosci i tesknoty, z
          zalu i ze strachu! Nic nie umiem, nie mam pracy, nie mam wyksztalcenia, ktore
          by bylo tutaj cokolwiek warte, nie mam pieniedzy. Jestem samotna 35-letnia baba
          z lekka nadwaga. Coraz wieksza, bo zre teraz bez opamietania.
          ----------------------------------

          Troche na temat, prawda?

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: Vika Re: Tak, slyszalem o czyms takim IP: *.ewave.at 17.05.02, 08:50
            Rzeczywiscie,tragiczna historia.I mysle ,ze wszyscy jej bochaterowie zasluguja
            na wspolczucie.
            Ale co mysla i czuja osoby po romansie,ktory nie wyszedl na jaw?Ostatnio,moj
            byly maz, przy okazji matury mlodszego syna,powiedzial,ze swoja glupia chucia
            zrujnowal sobie zycie.Od naszego rozwodu minelo 11 lat.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka