omura
17.06.05, 21:43
W przyszłym tygodniu czeka mnie rozprawa rozwodowa - pojednawcza. Bardzo się
stresuję, tym bardziej, że nadal nie pozbierałem się po rozstaniu (pracujemy
razem). Wiem, że nasz związek nie miałby szans na przyszłość (w naszym
małżeństwie byłem od początku na drugim miejscu - żona zawsze stawiała ponad
mnie swoich rodziców) i nie ufam już jej, ale... Najbardziej boli mnie to, że
żona nadal nie jest mi obca. Ostatnio usłyszałem od mojej koleżanki, że moja
żona powiedziała jej (miesiąc temu), że nadal mnie kocha, a gdy widzi mnie w
pracy patrzy się na mnie (nie zauważyłem tego). Nie rozumiem. Ostatni miesiąc
naszego związku utrzymywałem tylko ja (tel., sms., e-mail), w marcu żona
przez tel. powiedziała mi, że już mnie nie kocha i nie chce być ze mną. Od
tego czasu nie dała znaku życia. Odpowiada w pracy tylko na moje "cześć!".
Nic więcej. Nie chcę przeżywać znowu tego samego. Ciekaw jestem, co powie w
sądzie? O co tutaj chodzi?
Pozdrawiam wszystkich!