16.08.05, 10:53
Czytałam kiedyś ,że od adoptowanych dzieci przybrani rodzice wymagają więcej
niż rodzice naturalni.Jest to podświadome oczekiwanie na wdzięczność.
Łatwiej poradzić sobie z porażką wychowawczą wobec własnego dziecka niż wobec
adoptowanego.Tak dużo mówi się ostatnio o adopcji a jednak to nie zawsze jest
póżniej takie łatwe i proste.
Obserwuj wątek
    • dr.verte Re: Adopcja 16.08.05, 10:58
      ja bym tam nie adoptowal,nie wiadomo co z takiego wyrośnie
    • trzydziecha1 Re: Adopcja 16.08.05, 11:05
      Teza wydaje mi się być mocno naciągana :(
    • kohol Re: Adopcja 16.08.05, 11:16
      Ja myślałam, że to dość oczywiste, taka prawda.
      To wymaganie więcej może mieć wg mnie kilka żródeł. Oczekiwanie na wdzęczność
      od rodzonych dzieci jest inne niż od adoptowanych. Od adoptowanego nie oczekuje
      się aż tak bardzo, że zajmie się opiekunami na starość - można wręcz się
      obawiać, że "odchowa się", usamodzielni i odejdzie, więc trzeba
      je "wykorzystać" na zapas. Od rodzonych oczekuje się opieki na starość, bo nić
      wiążąca jest silniejsza. Inwestycja długoterminowa :D
      Poza tym myślę, że jest bardziej odczucie takie, że dzieciom adoptowanym byłoby
      i tak źle, więc teraz to, czego się od nich oczekuje, to i tak pestka w
      porównaniu z tym, co by miały w domu "rodzonym".
      • b-beagle Re: Adopcja 16.08.05, 12:36
        No właśnie,czy można pokochać adoptowane dziecko jak swoje własne?
        • kohol Re: Adopcja 16.08.05, 13:00
          Myślę, że jeśli się nie może mieć własnych i adoptuje się malutkie dziecko - to
          można.
          Jeśli się jednak ma już swoje lub adoptuje się dziecko już trochę "odrośnięte"
          (w miarę świadome), to to może być trudne. Zwłaszcza, że nie ma jak porównać.
          Można w tym znaleźć sposób na życie (rodzinne domy dziecka, adoptowanie paru
          dzieciaków), ale trzeba być albo altruistą, albo mieć poczucie misji.
          • dr.verte Re: Adopcja 16.08.05, 13:33
            kohol napisała:

            >
            >
            > Można w tym znaleźć sposób na życie (rodzinne domy dziecka, adoptowanie paru
            > dzieciaków), ale trzeba być albo altruistą, albo mieć poczucie misji.
            >

            Wlaśnie niekoniecznie,państwo placi za takie rzeczy,za granicą naprawdę sporo
            za lebka w Polsce mniej ale i tak może to być jak napisalaś "sposób na życie"
            w końcu jak się zajmuje to nie może pracować a przecież żyć z czego musi i
            karmić też.To nie jest zajęcie tylko dla bogatych altruistów z poczuciem misji.
            • kohol Re: Adopcja 16.08.05, 13:58
              Wiesz, w tym aspekcie jestem idealistką i mam nadzieję, że panie-z-komisji nie
              dadzą dziecka pod opiekę komuś, kto sam potrzebuje opieki :)
              Trzeba jednak chcieć, po prostu, i mieć po temu warunki.
    • aguszak Re: Adopcja 16.08.05, 12:45
      Tak się właśnie ostatnio zastanawiałam nad tym problemem pod kątem emocji i
      uczuć, bo moja przyjacółka jest jakby na drodze decyzji o adopcji...
      Chyba rodzonemu dziecku się więcej wybacza, kocha się je miłością
      bezinteresowną, natomiast chyba od adoptowanego się więcej wymaga i uczucia są
      bardziej uwarunkowane (kocha się bo...) - tak sobie myślę, nie wiem, jak to by
      było ze mną, tymbardziej, że mam swoje biologiczne dziecko. Przemyśliwałam
      sobie też temat pod tym kątem, że jak nie będę mogła mieć drugiego dziecka, to
      chciałabym adoptować, ale wiele dylematów rodzi się, gdy sobie o tym pomyślę...
    • owca Re: Adopcja 17.08.05, 13:55

      jeszcze całkiem niedawno bardzo poważnie myślałam o adopcji

      mam syna w wieku 7 lat
      chciałabym mieć dwójkę dzieci, najlepiej jeszcze córkę
      na własne dziecko już raczej się nie zdecydujemy
      - przede wszystkim dość duża róznica wieku między obecnym dzieckiem a mającym
      ewentualnie się począć kolejnym potomkiem
      - chiałabym mieć córkę /z trzema facetami bym mnie zdzierżyła już w domu ;-)/ a
      z planowaniem płci raczej w medycynie jeszcze krucho
      - mam kiepskie wspomnienia z okresu niemowlęctwa jagnięcia, ogólnie małe dzieci
      to nie jest to co owce lubią najbardziej
      wolę takie już wyrośnięte, z któryn i na narty mogę pojechać i na całodniową
      wycieczkę rowerową...

      w te wakacje zrobiłam eksperyment
      na wspólny rodzinny wyjazd zabraliśmy bliskiego kolegę naszego syna
      niby wszystko w porządku, fajny, miły, większych kłopotów nie było
      ale mimo wszystko przytulając go na dobranoc czy co gorzej będąc arbitrem w ich
      sporach miałam swiadomość, że pokochać go całkowicie bezinteresownie bym nie mogła
      zawsze był tym drugim

      może to kwestia czasu, może nie to dziecko
      nie wiem

      eksperyment ten powtórzyłam jeszcze raz w zeszłym tygodniu z innym dzieckiem
      tym razem z /upragnioną/ dziewczynką

      z tematu adopcji skutecznie się już wyleczyłam
      z pewnością ja do niej się nie nadaję
      • b-beagle Re: Adopcja 17.08.05, 14:09
        Jak dobrze cię Owco rozumiem też nie wiem czy umiałabym pokochać nieswoje
        dziecko tak jak swoje.Czy umiałabym być sprawiedliwą i dobra matką.Wszystko
        wskazuje,że raczej nie.
      • trzydziecha1 Re: Adopcja 17.08.05, 14:14
        a moze spróbujcie jeszcze raz... wycyrklowac można z duzym prawdopodobieństwem
        płeć, trzeba tylko policzyć dni cyklu. Różnica wieku nie taka duza, moja siorka
        ma właście dzieci w takim odstępnie i jest super. A niemowlęta maja to do
        siebie, ze szybko wyrastają :))
        Ja gdybym nie miała własnego dziecka, to bym chętnie adoptowała. Ale mając
        dziecko nie dałabym rady pokochać cudzego tak jak swojego, z takich samych
        powodów jak Ty.
        • owca Re: Adopcja 17.08.05, 14:17
          trzydziecha1 napisała:

          > a moze spróbujcie jeszcze raz... wycyrklowac można z duzym prawdopodobieństwem
          > płeć, trzeba tylko policzyć dni cyklu. Różnica wieku nie taka duza, moja siorka

          wiesz... moja babcia też bardzo chciała mieć córkę
          i mój tata ma...6 braci
          nie pójdę w jej ślady ;-)
          • trzydziecha1 Re: Adopcja 17.08.05, 14:23
            MOja mama 4 córy :DDD
            No ale kiedys nie wiedziano tego co dzisiaj na temat żywotności plemników :D
            • owca Re: Adopcja 17.08.05, 14:25

              jak dla mnie prawdopodobieństwo zawsze wynosi 50%
              uda się albo się nie uda
              ;-)
              • trzydziecha1 Re: Adopcja 17.08.05, 14:31
                hehehe, to i tak duze :DD ale coś w tym jest, ze u niektórych wielodzietnych
                jest stanowcza przewaga jednej płci: np. znam rodzinę 10 dzieci w tym 8 chłopa.
    • kosmitos Re: Adopcja 18.08.05, 11:56
      ja nie jestem fanką dzieci ale przytrafiła mi się wpadka i teraz mam małą
      córeczkę (prawie 9 miesięcy); trudno mi panować nad swoimi emocjami, kiedy mała
      marudzi, ale to moje dziecko i tu przeważają uczucia nad moim wygodnictwem; nie
      wiem jak to jest w przypadku adopcji ale uważam, że naprawdę bezwarunkowo można
      kochać tylko własne dziecko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka