Dodaj do ulubionych

Jest mi ciezko, chyba nie potrafie.....

18.04.05, 23:31
Nie potrafie sobie miejsca znalezc.
Poznalam fanstastycznego czlowieka, jest sporo starszy. Naprawde mezczyzna
bardzo wartosciowy. Na moje pytanie o rodzine itp. odpowiedzial, ze jest
stanu wolnego. Ja nie wnikalam. Wczoraj pierwszy raz spalismy ze soba.
Dzisiaj spotkalismy sie po pracy i..... Okazalo sie, ze ma dzieci dwie
nastoletnie corki 19 i 17 lat, a pazdzierniku zmarla mu zona. Powiedzial mi,
ze pojechal prosto po pracy na cmentarz i przepraszal zone i prosil ja o
wybaczenie. Oznajmil, ze czuje sie paskudnie. Przepraszal mnie, ze dopiero
teraz sie o tym dowiedzialam po czasie, ze powiedzial mi o tym cmentarzu, ze
czuje sie rozdarty, bo zalezy mu na mnie, a jednoczesnie ma ogromne poczucie
winy wobec zony.
Jak ja to wszystko dobrze rozumiem......pewnie dlatego mi jest trudniej.
Mialam 23 lata jak zmarla moja Mama i pamietam jak Tato sie miotal, jak
zwiazal sie z inna kobieta i chcial za rowno byc w porzadku dla niej i dla
mnie i moich braci. Pani Ela, kawal zolzy, ale z szacunku dla Ojca nigdy tego
mu nie powiedzialam. Potem byla Pani Halinka i jest do tej pory. Przyzwoita
kobieta, mila, uczynna, troszczy sie o Ojca, lubie ja. Ale nic na to nie
poradze, nawet po tylu latach, jak przyjezdzaja mnie w niedziele odwiedzic,
caluski na pozegnanie, macham reka z okna , zdarza mi sie, ze odwracam sie i
wyje. Bluznie w myslach, dlacego to nie moja Mama siedzi w tym aucie,
dlaczego to nie moja Mame spotkalam w hipermarkecie z Ojcem, dlaczego to nie
z moja Mama szykuje imieniny Taty. Mysle, ze wiele osob zrozumie te dwie
sprzecznosci.
Dlatego tez ta cala sytuacja mnie chyba przerasta. Wiem, ze w pewien sposob
moge mu pomoc, byc taktowna, byc podpora, ale takze nie chce byc dla jego
corek 'ta inna nowa kobieta". Juz teraz czuje sie jak najgorsza szmata.Wiem,
ze taka szmata nie jestem, ale co z tego? Przypuszczam, ze jego dzieci sa
dobrze wychowane, nie pokazalyby mi , ze ta sytuacja jest dla nich przykra.A
przeciez dobrze wiem swoje.
Mamy sie spotkac jutro, poki co, powiedzialam, ze jego rozumiem i zeby sie nie
tlumaczyl, ale rozmowy nie unikniemy, tylko musze zastanaowic sie nad pewnymi
sprawami.Strasznie jestem skolowana.
Obserwuj wątek
    • anahella Re: Jest mi ciezko, chyba nie potrafie..... 19.04.05, 03:26
      Nie jestes szmata! Nie masz zadnych podstaw by tak sie czuc!

      Twoj ojciec chcial ulozyc sobie zycie. Na szczescie znalazl sobie fajna
      partnerke (cieplo sie o niej wyrazilas). Zrobil to dla siebie ale i dla Ciebie -
      bo chyba nie chcialabys miec zgorzknialego taty. Twoje zale sa do Opatrznosci,
      lub jezeli wolisz - losu. Tyle Twojego co sie pozalisz, bo przeciez tego nie
      zmienisz. Nie mialas w tym zadnego udzialu, Twoj ojciec rowniez nie mial.

      Twoj partner tez ma prawo ulozyc sobie zycie. Byc moze jego corki tez kiedys
      powiedza: "tesknie za mama, ale Antoinka to mila kobieta". Moze gdy Wasz
      zwiazek wejdzie na bardziej zaawansowane tory powiedz im to samo co tutaj nam
      napisalas?
      • kasia.nowakowska Re: Jest mi ciezko, chyba nie potrafie..... 19.04.05, 07:43
        Anachello, masz w 100% rację. Tylko w tym wszystkim jest mały problem. Autorka
        listu musi być niezwykle silą i uparta kobietą, spokojną, wytrwałą... Facet
        prawdopodobnie jest tego wart,ale pamiętać należy, że pierwsza kobieta w życiu
        po żonie ma najgorzej...musi być cholernie wyrozumiała i cierpliwa, ale z
        czasem to się oplaci...wiem, bo sama jestem w takiej sytuacji...tyle że on jest
        po rozwodzie i ma małe dziecko (dodam, ze poznałam go w trakcie jego rozmodu,
        nie wcześniej, a spotykać zaczeliśmy się dopiero w dniu, gdy ten rozwód sie
        uprawomocnił (tak jakoś przypadkowo wyszło)...Ale mi na nim zależy i mimo
        przeciwności losu jestem spokojna, cierpliwa (tego się uczę...dopiero) i
        wyrozumiała...I WY kobiety tesicie być, bo nie wiecie w jakiej sytuacji za
        kilka lat same się znajdziecie. Jeżeli mężczyzna jest wartościowy (a należy
        pamiętać, że niewielu jest takich na świecie) to warto trochę poczekać i dać mu
        ciepło, którego tak bardzo potrzebuje, on na pewno się odwdzięczy za jakiś
        czas, być może dłuższy, ale na pewno. Więc trzymam kciuki...Poza tym
        prawdopodobnie on powinien się znaleść u psychologa, ponieważ taki ktoś mu
        wytłłumaczy, że życie musi toczyć się dalej i on zasługuje na szczęście z inną
        kobietą, będąc tym samym w porządku wobec zmarłej żony...Pozdrawiam

        Kasia
    • marta.uparta Re: Jest mi ciezko, chyba nie potrafie..... 19.04.05, 08:15
      Twoje osobiste doswiadczenia moga bardziej niz cokolwiek innego pomóc Wam w
      budowaniu tego zwiazku, przede wszystkim w relacjach z jego córkami. Wydaje mi
      sie, ze powinnas mu opowiedziec to wszystko co powiedzialas tutaj.
      Zycze Tobie duzo wytrwalosci, szczescia i usmiechu.
    • kobieta_na_pasach zawsze mnie zastanawia 19.04.05, 08:47
      kiedy czytam takie historie, tu czy w kolorowych czasopismach (np. Fibak i jego
      mloda zonka, Daniec itp.), co popycha mlode dziewczyny w ramiona starszych
      facetow? dlaczego moj maz, mezczyzna dobrze po 40tce, przechwala sie, jakie to
      mlodki na niego leca, a żadna go nie chce, mimo, ze facet nie wyglada na swoje
      lata i niczego mu nie brakuje. och, sorki, brakuje mu tylko szmalu. i chyba o
      to chodzi w tych ukladach.
      • sagis Re: zawsze mnie zastanawia 19.04.05, 08:52
        Albo, szukają ojca. Wszystko kręci się wokół niezaspokojonych potrzeb ojca i
        matki. Bo, też są mężczyźni, którzy w starszych kobietach szukają matki. Kiedyś
        miałam nawet takie przeczucie co, do mojego młodszego kolegi i faktycznie z
        czasem znalazł sobie starszą kobietę. Gdyby nie to, to naprawdę fajny jest z
        niego facet. Nie chodzi o to, że jest już zajęty, bo ja nie chcę być dla
        jakiegoś mężczyzny matką:-))
        • kobieta_na_pasach Re: zawsze mnie zastanawia 19.04.05, 08:59
          sagis napisała:

          > Albo, szukają ojca.

          watpie, ze autorka szuka ojca. przeciez to matka jej umarla, i w tamtych
          kobietach ona szuka wlasnie matki, z ktora, jak mniemam, byla silniej zwiazana.
          nie przesadzajmy. matka jej umarla kiedy byla juz dojrzala kobieta, wiec
          zaspokoila jej wszystkie potrzeby. niech nam lepiej napisze, jaki jest obecnie
          jej status spoleczny i tego pana.
          • sagis Re: zawsze mnie zastanawia 19.04.05, 09:22
            Ale, nie wiemy, jakie miała relacje ze swoim ojcem i czy on spełnił swoją rolę.
            A, takie głębokie sprawy tylko psycholog może dowiedzieć się.
            To siedzi w podświadomości i nawet takie osoby o tym nie wiedzą.
            Młode kobiety często szukają w mężczyźnie ojca. Jak zaspokoją tą swoją
            potrzebę, to często zmieniają jego na kogoś innego. Tylko, czy dojrzewanie ma
            przebiegać w ten sposób?
            Często młodzi i niedojrzali ludzie szukają w kimś tego, co im brakuje.
            • sagis Re: zawsze mnie zastanawia 19.04.05, 09:26
              Myślę, że gdyby ojciec zaspokajał jej potrzeby, to po śmierci matki pozwoliłaby
              jemu odejść do innej kobiety. W pewnym etapie trzeba oddzielić się psychicznie
              od rodziców. Kobieta od ojca, a mężczyzna od matki.
      • marta.uparta Re: zawsze mnie zastanawia 19.04.05, 08:55
        Wcale nie odnosze wraenia, ze autorka to jakas mlodka, która spotyka sie z
        podtatusialym facetem. Mysle, ze ma po 30, a jej facet moze byc 10 lat starszy.
        Nie mysle, zeby interesowala ja jego kasa, bo nie napisalaby takiego smutnego
        listu.
        Niektóre kobiety szukaja starszych facetów z zupelnie innych wzgledów. Znam
        taka pare i na pewno nie pieniadze byly tutaj motywem.
        --

        "Pesymista twierdzi, ze wszystkie kobiety to nierzadnice. Optymista nie jest
        tego zdania, ale ma nadzieje."
        • kobieta_na_pasach Re: zawsze mnie zastanawia 19.04.05, 09:01
          marta.uparta napisała:

          > Wcale nie odnosze wraenia, ze autorka to jakas mlodka, która spotyka sie z
          > podtatusialym facetem. Mysle, ze ma po 30, a jej facet moze byc 10 lat
          starszy.
          > Nie mysle, zeby interesowala ja jego kasa, bo nie napisalaby takiego smutnego
          > listu.
          > Niektóre kobiety szukaja starszych facetów z zupelnie innych wzgledów. Znam
          > taka pare i na pewno nie pieniadze byly tutaj motywem.
          > --
          to jeszcze gorzej dla niej, bo latka leca.
        • sagis Re: zawsze mnie zastanawia 19.04.05, 09:28
          Z drugiej strony jest taki dawny wzorzec par, w którym dobrze, jak mężczyzna
          jest starszy o kilka lat. Mężczyźni później dojrzewają.
          • kobieta_na_pasach Re: zawsze mnie zastanawia 19.04.05, 10:44
            sagis napisała:

            > Z drugiej strony jest taki dawny wzorzec par, w którym dobrze, jak mężczyzna
            > jest starszy o kilka lat. Mężczyźni później dojrzewają.

            ale to co bylo dobre kiedys teraz sie rzadko sprawdza. wzorzec, o ktorym
            piszesz, byl wymuszony, bo kobiety kiedys byly nie doksztalcone, musialy
            wczesnie wychodzic za maz, siedziec w domu, pachniec i czekac na meza. czesto
            taki status zapewnial kobiecie mezczyzna starszy, ustatkowany, z dorobkiem.
            teraz jest inaczej i dlatego nie rozumiem tych, ktore na wlasne zyczenie sobie
            zycie komplikuja.
      • mmagi to moze i dobrze ze nie ma szmalu;-))) 19.04.05, 09:46

    • sagis Antoinko-nie sądź innych po sobie.To są inni ludzi 19.04.05, 09:38
      e i nie muszą podchodzić do Waszego związku, jak Ty podchodziłaś. Nie są to
      łatwe sprawy, jak sama wiesz, ale też masz więcej doświadczenia od innych i
      większą szansę na powodzenie. Twojemu tacie też udało się ułożyć z kimś swoje
      życie. Ważne jest, aby on był szczęśliwy. Tamte dzieci mogą właśnie tak myśleć.
      Bądź sobą i staraj się kochać tamte dzieci. Resztę pozostaw życiu.
      Jeśli Twój mężczyzna będzie gotowy do związku z Tobą, to wszystko powinno być
      dobrze. Ważne jest też, aby on dał sobie radę ze swoimi uczuciami po śmierci
      żony. Musi trochę czasu upłynąć, aby wygasły te uczucia. Jedni potrzebują
      więcej czasu na żałobę po śmierci bliskiej osoby, a inni mniej. Może powinien
      pójść do psychologa, aby pomógł jemu przejść tą żałobę i poukładać sobie
      wszystko?

      Pozdrawiam Cię i dużo słoneczka Wam życzę.
    • greta_garbo Re: Jest mi ciezko, chyba nie potrafie..... 19.04.05, 11:29
      wg mnie to nie w porządku, że powiedział ci zmarłej o żonie i dzieciach, po
      wspólnej nocy.dlaczego nie zrobił tego wcześniej?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka