Dodaj do ulubionych

FOCHY...DĄSY...HUMORKI

IP: 217.173.203.* 10.01.05, 19:18
jAK reagujecie gdy Wasz partner (mąż,niemąż:) ) dąsa sie i strzela
fochy..Staracie sie go ulagodzic..Chcecie sie pogodzić i robice wszystko aby
do tego doszło?? Boicie sie że go stracicie ..Przypuścmy że jestescie
niewinne..to on narozrabiał ale z uporem maniaka..z oslim uporem zwala wine
na Was...??Co robiecie ?? I jaki to odnosi skutek??
Obserwuj wątek
    • midorii Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 10.01.05, 19:25
      szczerze powiem,ze mam to przez ponad2lata.co chwile jakies
      niedazowolenie,zwalanie winy na mnie za zły humor,albo poprostu tłumaczenie,ze
      sie wstalo lewa noge.Lagodze to bo go kocham..ale zaczynam miec tego dosc.facet
      sie zachowuje jak kobieta w ciazy..nie wiem skad sie to bierze?
      • Gość: gina Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: 217.173.203.* 10.01.05, 19:40
        No wlasnie ja też łagodze z milosci..ale to chyba nie jest najmadrzejsze
        wyjscie, bo widze że koleżanki ktore rozrabiaja, pyskate..sa lepiej traktowane-
        faceci po prostu i nie zabiegaja..
        Kusi mnie żeby tym razem sie nie poddać, nie brac na siebie..najwyżej wszystko
        sie rozlecie..No bo jak inaczej uzmyslowic mu co wyrabia?? Ile mozna rozmawiac
        z doroslym mężczyzną?? ja juz sama do siebie przestaje miec szacunek...meczy
        mnie taka sytuacja..Bo gdyby powiedzmy coś sie wydarzyło, cos przeskrobał..ale
        powiedział przepraszam kochanie..bylo by Ok a on nie nakreca,nakreca az w końcu
        ja jestem taka rozdygotana i, rozjechana psychicznie że ..umieram..
        Co robieć??
        • rachela180 Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 10.01.05, 19:42
          Ja łagodzę i posyłam na drzewo jego wrogów :))))))))) robię kolację przy
          świecach i zakładam ładne ciuszki ;)))) pomaga zawsze
        • midorii Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 10.01.05, 19:46
          wiesz,to smieszne ,ze sie wspieramy nie znajacale stoje obecnie przed
          wyborem,,utrace milosc zycia,,w nim pierwszyn sie zakochalam albo sie meczyc
          stale bedąc niepewna jaki bedzie miał humor jutro i o co bedzie sie
          zloscił..robiac z igły widły..chodze na paluszkach zeby mu nie stukac bo go
          głowa boli..przyznam ,ze ja tez miewam fochy tyle ze to jakies5% jego dawki
          rocznejokazuje mi czulosc mowi kocham, jest wsparciem napedza mnie do
          dzialania jak sie zniechecam ,,ale fochy powoduja swiadomosc ustawicznej
          huśtawki emecjonalnej czego juz nie moge wytrzymac.on ma taki charakter i
          wiem,ze nie moze zmienic tego,,robi zle przeprasza za chwile znow cos go
          wpienia,,sama nie wiem co robic?
          • Gość: doświadczona Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: 213.17.175.* 11.01.05, 10:15
            W punktach:
            1. Moj facet też był tym pierwszym naj, super i w ogóle
            2. Jesteśmy razem od 12 lat
            3. Miałam takie same problemy
            4. Dopóki się nie postawiłam.
            Teraz jestem aniołem, gdy on jest grzeczny. Jak zaczyna dąsy, zamieniam się w
            jedzę...
            Zagrałam vabank. albo wóz, albo przewóz, na zasadzie - nie zalezy mu - to won!
            Ja też jestem człowiekiem, mam prawo do spokoju i zdrowia psychicznego. Kuracja
            dała rezultaty, ale dlaczego musiałam dochodzić do tego tyle lat???
            • Gość: Joanna Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.rzepicha.ds.polsl.gliwice.pl 13.01.05, 09:12
              ...i tu sprawdza się stwierdzenie: "Im Ty gorsza dla niego, tym on lepszy dla
              Ciebie"...
          • Gość: z.m Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.05, 16:15
            i tak wam zazdroszcze.. ja mam takiego faceta ze jak mu cos nie pasuje a jest to
            non-stop to skupia sie to na mnie .. wieczne afery On jest mega wielkim nerwusem
            robi gnoj na calego krzyczy gada jakies pierdoly. I znioslabym to.. ale w tym
            wszystkim mnie w to wciaga na sile podtrzymuje chore "krzykliwe" dyskusje zeby
            przyznac jemu racje a jak przyznac to i dac trzy godzinne uzasadnienie bo
            inaczej nie przejdzie i tak potrafi mnie przetrzymac na tej klotni do rana..
            (ide do pracy zmasakrowana) psychicznie wykonczona.. normalne pranie mozgu
      • Gość: Agniesia Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 21:57
        Mój facet na szczęście nigdy się na mnie nie gniewa, to raczej ja na niego. Ma
        cudowny charakter...
        • midorii Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 10.01.05, 22:36
          to nie chodzi ,ze sie gniewa po prostu ma zły humor,,a wtedy róznia pochyła do
          wszystkich ansów
          eh..nieroztrzygniete to wszystko:(
          • midorii Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 10.01.05, 22:48
            mialo byc rownia pochyla:):),,faktycznie faceci miesiaczkują
            umysłowo..zartuje,ale powtarzalnosc ich zagrywow jest zadziwiajaca.
      • Gość: JOLKA Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 19:53
        NAJLEPSZA OBRONĄ JEST ATAK. ROBIĘ TO SAMO . ON ZAPOMINA OCO SIĘ DĄSA I
        ZASTANAWIA SIĘ O CO JA SIĘ DĄSAM. I TAK JEMU PRZECHODZI I MNIE TEŻ
      • Gość: gusia Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.icpnet.pl 18.01.05, 23:08
        faceci to wiecznie duze dzieci!!!trzeba ich cigle chwalic a bron borze zwrocic
        im uwage odrazu jest obraza majestatu!!!
    • midorii Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 10.01.05, 19:47
      u kobiet za humory odpowiedzialne sa ponoc hormony..a jak to jest u facetow?
      • rachela180 Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 10.01.05, 19:49
        Stres, moja miła.
        • Gość: gina Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: 217.173.203.* 10.01.05, 20:10
          Tak stres...
          Jest najlepszy na swiecie,kocha mnie jak nikt dotąd,jest moim przyjacielem..ale
          te fochy i milczenia zabijaja i mnie i spontanicznośc we mnie..Czy warto meczyc
          sie tak cle zycie?? Staram sie mu pomóc ze wszystkich sił..wiem że stres..ale
          co ze mną ..dlaczego ja mam byc karana za wszystko co idzie nie tak jak iśc
          powinno?? czy tylko dlatego że go kocham i on to wie?? moze jednak byla za
          dobra?? gdyby musial powalczyc..bał by sie że takim zachowaniem moze mnie
          stracić.. to on "chodziłby na paluszkach.."
          Kocham go ponad zycie ale te jego humorki..
          • Gość: vesna Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.torun.mm.pl 10.01.05, 20:40
            Mój eks tak miał, a ja to znosiłam, płakałam, przejmowałam się... Rozpadło się,
            odeszłam w końcu. Z moim obecnym - jak ma zły nastrój (a ma rzadko) z silnym
            przekonaniem, że mu przejdzie, zajmuję się sobą. I przeczekuję. W poprzedim
            związku bałam sięm, że odejdzie. Teraz czuję się silniejsza. Nie chcę się
            męczyć bez sensu. A facet najczęściej w takich momentach nie potrzebuje
            nadskakiwania partnerki, tylko żeby mu dała święty spokój. I nie ma nic złego
            na myśli.
    • Gość: borsukowa Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.05, 20:44
      wychodzę z założenia, że najlepsza obrona to atak, opieprzam go i wysyłam na
      spacer, niech wróci jak mu przejdzie:), albo ewentualnie dąsam się w dwójnasób
      • midorii Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 10.01.05, 20:52
        niestety dąsy nie pomagaja ...ja sie zloszcze on jeszcze bardziej i juz mamy
        stan wojenny...na ogól jestem cicho robie"swoje"
        najlepiej sie noieoddzywac i czekac az mu przjdzie..nie tłumaczetego stresem bo
        ma wyjatkowo malo stresujace zajecie...moze on jest nieprzystosowany do zycia?
        jest tak jak uGiny kochajacy wspierajacy wspanialy...ale nagle go cos nachodzi
        i zaczyna odburkiwac,,potem przechodzi ..ale skad te stale zmiany charakteru??
        dalej nie wiem..moze to niedojrzalosc emocjonalana?moze to przejdzie jak bedzie
        starszy?eh..
        chyba ze ja w koncu nie wytrzymam i tym zwiazkiem piep...
        :(:(
        • Gość: borsukowa Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.01.05, 21:02
          zapytaj się go czy jemu zależy na tym związku, jeśli odpowie nie, to chyba
          trzeba piep..., a jak tak, to zapytaj się czemu on się nie stara o Wasz związek
          chociaz w połowie jak Ty, ja też tak starałam się, a on mi już na głowę
          wchodził, w końcu stwierdziłam, że co ja się będę zgrzewać, jak on ma to w
          d..., to ja nie będę inna, okazało się po czasie, że jednak może się zmienić i
          tak rozpoczęła się nowa era;)
          Problem polega na tym, że ja tak nie potrafię na pół gwizdka być w związku i od
          tego ścierania się charakterów mija mi zaangażowanie.
    • odrey Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 10.01.05, 21:05
      jaka ulga.... nie znam problemu :) fochy mojego mężczyzny są porównywalne do
      moich...... czyli oczywiście znikome :)
    • midorii Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 10.01.05, 21:10
      ta..odpowiedz brzmi kocham cie kotku,,tyle ,ze ja juz tak mam,,musisz mnie
      zrozumiec..ja tego nie chce-mowi tyle,ze nie moge nic z tym zrobic!!kurka..no
      zabic ..tyle,ze nie wiem za co,ale takie mna emocje szargaja:(
      • Gość: gina Re: Od dzisiaj ja mam focha :) IP: 213.76.130.* 11.01.05, 07:23
        tak odpowiedź jest :"kocha cie jak nikogo na świecie" ,przeprasza (jak mu
        porzejdzie) za wredny charakter...
        Czyli musimy znaleść sposób jak przejść te humory (jeżeli chcemy to ciągnąć
        dalej..), czy lepiej piep... ???
        Jas od dzisiaj jestem obrażona..napiszę jaka reakcja ....
    • Gość: baba Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.crowley.pl 10.01.05, 21:22
      Witam drogie Panie :-)

      Otóż mam podobny problem, a raczej to mój chłop ma bo ja staram się tym nie
      przejmować.

      Po raz pierwszy w życiu jestem w związku z kimś kto często się obraża i odwala
      dziwne fochy. Ma on stresującą pracę to fakt, ale w momencie kiedy widzę, ze
      przegina i próbuje choćby w najmniejszym stopniu się na mnie wyżyć mówię
      mu: "Oj widzę Złociutki, że znowu miesiączkujesz, ale pamiętaj, że takie fochy
      to nie do mnie", po czym jeśli obrażanie się przyjmuje zbyt wielkie rozmiary
      kończę rozmowę, obracam się na pięcie i odchodzę.

      U mnie coś takiego działa i zawsze kończy się jego przeprosinami - w zależności
      od wielkości focha po chwili lub maksymalnie na drugi dzień.

      Na początku przejmowałam się jego humorami, zastanawiałam się czy to ja nie
      zawiniłam przypadkiem, ale bardzo szybko doszłam do wniosku, że chyba "ten typ
      tak ma" i teraz po prostu podchodzę do tego z wieeeelkim dystansem. Mój już
      wie, że takim zachowaniem nic nie wskóra i może sobie odwalać fochy (jeśli już
      musi) no ale nie do mnie :-)

      Życzę Wam drogie Forumowiczki owocnych zmagań z Waszymi obrażalskimi
      partnerami. Powodzenia!!!

      • Gość: gina Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: 213.76.130.* 11.01.05, 07:24
        dzięki baba :) ..masz rtacje ..on ma harakter na fochy a ja na przejmowanie
        się:)
        popróbuję Twojego sposobu:)
    • lena_zet Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 10.01.05, 22:39
      właśnie mój małżonek jest na mnie obrażony :/ Nie wiem dlaczego, widzę tylko,
      że humor ma przesuper :/// i zgania oczywiście na mnie :///
    • niedzwiedzica_sousie Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 11.01.05, 08:18
      u mnie bywa z reguły na odwrót: to ja się dąsam, krzyż pański ze mną :))
      więc jeśli raz na sto lat nadąsa się on, to łaszę się jak mogę i dobrucham z
      całych sił :)))
      • miawalles Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 11.01.05, 08:47
        cześć Niedźwiedź,
        to tak jak u mnie: ja się dąsam, a potem robi mi się przykro, więc staram sie
        go udobruchać. przymilam się i jestem milutka jak nigdy przedtem:)
        np wczoraj strzeliłam takiego focha, że wstyd się przyznac. a dzis od rana
        planuję, co zrobić na obiadek, moze jakies ciasto, posprzatam w domku itp;))
        • niedzwiedzica_sousie Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 11.01.05, 08:53
          cze Mia!
          jak samopoczucie?
          wiesz, że ja też mam lokatora w brzuchu? :))
          • miawalles Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 11.01.05, 08:59
            Niedźwiedziu, gratulacje!!!! Bardzo się cieszę i ściskam Was z całych
            sił!!!!:))) Który tydzień? Jak się czujesz?
            ps. Mój Fasolak odszedł 2 tygodnie temu:((
            • niedzwiedzica_sousie Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 11.01.05, 09:20
              och, Mia, strasznie współczuję :(( Następnym razem na pewno będzie dobrze!!!
              ja jestem w 7-mym tygodniu i czuję się ok.
              • miawalles Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 11.01.05, 09:27
                Super, cieszę się:))) dbaj o siebie i o Groszka:))
                Wiem, że będzie dobrze. Musi być:))
                • niedzwiedzica_sousie Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 11.01.05, 09:30
                  dziękuję :)))
            • Gość: mm do Miawalles IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.05, 09:53
              zasmuciłaś mnie:(
              • truskawka75 Re: do Miawalles 11.01.05, 10:12
                Miavalles, tak mi przykro. Trzymaj się tam i nie podawaj. Będzie dobrze,
                zobaczysz.
                • miawalles Re: do Miawalles 11.01.05, 10:34
                  Dzięki:)
                  Nie mam zamiaru się poddawać. Staram się być dzielna i twarda:) Muszę. Musze
                  sobie radzić. Wiem, że wszystko będzie dobrze:))) Trzymajcie za mnie kciuki:)
                  • Gość: mm Re: do Miawalles IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.05, 10:43
                    no pewnie ze trzymamy:*
                    • niedzwiedzica_sousie Re: do Miawalles 11.01.05, 10:45
                      ja też trzymam !!
                      • miawalles Re: do Miawalles 11.01.05, 10:53
                        :))
                        a ja trzymam za Ciebie i za Groszka:)
                    • miawalles Re: do Miawalles 11.01.05, 10:50
                      to super!!! od razu mi lepiej:)
              • miawalles Re: do Miawalles 11.01.05, 10:35
                nie smuć się. ja sobie radzę:) lepiej mi pisz, że bedzie dobrze:)))
                • Gość: mm Re: do Miawalles IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.05, 10:44
                  no smutno mi się zrobiło,bedzie dobrze....byle bys Ty pozytywnie myślała i była
                  dobrze nastawiona :-))
                  • miawalles Re: do Miawalles 11.01.05, 10:51
                    straram się , jak mogę, wierz mi:))
                    musi sie wszystko dobrze ułozyć. czasem tak jest, że trzeba kiedys przeżyć
                    najgorszy okres w swoim życiu. dam radę:))
                    • Gość: hmhm Re: do Miawalles IP: 213.76.130.* 11.01.05, 10:56
                      może osobny wątek by..??..
                      • miawalles Re: do Miawalles 11.01.05, 11:03
                        sorki, ja już nie piszę:)
    • blanchet Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 11.01.05, 10:09
      humory mojego faceta to dla mnie chleb powszedni
      mój facet przenosi stresy z pracy na mnie, polega to na tym ze on uważa, że te
      stresu pozwalaja mu być pępkiem świata, bo on taki biedny, biegam wokół niego
      jak nawiedzona matka, reaguje na każde skrzywienie usteczek, każdą ciszę, każde
      jego bezmyślne spojrzenie w dal........trochę to odpiega od tematu
      • Gość: gość Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 11:05
        a mnie to coraz bardziej wkurza. Jak widzę fochy faceta to już tylko wpadam w
        złość. Jednak domagam sie dorosłego zachowania! Z doświadczenia wiem że jak
        tylko ja mam zły nastrój czy jakiś kłopot to żaden się nie stara go rozdmuchać
        czy pomóc tylko ma 2x gorszy.
        A'propos, jestem sama :))
    • Gość: zrozpaczona co robic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 15:30
      eh a co robic gdy on mysli o swej bylej i przez nia ma dola -sdkakac ze szczescia????????czy zapomniec o nim??mimo ze mi na ni m zalezy??????ze mysle ze spotkalam tego jedynego,i nie wiem czy on o tym wie,............i tak naprawde kim dla niego jestem..................i wogle tylko sie upic
    • Gość: m. Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.adsl.hansenet.de 15.01.05, 18:33
      skad ja to znam... chociaz w pewnym sensie sie ucieszylam, bo wychodzi na to,
      ze to nie tylko ja mam ten problem, a raczej nie ja tylko on... na szczescie
      teraz juz zupelnie inaczej na te jego humorki (z bardzo roznych powodow i o
      roznej sile...) reagowac, i z doswiadczenia moge powiedziec, ze absolutnie nie
      nalezy wtedy przyskakiwac i jeszcze na kazde zawolanie i juz co gorsza w sobie
      szukac przyczyny (och, przerobilam to wszystko, ale jak juz zaczelam
      przepraszac, gdy wina absolutnie nie lezala po mojej stronie, to zaczelam sie
      powoli zastanawiac). najgorzej chyba jak same sobie wmawiamy, ze mamy drugiej
      stronie nadskakiwac i zawsze przytulic i wysluchac i "poglaskac po glowce",
      nawet jak to my jestesmy po calym dniu padniete... Jak zmienilam strategie,
      czyli zmienilam siebie, to bardzo duzo sie zmienilo w zwiazku od razu :-) chyba
      trzeba wyraznie zaznaczyc granice i po prostu nie pozwalac sobie na wszystko
      • Gość: chłopak Re: ale mądraliny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.05, 19:36
        A jakby ktory tylko powiedział ze zamieni na młodszy model to by z tyłka nogi
        chcialy sobie powyrywac tak by latały.I tak jestescie głupie bo faceci wiedza co
        robia najpierw fochy a pozniej jest ku temu okazja
    • Gość: ava Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 19:47
      Mój facet bardzo często puszcza fochy. Nigdy nie wiem z jakiego powodu. Niby to
      ja coś zrobiłam czy powiedziałam nie tak. Kiedyś głaskałam, pytałam co się
      stało, nadskakiwałam, przepraszałam nie wiedząc za co. To się jednak
      zmieniło. Nie mogąc dłużej tego znosić postawiłam sprawę jasno: albo on się
      zmieni albo koniec z nami. Po paru dniach zaczął być przemiły, przysyłał
      słodkie wierszyki sms-em, zaczął znowu o mnie zabiegać. Powiedziałam mu jasno
      że to był ostatni raz. Jeżeli to się powtórzy to już nie zawacham się ani
      chwili i zakończę ten zwiazek. Bo chyba mam prawo wymagać od dorosłego
      mężczyzny dojrzałego zachowania. Mam nadzieję ze to trwała zmiana na lepsze.
      Liczę też na to że w końcu nauczy się wymawiać słowo przepraszam, bo dotychczas
      nie potrafił. Myślałam że tylko ja mam taki problem z facetem. Czy naprawdę
      wszyscy tacy są?
    • Gość: ava Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 19:49
      p.s. wybaczcie ortografię
    • Gość: Motorolka Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.82-139.bia.tkb.net.pl 18.01.05, 20:15
      Mój mężczyzna... od kilku dni jest w stanie "Wielkiego focha", postanowiłam tym
      razem, że nie bedę pytała o co chodzi... mam inne sprawy na głowie... przejdzie
      mu, to dobrze, nie to nie... mężczyźni sa jak dzieci... bez wyjątku...
      • Gość: JOLKA Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 20:23
        NAJLEPSZĄ OBRONĄ JEST ATAK. JA ROBIĘ TO CO ON- ZACZYNAM SIĘ DĄSAĆ- ON NIE WIE O
        CO CHODZI ,ZASTANAWIA SIĘ CO MI JEST, ZAPOMINA O CO MU POSZŁO, O CO SIE DĄSAŁ.
        MNIE TEŻ PRZECHODZI I JEST DOBRZE DO NASTĘPNEGO RAZU. nIE PYTAM SIĘ O CO CHODZI
        BO WIEM ŻE TO DROBIAZGI - ZRESZTĄ ON PEWNIE SAM NIE WIE KTO MU ...........
    • grogreg Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI 19.01.05, 09:53
      Samo mi przechodzi.
    • Gość: gag Re: FOCHY...DĄSY...HUMORKI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 12:40
      Moj "niemąż" jak narozrabia to mnie przeprasza, ja nie odzywam sie do niego zeby mnie jescze troszke tak słodko poprzepraszał,potem on stwierdza nie to nie i sam jak to sie mówi strzela focha i wtety jest na odwtor bo ja niemoge wysiedzic kiedy on siedzi taki pbrażony i sa ma sie do niego tule.Naszczescie potem oboje sie z tego smiejemy i jest wszystko wporządku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka