Dodaj do ulubionych

Sens adopcji

28.06.24, 22:32
Na przykład:

Jest sobie para z dzieckiem. Jedno z tej pary umiera, zostaje samotny rodzic z dzieckiem. Rodzic związuje się z partnerem. Po co partner ma adoptować dziecko? Z punktu widzenia dziecka - to nie ma sensu, bo biologicznego rodzica, który dba o jego interesy, dziecko już ma, drugi rodzic nic nie wnosi do dobrostanu tego dziecka, nieprawdaż?

Uwaga techniczna: z opisu wynika, że wszyscy tu są rodzaju męskiego, ale tak mi było wygodniej napisać. Oczywiście niektórzy bohaterowie tej historii są rodzaju męskiego, a inni żeńskiego. Ematka może sobie wybrać dowolnie, bo sensu pytania to nie zmienia.
Obserwuj wątek
    • grruu2.0 Re: Sens adopcji 28.06.24, 22:35
      Na przykład po to, że w razie śmierci rodzica biologicznego dziecko ma drugiego rodzica. Po adopcji dziecko tak samo dziedziczy jak po biologicznym rodzicu. Do tego wszelkie kwestie prawne, na przykład wyjazdu, pójścia do lekarza, edukacji. Kwestie finansowe i podatkowe. Bycie partnerem rodzica oznacza bycie de facto obcą osobą
      • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 22:51
        > Na przykład po to, że w razie śmierci rodzica biologicznego dziecko ma drugiego rodzica.

        W tym przypadku dziecko, którego oboje rodzice nie żyją zostaje z osobą, formalnie najbliższą, która może decydować o jego losie. To automatycznie odsuwa od decyzji o losie tego dziecka dalszych biologicznych członków jego rodziny (dziadków ze strony obojga rodziców, wujków, kuzynów).

        Gdyby dziecko nie było adoptowane i zostałoby pełna sierotą, to o opiece nad dzieckiem decydowałby sąd, który mógłby jako opiekuna wyznaczyć partnera rodzica albo dziadków, albo wujka , albo kuzyna.

        > Bycie partnerem rodzica oznacza bycie de facto obcą osobą

        Rodzic może upoważnić obcą osobą do opieki nad dzieckiem w trakcie wyjazdu, pójścia do lekarza, innych.
        • angazetka Re: Sens adopcji 28.06.24, 22:57
          No to chciałby to zrobić w akcie zawarcia związku partnerskiego. A najlepiej małżeństwa.
          • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:11
            > No to chciałby to zrobić w akcie zawarcia związku partnerskiego. A najlepiej małżeństwa.

            Wątek jest o adopcji przez partnera rodzica biologicznego i o tym, czy jest ono dobre dla dziecka.
            • angazetka Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:28
              Jest.
              • koronka2012 Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:02
                To wcale nie jest tak oczywiste. Wszystko zależy od więzi jaką wytworzą - i o ile wytworzą. W przypadku pary adoptując ej dziecko weryfikuje się to czy mają jakąś Więź emocjonalną, w przypadku małżonka rodzica idzie to niejako z automatu.

                A ludzie nie tylko umierają ale też znacznie częściej - biorą rozwody. Konsekwencje tej adopcji zostają na zawsze
                • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 19:03
                  > w przypadku małżonka rodzica idzie to niejako z automatu.

                  Ale adopcja chyba nigdy nie dzieje się z automatu. Sąd nie musi chyba udzielić zgody na adopcję dziecka przez współmałżonka biorodzica. W przypadku dzieci 13-letnich i starszych, brane jest pod uwagę zdanie dziecka, tzn., że może być sytuacja, w której biorodzic i ojczym/macocha chcą adopcji, a dziecko nie chce.
        • grruu2.0 Re: Sens adopcji 28.06.24, 22:58
          A w takiej sytuacji dziecko ma rodzica i sąd nikogo nie musi wyznaczać. Oczywiście, że rodzic może upoważniać - ale to jest dodatkowa papierologia. I zostają kwestie finansowo-podatkowe
          • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:13
            > I zostają kwestie finansowo-podatkowe

            Jedna tylko kwestia finansowa. Podatek spadkowy dla osób niespokrewnionych.
            • grruu2.0 Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:28
              Nie tylko. Na przykład podatek od darowizny. Kwestia zachowku.
            • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 09:19
              > Jedna tylko kwestia finansowa. Podatek spadkowy dla osób niespokrewnionych.

              Nie mam racji, okazuje się. Pasierb/ica nie spłaci podatku spadkowego.

              lublinadwokat.com.pl/dziedziczenie-spadku-przez-pasierbow/
        • turzyca Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:10
          >Gdyby dziecko nie było adoptowane i zostałoby pełna sierotą, to o opiece nad dzieckiem decydowałby sąd, który mógłby jako opiekuna wyznaczyć partnera rodzica albo dziadków, albo wujka , albo kuzyna.


          I to dziecko zamiast w tak koszmarnej sytuacji, jaką jest strata rodzica, zostać w swoim domu, gdzie ma własne łóżko, własne biurko, gdzie zna każdy kąt, skąd do szkoły idzie praktycznie na autopilocie, z osobą, która je nie tylko kocha, ale i świetnie zna, która wie, kiedy trzeba przynieść kubek herbaty i pogadać, a kiedy pogłaskać po plecach i milczeć, jest wystawiane na konieczność wyprowadzki do ludzi zupełnie nieznanych. Bo na tym polega piecza zastępcza, do której ono trafi. O ile trafi się rodzina zastępcza, bo może też skończyć w tradycyjnej placówce, gdzie wychowawca wychodzi z pracy i nie siedzi po nocy ze straumatyzowanym dzieckiem. Jak będzie miało pecha, to do tego wszystkiego dojdzie zmiana szkoły.
          • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:15
            > do której ono trafi.

            Partner rodzica biologicznego też może się starać o pieczę zastępczą, przecież. I wtedy dziecko zostaje w swoim własnym domu, ale o tym, kto w nim razem będzie mieszkać, decyduje sąd.
            • babcia47 Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:27
              W Polsce? Cos ci się chyba mocno popiermylilo. To znaczy starać się może i może nawet przed pelnoletnoscis dziecka uda się to załatwić ale nie napewno, nie napewno się uda i nie napewno się zdąży
              • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:39
                Czyli są jakieś przepisy, które utrudniają adopcję dziecka przez współmałżonka lub partnera rodzica po śmierci tego rodzica?
                • babcia47 Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:51
                  Nie wiem czy cokolwiek utrudnia ale bapewno nic nie ulatwia. Po pierwsze ciężko singlowi adoptowac dziecko, po drugie musi spelnic cqle stado warunków w tym odbyć wielomiesięczne kursa choc biologiczne dziecko mozna sobie urodzić bez tego. Trzeba mieć mieszkanie, stałą pracę, pewnie rokować jako wychowawca, nie posiadać nałogów i czystą kartotekę. Ta sama osoba moze byc przy dziecku od urodzenia ale gdy trzeba to będzie usankcjonować prawnie to tzw panstwo tego nie ulatwi
                  • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:58
                    > Trzeba mieć mieszkanie, stałą pracę, pewnie rokować jako wychowawca, nie posiadać nałogów i czystą kartotekę.

                    No i dobrze, bo jeśli partner rodzica nie spełnia tych podstawowych warunków, to należy go od dziecka odseparować...
                    • babcia47 Re: Sens adopcji 29.06.24, 00:34
                      Chorq jesteś? Odseparować kogoś bo musi mieszkanie wynajmować albo dlatego ze jie ma jqkis dziwnych kursów? Wychowalam dzieci z facetem ktory jeszcze studiował gdy się pierwsze dzueckoburodzilo, wynajmowalismy mieszkanie przez 7 kolejnych lat zanim wprowadziliśmy się do własnego domu a na dotatek palił fajki i nikt mu nie zakazywał ojcostwa . Pomijam ze nikt nie utrudnia tez zycia wielu menelom którzy jednak się rozmnażają i nie nadają się zupelnie na rodzica ale za to utrudnia się tym co juz jako rodzic się sprawdzili. Utrudnia się z powodów ideologicznych lub światopoglądowych
                      • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 07:18
                        Inny przykład, tym razem historia o Dolores.

                        Umiera ojciec Dolores pozostawiając dom o wartości 1 miliona. Następuje podział spadku, właścicielką 3/4 domu zostaje matka, 1/4 małoletnia córka. Obie mieszkają sobie w tym domu. Wkrótce matka dziewczynki zakochuje się bez pamięci i poślubia niejakiego Huberta, niezamożnego pracownika naukowego.

                        Dziadkom Dolores to się nie podoba, uważają, że nadużywającej alkoholu matce Dolores hormony rzuciły się na mózg, poza tym źle wychowuje córkę, która buntuje się przeciwko zasadom społecznym i wagaruje. Ale nie mogąc zapobiec małżeństwu, bo niby jak, chcą zająć się opiekom nad dzieckiem, by świeża mężatka mogła poświęcić cały swój wolny czas nowemu mężowi. Matka Dolores nie chce o tym nawet słyszeć.

                        Małżonkowie występują o adopcję dziewczynki przez Huberta, na co sąd wyraża zgodę. Wkrótce po adopcji matka, będąc pod wpływem alkoholu, wpada pod samochód. Po pogrzebie następuje sadowy podział majątku. Dolores staje się właścicielką połowy domu (500 tys.), Hubert zaś dziedziczy po żonie drugą połowę (500 tys).

                        Dom szybko wynajmuje, sam zaś zabiera córkę do innego województwa i nie zostawia dziadkom adresu. W międzyczasie Dolores kończy szkołę podstawową, Hubert posyła ją do szkoły branżowej z internatem, sam pracuje naukowo w niszowej dziedzinie, ale może sobie na to pozwolić, bo ma kasę z wynajmu domu.

                        Dla Dolores lepiej by było, gdyby jednak do adopcji nie doszło, nieprawdaż?
                        • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 07:26
                          > chcą zająć się opiekom nad dzieckiem,

                          Jaką "opiekom"? Chcą zająć się dziewczynką lub zaopiekować się nią.
                        • iwles Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:11
                          "drugi rodzic nic nie wnosi do dobrostanu tego dziecka, nieprawdaż?"

                          W którym miejscu twojej opowiesci?

                          Pomijam juz fakt, że źle podzieliłaś majątek po matce: mąż jest właścicielem wartości domu w wysokości 375 tys, a córka 625 tys.
                          Dodam, że bez zgody sądu rodzinnego rodzic nie może zarządzać majątkiem dziecka.
                          A jeśli z wynajmu jest zysk- to proporcjonalny dochod z tegoż wędruje na konto dziecka.
                          • thank_you Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:21
                            Taki on mundur, że nie wie, iż od zawarcia małżeństwa własność samoistnie się nie rozszerza a co za tym idzie / dziedziczenie wygląda inaczej.
                          • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:56
                            > Pomijam juz fakt, że źle podzieliłaś majątek po matce: mąż jest właścicielem wartości domu w wysokości 375 tys, a córka 625 tys.

                            Córka po śmierci ojca dziedziczy 1/4 wartości domu. Czyli ma 250 tys. Skąd Ci się wzięło dodatkowe 400 tys?
                            • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 09:28
                              Po pierwsze skoro dom był pierwszego męża to Dolores odziedziczyła połowę już po śmierci ojca, to raz. Nawet jeśli nie był wspólną własnością (a jeśli był, to już trudno się czepiać matki, że ze swoją częścią robi co chce, nieprawdaż?) to 3/4 jej własności nijak nie przechodzi w 2/4 na drugiego męża, a 1/4 na córkę, tylko oboje dostają po połowie, czyli 3/8 jest męża, 3/8 córki, a córka miała już wcześniej 1/4, czyli ma 5/8. A jeśli mamy jednak przypadek 1, czyli dom byl własnością odrębną ojca, to córka miała 1/2, po matce dostała 1/4, więc drugi mąż dziedziczy tylko 1/4 całości tongue_out
                              • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:12
                                Jeśli dom był wspólnotą majątkową ojca i matki Dolores, to matka dziedziczy swoją połowę i połowę części męża, razem 3/4. Dolores dziedziczy 1/4.

                                Po śmierci matki Dolores, przy dziedziczeniu ustawowym, ile tego domu dziedziczy Dolores, poza swoją ćwiartką, którą już i tak ma?
                                • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:36
                                  demodee napisała:

                                  > Jeśli dom był wspólnotą majątkową ojca i matki Dolores, to matka dziedziczy swo
                                  > ją połowę i połowę części męża, razem 3/4. Dolores dziedziczy 1/4.
                                  >
                                  > Po śmierci matki Dolores, przy dziedziczeniu ustawowym, ile tego domu dziedzicz
                                  > y Dolores, poza swoją ćwiartką, którą już i tak ma?


                                  Dziedziczy swoją część? big_grinDD
                                  A od kiedy to swoją cześć się dziedziczy? I po kim? Po sobie? Znaczy jak już umrzesz, to dziedziczysz po swojej śmierci?

                                  Po śmierci matki, jeśli dom był wcześniej wspólną własnością rodziców i Dolores ma już 1/4, to dziedziczy dokładnie tak jak napisałam w poście wyżej. Jak cię przerasta przeczytanie, to już nic nie poradzę.
                          • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:02
                            > Dodam, że bez zgody sądu rodzinnego rodzic nie może zarządzać majątkiem dziecka.

                            Zgadza się. Hubert nie zamierza sprzedać domu, tylko go wynajmuje. Proporcjonalna część zysku z wynajmu idzie na opłacenie internatu i uzasadnionych potrzeb dziecka (książki do szkoły, ubrania itd). Dolores dostaje także kieszonkowe, które imponuje jej koleżankom i kolegom, reszta idzie na jej konto, do którego będzie miała dostęp po osiągnięciu pełnoletności czyli trudno powiedzieć, żeby adopcyjny ojciec krzywdził Dolores finansowo.

                            Dziewczynka pozbawiona opieki i nadzoru osoby dorosłej, straumatyzowana śmiercią matki prowadzi rzuca się w wir życia towarzyskiego. Do szkoły niby chodzi, choć bez entuzjazmu, ale nie uczy się przedmiotów ogólnokształcących, praktyki zalicza z trudnością, zaczyna eksperymentować z używkami. W wieku 15 lat poznaje 17-letniego absolwenta swojej szkoły i zachodzi z nim w ciążę. Władze szkolne informują o tym Huberta, który nie widzi siebie w roli prawnego opiekuna niemowlaka, szczególnie, że nawiązał nieformalny związek z młodziutką i śliczną córką dziekana.

                            Płodziciel zamierza ożenić się z Dolores, wychowywać wspólnie z nią dziecko w połowie jej domu pracując jako ślusarz. Niestety, nasciturus rodzi się martwy. W parę dni po jego śmierci umiera także sama Dolores.

                            Hubert dziedziczy po adopcyjnej córce drugą połowę domu i oszczędności z konta Dolores. Żeni się z córką dziekana, która jest w ciąży. Koniec.
                            • bistian Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:20
                              demodee napisała:

                              > Dziewczynka pozbawiona opieki i nadzoru osoby dorosłej, straumatyzowana śmierci
                              > ą matki prowadzi rzuca się w wir życia towarzyskiego.

                              Ty to jesteś domorosły psycholog. big_grin
                              Rzuca się w wir życia towarzyskiego z powodu traumy związanej ze śmiercią matki?
                              Gdybyś napisał, że zapisuje się do sekty, bo ktoś z sekty daje dziewczynie opiekę, byłoby to bardziej prawdopodobne.
                              • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:33
                                > Rzuca się w wir życia towarzyskiego z powodu traumy związanej ze śmiercią matki?

                                Owszem, ziemia usuwa się jej spod stóp, biojciec nie żyje, matka nie żyje, dziadkowie są daleko, a ojciec adopcyjny wysłał ją do internatu, żeby mu nie przeszkadzała w pracy. Pozostają koleżanki i koledzy, a zwłaszcza jeden, który też ma przesrane życie i który mówi, że ją kocha.
                            • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:43
                              demodee napisała:

                              > Zgadza się. Hubert nie zamierza sprzedać domu, tylko go wynajmuje. Proporcjonal
                              > na część zysku z wynajmu idzie na opłacenie internatu i uzasadnionych potrzeb
                              (...)
                              > 17-letniego absolwenta swojej szkoły i zachodzi z nim w ciążę. Władze szkolne i
                              > nformują o tym Huberta, który nie widzi siebie w roli prawnego opiekuna niemowl
                              > aka, szczególnie, że nawiązał nieformalny związek z młodziutką i śliczną córką
                              > dziekana.
                              >
                              > Płodziciel zamierza ożenić się z Dolores, wychowywać wspólnie z nią dziecko w p
                              > ołowie jej domu pracując jako ślusarz. Niestety, nasciturus rodzi się martwy. W
                              > parę dni po jego śmierci umiera także sama Dolores.
                              >
                              > Hubert dziedziczy po adopcyjnej córce drugą połowę domu i oszczędności z konta
                              > Dolores. Żeni się z córką dziekana, która jest w ciąży. Koniec.

                              Zaczęłaś nadrabiać braki w oczytaniu? Bardzo dobrze. Tylko może następnym razem nie wybieraj kiepskiej jakości Harlequinów, wiem, że są cieniutkie i łatwiejsze do przeczytania, ale jakość też pozostawia sporo do życzenia. Może poproś bibliotekarkę albo bibliotekarza o pomoc w wyborze?
                              • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:53
                                > Tylko może następnym razem nie wybieraj kiepskiej jakości Harlequinów, wiem, że są cieniutkie i łatwiejsze do przeczytania, ale jakość też pozostawia sporo do życzenia. Może poproś bibliotekarkę albo bibliotekarza o pomoc w wyborze?

                                Arthwen, nie wierzę, że nie czytałaś "Lolity" Nabokova!
                                • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:02
                                  demodee napisała:

                                  > > Tylko może następnym razem nie wybieraj kiepskiej jakości Harlequinów, wi
                                  > em, że są cieniutkie i łatwiejsze do przeczytania, ale jakość też pozostawia sp
                                  > oro do życzenia. Może poproś bibliotekarkę albo bibliotekarza o pomoc w wyborze
                                  > ?
                                  >
                                  > Arthwen, nie wierzę, że nie czytałaś "Lolity" Nabokova!

                                  Jeśli próbujesz twierdzić, że tworząc tę historyjkę wzorowałaś się na Nabokovie, to albo nie czytałaś tej książki, albo bardzo jej nie zrozumiałaś. Zdecydowanie poproś o pomoc w bibliotece. Może jakieś lektury młodzieżowe, napisane prostszym językiem, ale mimo wszystko przekazujące jakąś treść?
                                  • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 29.06.24, 15:00
                                    To jest jakiś fanfik nurtu YA? Tylko ta Dolores zalatuje telenowelą z l. 90.
                                    Arthwen ma rację, bibliotekarki i bibliotekarze to często fajni ludzie, znający rynek książki, cos doradzą.
                                  • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 19:19
                                    > tworząc tę historyjkę wzorowałaś się na Nabokovie, to albo nie czytałaś tej książki, albo bardzo jej nie zrozumiałaś.

                                    Owszem, czytałam "Lolitę", nawet parę razy, i nie tyle wzorowałam się na Nabokovie, co pożyczyłam sobie od niego bardzo dużo elementów świata przedstawionego, rezygnując jednak z takich jak: oszustwo matrymonialne, hebefilia, kazirodztwo, deprawacja nieletnich, morderstwo i przywłaszczenie własności osoby zależnej. Zrezygnowałam, chociaż Nabokov zawarł je w "Lolicie", gdyż wątek jest o adopcji, a nie chciałam, by dyskusja schodziła na hebefilię czy tam morderstwo.
                        • thank_you Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:21
                          A może być taka sytuacja:

                          Dolores ma
                          Wspaniałych rodziców, ale biednych jak kościelne myszy. Żona i matka umiera, pozostaje wdowiec, na którego rzucały się bogate wdowy. Żeni się z jedną z nich, ta przysposabia Dolores. Niestety, Dolores ma pecha, i drugą matką umiera. Na otarcie łez zostaje spadek.
                          Kurtyna.
            • thank_you Re: Sens adopcji 29.06.24, 00:47
              No właśnie, a fajnie, gdy w sprawach dzieci decyzje podejmują rodzice a nie sądy.
              • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:35
                > No właśnie, a fajnie, gdy w sprawach dzieci decyzje podejmują rodzice a nie sądy.

                Moim zdaniem lepiej, gdy w sprawach kluczowych dla dziecka decydują niezaangażowani emocjonalnie sędziowie niż pijane i zakochane matki.
                • thank_you Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:27
                  Fakt, te trzeźwe i rozsądne - czyli doskonała większość - niech decydują same.
            • asia_i_p Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:41
              Sam etap starania się o pieczę zastępczą jest dodatkowo trudny i stresujący dla dziecka. Przy tym ty jakoś automatycznie założyłaś, że dom należy do rodzica biologicznego dziecka tylko i wyłąćznie, a nie do jego partnera ani nie jest współwłasnością.

              Dziecku, które właśnie straciło rodzica, bardzo nie trzeba okresu niepewności i stresu, kto się nim będzie zajmował.
              • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 09:00
                > Przy tym ty jakoś automatycznie założyłaś, że dom należy do rodzica biologicznego dziecka tylko i wyłąćznie, a nie do jego partnera ani nie jest współwłasnością.

                Ja założyłam, że matka Dolores, mimo że pijana i zakochana, nie podarowała drugiemu mężowi domu, który odziedziczyła (w części lub całości) po pierwszym mężu.
    • bistian Re: Sens adopcji 28.06.24, 22:38
      Coś się chyba pokręciło? Tam nie chodziło o adopcję, ale o przysposobienie.
      Załóżmy, że jedno z rodziców zmarło, zostało dziecko z drugim rodzicem. Ten rodzic z czasem zamieszkał z kimś innym, tworząc wspólnotę, płeć nieistotna. Ta dodana osoba, zajmowała się dzieckiem, odbierała ze szkoły, jeździła na wycieczki, ale już nie mogła spytać w szpitalu o zdrowie dziecka, bo tak. Jeżeli zmarła, a posiadała majątek, to tego majątku nie dostanie to dziecko, tylko majątek zabierze gmina i wyda swoim patusom. Bo tak!
      • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 22:55
        > ale już nie mogła spytać w szpitalu o zdrowie dziecka, bo tak.

        Pewnie rodzic nie upoważnił tej osoby do takich czynności. Gdyby upoważnił, to by mogła.

        > Jeżeli zmarła, a posiadała majątek, to tego majątku nie dostanie to dziecko, tylko majątek zabierze gmina i wyda swoim patusom.

        Osoba opiekująca się dzieckiem niespokrewnionym zawsze może zapisać swój majątek temu dziecku w testamencie. Jeśli tego nie zrobi, to majątek dostają spadkobiercy ustawowi bądź testamentowi, a nie gmina i "patusy" (?).
        • angazetka Re: Sens adopcji 28.06.24, 22:58
          Tak. Dostanie. I będzie musiało zapłacić 40% podatku, a nie zero.
          • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:16
            No cóż, może więc trzeba powalczyć o zmianę prawa spadkowego?
            • angazetka Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:23
              No cóż, a może jednak o równość małżeńską?
              • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:47
                > No cóż, a może jednak o równość małżeńską?

                To nie jest wątek o zrównaniu praw konkubentów z małżonkami. To jest wątek o adopcji.

                Jeśli wdowiec bierze ślub, to jego żona nie staje się przecież automatycznie adopcyjna matką dla jego dzieci. Pytanie, czy adopcja jest w takiej sytuacji dobra dla tych dzieci? Bo jeśli biojciec umrze, to zostanie, załóżmy, młoda kobieta, samotna matka z, załóżmy, małymi dziećmi...
                • angazetka Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:55
                  Nie no, wiadomo, że lepiej, by trafiły do domu dziecka.
                  I nie wygłupiaj się - chcesz pogadać o tym, jak zbędne są związki partnerskie.
                  • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 00:00
                    > Nie no, wiadomo, że lepiej, by trafiły do domu dziecka.

                    Może lepiej, żeby trafiły do chętnego do opieki członka rodziny?

                    > I nie wygłupiaj się - chcesz pogadać o tym, jak zbędne są związki partnerskie.

                    Skoro lepiej ode mnie wiesz, o czym chcę pogadać, to ja nie będę z Tobą gadać.
                    • grruu2.0 Re: Sens adopcji 29.06.24, 00:02
                      No właśnie o to chodzi, żeby człowiek, który dziecko wychowywał był jego rodziną
                      • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:26
                        Człowiek, który wychował dziecko pozostając w związku małżeńskim z jego rodzicem, jest tego dziecka ojczymem/macochą czyli jego rodziną. Nie są do tego potrzebne żadne adopcje.

                        Po rozwodzie rodzica z macochą/ojczymem przestaje być jego rodziną i wygasają wzajemne prawa i obowiązki. Przy adopcji nawet rozwód z biorodzicem dziecka nie anuluje tych praw i obowiązków.

                        • grruu2.0 Re: Sens adopcji 29.06.24, 23:24
                          I o to chodzi, rodzic adopcyjny jest tak jak rodzic biologiczny
                    • asia_i_p Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:48
                      Każda zmiana przynosi stres. Jak do stresu straty rodzica dokładasz stres zmiany drugiego opiekuna i zmiany miejscu zamieszkania, a zwłaszcza stres tych kilku tygodni czy miesięcy, w których się kwestia opieki i miejsca zamieszkania decyduje, to prawdopodobieństwo przekroczenia krytycznej dla psychiki dziecka dawki stresu rośnie.

                      To jest fakt biologiczny. To jest psychiczny odpowiednik karmienia dziecka na śniadanie i kolację naleśnikami z nutellą plus obiad w McDonaldzie albo kładzenia go spać po północy i budzenia o szóstej rano. Żadną ilością sofizmatów i przykładów anegdotycznych nie obejdziesz faktu, że uniemożliwianie partnerowi rodzica dowolnej płci adopcji dziecka to jest stawianie swoich poglądów przed dobrostanem tego dziecka.
                • grruu2.0 Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:59
                  A dlaczego ma nie być dobra? Oni zakładają rodzinę, chcą żeby dzieci ja miały pełną i miały swoje rodziców
            • koraleznasturcji Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:30
              demodee napisała:

              > No cóż, może więc trzeba powalczyć o zmianę prawa spadkowego?

              Jakem lewak jestem za.

              Tyle że trzeba to sobie jasno powiedzieć - usunięcie z systemu przywilejów podatkowych i majątkowych (i łączących się z tym obowiązków) dla małżeństw będzie oznaczało, że małżeństwo, jako instytucja prawna, przestanie istnieć. To już będzie pusty ornament, ewentualnie ukryty w dymie jakichś ustawowych zachęt do wzajemnej troski i czynienia wszystkiego, by rodzina była zgodna, a związek trwały.

              Różnica między małżeństwem a konkubinatem naprawdę będzie polegała na tym, że jedni mają w szufladzie papier, a drudzy nie.
              • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 29.06.24, 12:40
                I ja też. Skoro ślub nie będzie do niczego potrzebny, to śluby kościelne pro forma wymrą śmiercią naturalną. Teraz jeszcze czasami rodzice młodym gadają: skoro i tak ślub, to weźcie prawdziwy (czyt. konkordatowy), potem jest etap co wam szkodzi, jak ochrzcicie. A tak, nie ma potrzeby ślubu, potem bez ślubu trudno ochrzcić i liczba figurantów w księgach zmniejsza się big_grin
      • katriel Re: Sens adopcji 29.06.24, 00:19
        > Coś się chyba pokręciło? Tam nie chodziło o adopcję, ale o przysposobienie.

        Wszyscy lewacy tak mówią, ale to jest klasyczna manipulacja językiem.
        W polskim prawie nie ma dwóch odrębnych pojęć "adopcji" i "przysposobienia". Adopcja i przysposobienie to jest dokładnie to samo. W mowie potocznej częstsza jest adopcja, ale kodeks rodzinny i opiekuńczy konsekwentnie posługuje się określeniem "przysposobienie" (choć zauważa, że instytucje zajmujące się wspieraniem procedury przysposobienia nazywają się ośrodkami adopcyjnymi, a nie np. przysposobiennymi).

        Jeśli dobrze rozumiem, zaklęcie "nie chodzi o adopcję, tylko o przysposobienie" w ustach statystycznego lewaka oznacza mniej więcej "nie chcemy, przynajmniej na razie, dawać parom homoseksualnym prawa - dotychczas zastrzeżonego dla małżeństw - do wspólnego adoptowania dzieci, a jedynie dopuścić, aby jeden partner z takiej pary mógł uzyskać pełnię praw rodzicielskich wobec dziecka drugiego partnera". Co jakiś sens ma, z przyczyn opisanych wyżej: w razie śmierci (albo nawet chwilowej niezdolności do sprawowania opieki) jedynego rodzica łatwiej wszystko ogarnąć, jeśli drugi faktyczny opiekun ma też formalne prawa. Tylko że jeśli tak do tego podejść, to zupełnie nie wiadomo, dlaczego mielibyśmy się ograniczać do związków partnerskich rozumianych jako mock-małżeństwo.
        Przecież ten sam argument (dać oficjalne prawa rodzicielskie faktycznemu opiekunowi, żeby w razie czego nie trzeba było kombinować) stosuje się też do sytuacji - wcale nierzadkich - kiedy małoletnimi dziećmi opiekują się wspólnie ich matka i babcia (która postanowiła wspierać porzuconą przez partnera córkę). Albo wdowiec i jego niezamężna siostra. Albo najstarsza trójka z siedmiorga sierot zupełnych w wieku 25, 22, 19, 15, 13, 9 i 6 lat. We wszystkich tych sytuacjach prawa rodzica może mieć tylko jedno z opiekunów, a w razie jego niespodziewanej śmierci pozostaje liczyć na zdrowy rozsądek sądu, który może (może!) nie wyśle dziecka na tułaczkę po placówkach pieczy zastępczej, skoro ma na podorędziu faktycznego opiekuna mającego z podopiecznym głęboką więź.

        Albo albo. Albo powinno się dać prawo wspólnego przyposabiania wszelkim komitetom, jakie się z takim pragnieniem zgłoszą, niezależnie czy to jest dwoje ludzi uprawiających ze sobą seks, czy matka z córką albo trójka rodzeństwa - albo uznać, że zdrowy rozsądek sądu wystarczy, ale wtedy parom homoseksualnym też on powinien wystarczyć.
        • mdro Re: Sens adopcji 29.06.24, 09:43
          O, jak maski czasem ładnie spadają...

          Babcia, siostra czy rodzeństwo są rodziną i nie mają żadnego problemu z przysposobieniem dziecka - są pierwszym wyborem, jeśli chodzi o opiekunów w razie śmierci rodzica, zwłaszcza jeśli do tej pory byli dla tego dziecka najbliższą rodziną. Nieformalny partner czy partnerka nie mają żadnej możliwości, by się dzieckiem zająć - także, podejrzewam, w przypadku związku różnopłciowego, tyle że w takim przypadku związek można sformalizować, a dziecko przysposobić.

          Ale dobro dziecka to ostatnie, o czym myślą prawaki, prawda?
          • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 09:51
            100/100!
        • bistian Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:15
          katriel napisała:

          > Jeśli dobrze rozumiem, zaklęcie "nie chodzi o adopcję, tylko o przysposobienie"
          > w ustach statystycznego lewaka oznacza mniej więcej "nie chcemy, przynajmniej
          > na razie, dawać parom homoseksualnym prawa - dotychczas zastrzeżonego dla małże
          > ństw - do wspólnego adoptowania dzieci, a jedynie dopuścić, aby jeden partner z
          > takiej pary mógł uzyskać pełnię praw rodzicielskich wobec dziecka drugiego par
          > tnera".

          Już pisałem, o co chodzi. Żeby te dzieci w razie śmierci rodzica, zostały z partnerem/partnerką i jego/jej dziećmi, w środowisku, które znają. Poza tym, majątek zmarłego/łej, też by się przydał tej drugiej osobie, jeżeli są dzieci, to dzieci dziedziczą, jeżeli dzieci nie ma, to ten majątek przepada i potem władza może wydać go komuś innemu, niekoniecznie optymalnie, albo zwyczajnie robić wałki. Według mnie, jest to skrajnie nie w porządku.
          W czasie wojny były takie sytuacje, gdzie obce sobie osoby, sprawowały nad sobą opieką, a po wojnie zostały jako pełnoprawni członkowie rodziny. To jest w porządku. Tutaj mamy dość podobny problem.

          Co do adopcji dzieci, to mnie śmieszy taki argument. Najczęściej będą to sytuacje wspólnego życia kobiet z ich dziećmi. Nie wyobrażam sobie dwóch facetów w podobnej sytuacji. Jeżeli mężczyzna zostałby z dziećmi, to raczej poszukiwanie partnerki czy partnera byłoby bardzo trudne, ponieważ panowie stawiają konkretny filtr.

          Przysposobienie i adopcja to nie to samo.
          • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:51
            > jeżeli są dzieci, to dzieci dziedziczą, jeżeli dzieci nie ma,

            Wątek jest o adopcji, więc zajmujemy się tylko sytuacjami, gdzie są jakieś dzieci.

            Jeśli rodzic z dzieckiem bierze ślub, to współmałżonek staje się automatycznie macochą/ojczymem dla tego dziecka. Pasierb/ica nie dziedziczy ustawowo, ale ojczym/macocha może uwzględnić pasierba/icę w testamencie, wtedy spadkobierca nie płaci podatku.



            • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:04
              A jak ojczym/macocha umrze nagle w drodze do notariusza?
      • jkl13 Re: Sens adopcji 29.06.24, 04:58
        Adopcja a przysposobienie to jest to samo. Przysposobienie to słowo formalne, prawnicze. Adopcja- potoczne. Ale znaczą dokładnie to samo.
        • koraleznasturcji Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:22
          jkl13 napisała:

          > Adopcja a przysposobienie to jest to samo.

          Niekoniecznie. W języku naturalnym pod pojęciem "adopcji" rozumie się najczęściej to, co w języku prawnym określane jest jako "przysposobienie pełne", a przysposobienie pełne nie jest jedyną istniejącą formą przysposobienia. Dlatego, w takim rozumieniu, każda adopcja jest przysposobieniem, ale nie każde przysposobienie jest adopcją.

          Przy adopcji dziecka partnera często najwięcej sensu ma przysposobienie niepełne (to, które pozwala dziecku na dziedziczenie po krewnych ze strony biologicznego rodzica).
    • heca7 Re: Sens adopcji 28.06.24, 22:41
      Jeśli biologiczny ojciec czy matka umierają a ten "nowy" rodzic dziecko zaczyna z drugim-biologicznym wychowywać jak swoje to czemu ma go nie adoptować? Dzięki temu dziecko będzie mogło dziedziczyć choćby jak po biologicznym. To decyzja tego człowieka i jeśli czuje, że chce to zrobić to czemu mu zabraniać?
      • babcia47 Re: Sens adopcji 28.06.24, 22:58
        W przypadku zwiazku hetero nie ma niby problemu choc przy naszym systemie adopcyjnym to nie dość że trwa długo to jeszcze tyle problemów wynajdą ze szok. Gorzej jest w przypadku par jednoplciowych a w nich wychowuje się już kilkadziesiąt tysięcy dzieci . W trakcie zycia partnera nie ma możliwości a w razie jego śmierci tez nikt nie pozwoli na adopcje raczej, nawet gdy dziecko przez nia/jego wychowywane od urodzenia
      • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:08
        > Dzięki temu dziecko będzie mogło dziedziczyć choćby jak po biologicznym.

        Ale również będzie miało obowiązki takie jak wobec rodzica biologicznego, gdy dorośnie.

        > To decyzja tego człowieka i jeśli czuje, że chce to zrobić to czemu mu zabraniać?

        A dlaczego mu pozwalać? Sąd pyta o zgodę na adopcję już 13-latka. Czy taki 13-latek ma rozeznanie, jaki wpływ będzie miała ta decyzja na jego przyszłość?

        Przykład:

        Mały Zdzisiu został półsierotą w wieku 3 lat. Jego matka po 2 latach żałoby zakochała się i poślubiła przystojnego Salwadora. Nalegała na adopcję 6-letniego Zdzisia przez Salwadora, na co zgodził się Salwador i sąd. Mijał czas. Zdzisio wyrósł na zdolnego naukowca, który dostał nagrodę Nobla za odkrycie ważnego lekarstwa i stał się sławnym i bogatym człowiekiem. Tymczasem jego matka rozwiodła się z Salwadorem, gdyż ją zdradzał, bił i wyganiał z domu na mróz i skwar.

        Zdzisław pracując w laboratorium zaraził się zjadliwym patogenem i zmarł. Jego majątek został podzielony pomiędzy matkę i ojca adopcyjnego. Koniec.
        • babcia47 Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:55
          Bil matkę, o dziecku nie ma mowy. Pozatym obecnie juz mozna rozwiązać obowiazek alimentacyjny wobec " wyrodnego" rodzica biologicznego wiec pewnie również wobec adopcyjnego . Koniec
          • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 00:02
            Tu niczego nie można rozwiązywać, bo Zdzisław nie żyje, a człowiek, który skrzywdził jego biomatkę dostanie połowę nagrody Nobla...
            • babcia47 Re: Sens adopcji 29.06.24, 00:47
              Widac Zdzisław za życia nie uznał Salwadora za wyrodnego rodzica i nie rozwiązał z nim stosunkow adopcyjno- rodzicielskich . Może wobec niego Salwador byl w porządku a niedola matki nie zdobila na nim wrażenia, coż wyrodny syn
            • thank_you Re: Sens adopcji 29.06.24, 00:53
              To niech napisze testament, w którym wydziedziczy Salwadora, proste.
              • demodee Re: Sens adopcji 30.06.24, 09:38
                > To niech napisze testament, w którym wydziedziczy Salwadora, proste.

                Zdaje się, że wydziedziczenie spadkobiercy ustawowego nie jest wcale proste...
                • iwles Re: Sens adopcji 30.06.24, 09:50
                  demodee napisała:


                  > Zdaje się, że wydziedziczenie spadkobiercy ustawowego nie jest wcale proste...

                  Ale nie niemożliwe.


                • thank_you Re: Sens adopcji 30.06.24, 11:09
                  W tej opisywanej przez Ciebie sytuacji? „ Tymczasem jego matka rozwiodła się z Salwadorem, gdyż ją zdradzał, bił i wyganiał z domu na mróz i skwar.”

                  Owszem, jest. Już gubisz się w tych swoich historiach, co? A mówili, a obiecywali, że trollowanie takie przyjemne.
    • babcia47 Re: Sens adopcji 28.06.24, 22:52
      Dzis usłyszałam taki przyklad ktory szczegolnie do mnie przemawia. Para wychowuje wspólnie od małego dziecko i obie osoby z wzajemnością sa z dzieckiem związane uczuciowo. Umiera rodzic biologiczny i nagle uaktywniają się biologiczni dziadkowie ktorym nie podobał się związek ich dziecka i na siłę rozdzielają dziecko z rodzicem " socjalnym" unieszczęśliwiając oboje przy czym sami sa dla dziecka praktycznie osobami obcymi i starszymi, nie rokują stałej opieki.
      Jest jeszcze inna sprawa. Bywa ze dwie panie korzystają z uprzejmości kolegów, bywa ze gejów, i dokonują na sobie inseminacji ich nasieniem by wraz z partnerką wychowywać dziecko/ dzieci. W metryce ojciec jest NN, tak omijają obecne durne zakazy ale w razie śmierci matki biologicznej ta druga staje się osobą obcą bo w dokumentach nie istnieje a dziecko pełną sierotą
      • cranberries1983 Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:17
        dziadkowie nie mają nic do gadania

        przyklad o lesbijkach - w akcie figurje tylko matka i NN, czyli jak matka umiera to jej partnerka jest obca
        • babcia47 Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:59
          Jeseli dziecko widnieje jako sierota ale ma biologicznych dziadków to maja prawo wystąpić o opiekę nad dzieckiem i sąd prędzej im ja przydzieli niz jednoplciowemu partnerowi. A w przypadku przysposobienia jednak partnerka będzie miała możliwość przejąć opiekę nad dzieckiem kyore wychowuje od urodzenia
          • babcia47 Re: Sens adopcji 29.06.24, 00:04
            Dziewczyny ktore byly w Sejmie i rozmawiały z Sawickim wspólnie wychowują 4vdzieci. Każda jest matka biologiczna dla 2 ale właśnie się obawiają ze w razie nieszczęścia rozdzielą je z dwojka dzieci partnerki. Zaznaczam że nie wiem kto byl ojcem tych dzieci i nie na to nic wspólnego z przykładem ktory przytoczyłam wyzej. O tym wyzej słyszałam od znajomej pary, ze w ten sposób mają swoje dzieci
    • abria Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:01
      Chodzi o handel ludźmi.

      40+ bezdzietna feministka będzie mogła sobie pojąć za żonę 22-letnią Filipinkę.
      Filipinka urodzi dziecko, a feministka nabędzie do niego prawa.
      Potem nastąpi rozwód: Filipinka dostanie obywatelstwo UE i jednocześnie powie, że ona nie chce się tym dzieckiem opiekować i sobie pójdzie, a feministka już nie będzie bezdzietna.
      • grruu2.0 Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:05
        Dokładnie tak robi masa facetów po rozwodach, już sie nie chcą opiekować
        • abria Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:20
          Ale to sa ojcowie, a ja pisze o handlu ludzmi
      • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:09
        Ale gdzie w Twoim przykładzie jest adopcja?
        • abria Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:20
          Podczas slubu
      • babcia47 Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:34
        Tyle ze z dzieckiem jie będzie mogła się rozwieść i na zawsze już Filipinka zostanie jego matką z wszelkimi konsekwencjami np alimentacyjnymi wiec teorie troche diabli biorą i szwankuje
        • abria Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:20
          Nie wiemy jak bedzie, bo nie wiemy jaki zakres bedzie miec taka adopcja.
          • babcia47 Re: Sens adopcji 29.06.24, 14:52
            Moze ja się nie znam ale nie da się zatrzeć rodzicielstwa biologicznego a w końcu rodzac dziecko Filipinka będzie natka biologiczną bo inaczej wszystkie te fikolki nie miałyby sensu. Hopotetyczna feministka moze stać się drugim rodzicem tylko dlatego ze żeni się z biologicznym wg twojego założenia. Jakie by nie byly dalsze losy tej trójki Filipinka pozostanie biologiczną matka dziecka z wszelkimi obowiązkami wobec niego i jedynie moze go wydziedziczyć w testamencie pod warunkiem że wykaże skrajną niewdzięczność potomka wobec siebie inaczej choc zachowek dziecku sue nalezy a wczesniej oczywiście wszelakie alimenty
            • abria Re: Sens adopcji 29.06.24, 15:18
              No i co z tego ze jakas filipinka bedzie gdxies daleko i w papierach, jak matka bedzie tez feministka. Bo o to tu chodzi: zeby matki byly 2.
              • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 29.06.24, 16:09
                Doczytaj, czym jest surogacja, bo na razie walczysz z feminizmem za pomocą głupoty. Surogatka nie jest matką dziecka ani w sensie biologicznym, ani prawnym i uwaga: nie chce nią być, chce tylko dostać kasę.
                • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 10:06
                  urogatka nie jest matką dziecka ani w sensie biologicznym, ani prawnym i uwaga: nie chce nią być, chce tylko dostać kasę


                  wg np. prawa polskiego (ale to dotyczy też wielu innych krajów UE), matką jest ta która urodziła - zatem matką jest surogatka

                  nawet jeżeli jajeczko będzie tej 40+ feministki

                  zaatem w opisywanym przypadku, ślub z surogatką, bedzie idealnym rozwiązaniem i może się okazać że najtańszym, gdyż bardzo biedna Filipinka chętnie da się wykorzystać w ten sposób "za darmo", byle tylko zostać obywatelką UE
                  • arthwen Re: Sens adopcji 30.06.24, 19:22
                    Ale to nie ma większego znaczenia jak jest wg prawa polskiego tylko jak jest wg prawa kraju, gdzie się rodzi dziecko. A w krajach, gdzie surogacja jest dozwolona, to w akt urodzenia wpisuje się nie surogatkę tylko rodzica dziecka. I jak przyjeżdżasz do Polski z takim dzieckiem i aktem, to urzędnik nie ma żadnej przesłanki, żeby twierdzić, że nie urodziłaś tongue_out
                    • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 19:42
                      ależ ty nie rozumiesz o czym piszę: ja piszę o tym, że dopuszczenie w prawie polskim 2 matek i adopcji przez drugą matkę, doprowadzi do handlu ludźmi, czyli do tego, że łatwo i tanio będzie można wziąć ślub z jakaś biedną Filipinką, ona przyjedzie do PL, dostanie obywatelstwo PL, urodzi jakiejś bezdzietnej 40+ dziecko, ta 40+ nabędzie prawa do dziecka, a Filipinka z obywatelstwem wyjedzie potem np. do Niemiec, bo to dziecko i tam nie będzie ją obchodziło
                      • iwles Re: Sens adopcji 30.06.24, 19:50

                        Ale żeś wymyśliła 🤣
                        I twiedzisz, ze to będzie na ogromną skalę ? Jakie statystyki przewidujesz? Może podeprzyj się danymi któregoś państwa, gdzie surogacja jest legalna?
                        • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 19:55
                          Może podeprzyj się danymi któregoś państwa, gdzie surogacja jest legalna?

                          Nawet tam, gdzie surogacja jest legalna dochodzi do takich sytuacji. Surogatce trzeba zawsze zapłacić, a nie każda jest bogata by mieć tyle pieniędzy. Dość łatwo jednak "zapłacić" równie biednej surogatce obywatelstwem.

                          A tam gdzie surogacja jest nielegalna - jak w PL - handel ludźmi zaraz zacznie kwitnąć na całego. Sama bym skorzystała z takiej opcji, gdyby mi była potrzebna.
                          • iwles Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:16

                            No ale daj jakieś statystyki, bo samo twoje zapewnienie "ja wójt wam to mówię" jest śmieszne.
                          • cranberries1983 Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:21
                            a jak chcesz zapłącić obywatelstwem?
                            emigrantka nie dotanie go za urodzenie dziecka
                            • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:28
                              emigrantka nie dotanie go za urodzenie dziecka

                              dostanie go za slub, bo to bedzie clue tego oszustwa, jednoczesnie slub umozliwi nabycie praw do dziecka drugiej "matce"
                              • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 21:33
                                ps. rozumiem, że z kłamstwa o 'sytuacjach włoskich" trudno się wykręcić, więc uznajemy je za niebyłe? big_grin
                                • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 21:37
                                  , że z kłamstwa o 'sytuacjach włoskich" trudno się wykręcić

                                  piszę dużo tu o rozwiązaniach włoskich, które są bardzo dobre jeżeli chodzi o te adopcje walkę z surogacją i dlatego omyłkowo wpisałam je zamiast Hiszpanii
                                  • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 21:47
                                    abria napisała:

                                    > , że z kłamstwa o 'sytuacjach włoskich" trudno się wykręcić
                                    >
                                    > piszę dużo tu o rozwiązaniach włoskich, które są bardzo dobre jeżeli chodzi o t
                                    > e adopcje walkę z surogacją i dlatego omyłkowo wpisałam je zamiast Hiszpanii
                                    Aha big_grin I mówisz, gdzie o tych sytuacjach słyszałaś? Chętnie też posłucham/poczytam. Język nie jest problemem.
                      • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:06
                        I tak się martwisz o biedną Filipinkę, która da nogę do Niemiec? big_grin
                      • arthwen Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:57
                        abria napisała:

                        > ależ ty nie rozumiesz o czym piszę: ja piszę o tym, że dopuszczenie w prawie po
                        > lskim 2 matek i adopcji przez drugą matkę, doprowadzi do handlu ludźmi, czyli d
                        > o tego, że łatwo i tanio będzie można wziąć ślub z jakaś biedną Filipinką, ona
                        > przyjedzie do PL, dostanie obywatelstwo PL, urodzi jakiejś bezdzietnej 40+ dzi
                        > ecko, ta 40+ nabędzie prawa do dziecka, a Filipinka z obywatelstwem wyjedzie p
                        > otem np. do Niemiec, bo to dziecko i tam nie będzie ją obchodziło

                        Ależ rozumiem co masz na myśli, tylko uważam, że to z palca wyssany problem, bo łatwiej i mniej problematyczne jest tę samą Filipinkę po prostu zatrudnić jako surogatkę.
                        • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 21:28
                          łatwiej i mniej problematyczne jest tę samą Filipinkę po prostu zatrudnić jako surogatkę


                          oczywiście ze nie zawsze jest łatwiej:
                          1) niektóre kraje juz te akty podwazaja
                          2) i to kosztuje mnóstwo pieniedzy

                          ludzi już teraz biorą śluby za kasę:
                          prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/403745,na-fikcyjnym-malzenstwie-mozna-szybko-zarobic-i-duzo-stracic.html

                          za chwilę biedne bezdzietne zaczną tak brac sluby z surogatkami, oferuja im jako zaplate obywateltwo Polski i prawo do pobytu w UE

                          • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 21:32
                            To wbrew pozorom nie kosztuje aż takiego ogromu pieniędzy.
                            Nie da się podważyć aktu urodzenia dziecka, które jest biologicznie dzieckiem osoby rejestrującej je. Bo jak, na jakiej podstawie?
                            • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 21:36
                              jakoś Włosi potrafią to zrobić a nawet ukarać za to:

                              "Włoski parlament zatwierdził ustawę kryminalizującą osoby, które wyjeżdżają za granicę, aby mieć dzieci poprzez skorzystanie z usług surogatek."
                              • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 21:44
                                I jak chcą udowodnić korzystanie z surogatki?
                                • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 22:19
                                  I jak chcą udowodnić korzystanie z surogatki?

                                  Nie wiem - może będa badać czy był poród.
                            • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 22:20
                              Bo jak, na jakiej podstawie?

                              Włosi najwyraźniej maja na to jakiś pomysł - zapewne wystarczy badanie ginekologiczne.
                              • arthwen Re: Sens adopcji 03.07.24, 08:48
                                Pomysł włoski to właśnie zażądanie badań genetycznych.
                                W przypadku jak surogatka rodzi dziecko z jajeczka kobiety wpisanej potem jako matka, to nic nie da i tyle twojego "jakiegoś pomysłu".
                                • abria Re: Sens adopcji 03.07.24, 09:44
                                  dziś nie da, ale nadal to przestępstwo i dobrze zeby ci ludzie bali sie potem codziennie ze ktoś ich złapie

                                  zreszta prędzej czy później ktoś się wsypie - typu skrzywdzona surogatka pójdzie na policję - i będzie tez mozna złapać bezdzietna feministke na oszustwie i ja wsadzic do pudla, a dziecko przekazac prawowitej matce (matka jest ta, ktora urodzila)
                                  • arthwen Re: Sens adopcji 03.07.24, 12:50
                                    Faszyści jak widać zawsze zostaną faszystami.
                                  • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 03.07.24, 14:34
                                    Jak surogatka po porodzie ma zamiar udowodnić, że biologicznie nie jej dziecko jest jej?
              • babcia47 Re: Sens adopcji 29.06.24, 23:09
                W pierwszym wpisie założyłaś ze Filipinka jest matką biologiczną czyli ma związek genetyczny z dzieckiem a " feministka" zeni sue z nią dla picu i adoptuje dziecko co faktycznie ma na celu hadlel żebym towarem czyli pozyskanie dziecka czyli jak się domyślam plqci Filipince i rozwodzi się z nią zachowując opiekę nad dzieckiem. To ci grzecznie wyjaśniam ze w takiej sytuacji nie ma możliwości wymazac biologicznego rodzicielstwa i zatrzeć wynikających z tego obowiązków wobec dziecka. Inna sytuacja jest w przypadku surogatki ktora tylko nosi i rodzi dziecko genetycznie obce i takie sytuacje nie sa niczym nadzwyczajnym bo sq legalne w wielu państwach zarówno gdy sa odpłatne jak i kiedy ktos to robi by pomóc parze ktora ma problem z urodzeniem dziecka. Ta sprawa jest juz uregulowana na wiele sposobów i tu nie ma co wywarzać otwartych drzwi. Pomijam już zupelnie fakt ze taka osoba, " feministka", moze sobie sama urodzić dziecko nie musi sięgać prawa ręką do lewego ucha. Nawet nie musi fizycznie wchodzić w kontakt z mezczyzna bo od dawna medycyna zna możliwość sztucznego zapłodnienia powierzonym nasieniem
                • babcia47 Re: Sens adopcji 29.06.24, 23:18
                  Tak przy okazji o ile się nie mylę to wszystkie dzieci Ronaldo urodzily surogatki i chyba 2 M. Jacksona
                • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 10:09
                  biedna Filipinka, która zostanie surogatka i żoną, zeby dostać obuwatelstwo UE, nie będzie musiała oczywiście płacić zadnych alimentów, gdyż nie będzie jej na to stać

                  albowiem ta polska zasada, że alimenty płaci sie od "mozliwości zarobkowych" nie obowiazuje w innych krajach

                  zreszta nic nie bedzie usiala placic, gdyz wtedy moglaby zaczac sprawiac problemy i zadna bezdzietna feministka 40+ o nic jej nie pozwie
      • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:39
        Na Filipinach to zdaje się surogacja jest legalna, więc po co feministka ma brać ślub z tą Filipinką?
        • abria Re: Sens adopcji 29.06.24, 12:58
          Ale do PL trudno takie dziecko przemycic. A dzieki slubowi i adopcji z tym zwiazanej (bo to umozlieia de facto adopcje ze wskazaniem) bedzie to latwe.
          • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 15:11
            W ogóle nie musisz przemycać - zgłaszasz się z aktem urodzenia zagranicznym, w którym figurujesz jako matka i nikt nawet nie piśnie tongue_out
            • abria Re: Sens adopcji 29.06.24, 15:18
              Ale nie w kazdym kraju to przejdzie
              • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 15:21
                W jakim kraju niby nie honorują zagranicznego aktu urodzenia dziecka?
                • abria Re: Sens adopcji 29.06.24, 15:30
                  Wlochy juz wydaja wyroki nie uznajace takich aktow
                  • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 15:45
                    Z tego co czytam, to mogą zażądać przeprowadzenia badań genetycznych. Czyli wystarczy, że jesteś dawczynią jajeczka, które nosi surogatka - czyli biologicznie jesteś matką, mimo że nie rodziłaś.
                    • abria Re: Sens adopcji 29.06.24, 15:58
                      Moze moga moze nie moga, ktorz to wie. A przy dwoch matkach handel ludzmi w pelni prawa.
                      • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 29.06.24, 16:07
                        Nie musisz nikim handlować, jedziesz do kraju, w którym legalnie surogatka nosi twoje dziecko i wracasz z dzieckiem. Jak mają udowodnić, że dziecko, które genetycznie jest twoje jednak takie nie jest? Urzędnik oceni stan krocza? No litości...Surogacja nie ma nic do kwestii adopcji dziecka.
                        • abria Re: Sens adopcji 29.06.24, 16:55
                          Ma ma
                          • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 29.06.24, 17:10
                            Ale co ma? Gdyby surogatka chciała wychowywać urodzone przez siebie dziecko, to nie byłaby surogatką. Poszłaby do banku spermy i miałaby własne. Jeśli boisz się, że dwie kobiety będą wychowywać dziecko, to...w Polsce robią to od dawna, tylko bez uregulowanej sytuacji prawnej, więc dziecko mieszka kilkanaście lat z teoretycznie obcą mu osobą. Bo tak jest po Bożemu, a dobro dziecka nikogo nie obchodzi.
                          • babcia47 Re: Sens adopcji 29.06.24, 23:16
                            Guzik ma, i jak pisze nick od dawna jest stosowane nawet w Polsce co przytoczyłam wyżej. Kohiety żyjące razem gdy chcą mieć dziecko korzystają z uprzejmości swoich znajomych nawet gejów którzy dostarczają im nasieniem i nie potrzebują nawet biegać po lekarzach by zajść w ciążę, urodzić dziecko jednej z partnerek. Problemem dla nich jest tylko ze w takiej sytuacji druga dla dziecka wg prawa jest osobą obcą w razie czego. Ojca sie oczywiście nie ujawnia w metryce bo z góry nie ma spełniać żadnej roli w życiu dziecka. Q gdyby nawet kial to co z jego partnerem?
                            • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 29.06.24, 23:42
                              A wyobrażasz sobie oburzenie, jakby dziecko miało opiekę naprzemienną: dwie lesbijki - dwóch gejów (co jak najbardziej jest możliwe i zgodne z prawem, jeśli pan zapłodni panią i oboje będą mieli prawa rodzicielskie) big_grin
                              A co lepsze, nawet jakby się oburzeni Reytanem w sądzie rodzinnym kładli, to zgodnie z prawem...to nie są związki, tylko przyjaciółka mamy i kolega taty, nawet nie muszą być zameldowani. No żadnych podstaw, żeby zabrać dzieciaka big_grin
                              • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 10:16
                                to akurat ok, bo nadal te dzieci mają rodziców

                                natomiast w opisywanym przeze nie przypadku 2 matek - szybko dojdzie do handlu ludzmi
                                • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:08
                                  Nawet czworo rodziców. Czepiłaś się tego handlu ludźmi w momencie, kiedy nie masz na to żadnych dowodów. W którym kraju z legalnymi związkami tej samej płci niby kwitnie taki rodzaj handlu?
                                  • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:32
                                    Czepiłaś się tego handlu ludźmi w momencie, kiedy nie masz na to żadnych dowodów.

                                    ale dowody nie są na chwilę obecną potrzebne - to zagrozenie ktore dostrzegam i nie tylko zreszta ja, a prawo powinno wybiegac naprzod, zanim powstanie mafia handlujaca w ten sposob ludzmi - a ja juz slyszalam o takich przypadkach we Włoszech
                                    • iwles Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:35
                                      Ahaaaa, ty słyszałaś....
                                    • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:47
                                      Ciekawe, ciekawe...zwłaszcza, że we Włoszech pary homoseksualne nie mogą adoptować dzieci, a tym samym podła włoska feministka nie "kupi" sobie dziecka za obywatelstwo big_grin
                                      • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:50
                                        a tym samym podła włoska feministka nie "kupi" sobie dziecka za obywatelstwo

                                        no i bardzo dobrze i tak powinno pozostac tez w PL
                                        • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:57
                                          Ale podobno słyszałaś o takich przypadkach we Włoszech. Czy ci, od których o nich słyszałaś są teraz z Tobą w pokoju? Bo w realu nie ma możliwości zaistnienia sytuacji, o której "słyszałaś".
                                          • abria Re: Sens adopcji 30.06.24, 21:32
                                            Ale podobno słyszałaś o takich przypadkach we Włoszech.

                                            pomylilam z Hiszpania
      • buldog2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 22:20
        Dlaczego w tym paczłorku nie ma śladu plemników ojca biologicznego?
    • ichi51e Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:12
      Tak może głupio napisze ale z miłości? Albo np bo ma majątek który chciałby komuś zapisać? Bo czuję więź z dzieckiem?
      • cranberries1983 Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:18
        to jest chyba najlepsze odpowiedź!
      • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:19
        > Tak może głupio napisze ale z miłości?

        Jak się kocha, to żadnych papierów nie potrzeba!

        > Albo np bo ma majątek który chciałby komuś zapisać?

        No to przecież może zapisać majątek w testamencie, zakazu nie ma.
        • angazetka Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:24
          Uhm, żadnych papierów nie trzeba, ale jednak ludzie sluby biorą.
        • babcia47 Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:38
          demodee napisała:

          > > Tak może głupio napisze ale z miłości?
          >
          > Jak się kocha, to żadnych papierów nie potrzeba!
          >
          > > Albo np bo ma majątek który chciałby komuś zapisać?
          >
          > No to przecież może zapisać majątek w testamencie, zakazu nie ma.

          Aż tu nagle.. pojawia się biologiczna rodzina zmarłej i podważa testament na wszelkie możliwe sposoby z chciwości lub zwykłej ludzkiej złośliwości. Takie historie zdarzały się już nagminnie gdy oqrtner, niezależnie od płci bywal pozbawiany majątku wspólnie zgromadzonego przez parę. Do tego oczywiście dochodzą kosmiczne podatki
          • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:51
            > Aż tu nagle.. pojawia się biologiczna rodzina zmarłej i podważa testament na wszelkie możliwe sposoby z chciwości lub zwykłej ludzkiej złośliwości.

            No to oczywiste, że jeśli zmarła osoba zapisała całość osobie spoza rodziny, to ta rodzina występuje o zachowek. Ty byś tak nie zrobiła?
            • angazetka Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:57
              Spoza rodziny. Brawo, sam to napisałeś.
              A chodzi o to, by dziecko, które osobą wychowywała i które kocha, było jej rodzina.
              • babcia47 Re: Sens adopcji 29.06.24, 00:10
                Bylo rodzina w świetle prawa bo faktycznie juz jest i by nikt po sieroce grosze ręki nie wyciągał. Tym bardziej że majątek moze byc zapisany dla dziecka ktore nie jest nim biologicznie ale faktycznie byla przez zmarłego wychowywana i uznawana za dziecko od urodzenia. Majatek byl zarabiany z myślą o przyszłości tego dziecka
      • grruu2.0 Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:36
        I jeszcze kwestia kolejnych dzieci - żeby wszystkie były równe
      • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 29.06.24, 12:51
        ichi51e napisała:

        > Tak może głupio napisze ale z miłości?
        Dla normalnych ludzi to oczywiste. Ludzie pokroju autorki pod płaszczykiem ochrony dzieci maskują zwierzęcy instynkt, który nakazuje się rozmnażać i dbać tylko o biologiczne potomstwo. Wszystko co dalej, jakieś miłowanie bliźniego i adopcje to już lewackie wymysły.
        • buldog2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:57
          Ludzie pokroju autorki pod płaszczykiem ochrony dzieci maskują zwierzęcy instynkt, który nakazuje się rozmnażać i dbać tylko o biologiczne potomstwo.

          Tak uważasz?
          Nie, argumentacja nie sprowadza się do tego, i zasadniczo inny jest motyw założenia wątku.
          • iwles Re: Sens adopcji 30.06.24, 21:08
            buldog2 napisał:

            > zasadniczo inny jest motyw założ
            > enia wątku.

            A skąd wiesz? Jesteś alter ego demodee?
            Czy pracujecie na tej samej farmie?

            • buldog2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 22:15
              Ona kiedyś napisała, pod innym nickiem, że "śledzę jej nicki".
              A jest ich legion, bo taką już mają naturę (właścicielkę).
              Tak, "śledzę", i stąd wiem.
      • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 29.06.24, 13:00
        "Z miłości" ma jeszcze jedne aspekt: hipotetycznie kocham x, jest cudowny. X też mnie kocha, ale nie oszukujmy się, najważniejsze są dzieci, które wychowuje sam po śmierci ich matki. Jeśli adoptuję jego dzieci, to x zyskuje poczucie, że w razie czego najważniejsze dla niego osoby nie będą upychane po pieczach zastępczych, tylko zostaną w swoim środowisku, z osobą, której x ufa. Dla mnie to przejaw miłości do x.
    • cranberries1983 Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:15
      Patrz Pierce Brosnan

      zeby stworzyc rodzine
      po to zeby wziąć odpowiedzailność za dziecko partnera
      • demodee Re: Sens adopcji 28.06.24, 23:19
        Ale co Pierce Brosnan?
        • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 09:40
          Adoptował dzieci swojej pierwszej żony. Która zmarła. Ale dzięki temu, że adoptował jej dzieci, to nadal miały jednego rodzica, a nie zostały pełnymi sierotami.
          • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:59
            > Adoptował dzieci swojej pierwszej żony. Która zmarła.

            Adoptował po śmierci żony? Ale ja też jestem za tym, żeby sąd traktował macochę/ojczyma jako pierwszy wybór do adopcji.
            • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:04
              Nie. Adoptował jak się z nią ożenił.
              • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 29.06.24, 12:55
                Warto dodać, że sam znał uroki wychowywania przez paciotków: najpierw dziadkowie, potem wujostwo i klasycznie, po brytyjsku, internat.
    • thank_you Re: Sens adopcji 29.06.24, 00:56
      Żeby być formalnie rodziną.
    • cegehana Re: Sens adopcji 29.06.24, 07:00
      Mniej więcej taki sam jak małżeństwa. Jak wszystko gra to papierek jest niepotrzebny, jak coś nie gra czy to od strony finansowej czy formalnej to ten papier się czasem przydaje, a życie pisze różne scenariusze.
    • pseudo_stokrotka Re: Sens adopcji 29.06.24, 07:29
      Mój tata nie był adoptowany przez moją babcię, bo przecież to nic nie zmienia...
      Wychowywała go od 3. roku życia. Po jej śmierci okazało się (oczywiście), że w świetle dziedziczenia tata jest obcą osobą, a 1/4 jego domu odziedziczyła kuzynka babci. Fajnie?
      • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 07:39
        > Fajnie?

        Ale że odziedziczyła dom Taty, który jeszcze żył? Musisz mi to jakoś rozrysować albo kawę następną sobie zrobię...
        • ichi51e Re: Sens adopcji 29.06.24, 07:56
          Po przeczytaniu tego postu już się nie dziwę ze wątek został założony uncertain
        • pseudo_stokrotka Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:30
          Rozrysuj sobie.
          Tak, kuzynka odziedziczyła 1/4 domu taty, który żył, i jego żyjącego ojca. Pozostałe 3/4 należało do tego właśnie ojca, czyli męża babci. Mój tata nie dostał nic, gdyż w świetle prawa był całkiem obcą osobą dla babci.
          Rozumiesz już?
          • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:50
            Rozumiem, że po śmierci babci 3/4 domu, odziedziczył mąż babci. Ponieważ babcia nie miała dzieci, to 1/4 dostała najbliższa krewna, gdyż babcia nie sporządziła testamentu na rzecz pasierba.

            Tylko nie pojmuję, dlaczego nazywasz ten dom "domem taty". Przecież on do śmierci swego ojca (męża babci) żadnych praw właścicielskich do domu nie miał!
            • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 09:43
              Aha, a ty domu/mieszkania rodzinnego, w którym się wychowałaś nie nazywasz "swoim domem" tylko domem matki i ojca, do którego nie masz żadnych praw właścicielskich. I mówisz tak za każdym razem, jak w rozmowie porusza się kwestię tego domu/mieszkania.
              • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:05
                > Aha, a ty domu/mieszkania rodzinnego, w którym się wychowałaś nie nazywasz "swoim domem" tylko domem matki i ojca, do którego nie masz żadnych praw właścicielskich.

                No, do domu moich rodziców, którzy żyją, to ja nie mam żadnych praw właścicielskich, bo mi go nie podarowali. I nie mówię o nim "mój dom", bo tak, to mówiłam jak byłam mała. Potem, jak wynajmowałam mieszkanie, to mówiłam, że "idę do domu", albo "idziemy do ciebie czy do mnie" chociaż nie miałam praw właścicielskich do tego mieszkania.

                Więc sformułowanie "mój dom" w znaczeniu potocznym nic nie mówi o prawach właścicielskich mówiącego do danej nieruchomości...
                • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:12
                  To czemu się czepiasz określenia "dom taty"?
                  • is-laura Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:24
                    Skoro dyskusja toczy się wokół kwestii prawnych, to wprowadzanie pojęcia potocznego " dom taty" wprowadza zamieszanie
                    • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:29
                      Dla mnie jest to oczywiste, że chodziło o dom rodzinny ojca pseudo_stokrotki.
                      • pseudo_stokrotka Re: Sens adopcji 29.06.24, 14:24
                        Jasne, że chodziło o dom rodzinny taty, nie o stan prawny, ale to chyba oprócz watkodajki wszyscy zrozumieli. Ale to akurat nikogo nie dziwi.
    • iwles Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:00
      "drugi rodzic nic nie wnosi do dobrostanu tego dziecka, nieprawdaż?"

      Wnosi baaaardzo dużo. Jest to poczucie bezpieczeństwa dziecka, a tym samym spokój rodzica biologicznego, w razie np. jego śmierci (tego rodzica).
      • thank_you Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:23
        Jest to także spokój drugiego rodzica, który wkłada 100% siebie w wychowanie i rodzinę: emocjonalnie, logistycznie, finansowo, towarzysko. Bierze odpowiedzialność w 100% za to dziecko a nie jakieś: pitu pitu.
        • grruu2.0 Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:24
          I jest równość między ewentualnym rodzeństwem.
          • thank_you Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:27
            Też. U nas to była inicjatywa męża, dla którego w sumie to był warunek sine qua non, bo nie wyobrażał sobie dać z siebie 100% i nie być formalnie ojcem (właśnie na wypadek tych różnych historii, które dzieją się częściej niż te opisywane przez trolla).
            • grruu2.0 Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:35
              To też zabezpiecza przed ewentualnym odpałem drugiej strony - w końcu zawsze mogłaś poznać kogoś z lepszymi wekslami wink Bez przysposobienia można ileś lat wychowywać dziecko, mieć z nim silne więzi i w razie rozstania nie mieć prawa nawet do kontaktów z nim
              • thank_you Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:53
                Dokładnie, to wszystko pojawiło się w naszych rozmowach. Trzeba być nieźle krótkowzrocznym, aby tego nie rozumieć.
      • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:39
        > Wnosi baaaardzo dużo. Jest to poczucie bezpieczeństwa dziecka, a tym samym spokój rodzica biologicznego, w razie np. jego śmierci (tego rodzica).

        W mojej opowieści o Dolores (nie całkiem mojej, oczywiście), bezpieczeństwo dziecka wzrasta o tyle, że Hubert, mąż matki, nie pił, a niepijący rodzic to w niektórych środowiskach ogromna wartość. I to jest koniec zalet adopcji, jeśli chodzi o Dolores. Matka mogłaby oczywiście zgodzić się na zamieszkanie córki u swoich rodziców lub teściów, co by pewnie dziecku wyszło a dobre, ale się nie zgodziła.

        > spokój rodzica biologicznego, w razie np. jego śmierci (tego rodzica).

        Tylko wtedy, gdy dziecko nie ma żadnych innych krewnych. Normalnie, gdy jest rodzina, to opiekę nad naturalną sierotą przejąć mogą dziadkowie lub wujostwo/stryjeństwo, o czym decyduje sąd.
        • grruu2.0 Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:42
          W takim razie invitro i surogacja na samotnych to żadne problem, bo przecież jeden rodzic wystarcza
        • asia_i_p Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:54
          Był taki odcinek House'a, gdzie okazało się, że jedyną słuszną dietą dla pewnej pani jest ciasto czekaladowe. To nie znaczy, że inni też powinni je wpieprzać od rana do wieczora.

          Co do końcówki twojej wypowiedzi, dziecko nie jest rybą ani jaszczurką. Już kotu i psu nie jest wszystko jedno, kto się nimi opiekuje.
          • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:12
            > Już kotu i psu nie jest wszystko jedno, kto się nimi opiekuje.

            Nie wiem, jak z kotami i jaszczurkami, ale dziecku na wczesnym etapie rozwoju jest wszystko jedno, kto się nim opiekuje, byleby opieka sprawowana była dobrze i stabilnie. To może być matka lub ojciec, babka lub dziadek albo opłacana osoba profesjonalna. Oczywiście im więcej różnych wujków i kuzynek wobec małego dziecka, tym lepiej, ale musi być jedna, która stanowi filar wszechświata, wcale nie biomatka...
            • iwles Re: Sens adopcji 29.06.24, 12:22
              demodee napisała:

              > dziecku na wczesnym etapie rozwoju j
              > est wszystko jedno, kto się nim opiekuje, byleby opieka sprawowana była dobrze
              > i stabilnie. To może być matka lub ojciec, babka lub dziadek albo opłacana osob
              > a profesjonalna.


              No jednak nie. Gdyby to było takie oczywiste, to po co byłyby w ogóle adopcje, skoro domy dziecka całkowicie by wystarczały.

            • asia_i_p Re: Sens adopcji 29.06.24, 12:45
              I może być tak, że tym filarem jest partner/ partnerka biomatki. Albo jednak rola jest podzielona między oboje wychowujących - też się zdarza.

              Nawet niemowlakowi nie jest wszystko jedno, czy matkę przy nim zastępuje ktoś, z czyim głosem, zapachem, dotykiem jest oswojony czy ktoś zupełnie nowy. Przy starszym dziecku dochodzą nawyki, rytuały, które będzie znał stały współmieszkaniec, a niekoniecznie kochająca, ale daleka babcia.
        • thank_you Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:57
          A czemu o dziecku ma decydować sąd a nie jego rodzic? smile
        • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 09:47
          Ale w twojej opowieści to dziadkowie po stronie matki Dolores byli toksyczni - to przez nich zaczęła pić! A ty chciałaś takim toksykom oddać osierocone dziecko. Chyba tylko po to, żeby biedną Dolores też wpędzili w alkoholizm. Zdecydowanie lepiej, żeby wychowywał ją trzeźwy Hubert, który na dodatek kocha ją ja własne dziecko tongue_out
          • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:14
            > Ale w twojej opowieści to dziadkowie po stronie matki Dolores byli toksyczni - to przez nich zaczęła pić!

            Tego wcale nie ma w mojej opowieści. Dziadkowie są przedstawieni jako odpowiedzialni i trzeźwi, w przeciwieństwie do biomatki.
            • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:31
              Wcale nie. Jedyne co o nich napisałaś, to to, że nie podobało im się zachowanie córki.
              A nie podobało im się, bo byli kontrolującymi toksykami. A może i przemocowcami, też prawdopodobne.
    • asia_i_p Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:38
      Im młodsze dziecko i im bardziej związane z niebiologicznym rodzicem tym większy sens.

      Ułatwia w codziennym życiu (kwestie szkolne i medyczne) i jest absolutnie kluczowe na wypadek śmierci biologicznego rodzica. To jest moment, w którym poza tą śmiercią nic dziecku nie powinno się zmienić, żeby nie zaburzyć jeszcze bardziej poczucia bezpieczeństwa.
      • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 08:45
        > Ułatwia w codziennym życiu (kwestie szkolne i medyczne)

        Te kwestie załatwiają upoważnienia, stosowane przy płatnej opiece nad małoletnim.

        > To jest moment, w którym poza tą śmiercią nic dziecku nie powinno się zmienić, żeby nie zaburzyć jeszcze bardziej poczucia bezpieczeństwa.

        Te upoważnienia chyba działają po śmierci rodzica? Tzn. jeśli dziecko do szkoły odprowadza i przyprowadza niania upoważniona przez rodziców, a jedno z rodziców, lub oboje, umierają, to szkoła dalej będzie chyba wydawać dziecko tej niani? To samo z przychodnią, w której leży upoważnienie rodziców do chodzenia z dzieckiem na wizyty lekarskie?
        • asia_i_p Re: Sens adopcji 29.06.24, 09:01
          Jeśli idzie o kwestie prawne, to mówimy o pełnomocnitwie. W podstawowej wersji pełnomocnictwo wygasa z chwilą śmierci mocodawcy.

          Ale ważniejsze są kwestie psychiczne.

          Moja siostra trzy dni po śmierci mojej mamy spytała "To co ze mną teraz będzie? Dom dziecka nie wchodzi w grę, prawda?" Kopnęliśmy się z ojcem mentalnie w tyłek, że to my powinniśmy byli zacząć tę rozmowę, ale mogliśmy jej odpowiedzieć "nic się nie zmieni, mieszkasz z tatą i z siostrą". A dziecko, którego bezpieczeństwo opiera się na upoważnieniach usłyszy "Udam się do sądu i sąd ustali, czy opiekuje się tobą ja, babcia czy ciocia Jadzia. Do czasu ustalenia opiekuna przez sąd będziesz mieszkać albo nie ze mną, zależy co sąd ustali na pierwszej rozprawie".
          • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 09:29
            Czyli jest tak, że jeśli umiera konkubent, to od razu przychodzi jakaś władza i zabiera dziecko do jakiejś placówki, mimo że dziecko ma dobre warunki życiowe w dotychczasowym domu z konkubentem rodzica?

            > A dziecko, którego bezpieczeństwo opiera się na upoważnieniach usłyszy "Udam się do sądu i sąd ustali, czy opiekuje się tobą ja, babcia czy ciocia Jadzia. Do czasu ustalenia opiekuna przez sąd będziesz mieszkać albo nie ze mną, zależy co sąd ustali na pierwszej rozprawie".

            Konkubent rodzica powinien powiedzieć, jeśli dziecko ma 13 lat lub powyżej: "Będę się starać o adopcję Ciebie, żebyśmy mogli dalej mieszkać razem, ale o adopcję starać się będzie też ciocia Asia. Zastanów się, kogo chcesz na nowego rodzica, bo są w swej decyzji będzie się kierować Twoim zdaniem". Tzn. ten sens, ale w łagodniejszej formie w wersji dla świeżo osieroconego dziecka.

            • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 09:50
              No popatrz, a świeży przypadek osieroconych bliźniaków nie dał ci do myślenia? Czemu nie mogły zostać pod opieką upoważnionej w testamencie przez matkę osoby, w swoim domu, w którym mieszkały, a zostały przekazane do pieczy zastępczej?
              • is-laura Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:52
                Bo osoba wymieniona w testamencie została upoważniona do opieki nad dziećmi bez jej zgody
                • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:09
                  Nie. To po prostu nie ma żadnego znaczenia w takiej sytuacji. Przepisy są takie, że jeśli nie ma opiekuna prawnego (pełnomocnictwa wygasają w momencie śmierci osoby udzielającej tego pełnomocnictwa, a wskazanie w testamencie osoby, która wg rodzica miałaby się zająć dziećmi, nie ma w zasadzie mocy prawnej - nawet w przypadku jeśli ta osoba bardzo tego chce) to dziecko trafia do pieczy zastępczej.
                  • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:10
                    Tzn tak jest, jeśli dzieci nie mają żadnych krewnych. Czyli tak jak w tym przypadku.
                    • is-laura Re: Sens adopcji 29.06.24, 12:54
                      Ale jak ty to sobie wyobrażasz, że obca ci osoba wpisuje ciebie w testamencie i masz obowiązek zajęcia się dziećmi?
                      • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 15:20
                        Nie mam oczywiście.
                        Nie wiem jak w przypadku tych konkretnych dzieciaków, czy to było ustalone z tą osobą (medialne doniesienia w tym konkretnym przypadku są mocno, cóż medialne i nawet osoby nie do końca się zgadzają), ale skoro wątek jest o adopcji, która wg wątkodajki jest niepotrzebna, to zakładam, że takie ustalenia robi się wspólnie z osobą, która to pełnomocnictwo otrzymuje.
                        Przecież to też nie jest tak, że nawet za życia rodzica, jak rodzic komuś daje pełnomocnictwo do odbierania dzieci ze szkoły, to automatycznie oczekuje, że bez ustalenia wcześniej ta osoba nagle zacznie te dzieci ze szkoły odbierać wink

                        A chodzi o to, że nawet jeśli dwie osoby niespokrewnione ustaliły, że jedna z nich (czy też wzajemnie) zajmie się dziećmi drugiej w razie śmierci - to przepisy mają to głęboko i nikt tego nie honoruje, tylko dzieci i tak trafiają do pieczy zastępczej. Jest to jedynie potem jakimś wskazaniem przy _standardowej_ procedurze wystąpienia o tę pieczę w sądzie. Ale jak sąd uzna, że nie, to nie i żadne tam wcześniejsze ustalenia ze zmarłym rodzicem tego nie zmienią.
            • koronka2012 Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:00
              Nie trzeba starać się o adopcję żeby mieszkać razem. Są inne formy prawne mniej zobowiązujące, A i cynicznie mówiąc - przy okazji sensowniejsze ekonomicznie (rodzina niespokrewniona dostaje wyższy zasiłek).

              Moja koleżanka wdowa np nie chciała żeby jej mąż adoptował dziecko ze względu na rentę rodzinną którą młoda wtedy dostawała.
    • koronka2012 Re: Sens adopcji 29.06.24, 10:57
      Znajomy tak się wrąbał. Adoptował dziecko swojej żony, po rozwodzie nie może się z tego wyplątać i zabezpieczyć interesów jego biologicznej córki. Adoptowana nie utrzymuje z nim kontaktów, z własnej woli (stanęła po stronie zdradzającej matki), więzi nie mają żadnej
    • paszczakowna1 Re: Sens adopcji 29.06.24, 11:12
      A po co ojcu prawa rodzicielskie, skoro jest matka? Biologicznego rodzica, który dba o jego interesy, dziecko już ma, drugi rodzic nic nie wnosi do dobrostanu tego dziecka, nieprawdaż?
    • feldmarszalek.duda Re: Sens adopcji 29.06.24, 13:07
      Wiedza o prawie spadkowym i rodzinnym jakoś nie jest u nas popularyzowana. Bo takie dziwnie naiwne pytania co rusz ktoś zadaje całkiem na serio.
      Tak, przysposobienie przez partnera rodzica daje dodatkową ochronę prawną osieroconemu dziecku. Tak, małżeństwo daje dodatkową prawną ochronę słabszemu małżonkowi. Nie, nie wiadomo, co daje związek partnerski czy inna nowomodna forma umowy, dopóki nie ma konkretnej ustawy.
    • irma223 Re: Sens adopcji 29.06.24, 17:41
      Nie rozumiem, o co ci chodzi. Dziecko ma dwoje rodziców, jeśli jedno z tych rodziców umiera, zostaje drugi rodzic i to on ma za zadanie troszczyć się o dziecko. Jeśli ten drugi rodzic nawiązuje więź z osobą, która czuje się na siłach próbować nawiązać wieź z osieroconym dzieckiem i pomóc w jego wychowaniu/utrzymaniu, wreszcie uczestniczyć w odpowiedzialności za dziecko, a ono to akceptuje, to w sytuacji, gdy się ta więź (pomiędzy dzieckiem a partnerem/-rką żyjącego rodzica już wytworzyła, to gdyby się zdarzyło, że żyjący rodzic umiera/nie jest w stanie kontynuować opieki, to sensownym jest, by nie pozbawiać dziecko domu, środowiska, opieki osoby, której ufa i nie zmuszać dziecka do udawania się do instytucji czy rodzin zastępczych. Już rewolucji w życiu dziecka i tak było dość.
      • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 18:39
        > Nie rozumiem, o co ci chodzi.

        Irma, jest dwoje rodziców, mają dziecko. Ojciec umiera. Matka wychodzi za mąż, zamieszkuje ze swoim mężem i tym dzieckiem razem. Ojczym z pasierbem dogadują się dobrze. Dziecko ma przez matkę zapewnioną opiekę formalną, dodatkowo ma opiekę ojczyma.

        W przypadku śmierci ojczyma dziecko może dziedziczyć po nim na drodze testamentu. Nie płaci wtedy podatku. Nie ma wobec ojczyma obowiązków, jakie miałby wobec ojca (gdyż są niespokrewnieni). W przypadku rozwodu matki z ojczymem, dziecko może rozstać się z ojczymem i nigdy więcej go nie zobaczyć (ale oczywiście mogą się spotykać, jeśli chcą).

        W przypadku śmierci matki ojczym może starać się o adopcję/przysposobienie.

        I jeszcze kwestia renty rodzinnej - jeśli ojczym adoptuje pasierba/icę, to dziecku renta po zmarłym rodzicu przepada?
        • iwles Re: Sens adopcji 29.06.24, 18:49

          Czy ty kiedykolwiek zorientujesz się w temacie, zanim zaczniesz mącić i pisać głupoty?
          Nie! Renta rodzinna wówczas NIE przepada.

          To już kolejny post w tym tylko wątku, w którym widać, że nie masz zielonego pojęcia, o czym piszesz.
          • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 18:58
            > Czy ty kiedykolwiek zorientujesz się w temacie, zanim zaczniesz mącić i pisać głupoty?

            Piszę na forum ogólnodostępnym, nie muszę być ekspertką, żeby pisać, nawet czasem piszę, żeby znawczynie podzieliły się swoją wiedzą. Nie muszę "orientować się" w temacie.

            Iwles, ale zauważyłaś, ze na końcu tego zdania o rencie rodzinnej stoi znak zapytania? To taki znak interpunkcyjny, który oznacza, że autor nie jest pewny tego co napisał. Jakby był pewny, to by postawił na końcu zdania kropkę.

            (Takich rzeczy to chyba uczą w klasach młodszych podstawówki?)
            • iwles Re: Sens adopcji 29.06.24, 19:39
              "zauważyłaś, ze na końcu tego zdania o rencie rodzinnej stoi znak zapytania? To taki znak interpunkcyjny, który oznacza, że autor nie jest pewny tego co napisał"


              Ten argument padl już wyżej. Co stało na przeszkodzie, żeby sprawdzić w przepisach, zamiast głupio zadawać pytania, w formie wątpliwości?
              • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 19:41
                > Co stało na przeszkodzie, żeby sprawdzić w przepisach, zamiast głupio zadawać pytania, w formie wątpliwości?

                To, że lubię dyskusje na ematce.
                • iwles Re: Sens adopcji 29.06.24, 19:43
                  demodee napisała:

                  > > Co stało na przeszkodzie, żeby sprawdzić w przepisach, zamiast głupio zad
                  > awać pytania, w formie wątpliwości?
                  >
                  > To, że lubię dyskusje na ematce.


                  Pokazując swoją ignorancję?
                  Paradne 🤣
                  Ale fajnie, że wierzysz bardziej ematkom, niż przepisom.

                  • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 19:55
                    > Ale fajnie, że wierzysz bardziej ematkom, niż przepisom.

                    Ematki potrafią naświetlić sytuację z nieoczekiwanej strony, podają różne przykłady z życia i przepisy robią się od tego takie mniej surowe i rygorystyczne...
          • koronka2012 Re: Sens adopcji 29.06.24, 23:29
            Jak nie przepada? jeśli dziecko ma rentę po zmarłym ojcu i zostaje adoptowane to formalnie staje się dzieckiem pana ojczyma. Dlaczego miałoby być uprawnione do pobierania renty? Skoro nijako poprzez adopcję przestaje być formalnie dzieckiem swojego biologicznego ojca
            • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 23:38
              Normalnie nie przepada. Adopcja, czyli przysposobienie jest możliwe na paru poziomach. Również takim, że nic nie przepada.
            • iwles Re: Sens adopcji 30.06.24, 00:11
              koronka2012 napisała:

              > Jak nie przepada? jeśli dziecko ma rentę po zmarłym ojcu i zostaje adoptowane t
              > o formalnie staje się dzieckiem pana ojczyma. Dlaczego miałoby być uprawnione d
              > o pobierania renty? Skoro nijako poprzez adopcję przestaje być formalnie dziec
              > kiem swojego biologicznego ojca.


              Nie, nie przestaje być dzieckiem swojego biologicznego ojca.

              "Na skutek śmierci nie ustaje powiązanie rodzinne między ojcem a dzieckiem. Nie niweluje tej więzi późniejsze przysposobienie dziecka przez nowego męża matki. Zmarły ojciec nadal pozostaje ojcem.



              W tym kierunku zmierza także orzecznictwo. Istotna jest tu uchwała Sądu Najwyższego wydana w składzie siedmiu sędziów (więc mająca charakter zasady prawnej) z dnia 25 lipca 1975 r. (sygn. akt V UZP 1/75, LexPolonica nr 313304, OSNCP 1975/12, poz. 159). Główna teza tej uchwały brzmi: „Przysposobienie – zarówno pełne, jak i niepełne – dziecka pobierającego rentę rodzinną po rodzicach naturalnych na podstawie ustawy z dnia 23 stycznia 1968 r. o powszechnym zaopatrzeniu emerytalnym pracowników i ich rodzin (Dz. U. 1968 r. Nr 3, poz. 6 ze zm.) nie powoduje ustania ani zawieszenia prawa do tej renty”.



              Oczywiście uchwała ta została wydana na podstawie poprzednio obowiązujących przepisów, jednak w zakresie renty rodzinnej (osób uprawnionych) konstrukcja świadczenia pozostała taka sama"
        • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 19:12
          Wobec ojczyma i macochy jak najbardziej ma się obowiązki. Znowu piszesz brednie. Mało tego stosunek pasierb - ojczym/macocha nie wygasa po rozwodzie ojczyma/macochy z biologicznym rodzicem dziecka.

          Natomiast w przypadku śmierci matki, ojczym to może się i starać o adopcję, ale jest to dużo trudniejsze niż za życia tej matki. I przede wszystkim - trwa. A dziecko po stracie rodzica ma dość problemów, żeby nie wiadomo dlaczego dokładać mu jeszcze takie. Bo takim demodee się "wydaje".
          • koronka2012 Re: Sens adopcji 29.06.24, 23:31
            Owszem, tylko załatwianie tego za życia matki ma ten drobny mankament że nie masz pojęcia czy małżeństwo nie zakończy się rozwodem.
            A wówczas dość często okazuje się że więź pomiędzy pasierbem a ojczymem zanika
            • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 29.06.24, 23:45
              Zanika jeśli dorośli chcą, żeby zanikła, a bez adopcji bardzo łatwo nie pozwolić na kontakty exa z dzieckiem, niezależnie, co o tym sądzie ex i dziecko.
            • iwles Re: Sens adopcji 30.06.24, 00:14
              koronka2012 napisała:

              > Owszem, tylko załatwianie tego za życia matki ma ten drobny mankament że nie ma
              > sz pojęcia czy małżeństwo nie zakończy się rozwodem.
              > A wówczas dość często okazuje się że więź pomiędzy pasierbem a ojczymem zanika


              Nigdy nie masz tej pewności, nawet, gdy oboje rodzice są rodzicami adopcyjnymi.

            • thank_you Re: Sens adopcji 30.06.24, 07:28
              Póki co mamy bogate statystyki zanikania więzi między biologicznym ojcem a dzieckiem, szczególnie gdy trzeba płacić alimenty.

              Ja z kolei znam przypadek związku pary z dziećmi, gdzie żona zostawiła ojczymowi swoje dzieci i nawiała. Ojczym wychował i kochał, jak te bio.
    • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 19:28
      Bo rzeczywista (nieliteracka) sytuacja w moim dalszym otoczeniu jest taka, że wdowa z dzieckiem wyszła drugi raz za mąż za faceta, który ma własne dzieci, z tym, ze pełnoletnie. Małżonkowie chcą, by ojczym zaadoptował 13-latka. Dzieciak nie bardzo chce, bo się boi, ze w razie śmierci matki, będzie musiał mieszkać z ojczymem i jego dziećmi. A wolałby z dziadkami.

      I stąd ten wątek.
      • thank_you Re: Sens adopcji 29.06.24, 20:15
        13 latka pyta się o zgodę, a ten może jej nie wyrazić. Trzeba było tak od razu.

        Kurtyna.
        • demodee Re: Sens adopcji 29.06.24, 22:27
          > 13 latka pyta się o zgodę, a ten może jej nie wyrazić.

          Ale może też wyrazić, wbrew swojej intuicji. Zaufać matce i ojczymowi, którzy go kochają i chcą dla niego jak najlepiej.

          Ematki, gdyby mogły, to by go przekonywały, by jednak wyraził zgodę, nieprawdaż?
          • thank_you Re: Sens adopcji 29.06.24, 23:01
            Powtórzę - skoro nie chce, to nie wyrazi zgody.

            Kurtyna po raz drugi
          • grruu2.0 Re: Sens adopcji 29.06.24, 23:27
            A dlaczego mielibyśmy do czegokolwiek przekonywać obce dziecko?
            • thank_you Re: Sens adopcji 30.06.24, 07:29
              W sumie nie ma żadnego problemu, a trollica rypnęła się o rok, żeby dalej ciągnąć ten denny wątek.
              • demodee Re: Sens adopcji 30.06.24, 09:46
                > ciągnąć ten denny wątek.

                Dlaczego denny? To jest wątek poradniczo-edukacyjny, takich wątków na forum nigdy za dużo.

                Poza tym, nie ma obowiązku pisania w wątkach, które uważa się za denne, a nawet czytania ich!
                • iwles Re: Sens adopcji 30.06.24, 09:55
                  demodee napisała:


                  > To jest wątek poradniczo-edukacyjny,

                  Chyba tylko dla ciebie 🤣
                  • demodee Re: Sens adopcji 30.06.24, 09:58
                    Nawet jeśli tylko dla mnie, to jednak jest coś warty, a nie "denny".
      • arthwen Re: Sens adopcji 29.06.24, 23:32
        W razie śmierci matki, to dziadkowie mogą wystąpić przecież do sądu o ustalenie pieczy - nawet jeśli prawny opiekun, ten ojczym żyje - więc w czym problem, skoro tak ochoczo polecasz w tym wątku wystąpienie o regulację sytuacji prawnej PO śmierci bio rodzica?
        Gorzej, jak się okaże, że dziadkowie wcale nie chcą być prawnymi opiekunami 13-latka, albo umrą przed matką. I co wtedy?
        • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 29.06.24, 23:47
          Albo będą w wieku, w którym sami będą potrzebować pomocy. Jak niby miałaby wyglądać opieka i wychowanie dziecka przez osobę z początkami demencji, albo po ciężkim udarze.
          Z prowizorką, w tym prawną, jest tak, że jest dobrze, jak jest dobrze. Jak już się yebnie, to jest zazwyczaj za późno.
          • demodee Re: Sens adopcji 30.06.24, 09:54
            > Jak niby miałaby wyglądać opieka i wychowanie dziecka przez osobę z początkami demencji, albo po ciężkim udarze.

            W takiej sytuacji sąd nie przyzna dziadkom opieki nad małoletnim, moim zdaniem.
            • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:10
              I cyk, dzieciak do DD, bo człowiek, który je wychował jest formalnie obcy. No super rozwiązanie.
              • demodee Re: Sens adopcji 30.06.24, 22:20
                > I cyk, dzieciak do DD, bo człowiek, który je wychował jest formalnie obcy.

                Partner biorodzica po śmierci tegoż może chyba wystąpić o pieczę zastępczą lub adopcję tego dzieciaka. Jeśli dzieciak ma 13 lat i więcej, to sąd bierze pod uwagę jego zdanie w kwestii jego adopcji.

                Sąd woli, żeby pełną sierotą opiekował się odpowiedzialny opiekun spokrewniony a nie pracownicy DD, gdyż tym ostatnim trzeba płacić z pieniędzy podatników. A adopcja jest takim "spokrewnieniem".
                • thank_you Re: Sens adopcji 01.07.24, 10:30
                  A czemu uważasz, że ojczym/macocha to ludzie, którzy mają być na końcu łańcucha pokarmowego skoro do czasu śmierci biorodzica byli na pierwszym? Ja w odróżnieniu od ciebie mam taką sytuację i u mnie rodzice wiedzą, że są dziadkami i po mojej ewentualnej śmierci mają się nie mieszać, bo mój syn jest synem, przysposobionym, ale jest.
        • demodee Re: Sens adopcji 30.06.24, 09:49
          > W razie śmierci matki, to dziadkowie mogą wystąpić przecież do sądu o ustalenie pieczy - nawet jeśli prawny opiekun, ten ojczym żyje

          Owszem, mogą wystąpić, ale w sytuacji, gdy mąż matki nie jest ojczymem, tylko rodzicem adopcyjnym, to już chyba nie mogą?

          I dlatego wydaje mi się, że taka adopcja nie jest bezwzględnie dobra dla dziecka.
          • iwles Re: Sens adopcji 30.06.24, 09:52
            demodee napisała:


            > Owszem, mogą wystąpić, ale w sytuacji, gdy mąż matki nie jest ojczymem, tylko r
            > odzicem adopcyjnym, to już chyba nie mogą?


            Moga nawet, gdy żyje biologiczny ojciec.


          • arthwen Re: Sens adopcji 30.06.24, 19:19
            Oczywiście, że mogą. Sąd się może oczywiście do ich wniosku nie przychylić, ale to dotyczy każdego takiego wniosku.
        • demodee Re: Sens adopcji 30.06.24, 09:53
          > Gorzej, jak się okaże, że dziadkowie wcale nie chcą być prawnymi opiekunami 13-latka, albo umrą przed matką. I co wtedy?

          W sytuacji gdy dziadkowie nie chcą podjąć się opieki, sąd raczej ich nie zmusi, a w przypadku, gdy nie żyją, to nie zmusi ich na pewno.
          • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 20:11
            Rodzic też może się zrzec praw rodzicielskich, więc niezainteresowany ojciec adopcyjny może "oddać" dziecko dziadkom.
            • demodee Re: Sens adopcji 30.06.24, 21:47
              > Rodzic też może się zrzec praw rodzicielskich

              W Polsce rodzic nie może się zrzec praw rodzicielskich, może ich zostać pozbawiony przez sąd, jeśli są ku temu ważne przesłanki.

              Więc po śmierci biomatki sąd może odebrać prawa rodzicielskie ojcu adopcyjnemu, oddać dziecko w pieczę dziadkom, a ex ojciec adopcyjny może zostać zmuszony do alimentacji tego dziecka.
              • iwles Re: Sens adopcji 30.06.24, 22:27
                demodee napisała:


                > W Polsce rodzic nie może się zrzec praw rodzicielskich, może ich zostać pozbawi
                > ony przez sąd, jeśli są ku temu ważne przesłanki.


                Ale sąd może to zrobić na wniosek rodzica o dobrowolnym zrzeczeniu sie praw do dziecka.
                • demodee Re: Sens adopcji 30.06.24, 22:31
                  Ale sądy często tak robią?

                  Komuś się nudzi rodzicielstwo i sądownie się zrzeka praw, a dziecko idzie do placówki opiekuńczej?
                  • iwles Re: Sens adopcji 30.06.24, 22:39

                    Sąd decyduje, co dla dziecka jest lepsze, ale NIE wyklucza sytuacji pozbawienia praw rodzicielskich.
                    Nie powiem ci, czy czesto tak robi, bo nie wiem. Ja tylko po raz kolejny prostuję twoje bzdury.

                    "Zrzec się praw rodzicielskich" to skrót myślowy odnośnie "składam wniosek o dobrowolne zrzeczenie się praw".
                  • arthwen Re: Sens adopcji 03.07.24, 12:53
                    A tobie się wydaje, że można kogoś zmusić do bycia rodzicem?
                    Oczywiście, że możesz zrzec się praw i dziecko trafia do placówki (jeśli jesteś jedynym opiekunem). Obowiązek alimentacyjny ci zostaje rzecz jasna, ale praw rodzicielskich możesz się pozbyć bardzo łatwo.
    • demodee Re: Sens adopcji 30.06.24, 22:28
      Z tego wątku wynika, że ematka byłaby zachwycona, gdyby po jej śmierci mąż ożenił się z dzieciatą kobietą i adoptował jej dzieci.

      Lub gdyby żona męża zmarłej ematki stała się adopcyjną matką dla bombelka i decydowała o jego losie po śmierci biojca, z pominięciem dziadków.
      • iwles Re: Sens adopcji 30.06.24, 22:34

        Z tego wątku wynika, że demodee uważa, że każda biobabcia i kazdy biodziadek są bardzo dobrymi ludźmi i zawsze lepszymi opiekunami dla dziecka, niż adopcyjni rodzice.
      • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 30.06.24, 22:39
        No widocznie mąż przeciętnej ematki to spoko facet i nie skrzywdziłby tych dzieci, tylko zajął się nimi jak ojciec. I wierzy, że hetery by sobie za żonę nie wziął i ona by też dzieci nie skrzywdziła. Za to sporo ematek ma trudne relacje z matkami i wolałaby nie zostawiać im wychowania dzieci.
        • cranberries1983 Re: Sens adopcji 30.06.24, 23:23
          Trudne relacje z matka to swoista moda ost lat
      • cegehana Re: Sens adopcji 30.06.24, 22:42
        Mi osobiście wszystko jedno czy po mojej śmierci mąż się ożeni z dzieciństą czy z bezdzietną czy może wcale.
        • demodee Re: Sens adopcji 01.07.24, 17:19
          > Mi osobiście wszystko jedno czy po mojej śmierci mąż się ożeni z dzieciństą czy z bezdzietną czy może wcale.

          To chyba jesteś w tej opinii odosobniona. Bo ematka to by chciała, żeby, skoro już musi umrzeć i osierocić dzieci, jej mąż ożenił się z kobietą, która nie może mieć własnych dzieci, a ma rozwinięty instynkt macierzyński, który mogłaby przelać na dzieci ematki.

          Opcja ematkę zadowalająca jest też taka, że mąż żeni się z matką dzieci trochę starszych od dzieci ematki, które byłyby idealnym starszym rodzeństwem dla jej dzieci, ale bez adopcji.
          • iwles Re: Sens adopcji 01.07.24, 18:11

            Znowu pokazujesz, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem.
            Ematki piszą, że dają wolną rękę współmałżonkowi, bo mają do niego ZAUFANIE, że nie skrzywdzi dziecka.
            Nikt przed swoją śmiercią nie ustawia przyszłości współmałżonka.
      • thank_you Re: Sens adopcji 01.07.24, 10:27
        Skoro matka tak uznała, że lepszy ojczym niż dziadkowie, to czemu uważasz, że ktokolwiek miałby prawo to podważać?
        • nick_z_desperacji Re: Sens adopcji 01.07.24, 12:40
          Bo wtedy cały system opierający się na obronie rodziny biologicznej jako jedynej słusznej i najlepszej dla dziecka im się sypie, a taki obraz Kaczafi budował od lat.
        • abria Re: Sens adopcji 01.07.24, 12:51
          gdyby matka miała jedyny głos co do tego, co jest najlepsze dla dziecka, to by nie było potrzeby odbierania dzieci matkom przez mops
          • thank_you Re: Sens adopcji 01.07.24, 13:42
            Może przypomnisz komu odbierane są dzieci? smile
          • iwles Re: Sens adopcji 01.07.24, 15:08
            abria napisała:

            > gdyby matka miała jedyny głos co do tego, co jest najlepsze dla dziecka, to by
            > nie było potrzeby odbierania dzieci matkom przez mops


            Jak wg ciebie wygląda taka adopcja?
            Matka pisze wniosek, który później nie jest wcale weryfikowany, tylko od razu zatwierdzany?

      • grruu2.0 Re: Sens adopcji 01.07.24, 15:04
        Nie, z tego wątku nie wynika żaden zachwyt. Wynika z niego przekonanie, że adopcja dziecka może być dobra dla tego dziecka
        • demodee Re: Sens adopcji 02.07.24, 10:05
          Ale żadna z ematek nie zająknęła się nawet, że sytuacja, w której mąż matki jest tylko ojczymem, jest lepsza niż ta, w której mąż matki jest rodzicem adopcyjnym.

          Ojczym nie ma chyba w prawie wyznaczonych obowiązków ani praw wobec dziecka (poza alimentacją w szczególnych przypadkach). Może więc być dla dziecka facetem, z którym mieszka ono pod jednym dachem, jak i człowiekiem, który zastępuje mu ojca w 100%.

          W pierwszym przypadku bycia pasierbem, dziecko ma wpływ na relacje z mężem matki, w przypadku przysposobienia jest tak samo nie ma głosu, jakby był biodzieckiem.

          Ale ematka uważa, że (pół)sierota powinna być wdzięczna, gdy ktoś chce je zaadoptować, bo co z nim będzie, jak pozostały biorodzic umrze?...
          • grruu2.0 Re: Sens adopcji 02.07.24, 10:14
            A ktoś w ogóle użył słowa wdzięczność czy jak zwykle manipulujesz?
            • nick_z_desperacji2 Re: Sens adopcji 02.07.24, 19:05
              Nie manipuluje, po prosu ma taki durny sposób patrzenia na świat Dobrej Pani, która niczego nie zrobi tak po prostu.
          • cegehana Re: Sens adopcji 02.07.24, 15:42
            Bo nie jest "lepsza" bezwarunkowo. W niektórych rodzinach adopcję przez ojczyma się się przeprowadza, w innych nie. Czynniki wpływające na tę decyzję są bardzo różne.
    • buldog2 Re: Sens adopcji 02.07.24, 23:43
      Kilka lat temu o tej porze bywało 3-4 osób więcej niż dziś.
      Szkoda, to raz. Dwa, dlaczego dzieje się to samo, co kilkanaście lat temu z Kraj. Tematy z grubsza te same. Ludzie się zmieniają?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka