cathy_73
04.05.05, 16:44
Kilka miesięcy temu poznałam mężczyznę. Kiedy zaczynaliśmy się spotykać
mogłam domyślać się, że nie zakończył jeszcze poprzedniego związku. Ponieważ
częstotliwość i zaangażowanie naszych kontaktów zaczęły wzrastać,
przypuszczałam, że ma to już za sobą - tym bardziej, że na moje pytanie, czy
nie istnieje w jego życiu ktoś inny odpowiadał, że nic nie stoi na
przeszkodzie, byśmy byli ze sobą.
Kilka tygodni i szok. Dowiaduję się, że "ta pierwsza" jest w ciąży. Wpadka.
On przecież zawsze jej powtarzał, że nie chce zakładać z nią rodziny. Mimo
to, jak każdy porządny facet, nie może zostawić jej samej w takiej sytuacji.
Nie teraz. Nie, kiedy jest w ciąży. Nie, kiedy dzidziuś będzie wymagał bardzo
intensywnej opieki. Nie jest przecież draniem. Ona nie wie nic o innej
kobiecie. Ja wiem o ich sytuacji, mimo tego brnę dalej w tego mężczyznę,
ponoć ze wzajemnością. Ich związek to konieczność. Nie mieszkają jeszcze
razem, bywa u niej od czasu do czasu. On deklaruje, że nie widzi przyszłości
tamtego związku, ale dziecko - to oczywiste - na pewno będzie kochał i
wychowywał. Nie mam siły tak po prostu odejść... Mimo tego, że rzekomo nie
zależy mu na tej kobiecie, jestem zazdrosna o każdą ich wspólną sekundę. Nie
potrafię dzielić się kimś, kogo kocham. Nie potrafie i nigdy nie powiem mu,
co powinien zrobić, zresztą nie widzę tu żadnej recepty... A może kiedy
urodzi się dzidziuś, miejsce tej kobiety w jego życiu też nabierze innego
wymiaru? Tysiące myśli, odczuć. Co mam zrobić? Może któraś w Was była kiedyś
w podobnej sytuacji?