mrozoneczka26
11.07.05, 10:34
Tak tymczaowo załatwiłam tę sprawę.Cała ta sytuacja jest dziwna.
Musialam powiedzieć koleżance o tym co robił mąż jak sie kąpala, żeby wiedzieć
jak to się skończyło. Koleżanka była oburzona. I ja jej sie nie dziwie. Nie
widziała jego gęby w szybie bo nawet jej do głowy nie przyszło, że mąz może ja
podglądac. 100 % zgodność, ja też myślalam, ze w moim domu można sie czuć
swobodnie, a nie rozglądać się w poszukiwaniu wyuzdanego faceta. Zadałam jej
tez pytanie techniczne o spermę, ale to jest bez znaczenia bo mam male dywany
zarówno przy lazience i wc, a jak ona byla w bamboszach to nic nie poczuła.
Doszłysmy do wniosku, ze mąż musiał skończyć przed jej wyjściem z łazienki i
po moim zaśnięciu. Koleżanka po tej informacji chciala poszukać sobie hotelu,
ale ja postanowiŁAM, że to mąż musi sie wynieść, przynajmniej na te dni w
których bedzie gościła u mnie koleżanka, czyli do tej środy bo wyjeżdza. W
piątek wieczorem przeprowadziliśmy rozmowe. W trójkę. Boże co on wygadywał!
Faceci są durni. Przyznal sie, że zaspokajal swoje potrzeby pod lazienką,
wczesniej wypił dwa piwa na balkonie, zachciało mu się seksu , ja już spałam i
nie chciał mnie budzić. Poszedł sie napić wody do kuchni, w tym czasie
koleżanka sie kapała, zajrzal w szybę i zaczął sie "rozładowywać" jak to
nazwał. Nie przeszkadzało mu, ze nie widzi normalnie, tylko plamy i kontury.
Ręce opadaja! To sie wszystko nie trzyma kupy. Wcześniej nie miał problemów z
tym żeby mnie rozbudzać. Po prostu miał ochotę na moją koleżankę , taka jest
prawda i z ta prawda kazałam mu ie wynosić do jego rodziców, kolegi czy brata,
nie wiem ggdzie. Kolezanka mu powiedziała że jest wstrętny i sie go brzydzi.
On zacząl coś marudzić, ale już mnie to nie intereswoało. Wyniósl sie na te
pare dni jak mu kazalam.
Bylyśmy tak tym wszystkim zdegustowane, ze musiałysmy coś wypić, miałysmy 7
lechow w lodowce, zapasy męża na weekend....Wszystko poszło, bo prawie cala
noc przerabiałyśmy temat facetów i mojego męża. Koleżanka mi powiedziała, ze
ona by nie mogła byc z kimś takim. Że skoro jeszcze nie mamy dziecka to tym
łatwiej będzie mi się od małżeństwa odciąć. No ja już sama nie wiem. Wzięłam
kartkę wypisalam plusy i minusy. Plusów jest znacznie więcej za małżeństwem.
Ale nawet, jeden minus - brak zaufania, jest najcięższy. Poradzcie coś, bardzo
proszę, bo mam mętlik w głowie.