Pojednanie???

17.06.05, 21:43
W przyszłym tygodniu czeka mnie rozprawa rozwodowa - pojednawcza. Bardzo się
stresuję, tym bardziej, że nadal nie pozbierałem się po rozstaniu (pracujemy
razem). Wiem, że nasz związek nie miałby szans na przyszłość (w naszym
małżeństwie byłem od początku na drugim miejscu - żona zawsze stawiała ponad
mnie swoich rodziców) i nie ufam już jej, ale... Najbardziej boli mnie to, że
żona nadal nie jest mi obca. Ostatnio usłyszałem od mojej koleżanki, że moja
żona powiedziała jej (miesiąc temu), że nadal mnie kocha, a gdy widzi mnie w
pracy patrzy się na mnie (nie zauważyłem tego). Nie rozumiem. Ostatni miesiąc
naszego związku utrzymywałem tylko ja (tel., sms., e-mail), w marcu żona
przez tel. powiedziała mi, że już mnie nie kocha i nie chce być ze mną. Od
tego czasu nie dała znaku życia. Odpowiada w pracy tylko na moje "cześć!".
Nic więcej. Nie chcę przeżywać znowu tego samego. Ciekaw jestem, co powie w
sądzie? O co tutaj chodzi?

Pozdrawiam wszystkich!
    • wielo-kropek Re: Pojednanie??? 17.06.05, 21:56
      Skoro ty nie wiesz o co tutaj chodzi, to niby skad ja mam to wiedziec?
      • omura Re: Pojednanie??? 18.06.05, 11:06
        Witam!

        Przyznaję się, że sytuacja ta nie jest mi jasna i wzbudza moje poważne
        wątpliwości co do samego rozwodu i przyszłości. Mam tylko prośbę o ewentualne
        Wasze wskazówki na ten temat - czego mogę się spodziewać? Wiem, że nie jest to
        proste. Tym bardziej jestem wdzięczny za wszelkie rady i spostrzeżenia.
        • karolcia805 Re: Pojednanie??? 18.06.05, 11:16
          witaj,
          to zależy co chcesz zrobic z waszym małżeństwem dalej, na rozprawie
          pojednawdzej chodzi o próbe pojednania pary, jesli jest to jeszcze możliwe, nie
          wiem czy chcesz ale jeszcze możesz o wasza przyszłość zawalczyc, nie wiem
          natomiast co Twoja żona myśli i czuje bo to wie tylko ona...
          pozdrawiam
    • psychopata.z.borderline Re: Pojednanie??? 18.06.05, 11:14
      olewa cie a do znajomych robi pozory kochającej
    • kobieta_ze_wsi Re: Pojednanie??? 18.06.05, 11:33
      Sprawa pojednawcza to zazwyczaj formalność. Są wprawdzie sędziowie, którzy
      próbują godzić strony, ale większość ogranicza się do pytania „czy chcą się
      państwo pojednać”. Oprócz tego będziecie pytani o to, kiedy zawarliście
      małżeństwo, ile macie wspólnych dzieci, z czego się utrzymujecie, od kiedy nie
      ma między wami więzi gospodarczych i fizycznych. Właściwy proces i dłuższe
      słuchanie stron następuje dopiero na merytorycznej rozprawie.
      Jeżeli pożycie ustało stosunkowo niedawno, nadal łączą was więzi gospodarcze, to
      masz duże szanse na zawieszenie postępowania lub oddalenie powództwa żony.
      Możesz też nie godzić się na rozwód. W Polsce nie można orzec rozwodu wbrew
      woli osoby niewinnej rozkładowi pożycia. Jeśli nie uznasz powództwa, żonie
      pozostanie modyfikacja pozwu na zażądanie orzeczenia twojej całkowitej lub
      częściowej winy. Jeśli uda jej się przedstawić dowody na to, że ponosisz chociaż
      część odpowiedzialności za rozpad małżeństwa, sąd może orzec rozwód.
    • smoke5 Re: Pojednanie??? 18.06.05, 11:50
      nie słuchaj tego co mówi kobieta patrz na to co robi to jest najważniejsze.
      jeżeli ci na niej zależy to możesz próbować ją odzyskać ale na pewno wasze
      pojednanie nie będzie miało miejsca w sądzie przy obcych ludziach. to w taki
      sposób nie działa za bardzo formalna atmosfera. z 2 strony pamiętaj ktoś madry
      powiedział " nie wchodzi sie do tej samej rzeki 2 raz" i miał powody żeby to
      powiedzieć. jeżeli żonie zależy jeszcze na tobie to musisz ją przeczekać tak to
      jest z kobietami. to ona musi zrobić 1 krok nie ty nie sąd. widzisz już się
      sparzyłeś dzwoniłeś, rozmawiałeś i co i olała cie. to nic nie da. pokaż jej że
      też masz własne uczucia. jak zobaczy że nie może tobą pomiatać to zacznie cię w
      końcu szanować.a to najlepsza droga do ponownego zejścia się. bo twoje błagania
      czy próby kontaktu dają jej tylko sygnał że nie jesteś nic wart i ona może cię
      mieć kiedy tylko zechce. a pamiętaj o tym że ludzie porządają tylko tego czego
      nie mają i to ich motywuje do działania. tak więc głowa do góry, duma w
      kieszeń, bądź sobą. za wszelką cene ukrywaj swoje uczucia do niej nie
      rozpowiadaj o tym nkomu tym bardziej w sądzie to nic nie da. jeżeli ona zapyta
      cie wprost co do niej czujesz wtedy będziesz mógł dopiero jej powiedzieć.
      nie ufasz jej? prawidłowo. pomyśl sobie że w czasie kiedy ty o niej myslisz to
      jakis inny koleś tłamsi ja na tylnim siedzeniu swojego samochodu. to ci pomoże
      wytrzeźwieć i nabrać trochę dystansu. pamiętaj jeżeli ona nie bedzie chciała
      być z tobą i sama się nie zadeklaruje to nawet jak "wyciśniesz" to od niej( lub
      sąd to zrobi) to tak deklaracja nic nie oznacza i zawsze będziesz już czuł sie
      niepewnie.
      przestań się z nią kontaktować na siłę, zacznij dbać o siebie, pokaż że umiesz
      żyć sam wtedy ona będzie musiała sie zadeklarować i jeżeli coś czuje do ciebie
      to tym bardziej wzmocni to jej uczucie jak zobaczy że jestes facet nie d.pa.


      • omura Re: Pojednanie??? 18.06.05, 12:30
        Szanowny Smoke5!

        Bardzo dziękuję za tak obszerną i wnikliwą odpowiedź (dziękuję też wszystkim za
        wcześniejsze odpowiedzi). Zgadzam się z Tobą, ale tak już jest, że często serce
        mówi jedno ("a może jednak..."), zaś rozum - drugie. Ja też uważam, że gdyby
        moja żona miała wobec mnie inne plany dałaby mi znać wcześniej. Choć nawet się
        nie dziwię, że próbuje się przedstawić w gronie naszych znajomych jako ofiara i
        kochająca małżonka. Ostatnio nawet dowiedziałem się od jej bliskiej znajomej,
        że jej wcześniejsze związki rozpadły się m.in z tego powodu, że była zbyt
        nastawiona na branie, a nie dawanie. Nauczona została w domu, że wokół niej
        zawsze się biegało, a kiedy przyszło do poważnego zwiazku i "dawania" -
        skończyła się jej miłość i potrzeba bycia z drugą osobą. Mimo wszystko nadal
        trudno mi się z tym pogodzić, choć etap wyłącznego obwiniania siebie o rozpad
        małżeństwa mam już za sobą.
      • omura Re: Pojednanie??? 20.06.05, 19:12
        Miałem dziś rozprawę pojednawczą. Efekt? Rozwód za miesiąc. Przyznam się, że
        byłem ciekaw, co powie moja żona na temat przyczyn rozpadu związku. W pozwie
        pisałem (i ona o tym wiedziała), że głównym winowajcą jest jej ojciec, który
        mieszał się do naszego życia i (niestety) moja żona, która stała po stronie
        swoich rodziców, mnie spychając zawsze na plan drugi. A dziś usłyszałem w
        sądzie, że porzuciłem swoją małżonkę (fakt, wyprowadziłem się, aby odpocząć o
        jej rodziny i aby poszukać nowego lokum - żona odmówiła wyprowadzenia od
        rodziców) oraz że znudziło mi się małżeństwo z nią. Rozumiem ten pierwszy
        powód, ale zdumiał mnie ten drugi! Zapomniała ile krzywd wyrządził nam jej
        ojciec i przeszła od razu do oskarżenia mnie. Choć wiem, że dobrze zrobiłem i
        tak czuję się podle.
        • scania81 Re: Pojednanie??? 20.06.05, 20:27
          Nie czuj się podle, dobrze zrobiłeś. Ja też jestem po rozwodzie, więc wiem co
          mówię. Jak będziesz się już czuł strasznie samotnie, to odezwij się do mnie, mam
          kilka sposobów na chandrę:)
Pełna wersja