zdradzajacy-maz
31.08.02, 23:57
Zdradzam moja zone i ona o tym wie. Kocham inna kobiete, spotykam sie z nia,
wyjezdzam z nia, pokazujemy sie razem. I to wszystko za cichym przyzwoleniem
mojej slubnej. Kiedy jej o moim romasie powiedzialem, byl placz i zgrzytanie
zebami. Teraz ucichlo. Wszelkie rozmowy na ten temat, moja slubna blokuje i
nie pezyjmuje faktu do wiadomosci. Za to zmienil sie jej tryb postepowania ze
mna. Ona, przedtem nie zbyt namietna i traktujaca sex jako obowiazek
malzenski, nagle wchodzi mi do lozka ( wynioslem sie z sypialni przed rokiem)
i paraduje po domu w stringach. Moze przeczytala tu na Forum porady
typu: "uwiedz go jeszcze raz i badz sexi"? Czasem mam ochote jej wykrzyczec w
twarz, zeby mial troche honoru i spojrzala do lustra, bo te stringi i
klapiace po obu stronach posladki,sa po prostu zalosne! Ale nie mowie nic.
Milcze. Spytacie, czemu nie odejde od zony, skoro jej nie kocham? sam sie o
to siebie pytam nie raz. Przez te wszystkie lata zagoniony praca ( najpierw
trzeba bylo kupic dom, teraz dzieci wyksztalcic) sam nie zauwazylem kiedy z
mojej wyksztalconej zony, zrobil sie babsztyl. Najpierw t´zrezygnowala z
pracy zawodowej, bo pieniedzy mamy dosc a potem jej ulubionym zajeciem stalo
sie latanie do kosciola i grzebanie w ziemi. Na sam mysl, ze moglaby mnie
dotknac tymi paluchami, ktorymi grzebie sie w ziemi, robi mi sie niedobrze.
No wiec, czemu nie odejde? Moja malzonka jest zupelnie niesamodzielna. Nie
tylko nie ma wlasnych pieniedzy, ale nie zan sie w urzedach, nie zalatwi
spraw w banku. Jest zupelnie ode mnie zalezna i mnie jest jej zal. Gdyby choc
zrobila awanture, albo wywalila mnie z domu, to mialbym dla niej odrobine
szacunku. A ona w tych swoich stringacg gleboko wierzy w to, ze jak da mi
d.., to wszystko bedzie dobrze. Nic mylniejszego. ja jej nie rusze i ona mnie
nie wzrusza. Moge sobie pozwolic na wszystko. Ona udaje, ze nie widzi. Jak
nisko moze sie upodlic kobieta wobec wlasnego meza? Co Bog zlaczyl??? Moja
zona nawet pewnie nie wie, jak pojsc do adwokata!!!
Drogie Panie, zostajac przy mojej zonie nie wykazuje przywiazania do rodziny,
ani nie jestem wygodny, ani nie znudzila mi sie moja przyjaciolka. Nie
odchodze od zony, bo mi jest jej po prostu zal i mam litosc nad nia. Nie
kopie sie lezacego....
A.