Dodaj do ulubionych

zaborczy facet

02.05.05, 17:50
jestem z chlopakiem od ponad 2 lat, i jest cudownie - niemal idealnie -
problem w tym ze on jest strasznie zazdrosny i zaborczy - do tego stopnia ze
zaczyna mi to przeszkadzac w normalnym zyciu - na imprezie nie moge isc sama
na parkiet( bo ktos moze mnie podrywac), nie moge zapisac sie na kurs tanca(
bo bede musiala tanczyc z innym), rozumiem ze mozna byc zazdrosnym - ja tez
jestem - ale on juz chyba przesadza - kocham go i chce byc z nim ale czuje sie
powoli pozbawiana wolnosc- pomozcie- to on przeszdza czy ja? Jakie jest Wasze
zdanie bo ja juz nie potrafie sie do tej sytuacji zdystansowac. Moze ktoras z
Was miala podobny problem?
Obserwuj wątek
    • ml_500 Re: zaborczy facet 02.05.05, 18:37
      taki czlowiek nigdy nie przestaje. nawet jak siedzi cicho to kombinuje.
    • magdalenka201 Re: zaborczy facet 02.05.05, 19:55
      Ja bym najpierw z nim porozmawiala o tym jego zachowaniu.Powiedzialabym ze nie
      podoba mi sie jego zaborczosc i zazdrosc.Jesli rozmowa nie pomoglaby to musisz
      sie zastanowic, czy chcesz "oddychac pelna piersia".Jesli tak to daj sobie z nim
      spokoj.Zazdrosc jest nawet przyjemna dopoki nie przekracza pewnych granic,a
      jesli jest to zazdrosc niezdrowa i chora to bedziesz cierpiec.Bedziesz sie ze
      wszystkiego tlumaczyc {gdzie bylas,z kim rozmawialas,dlaczego sie spoznilas
      itd}Bedziesz wiezniem we wlasnym domu.A co do zaborczosci, to ty tez masz prawo
      do wlasnego zdania.Jesli do niego nie trafi, ze krzywdzi cie swoim zachowaniem
      to uciekaj od niego jak najdalej
    • stephen_s Moim subiektywnym zdaniem jako faceta... 02.05.05, 20:00
      ... Twój chłopak przesadza i to mocno...

      Trudno chyba kochać i nie być zazdrosnym - ale do licha, nad zazdrościa trzeba
      panować! A do partnerki mieć zaufanie...

      Co, wyjdziesz za niego za mąż - i potem on np. do pracy Ci nie pozwoli chodzić,
      byś przypadkiem nie była podrywana przez kolegów?
      • mist3 Re: Moim subiektywnym zdaniem jako faceta... 02.05.05, 21:03
        Może ja jestem nieobiektywna, ponieważ w bliskiej rodzinie miałam taki przypadek
        - zaborczego męża - ale radzę poważnie porozmawiać i poobserwować reakcje
        ukochanego. Jeśli to nic nie da lub wręcz będzie się nasilać, to nie radzę
        liczyć, że po ślubie to się zmieni - wręcz przeciwnie, z dużym
        prawdopodobieństwem można stwierdzić że będzie jeszcze gorzej. W mojej rodzinie
        skończyło się to nieomal tragicznie.
        A jeśli chodzi o męża, który nie pozwala żonie iść do pracy. Parę lat temu
        myślałam że takie historie to żarty, jednak parę miesięcy temu z tego powodu z
        pracy zrezygnowała właśnie moja nowa koleżanka - mąż 'przyłapał' ją jak
        rozmawiała z jednym z naszych kolegów.
        • stephen_s Re: Moim subiektywnym zdaniem jako faceta... 02.05.05, 21:40
          No właśnie. Nie znam chłopaka, o którym pisze autorka wątku - ale na pewne
          zapędy zazdrośników trzeba uważać... Na pewno nie można dać się wpędzić w
          myślenie, że "może to on ma rację" - i dać się odizolować od reszty świata...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka