Gość: lidia IP: *.jpe.com.pl 19.02.05, 18:15 przeczytalam ostatnio te ksiazke, podobala mi sie, ale szczerze mowiac nie bardzo ja zrozumialam...a wy jak ja rozumiecie?o czym ona wlasciwie jest? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lipa55 Re: sto lat samotnosci 19.02.05, 18:37 o czym ona wlasciwie jest? do licha! nie znosze takich pytań a o czym jest Ulisses? Albo Mistrz i Małgorzata? Albo cały Proust? o tym, o czym chcesz o miłości przyjaźni nienawiści o zyciu o tym wszystkim, co w niej znajdziesz i wróc do niej za parę lat, znajdziesz tam nowe rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
lipa55 Re: sto lat samotnosci 19.02.05, 18:57 jeszcze się pomądrzę ;-) Macondo to cały świat, ba, nawet wszechświat po prostu poznawaj go, smakuj (chociażby ten deszcz, który padał, padał i padał...) i za którymś razem przyjdzie zrozumienie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: itek Re: sto lat samotnosci IP: *.pomorzany.v.pl 19.02.05, 22:28 Troszke chyba przesadzasz z tym wszechswiatem :) Nie cierpie tego typu pouczen, odpisz chlopie lepiej konkretnie na zadane pytanie. Jesli nie masz nic do powiedzenia to lepiej zamilcz, zlotko. Odpowiedz Link Zgłoś
lipa55 Re: sto lat samotnosci 19.02.05, 22:33 Gość portalu: itek napisał(a): odpisz chlopie lepiej konkretnie na zadane pytanie. i vice versa PS odpisz babo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elwin Re: sto lat samotnosci IP: 195.94.201.* 20.05.05, 09:06 lipa ma racje: MAcondo to wszechswiat, znajdziesz tam historie, biblie, mity. jak nie czytales to sam zamilcz! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marta Re: sto lat samotnosci IP: *.pool.mediaWays.net 19.02.05, 23:20 no rzeczywiscie powinnas sie nie mądrowac! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sambady Re: sto lat samotnosci IP: *.echostar.pl 19.02.05, 19:17 Wyluzuj sie i zapomnij. Ja przeczytalem Sto lat... jakies poltora roku temu i bylem jednym z tych którzy wieszali na niej najwiecej psów. Nawet o tym zalozyłem wątek :) Dzisiaj mysle o tym zupelnie inaczej :) Po prostu poczekaj. To samo przyjdzie :) Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: sto lat samotnosci 19.02.05, 20:47 Tak to trudno powiedziec o czym. Otoz jest to historia, a raczej kawal historii ukazany na przykladzie mitycznego miasteczka Macondo i jego zniweczenia, i rodziny (kilku jej pokolen) Buendia'ow. Rzeczywistosc jest przepleciona z surrealizmem co dodaje autenycznosci i speyficznego klimatu. na tej osnowie autor ukazje wyobcowanie, szalenstwa, milosci itd.. ale przede wszystkim to poczucie wyobcowania, samotnosci u bohaterow. Juz sam fakt ze Buendiowe byli blisko pokrewnieni a mimo to wchodzili w zwiazki malznestwie swoadczy o pewnym wyobcowaniu z "zewnatrz". Duzo z tego to prywatne wspomienia z zycia samego Marquez'a ktorego babcia miala dar opowiadania i w swoich narracjach mieszala wydarzenia rzeczywiste z fikcja nie zmieniajac tonu co dodawalo "prawdziwosci" jej slowom. Nawiasem mowiac z tego mieszania rzeczywistosci z elementami basniowymi postwalo okreslenie magical realism czyli tlumaczac doslownie magiczny realizm. Rowniez w domu Marqueza bylo duzo gosci, rzekomo duchow, ludzi ktorzy przewidzieli swoja smierc, rozmow o polityce itp jak opisuje w ksiazce. A zatem - mocno biograficzna ksiazka. Trudno tez znalezc jakis moral, jakies przeslanie- w/g mnie nawet go za bardzo nie ma. Venus Odpowiedz Link Zgłoś
spiral_architect Re: sto lat samotnosci 19.02.05, 21:06 "ale przede wszystkim to poczucie wyobcowania, samotnosci u bohaterow." Wlasnie tak !!! W tej ksiazce nikt nikogo naprawde nie kocha... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: divad Re: sto lat samotnosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 10:12 jakiś czas temu ktoś zadał pytanie 'o czym jest 'trainspotting'?'. oba pytania sa mniej wiecej tego samego kalibru. na oba nie da sie odpowiedziec. samemu trzeba do tego dojsc. generalnie to chyba sa o egzystencji...(bystry jestem, nieprawdaz?:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fly Re: sto lat samotnosci IP: *.gtech.com / *.gtech.com 21.02.05, 15:25 było w tej książce takie zdanie..."człowiek nie jest przywiązany do żadnego kawałka ziemi, dopóki nie pochowa w nim kogos ze swoich bliskich"...zdania dobrze nie pamiętam, ale mniej więcej tak, jak napisałam...i to utkwiło mi najbardziej z tej książki....bo...dokładnie ze mną tak się stało.... książkę czytałam dobre 11 lat temu...i też pogubiłam się w losach tej rodziny i całego tamtejszego świata.... jedno wiem napewno...przeczytam "Sto lat..." jeszcze raz..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daria13 Re: sto lat samotnosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 22:25 Sto lat samotności czytałam tak dawno, że gdybym teraz miała powiedzieć o czym jest musiałabym zacząć nieźle ściemniać, a chyba nie o to chodzi. Pozostało jednak we mnie po tamtej lekturze ogólne wrażenie przeżycia czegoś niepowtarzalnego, wiem, że to brzmi jak banał, ale tak było. Od tej książki zaczęłam szukać w lekturach nie tylko treści, opowieści czy konkretnej historii, ale przede wszystkim doznań zmysłowych, bo Sto lat samotności jest książką uniwersalną, książką o wszystkim, o wszystkich możliwych namiętnościach i każdy znajduje w niej to czego szuka i potrzebuje, ale nade wszystko zauroczyło mnie doskonale zmysłowe opisywanie świata i to, że do warstwy realnych opisów można tak cudownie włączyć magię i pierwiastek surrealizmu, robiąc to niemal niezauważalnie i doskonale harmonijnie. Takie były moje odczucia, ale każdy może to odbierać inaczej, niekoniecznie tak głęboko, ale też nie powinno się zrażać, jeśli nie zrozumiało się przesłania Marqueza, bo to chyba nie o przesłanie chodzi, ale o przeżywanie i odczuwanie, oddychanie atmosferą Karaibów i bezwolne oddanie się jej magii. Przepraszam za patos, ale tak mam do dziecka:) Odpowiedz Link Zgłoś
meteorah Re: sto lat samotnosci 24.02.05, 23:54 Ostatnio zostałam skrytykowana za nadużywanie patosu właśnie(praca ze stylistyki)...ale uważam, ze minimalizm to też skrajność...dleczego piękny język ma być spychany na bok? Jednak chcę dodać coś od siebie o "Stu latach". Ja zapamiętałam z niej ciągłą bezsenność, uśpienie, atmosferę niedosytu snu, a przy tym niedosytu uczuć u jednych bohaterów, a przesytu - u innych. Bardzo mało śpię, po części z konieczności(praca), po części szkoda mi czasu na spanie i potrafiłam wczuć się w ten świat. a jak inaczej świat wygląda, gdy się śpi po 4 godziny! Poza tym opisywani tam ludzie mają tak zróżnicowane osobowości, że obserwowanie ich to dla mnie czysty zysk! czysta przyjemność z tego płynąca. Jest to książka, do której się wraca z ciekawością, bo za każdym razem coś innego można odkryć. "Z warg moich(...) purpurowe róże" Odpowiedz Link Zgłoś
mijaczek Re: sto lat samotnosci 01.03.05, 23:50 Kilka tygodni temu skonczylam czytac "Sto lat samotnosci" i musze sie przyznac, ze nigdy wczesniej nie zdarzylo mi sie "mielic" ksiazki tak dlugo! Jej przeczytanie zajelo mi... ponad 2 miesiace!!! Nie wiem czemu! Zazwyczaj albo pochlaniam ksiazki, albo je porzucam, jesli nie przemawiaja do mnie, a z ta bylo inaczej... musialam ja sobie dawkowac... po troszeczke... po malu... moj malz nawet za mna chodzil i powtarzal "no skoncz w koncu czytac te czerwona ksiazke!" [nie zna polskiego, wiec nie znal tytulu]... a ja nie moglam... czytalam strone dziennie... az nagle, gdy zostalo mi okolo 50 stron do konca zaczelam ja polykac... ostatnie strony przeczytalam jednym tchem... i strasznie mi teraz brakuje Maconda... i zal mi, ze juz nie istnieje miasto z tak wytyczonymi ulicami, zeby wszyscy mieli tyle samo slonca co i cienia... to dobra ksiazka... Mia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oozzz Re: sto lat samotnosci IP: *.trinity-lib.utoronto.ca 02.03.05, 00:01 Jedna z dwoch najlepszych ksiazek ktore przeczytalem. Nie da jej sie opisac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: sto lat samotnosci IP: *.intern.rnt.de / *.dip0.t-ipconnect.de 02.03.05, 00:36 Trzeba być młodym jak wtedy Marquez, by pokusić się o taką parabolę... Trzeba tej młodzieńczej arogancji, by się na coś takiego porwać. Jeżeli wyniki nie dorównały zamiarom, to jakże wspaniałe jest to porażka! Czy dzieje rodzaju ludzkiego mają sens? Czy nie mają sensu? Czytajcie co dziesięć lat. Jak każde arcydzieło (choć nie ma ich przecież aż tak wiele!) czyta się za każdym razem inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: koand Re: sto lat samotnosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 14:08 Kto nie rozumie tej książki nie rozumie nic.Taka jest smutna prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
sylwiastep Re: sto lat samotnosci 19.05.05, 20:36 A jesli ja rozumiem ksiazke, albo przynajmniej mi sie tak wydaje, ale nijak nie moge polapac sie w tych wszystkich Jose and Arcadio, to czy cokolwiek rozumiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tete Re: sto lat samotnosci IP: *.echostar.pl 19.05.05, 21:39 Chyba nie chodzi o to, zeby rozumiec doslownie...jezyk polski przeciez znasz, wiec ja rozumiesz. Trzeba wyczuc klimat. Gdybys naprawde pojela o co tam chodzi nie przejmowalabys sie, ze nie mozesz sie polapac "w tych wszystkich Jose..." Odpowiedz Link Zgłoś
chiara76 Re: sto lat samotnosci 25.03.05, 00:57 zaczęłam, czytam po raz pierwszy, jak dobrze, że są jeszcze takie książki... Cieszę się, że mogę ją czytać...a o czym jest? Chyba o wszystkim po trochu, o czym napisali przedmówcy...jest wspaniała, czytam i już wiem, że kiedy skończę, będzie mi jej brak... Odpowiedz Link Zgłoś
flakonka Re: sto lat samotnosci 28.03.05, 20:11 wydaje mi się, że jeżeli trzeba pytać "o czym była właściwie ta książka" to znaczy że nie była to dla ciebie "ta" książka... dla mnie jedna z najlepszych książek które czytałam... właśnie czytam ją po raz kolejny. Odpowiedz Link Zgłoś
aroma1 Re: sto lat samotnosci 28.03.05, 20:48 ..."człowiek nie jest przywiązany do żadnego kawałka ziemi, dopóki nie pochowa w nim kogos ze swoich bliskich" to samo zdanie utkwiło mi w pamięci z tej książki a o czym ona jest? o wszystkim ! Odpowiedz Link Zgłoś
hrabalek "Czarna owca" 28.03.05, 21:13 Zawsze męczyła mnie myśl co takiego jest w Marquezie, co sprawia ,że trudno Go przyswajam.Dziś czytając "Fimę" Amosa Oz trafiłam na następujący cytat: "Mówili o współczesnej literaturze latynoamerykańskiej, o realiźmie magicznym, w którym Nina widziała kontynuację tradycji kafkowskiej, podczas gdy Fima był skłonny uznać ją za wulgaryzację spuścizny Cerwantesa i Lope de Vegi i zdołał urazić Ninę stwierdzeniem, że jeśli o niego chodzi, to oddałby cały ten latynoamerykański cyrk, z wszystkimi fajerwerkami i cukrową watą za jedną stronicę Czechowa. "Sto lat samotności" za jedną "Panią z pieskiem."" Kurczę ja chyba tak mam jak ten dziwak Fima. Odpowiedz Link Zgłoś
venus22 Re: "Czarna owca" 28.03.05, 22:24 >> Kurczę ja chyba tak mam jak ten dziwak Fima.<< alez w tym nie ma nic zlego. na to czy jakas ksiazka bedzie nam sie podobala czy nie sklada sie bardzo wiele rzeczy, szczegolnie nasza osobowsc, nasze prefrencje, a te powstaja latami... jedni lubia marqueza, jedni nie ale to nie znaczy ze jedno jest lepsze od drugiego.. Venus Odpowiedz Link Zgłoś
cecyl Re: "Czarna owca - Biala owca 29.03.05, 10:33 Po pierwsze czy trzeba literature traktowac w kategoriach czarno - bialych? Po drugie czy literatura to proszki do prania: lepsze - gorsze? I po trzecie: czy naprawde literatura iberoamerykanska to jeden worek prozy pisanej na jedno kopyto? Ja tam "przyswajam" i Czechowa, i Marqueza, i Oza, i Brunona Schulza (rozumiem, ze dla Fima Schulz to tez cyrk, z fajerwerkami i cukrowa wata)i Vargasa Llose i Leskowa, i Hrabala i Babla. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabalek Re: "Czarna owca - Biala owca 29.03.05, 16:28 cecyl napisał: > Po pierwsze czy trzeba literature traktowac w kategoriach czarno - bialych? Po > drugie czy literatura to proszki do prania: lepsze - gorsze? I po trzecie: czy > naprawde literatura iberoamerykanska to jeden worek prozy pisanej na jedno > kopyto? Ja tam "przyswajam" i Czechowa, i Marqueza, i Oza, i Brunona Schulza > (rozumiem, ze dla Fima Schulz to tez cyrk, z fajerwerkami i cukrowa wata)i > Vargasa Llose i Leskowa, i Hrabala i Babla. Siebie nazwałam "czarną owcą" , ponieważ "przestraszyło mnie strasznie" powyżej gdzieś zawarte zdanie,że "kto nie rozumie tej książki, nie rozumie nic". Ze zrozumieniem u mnie jeszcze jako tako, ale " przyswajaniem"-jak to ciekawie ująłeś- kiebsko, nie przepadam za literaturą ibero.... Zazdroszczę jednocześnie łatwości w przyswajaniu przez Ciebie wszystkiego co powyżej wymieniono, u mnie widać da durna dusza słowiańska tak się notorycznie kołacze. Daleka jestem także od dzielenia na dobrą i złą- no bo proste to jako drut,że zawsze to co mnie się podoba innym nie musi, co nie zmiania faktu,że nawet jeśli coś mnie nie porywa, nie znaczy ,że nie przeczytam do końca, chociażby po to , aby wiedzieć co w trawie piszczy .Pozdrawiam:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: "Czarna owca - Biala owca IP: *.local4.pl / 80.51.180.* 29.03.05, 22:46 Sto lat... było moją pierwszą ksiazką Marqueza. Sięgnęłam po nią 3 lata temu i do tej pory przeczytałam wszystkie arcydzieła (bez ironii, dla mnie są arcydziełami) tego auora, jakie się w POlsce ukazały. Szczerze przyznam, iż niektóre czytałam nawet kilkakrotnie (Sto lat 8 razy) i nawet ogarniając całość jego twórczości, która się wspaniale łączy (to też jest fascynujące) nie śmiałabym wypowiadać się o czym one są. Gdyż z każdym czytaniem odnajduję w nich coś nowego, czzego wcześniej nie zauważyłam. Sto lat podejmuje tyle wątków, odwołam i aluzji, że chyba trzeba by ją czytać co roku, aby wszystkie ogarnąć. Ale to jest własnie piękne, nieamowite, wciągające. Mnie wciągnął ten magiczny wir :) ps wlasnie zaczelam uczyc sie hiszpańskiego, by móc czytać w oryginale :) Odpowiedz Link Zgłoś
charade Re: "Czarna owca - Biala owca 30.03.05, 14:05 Do licha, przecież to nie jest zadanie z matematyki, żeby rozumieć. Książkę trzeba czuć, a nie rozumieć. Albo ci się podoba, albo nie. 100 lat samotności to chyba najlepsza książka, jaką czytałam w życiu. Jestem oczarowana (czytałam niedawno). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vg Re: sto lat samotnosci IP: *.toya.net.pl 18.05.05, 23:34 przeczytalem 1/3 tej ksiązki i wogole mnie nie wciągnęła. Owszem jest to dobra literatura, nawet powiedziałbym ponad przeciętna ale nic poza tym. Historie małe i duże na pograniczu wierzeń ludowych itd... no i co z tego? Uznałem, ze lepiej przerwac czytanie na jakis czas, moze za kilka lat spróbuję jeszcze raz. I troche czuję sie źle z tym, ze sporo osób uważa tą ksiązkę za wybitną, niektórzy nawet mówią, ze najlepsza w historii. MAm ogromny niedosyt, ze nie "załapałem". Odpowiedz Link Zgłoś
cecyl Re: sto lat samotnosci 18.05.05, 23:43 Bez sensu. I co z tego, że nie załapałeś. Tak bywa, że jesteśmy nieprzemakalni na pewne książki, autorów, piosenki, artystów, ludzi. Na pewno zresztą załapałeś książki, przez które przejść nie mogą wielbiciele "Stu lat samotności". Nie czyń więc sobie niepotrzebnych wyrzutów - jest tyle pięknych książek, które czekają tylko na nas. Odpowiedz Link Zgłoś
iza2306 Re: sto lat samotnosci 19.05.05, 10:44 kocham "sto lat samotności" za bycie tak bardzo "ibero". czytam i czuję, że czas przesuwa się wolniej, popołudnia sa dłuższe i inaczej smakuje kawa. jest to dla mnie jedna z książek, które sie smakuje i dlatego czyta powoli. najlepiej do mnie dotarła, kiedy byłam w Madrycie i na własne oczy zobaczyłam, jacy są ludzie z tych klimatów: ma się wrażenie, że nigdzie sie nie spieszą i zawsze mają czas. zapachy są inne, czuć wilgoć powietrza. na pewno to nie jest książka "o czymś". to jest raczej dla kogoś. i kazdy znajdzie coś innego i za każdym razem innego. zresztą, to ciekawe - obserwowac własny rozwój odbity w zwierciadle książki. polecam do kawy dolewać gorącego mleka, zamiast zimnej śmietanki:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alicja Re: sto lat samotnosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 20:22 Ja przeczytałam ją kilka mies temu. Czytałam bo podobno dzieło wybitne. I co? Jakoś też nie załapałam. Troche mi wstyd, troche głupio, czuje się gorsza. Ale myślę, że może kiedyś jednak zrozumię. Jeżeli nie lubię realizmu magicznego, nie przemawia do mnie. Ale czytając wasze wypowiedzi myślę, że za jakiś czas sięgnę po nią znowu. Może trzeba ją czytać wolniej, spokojnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elwin Re: sto lat samotnosci IP: 195.94.201.* 20.05.05, 09:14 zacznij od opowiadan marqueza: godzina zapowiedzianej smierci, szarancza, nie ma kto pisac do pulkownika. tam marquez tworzy swoj magiczno realny swiat. powoli sie z nim oswoisz, a wtedy Sto lat pojdzie jak z platka. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj A ja zachwyciłam sie ta ksiązka 19.05.05, 11:29 wiele lat temu (bez co prawda takich tam uniesień - że cały wszechswiat - po prostu swietnie napisana historia...). A teraz jakos nie moge jej czytac. Własciwie nawet wzsiąc do rak. I przeszkadza mi sam autor - nie moge przestac myslec jak żałosny z niego idiota. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: A ja zachwyciłam sie ta ksiązka IP: *.crowley.pl 19.05.05, 11:48 a ja byłam dwa tygodnie temu na wystawie fotograficznej w Centrum Sztuki Współczesnej. Autorką była Meksykanka. Po obejrzeniu wystawy przyszła mi do głowy jedna rzecz - ona fotografuje tak ja Marquez pisze. To czysty realizm magiczny. Żałuję, że nie wszsycy wielbiciele "Stu lat asamotności" mogli to zobaczyć. Co do mnie - nie poamiętam ile razy czytałam tę książkę. Ale jast dla mnie książką życia. Pozdrawiam wszsytkich współwielbicieli Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: A ja zachwyciłam sie ta ksiązka 19.05.05, 12:49 > I przeszkadza > mi sam autor - nie moge przestac myslec jak żałosny z niego idiota. A przepraszam bardzo, czy koleżanka mogłaby nieco rozwinąć, co miała na myśli konkretnie pisząc te słowa, bo ciekawość;) Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Kolezanka mogłaby. 19.05.05, 19:11 Nie mogę przejść do porządku dziennego nad sympatią Marqueza dla Fidela Castro i jego reżimu. Podpiera go swoim autorytetem, swoja sławą w sutuacji, gdy kubańscy pisarze nie maja prawa pisac tego co chcieliby pisac. Uwazam że to załosne i nie jestem w stanie zrozumiec jak on moze byc tak ślepy - jeśli faktycznie wierzy w zwycięstwo rewolucji... Generalnie nie zwracam specjalnej uwagi na poglądy pisarzy (chyba że je dobitnie uwidaczniają w ksiażkach), ale tu nie o poglądy chodzi, tylko o postepowanie. Wielu iberoamerykańskich pisarzy sympatyzowało z Fidelem, wszyscy predzej czy później przejrzeli na oczy. Został tylko wierny Marquez. szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Kolezanka mogłaby. 19.05.05, 22:43 Tak sądziłam, że to właśnie miałaś na myśli i przyznam, że się tego jednocześnie obawiałam. Dla mnie jest to nierozwiązana zagadka. Był moment, że tłumaczyłam zachowanie Marqueza wyrachowaniem, mającym na celu zdobycie zaufania Castro, by móc podstępem wykorzystując zażyłość, przy okazji załatwiać z dyktatorem sprawy niedające rozwiązać się inaczej, a mianowicie, dzięki wstawiennictwu pisarza, uzyskać ułaskawienia dla wielu więźniów politycznych na przykład, co wielokrotnie miało miejsce. I takie wytłumaczenie wystarczyło mi dopóki nie przeczytałam pierwszej części autobiografii Marqueza, w której wyraźnie, bez ogródek pisze o początkach tej wielkiej przyjaźni i o tym że przetrwała ona po dziś dzień. Nie rozumiem. Choć może z drugiej strony jest to wciąż kamuflaż? Dość paskudny jednakowoż, nie przeczę. Wszystko to rzeczywiście może budzić sporo zamieszania i niepokoju, w niczym to jednak nie umniejsza faktu, że dla mnie Marquez jest i będzie jednym z największych pisarzy w moim życiu! Podkreślam - pisarzem! Btw. osoba, która wstydzi się obecnie, że czytała w młodości Sto lat samotności z wypiekami, obawiam się, że nie do końca przemyślała swoją wypowiedź, albo chce być na siłę oryginalna. To dość śmieszne. Gdyby powiedzieć tak o Cohelo albo o Wiśniewskim to jeszcze rozumiem, ale o bądź co bądź o nobliście,to już farsa. Pozdrawiam, zwłaszcza osoby dla których lektura Marqueza była objawieniem w młodości i pozostała fascynacją na zawsze! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elwin Re: Kolezanka mogłaby. IP: 195.94.201.* 20.05.05, 09:21 a co ma wspolnego pisarstwo Marqueza z jego sympatiami politycznymi. ja tego nie rozumiem. wolałabyś zeby woził kwiaty Pinochetowi? Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj A dlaczego ma od razu kwiaty pinoczetowi wozic!!!! 20.05.05, 14:07 Po prostu niech nie jeździ na kawke z torcikiem na Kube! Napisałam ze poglądy pisarza (o ile nachalnie nie eksponuje ich w swoich dziełach) zasadniczo mnie nie obchodza. Ale na ploty do castra jeżdzi jednak ten sam człowiek który pisze ksiązki! ja uważam, ze powinmno sie Fidela bojkotowac a nie wspierac swoim autorytetem. To wcale nie jest nic nie znacząca kwestia, zwłaszcza z punktu widzenia ludzi siedżacych w mamrach. I niestety - kupując ksiązki Marqueza umozliwia mu sie częstsze spotkanka z przyjacielem. Do darii: Sto lat samotnosci jest wspaniałą ksiązką - w liceum czytałam ją z wypiekami - teraz juz nie, ale w życiu by mi nie przyszło do głowy wstydzic sie tej fascynacji. To samo dotyczy masy ksiązek, które teraz czesto wydaja mi sie naiwne. (na szczęście nie zdazyło mi sie w młodosci fascynowac czyms co teraz uwazam za ostatnią szmirę) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Do monikaannaj:) Re: A dlaczego ma od razu kwiaty pinoczetowi wozi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 19:09 To o wstydzeniu się wypieków z młodości było do kangura4. Ja dobrze zrozumiałam Twoje wypowiedzi, że jako pisarz jak najbardziej, ale nie jako człowiek. Ja jeszcze nie czytałam Stu lat ponownie od czasów mojej młodości, ale czytała ostatnio moja latorośl i była tak zachwycona (14 lat), że w kółko zmuszała mnie do słuchania jej czytającej na głos. Słuchając może wypieków nie miałam, ale to chyba nie dlatego, że podoba mi się teraz mniej, tylko dlatego, że w pewnym wieku lekura powoduje inne odczucia niż wypieki na twarzy:)))) Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr c. Re: sto lat samotnosci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.05, 11:37 nie wiem nie doczytaelm do konca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fando Co mial autor na mysli? IP: 80.51.246.* 19.05.05, 18:37 Sto lat samotnosci jest o stu latach samotnosci. To chyba proste. Odpowiedz Link Zgłoś
edziunia Re: sto lat samotnosci 19.05.05, 18:48 echhh to dziwne pytanie! książke każdy przeżywa inaczej- dobrą książke. Ja czytałam "Sto lat..." kilka razy- i zawsze chętnie do niej wróce. To jedna z tych powieści, ktorych autora dotknął błysk geniuszu... A o czym jest? dla mnie o stukrotnym cierpieniu, miłosci i jej stu odmianach, o samotności, którą znajdziemy w stu ciemniach... Odpowiedz Link Zgłoś
kangur4 Re: sto lat samotnosci 19.05.05, 19:41 Gość portalu: lidia napisał(a): > przeczytalam ostatnio te ksiazke, podobala mi sie, ale szczerze mowiac nie > bardzo ja zrozumialam...a wy jak ja rozumiecie?o czym ona wlasciwie jest? O niczym, moja droga. O niczym. Jest to jedna z tych książek, które czyta się w liceum z wypiekami na twarzy, a po kilku latach człowiek się strasznie wstydzi, że mu się podobało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agata Re: sto lat samotnosci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 21:34 Przeczytałam co sadzicie (do tej pory) i jestem oszolomiona. Nikt nie napisal ze to o przemijaniu. Dla mnie to pierwsze skojarzenie. Magiczny realizm, przypadki splatajace sie w wiele znaczaca calosc - to dodatek, jak scenografia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DDDorotheee Re: sto lat samotnosci IP: *.chello.pl 19.05.05, 22:28 Ja skończyłam wczoraj czytać. Długo ją mieliłam. Nie wnikam co autor miał na myśli i jakie miał sympatie polityczne.. Mimo swej magii jest taka prawdziwa i tak bardzo poruszająca... Aczkolwiek samo życie pisze takie scenariusze ża nawet Marquez by nie wymyślił(choć był blisko) ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jakasia Re: sto lat samotnosci IP: 217.153.84.* 19.05.05, 22:06 o kobietach.jak ich nie ma świta sie wali a dzieci zjadaja mrówki.ot co Odpowiedz Link Zgłoś
zembig Re: sto lat samotnosci 19.05.05, 22:27 Też przeczytałem, i chyba też nie wiem jak odpowiedzieć na takie pytanie... Na pewno jest to "mocna" książka i to na kilka sposobów. To pierwsza naprawdę "mocna" książka, jaką czytałem. Pamięta ktoś, jak Niziurski opisał "mocną" ksiażkę? Jak u Marqueza było pogodnie, to i ja się lepiej czułem, jak u niego mroczno i duszno, to i u mnie brak dobrego nastroju... Czytałem ją długo i cieszyłem się, gdy skończyłem. Na razie nie wracam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Artur Re: sto lat samotnosci IP: *.chello.pl 19.05.05, 22:28 Dla mnie to najpiękniejsza książka świata (obok Mistrza i Małorzaty i Imienia Róży). Ale o czym jest? Chyba o wszystkim. Odpowiedz Link Zgłoś
povilas Re: sto lat samotnosci 19.05.05, 22:38 to jest rzecz o bardzo długiej izolacji. Uwierz mi wiem co mówię, bom literaturoznawca:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zozo Re: sto lat samotnosci IP: 211.193.179.* 20.05.05, 01:16 Czytalam z 10 lat temu. Nie zapomne. A o czym dla mnie jest: o tym, ze nie ma ludzi oryginalnych, nasza historia juz sie zdarzyla, a jednak w niej jestesmy sami. Odpowiedz Link Zgłoś
moira Zazdroszczę tym, którzy nie czytali 20.05.05, 09:24 Zazdroszczę im, że mają przed sobą to niesamowite przeżycie. Zetknięcie się ze światem, z jakim nigdzie indziej się nie spotkają. Pamiętam swoje zadziwienie, czytając odrywałam się od rzeczywistości - brzmi banalnie, ale doskonale pamiętam tę wielką przyjemność czytania. Wracam często do "Stu lat samotności" jak i do wielu innych wspaniałych lektur. I szkoda, że są rzeczy które można przeżyć tylko raz. Tak jak tylko raz można przeżyć pierwsze spotkanie z Macondo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Zazdroszczę tym, którzy nie czytali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 10:28 A co by sie stało gdyby ta ksiazka była w spisie lektur obowiazkowych? Jak by sobie z jej opisem poradzili uczniowie gimnazjum? Czy wystarczyłoby powiedziec , że jest o wszystkim i niech nauczyciel sam się domysli reszty i nie zadaje pytań, bo przeciez kazdy interpretuje ja inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
tanczacy.z.myslami Re: Zazdroszczę tym, którzy nie czytali 20.05.05, 15:03 Wydaje mi się, że na gimnazjum to trochę za wcześnie. Raczej liceum (pozostając z respektem dla gimnazjalistów czytających i rozumiejących to co czytają) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sara-bez-zegara Re: Zazdroszczę tym, którzy nie czytali IP: *.u.mcnet.pl 20.05.05, 13:47 Święte słowa:) Ja właśnie czytam. Im bliżej końca tym bardziej zwalniam żeby odwlec ten moment. Jestem pod niesamowitym wrażeniem. Pozdrawiam wszystkich miłośników. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: sto lat samotnosci IP: *.dsl.vianetworks.de 20.05.05, 10:53 Staram się unikać zbyt górnolotnych określeń, ale tu nie idzie: myślę, że to jedna z najlepszych powieści napisanych w XX wieku. Pytanie o czym ta powieść jest, jest dość absurdalne. Wszystkim, którzy mają problemy z tą powieścią daję radę: czytaj raz dziesięć lat, a przekonasz się, że za każdym razem jest o czymś innym. Myślę, że to jest wyróżnik prawdziwego arcydzieła. Ja czytałem już trzy razy. Odpowiedz Link Zgłoś
zzzytkaaa Re: sto lat samotnosci 20.05.05, 14:04 a ja zachęcona opiniami na tym forum zaczęłam czytać i ... nie przebrnęłam:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kredens Re: sto lat samotnosci IP: *.tvgawex.pl 20.05.05, 15:17 ..szczerze mówiąc to książka, którą raczej nie staraj się zrozumieć.Sam miałem duże kłopoty z nią w chwili kiedy tylko próbowałem ją 'rozumieć'.To są wizje ,które albo ci pasują,albo nie.Ja osobiście odpuściłem ją sobie tak mniej więcej po przeczytaniu jednej trzeciej.Kościsty i surrealistyczny świat ludzkich mutantów.Moja słowiańska dusza tego nie 'łyka' - ot i cała prawda o moim odbiorze tych 'stu lat..' Odpowiedz Link Zgłoś
cecyl Re: sto lat samotnosci 20.05.05, 17:47 Uderz w kredens a drewno się odezwie. Co wobec tego łykasz? Może oduczymy sie negowac od tak dla negacji, a nauczmy się mówić: nie polubiłem "Stu lat samotności" (bo to o to, i to),za to bardzo lubię ...... Łatwiej jest z forum GW stworzyc listy lektur tych, którzy coś lubią, niż listy lektur tych którzy czegoś nie lubią (chyba, że będzie to lista lektur jedynie negatywna). Więc Kredensie powiedz przecie co najbardziej lubisz w świecie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kredens sto lat w takich światach to za wiele dla mnie IP: *.tvgawex.pl 20.05.05, 21:00 ..widocznie z nieoheblowanego drewna jestem,ale trudno..8)Tak, raczej powinienem napisać,że nie lubię ..i wcale nie czuję się przez to gorszy od tych co akurat tą książkę wynoszą pod niebiosa - jako doskonałość absolutną.Kredens podobnie jak w/w dzieło nie LUBI również napisaną przez J.Gaarder 'Świat Zofii'.Uwielbiam Wł.Reymonta prawie wszystko,S.Kraszewskiego,F.Dostojewskiego kilka pozycji i paru innych pisarzy mniej i bardziej znanych.Z wyrazami szacunku kredens..8) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kredens Re: sto lat w takich światach to za wiele dla IP: *.tvgawex.pl 20.05.05, 21:49 przepraszam za ten mój język polski w wersji pisanej..8) Odpowiedz Link Zgłoś
cecyl Re: sto lat w takich światach to za wiele dla 20.05.05, 22:28 I od razu lepiej. Nie sądzę, żeby wielbiciele "Stu lat..." deprecjonowali tych, którzy mają do "Stu lat.." stosunek obojętny lub negatywny. Raczej częściej (a przynajmniej w różnych wątkach forumowych to się czuje)owi obojętni lub niewielbiciele sami się ustawiają w pozycji zwanej syndromem "sekatora pana Browna". Również uwielbiam Reymonta ("Fermenty" i "Komediantka" to dla mnie jedne ze wspanialszych powieści światowych) i Dostojewskiego (wszystko) - więc jak widzisz Kredensie więcej potrafi ludzi łączyc niż dzielić, a czytelników i wielbicieli książek szczególnie. A czytałeś inne książki Marqueza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kredens Re: sto lat w takich światach to za wiele dla IP: *.tvgawex.pl 21.05.05, 01:03 nie, nic poza 'sto..' nie wpadło mi jeszcze do rąk.Otwarcie /pomimo niechęci do bohaterów i ich świata/ przyznaję,że sam styl i sposób poprowadzenia tej ksiązki wzbudza i podziw dla pomysłu i uznanie dla warsztatu pisarza. Odpowiedz Link Zgłoś