rainer_calmund
31.08.05, 11:52
tytul wyda sie Wam dziwny, ale mnie naprawde zalezy.
Jest na forum kobieta (nie bedziemy pokazywac ktora, bo nie nicku mowa),
ktorej przeczytlem wiele wypowiedzi. Czytalem zatem o tym, co sadzi na temat
polityki, jaki ma stosunek do Polski oraz do narodu polskiego, jaki ma
stosuenk do historii, do uni euroepejskiej, do sasiadow, do ameryki, co sadzi
o innych kobietach, co sadzi o mezczyznach, jaki ma stosunek do dzieci, do
pomocy prawdziwie potrzebujacym, co mysli o Bogu, religii i Dekalogu. W
deklaracjach nie znalazlem ani slowa prawdy, bo chwile poniej zaprzeczala
wszystkiemu, co wczesniej powiedziala. Mowila o przestrzeganiu dekalogu,
lamie jednak przykazania, ktore dla niej poniekad sa wazne smiejac sie
zdziwionym ludziom w twarz: Nie liczy sie z ludzmi, sa dla niej tylko
narzedziem do osiagania i zaspakjania wlasnych celow, nie jest ambitna, nie
czyta ksiazek, nie chodzi do teatru, na koncerty, na ma zadnego hobby (a
kiedys interesowala sie fotografia i biologia), nie rozwija sie
intelektualnie, nie ma pojecia na wiele tematow, ale ten fakt nie przeszkadza
jej tonem nie znoszacym sprzeciwu wyrazac powierzchowne opinie, ktorymi
zalewa kazde forum, nawet najwieksza dziure na GW. Juz nie poswieca nawet
chwili na reflekcje, zastanowienie sie, ciagle i bez przerwy mowi jakby od
jej zbytecznej paplaniny zalezalo zycie. Jest chamska, arogancka, wyniosla.
Nie znajduje w niej zadnej cechy osobowosciowej, inteligencji, madrosci
zyciowej , dla ktorych moglbym ja cenic. Nie znajduje juz dzisiaj zadnej
wyrazonej przez nia opinii, nad ktora chcialbym sie pochylic, pomyslec, gdyz
wszystkie wpisy odnosza sie najczesciej do jej ego i krzywd, jakie jej
wyrzadzono. Ma wrodzony talent do oskarzania innych za swoje niepowodzenia
nie widzac, ze tylko ona jest tak naprawde odpowiedzialna za swoje zycie i
jak je przezyje zalezy przede wszystkim od niej. Jest kobieta i a priori za
to powinienienm ja szanowac, ale dla mnie to za malo w czasach
rownouprawnienia, zeby szanowac ja tylko za plec. I nie psrawdzi sie tu
sprarafrazowane powiedzenie "jesli nie masz za co szanowac, szanuj pomimo
wszystko", bo nie o milosc chodzi, lecz godnosc ludzka i bycie czlowiekiem.
Prosze Was o pomoc, bo byc moze przeoczylem cos, co pozwoliloby mi moc
okazac jej szacunek. Nie mowie o sympatii, na te juz za pozno, chodzi mi
to ,abym mogl powiedziec: -Tak przyznaje.., uchylam przed Toba w tej kwestii
kapelusza. Z wyrazmi szacunku R.C.
Wiem, ze los ja doswiadzcyl, tak jak kazdego z nas, ale doswiadczenia winny
czynic nas lepszymi, a nie gorszymi, wiec nie moge wpoeidziec, ze jej
doswiadczenia uczynily ja dobrym czlowiekiem.
Chce znalezc choc jeden argument , by ja szanowac. Pomozcie mi, chocby
hipotetycznie.. Nie ma moim zyciu nikogo, kto stalby az tak nisko. Chce to
zmienic, bo zle mi z taka swiadomoscia!
R.C.