Dodaj do ulubionych

prosze o pomoc.....

31.08.05, 11:52
tytul wyda sie Wam dziwny, ale mnie naprawde zalezy.

Jest na forum kobieta (nie bedziemy pokazywac ktora, bo nie nicku mowa),
ktorej przeczytlem wiele wypowiedzi. Czytalem zatem o tym, co sadzi na temat
polityki, jaki ma stosunek do Polski oraz do narodu polskiego, jaki ma
stosuenk do historii, do uni euroepejskiej, do sasiadow, do ameryki, co sadzi
o innych kobietach, co sadzi o mezczyznach, jaki ma stosunek do dzieci, do
pomocy prawdziwie potrzebujacym, co mysli o Bogu, religii i Dekalogu. W
deklaracjach nie znalazlem ani slowa prawdy, bo chwile poniej zaprzeczala
wszystkiemu, co wczesniej powiedziala. Mowila o przestrzeganiu dekalogu,
lamie jednak przykazania, ktore dla niej poniekad sa wazne smiejac sie
zdziwionym ludziom w twarz: Nie liczy sie z ludzmi, sa dla niej tylko
narzedziem do osiagania i zaspakjania wlasnych celow, nie jest ambitna, nie
czyta ksiazek, nie chodzi do teatru, na koncerty, na ma zadnego hobby (a
kiedys interesowala sie fotografia i biologia), nie rozwija sie
intelektualnie, nie ma pojecia na wiele tematow, ale ten fakt nie przeszkadza
jej tonem nie znoszacym sprzeciwu wyrazac powierzchowne opinie, ktorymi
zalewa kazde forum, nawet najwieksza dziure na GW. Juz nie poswieca nawet
chwili na reflekcje, zastanowienie sie, ciagle i bez przerwy mowi jakby od
jej zbytecznej paplaniny zalezalo zycie. Jest chamska, arogancka, wyniosla.
Nie znajduje w niej zadnej cechy osobowosciowej, inteligencji, madrosci
zyciowej , dla ktorych moglbym ja cenic. Nie znajduje juz dzisiaj zadnej
wyrazonej przez nia opinii, nad ktora chcialbym sie pochylic, pomyslec, gdyz
wszystkie wpisy odnosza sie najczesciej do jej ego i krzywd, jakie jej
wyrzadzono. Ma wrodzony talent do oskarzania innych za swoje niepowodzenia
nie widzac, ze tylko ona jest tak naprawde odpowiedzialna za swoje zycie i
jak je przezyje zalezy przede wszystkim od niej. Jest kobieta i a priori za
to powinienienm ja szanowac, ale dla mnie to za malo w czasach
rownouprawnienia, zeby szanowac ja tylko za plec. I nie psrawdzi sie tu
sprarafrazowane powiedzenie "jesli nie masz za co szanowac, szanuj pomimo
wszystko", bo nie o milosc chodzi, lecz godnosc ludzka i bycie czlowiekiem.

Prosze Was o pomoc, bo byc moze przeoczylem cos, co pozwoliloby mi moc
okazac jej szacunek. Nie mowie o sympatii, na te juz za pozno, chodzi mi
to ,abym mogl powiedziec: -Tak przyznaje.., uchylam przed Toba w tej kwestii
kapelusza. Z wyrazmi szacunku R.C.
Wiem, ze los ja doswiadzcyl, tak jak kazdego z nas, ale doswiadczenia winny
czynic nas lepszymi, a nie gorszymi, wiec nie moge wpoeidziec, ze jej
doswiadczenia uczynily ja dobrym czlowiekiem.

Chce znalezc choc jeden argument , by ja szanowac. Pomozcie mi, chocby
hipotetycznie.. Nie ma moim zyciu nikogo, kto stalby az tak nisko. Chce to
zmienic, bo zle mi z taka swiadomoscia!

R.C.
Obserwuj wątek
    • ksiezyc.wemgle Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 11:55
      A może chce byc tak kontrowersyjna, zeby ktos zwrócił na nia uwagę.
    • lena_zet Re: no to teraz będzie się działo 31.08.05, 11:56
      i jeśli nicka nie podasz to jesteś chłopie skazany na śmierć forumową.
      • rainer_calmund Re: no to teraz będzie się działo 31.08.05, 12:10
        i jeśli nicka nie podasz to jesteś chłopie skazany na śmierć forumową

        Lena_zet

        Co to jest? Grozba? Grozisz mi smiercia forumowa? Dobrze sie czujesz?
        _____

        Potrzebny Wam nick, zeby powiedziec, ze myle sie w ocenie?

        A moze skoncentrujecie sie na moim widzeniu i pomocy, jak to widzenie zmienic?
        Bo otym jest ten list.

        Tak, chcialbym ja choc odrobine szanowac.

        R.C.
        • lena_zet Re: no to teraz będzie się działo 31.08.05, 12:14
          rainer_calmund napisał:

          > i jeśli nicka nie podasz to jesteś chłopie skazany na śmierć forumową
          >
          > Lena_zet
          >
          > Co to jest? Grozba? Grozisz mi smiercia forumowa? Dobrze sie czujesz?

          czuję się w miarę dobrze i wcale ci nie grożę.Sęk w tym, że często zapominam o
          wstawianiu buziek :)))))---> o takie buźki chodzi.

          > _____
          >
          > Potrzebny Wam nick, zeby powiedziec, ze myle sie w ocenie?

          a skąd inaczej możemy dowiedzieć się że się mylisz albo nie, hę?

          > A moze skoncentrujecie sie na moim widzeniu i pomocy, jak to widzenie
          zmienic?

          podaj nicka.Osoba, którą opisujesz ma na pewno swoich "fanów", więc oni pomogą
          ci zmienić wizerunek.

          > Bo otym jest ten list.

          cholera, ale jak można pomóc skoro niewiadomo o kogo chodzi?

          > Tak, chcialbym ja choc odrobine szanowac.

          czy znasz ją w rzeczywistości czy tylko z wirtualnego świata?

          > R.C.

          L.Z.
          • rainer_calmund Re: no to teraz będzie się działo 31.08.05, 12:17
            Znam ja z wirtualnego swiata, ale znam ludzi w zyciu realnym, ktorzy ja poznali
            (prywatnie i zawodowo). Rozmawialem z nimi na jej temat. Mila, sympatyczna,
            odciela sie jednak od znajomych, zrezygnowala z pracy, nie maja z nia kontaktu.


            R.C.
            • lena_zet Re: no to teraz będzie się działo 31.08.05, 12:19
              no dobrze, ale przestałeś ją szanować po przeczytaniu jej postów czy po opinii
              czy po usłyszeniu opinii na jej temat?
              • rainer_calmund skoro jeszcze jestes odpowiadam 31.08.05, 12:23
                Nigdy nie sluchalem opini na jej temat, a jesli bylem ich swiadkiem to zawsze
                bralem jej strone (przez 4 lata). Jesli ktos bedzie mial odwage potwierdzic to
                fajnie, iz nie rozmawialem na jej temat, a jesli juz to zawsze na jej korzysc,
                co bylo powodem moich osobistych konfliktow. Po 4 latach powiedziala mi, ze
                moja rodzina i ja mozemy zdechnac, bo jej nie interesujemy. To , co robilem
                robilem dla siebie, nie dla niej, wiec nigdy nieczego nie oczekiwalem oprocz
                minimum dobrego wychowania. W tym wypadku mowa o wychowaniu.


                R.C.
                • lena_zet Re: skoro jeszcze jestes odpowiadam 31.08.05, 12:33
                  >Po 4 latach powiedziala mi, ze
                  > moja rodzina i ja mozemy zdechnac, bo jej nie interesujemy.

                  ot tak?trochę to zagmatwane co piszesz.Ale wiadomo-czyjść list mozna
                  przeczytać, gorzej wyobrazić sobie całą historię ze wszystkimi istotnymi
                  szczegółami i wyciągnąć wnioski.Cóż.Jedyne wyjście to szukać kontaktu z nią
                  (realnego) i przekonać się czy twoje rozmyślania nad szacunkiem były czegoś
                  warte....
                  • rainer_calmund Re: skoro jeszcze jestes odpowiadam 31.08.05, 12:39
                    Lena, jesli ktos pisuje przez 5lat mozesz taka osobe troche poznac i nie
                    wierze, ze wzyciu realnym jest inna o 180 stopni.

                    Tak samo jak ja nie jestem inny. Mozna zgrywac sie kilkukrotnie, nastokrotnie,
                    ale nie przez 5 lat.

                    R.C.
                    • lena_zet Re: skoro jeszcze jestes odpowiadam 31.08.05, 12:43
                      więc dlaczego nie zamkniesz przeszłości tylko szukasz wytłumaczeń?dlaczego tak
                      bardzo ci na tym zależy?
                      • rainer_calmund Re: skoro jeszcze jestes odpowiadam 31.08.05, 12:49
                        Lena, powiedz, ze cokolwiek rozumiesz z tego co pisze?
                        Chce moc ja szanowac, za cokolwiek, za jakikolwiek element.
                        Czy naprawde w tak krotkim watku nie zauwazylas o co mi chodzi? Ja jej nie
                        musze obnazac, "krol jest nagi" od dawna, ja chce, zeby wypiekniala, rozumiesz?

                        Dlaczego? Dla wlasnego poczucia estetyki i zasad- dlatego. Jej i tak wyjdzie to
                        na dobre, bo mowa nie ublizaniu jej, lecz o polepszeniu wizerunku.

                        R:C.
                        • lena_zet Re: skoro jeszcze jestes odpowiadam 31.08.05, 12:56
                          obnażasz ją rajmund.Obnażyłeś ją i dalej to robisz.A gdzie mogę przeczytać jaki
                          ty miałeś stosunek do niej?przecież prosisz o pomoc DLA SIEBIE.Dlaczego nie
                          pomyślisz o niej jako o potrzebującej?
    • magdzie Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 11:56
      punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. skoro stoi tak nisko, to zejdz
      schodek nizej i bedziesz mial lepsza perspektywe.
      • mosfet29 Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 11:59
        Ty to masz problemy -tylko sie naczytalem niepotrzebnie.l
        • rybbbka4 Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 13:06
          Gdzie Pan był, jak Pana nie było?
    • trzydziecha1 Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 11:58
      a po co? Nie masz szacunku bo nie musisz mieć.
      Dobrze że nie wypowiadam się na temat polityki, koscioła i innych rzeczy...
    • boski.zawodowiec jej nick by niezmiernie ułatwił pomoc 31.08.05, 11:59
      z twojego opisu ciezko ja oceniać i szukac dobrych stron.
      Podaj nicka to dostaniesz albo pełne potwierdzenie albo faktycnzie jakies
      arguemtny na to ze sie mylisz.
    • se6ast1an Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 12:04
      Może przez brzykre doswiadczenia przybrała taką skorupkę - pancerz ochronny
    • kohol Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 12:07
      Teraz każdy robi rachunek sumienia i wzdycha z ulgą - ufff! to nie ja!
    • rainer_calmund jeszcze raz 31.08.05, 12:11

      co moge zrobic, by zaczac ja szanowac?

      R.C.
      • lena_zet Re: jeszcze raz 31.08.05, 12:14
        rainer_calmund napisał:

        >
        > co moge zrobic, by zaczac ja szanowac?

        puść bąka, może akurat wtedy zaczniesz?

        > R.C.
        • rainer_calmund Re: jeszcze raz 31.08.05, 12:19
          Puscic baka na kobiete?

          Wiesz co lena, nie trac czasu na ten watek. Przeciez nie masz pojecia ani jak
          byc kobieta ani co to znaczy chec szanowania takowej.

          R.C.
          • lena_zet Re: jeszcze raz 31.08.05, 12:21
            rainer_calmund napisał:

            > Puscic baka na kobiete?
            >
            > Wiesz co lena, nie trac czasu na ten watek. Przeciez nie masz pojecia ani jak
            > byc kobieta ani co to znaczy chec szanowania takowej.

            rajmund, posłuchaj.Wiesz jakich ludzi szanuję najbardziej?A takich co mają
            poczucie humoru, wiesz?Resztę sobie sam dopowiedz.A co do miecia lub niemiecia
            pojęcia w temacie "jak być kobietą" to miecie mam takie jakie potrzebuje mieć.
            • rainer_calmund Re: jeszcze raz 31.08.05, 12:24
              lena_zet napisała:

              > rainer_calmund napisał:
              >
              > > Puscic baka na kobiete?
              > >
              > > Wiesz co lena, nie trac czasu na ten watek. Przeciez nie masz pojecia ani
              > jak
              > > byc kobieta ani co to znaczy chec szanowania takowej.
              >
              > rajmund, posłuchaj.Wiesz jakich ludzi szanuję najbardziej?A takich co mają
              > poczucie humoru, wiesz?Resztę sobie sam dopowiedz.A co do miecia lub
              niemiecia
              > pojęcia w temacie "jak być kobietą" to miecie mam takie jakie potrzebuje mieć.




              Sranie na kobiete nazywasz pocziciem humoru?

              No to sorry Winetou, naprawde bardzo roznimy sie w rozumieniu poczucia humoru i
              ojecia szacunku do kobiety.

              R.C.
              • lena_zet Re: jeszcze raz 31.08.05, 12:27
                a gdzie napisałam cokolwiek o sraniu na kobietę? rajmund, skoro tak ładnie i
                czytelnie czytasz to....zaczynam przypuszczać, że dziewczyna jest niewinna.
                • rainer_calmund Re: jeszcze raz 31.08.05, 12:37
                  Nie odpoiwada mi Twoje poczucie humoru odnoszace sie do pierdzenia na kobiete.

                  R.C.
                  • lena_zet Re: jeszcze raz 31.08.05, 12:39
                    rainer_calmund napisał:

                    > Nie odpoiwada mi Twoje poczucie humoru odnoszace sie do pierdzenia na kobiete.
                    >
                    > R.C.

                    a mnie rajmund nie podoba się, że dopisujesz sobie własne słowa.Nie napisałam
                    nic o pierdzeniu na kobietę.
                    • rainer_calmund Re: jeszcze raz 31.08.05, 12:45
                      Kobieto zrozum, nie puszczam bakow w towarzystwie plci przeciwnej, kapujesz
                      wreszcie czy nie? Tak samo jak nie opowiadam w obecnosci kobiet dowcipow o tym,
                      ze kobieta jest najlepszym przyjacielem czlowieka (na forum zdarzylo mi sie
                      bodajze opoiwedzic 2x dowcip o blondynce, ale jej, zeby cos pojela). Bylem
                      niejdnokrotnie swiadkiem, kiedy mezyzczyzni z niesmakiem odwracali glowe na jej
                      wpisy o fiutach i kobiecych cip.ach i "waleniu". Jej nie przeszkadza byc
                      wulgarna w towrzystwie , nie przeszkadza jej rzucac bluzgami i deprecjonowac
                      swoja osobe. Ja tez rzuce nieraz bluzga, ale nie ciagle, nie mam w slowniczku
                      codziennosci slow "cham, ryj, smiec, zalosny, zero, nikt, kapus, bydlak, gnoj"
                      itd.

                      R.C.

                      • lena_zet Re: jeszcze raz 31.08.05, 12:50
                        mężczyzno zrozum, nie każę ci puszczać bąki w towarzystwie płci przeciwnej ani
                        tej samej.Co innego kiedy jest się samemu hehe.Wiesz, chciałam dać ci do
                        zrozumienia, że dla mnie twoja historia jest dość zagmatwana i ciężka do
                        jakiejkolwiek interpretacji (!).W związku z tym pisząć "puść bąka" miałam na
                        myśli "chłopie, a skąd mam wiedzieć jak ci pomóc skoro nie znam osoby, którą
                        opisujesz".Dlatego niepotrzebna jest ta dyskusja na temat srania i puszczania
                        bąków w towarzystwie.
                        • rainer_calmund Re: jeszcze raz 31.08.05, 12:52
                          lena_zet napisała:

                          Lena, nic nie stoi na przeszkodzie, zebys ustosunkowala sie do tematu
                          merytorycznie, a nie od niego uciekala.
                          Jesli masz coklwiek do powiedzenia w kwestii pomocy, jesli nie, to nie zawracaj
                          glowy, temat dla mnie powazny.

                          R.C.
                          • lena_zet Re: jeszcze raz 31.08.05, 12:58
                            już szybciutko odpowiadam.Uwierz, że gdyby temat mnie nie zainteresował to
                            dawno temu przestałabym dyskutować.
                      • kasia_111 Re: jeszcze raz 31.08.05, 22:58
                        > wpisy o ............. (cenzura).
                        >nie mam w slowniczku
                        > codziennosci slow "cham, ryj, smiec, zalosny, zero, nikt, kapus, bydlak,
                        gnoj"
                        > itd.


                        Ojojoj.
                        Musiała Ci nieżle zajść za skórę. I jakie ma bogate słownictwo :((. Ja
                        popełniłam tę nieostrożność że wypowiadałam się nt. religii i początkowo
                        myślałam że jesteś zranionym autorem pewnego wykładu, ale coraz lepiej widzę że
                        nie.
              • kardiolog Rainer 31.08.05, 12:34
                Jesli czlowiek sam siebie nie szanuje to niechec do wlasnego ciala, umyslu,
                zycia, osiagniec lub wyolbrzymianie porazek automatycznie zostaja wlaczone do
                kontaktow z innymi osobami. Mowa o dzialaniu podswiadomym, trzeba miec
                samoswiadomosc i wielki upor, by tego nie czynic, choc nie w uporze zloty
                srodek. Trzeba siebie polubic i zaakceptowac, z porazek uczynic male
                zwyciestwa, trzeba wyzwolic tolerancje dla slabostek, niewiedzy a ograniczyc ja
                w walce o poprawe siebie. Ona siebie nie lubi i nie szanuje dlatego predzej czy
                pozniej ludzie zaczna traktowac ja w ten sam sposob czyli dokladnie w taki jaki
                ona wybrala w stosunku do siebie.

                Nie Ty masz szukac argumentow, by kogos cenic, lecz sama zainteresowana, by
                polubic siebie- czego jej oczywiscie zycze.

                kardiolog
                • krysica Re: Kardiolog 31.08.05, 12:38
                  masz racje...
                • rainer_calmund Re: Rainer 31.08.05, 12:57
                  Jesli rzezcyiwsice jest prawda, co napisales to co zrobic, by siebie polubila?

                  Niejednokrotnie wspieralem ja, lalem chlopow odciagnietych od pluga po pyskach,
                  by nie przekraczali granicy jej przyxnaleznej, granicy bycia kobieta. Jak
                  glupek wytyczalem granice dla niej, ale ona sama je przekraczala myslac, ze w
                  ten spososb buduje sie dystans i traci bliskosc.
                  W chwilach, gdy chlopki roztropki winny byly zastanowic sie nad swoim
                  dzialaniem ona pojawiala sie z chamska bluzga, ktora od razu niejako
                  usprawiedliwiala ich za chwile nasstepujaca agresje. Byly tez chwile ,gdy
                  powinni byli pomyslec, podjac jakies sensowne kroki , ale ona znow wyrywala sie
                  przed orkiestre podjemujac za nich decyzje..zawsze na swoja niekorzysc. Zawsze.

                  R.C.
                  • kardiolog Re: Rainer 31.08.05, 13:18
                    Nie mam zbyt wiele czasu, by kontynuowac rozpoczeta dyskusje. Takich dyskusji
                    na forum jest bardzo duzo, znajdziesz je w archiwum, poczytaj.

                    Zwrocilem uwage na prosbe o linki do wczesniejszych rozmow, w ktorych broniles
                    owej pani. Mysle, ze nie na gmeraniu w necie powinnysmy sie koncentrowac, lecz
                    na poprawie wizerunku. Pamietam rozmowy i pamietam wyplywajace z nich wnioski,
                    ktore do dzis nie znajduja przelozenia w rzeczywisotsci nawet tej wirtualnej.
                    Pamietam tez Twoje slowa poparcia chocby w ostatnim roku, ktore owa pani
                    przyjmowala z radoscia i satysfajcja automatycznie wykorzystujac je jako bron w
                    walce ze swoim domniemanym przeciwnikiem plci meskiej. Jesli bylem swiadkiem
                    tejze zabawy z ciosami ponizej pasa interweniowalem, konczylo sie u kazdego
                    guzem na czole.

                    Wtedy, przed laty, nie byles sam. Zreszta nie o wiarygodnosc wypowiedzi chodzi,
                    Ty Rainerze masz do siebie zaufanie i wiesz co mowiles . Twoj kolega moglby
                    potwierdzic Twoje slowa, ale nie zmuszajmy innych do zabierania glosu, jesli
                    nie chca uczestniczyc w tej dyskusji. Rozumiem ja jako absolutnie dobrowolna.

                    Slusznie zauwazono koniecznosc odciecia sie od przeszlosci, a ja codziennie
                    czytam wciaz te sama , powtarzajaca sie melodie o oszustwach i zdradach zadajac
                    sobie pytanie dlaczego dochodzi do takich samookaleczen emocjonalnych?
                    Bylo tez sporo o uzaleznieniach, o rezygnacji z zycia, strachu przed
                    samotnoscia, koniecznoscia zrewidowania dotychczasowego stanu i dokonania
                    zmian. Nic, nic nie wyniknelo z tysiaca slow tu plynacych i majacych na celu
                    poprawe wizerunku nie w oczych innych lecz wlasnych. Tyle pamietam z listow na
                    forum.

                    kardiolog
      • margie Re: jeszcze raz 31.08.05, 13:11
        a czemu tak strasznie ci zalezy zeby ja sznowac? Mnie sie wydaje, ze jesli
        komus zalezy na szacunku nt jej wlasnej osoby, to powinien sam sie postarac..
        Skoro zachowuje sie tak, ze staciles szacunek, to wg mnie jej problem, a nie
        twoj:))
    • cirri Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 12:26
      To bardzo miłe, że nadal chcesz ją szanować. Imponujesz mi. Nie wiem czy
      powinieneś, czy ona na to zasługuje, ale cenne jest już samo to, że próbujesz
      nie oceniać powierzchownie. To naprawdę coraz rzadsza cecha:) Pozdrawiam.
    • mandana Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 12:57
      chcesz argument, zeby ja szanowac: bo jest inna. meinungsfreiheit?
      • rainer_calmund mandana 31.08.05, 13:02
        chcesz argument, zeby ja szanowac: bo jest inna. meinungsfreiheit?
        • mandana Re: mandana 31.08.05, 13:05
          ok, to moge sie spytac: czy ona tez ma problem z alkoholem? moze to jest
          problemem, alkoholicy maja taki typowy "suchtverhalten", pisze po niemiecku, bo
          sadze po nicku...
        • jolzag Re: mandana 31.08.05, 13:06
          a co wspólnego z nią ma jeszcze twój kolega i jej matka alkoholiczka? Coraz
          ciekawiej się robi...
          • rainer_calmund Re: mandana 31.08.05, 13:33
            Wiesz co powiedzial mi moj kolega? Powiedzial, ze najbardziej upokarzajace bylo
            widziec matke, ktora po katach chowala alkohol, z katow ktorych pociagala po
            lyku udajac, ze nic zlego nie dzieje sie, a ona sama jest trzezwa. Upakarzal go
            jej smiech, gdy chichotala wierzac, ze go przechytrzyla, gdy nie siegnal po
            schowana za bielizna piersiowke wiedzac jednak o jej istnieniu. Cierpial, gdy
            opowiadala, gdzie byla na spacerze, kogo spotkala, co zrobila w pracy wiedzac,
            ze przez godziny lezala pijana na sofie, nie wychodzila z domu, a z pracy sie
            zwolnila, gdyz nie mogla pogodzic uzaleznienia z obowiazkami. Cierpial, gdy
            slyszal oppowiesci sasiadow widzacych ja pijana na ulicy, óstro wymalowana,
            nadmiernie pobudzona i zaczepiajaca ludzi. Kulil sie w sobie, gdy wykszalcona
            kobieta zaczela uzywac wulgarnych slow, przestala odrozniac rzeczywistosc od
            wymyslonego swiata, w ktorym zyla, a w ktorym ja wszyscy chcieli zgnebic.

            To nie jest wymyslona opowiesc lecz zapiski prawdziwej rozmowy i prawdziwych
            doswiadczen. Do konca swojego zycia nie zmierzyla sie z prawda, uciekala od
            niej wszelkimi okreznymi drogami, bagatelizowala problem, az pewnego dnia
            problem przestal istniec...

            R.C.
            • krysica Re: Razem z Nią?.... 31.08.05, 13:36
              • rainer_calmund Re: Razem z Nią?.... 31.08.05, 13:48
                Nie wiem, czy to do mnie pytanie, ale odpowiem bo moj watek.

                Przypuszczam, ze znam ja lepiej niz inni ludzie w realu i tak naprawde poza
                niechecia, ktora nas wzajemnie laczy, laczy nas wiedza o niej. Dzis znaja ja
                tylko dwie osoby, mysle, ze nawet nie rodzina (jesli wciaz zyjaca) pamietaca ja
                z przeszlosci nie domyslajac sie, ze teraz jest juz inny czlowiek potrzebujacy
                wsparcia. Nikt nie udzieli jej pomocy, pomoglaby jej przyjaciolka, ale jesli
                dobrze pamietam zmarla kilka lat temu. Zmarlo wielu w jej otoczeniu. Dzis w
                stworzonym przez siebie swiecie czuje sie na swoj sposob komfortowo, bo ten
                swiat moze kontrolowac, prawdziwy splatal jej psikusa, dostarczyl bolu, choc
                walczyla ze wszystkich sil, by udowodnic, ze da rade pokonac dwie smiertelne
                choroby. Te walke w realu przegrala, dzis nie moze pozwolic sobie na kolejna
                porazke, nawet za cene krzywdzenia i upakarzania siebie.
                Nie, nie moge jej pomoc. Nie jestem wlasciwa osoba, moze jej pomoc tylko osoba,
                z ktora ma neutralny kontakt. Wiem, ze kardiolog w takich sytuacjach odsyla
                ludzi do specjalisty, ma racje, bo kazda minuta dziala na niekorzysc cierpiacej
                osoby. Lecz to ona musi zastanowic sie czego tak naprawde chce i czy moze wyjsc
                z zakletego kregu. Nie, nie ma dla mnie rzozumienia, ze zaklety krag moze byc
                wyborem, gdyz wiem, ze poza kregiem czeka na nia alternatywa. Za kilka lat
                bedzie potrafila ja docenic. Bedzie jeszcze szczesliwa, jesli zechce.

                Dziekuje wszystkim za udzial w rozmowie.
                Do widzenia.
                R.C.
            • mandana Re: mandana 31.08.05, 13:38
              niestety juz tak jest, ze ludziom, ktorzy maja jakis suchtverhalten, inne osoby
              nie maja mozliwosci pomoc. oni sami musza zrobic anfang, oni musza sie sami
              przed soba przyznac, ze jest czas na walke. nie sadze, ze Ty mozesz tej
              kobiecie pomoc, Ty mozesz proponowac jedynie "asystowanie" przy jej walce, ale
              to juz tez jest wszystko. sam na pewno wiesz, ze tacy ludzie maja bardzo czesto
              tendencje do "niszczenia" samych siebie.
              • rainer_calmund Re: mandana 31.08.05, 13:49
                Pomijac durna maniere, ktora prezentujesz odpowiedzialem na zadane pytanie.

                R.C.
                • mandana Re: mandana 31.08.05, 13:50
                  to do mnie? nie rozumiem teraz juz Ciebie? o co Ci chodzi?
            • mathias_sammer Re: Rainer 01.09.05, 16:48
              Upakarzal go
              jej smiech, gdy chichotala wierzac, ze go przechytrzyla, gdy nie siegnal po
              schowana za bielizna piersiowke wiedzac jednak o jej istnieniu. Cierpial, gdy
              opowiadala, gdzie byla na spacerze, kogo spotkala, co zrobila w pracy wiedzac,
              ze przez godziny lezala pijana na sofie, nie wychodzila z domu, a z pracy sie
              zwolnila, gdyz nie mogla pogodzic uzaleznienia z obowiazkami. Cierpial, gdy
              slyszal oppowiesci sasiadow widzacych ja pijana na ulicy, óstro wymalowana,
              nadmiernie pobudzona i zaczepiajaca ludzi. Kulil sie w sobie, gdy wykszalcona
              kobieta zaczela uzywac wulgarnych slow, przestala odrozniac rzeczywistosc od
              wymyslonego swiata, w ktorym zyla, a w ktorym ja wszyscy chcieli zgnebic.
              (Rainer_Calmund).
              ------------------------------------
              Wiesz Rainerze, ze to niejs zaden ewenement sytuacyjny, zadna niezwyklosc, czy
              wyjatkowosc personalan? Niestety, "klasyka rodzaju", ze wyraze, a raczej
              powtorze za lekarzami.
              Pamietam wiele rozmow nt alkoholu. Ilekroc mowilismy jej, zeby nie pila tanich
              szkodliwych trunkow, zeby w ogole sprobowala odstawic alkohol twierdzila, ze
              nas rozumie, po czym zacier bimbru zastepowala skrzynka wina "Bycza Krew".
              " Na przybycie krwi"- mowila. Nie komentowalem jej slow, wychodzilem wtedy z
              domu. Skrzynka starczala jej do nastepnego dnia, potem byl glod i nowe
              poszukiwania zrodla.

              M.S.
              • mathias_sammer Re: Rainer/dopisek 01.09.05, 16:52
                Pomyslalem sobie, ze ktos, kto przeczyta watek nie bedzie wiedzial o czym lub o
                kim mowie.
                A mowie o mojej rodzonej mamie.

                M.S.
              • rainer_calmund Re: Rainer 01.09.05, 17:11
                No kuwra mac, nie dam rady!
                R.C.
              • rainer_calmund Re: MS 01.09.05, 17:16
                Masz racje, nie ma o czym mowic, szkoda czasu. Nie widze punktow stycznych w
                kwestii principiow.

                Chlejta oboje dalej i po staropolsku..

                R.C.
    • jolzag Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 13:04
      to chore jakieś! ty kochasz ją czy co? Bo nie rozumiem w innym wypadku twojego
      postępowania. Co cię obchodzi jakaś głupia, wulgarna laska? Jak chce, żeby ją
      inni postrzegali źle to jest jej sprawa. Mniemam, że jest pełnoletnia i sama o
      sobie decyzuje. Nic nie rozumiem. Wogóle ten wątek jest jakiś ciężki do
      zrozumienia.
      • kardiolog Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 13:20
        to chore jakieś! ty kochasz ją czy co? Bo nie rozumiem w innym wypadku twojego
        postępowania. Co cię obchodzi jakaś głupia, wulgarna laska? Jak chce, żeby ją
        inni postrzegali źle to jest jej sprawa. Mniemam, że jest pełnoletnia i sama o
        sobie decyzuje. Nic nie rozumiem. Wogóle ten wątek jest jakiś ciężki do
        zrozumienia.

        Czy jesli widzisz czlowieka na ulicy, ktory przewrocil sie uderzajac glowa o
        kraweznik pomozesz mu, czy kopniesz go?

        Odpowiedz sobie na to pytanie. Nam nie musisz.

        kardiolog
        • rainer_calmund Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 13:36
          Mysle, ze ona na krawezniku stracila przytomnosc.. Mam nadzieje, ze ktos inny
          bedzie jednak w stanie jej pomoc i przywrocic jej swiadomosc.
          Chcialbym doczekac chwili, gdy siegne po kapelusz w uklonie. Naprawde chcialbym.

          R.C.
    • krysica Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 13:06
      Jest człowiekiem i choćby dlatego.....do każdego warto zawsze wyciągnąć
      ręke....może ją teraz odtrąci....ale nie wiesz co zrobi za jakiś czas.......
    • wilk11 Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 17:47
      Wiem o kogo chodzi, więc łatwiej mi odpowiedzieć.
      Może zasługuje na szacunek, bo jest chora, jej reakcje nie są uzależnione tylko
      od niej. Nawet gdy sprawia mi przykrość (teraz już to nie robi na mnie takiego
      wrażenia jak kiedyś) w ten sposób to tłumaczę. Nie można być złym na
      niepełnosprawnego, że jest niepełnosprawny.
    • alaaa6 Re: prosze o pomoc..... 31.08.05, 18:23
      Chce znalezc choc jeden argument , by ja szanowac. Pomozcie mi, chocby
      hipotetycznie.. Nie ma moim zyciu nikogo, kto stalby az tak nisko. Chce to
      zmienic, bo zle mi z taka swiadomoscia!

      a kim Ty jestes ,zeby ja oceniac?

      za co masz ja szanowac????
      za to ze jest CZLOWIeKIEM !

      a za co ja Ciebie teraz powinnam szanowac?
    • jmx Re: prosze o pomoc..... 01.09.05, 19:25

      chyba jestes wspoluzalezniony...

      i tak naprawde najpierw musisz odzyskac szacunek do siebie (bo jak sadze
      problem jest nie w braku szacunku do niej a w braku szacunku do samego siebie
      za... tolerowanie takiego zachowania - ponizania, agresji, chamstwa wobec
      siebie i innych) a potem przyjdzie czas na reszte

      powodzenia
    • enya24 Re: prosze o pomoc..... 03.09.05, 13:08
      Mnie cały wątek wydaje się dziwny.
      Nie rozumiem, jak można zalewać swoimi opiniami każde forum, czytałam to i owo,
      nigdzie nie widziałam powtarzającego się na każdym albo na większości forów
      nicka. A jeśli ona używa różnych to skąd o tym wiesz? Może myslisz z nią innych
      ludzi? A może masz dostęp do danych wiadomych tylko adminom? Dlaczego?

      > Nie liczy sie z ludzmi, sa dla niej tylko
      > narzedziem do osiagania i zaspakjania wlasnych celow, nie jest ambitna, nie
      > czyta ksiazek, nie chodzi do teatru, na koncerty, na ma zadnego hobby nie
      rozwija sie
      > intelektualnie, nie ma pojecia na wiele tematow, ale ten fakt nie przeszkadza
      > jej tonem nie znoszacym sprzeciwu wyrazac powierzchowne opinie

      Mnie otaczają sami tacy (sąsiedzi), kłaniam sie im i nie uważam że muszę ich
      zmieniać. Nie zbieram o nich informacji, żeby potem opisac ich w necie. Zresztą
      za mało o nich wiem i nie mam ochoty wnikać w ich życie.

      Jesli znasz ją tylko ze świata wirtualnego, to w jaki sposób ona powiedziała
      ci, że "ty i twoja rodzina możecie zdychać"? dlaczego to cie tak dotknęło,
      czyżbyście byli od niej jakoś uzależnieni?

      Kolejna sprawa: jeśli to wszystko prawda, skąd o tym wiesz? Śledzisz ją?
      Wypytujesz tych waszych wspólnych znajomych, po to, żeby ją publicznie
      obsmarować? A zrobiłeś to wyczerpująco, co było dosyć podłe, wziąwszy pod
      uwagę "dwie śmiertelne choroby" z których wyszła. A jeśli to tylko albo po
      części twoje domysły, to wyglądasz mi na paranoika. Co potwierdzałoby się w
      tym, że parę godzin później chciałeś zabić Hitlera i napisałeś o tym osobny
      wątek. Chyba że tylko byłeś pijany, co ci nie przeszkodziło opisywać jej
      alkoholizmu. W ogóle jesteś podobny do tego portretu który odmalowałeś.

      Nie wiem kto to jest, ale musiała Ci nieźle dokopać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka