Dodaj do ulubionych

nic na sile

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.02.05, 20:51
Do podzielenia sie z Wami moja refleksja sklonily mnie trzy rzeczy, jakie
dzis zaoobserwowalam:
1) dzis poznym popoludniem, w metrze: pieka blondynka o wyrazistych rysach
twarzy, niespoena trzydziestoletnia. Widze trzyma kogos pod reke, widze - ma
na tej prawej dloni obraczke, a dlonie ma piekne - dlugie szczuple biale
palce, wypielegnowane paznokcie - dokladnie jak Emma Bovary. Przy nastepnym
zerknieciu widze, ze placze - widze tez wytaznie, ze placze z powodu wymiany
zdan z osoba siedzaco obok niej. To mezczyzna w nieokreslonym wieku, z taka
sama obraczka na prawej dloni, wiek nieokreslony - ziemista twarz z wyraznymi
oznakami uszkodzen watroby - nie mam watpliwosci, jej maz ma proble
alkoholowy.Widze, ze uscisk sie rozluznia, by po chwili calkowicie zniknac.
Dziewczyna dyskretnie ociera lzy. Prawie nic nie widac. Osoba (osoby?) do
ktorej jada (?) pewnie nic nawet nie zauwazy. Oboje maja jakies fragmenty
mebli popakowane w czarne plastikowe worki - zabieraja je i wysiadaja. On
przodem, ona drepcze za nim. Znikaja wsrod tlumu na stacji...
2) tamze, o tej samej poze, kilka stacji dalej: dziewczyna
dwudziestokilkuletnia - piekna. Piekan subtelnoscia kobiet z plucien
flamandzkich mistrzow: mleczna cera, dlugie, krecone rude wlosy, wielkie
zieloe oczy bystrze obserwujace swiat zza szkiel okularow. Dziewczyna ma
dlugi plaszcz, jest wysoka, smukla. Rozmawia o czyms zywo z kims. Opowiada o
tym, ktore dzielnice Warszawy lubi, slysze, ze tu i tu za nic by nie
zamieszkala, zas tu i tu chetnie. Mowi glosno, smieje sie, tak jak smieje sie
dziewczyna, chcaca zwrocic na siebie uwage. Widze tez, ze zerka po
wspolpaazerach, sprawdzajac, czy jest obserwowana. Kobieta zacowuje sie takw
dwoch przypadkach - gdy w jej poblizu jest ktos, kto ma sie nia
zainteresowac, albo gdy chce wykrzyczec swiatu jaka jest szczesliwa. Patrze
wiec kto jej towarzyszy - jakis mezczyzna ok piecdziesiatki - chudy,
lysiejacy, z broda w okularach.Tez szary i ziemisty jak poprzedni. Mysle
sobie - "moze rozmawia z ojcem?" ale gdy pociad przyhamowuje reka mezczyzny
obejmuje ja w pasie, przytrzymuje i jakby od niechcenia, gdy
niebezpieczenstwo wypadkujest juz zazegnane przesuwa sie lekko po jej
posladkach. To z pewnoscia nie ojciec - ona przeciaga sie jak kotka przy tej
pieszczocie.
Zwalnia sie miejce tuz naprzeciw mnie - pograzona w slodkiej rozmowie para
siada. Chwytaja sie za rece - on obserwuje tylko ja, ona ludzi - czy patrza,
czy dostrzegaja, czy widza? Przygladam sie baczniej mezczyznie - jest
zniszczonym czlowiekim z brakami w uzebieniu i nieudolnie farbowanymi,
rzedkimi wlosami. Tez wyglada jak ktos, kto ma problemy z alkohlem...
\Wysiadam.

3) progra |Uwaga - tvn, kobieta wlaczy z konkubentem o dziecko. On nie ma
praw rodzicielskich, nigdy nie uznal swojego syna, imo wyroku sadu, nie
wydaje dziecka matce. Ta placze. Choc adwokat jeszze w sadzie radzil jej, by
wziawszy z sekretariatu sadu postanowienie, poszla z nim na policje, proszac
o pomoc. Ona idzie z papierem w reku, zbrojna jedynie w kamere i nadzieje.
Policje wzywa dopiwro gdy drugi raz nieomal nie przytrzsnieto jej nosa
drzwiami. Policja umywa rece - moze wesprzec jedynie dzialania kuratora
sadowego. Tego nasza bohaterka nie przewidziala...

I zerka szyderczo z tych trzech przykladow nasza glupota, drogie panie. Ja go
przeciez zmienie - po slubie bedzie inacze. Teraz nareszcie mogepowiedziec,
ze kogos mam - ktos mnie kocha - a ze ma swoje wady - co, ktorz ich nie ma,
prawda? Odbija sie jak stary kotlet tradycja nakazujaca kobiecie byc z kims,
miec mezczyne - bo przeciez inaczej wstyd. Nie masz nikogo - widocznie do
niczego sie nie nadajesz, widocznie jestes paskudna, gruba itp.
Czy w zwiazku z tym lepiej zyc samotnie? Lepiej sie nie narazac na takie
upokorzeia jakich doswiadczyla moja trzecia bohaterka? Nie - nie takie jest
moje przeslanie. Sa mezczyzni wspaniali, wartyosciowi, madrzy, godni
zaufanai. Moze czasem po prostu trzeba troche wiecej czasu, by na takich
wlasnie trafic? Moze czasem lepiej przeczekac, puszczac mimo uszu zlosliwe
kometarze rodziny, znajomych - tyto sie chyba w panienstwie zestarzejesz...
Nie piszcie mi w odpowiedzi, ze przeciez nic na ich temat tak naprawde nie
wiem, bo ile znacie kobiet, ktore swietnie pasowalyby do jednej z tych rol?
Wiem, ze jest ich wiele - sama bylam jedna z nich...
Obserwuj wątek
    • mojanoga Re: nic na sile 24.02.05, 21:46
      A ja kocham tego jedynego.Może nie jest misterem universum,ale dla mnie jest najpiękniejszym i najbardziej wartościowym człowiekiem.
      • Gość: kwiatmojegosekretu Re: nic na sile IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.02.05, 23:04
        to pieknie, gratuluje szcescia
        ja tez odnalazlam swoje miejsce - dziele zycie z kims kto zasluguje na moja
        milosc i duzo, duzo wiecej
        • pucka69 Re: nic na sile 24.02.05, 23:23
          Zgadzam sie z Tobą. Często widzę takie pary sama tez kiedyś byłam w takim
          związku, teraz jak sobie przypominam różne sytuacje sprzed paru lat to łapię sie
          za głowę. Ale może dzięki temu łatwiej mi docenić to9a raczej kogo)co mam teraz?
          Pozdrawiam
      • lena_zet Re: nic na sile 24.02.05, 23:24
        mojanoga napisała:

        > A ja kocham tego jedynego.Może nie jest misterem universum,ale dla mnie jest
        na
        > jpiękniejszym i najbardziej wartościowym człowiekiem.

        też tak mam, przysięgam.tylko, że ten mój to nie chce ostatnio tego zrozumieć :(
    • diabel.tasmanski Nic na sile lekko młotem 24.02.05, 23:26
      za długie żebym to czytał :)
    • Gość: 2DobryChłopak:)2 Re: nic na sile IP: *.sistbg.net / 80.51.252.* 24.02.05, 23:40
      nic na siłe, wszystko młotkiem:)
    • Gość: znająca sytuację Re: nic na sile IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 12:09
      też tak miałam, 8 miesięcy temu powiedziałam NIE! nie chce spędzić życia z nim
      i ALKOHOLEM! kocham go z całego serca, nie jestem z nim a ciągle o nim myślę...
      krzywdził mnie... to jest nie do opisania... a ja go nadal kocham :( jestem
      teraz z fantastycznym człowiekiem, ale alkohol odcisnal sie tam glegoko w mojej
      duszy, ze u niego tez sie dopatruje cech alkoholika... sama sie pograzam...
      alkohol zniszczyl mnie tylko Jego, mnie, nasze uczucie, ale niszczy nawet teraz
      wszystko na co patrze... bardzo sie boje...
      • kwiatmojegosekretu Re: nic na sile 25.02.05, 13:29
        brawo, brawo...
        tylko badz silna - z czasem to minie
        a jesli zauwazysz, ze normalnosc nie puka do twych drzwi juz dlugo, to sprobuj
        sie skontaktowac ze specjalista, albo po prostu pojdx na meeting al-anon - to
        spotkania dla osob wspoluzaleznionych, czyli takich, ktore pozostaja lub
        pozostawaly w zwiazku z osoba uzalezniona

        nie boj sie mowic otym - to zaden wstyd - nazywaj swoje leki, mow czemu je
        zaw=dzieczasz - one jak kazde demony nie lubia byc nazywane po imieniu, poza
        tym nie wstyd, ze bylas z alkoholikiem i z nim zerwalas - bylby wstyd gdybys
        nadal w tym tkwila

        to dluga i trudna droga, ale warto ja przejsc
    • agniecha75 Re: nic na sile 25.02.05, 15:26
      :))
      piękny wątek. clue pasuje do mnie jak ulał. Mam 30, nadal jestem sama,bo
      widziałam za dużo i nie wierzyłam, ze po ślubie go zmienie.
      Teraz tkwie w stanie zawieszenia, bo mój ukochany jest daleko (na szczeście już
      niedługo się znów spotkamy). Wiem jednak, że on jest kochany,dobry i dla mnie
      najlepszy na świecie, pomimo kilku niedociągnięć ;)
      I mam nadzieję, ze przekonałam go już o tym, bo długo nie mógł w to uwierzyć.

      Kwiatmojegosekretu - jeszcze raz brawo za wątek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka