Dodaj do ulubionych

chrzciny dziecka bez slubu koscielnego

09.05.05, 16:43
Dziewczyny nie wiedzialam, na ktorym forum zapytac i stwierdzilam ze na naszym
babskim to napewno ktos mi pomoze - my baby przeciez wiemy wszystko. mam
oooooooooogromny problem. zostalam poproszona na chrzesna. musze doniesc
zaswiadczenie z kosciola, ze moge podawac dziecko, ale.... w dwoch kosciolach
delikatnie mowiac zostalam pouczona o tym, ze zyje w grzechy (bo bez slubu
koscielnego, a tylko po cywilym) i odmowiono mi wydania zaswiadczenia. czy,
ktoras z Was spotkala sie kiedys z podobnym problemem i czy wiecie moze gdzie
w Warszawie jest kosciol, ktory lagodniej podchodzi to tego problemu i wyda mi
zaswiadczenie? bede bardzo wdzieczna chrzciny tuz tuz i nie wiem co robic...
Obserwuj wątek
    • lena_zet Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 16:46
      daj w łapę a odrazu dostaniesz takie zaświadczenie.Przecież tylko na to czekają.
      • nanawawa Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 16:47
        lena_zet napisała:

        > daj w łapę a odrazu dostaniesz takie zaświadczenie.Przecież tylko na to czekają
        > .
        no wlasnie i ja tak myslalam, ale nie dalo rady jeszcze pogorszylo sprawe.
        trzasneli ksiega i dowidzenia.
        • lena_zet Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 16:48
          może za mało chciałaś dać?
          • nanawawa Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 16:49
            lena_zet napisała:

            > może za mało chciałaś dać?

            hahah moze w kazdym razie tam juz jestem spalona - ale czy 100 za taki swistek
            to za malo? wiecej nie dam bez przesady
            • lena_zet Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 16:51
              kurcze, nie wiem na ile liczą :( mnie powiedział wprost-dajesz 50 zł i wszystko
              załatwione.To było prawie 7 lat temu.Przecież nie mogą cię zmusić do ślubu
              kościelnego, dziady cholerne.Idź do innego kościoła, w którymś na pewno się uda.
              • nanawawa Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 16:55
                a czy ten kosciol jest w warszqawie hehe?
                • lena_zet Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 16:56
                  eh, no właśnie nie.W warszawie pewnie biorą pięć razy tyle :)
                  • p.s.j O rrany... przecież do bycia chrzestną też nie... 10.05.05, 12:17
                    ...zmuszają.
          • pimpek_sadelko Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 17:24
            lena_zet napisała:

            > może za mało chciałaś dać?
            ja mysle ze wbrew pozorom nie wszystko mozna kupic. wg zasad religii
            katolickiej rodzice i chstni powinni wychowywac dziecko w wierze, zgodnie z jej
            regulami. trudno w to wierzyc jak ktos sam mowi, ze jest katolikiem a zyje w
            grzechu.
            nie mam nic przeciwko zyciu na kocia lape czy bez koscielnego, ale konsekwencje
            tego stanu rzeczy sa i nie ma co sie na nie obrazac. to jest uczciwe.
            • nanawawa Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 17:30
              tak pimpku ja jestem katoliczka ale i nie mam koscielnego z przyczyn tzw
              zyciowych - moj maz jest innego wyznania
              • pimpek_sadelko Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 18:29
                slub koscielny jest mozliwy przy roznych wyznaniach.
                rozumiem twoja sytuacje zycioa, ale Ty zrozum tez konsekwensje plynace z
                wyboru, ktorego dokonalas.
                niebawem urodzi sie moj syn, chcialabym aby moj brat rodzony byl ojcem
                chrzestnym, nie bedzie, nie ma bierzmowania.
              • neferet Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 18:30
                Inne wyznanie nie jest żadną przeszkodą do zawarcia zwiazku małżeńskiego w
                Kościele Katlickim.
                Jednym z pytań zadawanych rodzicom naturalnym i chrzestnym podczas chrztu jest
                pytanie o to czy wyrzekają się grzechu i wszystkiego co do niego prowadzi.
                Gdybyś odpowiedziała, ze sie wyrzekasz skłamałabyś.
                Moim zdaniem nie powinnaś być chrzestną. Ale to w końcu sprawa Twojego
                sumienia. Pozdrawiam
                • nanawawa Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 18:50
                  zgadza sie dla kosciola nie jest przeszkoda, ale dla mojego meza przeszkoda jest
                  slub w kosciele innej wiary niz jest on. a jesli chodzi o to co napisalas o
                  sumieniu to zabrzmialo to tak jakbym conajmniej kogos zabila i chciala zostac
                  chrzesna. nie przesadzilas troche?
                  • neferet Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 18:58
                    a jesli chodzi o to co napisalas o
                    > sumieniu to zabrzmialo to tak jakbym conajmniej kogos zabila i chciala zostac
                    > chrzesna. nie przesadzilas troche?

                    Nasze grzechy są sprawa naszego sumienia. Gdybyś skłamała przy chrzcie, że
                    wyrzekasz się grzechu z pełną świadomością, że tego nie zrobisz, postąpiłabyś
                    źle. I jako katoliczka powinnaś to rozumieć.
                    Nie wydaje mi się, zebym w czymkolwiek przesadziła.
            • lena_zet Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 17:31
              sama wiesz, że nie mam najlepszego zdania o kościele.
    • grogreg Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 16:56
      Chcesz byc Matka Chrzestna czy chcesz uczynic uprzejmosc przyjacielom?
      • nanawawa Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 16:59
        matka chrzesna nie zostaje sie dla przyjemnosci - dla mnie to zaszczyt byc o to
        poproszona. ale co to ma wogole wspolnego z zaswiadczeniem?
        • jayin Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 17:13
          nanawawa napisała:

          > matka chrzesna nie zostaje sie dla przyjemnosci - dla mnie to zaszczyt byc o to
          > poproszona. ale co to ma wogole wspolnego z zaswiadczeniem?

          Hmmm... Pewnie tyle wspólnego, że podając dziecko do chrztu, przyjmujesz na siebie obowiązek wychowania go w wierze (w tym wypadku jak sądzę katolickiej:-) - w przypadku, gdy rodzice tego nie mogą zrobić. Dlatego też rodzice chrzestni powinni być tego samego wyznania i praktykujący. A twój "stan małżeński" księża traktują jako "w grzechu" i wg nich nie nadajesz się na ewentualną opiekunkę tego dziecka (w kwestii wiary), bo sama dajesz zły hmm.. przykład. Więc stąd problem z zaswiadczeniem :-)

          Ja znam ten problem ze strony raczej rodziców, którzy są małżeństwem tylko cywilnym (forum "Macochy:)"). Z tego co czytałam i słyszałam - rodzicom czasem się odpuszcza "bezgrzeszność" (bo KK nie zabrania chrzczenia dzieci, któych rodzice żyją bez ślubu)- ale co do chrzestnych to już odstępstwa raczej rzadko kiedy. Chyba, że jak już ktoś pisał powyzej - trafisz na księdza, ktory za $ wypisze ci zaświadczenie. Ale nie znam kościołów w Wa-wie, więc ci nie poradzę gdzie iść w tym celu.


          Pozdrawiam

          Joanna
          • grogreg Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 10.05.05, 09:24
            Nic dodac nic ujac.

            Jesli chcesz pelnic funkcje czysto religijna musisz wierzyc w jej sens. A jak
            mozesz wierzyc w instrytucja rodzica chrzestnego skoro olalas slub koscielny?
            Nie chcem byc zrozumiany zle. Nie jestem praktykujacy. Sam mam zamiar wziac
            tylko slub cywilny, ale zdaje sobie sprawe iz zamykam sobie tym pewne ...
            mozliwosci. Rozumiem tutaj argumentacje Kosciola.
    • liss.ek Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 17:20
      Ja też nie znam kościołów w Warszawie, ale u nas z każdą "trudną" sprawą chodzi
      się do Salezjan - np. pochowali moją babcię, która nie miała ślubu koscielnego,
      a w naszej parafi odmówili pochówku itp.
      A co do zaświadczenia, to różnie z tym bywa - kiedy ja zostawałam matką
      chrzestną, było takie zamieszanie, że proboszcz tamtejszej parafii zupełnie
      zapomniał o tym świstku i - choć go miałam - nawet nie rzucił nań okiem.
      • drinkit Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 10.05.05, 13:41
        liss.ek napisała:
        np. pochowali moją babcię, która nie miała ślubu koscielnego,
        > a w naszej parafi odmówili pochówku itp.

        Odmówili pochówku bo nie miała slubu kosc???? Przeciez to skandal!! Zasady
        koscielne zasadami, ale jak mozna odmówic pochowania po chrzescijansku
        człowieka, który nie ial slubu koscielnego? Gdyby nie miała chrztu - to
        rozumiem, ale slub? To juz szczyt wszystkiego!!
        • liss.ek Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 11.05.05, 01:07
          No niestety, uznano, że skoro była wdową, nie było żadnych przeszkód, by wzięła
          po raz drugi ślub kościelny. Czy/jakie przeszkody były, tego nie wiem, ale
          okropne jest, że rodzina, która dopiero co straciła bliską osobę, musi się
          uganiać po kościołach i błagać, by ksiądz raczył uczestniczyć w pogrzebie.
          Ten sam ksiądz wypisał mi potem bez zmrużenia okiem ten cholerny świstek, nawet
          nie pytając, czy ja mogę być chrzestną. Jak nie ma adnotacji w księdze, to już
          się nie liczy, że mieszkam z facetem bez ślubu itd.
          I to jest chyba mój problem, że ja nie mogę bez zastrzeżeń szanować instytucji,
          która nie jest konsekwentna.
          A mój chrześniak, gdybym musiała go kiedyś wychowywać, dowie się o Panu Bogu,
          bez obaw :)
    • nanawawa do wszystkich ktorzy 09.05.05, 19:11
      chca mnie umoralnic i uswiadomic o mojej grzesznosci: powstrzymajcie sie od
      komentarzy bo to nie jest tematek mojego postu. zaczyna sie z tego postu robic
      debata na temat mpojego uduchoienia. wyraznie napisalam wczesniej - szukam
      ksiedza, ktory znajdzie rozwiazanie mojego problemu. za wszystkie komentarze
      serdecznie dziekuje - czekam na konkrety.
    • starucha_izergiel No dobra, ale po co Ci to bycie matką chrzestną? 09.05.05, 19:15
      Nie rozumiem tego zupełnie. Zostając matką chrzestną zobowiązujesz się do
      współwychowywania dziecka w wierze - taka Twoja zasadnicza rola. Mądrzy
      specjaliści od spraw wychowania twierzą, że sukces na tym polu zapewnia przede
      wszystkim dobry przykład własnego postępowania. Jaki przykład dasz
      chrześniakowi łamiąc podstwowe zasady KRK? - Raczej mierny, nie sądzisz? No, i
      ostatnia sprawa - rodziców się nie wybiera - chrzestnych już tak. Kłamstwo jest
      plugawe, bez względu na wyznanie. Ksiądz mądrze i uczciwie postąpił odmawiając
      Ci.

      Pewnie znajdziesz w koncu księdza, który da Ci "przepustkę" do zaszczytu
      zostania chrzestną matka. Pamietaj jednak, że i przepustka będzie plugawa,
      ceremonia plugawa, jak i plugawe będzie Twoje "matkowanie". Tfu!

      A potem się dziwią, że koscioł to to, czy tamto, jak wyznawców ma takich jak na
      załączonym obrazku. Aż sie cieszę, że nie zaglądam do tej instytucji. Tfu!
      • fabiankaa Re: No dobra, ale po co Ci to bycie matką chrzest 09.05.05, 22:18
        do "starucha_izergiel"
        Tfu!!!
        Cóż za ohydny wpis. Kobieto, ty sie lecz z nienawisci!!!
        Zwraca sie do nas z problemem, jest pelna dobrych chęci., chce byc matką
        chrzestną. Owszem, nie spelnia warunków, ktorych wymaga od niej Kosciół
        Katolicki, ale to nie powód zeby ja tak mieszac z błotem.
        Plugawe są twoje słowa. A Bóg kazał kochać bliźniego.... ehhhh....
        • starucha_izergiel Re: No dobra, ale po co Ci to bycie matką chrzest 10.05.05, 22:54
          1. Nie wierzę w żadnego Boga i gardzę ludźmi którzy gardzą własną religią.

          jest pelna dobrych chęci., chce byc matką
          > chrzestną.

          Buhahaha!!!
          Ładne mi dobre chęci - przekupowanie kapłanów! Buhahaha!

          Owszem, nie spelnia warunków, ktorych wymaga od niej Kosciół
          > Katolicki, ale to nie powód zeby ja tak mieszac z błotem.

          Ona jeszcze tego nie zrobiła (chyba), ale jak już to zrobi, niech wie co o tym
          sądzę. Czemu nie? Ja jej z błotem nie mieszam, sama ma zamiar tam wskoczyć i
          się wytaplać.


          > Plugawe są twoje słowa.

          Nooo, prawda w oczy kole?
          • fabiankaa Re: No dobra, ale po co Ci to bycie matką chrzest 10.05.05, 23:04
            Prawda powiadasz.. to ciekawe.. buahahah
            Skoro nie wierzysz w Boga to po co sie tu wypowiadasz?
            Jak chcesz sie taplać w błocie - powodzenia.. ale nie wciagaj w nie innych osób.

            • starucha_izergiel Re: No dobra, ale po co Ci to bycie matką chrzest 10.05.05, 23:12
              > Skoro nie wierzysz w Boga to po co sie tu wypowiadasz?

              To jest forum publiczne i mogę się wypowiadać na dowolny temat, jak nie masz
              nic do przekazania poza kretyńskimi docinkami to sobie daruj, bo się tylko
              błaźnisz.
              • fabiankaa Re: No dobra, ale po co Ci to bycie matką chrzest 10.05.05, 23:18
                błaźnisz sie ty swoimi złośliwościami i pseudo-mądrościami.
    • nix2 Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 19:38
      Może następnym razem udaj, że w ogóle nie jesteś mężatką, tzn. nie masz ani
      ślubu kościelnego, ani cywinego, nie żadnych dzieci itp. O ile to się da tak ukryć.

      Chrzest w Warszawie to makabra, jeśli sytuacje jest trochę niestandardowa z
      punktu widzenia kościoła Katolickiego.
      Myśmy z tego powodu musieli ochrzcić dziecko poza Warszawą, w nieswojej parafii.
      (Podobnie było w przypadku innego chrztu w najbliższej rodzinie.)
      Chrzciny były w Białymstoku. Na Podlasiu mieszka dużo prawosławnych. Dzięki temu
      wielu tamtejszych księży katolickich jest bardziej tolerancyjnych. Nie robią
      kłopotów, jeśli dziecko pochodzi z małżeństwa mieszanego, nawet jeśli było ono
      zawarte w cerkwi a nie kościele! Albo jeśli chrzestny ma być prawosławny.

      Oczywiście wszędzie są różni księża. Ale gdyby w Białymstoku byli tacy, jak w
      Warszawie, to by się tam - w Białymstoku - ludzie musieli pozabijać ze wzgledów
      religijnych.
      • kam.ka4 Tolerancyjni księża 09.05.05, 20:17
        kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,2690696.html
    • wzr1 Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 09.05.05, 21:09
      Twój przypadek niesie pocieszenie że jaszcze księża dbaja o czystość doktryny
      gratulacje dla Nich.

      A swoją drogą to chba postępujesz w myśl zasady djabłu świczkę a Panu Bogu
      ogarek
    • anahella Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 10.05.05, 02:19
      Matka chrzestna zobowiazuje sie do pomocy rodzicom w wychowaniu dziecka na
      katolika. Jestes w stanie wziac na siebie taki obowiazek?
      • nanawawa Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 10.05.05, 07:10
        chyba nie do wszystkich dotarlo wiec jeszcze raz : chca mnie umoralnic i
        uswiadomic o mojej grzesznosci: powstrzymajcie sie od
        komentarzy bo to nie jest tematek mojego postu. zaczyna sie z tego postu robic
        debata na temat mpojego uduchoienia. wyraznie napisalam wczesniej - szukam
        ksiedza, ktory znajdzie rozwiazanie mojego problemu. za wszystkie komentarze
        serdecznie dziekuje - czekam na konkrety.
        • anahella Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 10.05.05, 09:31
          nanawawa napisała:

          > za wszystkie komentarze
          > serdecznie dziekuje - czekam na konkrety.

          Ja sie po prostu zastanawiam po co chcesz byc matka chrzestna. Nie komtentuje,
          nie umoralniam. To zwykla ciekawosc.
        • annb Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 10.05.05, 09:34
          nanawawa jak się uprzesz możesz być świadkiem chrztu
          ale nie chrzestną
          nie spełniasz wymogów stawianych chrzestnym
          tak mowia przepisy,
          i nie komentuję czyjegoś zycia
          zeby nie było
    • zazdrosny_maz Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 10.05.05, 08:25
      moj szwagier i jego konkubentka chrzcili własne dziecko, ale żeby do tego
      doszło musieli podpisac oswiadczenie, ze wezmą slub kościelny.
      Rozgrzeszenia i tak nie dostali i jako jedyni z wszystkich chrzczęcych dzieci
      nie przystąpili do komuni.... przykre:(
    • liss.ek Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 10.05.05, 10:18
      Co prawda spodziewam się wirtualnego linczu, ale co tam!
      Kiedy tak czytam niektóre posty, czuję się podbudowana tym, że mamy tylu
      katolików, którzy żyją prosto, zgodnie z kościołem i nigdy nie mają rozterek
      moralnych. Tylko że sprawy mają się trochę inaczej... Tak to już jest, że dzieci
      się chrzci, a ludziom urządza pogrzeby z ksiedzem, nawet, gdy rodzina na co
      dzień nie jest praktykująca.
      Kiedy mnie poproszono o zostanie matką chrzestną, byłam zdezorientowana. Ja?! Do
      kościoła niemal nie chodzę, mieszkam z facetem bez ślubu, to chyba jakaś
      pomyłka. "Nawet nie dostanę rozgrzeszenia" - miałam zamiar powiedzieć rodzicom.
      wtedy na rozmowę wzięła mnie babcia i powiedziała, że oni nie mogą poprosić
      nikogo innego, a "dziecku się nie odmawia", że to jest naprawdę zaszczyt.
      Świstek ze swojej parafii dostałam bez najmniejszego problemu. Nie padło żadne
      pytanie na temat tego, jak żyję i czy można mi go wydać. Do spowiedzi miałam
      pójść przed samym chrztem, ksiądz tamtejszej parafii mniej więcej orientował
      się, jak stoją sprawy z moją "moralnością". I wiecie co? Nie miał czasu w tym
      całym zamieszaniu (to dość mała parafia, a mnóstwo chrztów w tym dniu) usiąść na
      moment w konfesjonale, a mszę trzeba było w końcu zacząć. Tak oto zostałam matką
      chrzestną - przy swoich wcześniejszych oporach i przy pełnej pomocy ze strony
      księży, którzy czasem są mniej konserwatywni od niektórych z Was...
    • uasiczka Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 10.05.05, 10:42
      a co to jest to zaświadczenie? - że możesz być matką chrzestną (z tym się nie
      spotkałam) czy że byłaś na naukach?

      ja w takiej jak twoja sytuacji byłam na naukach dla rodziców dzieci chrzczonych
      i kandydatów na chrzestnych. dostałam dokument że byłam - bo byłam.

      poszłam do spowiedzi - powiedziałam szczerze co i jak (bo taka jest zasada
      spowiedzi), rozgrzeszenia nie dostalam (bo nie mogłam) ale ksiądz świstek, że
      byłam u spowiedzi podpisał (bo byłam, a świstek nie mówi czy masz rozgrzeszenia
      tylko czy byłaś)

      potem podawałam mojego maluszka (tzn maluszka mojego brata - ale to jakby mój)
      tylko do komunii nie szłam (bo nie mogłam) i luz
    • bellima nie powinnas byc chrzestna 10.05.05, 11:07
      nanawawa napisała:

      > dla mojego meza przeszkoda jest
      > slub w kosciele innej wiary niz jest on.

      wiec twoj maz powaznie traktuje swoja wiare i ty to akceptujesz.
      zrezygnowalas z slubu koscielnego bo twoj maz nie chce.
      dla ciebie byl to wystarczajacy powod do zycia bez slubu koscielnego.

      wiec zakceptuj, ze ksieza(jakby nie bylo stroze wyznania) powaznie traktuja
      zasady udzielania chrztu w kosciele katolickim.
      a wg tych zasad chrzestna byc nie mozesz.
      mozesz sklamac w celu uzyskania zaswiadczenia- ale to twoj wybor, i niewiele ma
      wspolnego z dzieciaczkiem wprowadzanym do kosciola i obmywanym z grzechu
      pierworodnego w akcie chrztu.


    • rachela180 Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 10.05.05, 11:33
      Czytam i włos mi sie jeży na głowie - ilu mamy umoralniaczy...

      Niestety nie wiem gdzie w Warszawie pomagają - może spróbuj na Bielanach na
      Dewajtis?

      Wiem jedno - jakie społeczeństwo, tacy księża. A z chrztem to nawet śp.
      Grzesiowi Ciechowskiemu robili trudności po rozwodzie. Ciekawe jak by się
      skończyło chrzczenie mojego dziecka? Pewnie radyjną awanturą :P
      • natyk Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 11:48
        rachela180 napisała:

        > Czytam i włos mi sie jeży na głowie - ilu mamy umoralniaczy...
        > Niestety nie wiem gdzie w Warszawie pomagają - może spróbuj na Bielanach na
        > Dewajtis?
        > Wiem jedno - jakie społeczeństwo, tacy księża. A z chrztem to nawet śp.
        > Grzesiowi Ciechowskiemu robili trudności po rozwodzie. Ciekawe jak by się
        > skończyło chrzczenie mojego dziecka? Pewnie radyjną awanturą :P

        Bez ślubu, z żonatym, po rozwodzie, byle się dobrze pie.rzyć i było wygodnie a
        o wierze żadna przy tym nie myśli.
        A teraz wielkie oburzenie bo nie może pokazówki przed ołtarzem odwalić na
        chrzcie? I będzie przysięgać,że wyrzeka się grzechu?? Przecież żyje w grzechu i
        nie zamierza tego zmienić. O co to haloo?
        • liss.ek Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 11:57
          Po pierwsze, może uspokój się trochę i nie atakuj. Po drugie, właśnie, że można
          odwalić pokazówkę - bez najmniejszego problemu można. Ja już jedną odwaliłam -
          odsyłam do postu kilka linijek wyżej. I bez problemu mogę odwalić każdą inną -
          biała suknia, welon i te sprawy. Tylko nie o to chodzi, żeby to robić. Każdy ma
          swoje sumienie i szlag mnie trafia, gdy odzywa się masa wierzących,
          praktykujących, nieomylnych. Bardzo to jest po chrześcijańsku, nie ma co!
          • natyk Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 12:06
            liss.ek napisała:

            szlag mnie trafia, gdy odzywa się masa wierzących,
            > praktykujących, nieomylnych. Bardzo to jest po chrześcijańsku, nie ma co!


            Jak na razie odezwała się masa tych którzy świadomie rezygnują z pokazówek
            przed ołtarzem bo sumienie im nie pozwala na kłamstwa gdy żyją wbrew zasadom
            kościoła. Kto woli obłude-proszę bardzo! Wasz wybór. Duchowy (sic!) wybór.
            Najlepiej niech kupi potrzebny papier na bazarze za pare groszy. Przecież tylko
            o papier chodzi który jej pozwoli stanąć bezgrzesznie przy dziecku przed
            ołtarzem. Czyż nie?
            • liss.ek Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 12:10
              Jak na razie odezwała się masa tych, którym ich własne sumienie pozwala oceniać
              autorkę postu. Nie wiem natomiast, jak ci kryształowi ludzie na co dzień
              postępują i czy zawsze są tacy akuratni. Ty tego też nie wiesz. Natomiast często
              jest tak, że właśnie ci najgłośniej krzyczący są nie do końca w porządku.
              • natyk Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 12:19
                liss.ek napisała:

                > Jak na razie odezwała się masa tych, którym ich własne sumienie pozwala
                oceniać
                > autorkę postu. Nie wiem natomiast, jak ci kryształowi ludzie na co dzień
                > postępują i czy zawsze są tacy akuratni. Ty tego też nie wiesz. Natomiast
                częst> jest tak, że właśnie ci najgłośniej krzyczący są nie do końca w porządku.


                Jeśli komuś nie odpowiada czytanie co inni sądzą to po co zamieszcza posty na
                forum publicznym? Księdza który się oburzył wciskaną łapówką też oskarżysz o
                grzeszenie na co dzień, bo nie dał jej papieru do chrztu?
                Wg zasad kościoła autorka żyje w grzechu i chrzestną być nie może. Kilka osób w
                tym temacie dokładnie to właśnie jej powiedziało.
                Ale autorka wyraźnie stwierdza, nie o wiare jej chodzi tylko o to jak i od kogo
                zdobyć papier na chrzest.
                • liss.ek Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 12:34
                  Ale ona zapytała, jak taki papier zdobyć! Jeżeli kogoś mierzi jej postawa, niech
                  nie pomaga, ale siedzi cicho. To nie jest wątek pod tytułem: czy powinnam zostać
                  matką chrzestną? Wtedy owszem, mogą pojawiać się takie opinie. Poza tym, ci
                  ludzie nie powiedzieli, no, może część z nich. Reszta po prostu oceniła i
                  zmieszała z błotem, wtrącając się przy okazji w jej osobiste sprawy.
                  Ja wg kościoła także żyję w grzechu, ale co najmniej dwóm księżom sumienie
                  pozwoliło na to, by mnie dopuścić do sakramentu w roli matki chrzestnej.
                  To nie są łatwe sprawy... Powiem ci, że kiedy ksiądz odmówił pogrzebu mojej
                  babci, my też myśleliśmy TYLKO o tym, jak zdobyć od innego stosowny papierek.
                  I jeszcze raz podkreślam: nikt nie wypowiedział się o własnej moralności, nie ma
                  ani jednego postu osoby, która była w takiej sytuacji i - ze względu na swoją
                  głęboką wiarę - odmówiła rodzicom. Ja nie znam tych ludzi, może są dobrzy, a
                  może nie, może autorka postu jest najlepszym człowiekiem, a może skończoną
                  świnią. Nie wiemy, więc siedźmy cicho!
                  • natyk Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 13:09
                    > nie ma
                    >ani jednego postu osoby, która była w takiej sytuacji i - ze względu na swoją
                    >głęboką wiarę - odmówiła rodzicom


                    Ja znam taka osobę.


                    > Ale ona zapytała, jak taki papier zdobyć! Jeżeli kogoś mierzi jej postawa,
                    niec> nie pomaga, ale siedzi cicho.

                    Jeśli ktoś cie zapyta jak wtłuc twojemu bratu to też albo mu pomóż albo sieć
                    cicho.Tak?


                    >to nie jest wątek pod tytułem: czy powinnam zosta> ć
                    > matką chrzestną?

                    Dokładnie. Zdanie kościoła na ten temat jej nie obchodzi. Ona wie że powinna
                    zostać bo tak,i już.
                    • liss.ek Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 13:18
                      Wspaniale, że znasz taką osobę! Czy ona wypowiadała się tutaj? Możesz podać jej
                      nick, chętnie pogratuluję postawy.
                      Argument o pobiciu brata jest demagogią. Doprawdy nie widzisz różnicy? Pobicie
                      mojego brata to krzywda, która go spotyka. Autorka postu NIKOGO nie krzywdzi,
                      tak, jak ja nie skrzywdziłam nikogo, trzymając do chrztu mojego chrześniaka.
                      Nadal trzymam się tego, że skoro wątek nie dotyczy jej rozterek moralnych, to
                      lepiej powstrzymać się przed roztrząsaniem ich. Natomiast zgadzam się: wie i
                      tyle, właśnie tak. Podjęła decyzję zgodną ze swoim sumieniem i nic nam do tego.
                      Pyta o inną rzecz.
                      PS Sam "kościół" ma niejednolite poglądy w tych sprawach, czego przykładem moja
                      historia.

                      Słuchaj, ja idę na zajęcia. Nie chcę dezerterować, więc może odłóżmy naszą
                      dyskusję na późny wieczór. Piszę, żebyś nie myślał/myślała, że Cię ignoruję :)
                      • natyk Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 13:27
                        Późnym wieczorem mnie tu nie będzie ale dziękuję.

                        A co do dyskusji o "sumieniu":

                        "lena_zet napisała:
                        > daj w łapę a odrazu dostaniesz takie zaświadczenie.Przecież tylko na to
                        czekają> .
                        autorka:
                        >no wlasnie i ja tak myslalam, ale nie dalo rady jeszcze pogorszylo sprawe.
                        >trzasneli ksiega i dowidzenia."

                        Moja rada dla autorki już była i ją podtrzymuję: kup potrzebny papierek na
                        bazarze, wyjdzie na jedno. Chyba że twojemu sumieniu jest potrzebne żeby
                        wręczył ci go za opłatą osobnik w sutannie.
                        • liss.ek Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 13:30
                          No nic, nie przekonaliśmy się, ale dobrze czasem powymieniać poglądy. Pozdrawiam
                          i naprawdę już lecę, mi mi tramwaj ucieknie.
                      • starucha_izergiel Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 23:08
                        Argument o pobiciu brata jest demagogią. Doprawdy nie widzisz różnicy? Pobicie
                        mojego brata to krzywda, która go spotyka. Autorka postu NIKOGO nie krzywdzi,
                        tak, jak ja nie skrzywdziłam nikogo, trzymając do chrztu mojego chrześniaka.


                        Owszem, skrzywdziłaś. Postępując w ten sposób pogrązasz instytucję, której
                        jesteś członkiem i powinnaś o nią dbać. Z boku najłatwiej widać tych złych,
                        dobrzy zawsze są dużo mniej widoczni. A potem czytamy i słuchamy wypowiedzi
                        Pani Środy, że wszystkiemu winien kościół, czy wypowiedzi forumowiczów ile to
                        koścół zła wyrządził. Nie kościół, nie kościół, tylko ludzie mili państwo!
                        • liss.ek Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 11.05.05, 00:44
                          Ja uważam, że ta instytucja nie dba o mnie zanadto, więc nie czuję się z nią
                          szczególnie związana. Uwierz mi, w każdym razie, że skrzywdziłabym mocniej
                          rodziców mojego chrześniaka, gdybym im wtedy odmówiła. Jakoś tak na co dzień
                          ludzie (nie chodzi nawet o rodzinę) są mi nieco bardziej bliscy niż instytucja,
                          której przedstawiciele nie mogą się dogadać i są niekonsekwentni.
                          • psychoanalityk Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 11.05.05, 08:45
                            liss.ek napisała:

                            > Ja uważam, że ta instytucja nie dba o mnie zanadto, więc nie czuję się z nią
                            > szczególnie związana.


                            Biedny ten wasz kosciol, ze ma takich oblodnych czlonkow. Najlepiej nic z
                            siebie nie dac ale pchac sie po zaszczyty.

                            > Uwierz mi, w każdym razie, że skrzywdziłabym mocniej
                            > rodziców mojego chrześniaka, gdybym im wtedy odmówiła.

                            To nikogo innego na swiecie nie bylo zeby poswiadczyc wiare? Nie badz smieszna.

                            >Jakoś tak na co dzień
                            > ludzie (nie chodzi nawet o rodzinę) są mi nieco bardziej bliscy niż
                            instytucja,> której przedstawiciele nie mogą się dogadać i są niekonsekwentni.

                            Jeszcze raz zapytam- to po co sie tam pchalas?? Nie widzisz swojej
                            niekonsekwencji i zaklamania? I przedstawicielom kosciola ja wytykasz? TY?
                            • liss.ek OSTATNIE słowa w tej sprawie 11.05.05, 09:37
                              Jak w temacie, bo już mnie to nudzi.
                              Psychoanalityku, zadaj sobie trochę trudu, by prześledzić poprzednie moje
                              wypowiedzi, bo mam wrażenie, że tego nie zrobiłeś, a mi się nie chce specjalnie
                              dla Ciebie powtarzać, dlaczego mam z kościołem trochę na pieńku.
                              Nie zamierzam tłumaczyć Ci, dlaczego w tamtej chwili tylko ja mogłam zostać
                              chrzestną, ponieważ to sprawa mojej rodziny i nawet internetowa anonimowość nie
                              sprawia, że chciałabym o tym pisać. Przykro mi, ale musisz dać temu wiarę, jeśli
                              nie - Twoja sprawa.
                              Co do śmieszności, to odbijam: to Ty jesteś śmieszny. Wybacz, ale zawsze wzbudza
                              moją wesołość to, że kościół ma tak żarliwych obrońców wśród niewierzących.
                              Rozumiem, że Ty go nie uznajesz ("ten wasz kościół"), a więc nie miewasz
                              dylematów zwiazanych z byciem częścią tej wspólnoty, tak? A więc nie ośmieszaj
                              się, skoro nie możesz podzielić się doświadczeniami, a jedynie wytykać mi moje
                              postępowanie.
                              Nie pchałam się tam. Zostałam poproszona o trzymanie dziecka do chrztu, a nie
                              mogłam odmówić.
                              Tak, właśnie JA wytykam kościołowi niekonsekwencję. Może dlatego, że nie raz się
                              z nią spotkałam. (Co nie znaczy, że ja nie bywam niekonsekwentna - absolutnie
                              tego nie głoszę, ale mowa o kościele.)
                              Ja juz naprawdę kończę z tym tematem. Jeżeli oczywiście chcesz mi jeszcze coś
                              napisać, chętnie przeczytam, ale jestem znudzona tą jałową dyskusją, która toczy
                              się od wczoraj i niczego nie zmienia.
        • nanawawa Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 12:01
          nie wypowiadaj sie za mnie dziwczynko bo wcale nie wiesz czy nie zamierzam tego
          zmienic nie bylo o tym mowy. no i katoliczko przez duze k nie ma to jak milosc
          do bliznich nie? jestes tego "swietnym" przykladem.
          • natyk Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 12:08
            nanawawa napisała:

            > nie wypowiadaj sie za mnie dziwczynko bo wcale nie wiesz czy nie zamierzam
            tego> zmienic nie bylo o tym mowy. no i katoliczko przez duze k nie ma to jak
            milosc > do bliznich nie? jestes tego "swietnym" przykladem.

            Idź na ten bazar po papier do chrztu. Nie trać czasu na księży którzy nawet za
            kase nie chcą trakiego wydać.

        • liss.ek Re: Boga też chcecie w ciul.a robić ? 10.05.05, 12:07
          PS
          A Pana Boga się tak łatwo w ciula nie da zrobić, o to się już nie bój. Ani Tobie
          się to nie uda, ani mnie, ani tym wszystkim, którzy się teraz święcie oburzają.
        • rachela180 Do natyki 10.05.05, 12:32
          Moja droga, życie nie składa się tylko z prostych ścieżek. Wystarczy przeczytać
          ST, by zobaczyć na jakie wybory byli narażeni ludzie: czy sądzisz, że moralne
          jest ścięcie wroga, nawet jeśli ma to ocalić armię? Odsyłam do Księgi Judyty.

          Proste scieżki nawet w bajkach rzadko występują. Zaatakowałaś mnie, ponieważ,
          jak widzę, nie rozumiesz życia.

          Jeśli Ci się kiedyś zawali swiat, mąż zdradzi, porzuci, skrzywdzi - to jak to
          sobie wytłumaczysz? Czy zgodzisz się na katorgę z kimś, kto cie poniża,
          wyśmiewa, niszczy Twoje życie i Twoje dzieci? Rozwód to straszna rzecz. Widzę
          codziennie człowieka z wciąż niezagjona raną.

          Jestem z kimś, kto mnie kocha i kogo ja kocham. Wiele oddałam, by z nim być.
          Skąd możesz wiedzieć, jaki był wybór autorki postu? Kocha wyraźnie kogoś, kto
          ma inne niż ona poglądy na wiarę, ale czy czyni to z niej grzesznicę? Jest
          wiele wyznań, w których nie wolno brać ślubu z wyzanawcą innej wiary. Nie we
          wszystkich kościolach jest prosto wziąć ślub kościelny: np. dotyczy to jednego
          z odłamów mariawitów, którzy nie mają umowy z KK na temat mieszanych małżeństw.

          Wolość sumienia to podstawa. Nie masz prawa w nie ingerować ani potępiać
          nikogo. (Tu odsyłam do Ewangelii, trzeba czytać, a nie rzucać kamieniami)

          Amen.
          • natyk Re: Do natyki 10.05.05, 12:56
            Rozumiem,że teraz zaczniesz mi udowadnieć swoje oczytanie w ewangelii itd.
            Kto dokonuje wyboru ponosi jego konsekwencje. Tu konsekwencją jest brak prawa
            do bycia chrzestnym= wzorcem i stróżem wiary dla nowego członka kościoła.
            Szukanie dróg ominięcia tego faktu i to drogą korupcji mówi samo za siebie .


            > Wiele oddałam, by z nim być.

            Oddałaś też prawo do przyjmowanie komunii, rozgrzeszenia, bycia chrzestną. Twój
            wybór = konsekwencje dla ciebie.
            Reszta to "polak i tak wykombinuje co mu trzeba".


            • rachela180 Re: Do natyki 10.05.05, 13:31
              Nie, nie jestem superekspertem. Po prostu uważam że z góry osądzanie w takich
              wypadkach jest nie w porządku.

              A ja oddałam niemal wszystko. Nie tylko komunię.

              W czasie świąt Wielkiej Nocy radiomaryjna rodzina chłopa nie wpuściła nas do
              domu tłumacząc, że ja nie jestem nawet narzeczona, więc nie mogę uczestniczyć w
              śniadaniu wielkanocnym ani podzielić się jajkiem. Bo wolne związki są be. Bo
              chłop się rozwiódł. Tak jakby bycie rodziną zależało od podpisanego papierka.
              • wzr1 Re: Do natyki 10.05.05, 23:22
                Prawdziwie katolicka rodzina. Nie zgodziła się na łamanie dekalogu w swoim domu.
                Podziwiam ich.

                Tak ostre postępowanie na bardzo dobry wpływ na innych aby nie zchodzili na
                manowce. Chłop mogł wybrać separacje ale nigdy inna kobietę.
                • anahella Re: Do natyki 11.05.05, 08:33
                  wzr1 napisała:

                  > Prawdziwie katolicka rodzina. Nie zgodziła się na łamanie dekalogu
                  > w swoim domu.
                  > Podziwiam ich.

                  A ja nie podziwiam. Bo czym innym jest tolerancja a czym innym fanatyzm.
                  Uwazam, ze osoba nie praktykujaca, obiecujaca przed kaplanem ze bedzie
                  wspomagac rodzicow w katolickim wychowaniu dziecka urzadza sobie szopke z
                  obrzedu scisle katolickiego. Deklaruje udzial w procesie, w ktorym przeciez nie
                  bedzie uczcziwie uczestniczyc. No bo trudno dawanie lapowki ksiedzu nazwac
                  uczciwym postepowaniem.

                  Niewpuszczenie do domu osoby, ktora z punktu widzenia gospodarzy jest grzeszna
                  to zwykly fanatyzm. W koncu osoba zyjaca w "grzechu" ma prawo wejsc do
                  kosciola. Taka postawa to niezrozumienie nauk Jezusa.

                  To jest watek przedstawiajacy pewne zachowania spoleczne, czyli "jestem matka
                  chrzestna bo cos tam, mimo ze nie powinnam byc". Rachela natomiast poruszyla
                  zupelnie inny temat.
                  • rachela180 Re: Do natyki 11.05.05, 11:25
                    Poruszyłam w odpowiedzi na zarzut, że autorka wątku jest złą katoliczką: tego
                    nie wiemy, natomiast wyraźnie nie może mieć ślubu kościelnego. Podałam też swój
                    przykład jako ilustrację do tego, że można być correct formalnie wobec KK, a w
                    życiu postępować jak... sami wiecie.
                    • anahella Re: Do natyki 12.05.05, 00:14
                      rachela180 napisała:

                      > że można być correct formalnie wobec KK

                      Wiesz, Jezus bronil ladacznicy Magdaleny, zachwycal sie modlitwa celnika...
                      wiec nie wiem czy zamkniecie drzwi przed przyjaciolka rozwiedzionego syna jest
                      takie bardzo chrzescijanskie.
                      Moze to w kosciele rydzykolickim takie praktyki sa na porzadku dziennym, ale
                      ten ostatni ma niewiele wspolnego z naukami Jezusa.
                  • wzr1 Re: Do natyki 11.05.05, 22:27
                    > Niewpuszczenie do domu osoby,ktora z punktu widzenia gospodarzy jest grzeszna
                    > to zwykly fanatyzm. W koncu osoba zyjaca w "grzechu" ma prawo wejsc do
                    > kosciola. Taka postawa to niezrozumienie nauk Jezusa.

                    Niezromunienie nauki Jezusa jest nadmierne wystawianie Bożego Miłośierdzia na
                    próbę, Ciśnie się na klawiaturę fragmęt Bibli " Kto jest moim bliźnim...tylko
                    ten kto zachowuje moją naukę"
                    Niewpuszczenie konkubeny syna do domu, nie jest fanatyzmem tylko wyraźnym
                    nieakceptowaniem postępowania syna (złamaniw 1 i 6 przykazania). Szczególnie
                    jest to ważne dla pozostałej części rodziny szczególnie młodszego rodzeństwa. A
                    tak prywatnie po cholerę ciągnąć do domu człowieka który nie jest tam mile
                    widziany, po co wybirać sie z wizyta rodzinną gdy nie jest się rodziną.

                    • anahella Re: Do natyki 12.05.05, 00:19
                      wzr1 napisała:

                      > > Niewpuszczenie do domu osoby,ktora z punktu widzenia gospodarzy jest grze
                      > szna
                      > > to zwykly fanatyzm. W koncu osoba zyjaca w "grzechu" ma prawo wejsc do
                      > > kosciola. Taka postawa to niezrozumienie nauk Jezusa.
                      >
                      > Niezromunienie nauki Jezusa jest nadmierne wystawianie Bożego Miłośierdzia na
                      > próbę, Ciśnie się na klawiaturę fragmęt Bibli " Kto jest moim bliźnim...tylko
                      > ten kto zachowuje moją naukę"

                      Totez od X do XII wieku bardzo brano sobie do serca ten fragment. ;)

                      > Niewpuszczenie konkubeny syna do domu, nie jest fanatyzmem tylko wyraźnym
                      > nieakceptowaniem postępowania syna (złamaniw 1 i 6 przykazania).

                      Zaraz... o ile jestem w stanie zrozumiec zacytowanie tu przykazania "nie
                      cudzoloz" o tyle "nie bedziesz mial bogow cudzych przede mna" jest chyba faux
                      pas.

                      > Szczególnie
                      > jest to ważne dla pozostałej części rodziny szczególnie młodszego rodzeństwa.

                      Jasne, bo reszta rodziny nie wie ze synek ma nowa kobiete...

                      > po co wybirać sie z wizyta rodzinną gdy nie jest się rodziną.

                      Wiesz, zdarza mi sie spotykac mojego brata i jego przyjacioke. Lubie ja i nie
                      zastanawiam sie nad tym, ze moj stosunek do niej zmieni sie na lepsze (obecnie
                      jest bardzo dobry) po tym jak oficjalnie zostanie moja bratowa.
                      • wzr1 Re: Do natyki 12.05.05, 22:30
                        > > nieakceptowaniem postępowania syna (złamaniw 1 i 6 przykazania).
                        >
                        > Zaraz... o ile jestem w stanie zrozumiec zacytowanie tu przykazania "nie
                        > cudzoloz" o tyle "nie bedziesz mial bogow cudzych przede mna" jest chyba faux
                        > pas.

                        1 mówi że najważniejszy jest Bóg ważniejszy niż "bożek mojego szczęścia"
                        a nim wiele osób tłumaczy swoje cudzołustwo.

                        > Jasne, bo reszta rodziny nie wie ze synek ma nowa kobiete...

                        Nie, bo będą wiedzieć że dla ich rodziców najważniejszy jest dekalog, i jego
                        odrzucenie równa się odrzuceniu rodziców

                        > Wiesz, zdarza mi sie spotykac mojego brata i jego przyjacioke. Lubie ja i nie
                        > zastanawiam sie nad tym, ze moj stosunek do niej zmieni sie na lepsze
                        (obecnie
                        > jest bardzo dobry) po tym jak oficjalnie zostanie moja bratowa

                        A kto powiedział że w rodzinie więzi mają być miłe. Chyba chodzi o to czy są
                        trwałe

                        > Totez od X do XII wieku bardzo brano sobie do serca ten fragment

                        A w XX iXXI chce się o nich zapomnieć




    • vandikia Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 11.05.05, 11:27
      powiem tak:

      skoro chcą ochrzcić dziecko to pewnie zależy im na wierze katolickiej. Wiara
      katolicka nie uznaje czegoś takiego jak konkubinat. Jednym słowem chrzestnym
      oże być osoba dająca dobry przykład katolicki, a na pewno żyjąca "po bożemu'.

      Wątpie żebyś gdziekolwiek dostała takie zaświadczenie. Poza tym nie będzie Ci
      trochę nieswojo?

      Pozdrawiam
      • makary21 Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 13.05.05, 08:17
        do jednego z postow lisek.
        To ze kosiadz nie mial czasu siasc do konfesjonalu i nie wymagal papierow nie
        jest dowodem ze jest mniej koserwatywny ale jest dowodem ze jest mniej
        konsekwentny. mozna by sie zastanowic jakt takie zachowanie ksiedza i wiernych
        wplywa na waznosc sakramentu.
        Co do samego problemu. nie wiem czy w Wawie jest taki kosciol. Rozwizaeniem
        problemu jest zycie w tak zawanym bialym malzenstwie, gdyz jak mozna bylo to
        gdzies przeczytac wyedy traktuje siue to jako grupe ludzi wspierajacych sie.


        • jo-asiunka Re: chrzciny dziecka bez slubu koscielnego 13.05.05, 08:42
          Kurczę, ja tegonie rozumiem! Nie jestem katoliczką, bo nie akceptuję wszystkich
          tych zasad, ale wkurza mnie, ze większosć katolików też ich nie akceptuje.
          Przykazania ma w nosie, do koscioła ie chodzą. Tylko ślub i chrzciny chcą mieć,
          bo w kościele o wiele ladniej i wzruszajaco niż w urzędzie, a chrzciny to
          najlepsza okazja do oblania nowego dzieciaka. Kścielne imprezy stanowią główne
          źródło rodzinnych spotkań polaków. I jak na razie, nasz naród nie wypracował
          sobie jeszcze form zastępczych dla nie-kaolików. Ja sama jestem namawiana przez
          rodzinę narzeczonego na ślub kościelny, oni wstydzą się za nas, że mieszkamy bez
          slubu. Chcemy wziać ślub cywilny, ale to dla nich jeszcze gorzej, niż kocia
          łapa. Za cholerę nie rozumieja argumentów, ze oboje nie wierzymy i nie mozemy
          kłamać przed oltarzem. Im kłamanie przed ołtarzem nie przeszkadza, a są bardzo
          wierzący i praktykujacy podobno. Aż strach pomysleć, co się będzie działo, jak
          pojawi się dzidziuś. Samej mi trudno sobie wyobrazić, że go nie ochrzczę, bo
          taka jest juz polska imprezea: liczą się chrzciny jako impreza a nie chrzest
          jako sakrament. Ale nie mogę bezczelnie kłamać. Jak rozmawiałam o tym z rodziną,
          to powiedzieli, że skrzywdzę dziecko!! co za bzdura! Ochrzci się ,jeśli bedzie
          miało ohotę w dowolnym momencie i to będzie jego decyzja, czy i w jakim kościele
          to zrobi.
          Przepraszam za wtrącanie swoich historii, ale myślę że w historii autorki watku
          chodzi waśnie o to, ze myli tę katolickę sferę sacrum z tradycja polską, do
          kórej nalezy bycie chrzestną i impreza z wódką. Nie mam w tym nic złego, ale tu
          chodzi o chrzest i ty po prostu nie masz prawa byc chrzestną.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka