Gość: Facet
IP: *.alfa / *.internetdsl.tpnet.pl
04.01.05, 18:30
za dużo jak na teraz,kiedyś może okazać się, że bardzo w sam raz.
ok, wyjaśniam o co chodzi.
Moja kobieta, z która od pół roku jestem w stałym związku stwierdziła jakiś
czas temu, że chce zostać ze mną na całe życie. Twierdzi, że jestem takim
facetem jakiego potrzebuje, a nawet więcej. Mówiła wiele więcej, ale
cytowanie zabrzmiałoby jak jakiś rodzaj dowartościowywania samego siebie, a
nie o to mi chodzi.
problem tkwi w tym, że ja, pomimo, ze ją bardzo ...wiadomo co. I jest nam,
dobrze ze soba, to ja nie czuję, że mógłbym być z nią przez całe życie. Nie
twierdzę, że kiedyś mógłbym tak poczuć, ale na razie widzę w niej, pomimo
wielu ogromnych zalet, kobietę, która nie mogłaby być moją żoną i ewentualnie
matką moich dzieci. Nie wiem jak ja mam się zachowywać wobec wyznań mojej
kobiety. Cieszy mnie ogromnie jej przywiązanie, wiem, że to wspaniała
kobieta. Nie chcę, żeby brnęła w coś co może się nie skończyć tak jak ona
marzy. Na razie udało mi się jej wytłumaczyć, że ja na razie nie wiem, czy
chciałbym z nią być przez całe życie. Przyjęła to bardzo dobrze (tak mi się
wydaje) choć uskarża się na brak bezpieczeństwa. Staram się nadrabiać
inaczej, ale wiem, że to na dłużej nie wystarczy.
Pytam was kobiet. Jak powinienem się zachować, by nie skrzywdzić jej,
przynajmniej nie za bardzo?
Pytam facetów. Co może wyniknąć na końcu takiej dorgi, macie doświadczenia
takie?
pozdrawiam i wielkie dzięki za odpowiedzi