Dodaj do ulubionych

jak mam walczyc o tę miłość???

09.07.02, 10:06
Poznałam go jakis czas temu. Właściwie to on mnie poznał, wyłowił z tłumu. Od
tego czasu zaprzyjażniamy się. Kilka dni temu zdałam sobie sprawę, że się
zakochałam. Niestety wczoraj dowiedziałam sie od niego, w luźnej
przyjacielskiej rozmowie, że na dwa miesiące przed 'wyłowieniem mnie" poznano
go z jakąś dziewczyną. I że może coś z tego będzie. Ale na razie to poczatkowe
stadium...
Zdalam sobie sprawę ,ze chce zawalczyc o te znajomosc, o te byc moze milosc.
Ale jak mam to zrobic, zeby bylo skutecznie??? pomozcie doradzcie zrozpaczonej.
Livia
Obserwuj wątek
    • agick Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 10:14
      po prostu walcz - bądź sobą.... czyli najfajniejszą babką w tym układzie
      słonecznym...musisz go sobą zaintersować, zakręcić i nie wypuścić z łapek..
      potrafisz to - nie rozpaczaj i tylko stań do walki.
      czółko,

      baba agick
      • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 10:23
        Myślisz, że mogę mieć szanse? Tam rodzi sie uczucie, a ze mna to tylko znajomość.
        Co prawda chyba mu na tej znajomości zalezy, bo to on zaczął i ciągniemy oboje,
        ale nie bez jego udziału...
        L.
        • agick Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 10:26
          wydaje mi się, że macie równe szanse z tamtą panią.... sama napisałąś, że to też
          początek....
          do boju livia - wiem, że potrafisz...
          bądź seksowną, kobiecą, fajną babeczką - będzie Twój.
        • lalka74 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 10:27
          Livia - nie rozpaczaj, jesli go kochasz i Ty też nie jesteś mu obojetna - to masz
          duże szanse. Gorzej jesli on kocha tamtą - ale zakładam, że on jeszcze nie
          dokonał wyboru.
        • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 10:28
          sama pisalas, ze jego z tak inna babka POZNANO. moze to
          tylko takie "swatane" uczucie? uszy do gory :)
          a moze on jest niesmialy i to byla tylko prowokacja? :)
          badz soba i osmiel go troszeczke :)
          3mam kciuki :)
          • agick Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 10:31
            inaczej mówiąc - do boju...!

            żadnego rozpaczania - ma być Twój i tej wersji się trzymaj.
          • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 11:07
            Tak, jest to swatane uczucie, ale ona jest jak najbardziej realna. I on mi o tym
            powiedział i o tym że pewnie cos z tego swatania będzie... i tu jest problem. Co
            robić???
            • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 11:09
              moze Cie troszke podpuszcza z tym, "ze moze wyjdzie"?
              chce, zebys byla odrobine zazdrosna?
              chce, zebys przystapila do ataku?...
              ... walcz :) ale nie brutalnie i bezpardonowo.
              trzeba subtelnie i z glowa! wierze, ze sie uda.
              Ty go znasz i spotykasz. bedziesz wiedziala, co zrobic
              :) rusz glowa :)
              • Gość: Soleil Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: 217.96.104.* 09.07.02, 12:26
                Jakby mu miało z tamtą wyjść, to jużby sobi etobą głowy nbei zawracał, brutalnie
                mówiąc, jeżeli nadal się spotykaćie i się od Ciebie nei odcina, znaczy na tamtej
                mu w tej chwili niespecjalnie zależy, tak ja trzyma na wszelki wypadek.
            • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 11:10
              a jesli miedzy nimi rodzi sie uczucie - tez wlacz - w
              koncu w Tobie ma przyjaciela :) to bardzo dobra baza
              milosci!
              • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 11:23
                a w jaki sposob mogę tę 'baze' wykorzystac??? Fakt, przyjazn to juz cos, ale co
                dalej? Jak go zniechecic do tamtego zwiazku/relacji???
                • agniecha27 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 11:32
                  Nie zniechęcić do tamtego związku tylko zachęcić jeszcze bardziej do siebie.
                  Przecież dziewczyny Ci już pisały. Walcz, to nie znaczy zwalczaj... Broń
                  Boże :)))
                • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 11:35
                  nie zniechecaj go do tamtej kobiety!
                  ZACHEC go do relacji z Toba :)
                  mowie zupelnie powaznie - takie knucie na czyjas
                  niekorzysc ma mala klase i czesto sie msci na
                  knujacej...
                  ale gdy go przekonasz do siebie, to tamto uczucie
                  zblednie i odejdzie w dal... juz nawet nie bedzie
                  pamietal jej imienia...

                  nie powiem Ci, co dokladnie masz zrobic. tylko Ty znasz
                  wszelkie potrzebe szczegoly... postaraj sie jakos
                  delikatnie [delikatnie!!!] zmienic zabarwienie Waszej
                  przyjazni. daj mu do zrozumienia, ze, byc moze, moze
                  liczyc na cos wiecej... jesli jadacie razem - jakiej
                  romantyczne akcenty [swiece?], jesli sie spotykacie "na
                  lonie natury" - wybierz jakies ciekawe miejsce...
                  ... czy ja wiem? pogrzeb w glowie i instynkcie :)

                  ps. Livia, ile masz lat?
                  • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 11:45
                    Nie, nie jadamy razem, co najwyżej kawa i ciacho.
                    Mam 28 lat (prawie). Taka duża, a taka głupia :) ale każdego kiedyś to dopadnie.
                    A jak dopadnie, to nie wiadomo co robic, chociaż w innych sprawach jest się
                    ekspertem.
                    Nie myslałam o zniechęcaniu go do tamtej relacji jakimś nagadywaniem na te drugą,
                    bo to poniżej godnosci, ale może generalnie cos rzucić o relacjach i zwiazkach
                    swatanych - jako takich????
                    • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 12:01
                      ja bym tamta druga w ogole zmilczala.
                      chyba, ze zapyta/poprosi o rade. wtedy, z mina
                      niewiniatka stwierdz, ze zawsze uwazalas, ze swatanie
                      to strasznie staromodne i wydawalo ci sie, ze dawno
                      wyszlo z mody... ;)

                      skoro nie jadacie razem - moze zaproponuj???
                      moze po prostu: w czasie Waszego spotkania stwierdz,
                      zes glodna jak lew i najchetniej byc cos wlasnie zjadla
                      - czy sie wybierze z Toba?
                      albo, jesli masz warunki, zapros go do siebie - ze niby
                      chcesz na waznym rodzinnym spotkaniu blysnac i na nim
                      musisz przepis wyprobowac... moze zadziala?
                      albo: ze nie wiesz dokladnie, jaka kuchnie lubisz, moze
                      byscie razem roznych poprobowali, bo w towarzystwie
                      milej, a i lepiej sie wyraza opinie na zywo...

                      czy ja wiem? probuj :) zycze powodzenia :)
    • sloooneczko Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 11:50
      milosc to nie poligon i nic na sile sie nie da!!mozesz nawet na rzesach stanac a
      mozesz nic tym nie osiagnac..nikogo do milosci i do siebie nie 'zmusisz'
      dziewczyno..facet jesli bedzie chcial sam wybierze, a wydaje mi sie ze dal ci
      juz do zrozumienia ze jest juz ktos i zamierza ta szanse wykorzystac..a tak poza
      wszystkim to nie ma nic gorszego w oczach wielu facetow niz narzucajaca sie
      kobieta, mozesz starcic wiecej niz myslisz..jestescie znajomymi, moze kiedys
      bedzie bedzie z tego przyjazn a moze i milosc..wszystko samo z czasem przyjdzie..
      • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 12:03
        nie wolno sie narzucac, ale trosze pomoc mozna :)
        mezczyzni tez bywaja niesmiali. albo zagubieni.
        czasami trzeba im drogowskaz ustawic przed oczami :)
        • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 12:08
          on na pewno nie jest typem playboya
          oczywiscie że nie chce sie narzucac, ale.... po co wylawial mnie z tlumu, prosil
          o telefon...? Po co zaczynal te znajomosc, jesli zalozyc, ze poza tamta swiata
          nie widzi???? Nie wiem, moze sie myle, ale chyba w tamtej relacji czegos mu
          brakuje...?
          • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 12:10
            a jestes pewna, ze "poza tamta swiata nie wiedzi"? moze
            tak zwyczajnie probuje...
            jesli jednak twierdzi, ze jest w niej zakochany, to
            masz gorzej :( ale zniechecac sie nie trzeba, cuda sie
            zdarzaja :) moze wystarczy poczekac?
            • sloooneczko Re: sagan 09.07.02, 12:15
              sagan, owszem sa i niesmiali faceci i czasem trzeba im troche dopomoc..ale tu
              chodzilo mi o faceta ktory do takich raczej nie nalezy jak wnioskuje i jak dobrze
              pamietam jasno dal do zrozumienia ze ktos juz jest i w tym kierunku zmierza..

              • sagan2 Re: sagan 09.07.02, 12:18
                nie wiem, jak jest, ale z postu wynikalo, ze facet byl
                swatany i sie nie moze zdecydowac...
                przeciez nie trzeba od razu na ludzi krzyczec :)

                no i czasem warto dopomoc szczesciu.
                ale, jak mowie, sprawa bardzo indywidualna.
                a poradzic cos mozna
          • loginka1 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 12:14
            livia napisała:

            po co wylawial mnie z tlumu, prosi
            > l
            > o telefon...? Po co zaczynal te znajomosc, jesli zalozyc, ze poza tamta swiata
            > nie widzi????

            No i sama potrafisz to zanalizować. Do dzieła, bo dziewczyny radzą dobrze. I
            uwierz, że on tak całkiem przypadkiem by ci o tym nie napomykał, tylko sam chce
            się upewnić, na ile ty chcesz być z nim.
            • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 12:28
              Nie, nie w tamtym związku nie padły jeszcze raczej żadne deklaracje. Sam
              powiedział, że to początek i że to miła osoba, i że ma nadzieję, ale tu cytat
              "kobieta jest zmienna". Ale ciągnie te znajomość ze mną.
              Za kilka dni spotka się z nią... a dzien później ze mną... wiem, bo uz się
              wstepnie umówiliśmy
          • sloooneczko Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 12:19
            livia napisała:

            > on na pewno nie jest typem playboya
            > oczywiscie że nie chce sie narzucac, ale.... po co wylawial mnie z tlumu, prosi
            > l
            > o telefon...? Po co zaczynal te znajomosc, jesli zalozyc, ze poza tamta swiata
            > nie widzi???? Nie wiem, moze sie myle, ale chyba w tamtej relacji czegos mu
            > brakuje...?


            livia to sie czesto zdarza.. nie potrafie powiedziec dlaczego faceci tak robia
            ale wierz mi to ze wzial twoj numer telefonu, sam cie zaczepil o niczym nie
            swiadczy na ogol..ich zwiazek jest na starcie i trudno powiedziec czy czegos mu w
            nim brakuje..nie rob sobie zbytnich nadzieji, nie daj sie glupio wykorzystac..
            • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 12:27
              tez prawda, Sloneczko, w zyciu nie jest latwo...
              ale czasami sie udaje :)
              choc nie zawsze...
      • Gość: tusiaz Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 09.07.02, 12:13
        sloooneczko napisał(a):

        > milosc to nie poligon ..nikogo do milosci i do siebie nie 'zmusisz'
        > dziewczyno. .facet jesli bedzie chcial sam wybierze,
        a wydaje mi sie ze dal ci
        > juz do zrozumienia ze jest juz ktos i zamierza ta szanse wykorzystac..a tak poz
        > a
        > wszystkim to nie ma nic gorszego w oczach wielu facetow niz narzucajaca sie
        > kobieta, mozesz starcic wiecej niz myslisz..jestescie znajomymi, moze kiedys
        > bedzie bedzie z tego przyjazn a moze i milosc..wszystko samo z czasem przyjdzie
        > ..
        Męzczyzna musi sam zdecydować i musi być to decyzja swiadoma.....,poczekaj (wiem ,że to trudne)Niech
        wie ,że jestes,ze ma oparcie......Jezeli między wami tli się milosć....wszystko na dobrej drodze.Nikogo nie
        zmusisz do miłosci...Jesli postanowił być z tą druga to twoja walka może wylko umocnić ich zwiazek,ona
        stanie po jego stronie...,a ty zostaniesz na przegranej.....nawet przyjazni nie będzie.CZAS.....
        • sloooneczko Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 12:21
          amen:)))
      • Gość: matabu NARZUCAJACA SIE KOBIETA ???? IP: 141.100.253.* 28.07.02, 12:33
        sloooneczko napisał(a):

        >> wszystkim to nie ma nic gorszego w oczach wielu facetow niz narzucajaca sie
        > kobieta, mozesz starcic wiecej niz myslisz..jestescie znajomymi, moze kiedys
        > bedzie bedzie z tego przyjazn a moze i milosc..wszystko samo z czasem
        przyjdzie
        > ..

        No ladnie!
        rozumiem, ze w naszej wciaz jeszcze patriarchalnej kulturze kobieta,ktora
        zaprasza faceta na obiadek, spotkanie, zadzwoni czasem i zapyta go czy ma
        ochote z nia gdzies wyskoczyc-ze ta koieta sie narzuca. A wszystko dlatego, ze
        istnieje podejrzenie, ze ona "cos od niego chce" i DZIALA, aby to osiagnac.
        Uznanie, ze kobieta "nie powinna", bo zabieganie o faceta, na ktorym jej zalezy
        po prostu jej nie przystoi z racji kulturowych uwarunkowan, jest wedlug mnie
        calkowicie pozbawione sensu.
        Dlaczego nie mialybysmy tego robic.
        Moze przyszedl juz najwyzszy czas aby kobiety porzucily grzeczne, bierne
        oczekiwanie na telefon od mezczyzny, zaproszenie na randke? Jezeli mamy na to
        ochote, dlaczego nie mialybysmy sprobowac?
        W koncu mezczyzni robia to od zawsze, podejmuja to ryzyko.
        Moj byly kochanek, po tym jak ubiegl mnie w zaproszeniu mnie na obiad i
        dowiedzial sie, ze sama planowalam zaproszenie, stwierdzil, ze byloby to
        swietne doswiadczenie-bycie "poderwanym" przez kobiete. Stwierdzil tez, ze
        mezczyzni na co dzien podejmuja ryzyko uslyszenia od kobiety odmownej
        odpowiedzi np na zaproszenie na randke. Dlaczego nie przeniesc polowy ciezaru
        tego ryzyka na kobiety?
        Mamy czekac? Nie, chyba, ze mamy na to ochote albo straszliwie sie wstydzimy.
        Ale jezeli ktos nam sie podoba i mamy ochote sprobowac? Dlaczego nie?
        Zapomnijmy o tym, co kobiecie wolno, a co jej nie przystoi. Zapomnijmy o
        spolecznych zakazach i normach, ktore od urodzenia, ksztaltuja kobiece i meskie
        role.
        Wsrod mezczyzn, jest wielu, ktorzy sa oniesmieleni i maja zbyt malo odwagi, aby
        zrobic pierwszy krok. Z tego co zdarzylam zaobserwowac, czekaja na krok ze
        strony kobiety, zastanawiaja sie nad tym, co moga zrobic, aby ja zachecic.
        A wiec wniosek, wg mnie nasuwa sie sam: kobiety i mezczyzni sa tacy sami. Mamy
        podobne potrzeby i pragnienia. Realizujmy je wiec w podobny sposob, nie
        ograniczajmy sie do tego, co nam proponuje opinia otoczenia w kwestii tego, jak
        powinnismy sie zachowywac.
        Najwazniejsze jest przeciez to,zeby realizowac swoje pragnienia.
        A jezeli zdarzy sie, ze mezczyznie nie spodoba sie "randkowo aktywna" postawa
        kobiety? Coz, na to pytanie kazda z kobiet moze sama odpowiedziec. Co jest dla
        niej przyjemniejsze: czekanie na warunkach owego odrzucajacego mezczyzny, czy
        znalezienie innego, ktory przyjmnie ja taka, jaka ona jest?
        • Gość: iwa Re: NARZUCAJACA SIE KOBIETA ???? IP: *.dialo.tiscali.de 28.07.02, 16:37
          Teoretycznie masz racje. W praktyce niestety faceci wola sami zdobywac. Mowie
          tutaj o czyms wiecej niz przyjazn. Sama mam kumpli i tych zapraszam bez
          owijania welny w bawelne. To jest w ich oczach ok. Natomiast jesli w gre
          wchodzi cos wiecej to lepiej pozwolic facetowi byc wojownikiem. Nawet jesli
          jest niesmialy, trzeba robic tak aby obudzic w nim lwa.
          Sama to sprawdzilam, a naprawde naleze raczej do wyemancypowanych kobietek. Ale
          czy nie jest cudownie poczuc sie zdobywana i kochana do bulu.
          Nigdy, ale to nigdy nie wyszlo mi z facetetem na ktorago polowalam. Oni jakos
          to czuja pod skora i daja nogi za pas.
          Az pojawilo sie moje Kochanie, na ktorego wlasciwie nie zwracalam uwagi. A moje
          kochanie uparlo sie do tego stopnia ze nie mogalm sie oprzec. Do dzis pamietam
          te jego kilkumiesieczne podchody. A potem (poniewaz on jest Niemcem a ja
          musialam wrocic na jakis czas do Polski) te jego plomienne listy, nagrywane na
          kasty piosenki milosne, ktore regularnie co tydzien przychodzily poczta,
          pocztowki itd. No bajera. I tak jestesmy ze soba juz 5 lat i nadal kochamy sie
          b. mocno.
          • Gość: matabu Re: NARZUCAJACA SIE KOBIETA, do Iwy IP: 141.100.253.* 28.07.02, 16:49
            Ciesze sie, ze spotkalas swoje Kochanie, i ze jest wam ze soba dobrze.
            Chetnie sama bym takie Kochanie spotkala, niezaleznie od tego, kto na kogo
            zarzucil sieci. Moze tez mam malutki sentymencik do Niemcow, tutaj (jestem
            teraz w Darmstadt)przekonuje sie jacy to niektorzy panowie moga byc przytulni.
            Jasne, ze milo jest kiedy mezczyzna daje z siebie wiele, zeby zdobyc kobiete.
            Mnie zalezy na tym, zebysmy mogly pomyslec inaczej niz w kategoriach co nam sie
            oplaca a co nie, jaka strategia przy podrywaniu, czy zdobywaniu serca mezczyzny
            wyjdzie nam w jego oczach na dobre, a ktora obroci sie przeciwko nam ze wzgledu
            na "zbyt daleko" posunieta otwartosc i oczywistosc naszych intencji.
            Chcialabym, zeby miedzy dostepnymi dla kobiet i mezczyzn
            srodkami "podrywu",zapanowala rownowaga, aby nie postrzegano kobiet
            inicjujacych znajomosc jako narzucajacych sie i przekraczajacych wyznaczone im
            rolami spolecznymi granice.
    • Gość: Joanna Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.07.02, 12:42
      Jestem w podobnej sytuacji. Tylko ze to byla dziewczyna poprosila go zeby jeszcze
      raz sprobowali, widze ze nie wie co robic. Macie racje tylko czas tu moze cos
      zdzialac, ale ile nalezy czekac i sie przygladac jak on sie miota?
      • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 12:43
        oj biedaczku :( zadne madre slowa nie pomoga.
        powodzenia i cierpliwosci :)
        • frisky2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 12:58
          Liwia, a czy on ci powiedzial, ze cie kocha? Moze traktuje cie jak przyjaciolke?
          Jakos z twojego opisu nie wynika, zeby on sie wahal czy wybrac miedzy toba a nia,
          ale ze raczej sie waha czy byc z tamta czy samemu.
          Poproszenie o telefon, to chyba nie jest od razu oznaka zakochania sie, no nie?
          Gdyby tak bylo ilez to juz kobiet musialoby uwazac, ze czuje do nich miete:))
          Moze - jak wspomnialem - on uwaza cie za przyjaciolke, z ktora mozna o wszystkim
          pogadac i poradzic sie. A moze chce cie wziac "pod wlos" i zobaczyc jak
          zareagujesz na jego "plany" matrymonialne.
          • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 13:25
            Nie twierdzę, że wiem, że mnie kocha. Nie.
            Chyba jeszcze też nie kocha i tamtej.
            Ale widzę, że mnie lubi, że nie jestem mu obojętna (to nie tylko sprawa telefonu,
            on cały czas pcha do przodu tę znajomość i przesuwa na inne etapy, choćby jakis
            czas temu on poprosił, żebysmy porzucili wygodną formulkę pan- pani, zaprasza na
            kawę..., na wspolny wyjazd...)
            i chciałabym, żeby sie zdecydował na mnie
            Wiem, że gdyby tamtej nie było to chyba nie byłoby problemu. Ale on czuje coś w
            stylu lojalności, że skoro tamtą poznal pierwszą i coś zaczął, to ja już tylko
            przyjaciółką...
            A JA CHCE TO ZMIENIC
            • frisky2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 13:30
              NIe wiem w jakim jestescie wieku, albo w jakich sferach sie obracacie, ale ja
              kazdej nowo poznanej kobiecie proponuje przejscie na ty, bo inaczej to mozna sie
              poskrecac ze sztywniactwa.
              A co do podtrzymywania znajomosci - tez mam przyjaciolke, z ktora bardzo sie
              lubimy i trudno by mi bylo wyobrazic sobie wyrzucenie jej ze swojego zycia, ale
              to nie znaczy ze mamy wkrotce stac sie para!!
              Ciagle nie wiemy jak jest naprawde miedzy wami, wic co tu doradzac czy masz
              walczyc czy nie. I o co? Bo moze w ogole zwiazek z tym facetem nie wchodzi w gre.
            • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 13:32
              Livia, to jedz na ten wyjazd! moze cos sie wyklaruje :)
              • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 14:07
                Pewnie, że pojadę!
                Do frisky:
                mamy opowiednio po 28 i trzydzieści kilka lat. Ale poznaliśmy sie w dość sztywnym
                "tłumie", więc 'pan- pani' było koniecznością i tak moglo pozostać przez
                najbliższe 30 lat bez uszczerbku dla znajomosci.
                • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 14:27
                  livia napisał(a):

                  > Pewnie, że pojadę!

                  no to 3mam kciuki :)
                  a co to ma byc za wyjazd? sami jedziecie, czy w wiekszym
                  gronie? i gdzie? na jak dlugo?
                  ... ale ciekawa jestem, co?... :)
                  • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 14:31
                    jedziemy sami. On do pracy na cztery dni, a ja jako osoba towarzysząca...
                    • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 14:43
                      no to zapowiada sie dobrze :)
                      zastanawialas sie, czemu tej swatanej nie wzial?...
                      ... aha :) jestem teraz dobrej mysli. badz i Ty :)
                      • frisky2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 14:45
                        sagan2 napisał(a):

                        > no to zapowiada sie dobrze :)
                        > zastanawialas sie, czemu tej swatanej nie wzial?...
                        > ... aha :) jestem teraz dobrej mysli. badz i Ty :)

                        Ja bym na jego miejscu (jesli sie waha) wzial dwie. Zawsze to przyjemniej miec
                        przy sobie dwie kobiety niz jedna.
                        • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 14:49
                          frisky2 napisał(a):


                          > Ja bym na jego miejscu (jesli sie waha) wzial dwie.
                          > Zawsze to przyjemniej miec przy sobie dwie kobiety niz
                          > jedna.

                          rozumiem, ze w tej fantazji jest jeszcze miejsce na
                          wachlarze z pior, ktorymi Cie chlodza, taniec brzucha,
                          igraszki do bialego rana i niesmiertelna ekstaze...
                          ... pomarzyc dobra rzecz :)
                        • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 14:50
                          frisky, nie bądź zlośliwy, pliz. Juz i tak nie jest mi łatwo.

                          A dlaczego tamtej nie wziął? Nie wiem. Może jeszcze się okaże, że weźmie... tfu!
                          A tu tak zaproponowal mi w luźnej rozmowie, że jak chcę to mogłabym , itp, itd.
                          • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 14:52
                            nie wezmie... a jakby rzeczywiscie wzial Was obie, to
                            lobuz i tyle... a z tego co piszesz, to to fajny facet
                            byc moze.
                            nie przegap okazji na wyjezdzie :)

                            a frisky tak sobie przygaduje, ale serce ma dobre... ;)
                            • Gość: frisky2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: 62.233.139.* 09.07.02, 14:59
                              sagan2 napisał(a):

                              > nie wezmie... a jakby rzeczywiscie wzial Was obie, to
                              > lobuz i tyle... a z tego co piszesz, to to fajny facet
                              > byc moze.
                              > nie przegap okazji na wyjezdzie :)
                              >
                              > a frisky tak sobie przygaduje, ale serce ma dobre... ;)

                              Z tym sercem to lekka przesada
                              Z wachlarzami tez. Nie jestem az tak wymagajacy.
                              • sagan2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 15:09
                                Gość portalu: frisky2 napisał(a):


                                > Z wachlarzami tez. Nie jestem az tak wymagajacy.

                                aha, ale na taniec brzucha nie protestujesz, co?... :)
                                • Gość: frisky2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: 62.233.139.* 09.07.02, 15:34
                                  sagan2 napisał(a):

                                  > Gość portalu: frisky2 napisał(a):
                                  >
                                  >
                                  > > Z wachlarzami tez. Nie jestem az tak wymagajacy.
                                  >
                                  > aha, ale na taniec brzucha nie protestujesz, co?... :)

                                  No juz nie powiem czego taniec wolalbym:)))
                                  Brzuch o brzuch, znam ciekawsze miejsca na kobiecym ciele;)))
                                  • Gość: Kate Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: 217.96.20.* 09.07.02, 15:52
                                    Oh frisky...ty mały "zboczku"!!!
    • szarywilk Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 14:50
      sprzatnij małpę!:)))
      • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 15:17

        chciałabym... ale jak ja sprzątnąć???
        Bez rozlewu krwi, pokojowo...
        • Gość: Tusiaz Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 09.07.02, 15:51
          livia napisał(a):

          >
          > chciałabym... ale jak ja sprzątnąć???
          > Bez rozlewu krwi, pokojowo...

          Livia....spokojnie....skoro na wyjazd zaprosił ciebie......, to moze chce z toba pobyć i może blizej
          poznac....,może chce się przekonac o tym czy sam chce z tobą być......W końcu wybrał ciebie........
          • Gość: frisky2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: 62.233.139.* 09.07.02, 15:53
            Taaak, jakiegos dzidziusia zmajstruj nie bedzie chlop mial wyjscia. Przynajmniej
            alimenty bedzie musial placic, a to juz cos.
            • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 16:00

              Nie, na dziecko go nie wezmę. Poniżej krytyki
              • Gość: frisky2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: 62.233.139.* 09.07.02, 16:07
                livia napisała:

                >
                > Nie, na dziecko go nie wezmę. Poniżej krytyki

                Livia, zwracam honor. Takie podejscie mi sie podoba. I sorry za te wczesniejsza
                zgryzliwosc
                • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 16:11
                  Nie było to miłe, ale - juz w porządku przeprosiny przyjęte.
                  Może poradzisz mi coś konstruktywnego, Frisky? Tylko - błagam - nie taniec
                  brzucha... ;)
                  • Gość: frisky2 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: 62.233.139.* 09.07.02, 16:22
                    Juz ci tu kobiety radzily. One chyba najlepiej wiedz, jak podejsc faceta.
                    A na powaznie m- badz soba, jesli mu sie podobasz taka jaka jestes, to bedziecie
                    razem. A jesli nie - to tez dobrze, bo sie nie bedziecie meczyc.
                    • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 17:01

                      No tak, ale czy takie rzeczy się zdarzają??? czy to się komuś udało????
          • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 15:54

            Tak, ale za kilka dni spotyka sie z nią. Właściwie ona do niego przyjeżdza... na
            weekend
            • sloooneczko Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 16:25
              czasami wydaje nam sie ze nie ma nic gorszego niz samotnosc i korzystamy wtedy z
              najblizej okazji..godzimy sie na wiele sprzecznych z naszymi przekonaniami
              rzeczy, tlumaczymy, wybielamy..tworzymy sobie taka rzeczywistosc i taki obraz
              sprawy jakim go chcemy widziec..milosc bynajmniej nie jest slepa tylko my nie
              chcemy niektorych rzeczy widziec i rozumiec
              po czym, pozniej przekonujemy sie ze nie ma nic gorszego niz rozczarownie,
              porzucenie czy poczucie wykorzystania i goryczy
              nigdy sie nie dowiemy jak wszystko sie potoczy jesli nie sprobujemy..
              wystarczy poczytac chociaz na tym forum jak sie koncza zwiazki w tego typu
              trojkatach..
              ty bedziesz zyla nadziejami, ona do czasu nie swiadoma, on poplacze sie w swoich
              klamstwach i ktoras w koncu zmadrzeje i pojdzie sobie dalej swoja droga..moze
              jemu bedzie w takim ukladzie dobrze, moze ktorejs z was..paranoje, lzy
              itp..poczucie krzywdy dotknie kazdego taki tu mniej wiecej scenariusz sie na ogol
              przedstawia..
              a zwiazki nie na tym przeciez polegaja
              tam gdzie jest klamstwo nic dobrego nie wrozy
              • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 09.07.02, 17:00

                Nie, tutaj nikt nie kłamie. Ja wiem o niej, ona pewnie dowie się o mnie. Tu nie
                ma trójkąta!!!!!
                • Gość: matabu Wybory MISS IP: 141.100.253.* 28.07.02, 13:00
                  livia napisała:

                  >
                  > Nie, tutaj nikt nie kłamie. Ja wiem o niej, ona pewnie dowie się o mnie. Tu
                  nie
                  >
                  > ma trójkąta!!!!!


                  wydaje mi sie, ze Twoj ukochany jest, a takze w przyszlosci bedzie zawsze na
                  wygranej pozycji. Niezaleznie od tego, czy wybierze Ciebie, czy ta druga
                  kobiete. Bedzie z kims. A co dodatkowo zwieksza jego "wygrana" to fakt, ze to
                  on w tym ukladzie wybiera. Nie tylko wybiera, ale tez pozostawia sobie pole do
                  swobodnego obserwowania, probowania, smakowania i byc moze rowniez oceniania.
                  Byc moze pomaga sobie w tym, mowiac Ci o drugiej kobiecie. Byc moze kiedys
                  bedzie mogl powiedziec:" nie mozesz miec do mnie pretensji, przeciez od
                  poczatku o tym wiedzialas?!".
                  Rozumiem to, ze go kochasz, ale fakt istnienia w Twoim sercu Milosci dla niego,
                  nie ulatwia sprawy.
                  Bylam kiedys w zwiazku z mezczyzna, ktory rowniez na samym poczytku powiedzial
                  mi o istnieniu w jego zyciu innej kobiety. Pozniej, kiedy myslalam, ze cos sie
                  zmieni, ze dla mnie znajdzie sie tam stale miejsce, poznalam smak
                  rozczarowania, bo to on WYBIERAL, a ja z nadzieja czekalam.
                  Nie pozwole sobie juz nigdy na takie czekanie, poniewaz teraz juz wiem, ze
                  jezeli w gre wchodzi "walka" o mezczyzne z inna kobieta, ja swiadomie wybiore
                  pozowstawienie mezczyzny w stanie "potencjalnym". Nie mam ochoty bawic sie w
                  zaloty, przekonywanie go do siebie, aby wybral mnie. To mi przypomina wybory
                  MISS. Mezczyzna mojego zycia jako juror? Odpowiadam sobie: to chyba nie ten
                  facet.
    • Gość: . Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: *.nik.gov.pl / 212.160.156.* 10.07.02, 11:56
      b
    • Gość: PIRX Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: *.chello.pl 11.07.02, 21:35
      Nie mozna walczyc z nim o niego! To bez szans. Chyba, ze chcesz walczyc przeciw
      niej. Wtedy byc moze sie uda. Pozdrawiam!
      • livia Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 12.07.02, 11:48
        hmmm, no to decyduje się na opcję "przeciw niej". Jak???
        • agick Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 12.07.02, 12:06
          tak jak powiedziałam wcześniej - swoim urokiem, tym jaka jesteś.... nie krytykuj
          tamtej, nie obrażaj - bądź super fajną kobietą... to się bardzo u panów liczy -
          że nie tylko fajna laska ale też fajna kobieta jako człowiek.....

          postaraj się spędzać z nim więcej czasu.. wyciągnij na wystawę, do kina... nie
          tylko kawa i ciacho ale też rzeczy, o których będziecie mogli później rozmwiać,
          wspólne rzeczy - tak się buduje własną historię, to nieśmiertelne "a pamiętasz
          tamtą wystawę i tego gościa, który......"

          Pozdr,
          • agniecha27 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 12.07.02, 13:19
            Oczywiście, że moja imienniczka ma rację. Miej z nim więcej do obgadania, niż
            tamta. Wspólne wypady, takie spontaniczne, albo zaaranżowane (z Tobie tylko
            wiadomą sutelnością). To ma tez taką zaletę, że i Ty go lepiej poznasz. Na razie
            jesteś nim zauroczona, ale czy tak naprawdę wiesz o nim dużo... jak się zachowuje
            w różnych sytuacjach, gdy nie jesteście tylko sami...
            Pomyśl o tym :)))
            • agick Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 12.07.02, 13:20
              oczywiście agnieszki to najfajniejsze babki na świecie...:)
              • agniecha27 Re: jak mam walczyc o tę miłość??? 12.07.02, 15:27
                agick napisała:

                > oczywiście agnieszki to najfajniejsze babki na świecie...:)

                Nas się poprostu nie da nie lubić :)))
          • Gość: matabu Wybory MISS po raz drugi IP: 141.100.253.* 28.07.02, 13:09
            czy naprawde Livia musi sie tak starac, gimnastykowac i kombinowac, zeby go
            zdobyc.
            wiem, ze napisano juz w postach, ze Livia powinna byc po prostu soba_i chwala
            za to.
            na wystawe, do kina, do galerii-jasne, ale przede wszytskim dla siebie, a nie
            po to, zeby stworzyc sztuczny obraz dla potrzeb walki o serce faceta.
            Oj, nie lubie, kiedy kobieta musi sie starac, zakladac kolorowe piora, a
            mezczyzna stoi z boku i spokojnie dokonuje wyboru.
            Livio! Moze i Ty, znajdz sobie drugiego przyjeciela? Zrownowazyloby to wasze
            szanse.
            Ja juz bym uciekla, nie mam nerwow na zmaganie sie w takich sytuacjach.
            Livio! Napisalas, ze zlapanie faceta na dziecko jest ponizej krytyki.
            Dla mnie ponizej MOJEJ godnosci jest walka o mezczyzne z kobieta, o ktorej on
            dodatkowo otwarcie komunikuje.
        • Gość: Marciab Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: *.tele2.pl 12.07.02, 14:54
          Posluchaj Livia,znam się na tym biznesie,hihi. Albo gość traktuje cię jak
          koleżankę (dlatego tez min. zwierzył ci sie ze poznal jakas laskę z która
          chciałby zeby coś wyszło) - i de facto zostaniesz nią i nie masz na to wpływu.
          Albo koleś cie "testuje"- czyli zależy to od relacji jakie miedzy wami sa.Moze
          nie jest pewnien ciebie-jakie jest twoje nastawienie do niego i te inne
          pierdoły.I dlatego wstawia kity o poznanej loli, z która chcialby sie zwiazac. A
          nieswiadom ze cie w jakims tam sensie rani- to gada takie rzeczy TOBIE-czyli
          swojej dobrej kumpelce. Zastanów się moja droga czy warto uganiać sie za takim
          typem, no chyba ze jesteś naprawdę zdesperowana i musisz go mieć!! Pozdrawiam i
          głowa do góry, pół światu tego kwiatu!
          • Gość: matabu Brawo Marciab IP: 141.100.253.* 28.07.02, 13:15
            Gość portalu: Marciab
            Zastanów się moja droga czy warto uganiać sie za takim
            > typem, no chyba ze jesteś naprawdę zdesperowana i musisz go mieć!! Pozdrawiam
            i
            >
            > głowa do góry, pół światu tego kwiatu!

            Brawo, brawo, tak jest, tak jest, tak jest!
            Wylow z tlumu jakiegos uroczego mezczyzne i zapros go na spacer. Moze uznasz,
            ze Twoj obecny przyjaciel to tchnienie przeszlosci, kiedy przyjemnie
            przespacerujesz sie z kims nowym. W koncu Twoj przyjaciel robi to samo z ta
            druga?
    • Gość: niuniekja@poczta.onet.pl Re: jak mam walczyc o tę miłość??? IP: *.saint / *.gazeta.pl 12.07.02, 16:17
      a moze on tylko chce w tobie wzbudzic zazdrosc?
      Serio to super dziala.
      Zwykle kobieta ma okres zafascynowania , potem okres szukania wad u faceta ( i to
      jest nieciekawe)
      A jak si epojawila konkurencja to kobieta juz wogule na wady nie patrzy - i serio
      jest to dobry sposob.
    • Gość: Lechita Nie masz szans IP: 218.145.63.* 28.07.02, 13:41
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka