elfik72
14.05.05, 12:01
Nie wiem co robić. Od kiedy się znamy (5 lat), lubił robić sobie krzywdę. Gdy powiedziałam coś, co mu nie pasowało, gdy zrobiłam cokolwiek nie po jego myśli, brał nóż i dźgał sobie ręce... Nie jakieśtam wielkie rany, ale takie zacięcia jakby zadrapanie przez kota... Ale mnie to dobija, martwię się o niego... Boję się cokolwiek powiedzieć, boję się kłótni, a przecież czasem są potrzebne... Ale one zawsze tak się kończą. On chyba chce pokazać że rządzi, że nie mogę go krzywdzić bo sam się skrzywdzi... Ogólnie jest bardzo wrażliwy, kocha mnie i wiem, że to wszystko z miłości, ale czy to nie jest chore? Robi tak tylko przeze mnie, czasem przy mnie... Nic strasznego nie robię, jak mówię - zdarza się to przy zwykłych kłótniach o blahostki... Mi nigdy krzywdy nie zrobił. On ogólnie chyba lubi ból. Nie żeby był masochostą :-) ale uprawia taki sport że ból jest nieunikniony... Ale żeby samemu się ranić? Kocham go bardzo ale nie zniose takiego czegoś dłużej :-( Co ja mam z nim zrobić? :-(