Dodaj do ulubionych

nauki przedmalzenskie

21.04.05, 10:26
byliscie na czyms takim?

fajnie jest,wczoraj mialam z pania z poradni rodzinnej. dowiedzialam sie ze:

1.kobiety nie sa w stanie zrozumiec logicznych argumentow w dyskusji.
2.mezczyzna nie potrafi robic dobrze dwoch rzeczy naraz
3.jak dam chlopu po pracy odpoczac 15 minut to mi chetnie okna bedzie myl
4.jak chlopu sie seksu chce to mam z milosci do niego tez miec ochote nawet
jak nie mam.

wam tez tak mowili?
Obserwuj wątek
    • speedymika Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 10:27
      najwazniejsze:

      hierarchia wartosci dla chlopa:

      1.Bog
      2.Zona
      3.Dzieci
      4.Praca
    • sagis pewnie jakaś Matka Polka ich udziela:-))) 21.04.05, 10:31
      albo, żona Polka:-))))
      • speedymika Re: pewnie jakaś Matka Polka ich udziela:-))) 21.04.05, 10:34
        i zona i matka i Polka ;)

        ale zaluje ze moj nie musi chodzic i nie chodzi. chyba go jednak zaciagne na
        nastepne.bedzie o planowaniu rodziny,juz sie nie moge doczekac ;)
        • sagis Re: pewnie jakaś Matka Polka ich udziela:-))) 21.04.05, 10:37
          ;-)tylko, aby nie mówili o Mężu Polaku:-)))
    • miawalles Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 10:35
      mi pani mówiła, że mam ładne, długie palce, w sam raz do sprawdzania śluzu w
      dni płodne/niepłodne;) mąż jak się nasłuchał o takich technicznych uwagach,
      miał seksu dość przez tydzień;)
      • istna Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 10:39
        Człowiek sam nie wie, do czego jest stworzony:)
        • miawalles Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 11:21
          Nie wiem, ile możliwości ma przed sobą;)
    • ka1311 Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 10:45
      Z mojego doświadczenia wynika, że ona poniekąd ma rację, tyle, że poiedziane to
      jest tak, żebyś przypadkiem nie uwierzyła. Jest taka książka o Marsjanach i
      Wenusjankach, naprawdę polecam każdemu małżeństwu do poczytania. Psychika
      kobiety i mężczyzny naprawdę się różni i często nasze kłótnie wynikają ze
      zwykłego nierozumienia różnic a nie chęci zrobienia na złość. Muszę przyznać,
      że przez pierwsze 7 lat małżeństwa był to koszmar kłótni, niedomówień itp.
      potem już było lepiej i faktycznie to co ona mówi ma sens.
      • speedymika Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 10:48
        tresc ksiazki znam.ale o myciu okien 15 minut po powrocie z pracy tam nie
        bylo ;)
        juz wiem jaka niespodzanke zrobie mojemu jak wroci w sobote w nocy z poligonu ;)
        • sagis Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 10:56
          Okna;-)
          • sagis errata-zapomniałam znaku ? 21.04.05, 10:57

          • speedymika Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 10:58
            bingo ;)
            jakiego znaku?
            • sagis Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 11:02
              zapytania:-))
        • ka1311 Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 11:29
          No z tym myciem okien to chyba był skrót myślowy, bo jakoś sobie nie wyorażam
          jakiejkolwiek chęci do prac fizycznych po 8 godzinach spędzonych w pracy.
      • kryzysowa_narzeczona75 Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 11:10
        A ja wlasnie ostatnio uslyszalam, ze ta ksiazka jest coraz ostrzej krytykowana
        przez psychologow i terapuetow i wrecz nie polecana jako poradnik. Nie
        kwestionuja natomiast roznic miedzy kobieta i mezczyzna, a bardziej te "dobre
        rady" zawarte w ksiazce. Wszystkie poradniki trzeba mimo wszystko czytac z
        przymrozeniem oka ;)
        • ka1311 Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 11:28
          NO jasne, każdą radę trzeba przepuścić przez własne sitko i nie stosować na
          ślepo. A co do psychologów, to można na to spojrzeć jeszcze przez pryzmat ich
          pracy. Ich praca polega na pomocy przy dogadywaniu się w małżeństwie a jeśli
          dwoje ludzi umie się dogadać bez nich to kiepsko z punktu widzenia zarobków.
      • kohol Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 11:36
        Więc tak - jeśli komuś ta książka pomogła, to świetnie, naprawdę.
        Jeśli natomiast ktoś takiej pomocy nie potrzebuje, to ta książka będzie dla
        niego tylko nośnikiem stereotypów i głupotą.
        Bo w ogóle to nie jest tak, że mężczyźni i kobiety się różną od siebie, tylko
        LUDZIE się różnią od siebie.
        W kazym razie mój mąż to nawet nie chciał, żebym mu to na głos czytała. Nie
        lubimy takich amerykańskich poradników. Że on to w samotni się zamknie czy
        jaskini, a ja pójdę obgadywać sprawy z przyjaciółką. Nie ma mowy.
        • kamsi Re: nauki przedmalzenskie 25.04.05, 18:20
          Otóż słusznie prawisz - żeby nie kwestionować całkiem czyichś poglądów: zgadzam
          się, że jeśli akurat ktoś coś w tej książce znalazł dla siebie, to cieszę się z
          nim. Niemniej jednak bym jej, delikatnie mówiąc, nie polecała, jeśli nie chce
          się brnąć w bzdury (przepraszam, to tylko z mojego punktu widzenia) i
          najbardziej obiegowe z obiegowych stereotypów. Dla mnie mętna, niestrawna
          papka, miałam co więcej wrażenie, że autor traktuje czytelnika (zwłaszcza
          czytelniczka) co najmniej z góry. W zasadzie jak idiotę.
    • kohol Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 11:04
      Fajne!
      Oboje z mężam wywalaliśmy oczami, gdy słyszeliśmy na naukach tego typu rzeczy :)
      Najlepsze jest to, że księża, którzy prowadzili nauki - byli w porządku,
      natomiast pani, która prowadziła jedne zajęcia, własnie waliła tego typu
      teksty :D Ale oni mieli "metafizyczne" tematy, a ona o życiu w rodzinie... Nie
      pamiętam żadnych haseł, ale fajne były.

      A Marsjanie i Wenusjanki przemęczyłam kiedyś, bo ta książka furorę robila w
      akademiku... Ale nie zrobila na mnie szczególnego wrażenia.
      • speedymika Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 11:08
        u mnie dokladnie tak samo.ksiadz sympatyczny,rzeczowy, logiczny, a ta kobita to
        porazka.ale przynajmniej mam sie z czego ponabijac ;)
      • labirynt Re: nauki przedmalzenskie 28.04.05, 10:38
        u nas ksiądz mówił, że kobieta może wstawać do dziecka kilka razy w nocy, a
        rano z radością i uśmiechem podać mężowi śniadanie; a dla mężczyzny taki
        przerywany sen jest niezwykle szkodliwy i po takiej nocy niemógłby normalnie
        funkcjonować.......
        ja jestem więc stuprocentowym samcem.......
        pozdrawiam - aga


        kohol napisała:

        > Fajne!
        > Oboje z mężam wywalaliśmy oczami, gdy słyszeliśmy na naukach tego typu
        rzeczy :
        > )
        > Najlepsze jest to, że księża, którzy prowadzili nauki - byli w porządku,
        > natomiast pani, która prowadziła jedne zajęcia, własnie waliła tego typu
        > teksty :D Ale oni mieli "metafizyczne" tematy, a ona o życiu w rodzinie...
        Nie
        > pamiętam żadnych haseł, ale fajne były.
        >
        > A Marsjanie i Wenusjanki przemęczyłam kiedyś, bo ta książka furorę robila w
        > akademiku... Ale nie zrobila na mnie szczególnego wrażenia.
        >
    • pietrek666 Re: nauki przedmalzenskie 21.04.05, 11:08
      A myśmy te baby sposobem wzięli. Zanieśliśmy zaświadczenie od koleżanki-
      lekarki, że nas pouczyła. I oprócz tych księżowskich na inne nauki nie
      musieliśmy chodzić :)
    • r.richelieu Re: nauki przedmalzenskie 25.04.05, 18:47
      aż mi się normalnie chce iść na takie nauki i zadawać mnostwo pytań. Ciekawe
      czy można, hehe
    • rlena Re: nauki przedmalzenskie 26.04.05, 01:46
      Zamiast na wstepie sie uprzedzac i ironizowac, na twoim miejscu zastanowilabym
      sie, czy to nie jest prawda. Tak wlasnie to wyglada w malzenstwie, i bymajmniej
      nie z "katolickiego" punktu widzenia. To po prostu prawdziwe psychologicznie.
      Moze przekonasz sie o tym wkrotce, i zmienisz zdanie.

      • starucha_izergiel Re: nauki przedmalzenskie 26.04.05, 06:08
        Może jednak wartałoby jej życzyć czegoś lepszego? A tu od razu taki czarny
        scenariusz...
      • speedymika Re: nauki przedmalzenskie 26.04.05, 10:11
        kochana,ja juz od wrzesnia mam probke,mieszkamy razem i uwierz ze zdazylismy
        juz niezle poznac uroki i ciemne strony pozycia (nie)malzenskiego.
        a to co mowi ta kobitka,to brzmi zabawnie - moze kwestia formy i umiejetnosci
        tej pani w przekazywaniu wiedzy,ubawilam sie setnie i mam nadzieje na dalsze
        tego typu "kwiatki" ;)
      • kohol Re: nauki przedmalzenskie 26.04.05, 10:18
        rlena napisała:

        > Tak wlasnie to wyglada w malzenstwie, i bymajmniej
        > nie z "katolickiego" punktu widzenia. To po prostu prawdziwe psychologicznie.
        > Moze przekonasz sie o tym wkrotce, i zmienisz zdanie.

        Alez tak to NIE wygląda w małżeństwie. Nie jest prawdziwe psychologicznie,
        prawdziwe psychologicznie jest to, że ludzie są różni.
        1.kobiety nie sa w stanie zrozumiec logicznych argumentow w dyskusji - BZDURA!
        2.mezczyzna nie potrafi robic dobrze dwoch rzeczy naraz - BZDURA!
        3.jak dam chlopu po pracy odpoczac 15 minut to mi chetnie okna bedzie myl -
        CHYBA KAŻDY JAK ODPOCZNIE TO BĘDZIE BARDZIEJ WYPOCZĘTY, NIE?
        4.jak chlopu sie seksu chce to mam z milosci do niego tez miec ochote nawet
        jak nie mam. - ABSURD, CHYBA ZE DZIAŁA W OBIE STRONY.
        I gdzie Ty tu prawdę widzisz?
        • rlena Re: nauki przedmalzenskie 26.04.05, 22:14
          Po pierwsze, poczekaj do slubu. Zwiazek malzenski i zwiazek nieformalny to
          rozne bajki.

          To jest prawdziwe psychologicznie. Jesli masz fantazje walczyc z wiatrakiami
          to - baw sie dobrze ;-)

          Najcenniejszymi umiejetnosciami w pozyciu malzenskim sa: zdolnosc do
          kompromisu, zaakceptowanie tego, czego sie nie da zmienic, slyszenia tego co
          wazne, niesluszenia tego co niewazne (bez wzgledu na to, czy zostalo to
          wyartykuowane ustnie, czy nie),umiejetnosc czytania miedzy wierszmi. W koncu
          zrozumienie, ze bycie rownym, nie znaczy bycie jednakowym.
          Pani w poradni malzenskiej moze byc smieszna, ale mowic do rzeczy,trzeba to
          zauwazyc. Nawiasem mowiac, ta umiejetnosc tez w malzenstwie procentuje.


          • kohol Re: nauki przedmalzenskie 27.04.05, 12:14
            rlena napisała:

            > Po pierwsze, poczekaj do slubu.

            Rany, do czyjego ślubu?

            > To jest prawdziwe psychologicznie. Jesli masz fantazje walczyc z wiatrakiami
            > to - baw sie dobrze ;-)

            Prawdziwe psychologicznie jest to, że ludzie są różni.

            > Pani w poradni malzenskiej moze byc smieszna, ale mowi do rzeczy,trzeba to
            > zauwazyc. Nawiasem mowiac, ta umiejetnosc tez w malzenstwie procentuje.

            Kotek, wybacz, pani, która mówi takie rzeczy, nie jest dla mnie żadnym
            autorytetem. Na tyle się orientuję w psychologii, że uwagi w stylu "do kobiet
            nie docierają argumenty logiczne, bo kobiety myślą emocjami" przyprawiają mnie
            o gęsią skórkę. Ludzie są różni, zapewniam Cię. Świetnie dogaduję się ze swoim
            facetem, stanowimy dobrą parę, jeśli któreś z nas nie ma ochoty na seks, drugie
            potrafi to uszanować, jeśli rozmawiamy, używamy logicznych argumentów. Nikt z
            nikim nie walczy, a już na pewno nie z wiatrakami.
            Teraz mi powiesz, że może jesteśmy wyjątkiem albo że kazdy jest inny, albo
            cokolwiek innego - prawda jest taka, że te wspomniane na początku "zasady"
            nijak się do nas nie mają, jakkolwiek chciałabyś bardzo udowodnić, że jest
            inaczej.
            • rlena Re: nauki przedmalzenskie 27.04.05, 15:44
              Stwierdzenie, ze ludzie sa rozni, jest nie tyle odkryciem psychologicznym, co
              banalnym stwierdzeniem. Tak, ludzie sa rozni, mozesz sie odprezyc.

              Sprobuj zwrocic uwage na istote tego o czym pisze,i..zrozumiec. W przeciwnym
              razie, jestes najlepszym dowodem na to, ze w duskusji, nie bierzesz pod uwage
              argumentow logicznych, tyklo reagujesz bardzo emocjonalnie...sloneczko...

              Pani w poradni nie musi byc dla ciebie autorytetem, pewnie zaklada,ze ludzie,
              ktorzy maja zamiar sie pobrac wyrosli juz z tego rozkosznego wieku, gdy sie
              szuka lub walczy z autorytetem.. Powtarzam: pani moze zachowywac sie troche
              smiesznie, ale nie znaczy to, ze to O CZYM mowi jest nieprawdziwe, logiczne?

              Nie powiem,ze jestes wyjatkiem, raczej potwierdzasz regule...
              • kohol Re: nauki przedmalzenskie 27.04.05, 16:21
                rlena napisała:

                > Stwierdzenie, ze ludzie sa rozni, jest nie tyle odkryciem psychologicznym, co
                > banalnym stwierdzeniem. Tak, ludzie sa rozni, mozesz sie odprezyc.

                Dzięki :)
                No więc ani ja, ani mój facet możemy się nie zachowywać w sposób, o jakim mówi
                pani z poradni, niezależnie od tego, czy "tak wlasnie to wyglada w
                malzenstwie". Co było do okazania. Dziękuję.

                > Sprobuj zwrocic uwage na istote tego o czym pisze,i..zrozumiec. W przeciwnym
                > razie, jestes najlepszym dowodem na to, ze w duskusji, nie bierzesz pod uwage
                > argumentow logicznych, tyklo reagujesz bardzo emocjonalnie...sloneczko...

                Rany, nie wiem, jak logiczniej Ci to przekazać. Hm, może tak.
                Hipoteza: Kobiety nie rozumieją logicznych argumentów.
                Hipoteza zerowa: Kobiety rozumieją logiczne argumenty.
                Dowód: Rlena i Kohol rozumieją logiczne argumenty.
                Brak podstaw do odrzucenia hipotezy zerowej.

                > Pani w poradni nie musi byc dla ciebie autorytetem, pewnie zaklada,ze ludzie,
                > ktorzy maja zamiar sie pobrac wyrosli juz z tego rozkosznego wieku, gdy sie
                > szuka lub walczy z autorytetem..

                Chyba inaczej postrzegamy pojęcie autorytetu.
                Autorytetem w dziedzinie buddyzmu tybetańskiego jest dla mnie Dalajlama. W
                dziedzinie filozofii - Leszek Kołakowski.
                Natomiast pani z poradni nie jest dla mnie autorytetem w dziedzinie psychologii
                i to właśnie miałam na myśli. Jeśli moja poprzednia wypowiedź doprowadziła Cię
                do błędnych wniosków - przykro mi.

                > Powtarzam: pani moze zachowywac sie troche
                > smiesznie, ale nie znaczy to, ze to O CZYM mowi jest nieprawdziwe, logiczne?

                Logiczne :)
                To, że ktoś jest blondynką, nie znaczy, że jeździ Porshe. Trudno się z tym nie
                zgodzić.
                Ale logiczne jest też to, że jeśli ktoś podaje coś jako prawdę/regułę, a na
                załączonym obrazku widzisz, że tak nie jest, to widocznie a) to, co widzisz,
                jest wyjątkiem (a wtedy nie stosują się do niego żadne "sama zobaczysz") lub b)
                ten ktoś się myli.
                Czy jestem wystarczająco klarowna? Czy może znowu zbyt emocjonalna jak dla
                Ciebie?
                • rlena Re: nauki przedmalzenskie 27.04.05, 23:48
                  Osoba, ktora pracuje w poradnii przedmalzenskiej powinna byc autorytetem w
                  dziedzinie psycholpgii lub poradnictwa przedmalzenskiego. To jasne, ze niektore
                  poradnie sa lepsze, niektore gorsze, a niektorych nalezy unikac. Nalezy znalezc
                  mozliwie najlepsza, w ktorej bedziemy czuli sie komfortowo. Jesli dla
                  kogos "dobra" znaczy potwierdzajaca nasze opinie, a "zla" to taka, ktora ich
                  nie potwierdza, dobrze jest sie zastanowic..nad soba. Mowiac o potrzebie
                  autorytetu mialam na mysli kogos, kto nie mysli samodzielnie i akceptuje
                  wszystko bez cienia refleksji lub z gory wszystko odrzuca jako nieprawdziwe.
                  Nie musisz sie zgadzac ze wszystkim, co pani, czy pan mowi, ale warto wziac to
                  przynajmniej pod uwage.
                  Jasne, ze mozesz zyc tak jak chcesz, i jesli twoje teorie sprawdzaja sie w
                  zyciu, to gratuluje.

                  Kobiety nie tyle nie rozumieja logicznych argumentow w czasie sprzeczki, co nie
                  tego szukaja, gdy sa pod wplywem emocji. Szukaja zrozumienia, zapewnienia o
                  uczuciach, przytulenia. Nawet najbardziej logiczna prawniczka, czy bizneswomen
                  tego wlasnie szuka w domu, u boku swojego mezczyzny.
                  W moim zyciu ta teoria sprawdza sie w 100%.

                  Pozdr.
                  • margot_may Re: nauki przedmalzenskie 28.04.05, 00:10
                    no i wyszło szydło z worka. hehe.
                  • kohol Re: nauki przedmalzenskie 28.04.05, 10:39
                    rlena napisała:

                    > Osoba, ktora pracuje w poradnii przedmalzenskiej powinna byc autorytetem w
                    > dziedzinie psycholpgii lub poradnictwa przedmalzenskiego.

                    Dobra, zwodzić Cię dalej nie będę - znam się nieco na psychologii, ponieważ na
                    studiach psychologicznych poznałam 1) wielu doskonałych profesorów, którzy
                    nauczyli mnie dystansu do pochopnie wygłaszanych uniwersalnych sądów (notabene:
                    autorytetem jest dla mnie prof. Matczak) 2) swojego męża, który studiował na
                    tym samym roku.

                    > Jasne, ze mozesz zyc tak jak chcesz, i jesli twoje teorie sprawdzaja sie w
                    > zyciu, to gratuluje.

                    Dziękuję, o to mi chodziło. To, że coś się sprawdza w 100% u Ciebie (jak
                    piszesz niżej), nie znaczy, że ma się sprawdzać u wszystkich, jakkolwiek bardzo
                    chciałabyś to udowodnić.

                    > Kobiety nie tyle nie rozumieja logicznych argumentow w czasie sprzeczki, co
                    > nie tego szukaja, gdy sa pod wplywem emocji. Szukaja zrozumienia, zapewnienia
                    > o uczuciach, przytulenia. Nawet najbardziej logiczna prawniczka, czy
                    > bizneswomen tego wlasnie szuka w domu, u boku swojego mezczyzny.

                    A myślisz, że mężczyzna, gdy jest pod wpływem emocji, rozumie logiczne
                    argumenty? A kobieta nie?
                    Po prostu nie wierzę, że wszystkie kobiety reagują w ten sam sposób - emocjami
                    w czasie sprzeczki. Wiem, że są kobiety, które dyskutują na chłodno. Pojawia
                    się temat, jest wymiana argumentów mająca służyć pokazaniu drugiej stronie
                    swojego punktu widzenia i wybór najlepszej metody.
                    Akurat remontujemy dom od piwnicy :) i to jest doskonała sytuacja, żeby
                    wykorzystać swoje możliwości twórcze - i negocjacyjne (terakota czy wykładzina?
                    wymieniamy kocioł czy nie?). W mężu cenię przede wszystkim to, że mi się z nim
                    dobrze rozmawia, przytulanie i zapewnianie o miłości jest na dalszym planie.
                    Nie udowodnię Ci, że nie jestem wielbłądem :)
                    Chcę Ci tylko powiedzieć, że nie jest tak, że wszystkie kobiety są A, a wszyscy
                    mężczyźni B.
                    • rlena Re: nauki przedmalzenskie 28.04.05, 21:13
                      Nie czulam sie zwodzona; to,ze poznalas na studiach psychologicznych wielu
                      profesorow i swojego meza, nie jest argumentem w dyskusji. Pani/Pan w poradnii,
                      ktorzy z pewnoscia podobne studia skonczyli, byliby naprawde smieszni uzywajac
                      takiego argumentu. Z pewnoscia, jednak, powinni byc kompetentni i wykorzystywac
                      swoja wiedze w pracy.

                      Wspolna praca nad piwnica to, swietna okazja do trenowania sztuki negocjacji i
                      kompromisu. Tu, jak najbardziej jest wskazane bycie logiczna, choc..bez
                      przesady.
                      Piszac wczesniej o tym,ze do kobiety nie trafiaja argumenty logiczne, mialam na
                      mysli sytuacjie, gdy para sie kloci.

                      I na koniec zlota mysl :-))

                      Ktos, kto dysponuje duza wiedza niekoniecznie musi byc madry. Po prostu,
                      posiadl wiedze...


                      • kohol Re: nauki przedmalzenskie 29.04.05, 10:43
                        rlena napisała:

                        > Nie czulam sie zwodzona; to,ze poznalas na studiach psychologicznych wielu
                        > profesorow i swojego meza, nie jest argumentem w dyskusji.

                        Szkoda, że nie zrozumiałaś, czego dutyczyła tamta wypowiedź.
                        Napisanie o tym, że poznałam tam męża, służyło czemuś innemu.
                        A wiedza o zwodniczości sądów kategorycznych, o różnicach indywidualnych, o
                        osobowości, o płci psychologicznej faktycznie jest argumentem. Tylko że Ty go
                        nie przyjmujesz - mam Ci cytaty z książek podać?

                        > Pani/Pan w poradnii,
                        > ktorzy z pewnoscia podobne studia skonczyli, byliby naprawde smieszni
                        > uzywajac takiego argumentu.

                        Dlatego też po zapytaniu nas, jakie szkoły skończyliśmy, ta nasz westchnęła i
                        powiedziała, że w takim razie ona to już nam nic nowego nie powie, da nam
                        zaliczenie i możemy sobie iść.

                        > Piszac wczesniej o tym,ze do kobiety nie trafiaja argumenty logiczne, mialam
                        > na mysli sytuacjie, gdy para sie kloci.

                        Tak też to zrozumiałam.

                        > Ktos, kto dysponuje duza wiedza niekoniecznie musi byc madry. Po prostu,
                        > posiadl wiedze...

                        Brawo brawo, no złota myśl jak znalazł :)
                        Gratulacje!

                        Chciałam z Tobą rzeczowo podyskutować, ale Ty wolisz wbijanie szpilek, stąd ta
                        ostatnia ironia. Nie ustosunkowujesz się do moich wypowiedzi. Bronisz
                        wykształcenia i kompetencji pani z poradni, podajesz jako argument, że "coś się
                        sprawdza u Ciebie na 100%", więc jest prawdą, nie przyjmujesz, że u mnie to się
                        nie sprawdza, co obala tę "prawdę psychologiczną"...
                        Nie wiem - czy tak bardzo chcesz udowodnić, że faktycznie nie przyjmujesz
                        logicznych argumentów? Udowodniłabyś swoją tezę...
                        • rlena Re: nauki przedmalzenskie 30.04.05, 02:03
                          Mylisz sie, jesli uwazasz,ze moj komentarz mial byc szpilka.
                          To oczywiste, ze posiadanie wiedzy nie wystarcza, do madrego i godnego zycia.
                          Zalezy co zrobisz z wiedza, ktora posiadasz. I to chcialam powiedziec
                          poprzez "zlota mysl". Poza tym, nie odnosilo sie to do ciebie (!) Mialam na
                          mysli np. profesorow,naukowcow, ludzi ogromnej wiedzy, za ktora nie idzie madre
                          zycie. To jest przyklad. Sa profesorowie wspaniali, inspirujacy, ktorym sie
                          zawdziecza wiele i pamieta cale zycie.
                          Bronie pani z poradni, bo wlasnie twoje poglady w stosunku do niej sa
                          stereotypowe. Co to znaczy, ze ona wam juz nic nowego nie powie? Tu nie tylko
                          chodzi o to co ktos powie, czy nie powie, ale o otwarcie. Sama sobie
                          zaprzeczasz, mowiac,o zwodniczosci sadow kategorycznych, o roznicach
                          indywidualnych, osobowosci, a nie dajesz drugiej osobie nawet szansy.
                          Wierze, ze chcialas ze mna rzeczowo porozmawiac, ale nie uwazam twoich postow
                          za rzeczowe. Oskarzasz mnie, robisz z siebie ofiare, albo eksperta. Wmawiasz mi
                          cos czego nie napisalam lub co nie bylo moja intencja (albo nie rozumiesz, albo
                          nie czytasz uwaznie); wyciagasz falszywe wnioski.
                          Za cytaty dziekuje, potrafie dotrzec do informacji, ktore mnie interesuja.
                          • starucha_izergiel Re: nauki przedmalzenskie 01.05.05, 18:24
                            Myślę, że najgorsze w tych wszystkich poradniach jest uogólnianie i dawanie
                            złotej recepty na wszystko wszystkim jak leci. Bo kobiety to to, a mężczyźni to
                            tamto... Żona potrzebuje tego, mąż tamtego.

                            Jeśli nawet w 80% małżeństw się ta teoria sprawdza, to pozostałe 20% zostaje
                            skrzywdzone bo nijak się mają do nich "prawdy" wypowiadane przez panią z
                            poradni.

                            Te małżeństwa, które wysłuchą twierdzeń dla nich absolutnie bzdurnych,
                            nieprawdziwych, w ogóle nie mających odzwierciedlenia w rzeczywistości, czują
                            się przez wypowiedzi takiej pani naładowane negatywnymi emocjami, po prostu te
                            twierdzenia wywołują w nich wewnętrzny bunt, czują się przez to niepewnie, i
                            zaczynają się zastanawiać, czy oby na pewno wszystko z nimi w porządku, skoro
                            są "inni" niż mówi "autorytet". A są przecież absolutnie normalni, po prostu
                            wybiegają poza schemat przedstawiony przez autorytet miejscowej poradni i to
                            wszystko.

                            Sorry, ze bez ładu i składu, musze uciekaaać
                            • rlena Re: nauki przedmalzenskie 03.05.05, 00:10
                              Ile poradnii odwiedzilas,wiekszosc, wszystkie?
                              Sa poradnie lepsze i gorsze,trzeba poszukac dla siebie odpowiedniej. W Stanach
                              poradnie malzenskie (najczesciej tez przykoscielne) maja swietna renome i sa
                              bardzo skuteczne.(Clintonowie korzystali z takiej poradni przez dlugi czas, z
                              dobrym skutkiem).
                              Czy u nas psycholodzy pracujacy tam dobierani sa wedlug jakiegos klucza, ze
                              wszyscy bez wyjatku sa idiotami powtarzajacymi stereotypy nijak majace sie do
                              rzeczywistosci? Watpie. To co mnie bardziej zastanawia, to wlasnie emocje jakie
                              pani/pan w poradni budzi w niektorych.
                              Osoba, ktora daje zlote recepty, i nie uwzgledniala roznic indywidualnych,
                              jestpo prostu niekompetentna. Jednak jest sztuka zarowno bycie dobrym
                              konsultantem w poradnii,jak bycie dobrym petentem (otwartym i umiejacym wyjsc
                              poza wlasne schematy). Jesli para w zaden sposob nie moze sie dogadac z osoba w
                              poradnii, niech sprobuje innej. Jesli sytuacja bedzie sie wielokrotnie
                              powtarzac, ja osobiscie zastanowilabym sie nad soba..
                          • kohol Re: nauki przedmalzenskie 04.05.05, 14:15
                            Przerażasz mnie :)
                            Kiedy nie dałam drugiej osobie szansy?
                            Kiedy Ci wmówiłam coś, czego nie napisałaś?
                            Kiedy wyciągnęłam fałszywe wnioski?
                            Czekam na rzeczowe i logiczne argumenty.
                            • rlena Re: nauki przedmalzenskie 05.05.05, 00:56
                              Zapewniam cie, ze adepci studiow psychologicznych, czesto spotykaja sie z
                              innymi psychologami, czy psychoterapeutami, i to nie koniecznie towarzysko.
                              Wiec zalozenie, ze pani w poradni nie powie ci nic nowego, jest bledne. Sek w
                              tym,ze wiedza nie wystarcza do dobrego funkcjonowania, widac w jakims innym
                              obszarze maja niedobory.
                              Zreszta, psycholog, czy nie, ty ta pania i tak przekreslasz, bo ma inne opinie
                              niz twoja (czy naprawde nie widzisz tu sprzecznosci miedzy tym co glosisz, a
                              tym co robisz?). Madrzy ludzie,potrafia sie czegos nauczyc nawet
                              od "najglupszego"(zakladajac,ze to ona nie dorasta do twoich standardow).
                              Oskarzasz mnie o wbijanie szpilek (?), o nieustosunkowywanie sie do twoich
                              wypowiedzi; moje argumenty nie ograniczaja sie do: 1- bzdura, 2- bzdura itp.
                              Jesli juz o szpilkach mowa, to raczej ty je wbijasz, ale ja je po prostu
                              ignoruje..
                              Napisalam, ze za prawde psychologiczna uwazam to,ze mezczyzni i kobiety sie
                              roznia. Jako ludzie maja takie same oczekiwania - chca byc szczesliwi, kochac,
                              dyskutowac, pracowac,chca byc szanowni,nie chca byc naduzywani,oszukiwani, itd.
                              itp. I to jest wspolne. Jednak akcenty i proporcjie rozkladaja sie troche
                              inaczej. Popatrz jak roznimy sie fizycznie. Nawet to juz determinuje
                              zachowanie. Jesli masz okres, to chetnie przyjmiesz pomoc meza przy noszeniu
                              torby z zakupami (nawet jesli normalnie to ty tachasz siaty...) Jesli
                              mezczyzna doswiadcza bliskosci z kobieta glownie (!) w czasie seksu, warto to
                              wziac pod uwage. No to co z tego,ze czasem sie troche poswiecisz? Wspolne
                              zycie, nie tylko malzenskie pozycie, wymaga poswiecen i kompromisow.
                              To ty wyciagnelas z tego wniosek,ze ja za prawde psychologiczna uwazam to, co
                              sprawdza sie u mnie na 100%.

                              Pozdr.
                              • kohol Re: nauki przedmalzenskie 05.05.05, 11:27
                                rlena napisała:

                                > Zapewniam cie, ze adepci studiow psychologicznych, czesto spotykaja sie z
                                > innymi psychologami, czy psychoterapeutami, i to nie koniecznie towarzysko.
                                > Wiec zalozenie, ze pani w poradni nie powie ci nic nowego, jest bledne.

                                Jest. Tylko że to nie jest moje zdanie.

                                > Zreszta, psycholog, czy nie, ty ta pania i tak przekreslasz, bo ma inne
                                > opinie niz twoja

                                Przekreślam tę panią, bo swoje opinie podaje jako prawdy psychologiczne. Jeśli
                                w jej życiu to się sprawdza - znakomicie, tylko niech nie generalizuje
                                kategorycznie. Możliwe, że ona mówiła tylko o 80% kobiet i mężczyzn albo o
                                jakimś jednym mężczyźnie, który nie potrafi robić dwóch rzeczy naraz - w takim
                                razie zwracam jej honor; tylko że takie stwierdzenia konkretyzujące tu nie
                                padły.

                                > (czy naprawde nie widzisz tu sprzecznosci miedzy tym co glosisz, a
                                > tym co robisz?).

                                Nie :)

                                > Madrzy ludzie,potrafia sie czegos nauczyc nawet
                                > od "najglupszego"(zakladajac,ze to ona nie dorasta do twoich standardow).

                                Jeśli to nie jest szpilka, to co? :D

                                > Oskarzasz mnie o wbijanie szpilek (?), o nieustosunkowywanie sie do twoich
                                > wypowiedzi; moje argumenty nie ograniczaja sie do: 1- bzdura, 2- bzdura itp.

                                Nie, podaję dowody :)
                                Logiczne, metodologiczne, uzasadnione merytorycznie dowody - na fałszywość
                                twierdzenia, że wszystkie kobiety reagują na sytuację X w sposób A, a mężczyźni
                                w sposób B.

                                > Jesli juz o szpilkach mowa, to raczej ty je wbijasz, ale ja je po prostu
                                > ignoruje..

                                Rleno, może inaczej postrzegamy "szpilkę". Dla mnie "szpilką" jest pisanie na
                                przykład "dorośli, dojrzali, mądrzy ludzie zachowują się tak, tak i tak" - żeby
                                pokazać komuś w ten sposób, że właśnie tak się nie zachowuje, ergo: nie jest
                                dorosły, dojrzały, mądry itd.

                                > Napisalam, ze za prawde psychologiczna uwazam to,ze mezczyzni i kobiety sie
                                > roznia.

                                Nie, napisałaś jako prawdę psychologiczną to, że "Tak wlasnie to wyglada w
                                malzenstwie" - "1.kobiety nie sa w stanie zrozumiec logicznych argumentow w
                                dyskusji. 2.mezczyzna nie potrafi robic dobrze dwoch rzeczy naraz 3.jak dam
                                chlopu po pracy odpoczac 15 minut to mi chetnie okna bedzie myl 4.jak chlopu
                                sie seksu chce to mam z milosci do niego tez miec ochote nawet jak nie mam.". A
                                dla mnie to NIE JEST prawda psychologiczna.

                                Kilka razy już to pisałam: jeśli masz jakąś tezę i przypadek, który się nijak
                                nie ma do tej tezy, to albo ta teza jest fałszywa, albo przypadek jest
                                wyjątkiem. Przykład? Jeśli ktoś mówi "Kruki są czarne", a ktoś inny przyniesie
                                mu białego itd itd.
                                Do tego sprowadza się nasza dyskusja, to właśnie cały czas chcę Ci przekazać, a
                                Ty mi wciąż pragniesz udowodnić, że jestem przysłowiowym wielbłądem.
                                Bardzo Cię proszę, do tego się ustosunkuj, a nie do tego, kto jest, a kto nie
                                jest autorytetem, tudzież z kim spotykają się adepci psychologii.

                                > Jesli masz okres, to chetnie przyjmiesz pomoc meza przy noszeniu
                                > torby z zakupami (nawet jesli normalnie to ty tachasz siaty...)

                                Rleno, fizycznie silniejsza osoba powinna w razie potrzeby pomagać słabszej. To
                                logiczne i nie ma nic wspólnego z tym, o czym mówimy.

                                > Jesli
                                > mezczyzna doswiadcza bliskosci z kobieta glownie (!) w czasie seksu, warto
                                > to wziac pod uwage. No to co z tego,ze czasem sie troche poswiecisz?

                                Moim zdaniem lepiej, żeby on widział, ze to dla mnie poświęcenie i odczekał.
                                Logiczne. Czasem ja nie mam ochoty na seks, czasem on, nikt nikogo do niczego
                                nie zmusza. Taki mamy niepisany układ. Ani ja, ani on nie mamy ochoty się
                                poświęcać.

                                > To ty wyciagnelas z tego wniosek,ze ja za prawde psychologiczna uwazam to, co
                                > sprawdza sie u mnie na 100%.

                                A skąd wyciągnęłaś wniosek, że właśnie tak wyciągałam wniosek?
                                :)
                                • rlena Re: nauki przedmalzenskie 06.05.05, 18:33
                                  Najpierw a propos szpilek. Przytoczone przez ciebie "dowody" na moje rzekome
                                  wbijanie szpilek sa chybione. Nie odpowiadam za to jak interpretujesz to co
                                  pisze. Nie bylo w nich zadnej dwuznacznej sugestii. Dla mnie szpilka jest
                                  wtedy, gdy kogos nadrzednym (czesto nieuswiadomionym) celem jest bycie
                                  zlosliwym,pod plaszczykiem dobroci, checi pomocy itd. itp. Innymi slowy,jest to
                                  dzialanie nie wprost. Np. w rozmowie synowej z tesciowa:
                                  synowa - mamo, zaczynam miec dosc twojej krytycznej postawy w stosunku do mnie.
                                  tesciowa - co kochanie, dlaczego tak mowisz?
                                  synowa - ciagle dajesz mi do zrozumienia, ze cos robie zle, ze czegos nie
                                  potrafie robic tak dobrze jak ty, chwilami mam juz tego dosyc.
                                  tesciowa - kochanie, zle interpretujesz moje uwagi, oh, nie, ty wcale nie
                                  musisz robic roznych rzeczy tak dobrze jak ja...Najwazniejsze, zebys sama byla
                                  zadowolona...
                                  Jakos nie moge dostrzec w twoich postach wspomnianej przez ciebie metodologii...
                                  Na pewno wiesz,ze wyniki badan zwykle wskazuja na srednia zachowan. Zawsze
                                  znajdziesz odstepstwo od reguly. W psychologii jest szczegolnie trudna mowic o
                                  prawdzie, bo ta prawda moze w danym momencie dla roznych osob wygladac inaczej.
                                  Ja odnioslam sie do postu autorki watku, piszac, ze ogolnie rzecz biorac to co
                                  pani w poradnii powiedziala, jest psychologicznie prawdziwe (trudno byloby
                                  analizowac doglebnie jej post, bo byl o dosc lapidarny i sarkastyczny, wiec
                                  moja odpowiedz byla rownie skrotowa). I dalej tak uwazam. Czy sa mezczyzni,
                                  ktorzy potrafia robic dobrze kilka rzeczy naraz, pewnie tak, rozumiem, ze twoj
                                  maz jest na to dowodem. Jesli chcesz to rozpatrywac w sposob naukowy, to trzeba
                                  zapytac o jakich czynnosciach twojego meza rozmawiamy? Jak jedna z kolezanek
                                  sugerowala, wiekszosc mezczyzn swietnie sobie radzi z piciem piwa i ogladaniem
                                  telewizji w tym samym momencie.. Jesli ktos jest fizykiem, jak moj tesc, i
                                  pracuje nad jakims skomplikowanym zadaniem, to on po prostu nie istnieje dla
                                  swiata. Czyli zalezy to od trudnosci wykonywanej trudnosci. To sa uproszczenia,
                                  ale wlasnie tu na forum zwykle rozmawiamy ogolnie, nie wdajac sie w naukowe
                                  dyskusje. Czy kobieta bedzie sie zachowywac tak samo? Niektore z nich tak, moze
                                  Maria Curie Skoldowska;-) Osobiscie jednak uwazam, ze na placz dziecka w tych
                                  samych okolicznosciach, bardziej sklonna jest zareagowac kobieta.
                                  Rozumiem, ze stwiedzenie: "ja juz wam nic nowego nie powiem" to slowa pani z
                                  poradnii, ale ty je napisalas w pewnym kontekscie! Jako dowod na to, ze nawet
                                  ona rozumie to,ze ty i twoj maz jestescie w tej dziedzinie oswieceni, moze
                                  nawet bardziej niz ona sama. Wyrywanie wypowiedzi z kontekstu, nie dowodzi
                                  dobrej znajomosci metodologii piszacego..

                                  Sprobuj zwrocic uwage na to, co ci chce przekazac, co jest moja intencja.
                                  Podajac przyklad z znoszeniem toreb chodzilo mi o to,ze fizyczne predyspozycje
                                  (nie tylko sila) determinuja zachowanie. Moge sobie wyobrazic kobiete, ktora
                                  jest silniejsza od mezczyzny. Nie o to mi chodzilo. Moze bardziej jasnym
                                  przykladem dla ciebie bedzie zmiennosc nastrojow, ktorych kobieta doswiadcza
                                  przed okresem. Jesli mezczyzna jest tego swiadomy, bedzie staral sie byc
                                  wyrozumialy, i oszczedzi obojgu niepotrzebnych problemow.
                                  Jesli pisze o adeptach psychologii i o autorytetach, to robie to w jakims celu,
                                  jest to szerszy kontekst do jakiegos przekazu. Sprobuj dostrzec wiekszy obraz,
                                  nie tyklo szczegoly.
                                  Poswiecenie. To nie to samo co rezygnacja z siebie i chowanie urazow. To
                                  dzialanie w swoim najlepszym interesie. Jesli w danej chwili seks bylby dla
                                  ciebie katorga, to po prostu nie zmuszaj sie. Ale jesli rozumiesz,ze dla
                                  twojego meza jest to w tym momencie wazne, to inaczej na to spojrzysz i moze
                                  nawet wprawi cie to w dobry nastroj.. Niektorzy psychologowie upodobali sobie
                                  teze - z poswieceniem precz. Glosza ja z przejeciem godnym neofitow. Prawda
                                  jednak jest, ze jakkolwiek czasem nie wolno sie poswiecac, to w innych
                                  przypadkach troche poswiecenia nie zaszkodzi, a nawet jest wskazane. To co dla
                                  kogos bedzie poswieceniem, dla kogos innego nie bedzie.
                                  W milosci logika nie zawsze jest najlepszym doradca, bo uczucia nie sa zbyt
                                  logiczne..
                                  Twoim ostatnim pytaniem czuje sie zastrzelona ;-) Jaka to metodologia..?
                                  • kohol Re: nauki przedmalzenskie 07.05.05, 11:07
                                    rlena napisała:

                                    > Na pewno wiesz,ze wyniki badan zwykle wskazuja na srednia zachowan. Zawsze
                                    > znajdziesz odstepstwo od reguly.

                                    O to mi chodzilo. Dziekuje za rozmowe.
                                    • rlena Re: nauki przedmalzenskie 07.05.05, 16:16
                                      Bardzo prosze.

                                      Marlena
        • speedymika Re: nauki przedmalzenskie 27.04.05, 09:46
          kohol napisała:

          > 2.mezczyzna nie potrafi robic dobrze dwoch rzeczy naraz - BZDURA!

          dokladnie,moj doskonale radzi sobie z jednoczesnym ogladaniem telewizji i
          piciem piwa ;)
          • pietrek666 Re: nauki przedmalzenskie 27.04.05, 09:49
            Łeeeee. Ja jeszcze w tym samym czasie uroczo drapię się po brzuszku :DDDDDDDD
    • czarny.baca a po co ten sheet? no po co 26.04.05, 10:24
      zeby jakieś nawiedzone babsko zrobiło ci wode z mózgu czy ksiądz, który jeździ
      do agencji, gosposi czy gay-clubów?
      • skp110 Poznać różne punkty widenia 26.04.05, 22:26
        > zeby jakieś nawiedzone babsko zrobiło ci wode z mózgu czy ksiądz, który
        jeździ
        > do agencji, gosposi czy gay-clubów?

        Może ty jeżdzisz do agencji towarzyskich i wiesz kto jest oprócz ciebie ich
        kientami, (akurat omijan te przybytki głupoty z daleka to skąd mam wiedzieć kto
        tam bywa, a gazety przeważnie piszą bzdury )
        A tak poważnie dobrze jest poznać różne punkty widzenia na tą samą sprawę, a
        jeśli masz inne zdanie to faktycznie ktoś ci zrobił wodę z mózgu
    • joakos Re: nauki przedmalzenskie 27.04.05, 10:03
      buhahaha
      Ja też chodziłam. Byłam w ciąży a oni mi o metodach naturalnego planowania
      rodziny gadali...Farsa
      • wzr1 Re: nauki przedmalzenskie 29.04.05, 19:07
        A co nie będziesz juz współżyła z mężem ?
    • sylwiastep Re: nauki przedmalzenskie 27.04.05, 13:53
      Nam sie udalo, i nie musielismy chodzic, bo ksiedza przekonalismy iz maz Anglik
      i tak nic nie zrozumie, a ja podobno w szkole mialam.
      Ale teraz zaczynam zalowac, bo widze, ze moglam sie ciekawych rzeczy
      dowiedziec :)
      • kaya11 Re: nauki przedmalzenskie 30.04.05, 04:20
        Ja bym nie wierzyla na slowo ludziom z poradni czy tym bardziej ksiezom (ktorzy
        nie maja ZADNEGO doswiadczenia w zyciu rodzinnym).
        Amerykanskie poradniki sa dobre - moze jedynie zle prztlumaczone.
        Polecam goraco ksiazke "piec jezykow milosci" Gary Chapman. Nie wiem czy
        znajdziecie ja po polsku - ale ten doswiadczony amerykanski (!) psycholog ma
        fenomenalne rady.
    • kamea78 Re: nauki przedmalzenskie 01.05.05, 10:43
      My mieliśmy zajęcia z babą grubo po 50-ce, w - na oko - 7 miesiącu ciąży. Jej
      mężuś - fircyk w zalotach, łypał jak obśliniony knurek na panienki a`la
      dziewucha dresa. Dowiedziałam się, że nie potrafię badać śluzu, bo "badam
      oczami i reką, a to trzeba czuciem"... To by było na tyle, bo naprawdę jej nie
      słuchałam - trudno skupić się po pracy o 20.00 w ciemnym, dusznym pomieszczeniu.
    • amb25 Re: nauki przedmalzenskie 05.05.05, 13:02
      Byłam tez kiedys na naukach przedmałżeńskich. Koszmar.
      ale z drugiej strony miałam niezły ubaw na części dotyczące naturalnego
      planowani rodziny - bo mój mąż mdlał (na prawdę, bo jest wrażliwy). Oczywiście
      o tym, że nauki były prowadzone obrzydliwie poinformowałam Proboszcza i w Kurii
      Poradnię Przedmałżeńską.
      Z postów które przeczytałam oraz z tego jak prowadzone były nasze nauki
      dochodze do wniosku, że Osoby porwadzące część o naturalnym planowaniu rodziny
      są to najczęściej starsze dewotnki (mam nadzieję, że wyjątki się zdarzają),
      które nie mają zielonego pojęcia o pedagogice i najczęściej bez wyksztalcenia
      medycznego. A wiedza którą przekazują jest ciekawa, tylko robią to w sposób
      który potrafi zniechęcić największych twardzieli.
      U nas jeszcze wymagali wizyt w poradni przedmałżeńskiej na indywidualne
      konsultacje i tam byłam mile zaskoczona - to samo powiedziane zupełnie inaczej -
      ale tam pracowali psycholodzy i lekarze ginekolodzy. Te wizyty miały sens,
      a "szkolenie" w czasie nauk żadnego.
      • aaa73 Re: nauki przedmalzenskie 07.05.05, 11:54
        Na szczęście są wyjątki-polecam spotkania prowadzone przez dominikanó,
        szczególnie Wieczory dla Zakochanych. Polego to na tym, ze narzeczeni dostają
        kartki z różnymi zadaniami-trzeba coś ustawić w jakiejs hierarchii wartości,
        wypowiedzieć się na jakiś temat czy nawet napisać list miłosny, a potemm sobie
        o tym rozmawiają. Brzmi dziwnie,ale naprawdę można się lepiej poznać, choć
        panuje opinia, że ten kurs rozbija pary-ludzie dochodzą do wniosku, że jednak
        trzeba szukać dalej... Ale lepiej przed niż po ślubie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka