Gość: Ormus
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
04.08.02, 00:17
Wakacje to okres odpoczynku, zwoje mózgowe idą na zasłużony urlop, to czas
wakacyjnych premier i filmowego, bezpretensjonalnego kiczu.
Dlatego z perwersyjną przyjemnością kontynuuję moją wielką przygodę z kinem
niskolotów. Po "wehikule czasu" zobaczyłem (również za darmo) "Resident
Evil". strasznie mi się podobało.
W ciągu niecałych dwóch godzin przeszedłem całą grę komputerową (coś
pomiędzy quakiem, tomb riderem, obcym i nocą żywych trupów). W świecie
realnym taka gra zajęła by mi przynajmniej trzy miesiące i znając życie i
tak bym jej nie skończył (jak do tej pory jedyna gra, którą przeszedłem od
początku do końca to pierwsza wersja quake'a). Na Milę było przyjemnie
popatrzeć (zresztą jak zawsze) na panią Rodriguez również (ach, to zabójcze
spojrzenie), a sam film komputerowo rozrywkowy aż do bólu, szybko, równo i
do przodu. W porównaniu do wehikułu to perła bezmózgowej rozrywki.
No ale dzisiaj otwieram GW i czytam recenzję (jedna gwiazdka, przy dwóch dla
wehikułu):
"Bliska przyszłość, w której nieformalne rządy nad światem obejmuje potężna
korporacja zwana Parasolem. W należącym do niej podziemnym laboratorium
zwanym Ulem dochodzi do niezaplanowanego wylęgu tajemniczego wirusa"
żaden wylęg, tylko sabotaż z premedytacją, żaden wirus, tylko broń
biologiczna.
"Grupa pozostałych przy życiu naukowców usiłuje unieruchomić Czerwoną
Królową (komputer)oraz zapobiec rozprzestrzenieniu się wirusa na zewnątrz. "
Żadni naukowcy, tylko żołnierze, co jest w filmie podkreślane średnio co
pięć minut, żadni pozostali przy życiu, gdyż żadne niebezpieczeństwo im nie
zagrażało, dopóki nie rozpoczęli akcji.
"Mają na to jedną/trzy godziny (tu zeznania są sprzeczne)"
Zegarek pokazujący czas trwania akcji pojawia się na ekranie średnio co
dziesięć minut i czas odlicza dosyć prawidłowo.
"Tu fabuła jest tak pogmatwana i nielogiczna, że przez pierwsze pół godziny
pokazu prasowego nad salą unosił się zbiorowy szept "o co w ogóle chodzi?"."
Tak prostej i łopatologicznej fabuły już dawno nie widziałem, po dziesięciu
minutach nawet wyjątkowo mało inteligentny widz doskonale wie o co chodzi,
wie kto jest be, a kto cacy, a jeśli choć odrobinkę wysili szare komórki, to
bez trudu ustali kolejność w jakiej będą ginąć bohaterowie i kto przeżyje tę
jatkę.
Poza tym byłem chyba na innym pokazie prasowym, gdyż szeptów nie słyszałem,
a raczej salwy śmiechu w co bardziej absurdalnych i karkołomnych scenach
(ach, jak Mila kopnęła w pysk zmutowanego psa - a wszystko to w powietrzu
dwa metry nad ziemią! - cudo;)
No i tak się zastanawiam, co o tym sądzić. W sumie moja ocena niewiele różni
się od jednej koszernej gwiazdki, choć w szufladce horror i SF powinna ich
dostać kilka więcej.
Ale dlaczego tak bardzo irytuje mnie fakt, że są ludzie, którzy dostają
pensję za nic, za nierzetelność, za olewactwo, za to, że mimo darmowych
wejściówek nie chodzą na pokazy filmów, o których potem piszą i za to, że
nawet nie raczą przeczytać uważnie materiałów prasowych, za to, że ja
marnuję czas na czytanie tych z palca wyssanych bzdur.
Ciekawe ile dysertacji można by napisać na temat samych recenzji wyborczych
i zawartych w nich błędach