Dodaj do ulubionych

problem z facetem...

23.08.05, 20:55
Jestem z facetem juz 5 lat. 2,5 roku jestesmy zareczeni. Mieszkamy razem od
roku. Ostatnio moj facet stwierdzil, ze slub mu nie jest do niczego potrzebny
(a obiecal, ze jak zamieszkamy razem, to wezmiemy slub)... Wymaga ode mnie,
abym zawsze trzymala porzadek w domu (bez wzgledu na to, czy sie zle czuje,
czy nie, a obiecal, ze bedzie pomagal jak zamieszkamy razem). Wracala do domu
o 21:00 nawet od rodzicow. Niemoge z nim o niczym co mnie interesuje
porozmawiac... Denerwuje go, gdy wspominam mu o swoich znajomych, a
szczegolnie o swojej rodzinie, ktorej nietoleruje. Niemoge sie spotykac ze
znajomymi, gdy on jest w domu. Teraz niepracuje i szukam jakiejs roboty - co
tez jest powodem konfliktow, ze taka nieodpowiedzialna jestem (bo gdy mam
dola, to ide wygadac sie bliskim, zamiast szukac pracy)
Gdy mimo wszystko go nieslucham i robie to na co mam ochote, to najpierw
nawyzywa mnie od najrozniejszych, a pozniej sie do mnie nieodzywa i
conajwyzej mowi: zrob to... zrob tamto... (tak dlugo, az mu sie zly humor
poprawi).
Co ja mam z nim zrobic? bo czasami jest taki, ze do rany przyloz - mily,
czuly, kochany... a za chwile POTWOR!
Obserwuj wątek
    • obserwatorka_zycia83 Re: problem z facetem... 23.08.05, 21:12
      Nie chcę być niedelikatna, ale kobieto!! Co ty robisz z takim facetem. Zastanów
      się czy chcesz tak do końca życia. Jego nie zmienisz. Za jakiś czas mogą się
      jeszcze pogorszyć wasze relacje. Szukaj drogi ucieczki!!!!
    • salamandra75 Re: problem z facetem... 23.08.05, 21:16
      olka21 napisała:

      Niemoge z nim o niczym co mnie interesuje
      > porozmawiac... Denerwuje go, gdy wspominam mu o swoich znajomych, a
      > szczegolnie o swojej rodzinie, ktorej nietoleruje. Niemoge sie spotykac ze
      > znajomymi, gdy on jest w domu.
      > Gdy mimo wszystko go nieslucham i robie to na co mam ochote, to najpierw
      > nawyzywa mnie od najrozniejszych, a pozniej sie do mnie nieodzywa i
      > conajwyzej mowi: zrob to... zrob tamto... (tak dlugo, az mu sie zly humor
      > poprawi).

      No z takim facetem to wroze ci swietlana przyszlosc. Jakbys nie wiedziala kazda
      ofiara jakiejkolwiek przemocy w rodzinie zawsze mowi to co ty. "Jak nie
      pije,czy bije" to jest czlowiekiem do rany przyloz nawet jak czasem spusci
      lanie to potem przychodzi z kwiatkami i przeprasza bo kocha.
      Znasz to skads?
    • tatimati Re: problem z facetem... 23.08.05, 21:43
      UCIEKAJ!
    • love-you Re: problem z facetem... 23.08.05, 22:33
      zaslugujesz na kogos lepszego ...
    • agnieszka_ka UCIEKAAAAAAAAJ! 23.08.05, 22:43
      Wiem ze i tak nie uciekniesz bo przeciez go kochasz, czyz nie tak?
      Powiem ci tylko jedno, choc teraz moze ci sie to wydawac nie do pomyslenia, i i
      tak nie wiezmiesz sobie do serca, ale uwierz mi, im dluzej bedzie trwac wasz
      zwiazek tym bardziej bedzie sie twojemu facetowi pogarszalo, a po slubie bedzie
      w ogole najgorzej.
      Tak, tak, moja kochana, znam mnostwo takich zwiazkkow, i ANI JEDNEGO
      ktory "mimo wszystko" mialby dobry koniec.
      Przykro mi, moja droga foruowiczko, ale tlko to moge ci poradzic, zmykaj od
      niego, czym predzej!!
    • triss_merigold6 Re: problem z facetem... 23.08.05, 22:44
      Szukasz potwierdzenia, że to palant? Palant. I będzie coraz gorzej.
    • ladys18 Re: problem z facetem... 23.08.05, 22:48
      nawyzywa Cie od najgorszych i dalej z nim jestes? Eeeee , szkoda zycia na meki z
      facetem.....
    • olka21 problem z facetem 24.08.05, 09:31
      no macie racje... ale niepotrafie tego zrobic... jak juz zerwe, to sie tak zle
      czuje, ze gdy on przeprosi i obieca, ze sie to zmieni, to jak taka glupia w
      jego obietnice wierze...
      i ciagle jestesmy razem...
      • nasza_szkapa Re: problem z facetem 24.08.05, 09:45
        potrafisz. zrób to. teraz. z nim lepiej nie bedzie. inaczej - zawsze bedziesz
        zalowac. i zapomnij o powrotach. juz sie pakuj.
      • agnieszka_ka Re: problem z facetem 24.08.05, 10:46
        Sama sobie przygotowujesz swoja przyszlosc.
        Zastanow sie nad tym.
        Potem dzieki takim jak ty psychologowie i policja maja prace.
        Ale czy na pewno o to ci chodzi?
        Tez mialam kiedys taiego faceta co mnie ranil a potem przychodzil, plakal,
        przeraszal, lasil sie i przez tydzien bylo dobrze.
        Przeyznam ze dlugo ie z nim meczylam, bo o takih ludzi czlowiek sie uzalezni
        jak od narkotyku.
        Niestety, musisz sobie wbic do glowy ze nie bedziez z nim szczesliwa, zdobyc
        sie na odwage i HONOR i powiedziec mu "zegnaj".
        To ci otworzy nowe drogi w zyciu, moze nie od razu, najpierw troche pocierpisz,
        to normalne, a potem jeszcze nie raz Bogu (albo sobie samej) podziekujesz ze
        zobylas sie na taka decyzje.
    • mia17 wiesz, co? 24.08.05, 09:33
      najlepiej to wiej stamtąd jak najszybciej!
    • iberia29 Re: problem z facetem... 24.08.05, 10:07
      i Ty sie jeszcze zastanawiasz??????????/ Litosci dziewczyno to przeciez
      oczywiste ze nalezy sobie dac spokoj z takim kolesiem!Im szybciej mu powiesz
      papa tym lepiej.
    • mosfet29 Re: problem z facetem... 24.08.05, 10:26
      jeszcze jeden watek "klasyk" nr 1079 z tej serii ale poza tym wszystko ok.
    • pyton31 Re: problem z facetem... 24.08.05, 10:49
      Porządnie mu przypier...ol niech wie gdzie jego miejsce
    • pawel_25 pomyśl co będzie za następne 5 lat... 24.08.05, 12:22
    • melba_piszczykowa Re: problem z facetem... 24.08.05, 12:30
      wiesz, znam to z autopsji... tez byla taka hustawka - albo pieknie, rozowo,
      ptaszki spiewaly i swiat byl moj, albo dol, klotnie, lekcewazenie, domysly...w
      kiepskim wydaniu.
      wszyscy naokolo mowili i zebym sobie dala spokoj, ale ja twierdzilam ze oni sa
      obok i nie znaja wszystkich jego dobrych cech, nie widza jak potrafi nam byc
      pieknie.
      ale to oni, ci na zewnatrz mieli racje. tylko ze ja musialam do tego dojsc
      sama, straszliwie sie meczyc moimi podejrzeniami, jego tlumaczeniami (tak
      wiarygodnymi), i brakiem zaufania.
      wiesz co mi pomoglo? kontakt z kims z kim moglam o tym porozmawiac, bez moralow
      i kazan... bezposrednio po zerwaniu bardzo duzo z ta osoba rozmawialam, nawet
      zabijalam czas byle tylko nie siedziec w domu sama i nie myslec. i wcale nie
      bylo mi latwo, kamien w zoladku byl tak ciezki ze chcialo sie wymiotowac a lez
      juz braklo.
      ale dalam rade. i ty tez dasz, jesli bedziesz chciala. ale NAPRAWDE chciala.
      spal mosty bo za 20 lat bedziesz miala przegrane zycie...
    • listek_a Re: problem z facetem... 24.08.05, 12:31
      powiedz mu zeby bujał wory (pimpek mam racje?)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka