Dodaj do ulubionych

Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową?

IP: *.acn.waw.pl 20.09.01, 12:50
Czytając wiele obecnych tu wątków nie mogę się nadziwić jak głębokie są pokłady
oczekiwań, życzeń i zażaleń skierowanych do mężczyzn. Wyłania się z tego obraz
meżczyzny-usługodawcy jako idealnego partnera dla dzisiejszej kobiety. Ciekawe,
że takich tekstów nie spotyka się ze strony mężczyzn (może po prostu ciężko
pracują żeby spełnić oczekiwania niezaspokojonych pań). Ciągłe powtarzanie
wytartego zwrotu "prawdziwy mężczyzna" przyprawia mnie o mdłości. A gdzie
są "prawdziwe kobiety" samodzielne, inteligentne, szczere, dowcipne,
bezinteresowne? Uderza również często przedmiotowe traktowanie mężczyzn, co
stoi w jawnej sprzeczności z delikatnością i wrażliwością jaką starają się nam
wmówić niektóre spryciule. Ta prosta manipulacja mająca wywołać uczucie
opiekuńczości jest szeroko znana, a mimo to jakże skuteczna! Osobiście mam już
dość bycia tatusiem. Jednak w praktyce okazuje się, że kobiety partnerstwo
traktują jako udział w podejmowaniu decyzji, jednak bez brania
odpowiedzialności za ich skutki. Często ugodową postawę mężczyzny traktują jako
oznakę słabości. Naturalną przewagę w werbalizacji myśli wykorzystują jako broń
w walce o dominacje. Często podświadomie szukają słabego mężczyzny, którym
mogły by skutecznie sterować dla osiągnięcia własnych celów. Przypomina to
dżokeja który wmawia ogierowi, że "wygramy" wyścig. Tyle, że to ogier dostaje
potem zawału. Taki styl zarządzania popiera prasa kobieca. Obrzydliwe.
Obserwuj wątek
    • Gość: Scorpion Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: 213.164.4.* 20.09.01, 13:12
      Swietny temat. To chyba dlatego, iz kobiety maja nature schizofreniczna???. Tzn
      tak naprawde nie wiedza czy chca miec mezczyzne dobrego opiekunczego ,czy
      brutala ktory bedzie je trzymal krotko za buzie.Naukowcy udowodnili, ze temu
      wszystkiemu winne sa hormony, a konkretnie przebieg cyklu. W dni plodne
      idealnym kandydatem jest romantyk, swiece, wino ,a tuz przed okresem twardy
      facet ,ktory zaoferuje dziki seks. Nam facetom pozostaje miec tylko zamienne
      skory na kazda z tych dwoch okazji i dostosowywac sie do zyczen tych
      przebieglych samic. Tak bylo od zawsze jest i bedzie.
      • Gość: Nicky Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: *.mazowiecka.wroclaw.top.pl 20.09.01, 13:35
        Ee tam, gadanie.
        Prawda jest zupelnie prozaiczna. Dzisiejsze mlode kobiety w przewazajacej
        czesci sa:
        - malo odwazne,
        - wygodne,
        - rozpieszczone przez swoich tatusiow,
        - malo zdecydowane,
        - niedojrzale,
        - brak im instyktu walki, ktory cechuje np. Amerykanki
        a przede wszystkim pelne kompleksow. A jak ktos ma kompleksy to odreagowuje je
        megalomania i wielkimi wymaganiami wobec potencjalnych partnerow.

        Pozdrawiam
      • Gość: Aguś Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: *.*.*.* 20.09.01, 13:46
        Gość portalu: Scorpion napisał(a):

        Nam facetom pozostaje miec tylko zamienne
        > skory na kazda z tych dwoch okazji i dostosowywac sie do zyczen tych
        > przebieglych samic. Tak bylo od zawsze jest i bedzie.

        A czemu nie? My też zmieniamy się z kumpelek w kochanki i odwrotnie.
        Oj te postawy roszczeniowe...obawiam się że nie zależą od płci...

    • Gość: i-guru Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: 194.181.183.* 20.09.01, 14:32
      po poscie chlopa chcialoby sie rzec - amen. ten temat przewijal sie w wielu
      watkach na tym forum, ktore wczesniej czy pozniej przeradzaly sie we wzajemna
      pyskowke pt. wy szowinisci cierpcie teraz za 500 lat uciemiezenia.

      zawsze mnie zastanawialo, ze wspolczesne kobiety polskie (wyksztalcone i ze
      srodowisk miejskich) biora z feminizmu to co im sie najbardziej podoba, tj.
      partnerstwo w zwiazkach, rownouprawnienie zawodowe, zarezerwowane miejsca na
      listach wyborczych (zreszta sprzeczne z konstytucyjna zasada rownoprawnosci
      wyborow), itd, itp. w odroznieniu od ich kolezanek z zachodu, emancypantki
      polskie nie sa juz niestety tak sklonne do dzielenia sie odpowiedzialnoscia za
      podejmowanie decyzji, partnerstwem nie tylko w obowiazkach ale tez w
      zapewnianiu bytu rodzinie, itp, itd. a najbardziej mnie juz smieszy jak zjesz
      juz kolacje z taka "nastawiona rownoprawnie" panna i wychodzac z restauracji
      nie przepuscich ja w drzwiach a ona odpowie ci tym charakterystycznym
      spojrzeniem, mimo, ze przeciez one glosi wszem i wodec, ze jestescie rowni.
      zaprawde smieszne to i niesprawiedliwe.

      pzdr
      • Gość: królik Re: i znacie tylko takie kobiety? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.09.01, 14:53
        Ja lubię, kiedy facet przepuszcza mnie w drzwiach i nie obrażam się, że nie
        ustępuje mi miejsca w tramwaju. Mam wrażenie, że przesadźacie panowie, kobiety
        nie są takie złe.:)
        • Gość: i-guru Re: i znacie tylko takie kobiety? IP: 194.181.183.* 20.09.01, 15:16
          Gość portalu: królik napisał(a):

          > Ja lubię, kiedy facet przepuszcza mnie w drzwiach i nie obrażam się, że nie
          > ustępuje mi miejsca w tramwaju. Mam wrażenie, że przesadźacie panowie, kobiety
          > nie są takie złe.:)

          nie wiem czy nalezysz to grupy tzw. emancypantek zaangazowancyh (starajac sie
          nie uzywac tu terminu "feministek") ale podejrzewam, ze opowiadasz sie za
          rownouprawnieniem plci w kazdym aspekcie zycia (ja sie wlasnie za tym goraco
          opowiadam). zastanawiam sie tylko, dlaczego polskie panie - parafrazujac
          pilsudskiego - wysiadaja z tramwaju na przystanku "rownouprawnienie w domu i w
          pracy", rezerwujac sobie uprzywilejowana pozycje w sytuacjach towarzysko-
          kulturowych. innymi slowy, dlaczego lubisz, gdy mezczyzna przepuszcza cie w
          drzwiach? nota bene, 1) nie zawsze jest to w zgodzie z obowiazujaca etykieta i 2)
          w usa mozna za taki akt szarmanctwa niezle oberwac.
          • Gość: femini:) Re: i znacie tylko takie kobiety? IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 22.09.01, 20:31
            Gość portalu: i-guru napisał(a):


            zastanawiam sie tylko, dlaczego polskie panie - parafrazujac
            > pilsudskiego - wysiadaja z tramwaju na przystanku "rownouprawnienie w domu i w
            > pracy", rezerwujac sobie uprzywilejowana pozycje w sytuacjach towarzysko-
            > kulturowych. innymi slowy, dlaczego lubisz, gdy mezczyzna przepuszcza cie w
            > drzwiach? nota bene, 1) nie zawsze jest to w zgodzie z obowiazujaca etykieta i
            > 2)w usa mozna za taki akt szarmanctwa niezle oberwac.

            *równouprawnienie w pracy - (umysłowej)kobiety i mężczyzni posiadają prawie
            identycznie zbudowany mózg i mają takie samy możliwości umysłowe - więc wykonując
            taką samą pracą tak samo dobrze powinni dostawać takie samo wynagrodzenie.

            *równouprawnienie w domu - konsekwencją rozpoczęcia przez kobiety pracy i dbania
            o rozwój kariery zawodowej jest możliwość przeznaczenia takiej samej ilości czasu
            na prace domowe ile pracujący mężczyzna. Nie ma więc żadnego powodu dlaczego
            pracujący mężczyzna miałby być wyręczany w sprzątaniu, gotowaniu itp. przez
            pracującą tak samo kobietę.

            *sytuacje towarzysko-kulturowe - na przykładzie przepuszczania w drzwiach -
            kobiety b.różnią się :) fizycznie od mężczyzn - są fizycznie słabsze (istnieją
            nieliczne wyjątki) - dlatego mężczyzna przepuszczając kobietę w drzwiach okazuje
            jej tym samym szacunek jej kobiecości i troskę (coż, gdyby szła za nim, drzwi
            mogłyby ją przytrzasnąć:) Nie, ale na poważnie. Każdego rodzaju przepychanie się
            jest objawem złego wychowania, a pchanie się jako pierwszy przed osobę słabszą
            fizycznie (kobietę:) to chamstwo.

            O jakie jeszcze sytuacje kulturowo-towarzyskie Ci chodzi??

            (ps: W USA są przewrażliwieni na punkcie molestowania, dyskriminacji i rasizmu-
            każdego można zaskarżyć o wszystko - to powszechnie wiadome)

        • Gość: chlop Wrocmy do tradycji IP: *.acn.waw.pl 20.09.01, 15:27
          Siedemnastowieczni polscy chlopi zakladali babie homonto i orali nimi pole.
          Spokojnie drogie feministki tylko prosze pokolei...
      • Gość: femini:) Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 22.09.01, 20:13
        Gość portalu: i-guru napisał(a):

        w odroznieniu od ich kolezanek z zachodu, emancypantki
        > polskie nie sa juz niestety tak sklonne do dzielenia sie odpowiedzialnoscia za
        > podejmowanie decyzji, partnerstwem nie tylko w obowiazkach ale tez w
        > zapewnianiu bytu rodzinie, itp, itd.

        W odróżnieniu od panów z zachodu Polacy nie są tak skłonni do dzielenia się
        obowiązkami w domu, nawet jeśli oboje pracują to kobieta musi wykonać 70% pracy
        domowej - męzczyznie się "wszystko należy" skoro chodzi do pracy. Ciągle
        żadkością jest branie przez mężczyznę urlopu rodzicielskiego. Więc o czym my tu
        mówimy, jakie równouprawnienie?


        a najbardziej mnie juz smieszy jak zjesz
        > juz kolacje z taka "nastawiona rownoprawnie" panna i wychodzac z restauracji
        > nie przepuscich ja w drzwiach a ona odpowie ci tym charakterystycznym
        > spojrzeniem, mimo, ze przeciez one glosi wszem i wodec, ze jestescie rowni.
        > zaprawde smieszne to i niesprawiedliwe.

        Równourawnieniem jest to, że podzielicie się rachunkiem na pół.
        Przepuszczenie kobiety w drzwiach to tylko kwestia DOBREGO WYCHOWANIA

    • Gość: aaron Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: *.*.*.* 20.09.01, 15:35
      wszystko prawda tyle ze z roznym nasileniem.
      wspolczesne mlode kobiety sa "odgiete" zupelnie w druga strone niz ich matki. w
      kazdej chwili probuja udowodnic swoja "nowoczesnosc".
      prawda jast taka ze wyroslo pokolenia: roszczeniowe, rozpieszczone przez
      tatusiow, wspaniale finansistki i prawniczki, ktore nie radza sobie z
      najprostszymi sprawami zycia codziennego - gotowanie, oszczednosci, planowanie
      czasu wolnego itp. natomiast wielkie roszczeniowe postawy wobec partnerow (czy te
      bzdury wynikaja tylko z czytania "tych ich" czysopism?) wobec braku umiejetnosci
      glebokiego zaangazowania i warazania uczuc (tak, tak! wspolczesne dziewczyny maja
      z tym ogromne problemy!). Na dokladke ogromne zapatrzenie w siebie i materializm.

      najkrotsza charakterystyka: same prawa i przywileje - zadnych obowiazkow
      • Gość: gosia Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: *.*.*.* 20.09.01, 15:58
        nie wiem gdzie spotykasz takie kobiety.W moim otoczeniu są inne kobiety -
        kobiety , które potrafią pokierować swoim życiem same. Same potrafią zadbać o
        swoje interesy, poradzić sobie z kuchnią, wymianą kostki w żerandorze oraz
        wymienić uszczelki w cieknącym kranie w łazience. Mężczyzna jest im jedynie
        potrzebny do kochania, do obdarowania go uczuciem, którego mają tak dużo.
        Potrzebny jest im mężczyzna, który będzie podporą w ciężkich chwilach i osobą,
        która będzie się z nimi cieszyć w chwilach szczęścia.
        • Gość: i-guru Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? do gosi IP: 194.181.183.* 20.09.01, 16:04
          Gość portalu: gosia napisał(a):

          > nie wiem gdzie spotykasz takie kobiety.W moim otoczeniu są inne kobiety -
          > kobiety , które potrafią pokierować swoim życiem same. Same potrafią zadbać o
          > swoje interesy, poradzić sobie z kuchnią, wymianą kostki w żerandorze oraz
          > wymienić uszczelki w cieknącym kranie w łazience. Mężczyzna jest im jedynie
          > potrzebny do kochania, do obdarowania go uczuciem, którego mają tak dużo.
          > Potrzebny jest im mężczyzna, który będzie podporą w ciężkich chwilach i osobą,
          > która będzie się z nimi cieszyć w chwilach szczęścia.

          gosiu,

          ciszej nad tym grobem... twoja opowiesc o wymianie uszczelki wycisnela moje
          szowinistyczne lzy. czy ty spotkalas kiedys jakies malzenstwo, w ktorym zona
          zabiera sie do wymiany uszczelki majac chloporobolapociagowego pod reka? zlituj
          sie.

          pzdr
          • Gość: gosia Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? do i-guru IP: *.*.*.* 20.09.01, 16:11
            ok, ok, ok :-)))
            ja im wszystkim tylko chce powiedziec, ze nie jesteśmy Śierotkami Marysiami, a
            co niektórym wodzenie za nos nie zaszkodzi. Otrzymują od nas to na co
            zasługują - taka jest prawda.

            pozdrawiam bardzo feministycznie ;-)))
            • Gość: zona? Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? do i-guru IP: *.gad.pl 20.09.01, 16:20
              to ja- to ja wymieniałam cholerną uszczelkę !!! podejmowałam decyzje,
              przejmowałam inicjatywę, załatwiałam pracę, zatrudniłam u siebie, napisałam
              połowę pracy magisterskiej męża,itd itd.i dlatego ( po części) jestem dziś
              tylko z córką . I znowu wymieniłam cholerną uszczelkę-dzisiaj rano!a w
              pażdzierniku wytapetuję przedpokój i kuchnię- wiecie co, wolałabym jednak
              zrobić to z mężczyzną ( by nie pisać z mężem), bo raźniej,szybciej..
              to w końcu jak ma być- słaba kobitka czy baba z jajem ?:))))
              pozdrawiam jedne i drugie. pozdrawiam też facetów- męskich i zniewieściałych.
              pa
            • Gość: chlop Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? do i-guru IP: *.acn.waw.pl 20.09.01, 16:24
              Jako chłop konia z rzędem tej (temu), która pokarze mi taką Zosię-samosię.
              Akurat wymiana uszczelki i kostka to duperele i nie o to mi chodzi. Mówiłem
              ogólnie o podejściu do życia. Poza tym jeśli oboje zarabiają to powinno ich być
              stać na specjalistę np. hydraulika. Dlaczego ma to robić mężczyzna -
              szczególnie wtedy gdy pracuje do późna wykonując to w czym jest
              profesjonalistą. To się po prostu nie opłaca. To tak jakby zatrudnić lekarza do
              pakowania strzykawek. Już słyszę o kucharce do gotowania. Oczywiście, że tak -
              jeśli oboje na to stać. Jeśli nie, bardzo proszę - ja lubię gotować można to
              robić na zmiany. Lubię mądre kobiety. Pozdrawiam.
          • Gość: Scorpion Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? do gosi IP: 213.164.4.* 20.09.01, 16:16
            Tutaj bede bronil kobiet, znam takie przypadki. Pierwszy to moja wlasna matka.
            Zyje z nia na wojennej stopie, ale musze przyznac, ze ta kobieta potrafi
            wszystko ,a jesli czegos nie umie to nie placze nad tym tylko sie uczy co i
            jak.
            Kobiety wymagaja od nas mycia naczyn, gotowania robienia zakupow, to dlaczego
            do cholery nie mialyby, umyc samochodu albo wymienic korka. Pozdrowienia
            PS.Wlasnie takie kobiety sa najbardziej wartosciowe
    • Gość: malvi Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: 159.107.89.* 20.09.01, 16:20
      Gość portalu: chłop napisał(a):

      > Czytając wiele obecnych tu wątków nie mogę się nadziwić jak głębokie są pokłady
      >
      > oczekiwań, życzeń i zażaleń skierowanych do mężczyzn. Wyłania się z tego obraz
      > meżczyzny-usługodawcy jako idealnego partnera dla dzisiejszej kobiety. Ciekawe,
      >
      > że takich tekstów nie spotyka się ze strony mężczyzn (może po prostu ciężko
      > pracują żeby spełnić oczekiwania niezaspokojonych pań).

      Ciągłe powtarzanie
      > wytartego zwrotu "prawdziwy mężczyzna" przyprawia mnie o mdłości. A gdzie
      > są "prawdziwe kobiety" samodzielne, inteligentne, szczere, dowcipne,
      > bezinteresowne?

      Panie chlopie ! Tu jestem !
      Samodzielna (wyprowadzilam sie z domu po liceum, zaczelam prace i studia,
      wynajmowalam pokoj), inteligentna (skonczylam filozofie (tu nie da sie wkuc na
      pamiec, trzeba myslec ), bezinteresowna (spiewam w chorze, bezplatnie, poswiecam
      swoj czas i wysilek - potem spiewamy np dla osob starszych, za wyjazdy place z
      wlasnej kieszeni)
      I znam wiele podobnych kobiet, starszych, mlodszych (ja mam 25 lat)

      Uderza również często przedmiotowe traktowanie mężczyzn, co
      > stoi w jawnej sprzeczności z delikatnością i wrażliwością jaką starają się nam
      > wmówić niektóre spryciule. Ta prosta manipulacja mająca wywołać uczucie
      > opiekuńczości jest szeroko znana, a mimo to jakże skuteczna! Osobiście mam już
      > dość bycia tatusiem.

      Panie Chlopie, Tatus zostal w domu, 200 km stad. Ja nie jestem coreczka w pracy,
      tylko profesjonalnym pracownikiem (jak wielu kolegow i kolezanek), w zwiazku -
      jestem partnerka a nie mala dziewczynka, na ktora nie mozna liczyc, wymagac odn
      iej, bo przeciez, dziecko, nie poradzi sobie.

      Jednak w praktyce okazuje się, że kobiety partnerstwo
      > traktują jako udział w podejmowaniu decyzji, jednak bez brania
      > odpowiedzialności za ich skutki. Często ugodową postawę mężczyzny traktują jako
      >
      > oznakę słabości.

      Co do braku odpowiedzialnosci za swoje czyny, to nie skomentuje. Czlowiek
      dojrzaly tak sie nie zachowuje.
      Dazenie do kompromisu, ugodowosc to nie oznaka slabosci ale madrosci.
      To, o czym piszesz, dotyczy zarowno pan jak i panow.


      Naturalną przewagę w werbalizacji myśli wykorzystują jako broń
      >
      > w walce o dominacje.

      Przyznam, ze nie rozumiem tego. Panie maja wiecej jakis dodatkowych komorek,
      tkanek, narzadow "do werbalizowania" ?


      Często podświadomie szukają słabego mężczyzny, którym
      > mogły by skutecznie sterować dla osiągnięcia własnych celów.

      Jesli chca sterowac, to podejmuja te decyzje swiadomie. Czyli nie moga
      nieswiadomie szukac, kogos, kim beda sterowac.
      Moim zdaniem chec manipulowania czy sterowania innymi nie przynalezy do plci.

      Przypomina to
      > dżokeja który wmawia ogierowi, że "wygramy" wyścig. Tyle, że to ogier dostaje
      > potem zawału. Taki styl zarządzania popiera prasa kobieca. Obrzydliwe.


      jakies tytuly? Moze ja tez to czytam i nie zdaje sobie sprawy, jakie pulapki
      czyhaja na mnie?
      a moze po prostu rozumiesz te teksty tak, jak chcesz rozumiec? ŻYCZENIOWO ? ? ?
      • Gość: chłop Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: *.acn.waw.pl 20.09.01, 16:40
        Nie miałem złudzeń, że takie uogólnienie wywoła żywą dyskusję. I o to chodziło.
        Aż miło czytać, że nie brakuje samodzielnych i odpowiedzialnych kobiet. Moją
        pierwszą wypowiedź sprowokowała zawartość forum, które odzwierciedla nastroje
        dużej grupy nieźle wykształconych kobiet. Chociaż nie jestem stałym
        czytelnikiem (nie trzeba być żeby zrozumieć charakterystykę treści w nich
        zawartych - wystarczy próbka) polecam Elle, Cosmopolitan.
      • Gość: chłop kobiety szybciej uczą się mówić... IP: *.acn.waw.pl 20.09.01, 16:43
        Szybciej uczą się języków obcych. Oczywiście, że kobiety mają lepiej rozwinięty
        mózg w częśći odpowiedzialnej za werbalizację. Aż dziwi mnie, że tego
        wiedziałaś.
        pozdr.
    • suzume Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? 20.09.01, 16:21
      Chciałoby się odpowiedzieć, że po mężczyznach takiej postawy nie widać, bo do
      głowy im nie przyjdzie, że powinni głośno się dopominać o coś, co im się
      słusznie należy. Poza tym, skoro nie muszą (bo dostają obiad, czyste
      gacie "same" pojawiają się w szafie a koszulom odrastają guziki), to po co? Po
      co domagać się o coś, co jest naturalne jak powietrze?
      W drugą stronę to dział raczej jak wizyta w galerii osobliwości połączonej z
      salą tortur. Biedni mężczyźni _zmuszani_ są przez swoje rozwydrzone żony do
      zmywania (brrr) albo odkurzania (zgroza). O zbieraniu z podłogi brudnych
      skarpetek nie wspomnę (naprawdę są takie okrutnice).
      Podsumowując. Jeśli oboje pracują, to kobiety oczekujące podziału obowiązków
      domowych wykazują postawę roszczeniową, a mężczyźni skłonni raczej ograniczyć
      się do pracy zawodowej - naturalną.
      Zmykam do domu przywracać naturalny porządek świata (tz. zmywać, sprzątać i
      gotować) i pozdrawiam wszystkich uciemiężonych mężczyzn. Wspólnie obalimy
      tyranię feministek. ;)

      suzume
      • Gość: i-guru Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: 194.181.183.* 20.09.01, 16:53
        suzume napisał(a):
        > Zmykam do domu przywracać naturalny porządek świata (tz. zmywać, sprzątać i
        > gotować) i pozdrawiam wszystkich uciemiężonych mężczyzn. Wspólnie obalimy
        > tyranię feministek. ;)
        >
        > suzume

        brawo suzume! tak trzymac! a tak powaznie, to dopuki guziki same nie beda
        odrastac na koszulach, to rzeczywiscie ktos je tam bedzie musial przyszywac. tyle
        tylko, ze manifesto wspolczesnych emancypantek polega mniej wiecej na tym: precz
        z prasowaniem! wiecej wladzy! utrzymac otwieranie drzwi i kontrole nad portfelem!
        ja po prostu postuluje abysmy poszli na calosc. dlaczego sady w polsce ustawowo
        przyznaja prawo do opieki nad dziecmi kobietom?

        z szacunkiem,


        • Gość: couleur3 Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: *.augsburg.ipdial.viaginterkom.de 20.09.01, 18:02
          I kobiety skoro takie silne powinny iść też do wojska.
          • Gość: gosia Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: *.*.*.* 20.09.01, 18:18
            jeżeli nie zauważyłeś to pchają się tam (tnz. do wojska i do policji ).
            A wracając do wątku to już się trochę pogubiłam i w końcu nie wiem czego tak
            naprawdę wy faceci od nas kobiet oczekujecie !....

            pozdrawiam wszystkie samodzielne i dzielne :-)))
            • Gość: królik Re: Oni się nas boją! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.09.01, 10:26
              Na to wygląda, czują się zagrożeni, kobiety wymagają więcej a oni nie dają rady.
              Chcieliby być "super facetami" a żona kaze im zmywać i jeszcze nie daj boże
              naczyta się babskich gazet, które piszą, że facet, który nie poterafi zaspokoić
              kobiety nadaje sie do wyrzucenia. I jak tu się nie denerwować.
              Nie wiem, czy ktoś widział przeróbkę plakatu "bo, zupa była za słona" na "bo,
              nie miała orgazmu" z pobitym facetem. Duch czasu. :)))
              • suzume Re: Oni się nas boją! 21.09.01, 10:31
                No bo my to wogóle jesteśmy okropne. A wszystko to przez posyłanie kobiet do
                szkół - nauczy się taka czytać, a potem wyczytuje, że mężczyzna _też_ potrafi
                zmywać (ja osobiście w to nie wierzę, ale tak powiadają...) i inne tego typu
                bzdury. I zaczyna wymagać!
                Świat zmierza ku gorszemu, a już oglądamy dno od spodu ;)
                • Gość: i-guru Re: Oni się nas NIE boją! IP: 194.181.183.* 21.09.01, 10:40
                  szanowne panie!

                  gratuluje dobrego samopoczucia. niestety, faceci (przynajmniej w wiekszosci)
                  sie was nie boja, tylko po prostu taki uklad toleruja. wlasnie przez to, ze
                  faceci sa tak obciazeni przez rozne kulturowe nalecialosci, zgadzaja sie na
                  kolejne przejawy nierownosci plci - w tym przypadku na niekorzysc mezczyzn -
                  uznajac, ze musza byc silni, twardzi i odpowiedzialni, i ze generalnie musza
                  sie poswiecac "na lonie". doslownie i w przenosni.
                  • suzume Re: Odważni są, że hej! :) 21.09.01, 10:51
                    Gość portalu: i-guru napisał(a):

                    > gratuluje dobrego samopoczucia. niestety, faceci (przynajmniej w wiekszosci)
                    > sie was nie boja, tylko po prostu taki uklad toleruja. wlasnie przez to, ze
                    > faceci sa tak obciazeni przez rozne kulturowe nalecialosci, zgadzaja sie na
                    > kolejne przejawy nierownosci plci - w tym przypadku na niekorzysc mezczyzn -
                    > uznajac, ze musza byc silni, twardzi i odpowiedzialni, i ze generalnie musza
                    > sie poswiecac "na lonie". doslownie i w przenosni.

                    Jeśli chodzi o poświęcenia, to ja osobiście dziękuję bardzo - poradzę sobie bez.
        • suzume Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? 21.09.01, 10:18
          Gość portalu: i-guru napisał(a):

          > brawo suzume! tak trzymac! a tak powaznie, to dopuki guziki same nie beda
          > odrastac na koszulach, to rzeczywiscie ktos je tam bedzie musial przyszywac. ty
          > le tylko, ze manifesto wspolczesnych emancypantek polega mniej wiecej na tym:
          > precz z prasowaniem! wiecej wladzy! utrzymac otwieranie drzwi i kontrole nad
          > portfelem!

          Powtarzać będę aż do znudzenia mojego i innych. Normalna feministka, którą
          również ja jestem, nie chce zgnoić faceta za samą płeć. Nie przekonuje mnie
          powoływanie się na "tysiące lat patriachalnego uciemiężenia", bo normalni ludzie
          nie odpłacają pięknym za nadobne.
          Radzę sobie i obiadkami i z młotkiem, ale nie widzę najmniejszego powodu, dla
          którego tylko ja miałabym odrabiać 2 etaty. W końcu nie tylko ja jem, brudzę i
          bałaganię. Pod pojęciem "podział obowiązków" rozumiem właśnie _podział_ a nie
          zwalanie wszystkiego na jedną ze stron niezależnie od płci. Więc jeśli ja gotuję,
          to guziki mógłby "odrastać" kto inny...

          > ja po prostu postuluje abysmy poszli na calosc. dlaczego sady w polsce ustawowo
          > przyznaja prawo do opieki nad dziecmi kobietom?

          Nie mam pojęcia, bo nie jestem ani prawniczką ani psychologiem. Być może są
          jakieś przesłanki, ale ja takowych nie widzę. Skoro ostatnio tak modny jest
          pogląd, że miłość do dzieci to uczucie wyuczone (więc kobieta wcale nie musi być
          matką, żeby zaspokoić swoje potrzeby emocjonalne), to dlaczego nie przyjąć, że
          mężczyna może się tego nauczyć równie dobrze albo i lepiej?

          pozdrawiam
          • Gość: curious Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: *.uni-forst.gwdg.de 21.09.01, 10:51


            > Powtarzać będę aż do znudzenia mojego i innych. Normalna feministka, którą
            > również ja jestem, nie chce zgnoić faceta za samą płeć(...)
            Alez mi sie podoba to stwierdzenie!! Nie za sama plec oczywiscie nalezy facetow gnoic - to nieetyczne i
            nienowoczesne. Nalezy ich gnoic za caloksztalt i w ramach walki o rownouprawnienie. A jezeli i to za malo to nalezy
            ich gnoic prewencyjnie, zeby sie skurwiele za pewnie nie poczuli bo przestana zmywac gary (do czego ich zreszta
            dopiero niedawno przyuczono).




            > Nie mam pojęcia, bo nie jestem ani prawniczką ani psychologiem. Być może są
            > jakieś przesłanki, ale ja takowych nie widzę. Skoro ostatnio tak modny jest
            > pogląd, że miłość do dzieci to uczucie wyuczone (więc kobieta wcale nie musi by
            > ć
            > matką, żeby zaspokoić swoje potrzeby emocjonalne), to dlaczego nie przyjąć, że
            > mężczyna może się tego nauczyć równie dobrze albo i lepiej?

            Otwieramy nowa feministyczna szkolke? Juz widze te tytuly w - przepraszam za wyrazenie - "kobiecy pismach".
            -" Naucz swojego meza kochac dzieci" (tylko nie za bardzo bo to juz pedofilia) albo "10 porad jak spowodowac zeby
            twoj maz wolal zmieniac pieluchy niz chodzic z kolesiami na piwo".
            Cholera a ja myslelem ze edukacje to mam juz za soba.

            • suzume Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? 21.09.01, 11:05
              Zanim odpowiem, bardzo proszę moje wypowiedzi CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM, dziękuję.

              Gość portalu: curious napisał(a):

              > > Powtarzać będę aż do znudzenia mojego i innych. Normalna feministka, którą
              > > również ja jestem, nie chce zgnoić faceta za samą płeć(...)
              > Alez mi sie podoba to stwierdzenie!! Nie za sama plec oczywiscie nalezy facetow
              > gnoic - to nieetyczne i nienowoczesne.

              Prawda? ;>
              Ale to właśnie faceci tacy ja Ty usiłują wmówić kobietom w ogólności a
              feministkom w szczególności.

              > Nalezy ich gnoic za caloksztalt i w ramach walki o rownouprawnienie. A jezeli i
              > to za malo to nalezy ich gnoic prewencyjnie, zeby sie skurwiele za pewnie nie
              > poczuli bo przestana zmywac gary (do czego ich zreszta dopiero niedawno
              > przyuczono).

              No jeśli Ty czujesz się gnojony tym, że zmywasz, to co ma powiedzieć większość
              kobiet...
              A tak wogóle to o czym Ty mówisz?

              > Otwieramy nowa feministyczna szkolke?

              Obawiam się, że tego nie da się nauczyć w szkole ;) chociaż niektórym by się
              pewnie przydało...

              > Juz widze te tytuly w - przepraszam za wyrazenie - "kobiecy pismach".
              > -" Naucz swojego meza kochac dzieci" (tylko nie za bardzo bo to juz
              > pedofilia)

              Rozumiem, że twierdzisz, że mężczyźnie nie muszą się uczyć miłości do małego
              człowieka? Pewnie w większości nie. Ale skoro nawet kobietom (mającym ponoć
              wrodzony instynkt macierzyński) zdarza się wcale nie tak rzadko nie akceptować
              malucha, to mężczyznom pewnie też. No chyba, że jesteście zupełnie innym
              gatunkiem...

              > albo "10 porad jak spowodowac zeby twoj maz wolal zmieniac pieluchy niz chodzic
              > z kolesiami na piwo".

              A ciekawe, że przeważnie to jednak piwo wygrywa...

              > Cholera a ja myslelem ze edukacje to mam juz za soba.

              Życie jest zaskakujące, prawda?
            • Gość: femini:) Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 22.09.01, 20:58
              Gość portalu: curious napisał(a):


              > -" Naucz swojego meza kochac dzieci" (tylko nie za bardzo bo to juz pedofilia

              Nasuwa się pytanie - dlaczego w 99% pedofilami są mężczyzni???


              albo "10 porad jak spowodowac zeby
              > twoj maz wolal zmieniac pieluchy niz chodzic z kolesiami na piwo".

              NO TAK, bo kobieta to woli zmieniać pieluchy niż iść z kumpelą do pubu, na zakupy
              czy do kina.

          • Gość: i-guru Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: 194.181.183.* 21.09.01, 10:51
            suzume napisał(a):
            > Powtarzać będę aż do znudzenia mojego i innych. Normalna feministka, którą
            > również ja jestem, nie chce zgnoić faceta za samą płeć. Nie przekonuje mnie
            > powoływanie się na "tysiące lat patriachalnego uciemiężenia", bo normalni ludzi
            > e
            > nie odpłacają pięknym za nadobne.
            > Radzę sobie i obiadkami i z młotkiem, ale nie widzę najmniejszego powodu, dla
            > którego tylko ja miałabym odrabiać 2 etaty. W końcu nie tylko ja jem, brudzę i
            > bałaganię. Pod pojęciem "podział obowiązków" rozumiem właśnie _podział_ a nie
            > zwalanie wszystkiego na jedną ze stron niezależnie od płci. Więc jeśli ja gotuj
            > ę,
            > to guziki mógłby "odrastać" kto inny...
            >
            > > ja po prostu postuluje abysmy poszli na calosc. dlaczego sady w polsce ust
            > awowo
            > > przyznaja prawo do opieki nad dziecmi kobietom?
            >
            > Nie mam pojęcia, bo nie jestem ani prawniczką ani psychologiem. Być może są
            > jakieś przesłanki, ale ja takowych nie widzę. Skoro ostatnio tak modny jest
            > pogląd, że miłość do dzieci to uczucie wyuczone (więc kobieta wcale nie musi by
            > ć
            > matką, żeby zaspokoić swoje potrzeby emocjonalne), to dlaczego nie przyjąć, że
            > mężczyna może się tego nauczyć równie dobrze albo i lepiej?
            >
            > pozdrawiam

            suzume,

            cisze sie, ze w zasadzie stoimy po tej samej stronie barykady. i cieszylbym sie,
            gdyby ten poglad naprawde sie upowszechnil w naszym spoleczenstwie. zauwaz, ze
            jak rodzina sobie nie radzi finansowo, to rozne tesciowe i ciotki automatycznie
            pytaja: to co, zdzisiek tak malo zarabia? rowniez zgoda na rownomierny podzial
            obowiazkow. tylko, ze alternatywa w realu jest taka: albo czesia prasuje koszule,
            a czesiek trzepie dywan i wnosi go na 4 pietro, albo on prasuje, a ona targa
            dywan. oczywiscie mogliby wszystko robic razem, tyle, ze nie starczy im czasu na
            wszystkie domowe obowiazki. a wracajac do sadow, to lawy sadow rodzicielskich sa
            w 90 procentach opanowane przez kobiety - wyksztalcone prawniczki, pewnie tez
            czesto fundamentalne emancypantki. tak wiec przejawia sie zenska filozofia kalego.

            pozdrawiam cieplo
            • suzume Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? 21.09.01, 11:24
              Gość portalu: i-guru napisał(a):

              > suzume,
              >
              > cisze sie, ze w zasadzie stoimy po tej samej stronie barykady. i cieszylbym sie
              > , gdyby ten poglad naprawde sie upowszechnil w naszym spoleczenstwie.

              :)

              > zauwaz, ze
              > jak rodzina sobie nie radzi finansowo, to rozne tesciowe i ciotki automatycznie
              > pytaja: to co, zdzisiek tak malo zarabia?

              to jest jeden z tych stereotypów, z którym chciałabym walczyć. bo póki zdzisiek
              mało zarabia, to jeszcze pół biedy. gorzej, kiedy zarabia mniej od swojej zdzisi.
              a przwdziwa tragedia zaczyna się wtedy, kiedy zdzisiek mógłby zostać w domu i
              gospodarzyć, bo żona zarabia wystarczająco dużo i wolałaby obiad po powrocie do
              domu niż te marne grosze zdziśka. taki przykład to margines statystyki, ale nauka
              radziecka zna takie przypadki. zdzisiek (nawet gdyby chciał), nie zrezygnuje z
              pracy zawodowej, bo go otoczenie zeżre żywcem.

              > rowniez zgoda na rownomierny podzial obowiazkow. tylko, ze alternatywa w realu
              > jest taka: albo czesia prasuje koszule,
              > a czesiek trzepie dywan i wnosi go na 4 pietro, albo on prasuje, a ona targa
              > dywan. oczywiscie mogliby wszystko robic razem, tyle, ze nie starczy im czasu
              > na wszystkie domowe obowiazki.

              manewr z dywanem, już ćwiczyłam i zdaję sobie sprawę z tego, że to złośliwe bydle
              wogóle nie chce współpracować i trzeba je na własnych plecach wnieść. problem
              polega na tym, że wielkie porządki robię raz na kwartał - to nie tylko trzepanie,
              ale również mycie okien, sprzątanie w szafach i za meblami (trzeba te meble
              ruszyć z miejsca - sama nie dałabym rady) itp. ale nadal są to 2 dni co 3
              miesiące. zmywać, prać, sprzątać, gotować, prasować itp. trzeba właściwie
              codziennie. nie są to może zajęcia szczególnie uciążliwe albo wyczerpujące
              fizycznie, bo przynajmniej część robią za mnie maszyny, ale trochę czasu zajmują.
              gdybyśmy nie wprowadzili podziału obowiązków, mielibyśmy mniej czasu do spędzenia
              razem :)

              > a wracajac do sadow, to lawy sadow rodzicielskich sa w 90 procentach opanowane
              > przez kobiety - wyksztalcone prawniczki, pewnie tez czesto fundamentalne
              > emancypantki. tak wiec przejawia sie zenska filozofia kalego.

              a to kłóci się nie tylko ze zwykłą ludzką przyzwoitością, ale przede wszystkim z
              zasadą bezstronności sądów.

              > pozdrawiam cieplo

              ja również
              • Gość: mea Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: *.bialystok.sdi.tpnet.pl 21.09.01, 13:30
                i-guru napisał(a):


                > > a wracajac do sadow, to lawy sadow rodzicielskich sa w 90 procentach opano
                > wane
                > > przez kobiety - wyksztalcone prawniczki, pewnie tez czesto fundamentalne
                > > emancypantki. tak wiec przejawia sie zenska filozofia kalego.
                >
                > a to kłóci się nie tylko ze zwykłą ludzką przyzwoitością, ale przede wszystkim
                > z
                > zasadą bezstronności sądów.


                Panowie, to teraz wy zaprzepaszczacie swoje szanse. Kobiety w XX wieku
                wykorzystują to czego nie mogły robić w wiekach poprzednich. Przecież to
                angielscy mężczyżni w początkach XIX wieku narzucili stereotyp dobrej żony i
                matki tj. młodziutka 15-16 letnia dziewczynka wychodziła za mąż, rodziła dzieci
                (co rok to prorok) i była tak nimi zajęta (też z nakazu), że nie miała czasu na
                kształcenie lub chociażby samokształcenie się. Wychodziły książki "dla młodych
                panien" ze wskazówkami, że bez mężczyzny sobie nie poradzi. Ta biedna młoda gąska
                w to święcie wierzyła i robiła wszystko, by taki car i boh jej nie zostawił, bo
                bez męża będzie nikim.
                Ruchy feministyczne pozwoliły wyzwalać się z tego stereotypu.
                Mądre kobiety skorzystały z tych możliwości i zaczęły stopniowo korzystać z
                wszelkich dobrodziejstw przynależnych płci przeciwnej. Potem wręcz zawładnęły
                pewnymi zawodami (nauczanie, handel, prawo). A mężczyźni spoczęli na laurach.
                Bardzo łatwo oddali najnudniejsze dziedziny życia we władanie kobiet i teraz mają
                pretensję do tego, że w sądach rodzinnych zasiadają same panie. W koncu sami
                zgotowali sobie ten los.
                Panowie dość narzekania - spróbujcie ponownie odzyskać swoją pozycję we
                współczesnym świecie!

                Jejku rozpisałam się strasznie, nawet nie wiem czy logicznie. Jeżeli nie to niech
                ktoś mnie poprawi - jestem otwarta na krytykę, a nawet lubię ją. To w koncu też
                jakaś tam nauka.

                pzdr

                a wątek jest b. ciekawy
              • Gość: Bes Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: 150.254.191.* 21.09.01, 13:48
                Suzume, uważam, że masz rację.
                Sama uważam się za feministkę tylko dlatego, że boli mnie niesprawiedliwość w
                małżeństwie - jeśli oboje pracują, to dlaczego kobiecie przypada jeszcze ten
                drugi etat w domu? Trzeba rozsądnie podzielić te domowe obowiązki, i obie
                strony muszą sie dogadać.
                Umiem robić różne rzeczy, i te przypisane kobietom jak prasowanie pranie
                gotowanie, ale nie unikałam też malowania, tapetowania, składania mebli (akurat
                jestem na etapie urządzania mieszkanka). Wczoraj wspólnie z moim partnerem
                wnosiliśmy na III piętro meble.
                Nie oczekuję, że jak mi sie nie będzie chciało, to on ma prać i prasować.
                Chodzi tylko o to, żebym czuła i wiedziała, że on docenia moje prace domowe, że
                gdy zajdzie potrzeba, pomoze mi, nie na zasadzie "okazania łaski", ale dlatego,
                że jesteśmy równorzędnymi partnerami.
                Pamiętam ze swojego dzieciństwa taki obrazek: moi rodzice oboje pracowali. Po
                pracy tata musiał się położyć, pospać, odpocząć, mama robiła obiad i podawała
                (oboje nie pracowali fizycznie). Nawet gdy obiad był już podgrzany, bo np tata
                przyszedł później, a mama była juz zajęta czymś innym, była awantura, gdy sam
                musiał sobie wziąć talerz z szafki i nałożyć porcję.
                To śmieszny przykład, ale jakże typowy. W każdym razie mnie jako młodą
                dziewczynę to bolało. To korzenie mojego feminizmu:-)

                Bes


                • Gość: królik Re: może się nie boją, ale... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.09.01, 14:09
                  ...tacy są biedni.
                  U mnie jest podział domowych obowiązków i nie ma przebacz, jak rzuci w kąt
                  skarpetki to będzie się o nie potykał, jak nie umyje naczń nie będzie obiadu.
                  Działa to w obie strony, bo mi też zdarza się rzucić byle gdzie ubranie. Po
                  prostu jasno mu wyjaśniłam, że nie wiąże się z nim, bo mam zamiar zostać
                  kuchtą, sprzątaczką. On przytakiwał, że oczywiście też jest za podziałem
                  obowiązków( może to wspólczesny sposób zdobywania kobiet?)
                  Wydaje mi się, że postawa mężczyzn bierze się z wychowania, są rozpieszczani
                  przez mamusie. Tak więc mamy wychowujcie swoich synów na wspaniałych facetów,
                  których nie przeraża, że przez umycie garów strcą swoją męskość.
                  • Gość: i-guru Re: może się nie boją, ale... IP: 194.181.183.* 21.09.01, 15:13
                    Gość portalu: królik napisał(a):

                    > ...tacy są biedni.
                    > U mnie jest podział domowych obowiązków i nie ma przebacz, jak rzuci w kąt
                    > skarpetki to będzie się o nie potykał, jak nie umyje naczń nie będzie obiadu.
                    > Działa to w obie strony, bo mi też zdarza się rzucić byle gdzie ubranie. Po
                    > prostu jasno mu wyjaśniłam, że nie wiąże się z nim, bo mam zamiar zostać
                    > kuchtą, sprzątaczką. On przytakiwał, że oczywiście też jest za podziałem
                    > obowiązków( może to wspólczesny sposób zdobywania kobiet?)
                    > Wydaje mi się, że postawa mężczyzn bierze się z wychowania, są rozpieszczani
                    > przez mamusie. Tak więc mamy wychowujcie swoich synów na wspaniałych facetów,
                    > których nie przeraża, że przez umycie garów strcą swoją męskość.

                    krolik,

                    tu w ogole nie chodzi o rzekoma czy nie utrate meskosci przy myciu garow.
                    zboczylismy z tematu, ktorym jest rozczeniowa postawa kobiet wspolczesnych.
                    problem wlasnie w tym, ze kobiety z rownouprawnienia biora tylko to co im
                    wygodne. roszczenia kobiet sa bardzo specyficzne i - jak juz pisalem dotycza
                    glownie pracy i domowych obowiazkow. niestety jednak, kobiety nie spiesza sie z
                    przyjmowaniem tej samej odpowiedzialnosci za podejmowanie najpowazniejszych i
                    czesto ryzykownych decyzji, dot. przyszlosci rodziny. np. nie podejma decyzji w
                    sprawie lokaty powaznej sumy na gieldzie dlatego, aby pozniej moc powiedziec - a
                    widzisz! mowilam ci, ze wszystko utopisz!!! aby ta nierownosc wylozyc nieco
                    bardziej lopatologicznie, posluze sie przykladem. wczoraj kolezanka z pracy
                    poprosile mnie o pomoc w zniesieniu do samochodu bardzo ciezkich zakupow. ja
                    oczywiscie sluzylem do uslug, ale zastanawiam sie - kurde! - dlaczego? dlaczego
                    nie poprosila o pomoc swojej kasi czy basi??? i tu jest wlasnie pies pogrzebany.

                    klaniam sie,
                    • Gość: Ola Re: DO IGURU IP: 157.25.122.* 21.09.01, 16:50
                      Chciałam coś dodać na temat tych ciężkich zakupów. Tak się jakoś niefortunnie
                      złożyło, że męższyzna i kobieta różnią się od siebie fizycznie. Jedną z tych
                      różnic jest także tzw. fizyczna siła. To właśnie dlatego Basa, czy Kasia raczej
                      nie nadaje się do dźwigania ciężarów, chyba, że trenuje i nie robi to na niej
                      żadnego wrażenia.. Iguru, wydaje mi się, że skoro się nad tym tak długo
                      zastanawiasz, to może nie czujesz się mężczyzną. Kobieta dźwigająca ciężkie
                      zakupy nie robi na tobie żadnego wrażenia, a jej prośba o pomoc wzbudza tylko
                      pretensje. Kiedyś dobra stara szkoła nazywała to chamstwem. Ale może ty po
                      prostu jesteś transseksualistą?
                      Wiem tylko jedno, gdybym znalazła się w sytuacji twojej koleżanki i znała twoją
                      reakcję prędzej splunęłabym ci pod nogi niż poprosiła o pomoc.
                      • Gość: i-guru Re: DO IGURU odp IP: 194.181.183.* 21.09.01, 17:30
                        Gość portalu: Ola napisał(a):

                        > Chciałam coś dodać na temat tych ciężkich zakupów. Tak się jakoś niefortunnie
                        > złożyło, że męższyzna i kobieta różnią się od siebie fizycznie. Jedną z tych
                        > różnic jest także tzw. fizyczna siła. To właśnie dlatego Basa, czy Kasia raczej
                        >
                        > nie nadaje się do dźwigania ciężarów, chyba, że trenuje i nie robi to na niej
                        > żadnego wrażenia.. Iguru, wydaje mi się, że skoro się nad tym tak długo
                        > zastanawiasz, to może nie czujesz się mężczyzną. Kobieta dźwigająca ciężkie
                        > zakupy nie robi na tobie żadnego wrażenia, a jej prośba o pomoc wzbudza tylko
                        > pretensje. Kiedyś dobra stara szkoła nazywała to chamstwem. Ale może ty po
                        > prostu jesteś transseksualistą?
                        > Wiem tylko jedno, gdybym znalazła się w sytuacji twojej koleżanki i znała twoją
                        >
                        > reakcję prędzej splunęłabym ci pod nogi niż poprosiła o pomoc.

                        twoja wypowiedz pozostawie bez komentarza. ty po prostu nie rozumiesz
                        przeczytanego tekstu, co nie jest zreszta rzadkoscia w naszym spoleczenstwie.

                        i-guru

                      • Gość: chlop Re: DO IGURU IP: *.acn.waw.pl 22.09.01, 21:04
                        Oj durna babo, dziwie sie, ze ty jeszcze oddchasz z takim rdzeniem zamiast
                        mozgu. Jak kolezanka taka slaba to moze isc na dwa razy. No chyba, ze taka
                        glupia, i na to nie wpadla hmm? A moze po prostu ulega stereotypom? Pomyls to
                        nie boli.
                    • Gość: królik Re: może się nie boją, ale... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.09.01, 17:33
                      sprawę zakupów wyjaśniła Ci Ola,
                      druga rzecz, o której wspominasz-ja nie wyobrażam obie nie brania udziału
                      dotyczącego inwestycji finansowych, a niedawno kiedy zdarzyło mi sie negocjować
                      samej, bez męża, sposobu zapłaty mi przez mojego zleceniodawcę zostało to
                      przyjęte zle. Może masz do czynienia z kobietami, które faktycznie chcą
                      wyciągnąć z równouprawniena maksymalne korzyści, ale są różne kobiety mają
                      różnne sposoby na życie.
                    • Gość: femini:) Re: może się nie boją, ale... IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 22.09.01, 21:14
                      Gość portalu: i-guru napisał(a):

                      > zboczylismy z tematu, ktorym jest rozczeniowa postawa kobiet wspolczesnych.
                      > problem wlasnie w tym, ze kobiety z rownouprawnienia biora tylko to co im
                      > wygodne. roszczenia kobiet sa bardzo specyficzne i - jak juz pisalem dotycza
                      > glownie pracy i domowych obowiazkow.

                      JAk już pisałam - równość w pracy(umysłowej) - ponieważ bez względu na płeć
                      potrafią tak samo dobrze wykonywać pracę
                      - równość w domu konsekwencją pracy kobiet- oboje mają tyle samo mało czasu na
                      domowe obowiązki

                      >niestety jednak, kobiety nie spiesza sie z
                      > przyjmowaniem tej samej odpowiedzialnosci za podejmowanie najpowazniejszych i
                      > czesto ryzykownych decyzji, dot. przyszlosci rodziny. np. nie podejma decyzji w
                      > sprawie lokaty powaznej sumy na gieldzie dlatego, aby pozniej moc powiedziec -
                      >a widzisz! mowilam ci, ze wszystko utopisz!!!

                      W układzie partnerskim oboje ustalają czy zainwestować - i utopią, obopólna
                      strata. Jeśli kobieta nie chce grać na giełdzie- nie musi. Jeśli nie zgadza się
                      na ryzykowanie wspólnych pieniędzy należy to uszanować. Jeżeli partner
                      zainwestuje za jej plecami i utopi - cóż, to jego wina, a nie mówiłam?




                      > bardziej lopatologicznie, posluze sie przykladem.wczoraj kolezanka z pracy
                      > poprosile mnie o pomoc w zniesieniu do samochodu bardzo ciezkich zakupow. ja
                      > oczywiscie sluzylem do uslug, ale zastanawiam sie - kurde! - dlaczego? dlaczego
                      > nie poprosila o pomoc swojej kasi czy basi??? i tu jest wlasnie pies pogrzebany

                      Zaden pies. To bardzo proste. Aż dziw bierze że sam na to nie wpadłeś. Jesteś
                      (jako mężczyzna) silniejszy od niej fizycznie. Dlatego może wpadło jej do głowy,
                      że tobie będzie łatwiej poradzić sobie z ciężarami. Mogła też pomyśleć, że jeśli
                      poprosi dwie kobiety zamiast jednego przedstawiciela płci męskiej będzi ci
                      przykro, pomyślisz, że może uznała cię za chuderlaka, od którego kobiety są
                      silniejsze fizycznie itp.

                      A gdybyś przenosił szafkę (ciężką) poprosiłbyś o pomoc Jacka 180cm warostu czy
                      Jasię 160 cm wzrostu???

                      > klaniam sie,

                      pozdrawiam
                      • Gość: i-guru Re: może się nie boją, ale... IP: 194.181.183.* 25.09.01, 15:54
                        Gość portalu: femini:) napisał(a):
                        > Zaden pies. To bardzo proste. Aż dziw bierze że sam na to nie wpadłeś. Jesteś
                        > (jako mężczyzna) silniejszy od niej fizycznie. Dlatego może wpadło jej do głowy
                        > ,
                        > że tobie będzie łatwiej poradzić sobie z ciężarami.

                        przyklad z zakupami, choc nieco lopatologiczny jak pisalem, swietnie uwypukla
                        roszczeniowa postawe kobiet. piszesz, ze przeciez mezczyzna jest silniejszy to
                        powinien dzwigac. ot, i to wlasnie jest wlasnie postawa, ktora opisujemy. jak
                        kali...

                        czy ja, jesli dokonalbym ciezkich zakupow, poprosilbym o ich przeniesienie pana z
                        ochrony, tylko dlatego, ze jest o jakies 20 kg ciezszy i 10 centymetrow wyzszy?
                        alez skad - przeciez popatrzylby na mnie jak na idiote (nie za to mu placa)!
                        jestesmy sobie rowni i to ja powinienem albo leciec dwa razy, albo sie wczesniej
                        zastanowic czy tez nie dokonuje zbyt ciezkich zakupow. nieztety takie myslenie
                        nie charakteryzuje wiekszosci kobiet. a szkoda.

                        Mogła też pomyśleć, że jeśl
                        > i
                        > poprosi dwie kobiety zamiast jednego przedstawiciela płci męskiej będzi ci
                        > przykro, pomyślisz, że może uznała cię za chuderlaka, od którego kobiety są
                        > silniejsze fizycznie itp.

                        hehe, absolutnie nic takiego nie przyszloby mi do glowy (zadnych kompleksow).
                        proponowal bym aby zasuwala dwa razy, ponoszac konsekwencje swojego czynu
                        (nieokielznanych zakupow). zaprawde godne to i sprawiedliwe.

                        pozdrawiam
                        • Gość: femini:) Re: może się nie boją, ale... IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 26.09.01, 12:31
                          Gość portalu: i-guru napisał(a):

                          >wczoraj kolezanka z pracy
                          > poprosile mnie o pomoc w zniesieniu do samochodu bardzo ciezkich zakupow

                          > czy ja, jesli dokonalbym ciezkich zakupow, poprosilbym o ich przeniesienie pana
                          > z ochrony, tylko dlatego, ze jest o jakies 20 kg ciezszy i 10 centymetrow > >
                          > wyzszy? alez skad - przeciez popatrzylby na mnie jak na idiote (nie za to mu
                          placa)!

                          Nie całkiem trafna analogia. Koleżanka nie poprosiła obcego faceta, tylko kolegę
                          z pracy (gdyby poprosiła obcą babkę na ulicy - nawet wyższą o 10cm i cięższą o 20
                          kg-też popatrzyłaby jak na idoitkę).
                          Gdybyś poprosił kolęgę o przeniesienia za ciężkich dla Ciebie zakupów (swoją
                          drogą - ciekawe jak ciężkie musiałyby to być zakupy?) pomógłby ci ze zwykłej
                          koleżeńskiej życzliwości (choć zależy to też od tego czy a)jesteś lubiany w pracy
                          b)jakich masz kolegów)

                          pozdr.

                          • Gość: i-guru Re: może się nie boją, ale... IP: 194.181.183.* 26.09.01, 12:55
                            Gość portalu: femini:) napisał(a):
                            > Nie całkiem trafna analogia. Koleżanka nie poprosiła obcego faceta, tylko koleg
                            > ę
                            > z pracy (gdyby poprosiła obcą babkę na ulicy - nawet wyższą o 10cm i cięższą o
                            > 20
                            > kg-też popatrzyłaby jak na idoitkę).
                            > Gdybyś poprosił kolęgę o przeniesienia za ciężkich dla Ciebie zakupów (swoją
                            > drogą - ciekawe jak ciężkie musiałyby to być zakupy?) pomógłby ci ze zwykłej
                            > koleżeńskiej życzliwości (choć zależy to też od tego czy a)jesteś lubiany w pra
                            > cy
                            > b)jakich masz kolegów)
                            >
                            > pozdr.
                            >

                            chyba sie pan(i)no femini nie rozumiemy. to oczywiste, ze ludzie sobie powinni
                            pomagac i, uwiez mi, ja chetnie pomoca sluze. w podanym przeze mnie przykladzie
                            zastanawiajace jest jednak jedno - dlaczego owa dama automatycznie skierowala sie
                            z prosba o pomoc do faceta (i to wcale niezbyt bliskiego kolegi). otoz dlatego,
                            ze jak napisalas, facet jest silniejszy. a ja sie pytam - i co z tego? rownosc to
                            rownosc. owa dama dzialala na tyle stereotypowo, ze nawet nie przyszlo by jej do
                            glowy, ze to moze byc odebrane przez druga osobe w niezbyt entuzjastyczny sposob.
                            nadmieniam, ze w wielu krajach, gdzie rownouprawnienie plci osiagnelo wiekszy
                            poziom, taka sytuacja nie moglaby miec miejsca, gdyz ludzie sa po prostu
                            wyczuleni na takie sprawy. w naszym pieknym kraju tak nie jest wiec kobiety,
                            zazarcie i slusznie walczac o rowne prawa, zapominaja o rownym traktowaniu
                            mezczyzn, np. jesli chodzi o przyslowiowa pomoc w zmianie kola czy tez
                            ustepowania drogi w drzwiach. ot i filozofia kalego o ktora mam (ograniczone)
                            pretensje.
                            • frisky2 Re: może się nie boją, ale... 26.09.01, 13:03
                              czytalem gdzies wypowiedz feministki, ze ja by obrazalo, gdyby facet celowo przepuszczal ja pierwsza w
                              drzwiach, bo poczulaby sie nierowno traktowana. Od tamtej pory po pierwsze: mam obawy czy jak
                              przepuszczam jakas kobiete nie obrazi sie na mnie, po drugie: nie zawracam juz sobie tak tym glowy czy
                              przepuscic kobiete czy nie. Po prostu robie jak mi wygodniej.;)
                            • Gość: femini:) Re: może się nie boją, ale... IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 26.09.01, 16:42
                              Gość portalu: i-guru napisał(a):

                              > to oczywiste, ze ludzie sobie powinni
                              > pomagac i, uwiez mi, ja chetnie pomoca sluze.

                              super!!!

                              >w podanym przeze mnie przykladzie
                              > zastanawiajace jest jednak jedno - dlaczego owa dama automatycznie skierowala s
                              > ie z prosba o pomoc do faceta (i to wcale niezbyt bliskiego kolegi). otoz
                              >dlatego, ze jak napisalas, facet jest silniejszy.

                              brawo! dochodzimy do prawidłowych wniosków!:)

                              >a ja sie pytam - i co z tego? rownosc to rownosc.

                              Ok. Ale równość to nie identyczność. Wszyscy ludzie są sobie równi (w sensie nikt
                              nie jest gorszy z powodu płci, koloru skóry, wyznania itp). Ale jesteśmy różni.
                              Są istoty ładniejsze, mądrzejsze, inteligentniejsze ... silniejsze.

                              >owa dama dzialala na tyle stereotypowo, ze nawet nie przyszlo by jej d
                              > o glowy, ze to moze byc odebrane przez druga osobe w niezbyt entuzjastyczny
                              >sposob.

                              Owa dama niekoniecznie zwróciła się do Ciebie o pomoc ponieważ jesteś facetem,
                              ale ponieważ jesteś od niej silniejszy.
                              Ale jestem pewna, że gdybyś wyjaśnił w jak bardzo nieentuzjastyczny sposób
                              podchodzisz do noszenia jej zakupów i że uraził cię jej damski szowinizm - więcej
                              nie wyskoczyłaby z czymś takim:)

                              > zapominaja o rownym traktowaniu
                              > mezczyzn, np. jesli chodzi o przyslowiowa pomoc w zmianie kola czy tez
                              > ustepowania drogi w drzwiach. ot i filozofia kalego o ktora mam (ograniczone)
                              > pretensje.

                              Nikt nikogo do niczego nie zmusza. To kwestia zwykłej życzliwości, gdy osoba
                              silniejsza fizycznie pomaga słabszej.

                              > chyba sie pan(i)no femini nie rozumiemy

                              Rzeczywiście, chyba nie.
                              Ciągle nie mogę się dopatrzeć dyskryminacji mężczyzn.

                              • Gość: i-guru Re: może się nie boją, ale... IP: 194.181.183.* 26.09.01, 17:43
                                Gość portalu: femini:) napisał(a):
                                > Ok. Ale równość to nie identyczność. Wszyscy ludzie są sobie równi (w sensie ni
                                > kt
                                > nie jest gorszy z powodu płci, koloru skóry, wyznania itp). Ale jesteśmy różni.
                                >
                                > Są istoty ładniejsze, mądrzejsze, inteligentniejsze ... silniejsze.
                                >

                                niech bedzie. koncze dysputy i z ochota przechodze na twoje pozycje pt. jestesmy
                                rownie ale nie identyczni... dlatego tez przprowadze z moja pania powazna
                                rozmowe. ona zmywa (bo ja mam alergie do brudu), prasuje (nie mam psychicznych
                                predyspozycji) i przyszywa guziki (ma takie malutkie paluszki). a ja dzwigam
                                zakupy pow. 10 kg (jestem silny) i ogladam mecze pilkarskie (ona nie ma
                                predspozycji).

                                zadowolona?
                                • Gość: femini:) Re: może się nie boją, ale... IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 26.09.01, 18:18
                                  Gość portalu: i-guru napisał(a):

                                  >ona zmywa (bo ja mam alergie do brudu)
                                  W takim razie właśnie ty powinieneś sprzątać, aby pozbyć się zewsząd alergenu

                                  > prasuje (nie mam psychicznych predyspozycji)
                                  Oświeć mnie, jakie psychiczne predyspozycje są do tego potrzebne

                                  >i przyszywa guziki (ma takie malutkie paluszki). a ja dzwigam
                                  > zakupy pow. 10 kg (jestem silny)
                                  Tu jestem w stanie się zgodzić (o ile ona umie szyć:)

                                  >i ogladam mecze pilkarskie (ona nie ma predspozycji).
                                  jakich predyspozycji???

                                  > zadowolona?


                • suzume Re: do Bes 21.09.01, 14:23
                  Dzięki za wsparcie :)

                  Stale wierzę, że więcej jest mężczyzn inteligentnych i normalnych niż tak
                  głupio i ślepo agresywnych jak curious. Ale to jego problem...

                  Pozdrawiam
                  • Gość: curious Re: do Bes IP: *.uni-forst.gwdg.de 21.09.01, 15:52

                    > Stale wierzę, że więcej jest mężczyzn inteligentnych i normalnych niż tak
                    > głupio i ślepo agresywnych jak curious. Ale to jego problem...
                    Poczulem sie urazony ..... Ja agresywny!!!!???? No moze troszeczke w stosunku do feministek :-)))
                    Wynika to z tego, ze wyznaje w zyciu dwie zasady:
                    zasade swobody - kazdy robi to co chce
                    zasade tolerancji - kazdy robi to co lubi i mnie to nic nie obchodzi tak dlugo dopoki to mnie nie dotyczy
                    A w wypowiedziach kobiet a szczegolnie feministek dominuje to jacy to faceci sa zli, niechlujni, niedomyci
                    i leniwi oraz to jak zmuszaja one i tresuja swoich mezczczn ( nie umyje naczyn - nie zezre, nie wyniesie
                    smieci - nie dostanie...hm wiecie czego). Niestety poczuwam sie do bycia mezczyzna i takie porady
                    odbieram jako atak na siebie. I wiele innych pogladow gloszonych przez feministki tez.
                    No a jak mnie ktos atakuje to niech sie nie spodziewa ze nadstawie drugi policzek....
                    • Gość: Lucy Re: do Panów IP: 195.94.198.* 21.09.01, 17:24
                      Dla niektórych tutaj feministka to kobieta, której jedynym celem jest pognębienie
                      i zdeptanie mężczyzny. A tymczasem feministka (przynjmniej według mnie) to osoba,
                      która nie chce dać się pognębić i przydeptać przez mężczyznę...
                      Celem jest równouprawnienie: jeżeli oboję partnerzy pracują, jednakowo łożą na
                      dom i wspólne potrzeby ( nie mówię tu o wysokości zarobków, ktoś może pracować w
                      gorzej opłacanym zawodzie i to nie jego wina, tylko mam na mysli wkład pracy)to
                      dlaczego nie maja wspólnie się tym domem zajmowac??? Dlaczego propozycję zmycia
                      garów, czy zrobienia pranie facet odbiera jako atak na siebie, na jego męskie
                      ego? Jak sądzicie, skąd wzięły się tutaj te porady z karaniem brakiem obiadu lub
                      seksu (...)???
                      Mężczyźni wciąż jeszcze sądzą, że oni mają tylko zarobić, zaś reszta należy do
                      kobiety, zupełnie pomijając fakt, że ona też pracuje na ten dom.
                      Ktoś tutaj mówił, że kobiety chcą tylko prawa w podejmowaniu decyzji z
                      pominięciem odpowiedzialności. Chyba się z choinki urwał, z jakiej ten człowiek
                      jest planety??? Podjęcie jakiejkolwiek decyzji automatycznie wiąże się ze
                      współodpowiedzialnością za to i chyba każdy człowiek z ilorazem inteligencji
                      powyżej 80 o tym wie. Kobieta także!
                    • suzume Re: do Bes 24.09.01, 09:39
                      Gość portalu: curious napisał(a):

                      > Poczulem sie urazony ..... Ja agresywny!!!!???? No moze troszeczke w stosunku d
                      > o feministek :-)))
                      > Wynika to z tego, ze wyznaje w zyciu dwie zasady:
                      > zasade swobody - kazdy robi to co chce

                      każdy, pod warunkiem, że jest mężczyzną, prawda? nie to, żeby kobieta nie mogła
                      mieć trochę czasu na np. przeczytanie w spokoju gazety. jak tylko wróci z pracy i
                      zrobi wszystko w domu, może sobie robić czego dusza zapragnie. no chyba, że pan i
                      władca wykorzysta pozytecznie czas spędzony na kanapie i wymyśli na kolację coś
                      ekstra :>

                      > zasade tolerancji - kazdy robi to co lubi i mnie to nic nie obchodzi tak dlugo
                      > dopoki to mnie nie dotyczy

                      ale jakoś wziąłeś do siebie rozmowę moją i i-guru, mimo że nie dotyczyła Ciebie
                      osobiście...

                      > A w wypowiedziach kobiet a szczegolnie feministek dominuje to jacy to faceci sa
                      > zli, niechlujni, niedomyci

                      tak, a kobiety są leniwe, niezaradne, dziecinne i do tego mają wymagania, jakby
                      im się cokolwiek od życia należało.

                      > i leniwi oraz to jak zmuszaja one i tresuja swoich mezczczn ( nie umyje naczyn
                      > - nie zezre,

                      a jak ma zeżreć, skoro nie ma czystych naczyń? to nie tresura tylko samo życie...

                      > odbieram jako atak na siebie. I wiele innych pogladow gloszonych przez feminist
                      > ki tez.

                      a ego Cię nie uwiera zbyt mocno?

                      > No a jak mnie ktos atakuje to niech sie nie spodziewa ze nadstawie drugi policz
                      > ek....

                      jak dla mnie możesz nadstawiać nawet drugi półdupek

                      pozdrawiam
                      wyluzuj się trochę
                      :)
                      • Gość: curious Re: do Bes IP: *.uni-forst.gwdg.de 24.09.01, 10:48
                        suzume napisał(a):


                        > > zasade swobody - kazdy robi to co chce
                        >
                        > każdy, pod warunkiem, że jest mężczyzną, prawda? (....)

                        A czy ja to gdzies stwierdzilem? To nadinterpretacja...
                        >
                        > > zasade tolerancji - kazdy robi to co lubi i mnie to nic nie obchodzi tak d
                        > lugo
                        > > dopoki to mnie nie dotyczy
                        >
                        > ale jakoś wziąłeś do siebie rozmowę moją i i-guru, mimo że nie dotyczyła Ciebie
                        > osobiście...
                        Wrog nie spi i nalezy byc czujnym :-))))
                        Tytul postu byl "do Bes" a to ja zostalem w nim opisany jako glupio agresywny....

                        > > A w wypowiedziach kobiet a szczegolnie feministek dominuje to jacy to face
                        > ci sa
                        > > zli, niechlujni, niedomyci
                        >
                        > tak, a kobiety są leniwe, niezaradne, dziecinne i do tego mają wymagania, jakby
                        > im się cokolwiek od życia należało.
                        Sama to stwierdzilas..... Ja nigdy nic takiego nie pisalem, no ale moze ty wiesz lepiej.....

                        > > odbieram jako atak na siebie. I wiele innych pogladow gloszonych przez fe inistki tez.

                        > a ego Cię nie uwiera zbyt mocno?
                        Nie.

                        > pozdrawiam
                        > wyluzuj się trochę
                        > :)
                        Jestem bardzo wyluzowany. W koncu mamy dzisiaj poniedzialek najfajniejszy dzien tygodnia
                        • suzume Re: do Bes 25.09.01, 11:14
                          sposób wyciągania wniosków i metodę nadinterpretacji przejęłam od Ciebie - nawet
                          kobieta może się czegoś nauczyć ;)

                          Gość portalu: curious napisał(a):

                          > suzume napisał(a):
                          >
                          >
                          > > > zasade swobody - kazdy robi to co chce
                          > >
                          > > każdy, pod warunkiem, że jest mężczyzną, prawda? (....)
                          >
                          > A czy ja to gdzies stwierdzilem? To nadinterpretacja...
                          > >
                          > > > zasade tolerancji - kazdy robi to co lubi i mnie to nic nie obchodzi
                          > tak d
                          > > lugo
                          > > > dopoki to mnie nie dotyczy
                          > >
                          > > ale jakoś wziąłeś do siebie rozmowę moją i i-guru, mimo że nie dotyczyła C
                          > iebie
                          > > osobiście...
                          > Wrog nie spi i nalezy byc czujnym :-))))
                          > Tytul postu byl "do Bes" a to ja zostalem w nim opisany jako glupio agresywny..
                          > ..
                          >
                          > > > A w wypowiedziach kobiet a szczegolnie feministek dominuje to jacy to
                          > face
                          > > ci sa
                          > > > zli, niechlujni, niedomyci
                          > >
                          > > tak, a kobiety są leniwe, niezaradne, dziecinne i do tego mają wymagania,
                          > jakby
                          > > im się cokolwiek od życia należało.
                          > Sama to stwierdzilas..... Ja nigdy nic takiego nie pisalem, no ale moze ty wies
                          > z lepiej.....
                          >
                          > > > odbieram jako atak na siebie. I wiele innych pogladow gloszonych prze
                          > z fe inistki tez.
                          >
                          > > a ego Cię nie uwiera zbyt mocno?
                          > Nie.
                          >
                          > > pozdrawiam
                          > > wyluzuj się trochę
                          > > :)
                          > Jestem bardzo wyluzowany. W koncu mamy dzisiaj poniedzialek najfajniejszy dzien
                          > tygodnia

                          • Gość: Lucy Re: do Bes IP: 195.94.198.* 25.09.01, 15:17
                            suzume napisał(a):

                            > sposób wyciągania wniosków i metodę nadinterpretacji przejęłam od Ciebie - nawe
                            > t
                            > kobieta może się czegoś nauczyć ;)
                            >
                            Suzume!
                            I oto niemożliwe stało sie faktem!
                            Moze i ja w to kiedyś uwierzę???
                            :-))))))))))
                            Specjalne pozdrowienia dla Ciebie i Bes

                            Lucy
                            • suzume Re: do Lucy 25.09.01, 15:25
                              Staram się :)

                              Ku chwale Gucia i innych obiektów, oczywiście.

                              PS: zastanawiam się, czy curious nie aspiruje przypadkiem do roli obiektu. jeśli
                              chodzi o mnie, to nic z tego. ale klub jest demokratyczny ;)

                              pzdr

                              Gość portalu: Lucy napisał(a):

                              > suzume napisał(a):
                              >
                              > > sposób wyciągania wniosków i metodę nadinterpretacji przejęłam od Ciebie -
                              > nawe
                              > > t
                              > > kobieta może się czegoś nauczyć ;)
                              > >
                              > Suzume!
                              > I oto niemożliwe stało sie faktem!
                              > Moze i ja w to kiedyś uwierzę???
                              > :-))))))))))
                              > Specjalne pozdrowienia dla Ciebie i Bes
                              >
                              > Lucy

                              • Gość: curious OSTATNIE PYTANIE!!!!! IP: *.uni-forst.gwdg.de 26.09.01, 20:11
                                suzume napisał(a):

                                > Staram się :)
                                >
                                > Ku chwale Gucia i innych obiektów, oczywiście.
                                >
                                > PS: zastanawiam się, czy curious nie aspiruje przypadkiem do roli obiektu. jeśl
                                > i
                                > chodzi o mnie, to nic z tego. ale klub jest demokratyczny ;)
                                >
                                > pzdr
                                Suzume ostania sprawa i juz wiecej nie bede wam tu przeszkadzal w krzewieniu bojowych nastrojow na
                                pohybel takim zatardzialym niepostepowcom jak ja.
                                Co to jest "obiekt"? Mozesz mi wyjasnic? Moglbym probowac sie domyslic, ale zwazywszy na pewne
                                roznice w sposobie rozumowania, ktore uwidocznily sie w trakcie dyskusji pewnie domyslilbym sie zle.
                                Wybacz ciekawosc, ale taka juz moja natura (stad zreszta moj nickname)
                                Na ra
                                • suzume Re: OSTATNIE PYTANIE!!!!! 28.09.01, 09:12
                                  Gość portalu: curious napisał(a):

                                  > suzume napisał(a):
                                  >
                                  > > Staram się :)
                                  > >
                                  > > Ku chwale Gucia i innych obiektów, oczywiście.
                                  > >
                                  > > PS: zastanawiam się, czy curious nie aspiruje przypadkiem do roli obiektu.
                                  > jeśl
                                  > > i
                                  > > chodzi o mnie, to nic z tego. ale klub jest demokratyczny ;)
                                  > >
                                  > > pzdr
                                  > Suzume ostania sprawa i juz wiecej nie bede wam tu przeszkadzal w krzewieniu bo
                                  > jowych nastrojow na
                                  > pohybel takim zatardzialym niepostepowcom jak ja.
                                  > Co to jest "obiekt"? Mozesz mi wyjasnic? Moglbym probowac sie domyslic, ale zwa
                                  > zywszy na pewne
                                  > roznice w sposobie rozumowania, ktore uwidocznily sie w trakcie dyskusji pewnie
                                  > domyslilbym sie zle.
                                  > Wybacz ciekawosc, ale taka juz moja natura (stad zreszta moj nickname)
                                  > Na ra

                                  Curious.
                                  Jeśli chodzi o mnie, to absolutnie mi w niczym nie przeszkadzasz, zwłaszcza w
                                  krzewieniu :) Btw - nie krzewię na pohybel, ale ku chwale.
                                  Z pojęciem obiektu zapoznasz się najlepiej, odnajdując nieco już zakurzone wątki
                                  o fanklubie Gucia i Lalki oraz o fanklubie obiektów.

                                  pzdr
                                  słonecznie mimo deszczu
                                  suzume
                • Gość: femini:) Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: 10.129.227.* / *.acn.pl 22.09.01, 21:34
                  Gość portalu: Bes napisał(a):

                  > Pamiętam ze swojego dzieciństwa taki obrazek: moi rodzice oboje pracowali. Po
                  > pracy tata musiał się położyć, pospać, odpocząć, mama robiła obiad i podawała
                  > (oboje nie pracowali fizycznie). Nawet gdy obiad był już podgrzany, bo np tata
                  > przyszedł później, a mama była juz zajęta czymś innym, była awantura, gdy sam
                  > musiał sobie wziąć talerz z szafki i nałożyć porcję.
                  > To śmieszny przykład, ale jakże typowy. W każdym razie mnie jako młodą
                  > dziewczynę to bolało. To korzenie mojego feminizmu:-)
                  >
                  > Bes
                  >
                  Pamiętam z mojego dzieciństwa podobny obrazek,może nie tak dramatyczny - bez
                  awantur o podgrzanie obiadu - ale jednak obowiązki domowe spadały na mamę ( i w
                  mniejszym stopniu na mnie)tata po pracy musiał wyciągnąć się z gazetą itp.. Potem
                  nadszedł kryzys - musiałam wysłuchiwać rozżalonej mamy, że nie nadąża, że tata w
                  niczym nie pomaga, i rozeżlonego ojca, że nie wie o co mamie chodzi. A potem
                  nadeszła - o dziwo - poprawa! Mozolnie i stopniowo acz prawdziwie tata dał się
                  przekonać do prac domowych!!! I choć to mama wciąż gotuje (tata po prostu nie
                  umie) to zawsze on albo ja zmywa. I chociaż to mama prasuje, tatapierze tzn
                  potrafi włączyć pralkę (baa, a nawet posegregować ubrania) i je rozwiesić.Po
                  prostu, bez poświęceń. Odkurzamy, robimy zakupy i wynosimy śmieci wszyscy na
                  zmiany i życie jakoś się kręci i jest dobrze, tak jak powinno.
                  Wniosek - mężczyzni są reformowalni. Wszystko przed nami.
    • femme Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową 21.09.01, 20:21
      Witaj Drogi Chlopie :-)))

      Pytasz gdzie sa Prawdziwe Kobiety??? Mysle, ze sa i zyja obok Ciebie. z tego co
      piszesz to wynika, ze najlepsza partnerka jest Kobieta mila,
      lagodna,niewymagajaca, zarabiajaca na swego Pana, wielbiaca go. Nie chce Cie
      zbytnio martwic, ale sadze ze ten typ to chyba jest wymierajacy gatunek :-))).

      Mysle, ze taki egzemplarz najlatwiej znajdziesz i ulozysz dostosowujac do
      swoich standardow wybierajac w przedziale 15-17 lat. Tylko czy wtedy bedziesz
      mial Partnerke??

      Pozdrawiam

      Femme

      • Gość: curious Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową IP: *.uni-forst.gwdg.de 22.09.01, 16:40
        To wprawdzie nie bylo do mnie, ale pozwole sobie odpowiedziec.

        > piszesz to wynika, ze najlepsza partnerka jest Kobieta mila,
        > lagodna,niewymagajaca, zarabiajaca na swego Pana, wielbiaca go. Nie chce Cie
        > zbytnio martwic, ale sadze ze ten typ to chyba jest wymierajacy gatunek :-))).

        Chyba jednak nie jest. Ciagle na szczescie mozna znalezc kobiety mile, lagodne i kochajace swoich
        partnerow. A co do ich utrzymywanie to jest to wielka rzadkosc. Zaden normalny mezczyzna nie czuje sie
        dobrze bedac "utrzymankiem". Dla normalnych mezczyzn w naszej kulturze to po prostu ponizajace.

        > Mysle, ze taki egzemplarz najlatwiej znajdziesz i ulozysz dostosowujac do
        > swoich standardow wybierajac w przedziale 15-17 lat. Tylko czy wtedy bedziesz
        > mial Partnerke??
        A co to jest ta "partnerka"? Bo tak sadzac po tym co piszesz to "partnerka" jest przeciwienstwem tego
        wymierajacego gatunku kobiet. Czyli niemila, agresywna, wymagajaca, droga w utrzymaniu i olewajaca
        swojego partnera. Super! O niczym innym nie marze...
        • Gość: Kasandra cd." Kobiety zarabiają mniej" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.09.01, 11:36
          Czy możesz podać konkretne przykłady "walenia wszystkich równo dookoła na
          zasadzie odwetu"? Ja jakoś żadnych nie zauważyłam, a nawet wprost przeciwnie -
          na tym i innych forach wielokrotnie spotykałam wypowiedzi typu "Baby do garów"
          czy "Jedynym miejscem samorealizacji kobiet jest ognisko domowe" (co oznacza
          dokładnie to samo), ale nigdy (ani razu!) "Faceci do garów!" czy "Faceci do
          łopaty"! I nie uważam za obraźliwe hasło "Także faceci do garów" czy "Także
          faceci do czyszczenia kibla" - w końcu mężczyźni tez jedzą i wypróżniają się, a
          niby dlaczego wszystkie czynności z tym związane miałyby należeć do kobiet.
          Nie tylko ty uważasz, ze państwo nie powinno ustalać prawnie podziału tego typu
          czynności (czy możesz wskazać chociaż jedną propozycje organizacji
          feministycznych wprowadzenia Ustawy o Uczestniczenia Mężczyzn w Zmywaniu i
          Praniu Oraz Innych Pracach Domowych). Ja osobiście uznałabym za postęp gdyby
          państwo nie wspierało szkodliwych stereotypów np. poprzez nagminne pokazywanie
          mamusi przy zlewie a tatusia z gazetą w fotelu w podręcznikach szkolnych.
          Niestety, samo nie przychodzi nic - i jakoś nie wierzę w to, aby facet
          wychowany w kulcie podziału na prace "męskie" i "kobiece" sam z siebie, tak
          całkiem spontanicznie zaczął zmywać i sprzątać, w dodatku regularnie. Jeśli w
          pismach kobiecych są rady "jak skłonić małżonka do współpracy przy prowadzeniu
          domu", świadczą one o tym, że kobiety chcą pełniejszego udziału małżonków w
          obowiązkach domowych a oni jakoś nie wykazują specjalnych chęci - inaczej
          przecież podobne porady nie byłyby potrzebne, nieprawdaż? I tak upada mit ze
          kobiety są w gruncie rzeczy zadowolone ze status quo.
          Atrakcyjność prac domowych dla kobiet jest ani trochę wyższa niż dla facetów -
          panie tez wolałyby usiąść z gazetka przed telewizorem zamiast łatać ze szmatą.
          Wielka szkoda, ze nic się nie zrobi samo - a faceci wdrażają się jakoś opornie
          Gozdek latający po domu z miotłą wypada w porównaniu z businessmenem dokładnie
          tak jak gozdkówa latająca ... itd. i dostająca na fajki od męża (jak jest
          grzeczna oczywiście) w porównaniu z businesswoman – jeśli to jest to co dana
          osoba lubi robić – a kogo to obchodzi?!? W Polsce jest moim zdaniem
          zdecydowanie za dużo ludzi mówiących jak powinni żyć ich bliźni. Ty zdaje się
          uważasz, że zajmowanie się jedynie domem jest dla faceta poniżające, a dla
          kobiety normalne.
          Jeśli chodzi o opiekę mężczyzn nad małymi dziećmi – poczytaj sobie np. książki
          o wychowaniu dzieci lub choćby posty Bony na forum „mężczyzna”. Także moim
          zdaniem 7 lat to zdecydowanie za późno na nawiązywanie kontaktów z dzieckiem.
          Dlaczego tak nisko oceniasz tatusiów i uważasz ze nie mają co robić ani czego
          uczyć małe dziecko? Nawiasem pisząc, kobiety też muszą uczyć się opiekować i
          zajmować maluchem. Pytanie na marginesie: jak rozumiem uważasz, ze prawo o
          przyznanie praw rodzicielskich nie powinno być przyznawane ojcom jeśli rozwód
          nastąpił przed osiągnięciem przez dziecko 6-7 roku życia?
          >> Nawiasem pisząc, jeśli uważasz, ze osoba zajmująca się domem i
          dziećmi "czasu
          >> ma full"' - udowadniasz tylko, ze nie masz bladego pojęcia o czym piszesz.
          >To kwestia organizacji pracy, ilości obowiązków (czy wspolmalzonek/nka zyczy
          >sobie obiad z pięciu dań czy tylko z dwóch, odkurzane ma być codziennie czy
          dwa >razy w tygodniu,
          Czytając powyższy tekst odniosłam wrażenie ze związek wyobrażasz sobie w ten
          sposób, że jeden z partnerów „sobie życzy” i decyduje ile razy „ma być”
          posprzątane, a drugi realizuje te „chciejstwa” – i istnieje tylko kwestia kto
          będzie „wymagał” a kto „wykonywał” („latał z miotła i dostawał na fajki”).
          Niezależnie od tego ile dokładnie zajmują prace domowe (jeśli jest zmywarka, je
          się mrożonki, nie ma dzieci a brudne okna nikomu nie przeszkadzają – oczywiście
          jest ich mniej), jeśli SA one wykonywane jedynie lub w nierównomiernym podziale
          przez jedną ze stron, a oboje podobnie pracują zawodowo – jest ona nadmiernie
          obciążona w stosunku do partnera i przez niego wykorzystywana (w zmywarce tez
          nic się samo nie ułoży)
        • femme Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową do Courios 28.09.01, 20:49
          Witaj Ciekawy Czlowieku,

          odpowiadam na Twoje zarzuty. Autor watku twierdzi ze Kobiety sa wymagajace itd,
          no, ale Panowie tez sa i co maja do tego prawo?

          Mysle, ze bardziej chodzzi mu o mila lalke, slepo w niego zapatrzona to
          poddanstwo, a nie zwiazek!

          zapatrzenie i zakochanie to jest swietne, ale troche zdrowego rozsadku. wszyscy
          mowicie o wymagajacych zonach, ale co to dokladnie znaczy, ze
          potrzebuja one pieniedzy na zakupy dla rodziny i dzieci?

          Wydaje sie to raczej naturalne, choc widocznie nie dla wszyskich.

          Gdy tylko Kobieta ma inne zdanie to ja atakujesz? Nie jestem agresywna wyrazam
          moja opinie, nie uwazam, ze ktos w zwiazku powinien drugiego olewac, taki
          zwiazek nie ma przyszlosci, ale dla obu stron nalezy sie szacunek to chcialam
          powiedziec w moim poscie.

          Pozdrawiam

          Femme


      • Gość: Nicky Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.01, 21:40
        femme napisał(a):
        z tego co
        >
        > piszesz to wynika, ze najlepsza partnerka jest Kobieta mila,
        > lagodna,niewymagajaca, zarabiajaca na swego Pana, wielbiaca go. Nie chce Cie
        > zbytnio martwic, ale sadze ze ten typ to chyba jest wymierajacy gatunek :-))).

        Pierwsze slysze, zeby kobiety zarabiajace na swojego Pana byly do tej pory jakims
        rozpowszechnionym gatunkiem. A co jest zlego w tym, ze kobieta jest mila, lagodna
        i wielbiaca swojego partnera? Taka wlasnie powinna byc prawdziwa kobieta.

        Nicky
        • Gość: Bes Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową IP: 150.254.191.* 24.09.01, 11:30
          Cała ta dyskusja to jakieś nieporozumienie. Ja, Suzume, Lucy i inne dziewczyny
          mówimy o partnerstwie, o równym i rozsądnym podziale obowiązków domowym przy
          założeniu, że obie osoby w związku mają pracę zawodową. To cały
          nasz "feminizm". Czy to coś dziwnego???? nienaturalnego???? czy zbyt dużo się
          spodziewamy po swoich partnerach?
          Feministki, o których mówi Curious - ja nie znam takich osobiście. Tak naprawdę
          wydaje mi się, ze zawsze gdzieś jest jakaś ekstrema, wręcz patologia - i o
          takich własnie ekstremalnych wypadkach pisze Curious.
          Zastanów sie Curious, czy gdybys był w grupie samych mężczyzn, powiedzmy na
          obozie, albo na bezludnej wyspie - czy wówczas zgodzilibyscie się na równy
          podział obowiązków ? oczywiście, że tak. Strasznie upraszczam, ale chyba
          rozumiesz o co mi chodzi?
          Ja widzę ten problem tak: dopóki mężczyźni nie zrozumieją, że tak naprawdę
          jesteśmy sobie równi, że świat nie składa się z ludzi (czytaj: mężczyzn) i z
          kobiet - będą trwały takie durne dyskusje.
          Kobiety są inne i mężczyźni są inni, pod względem psychiki, ale są sobie równi.
          Czy komukolwiek przyjdzie do głowy twierdzić, ze wadera to nie wilk? łania to
          nie jeleń?
          Ja nie twierdzę, że opieka nad domem to nie jest coś, co identyfikowane jest z
          zasadniczym zajęciem kobiety. Ale dopóki to zajęcie nie zostanie w pełni
          docenione przez męzczyzn, dopóki powszechnym stanowiskiem będzie stwierdzenie,
          że skoro kobieta siedzi w domu i nie pracuje zawodowo, to znaczy, ze nic nie
          robi - nie ma o czym rozmawiać, bo się nie dogadamy.

          Bes
    • Gość: kathy Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: 195.117.174.* 24.09.01, 12:16
      bo tak jest im wygodniej. I tyle.
      • Gość: ? Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? IP: *.gazeta.pl 25.09.01, 15:58
        Wielu z was pisze tu bardzo ciekawie i madrze. Mysle, ze wiele racji maja panie: Bes, Suzume i inne mowiac o
        tym ze kobieta jest rownorzednym partnerem w zwiazku i powinno sie obowiazki rozkladac w miare po rowno
        (w miare, bo oczywiscie ciezsze prace powinien wykonywac facet, chyba ze jest chory, a wymagajace
        delikatniejszych palcow - kobieta (np. mnie fatalnie wychodzi wszelkie przyszywanie guzikow itp).
        To prawda ze w naszym spoleczenstwie rozpowszechniona jest postawa roszczeniowa mezczyzn - tak tak - i
        dlatego zapewne wiele pan tak broni rownego podzialu obowiazkow. Moze to nie dotyczy mezczyzn obecnych
        na tym forum, ale zajrzyjmy do wiekszosci mieszkan w robotniczych blokowiskach: facet z gazeta na kanapie,
        kobieta w kuchni i przy dzieciach.
        Zgadzam sie wiec ze mam takie same obowiazki w domu jak partnerka. Jednak z drugiej strony jako faceta i
        partnera irytuje mnie, gdy moja partnerka ustala za nas z gory co nalezy zrobic i co jest najpilniejsze. Wydaje mi
        sie ze w wielu domach kobiety tak sie rozpedzily z �wychowywaniem� partnerow, ze niemal dyktuja im co ma po
        kolei robic. Np. �pozmywaj bnaczynia, wynies kosz, przestan rozmawiac przez telefon, bo trzeba obierac
        ziemniaki itp.� Tu wydaje mi sie, nastepuje koniec partnerstwa i zaczyna sie dyktat jednej ze stron. Moze o tym
        pisze Chlop w pierwszy poscie. Bo to ze dla kobiety prace domowe (np. sprzatanie porozwalanych ubran) ma
        znaczenie pierwszorzedne, nie oznacza ze ma takie samo znaczenie dla faceta czy dla calej rodziny. Facet
        niekoniecznie oczekuje, ze kobieta za niego wypierze, posprzata, pozmywa itp. Po prostu czeka ze sprzataniem
        az dostrzeze ze mu przeszkadza nieporzadek. Np. mojej zonie przeszkadza sam swiadomosc ze dom jest
        niepoodkurzany, a mnie dopiero wtedy, jak widze mase paprochow na podlodze. Tu rodzi sie konflikt - ona chce
        zeby natychmiast poodkurzac, a ja mowie, ze nie wydaje mi sie to konieczne w tej chwili. WIec ona odkurza i
        potem mowi, ze sprzatanie jest na jej glowie. Ale np. z drugiej strony zona uwaza, ze nie potrzebny jest
        gotowany obiad dzis, a ja uwazam ze tak,. Wiec skoro tak uwazam, to sam biore sie za gotowanie i nie mam
        pretensji do zony, nie mowie jej, ze gotowanie jest na mojej glowie.
        • suzume Re: Dlaczego kobiety przyjmują postawę życzeniową? 25.09.01, 16:24
          Dlatego ważne jest ustalenie różnych rzeczy przed podjęciem wspólnego życia.
          Ja osobiście dzielę nieporządek na dwa stany - bałagan (np. porozrzucane
          książki, gazety itp.), który mi nie przeszkadza; oraz brud, którego nie
          toleruję. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że inni (nie tylko kobiety, ale i
          mężczyźni) mogą mieć inne kryteria oceny i ktoś nie mógłby zasnąć wiedząc, że
          książki nie są równo poukładane.
          Tyle się mówi o poznaniu partnera przed ślubem, o dopasowaniu seksualnym i
          wspólnych zainteresowaniach i poglądach... Może warto by również (a nawet
          przede wszystkim) szukać kogoś o podobnym podejściu do spraw codziennych -
          porządku, wydawania pieniędzy, wychowania dzieci i posiadania zwierząt... To
          prawdopodobnie zaoszczędziłoby masy rozczarowań, pretensji i frustracji. Tylko,
          że takie dalekie jest od romantycznej wizji miłości, gdzie on i ona zawsze
          razem, przez całe życie i bez konfliktów, bo przecież się kochają...
          Kiedyś przeczytałam coś takiego: "miłość nie jest wtedy, kiedy dwoje ludzi
          patrzy sobie w oczy, tylko wtedy, gdy spoglądają w jednym kierunku". Sądzę, że
          to prawda.

          Pozdrawiam wszystkich
          :)
    • Gość: gtg o co takie bicie piany???????????? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 21:14
      ludzie czy warto? demagogia miesza sie ze zdrowym rozsadkiem w tym watku.... i
      co z tego wynika ? ano tyle , ze sa ludzie i taborety i taki z grubsza mozna
      przeprowadzic podzial w spoleczenstwie.
      I jak swiat swiatem Ludzie beda sie wspierac i spierac racjonalnie, budowac
      zwiazki i tworzyc, a Taborety beda niszczyc, jatrzyc, psuc, wierzyc w spiskowe
      teorie i dzielic ludzi na kobiety i mezczyzn i na dodatek rozprawiac z
      pseudonaukowa werwa o wyzszosci jednych badz drugich. Szkoda czasu na takie
      dysputy bo Taboreta nikt jeszcze nie przekonal do swoich racji. A tok
      rozumowania Taboreta jak paranoika - calosc absurdalna , ale niezwykle
      logiczna...
      Stawajmy sie zatem LUDZMI Ludzie
      pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka