Dodaj do ulubionych

Jestem zniechecona...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 00:00
Zbieralam sie z tym postem juz dosc dlugo.. ale musze sie w koncu wygadac..
Sama nie wiem, ostatnio mam straszny metlik w glowie. Mam dosc, humor zly,
smutna chodze i w ogole wszystko nie tak.
Chodzi o mnie i mojego M. sama nie wiem co sie dzieje. Od pewnego czasu
jestem strasznie zniechecona, tak ogolnie, coraz czesciej sie zastanawiam czy
to wszystko ma jakikolwiek sens.. jestem zmeczona ciagla odlegloscia (juz
prawie 2 lata jestesmy na odleglosc, z przyczyn ekonomicznych - brak pracy),
tym ze nic sie nie zmienia (szukanie pracy bez rezultatow), wszystkim. Pisze
bez ladu i skladu bo wlasciwie to sama nie wiem jak to wszystko po kolei
ujac.
Coraz czesciej nachodzi mnie mysl, ze juz nie chce, nie chce mi sie tego
ciagnac, tak jakbym czekala na jakis moment zeby to wszystko sie skonczylo, a
zdrugiej strony bardzo sie tego boje. Popieprzone to wszystko.. Wkurzaja mie
zachowania M, nie chce mi sie ciagle czegos tlumaczyc bez rezultatow, mam
wrazenie ze przestajemy sie dogadywac, ze wiecej daje niz dostaje w zamian..
Po czesci przestaje mi zalezec a z drugiej strony boje sie ze mialabym byc
sama..
Zle mi jest tak jak teraz, a na zmiany tez juz jakos nie mam szczegolnej
checi..
Obserwuj wątek
    • Gość: kola Re: Jestem zniechecona... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.05, 00:38
      a ja mysle ,ze jestes wszystkim poprostu zmeczona,Przytłacza Cie powtarzalnosc
      problemow.Ja znam zwiazki ktore 4 lata byly na odległosc przechodzily rozstania
      powroty, rozczarowania, ale teraz s awreszcie razem.my kobiety mamy to do
      siebie ,ze za bardzo analizujemy swoje emocje,mezczyzni na ogól analizuja swoje
      zachowania,działania,nie wiem czy sie nie myle co do was mam za malo danych ale
      mam nadziej-ze nie.pozdrawiam
    • kklamerka Re: Jestem zniechecona... 28.02.05, 08:51
      Papaja,
      a może warto jakiś radyklany krok podjąć

      Skoro oboje jesteście bez pracy - Tak? - To może i tak zamieszkajcie razem,
      wspólnie może wyjść taniej i będziecie mieć wiecej energii, by szukać dalej pracy.
    • sagis Re: Jestem zniechecona... 28.02.05, 09:00
      Jeśli to Ty szukasz tak długo pracy, to nic dziwnego, że jesteś w takim stanie.
      Winą tego jest ciągły stres. Nie wiem, co Ci teraz napisać, ale jeśli ona już
      wpływa na Twój związek z M., to może powinnaś trochę odpocząć od tego przerwać
      na jakiś czas ten związek. Inaczej będzie coraz gorzej między Wami. Powiedź
      jemu o tym, jak czujesz się i że to jest wina Twojej sytuacji, a nie jego. To
      jest normalne, że ta sytuacja wpływa na Wasz związek i Ty czujesz, że dajesz
      więcej. Po prostu przy tym wszystkim potrzebujesz tego. Jak znajdziesz pracę,
      to też będziesz miała więcej siły dla Was i poprawią się Wasze relacje.
      Z drugiej strony jest to ciężka próba dla Was i Waszego związku.
    • spazmus Re: Jestem zniechecona... 28.02.05, 09:08
      Boże to co przeżywała moja zona ja tak od pięciu lat poza domem byłem.
      A jak masz tego dośc to jedź razem z nim do pracy albo skończ z tym przecież
      facet to nie mamut jescze nie wyginął w ostateczności zmień gorszego na
      lepszego.
      • sagis Re: Jestem zniechecona... 28.02.05, 09:19
        Przeprowadzenie się do niego, może być rozwiązaniem, tylko czy stać ich na to,
        aby bez pracy i dochodów utrzymywać się z dala od rodziny. W takiej sytuacji to
        jest normalne, że rodzina pomaga.
        To już pozostaje do przegadania między nimi.
        Nie wiem też, czy jak będą blisko siebie i w takiej sytuacji, kiedy oboje
        szukają tak długo pracy, nie będzie to też trudne dla nich. Już jest im ciężko
        i trudno im się dogadać przez tą sytuację, a bliżej siebie, mogą bardziej
        siebie nawzajem obciążać tym.
        • spazmus Re: Teeeeeeee Sagis zapomniałaś już czy co ???? 28.02.05, 09:26
          Aczy to nie ty piasłaś
          <Nie chcę też od takiego uczyć się tego. Lecz swoje kompleksy gdzie indziej:-)
          Wię dlaczego mi odpisujesz daj mi wreszcie spokój i nie dopisuj sie do mych
          wypowiedzi po zarzygam sobie monitor.
          • sagis Re: Teeeeeeee Sagis zapomniałaś już czy co ???? 28.02.05, 10:06
            To Ty mnie napastowałeś, a ja nigdy wcześniej do Ciebie nie pisałam.
            Ja nie jestem pamiętliwa i mściwa, jak inne kobiety:-))
          • sagis Faktycznie z takim prymitywem nie warto pisać:-)) 28.02.05, 10:09
            Aby, mieć czystą sytuację, to wpiszę Ciebie do nieprzyjaciół. Nie chciałam tego
            nikomu robić, ale widzę, że z niektórymi nie ma innego wyjścia. Sami są sobie
            winni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka