Dodaj do ulubionych

Sens życia brzydkiej

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 19:32
Jestem potwornie brzydka. Mysle ze zaden facet by mnie nie zechcial, mam 26
lat, jestem dziewicą i tak już pewnie zostanie. Co smieszne, ze jestem
wstretna zdalam sobie sprawe niedawno, wczesniej nie myslalam o tym,
blokowalam ta mysl, zajmowalam sie swoimi zainteresowaniami i studiami. no
ale teraz nie mam juz zludzen, faceci nawet nie chca ze mna rozmawiac,
wstydza sie jak ich ktos zobaczy rozmawiajacych ze mna, tak to odczuwam.
Chociaz bardziej dokuczaja i obgaduja mnie kobiety. Nasluchalam sie juz wielu
opinii od obrazliwych ('paszczur niezdolny wywolac erekcje') do pełnych
współczucia ('jak to niektorych los krzywdzi'). Nie tylko zaden facet sie mną
nie interesuje, ale zadna dziewczyna nie chce byc moja kolezanka, wszyscy
mnie unikają. Nie za bardzo wiem jak mam życ, jestem ciagle sama, siedze i
czytam książki, które mnie irytuja w wiekszosci, bo sa o milosci, na ktora ja
nie mam szans. Czy znajda sie osoby z problemem podobnym do mnie i powiedza
jaki jest sens ich zycia i czym wypelniają sobie to zycie?
Obserwuj wątek
    • Gość: aga Re: Sens życia brzydkiej IP: *.clarkconnect3.lan / *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.05, 19:41
      wiesz co powinnas zrobic? podniesc wysoko w głowe do gory i pokazac tym
      wszystkim "pieknisiom" ze one w niczym nie sa lepsze od ciebie!!! i nie przejmuj
      sie tak... nie ma ludzi idealnych, a pewnie znajdziesz kogos wartego Twoich
      uczuc!!! nie poddawaj sie! zycze powodzenia!
      • Gość: monia Re: Sens życia brzydkiej IP: *.elpos.net / *.elpos.net 16.03.05, 19:48
        nie wierze ze jestes brzydka. nie ma brzydkich kobiet czasem tylko starczy
        zmienic swoje zachowanie <wychodzic do ludzi> pare razy do fryzjera i do
        kosmetyczki i na zakupy skoczyc i jest juz super. uwierz mi naprawde tak jest.
        ja mam 20 l tez myslalam ze jestem brzydka i wiekszosc chlopakow traktowala
        mnie jak kumpla az do moich 18 urodzin wszystko sie zmienilo a zawdzieczam to
        lekkiej metamorfozie zewnetrzenej i wewnetrzenej. teraz mam faceta i na dodatek
        nie moge sie odpedzic od innych <aktualnie jest takich 3 ktorzy wyznali mi
        milosc i powiedzieli ze beda czekac na mnie, chociaz ja i tak w tym sensu nie
        widze, jestem z nimi szczera - mowie im ze powinni sobie znalezc kogos, ale oni
        nie chca wiec ich nie zmusze przeciez>

        naprade uwierz w siebie i swoje mozliwosci bo mysle ze jestes bardziej warta
        niz wszstkie te panny ktore tak o tobie mowia
    • kohol Re: Sens życia brzydkiej 16.03.05, 19:50
      Te prowokacje to chyba głównie wieczorami się wysiewają.
    • bajka228 Re: Sens życia brzydkiej 16.03.05, 19:56
      to moze wklej swoja fotke... wtedy zobaczymy czy faktycznie jestes brzydka i co
      ewentualnie moglabys zmienic aby wygladac troche lepiej.
    • reniatoja Re: Sens życia brzydkiej 16.03.05, 19:57
      To, czy jestes piekna czy brzydka, w duzej mierze zalezy od Ciebie samej. Jaka
      sie czujesz, taka jestes. Nawet jesli nie masz pieknej figury i idealnych rysow
      twarzy, mozesz zrobic cos fajnego z wlosami, makijaz, otoczyc sie pieknym
      zapachem, wskoczyc w nowe ciuchy, a przede wszystkim blask w oczach, usmiech na
      twarzy, troche wiary w siebie. A w miedzyczasie, jasli problem lezy w nadwadze,
      moze jakas dietka (zapraszam na priv, wspolnie sie podietujemy, szukam
      towarzyszki niedoli), a zycie nabierze kolorkow, zobaczysz. Wiosna idzie, czas
      na zmiany i sama zobaczysz, ze wypiekniejesz. Pozdrowienia ser-de-czne bardzo.
      • Gość: ania Re: Sens życia brzydkiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 20:34
        jestem brzydka, garbata, mam wspanialego meza i dwoje fajnych dzieci.To tak a
        propo wczesniejszych wypowiedzi.
    • Gość: facet_z_gustem żałosne te wasze odpowiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 21:12
      Kobieta brzydka to brzydka. Nic się z nią nie da zrobić. Nie widząc kogoś może
      się wydawać, że wystarczy wizyta w butiku i u kosmetyczki żeby się zamienić w
      seksbombę - bzdura. U mnie na roku jest sporo takich bab, po których od razu
      widać, że człowiek od małpy pochodzi.
      Co można poradzić na końską szczenę, nos jak papuga, świńskie oczka i pryszcze?
      Do tego brak biustu, nadwaga, krótkie nogi, płaska du.pa i włosy jak u myszy na
      ci.pce?? Kiepski materiał genetyczny i tyle. Kiedyś takie szły do klasztoru.
      Dziś już to nie takie proste - ciężkie czasy.
      • Gość: ineS miłosierdzia dla ignoracji IP: *.lodz.mm.pl 16.03.05, 21:29
        Gratulacje, niezwykle pokrzepiający i przyziemny punkt widzenia. Facet tego
        może nie widzi, ale osobowość, pewność siebie, pogodne nastawienie sprawiają,
        że może nie staje się ona ładniejsza, ale ludzie inaczej na nią patrzą. Znam
        wiele takich przypadków. Osoby zamknięte, nastwione negatywnie w stylu: i tak
        jestem brzydka, po co się starać, odstręczają ludzi. Niektórzy są tak ciekawi,
        potrafią wyeksponować to co mają, podkreślic swoją osobowość, że ich wygląd nie
        jest tak istotny. Jeśli kogoś lubisz, to nie przeszkadzają ci jego wady.
        Pamiętajcie piękno zewnętrzne przemija. Tak na dobry początek wystarczy
        usmiechnąć się. I nie słuchać opini innych, bo nasza siła pochodzi z wewnątrz,
        nie daj stłamsić jej w sobie do reszty.
      • bajka228 Re: żałosne te wasze odpowiedzi 16.03.05, 22:55
        o rety :D ale sie usmialam, czytajac Twoje porownania - są bezbledne. tez mam
        na roku 3/4 takich dziewczyn... normanie stanely mi przed oczami co ciekawsze
        przypadki. faktycznie jak tak teraz pomysle to niektorym dziewczynom, co by z
        nimi nie robic, i tak niewiele pomoze. no i trudno, tak juz jest... chyba
        trzeba sie z tym pogodzic i byc soba. mam sporo takich kolezanek, ktore niezbyt
        ciekawie wygladaja i jednak mimo to maja faceta lub nawet niektore męża. mysle,
        ze nie ma na to reguly.
    • agnesea77 Re: Sens życia brzydkiej 16.03.05, 21:36
      witaj, możemy sobie podać łapki. ty masz wstrętna fizjonomię a ja duszę. chcesz
      się umówić na kawę?
    • scurvysin Re: Sens życia brzydkiej 16.03.05, 21:45
      Żyć będąc brzydkim nie ma sensu
      Żyć będąc ładnym też nie ma sensu
    • psychoguru Rozstrojony mozg 16.03.05, 22:15
      Gość portalu: katarzyna o. napisał(a):

      > Jestem potwornie brzydka. Mysle ze zaden facet by mnie nie zechcial, mam 26
      > lat, jestem dziewicą i tak już pewnie zostanie. Co smieszne, ze jestem
      > wstretna zdalam sobie sprawe niedawno, wczesniej nie myslalam o tym,
      > ...
      > Czy znajda sie osoby z problemem podobnym do mnie i powiedza
      > jaki jest sens ich zycia i czym wypelniają sobie to zycie?

      Twoja wypowiedz swiadczy tylko o niezwyklej niskiej samoocenie i braku
      akceptacji wlasnego ciala. A te rzeczy z kolei wynikaja z nieprawidlowego
      nastrojenia systemu samooceny w mozgu ktory dziala na poziomie podswiadomym.
      Nie ma zadnego obiektywnego powodu by twoj system samooceny produkowal
      destrukcyjnie silnie negatywne sygnaly, jest on po prostu kompletnie
      rozstrojony i cie niszczy. Musisz zrozumiec ze nie ma to zwiazku z twoim
      cialem, jednym z elementow tego rozstrojenia jest zbyt duzy udzial
      wygladu zewnetrznego w samoocenie. To ze twoj system samooceny jest
      kompletnie rozstrojony mozna zilustrowac na podobnych przykladach.
      Na przyklad sa kobiety, wsrod nich modelki i aktorki filmowe u ktorych
      rozstrojony system samooceny powoduje wysylanie sygnalow ze sa zbyt "grube".
      I te biedne chore istoty portafia sie zaglodzic na skore i kosci. Bedac
      kompletnymi szkieletami w dalszym ciagu widza siebie jako "grube". Dla
      obserwatora zewnetrznego ktory nie wie jak dziala mozg jest to niepojete.
      Bo przeciez taka osoba widzi chyba siebie w lustrze jako szkielet wiec
      jak moze twierdzic ze jest za gruba? Odpowiedz na to jest taka ze nie
      decyduje o tym oczy bo oko to nie jest aparat fotograficzny.
      Decyduja o tym systemy w mozgu i one decyduja co widza oczy!

      U ciebie jest podobna sprawa. Jest kompletnie bez znaczenia jak wygladasz
      bo systemy samooceny ciala moga byc rozstrojone niezaleznie od wygladu.
      Normalnie ludzie maja te systemy nastrojone na przecietna ocene.

      Potrzebna jest wiec ci i to szybko (bo trzeba bylo zaczac wiele lat wczesniej)
      terapia psychologiczna. Trzeba przede wszystkim wyjasnic skad wzielo sie tak
      fatalne nastrojenie systemu samooceny. Najczesciej pochodzi ono z dziecinstwa.
      Na przyklad rodzice moga fatalnie podminowac samoocene dziecka poprzez brak
      akceptacji takim jakim ono jest i to zostaje na trwale zakodowane.

      Natomiast co do samego wygladu czy ktos jest ladniejszy czy brzydszy i co z tego
      wynika to jest to bardzo powierzchowna sprawa. Najwazniejsza sprawa jest
      znalezienie dla siebie srodowiska ludzi z ktorym latwo sie porozumiec. Wsrod
      takich ludzi znajdzie sie tez i partner.

      Czyli musisz koniecznie zrozumiec ze twoj problem wynika z rozstrojnego
      dzialania mozgu, podjac terapie korekcyjna i wrocic do normalnego zycia.
      • mountain_vole Psychoguru, takiego belkotu jeszcze nie czytalem 19.03.05, 02:06
    • Gość: Em Ale mi się smutno zrobiło... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.05, 15:05
      Chyba znam Twoje odczucia, chociaż Twój post brzmi tak dramatycznie, jakbyś
      miała co najmniej chorobę lwa albo inną wadę genetyczną... Ale zapewniam Cię,
      że wielokrotnie myślałam o sobie w podobny sposób.

      Jako tzw. "młodsza nastolatka" regularnie zastanawiałam się, co sprawia, że
      jedne twarze są wybitnie piękne i interesujące, inne zaś odpychają. Patrzyłam w
      lustro, widziałam piękne, długaśne włosy, widziałam delikatną gladką cerę i
      zastanawiałam się: "O co im u diabła chodzi?" Dlaczego ludzie śmieją się ze
      mnie, nawet nie odwracając wzroku dla przyzwoitości? Dlaczego na dyskotekach
      wszystkie inne koleżanki z kimś tańczą, najgrubsze, najbardziej pryszczate
      tańczą, a ja jedna podpieram ścianę? Trochę większy nos, trochę mniejsze usta i
      juz - jedna jest pięknością, a druga monstrum. To było straszne.

      Jaki był sens życia brzydkiej Em? Stanie się piękną i zyskanie przyjaciół. Te
      dwie sprawy zawsze wiązałam ze sobą, może dlatego, że ja - brzydka, byłam
      również samotna i opuszczona, a moje śliczne koleżanki tworzyły zgraną paczkę,
      do której takie upiory jak ja nie mogły się nawet odezwać niepytane. Więc
      najpierw zmieniłam fryzurę i ubiór, stopniowo wprowadzałam coraz więcej zmian.
      Wygląd stał się moją obsesją, nie dostrzegałam i nie doceniałam nic poza tym.
      Mam za sobą m.in. depresję i maniakalne odchudzanie, nie wiem czy było warto,
      może i bez tego stałabym się taka jak teraz. Nie ma co się oglądać w
      przeszlość, na pewno coś powstrzymałoby mnie od podjęcia niewłaściwych decyzji,
      więc były wlaściwe. Zawsze wychodzę z tego założenia.

      Efekt mojej obsesji? Jestem śliczna. To nie kokieteria. Jestem uważana za
      bardzo atrakcyjną, mam powodzenie u mężczyzn, mam przyjaciół,i wszystko,do
      czego dążyłam. Ciekawe, długo tego nie dostrzegałam. Myslałam, ze wciąż jestem
      gruba i brzydka. A potem w moim zyciu pojawiła się choroba. Na szczęście teraz
      jest OK, ale wtedy wystraszyłam się porządnie. Nagle zaczęlam patrzeć na siebie
      pod zupełnie innym kątem. Doceniłam to, co mam... Teraz moj wygląd już nie jest
      obsesją, pochodzę do niego normalnie, ze spokojem, ale nie ukrywam - cieszy
      mnie.

      Co mogę Ci napisać? Wolisz konkretne rady czy pocieszanie? Podaj mi swojego
      maila, napiszę Ci coś bardziej konkretnego (i bardziej o Tobie, bo cały ten
      post to moje wspomnienia:)) Na pewno istnieje cel Twojego życia, to niemozliwe,
      by świat kręcił się wokół wyglądu! Jeśli będę umiała Ci pomóc, zrobię to. jeśli
      Ci nie pomogę, to nie znaczy, że jesteś beznadziejna, tylko ze ja
      schrzaniłam :))) Trzymaj się Kasiu i napisz do mnie szybko.
      • klamczucha3 Re: Ale mi się smutno zrobiło... 18.03.05, 19:00
        Em, czy to ty kiedys pisalas w watku o zwiazku starszego z mlodsza?
        • emae Nie pamiętam... (Em) 19.03.05, 12:42
          Może? Mogłam pisać na ten temat, bo mój chłopak jest ode mnie nieco starszy.
          Ale nie kojarzę. Możesz zacytować?
    • tonya4 Re: Sens życia brzydkiej 17.03.05, 16:32
      To nieprawda.Moze nie jestes pieknoscia( a ile kobiet jest?), ale jestes wartosciowym czlowiekiem.Nic nie poradzimy na to jakimi sie rodzimy i zadna w tym nasza zasluga.Zyczliwosc i sympatia znaczy na dluzsza mete wiecej niz wynioslosc i zarozumialosc pustych lal.Jesli chcesz koniecznie cos ze soba zrobic , to udaj sie do stylistki , wizazystki.Ale to ma pomoc Tobie, a nie otoczeniu.I nie utrzymuj kontaktow z toksycznymi osobami.Niszcza Twoje poczucie wartosci.Nie sa Ci do niczego potrzebni.Pozdrawiam Cie.Jak Ci zle, to pisz.
    • Gość: abi Re: Sens życia brzydkiej IP: *.devs.futuro.pl 17.03.05, 17:14
      po prostu usun przyczyne Twoich zmartwien czyli zmien wyglad, brak przeslanki
      =>brak skutku
      pozdrawiam
      • psychoguru Zle podejscie 17.03.05, 18:49
        Gość portalu: abi napisał(a):

        > po prostu usun przyczyne Twoich zmartwien czyli zmien wyglad, brak przeslanki
        > =>brak skutku

        To jest zle podejscie. Czesto wygladu nie mozna zmienic. Na przyklad ktos
        mial wypadek i cialo jest zdeformowane. Co wtedy?
    • tumoi Re: Sens życia brzydkiej 18.03.05, 09:48
      Wydaje mi się, że niekiedy za bardzo koncentrujemy sie na sobie i naszych
      potrzebach. W momencie kiedy nie mogą one być spełnione nasze życie przestaje
      mieć dla nas sens. Może warto otworzyć się na innych i sens życia (a
      przynajmniej jego część) odnaleźć w wolantariacie. Jeżeli boisz się ludzi i ich
      komentarzy to możesz przecież pomagać w schroniskach dla bezdomnych psów, w
      pobliskiej stajni (przy koniach każda para rąk jest na wagę złota-wiem coś na
      ten temat). Równolegle zacznij terapię psychologiczną i pomału zacznij
      wychodzić do ludzi - do samotnych, straszych ludzi w domach starców, do
      opuszczonych w domach pomocy spłecznej - im jest potrzebna ciepła, przyjazna
      druga osoba, choćby i o "szpetnym obliczu".
    • margie a moja babcia mowila 18.03.05, 10:25
      kazda potwora znajdzie swego amatora. I to jest prawda.
      • Gość: bajka228 Re: a moja babcia mowila IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.05, 12:56
        ciekawe skad te babcie znaja takie powiedzonka, bo moja mowila tak samo :)
        widzialam jej fotki z mlodosci to fajna lasaczka z niej byla.
    • super.kinia Re: Sens życia brzydkiej 18.03.05, 11:22
      to okropne ze osądzamy ludzi i nadajemy in etykety tylko na podstawie wygladu.
      I to niestety w dwie strony. Męzczyzni sa okrutni pod tym względem:
      nieatrakcyjne kobiety traktuja jak kumpli, ale są w stanie docenic ich inne
      walory - np. intelekt, wiedzę, umiejętności. Na piekne kobiety patrzą jedynie
      pod kątem seksulanym, na to jaki ma biust, tyłek, nogi. A nikogo nie obchodzi
      co taka kobieta ma do powiedzenia w kwestii polityki, prawa, ekonomii. Mam
      przerazające wrazenie, ze musze sie 2 razy bardziej starac, zeby udowodnic, ze
      wygląd nie jest moim jedynym atutem.

      Z twojedo postu wnioskuję, ze jestes myslącą, inteligentną dziewczyną. Moze
      potrzebujesz jedynie trochę zadbac o oprawę - fryzjer i nowe ciuszki poprwią ci
      samopoczucie, a to jest polowa sukcesu. Usmiech jest zarazliwy, wiec jesli
      chcesz zdobyc sympatię innych, zacznij od siebie i najpierw polub tę małą
      dziewczynkę w sobie. Swiat nalezy do ciebie, tylko musisz miec odwagę po niego
      śiegnąc.
    • kklamerka Jaka jesteś, kasiu??? 18.03.05, 11:39
      Kaska,
      wiesz, znam mnóstwo kobiet (m.in. siebie), której kiedyś wydawało się, że jest brzydka.

      To nie jest kwestia urody - tylko zadbania.

      Popróbuj z fryzurami - jeśli trzeba zmień kolor lub długość włosów
      Idź do dermatologa, jesli coś ze skórą jest nie tak.
      Dostosuj makijaż do typu urody (Jaki masz kolor oczu/brwi/cerę???)

      Dobierz ubrania do budowy
      jakie masz nogi? brzuch? ręce?
      wysoka i chuda czy mała i gruba?

      Ile mierzysz? Ile ważysz?

      Napisz coś o sobie, to Ci doradzimy konkretnie.


      A tak wogóle to Piękno nie jest czymś co się nosi na sobie, ale w sobie. Jeśli potrafisz podejść do siebie z poczuciem humoru i pewnością siebie, potarfisz zaskarbić sobie przychylność bliskich osób, to na twarzy pojawiają się prawdziwe oznaki piękna.:

      błyszczące oczy
      i szczery uśmiech
      • psychoguru Zle podejscie - jeszcze raz 18.03.05, 11:49
        kklamerka napisała:

        > Popróbuj z fryzurami - jeśli trzeba zmień kolor lub długość włosów
        > Idź do dermatologa, jesli coś ze skórą jest nie tak.
        > Dostosuj makijaż do typu urody (Jaki masz kolor oczu/brwi/cerę???)
        > Dobierz ubrania do budowy
        > jakie masz nogi? brzuch? ręce?
        > wysoka i chuda czy mała i gruba?
        > Ile mierzysz? Ile ważysz?

        To jest zle podejscie do sprawy. Na przyklad ktos mial wypadek
        i cialo jest zdeformowane. Co wtedy?
        • istna Re: Zle podejscie - jeszcze raz 18.03.05, 11:59
          Katarzyna nie pisze, że ma zdeformowane ciało, psychoguru.
          Twój post gdzieś tam powyżej (ten długaśny) wskazuje na to, że faktycznie znasz
          się na rzeczy. Jednak, jeśli wolno mi pouczać psychoGURU, pisz trochę mniej
          naukowm językiem, widzę, że chcesz pomóc, myślę, że w ten sposób pomożesz
          bardziej. Pozdrawiam.
        • kklamerka Re: Zle podejscie - niekoniecznie - :))) 18.03.05, 12:06
          Psychoguru, masz rację - ale nawet ciało zdeformowane może być zadbane i piękne.

          Znam chłopaka na wózku - piękny - po prostu bardzo bardzo zadbany
          (ubranie podkreślające figurę - zadbane dłonie - bystre oczy)
          Sąsiadkę o kulach - jedna z ładniejszych osób, jakie w życiu widziałam
          (Długie ciemne włosy - delikatny uśmiech)
          Koleżankę ze studiów o wielkim piperzyku(czerniaku? - nie znam się) na policzku
          (Wysoka, szczupła blondynka...)

          To, że natura czegos postąpiła/los coś zabrał - nie oznacza, że cały świat się zawalił.
          Należy dbac o to, co zostało - a tego może być naprawdę dużo.

          Spójrzcie na modelki
          - niektóre są albinoskami - nie mają pigmentu w skórze
          - inne mają zeza
          - jeszcze inne krzywy nos czy nierówne kości policzkowe
          A odpowiedni makijaż czyni z nie najbardziej pożądane kobiety świata...



          Psychoguru, jesteś psychologiem???
          • Gość: twoja_trauma Re: Zle podejscie - niekoniecznie - :))) IP: 212.14.38.* 18.03.05, 12:42
            psychoguru przeczytal ze 2 numery "Charakterow" i szpanuje wiedza. A tak
            naprawde jego porady sa powierzchowne i bez sensu. I na pewno nie jest
            psychologiem.
            • istna Re: Zle podejscie - niekoniecznie - :))) 18.03.05, 13:01
              A jak można udzielić niepowierzchownej rady na podstawie kilku zdań? To nawet
              nie w obronie psychoguru, tylko tak ogólnie.
    • magdzik5 Re: Sens życia brzydkiej 18.03.05, 22:27
      Wiesz, ja nie jestem brzydka, jestem bardzo ladna. Ale wlasnie czekam na wyniki
      testow. Byc moze mam przed soba jakies 5 lat zycia z zdrowiu a kolejne lata
      beda powolnym umieraniem. Mysle, ze dopiero jak czlowiek stanie twarza twarz ze
      smiercia i zda sobie sprawe z marnosci swojej i tych wszystkich "wartosci",
      ktore faktycznie sa bezwartosciowe, wowczas zaczyna doceniac sens i wartosc
      zycia. Czekam na wyniki, nie wiem co bedzie. Jeszcze 6 tygodni niewiadomej
      przede mna. Ale odkad dowiedzialam sie o zagrozeniu mojego zycia, dopiero wtedy
      stalo sie ono dla mnie tak cenne i piekne jak nic innego na tym swiecie. ZYCIE.
      Ono jest sensem samym w sobie. Wartoscia sama w sobie. Nie doszukujcie sie
      sensu w tym co najcenniejsze.
      ps. ubolewam ze wiekszosc ludzi kolo nas to takie pustaki i egoisci,
      powierzchowni dranie i wredoty :(
      • misscraft Re: Sens życia brzydkiej 19.03.05, 00:54
        Nareszcie ktos powiedział coś naprawdę mądrego, masz rację, przykro mi z powodu
        Twojej choroby, bardzo współczuje, ale nigdy nie wiadomo co się jeszcze może
        zdarzyć, pozdrawiam serdeczni:))
      • psychoguru Orgazm ZYCIA 19.03.05, 07:45
        magdzik5 napisała:

        > Wiesz, ja nie jestem brzydka, jestem bardzo ladna.

        To co piszesz swiadczy jedynie o tym ze masz w mozgu system samooceny
        dzialajacy prawidlowo. Ladnosc jest pojeciem subiektywnym, znalazloby
        sie sporo ludzi dla ktorych bylabys nieladna.

        Ladnosc czy nie jest bez znaczenia jezeli dzieki szczesliwemu zbiegowi
        okolicznosci komus uda odkryc sie prawdziwy sens zycia tak jak tobie sie
        to udalo:

        > przede mna. Ale odkad dowiedzialam sie o zagrozeniu mojego zycia, dopiero
        >wtedy stalo sie ono dla mnie tak cenne i piekne jak nic innego na tym swiecie.
        >ZYCIE. Ono jest sensem samym w sobie. Wartoscia sama w sobie. Nie doszukujcie
        >sie sensu w tym co najcenniejsze.

        A wiec zdolalas to odkryc! Naleza ci sie wyrazy najwyzszego uznania. Nie jest
        istotne jak dlugo bedzie trwalo twoje zycie, odkrylas jego sens i rozkoszujesz
        sie nim. Chwila rozkoszy jest cenniejsza niz dlugie zycie bez odkrycia sensu.
        Jezeli odkrylas ten sens w pelni to twojej euforii nie zmienia wyniki badan,
        pozytywne czy negatywne. W kazdym przypadku zdolasz przezyc zycie jako chwile
        orgazmu.

        > ps. ubolewam ze wiekszosc ludzi kolo nas to takie pustaki i egoisci,
        > powierzchowni dranie i wredoty :(

        Ich mozgi dzialaja jak u zwierzat: instynkty w obronie wlasnych rewirow.
        Ale placa za to bo zycie to dla nich bezwzgledna walka o byt i zmyslowe
        przyjemnosci. Ty odkrylas prawdziwy sens zycia. Wiecej juz ci nie potrzeba,
        twoje zycie jest wypelnione
        • emae bezsens 19.03.05, 12:40
          Psycholog? Przeczytaj swoją wypowiedź jeszcze raz. Jeśli już musisz się
          powymądrzać, to może nie w taki sposób i w takich okolicznościach? Dziewczyna
          widać wprost marzy o tym, żebyś jej pisał o systemach samooceny, orgazmach itd.
          Weź się wypowiadaj intelektualnie gdzie indziej.
      • emae Znam to (Em) 19.03.05, 12:36
        Jakiś czas temu założyłam nawet post na ten temat. Teraz z moim zdrowiem jest w
        miarę OK, ale wtedy czułam się tak, jak Ty to opisujesz. Mogę Ci co najwyżej
        poradzić, abyś nie zamartwiała się tym, co będzie, bo na to nie masz wpływu.
        Żyj tym swoim pieknym życiem z dnia na dzień, nie myśl o śmierci. Może i Tobie
        się uda, jak mi? Modlę się za Ciebie. Wierzę, że będzie dobrze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka