Druga strona medalu

31.08.02, 23:57
Zdradzam moja zone i ona o tym wie. Kocham inna kobiete, spotykam sie z nia,
wyjezdzam z nia, pokazujemy sie razem. I to wszystko za cichym przyzwoleniem
mojej slubnej. Kiedy jej o moim romasie powiedzialem, byl placz i zgrzytanie
zebami. Teraz ucichlo. Wszelkie rozmowy na ten temat, moja slubna blokuje i
nie pezyjmuje faktu do wiadomosci. Za to zmienil sie jej tryb postepowania ze
mna. Ona, przedtem nie zbyt namietna i traktujaca sex jako obowiazek
malzenski, nagle wchodzi mi do lozka ( wynioslem sie z sypialni przed rokiem)
i paraduje po domu w stringach. Moze przeczytala tu na Forum porady
typu: "uwiedz go jeszcze raz i badz sexi"? Czasem mam ochote jej wykrzyczec w
twarz, zeby mial troche honoru i spojrzala do lustra, bo te stringi i
klapiace po obu stronach posladki,sa po prostu zalosne! Ale nie mowie nic.
Milcze. Spytacie, czemu nie odejde od zony, skoro jej nie kocham? sam sie o
to siebie pytam nie raz. Przez te wszystkie lata zagoniony praca ( najpierw
trzeba bylo kupic dom, teraz dzieci wyksztalcic) sam nie zauwazylem kiedy z
mojej wyksztalconej zony, zrobil sie babsztyl. Najpierw t´zrezygnowala z
pracy zawodowej, bo pieniedzy mamy dosc a potem jej ulubionym zajeciem stalo
sie latanie do kosciola i grzebanie w ziemi. Na sam mysl, ze moglaby mnie
dotknac tymi paluchami, ktorymi grzebie sie w ziemi, robi mi sie niedobrze.
No wiec, czemu nie odejde? Moja malzonka jest zupelnie niesamodzielna. Nie
tylko nie ma wlasnych pieniedzy, ale nie zan sie w urzedach, nie zalatwi
spraw w banku. Jest zupelnie ode mnie zalezna i mnie jest jej zal. Gdyby choc
zrobila awanture, albo wywalila mnie z domu, to mialbym dla niej odrobine
szacunku. A ona w tych swoich stringacg gleboko wierzy w to, ze jak da mi
d.., to wszystko bedzie dobrze. Nic mylniejszego. ja jej nie rusze i ona mnie
nie wzrusza. Moge sobie pozwolic na wszystko. Ona udaje, ze nie widzi. Jak
nisko moze sie upodlic kobieta wobec wlasnego meza? Co Bog zlaczyl??? Moja
zona nawet pewnie nie wie, jak pojsc do adwokata!!!
Drogie Panie, zostajac przy mojej zonie nie wykazuje przywiazania do rodziny,
ani nie jestem wygodny, ani nie znudzila mi sie moja przyjaciolka. Nie
odchodze od zony, bo mi jest jej po prostu zal i mam litosc nad nia. Nie
kopie sie lezacego....
A.
    • Gość: wild rozwiązaniem problemu są umowy cywilno prawe IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 01.09.02, 00:26
      likwidacja instytucji "ślubów" i zastąpienie ich normalnymi umowa
      cywilnoprawnymi

      przy założeniu że ktoś sie umawia na coś np. to lub to przy zerwaniu umowy
      nastepuje proces odszkodowawczy za sumę wniesioną do umowy "małżenskiej"
      wtedy jest ok.
      :)

      można np. 5 lat małżenstwa majątek tyle i tyle umowa taka i tak itd...

    • Gość: Mrufka Re: Druga strona medalu IP: *.abo.wanadoo.fr 01.09.02, 00:49
      zdradzajacy-maz napisał:

      >
      > Nie odchodze od zony, bo mi jest jej po prostu zal i mam litosc nad nia. Nie
      > kopie sie lezacego....
      > A.

      Moim zdaniem wlasnie to robisz. Takie pisanie jest kopaniem i plugawieniem
      kobiety, z ktora kiedys cos cie przeciez laczylo.

      Mrufka.
      • Gość: wild e Mrufka to zwykły BUC IP: *.net.bialystok.pl / 10.102.11.* 01.09.02, 00:54
        on taki jest i cóż? ma czym się pochwalić! ;)

        • proo The life is brutal and .... 01.09.02, 01:23
          Jakiż okrutnie szczery jest Twój post. Rozumiem Ciebie i ją.
          Ją bardziej bo jestem kobietą. Jej desperackie , żałosne próby
          utrzymania związku muszą kosztować ją wiele. O tym nie piszesz bo
          nie wiesz lub nie chcesz wiedzieć jak wiele!
          Zrób coś z TYM!
          Nie pozwól jej upadać jeszcze niżej a siebie nie skazuj na obcowanie
          z kobietą której nienawidzisz tak bardzo że musisz wykrzyczeć swoją
          nienawiść i obrzydzenie na forum. Litość jest czymś najgorszym
          co możesz jej teraz dać. Okaż odwagę. Bądź mężczyzną.
          Rozwiąż tę straszną sytuację.

          proo

          • Gość: Vika Ten facet jest ohydny IP: *.ewave.at 01.09.02, 01:33
            I jeszcze nas tutaj na forum chce oszukac, ze posiada ludzkie odruchy.Litosc
            przynajmniej.Chce nas oszukac,ze nie jest z zona z przyzwyczajenia czy strachu
            przed zmiana a z litosci.Z tych samych powodow pewnie oszukuje i zone i
            kochanke.Jest zalosnie obrzydliwy a w dodatku zadufany w sobie egoista.Dran i
            tyle.Odrazajacy typ.
    • Gość: aj Re: Druga strona medalu IP: *.acn.waw.pl 01.09.02, 11:47
      Kto z szanownych forumowiczów wymyslił ten wątek? Bo, że jest on od początku do
      końca wymyślony, nie mam wątpliwości.
      • Gość: Vika Re: Druga strona medalu IP: *.ewave.at 01.09.02, 13:55
        Gość portalu: aj napisał(a):

        > Kto z szanownych forumowiczów wymyslił ten wątek? Bo, że jest on od początku
        do
        >
        > końca wymyślony, nie mam wątpliwości.

        Wymyslony czy nie- nie jest istotne. Sama znam kilu panow, ktorzy wlasnie
        litoscia zaslaniaja swoje niskie morale i niezdolnosc do prawdziwych
        uczuc.Kobiet zreszta tez.Uwazam, ze jesli sie kogos kocha a przestaje sie
        kochac poprzedniego partnera to lepiej jest dokonac wyboru z kim chce sie byc a
        nie oszukiwanie partnera,otoczenia i samego siebie.
        • zlotyrybek Re: Druga strona medalu 01.09.02, 16:36
          Ten człowiek zachował się uczciwie - powiedział żonie o kochance, nie okłamuje
          jej - wybrał takie życie i już. Gdyby ona zrozumiała co do niej mówi pewnie
          zajęłaby się sobą. NIe zrobiła tego i teraz wychodzi na idiotkę. Te żałosne
          próby zdobycia go przynosza odwrotny efekt. Przykro mi , ale ta pani sama
          wybrała. Mogła się spakować i wyjść. Mogła też znaleźć sobie kogoś. Mogła się
          z nim rozwieść. Nie zrobiła tego , bo żyje nadal jego życiem, w którym nie ma
          dla niej miejsca. Ta kobieta jest żenująca. Przykro mi to stwierdzić , bo
          jestem kobietą. Nie rozumiem takiego masochizmu i głupio, że takie kobiety sa
          na świecie. Ona wie co jest grane, nikt jej nie mami , nie oszukuje , nie
          zwodzi , a mimo to .....Po prostu wyszła na idiotkę.
          Oczywiście, wiem, że mój mąż tez może sie zakochać w kimś, kiedyś, nagle. Na
          pewno nie założę stringów tylko sprawę w sądzie. Kulturalnie i spokojnie choć
          pewnie ogromnie boleśnie. Life is life.

          Pozrdrawiam
          • Gość: Vika Re: Druga strona medalu IP: *.ewave.at 01.09.02, 16:51
            zlotyrybek napisał:

            > Ten człowiek zachował się uczciwie - powiedział żonie o kochance, nie
            okłamuje
            > jej - wybrał takie życie i już. Gdyby ona zrozumiała co do niej mówi pewnie
            > zajęłaby się sobą. NIe zrobiła tego i teraz wychodzi na idiotkę. Te żałosne
            > próby zdobycia go przynosza odwrotny efekt. Przykro mi , ale ta pani sama
            > wybrała. Mogła się spakować i wyjść. Mogła też znaleźć sobie kogoś. Mogła się
            > z nim rozwieść. Nie zrobiła tego , bo żyje nadal jego życiem, w którym nie ma
            > dla niej miejsca. Ta kobieta jest żenująca. Przykro mi to stwierdzić , bo
            > jestem kobietą. Nie rozumiem takiego masochizmu i głupio, że takie kobiety sa
            > na świecie. Ona wie co jest grane, nikt jej nie mami , nie oszukuje , nie
            > zwodzi , a mimo to .....Po prostu wyszła na idiotkę.
            > Oczywiście, wiem, że mój mąż tez może sie zakochać w kimś, kiedyś, nagle. Na
            > pewno nie założę stringów tylko sprawę w sądzie. Kulturalnie i spokojnie choć
            > pewnie ogromnie boleśnie. Life is life.
            >
            > Pozrdrawiam
            Tak jak Ty pewnie zareagowalaby wiekszosc kobiet.
            Nie umniejsza to jednak faktu,ze facet jest egoista.Skoro kocha inna a nie chce
            znosic ponizenia czy "z litosci"-jak pisze-nie opuszcza zony. Dlaczego z tej
            samej litosci i "altruizmu" wobec bylej nie zapewni jej godziwych warunkow zycia
            (chocby ze wzgledu na pamiec tego co ich kiedys laczylo i znana mu jej
            nieporadnosc zyciowa),nie ulozy sobie zycia z nowa partnerka tylko sadystycznie
            przyglada sie ponizeniu kobiety,ktora chyba kiedys kochal.Co czeka jego nowa
            partnerke kiedy sie postarzeje-tez jego odraza z powodu staran odzyskania jego
            uczuc...?Przeciez to egoistyczny sadysta -nie mezczyzna w prawdziwym slowa
            znaczeniu.I taki typ oczekuje jeszcze wspolczucia bo sie meczy i czuje sie
            nieszczesliwy?Taki punkt widzenia jest chory a ten pan nadaje sie do
            intensywnej psychoterapii.
    • Gość: też żona Re: Druga strona medalu IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 01.09.02, 17:06
      żałosny jesteś
    • lalka74 Re: Druga strona medalu 01.09.02, 17:22
      nie wierzę w Twoje szlachetne pobudki. Jesteś raczej wygodnickim i dbającym o
      konwenanse panem, troche chyba kołtunem.
    • Gość: Vika Re: Druga strona medalu IP: *.ewave.at 01.09.02, 17:37
      zdradzajacy-maz napisał:
      Jak
      > nisko moze sie upodlic kobieta wobec wlasnego meza? Co Bog zlaczyl???...
      > A.

      Odwroc pytanie:JAK DALECE MEZCZYZNA MOZE BYC PODLY WOBEC WLASNEJ ZONY I WLASNEJ
      KOCHANKI?!
      A moze ta Twoja nowa pani jest tak dalece naiwna,ze nie dostrzega Twojej
      perfidii, i w naiwnym zaufaniu do Ciebie jeszcze smieje sie po cichu wraz z
      Toba z tej,ktora kiedys poslubiles?!
      Wiesz co?Mimo wszystko-rozumiem Twoja zone-ona najwyrazniej Cie kocha a Ty
      smiesz obrzucac blotem cudze uczucia...jestes dla mnie moralnym zerem.
      • lalka74 Re: Druga strona medalu 01.09.02, 17:52
        Cześć Vika, tu Cię popieram z całego serca.
        • Gość: Vika Re: Druga strona medalu IP: *.ewave.at 01.09.02, 18:17
          lalka74 napisała:

          > Cześć Vika, tu Cię popieram z całego serca.
          A kiedy mnie nie popierasz?Proponuje dyskusje.Otworzyc nowy watek w ktorym
          pogadamy we dwie i nie tylko...?:-)
        • Gość: wife Re: Druga strona medalu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.09.02, 18:24
          Mam przeczucie, ze ktos tu chcial wlozyc kij w mrowisko, ale mniejsza z tym...
          Jesli naprawde sa tacy dranie na swiecie to nie wiem czy sluszne jest
          oddawanie mezczyznom tego co ma sie najlepsze w zyciu (wolnosci). Biedna jest
          zona tego faceta, ale jeszcze biedniejszy jest on. Wg mnie ten "ktos" nie
          zasluguje na miano ani czlowieka ani mezczyzny, ale co najwyzej nalezy mu sie
          wlasnie litosc za jego igranie z cudzymi uczuciami i wysmiewanie sie z bardzo
          bliskiej mu wszak osoby, chcociazby przez sam fakt, ze maja wspolne dzieci, o
          czym wspomnial. A z drugiej strony moze ta zona jest cwansza niz nam sie
          wydaje i wykorzystuje "miekkie serce" swego meza? ;)))
          • Gość: Vika Re: Druga strona medalu IP: *.ewave.at 01.09.02, 19:15
            Gość portalu: wife napisał(a):
            A z drugiej strony moze ta zona jest cwansza niz nam sie
            > wydaje i wykorzystuje "miekkie serce" swego meza? ;)))

            Powolujac sie na ostatnie zdanie wypowiedzi Wife, chce zadac dyskutantom kilka
            pytan.
            1)Czy uwazacie, ze istnieje usprawiedliwione prawo do litosci nad osoba,ktora
            pogardzacie bo sie poniza ofiarowujac Wam cale swoje zycie?Czy ta kobieta aby
            zasluzyc na miano ambitnej musi opuscic wlasny dom aby w efekcie ulatwic zycie
            zwyklej swini swoim kosztem.
            Ta kobieta wyszla za tego pana(przypuszczam tak na podstawie jej nieudolnej,ale
            jednak walki)za maz z milosci.Urodzila mu dzieci,zrezygnowala z kariery
            zawodowej,tworzyla z nim razem dom i wspolne zycie,(rezygnujac zapewne z wielu
            ambicji i przyjemnosci), grzebie teraz w ziemi(byc moze z nudow-bo juz wypadla
            z zawodowego obiegu),dba o jego gacie i skarpety(niekoniecznie pachnace upojnia
            dla niego tej drugiej perfuma),robi z siebie idiotke w jego oczach...
            2)Czyz nie jest to dramat teJ kobiety,ktora w tym wszyskim niczemu nie jest
            winna?Czy dla niej nie bedzie gorzkim"zwyciestwo" bo kiedy go ta druga
            rozszyfruje i wywali ze swojego zycia Ona ,zona egoisty mu "przebaczy i
            przyjmie do"JEGO DOMU"-PRZECIEZ ON JUZ NAPISAL,ze to JEGO DOM?
            2)Czy ona teraz ma sie wyprowadzic aby JEMU-EGOISCIE ulatwic zycie i byc moze
            zniszczenie zycia innej kobiety a sama wyladowac na ulicy lub w przytulku bo
            przeciez...EGO ZDANIEM przez te wszystkie lata "NIC" nie zrobila dla nich
            obojga a "DLA NIEGO" w szczegolnosci...
            3)A co z dziecmi...(nie wazne czy sa dorosle ,czy mlodociane...)
            4)Temu panu bardzo wygodnie miec zone sprowadzona do pozycji bezplatnej
            sluzacej i kochanke do atrakcyjnych przezyc...
            Nawet jesli jest to grzebanie kijem w mrowisku to nie usprawiedliwia w niczym
            takiego typa.

            • Gość: A28 Re: Druga strona medalu IP: *.proxy.aol.com 01.09.02, 21:25
              Ja sie jakos nigdzie nie doczytalam, ze ten pan chce swoja malzonke z domu
              wysiudac. Nie doczytalam sie tez nigdzie, zeby znudzil sie swojej przyjaciolce.
              Doczytalam sie natomiast, ze malzonak tego pana z wlasnej i nieprzymuszonej
              woli toleruje taki stan. O romansie meza wie dokladnie i, jak wynika z tego
              postu, nie chce na ten temat rozmawiac. Moze jej malzonek proponowal jej jekies
              rozwiazanie? Moze jest tak rozmodlona, z wierzy gleboko w to, ze jej modlitywy
              cos pomoga? Jak moze wyksztalcona kobieta do takiego stanu doprowadzic, ze jest
              tak calkowicie od meza uzalezniona? Czy jej nie bylo z tym wygodnie? Czy jej
              nie jest z tym wygodnie? Nie widzi nic. Nie slyszy nic. I jakos nie moge sie do
              czytac, zeby ten pan oszukiwal kogokolwiek. Zona o kochance wie i mozemy sie
              domyslec, ze jest takze odwrotnie. To jest wolny wybor tej pani, ze sie na to
              wszystko zgadza. A co ma zrobic jej maz? Wie, ze ona sobie w zyciu, bez niego
              nie da rady. Ma odejsc i spokojnie patrzec jak ona schodzi na psy bezradna?
              Lituje sie nad nia i mowi o tym wyraznie. Mowi takze, ze gdyby ona zechciala
              rozwodu, nie byloby zadnych przeszkod. Ale to ona nie chce, nie on. I czy ta
              zona naprawde probuje ratowac zwiazek? I jaki to jest zwiazek? Czy nieudolne
              proby uwiedzenia meza (ktory wyraznie reaguje na to obrzydzeniem) mozna nazwac
              probami ratowania czegokolwiek? Nie doczytalam sie takze, zeby ten maz
              upokarzal zone. Doczytalam sie natomiast wyraznie, ze ta zona osmiesza sie
              sama. I czy to nie ona probuje jego oszukac, swoimi sposobami?
              I czy mozan z kims byc z litosci? Widac mozna. A na temat "poswiecenia sie" dla
              kogos lepiej nie mowic. Kazdy kto sie "poswieca" robi to z wlasnej woli.
              Do "poswiecenia sie" nie mozna nikogo umusic.
              • Gość: Vika Re: Druga strona medalu IP: *.ewave.at 01.09.02, 21:52
                Gość portalu: A28 napisał(a):

                > Ja sie jakos nigdzie nie doczytalam, ze ten pan chce swoja malzonke z domu
                > wysiudac. Nie doczytalam sie tez nigdzie, zeby znudzil sie swojej
                przyjaciolce.
                ALE PISZE,ZE MOZE SOBIE POZWOLIC NA WSZYSTKO!!!!!!!!!!!!!!!!
                >
                > Doczytalam sie natomiast, ze malzonak tego pana z wlasnej i nieprzymuszonej
                > woli toleruje taki stan. O romansie meza wie dokladnie i, jak wynika z tego
                > postu, nie chce na ten temat rozmawiac. Moze jej malzonek proponowal jej
                jekies
                >
                > rozwiazanie?

                - Prawdziwy mezczyzna ,ktory wie czego chce wyprowadzlby sie poprostu i to
                bylby prawdziwy altruizm.Nie egoistyczna litosc, ktora nawet kotka mozna na
                smierc zaglaskac.



                Moze jest tak rozmodlona, z wierzy gleboko w to, ze jej modlitywy
                > cos pomoga? Jak moze wyksztalcona kobieta do takiego stanu doprowadzic, ze
                jest
                >
                > tak calkowicie od meza uzalezniona? Czy jej nie bylo z tym wygodnie? Czy jej
                > nie jest z tym wygodnie? Nie widzi nic. Nie slyszy nic. I jakos nie moge sie
                do
                >
                > czytac, zeby ten pan oszukiwal kogokolwiek.

                Oprocz szukania usprawiedliwien dla samego siebie za wszelka cene...

                Zona o kochance wie i mozemy sie
                > domyslec, ze jest takze odwrotnie. To jest wolny wybor tej pani, ze sie na to
                > wszystko zgadza. A co ma zrobic jej maz? Wie, ze ona sobie w zyciu, bez niego
                > nie da rady. Ma odejsc i spokojnie patrzec jak ona schodzi na psy bezradna?

                Za chwile w tym samym kontekscie bedzie "litosciwy"dla kochanki...


                > Lituje sie nad nia i mowi o tym wyraznie. Mowi takze, ze gdyby ona zechciala
                > rozwodu, nie byloby zadnych przeszkod. Ale to ona nie chce, nie on.

                To dlaczego nie walczy o swoja wolnos przy pomocy wziecia rozwodu?!

                I czy ta
                > zona naprawde probuje ratowac zwiazek? I jaki to jest zwiazek? Czy nieudolne
                > proby uwiedzenia meza (ktory wyraznie reaguje na to obrzydzeniem) mozna
                nazwac
                > probami ratowania czegokolwiek? Nie doczytalam sie takze, zeby ten maz
                > upokarzal zone.

                Czyzby?!A zezwalanie ukochanej niegdys osobie na upokarzanie samej siebie to
                czyn chwalebny?!

                Doczytalam sie natomiast wyraznie, ze ta zona osmiesza sie
                > sama. I czy to nie ona probuje jego oszukac, swoimi sposobami?
                > I czy mozan z kims byc z litosci? Widac mozna. A na temat "poswiecenia sie"
                dla
                >
                > kogos lepiej nie mowic. Kazdy kto sie "poswieca" robi to z wlasnej woli.
                > Do "poswiecenia sie" nie mozna nikogo umusic.

                Ten pan sie nie poswieca!On chce udowodnic jaki jest dobry-a jest zwyklym
                niedojrzalym emocjonalnie chloptasiem, ktoremu sie zdaje ,ze robi cos
                wyjatkowego bo odczuwa uczucie litosci.Moze lepiej z tych samych pobudek,
                zorganizuje swoje zycie tak aby nie dzialac na dwa fronty...?

                A moze az tak bardzo dalece zrozumial wartosc slowa "litosc", ze juz teraz sie
                zastanawia( z litosci nad samym soba) co z NIM bedzie, gdy zona otrzasnie sie
                ze swojej sluzalczej i godnej JEGO pogardy roli, rzuci GO do diabla i pokarze
                MU na co ja stac...ale wowczas ten niedojrzaly chloptas moze zostac sam ze
                swoim egoizmem...
                • Gość: A28 Re: Druga strona medalu IP: *.proxy.aol.com 01.09.02, 22:01
                  Czemu ja nie moge oprzec sie wrazeniu, ze to nie tylko ta jena zona jest taka?
                  Czyzby wlasne doswiadczenia dochodzily do glosu? Tak zapalczywie mozna tylko
                  bronic samej siebie. Brawo!!
              • maly.ksiaze O jakim medalu mowa? 02.09.02, 23:01
                Gość portalu: A28 napisał(a):

                > Jak moze wyksztalcona kobieta do takiego stanu
                > doprowadzic, ze jest tak calkowicie od meza
                > uzalezniona? Czy jej nie bylo z tym wygodnie?

                Jak moze sie doprowadzic? Przeciez to bardzo proste...

                Pozdrawiam,

                mk.
      • anula73 brrr... 03.09.02, 12:20
        Masz racje Vika. Facet jest straszny. Ta pogarda, ten jad w kazdym slowie...
        A jego zona pewnie nie wie nawet, jakim zerem jest jej maz.
        Niech jej powie w oczy: nie kocham cie! nie pojde z toba do lozka! odchodze!
        I jeszcze ma czelnosc tlumaczyc swoje postepowanie litoscia do niej...
        Poza tym cala wine za rozpad malzenstwa obarcza zone, zauwazylyscie?
        Przestala pracowac... Pewnie to byla tylko jej decyzja???
        Bylem zbyt zajety by zauwazyc ze przemienila sie w babsztyla... Wlasnie! Zbyt
        zajety!!! Zona siedziala cale dnie w domu i jeszcze ja obwinia ze znalazla
        sobie hobby, bo sie ziemia brudzi...
        Rany!!!!
    • hibou Re: Druga strona medalu 01.09.02, 22:07
      ..."Wiesz kochanie zdradzam cię. A teraz sobie z tym radź bo ja czuje się
      całkowicie rozgrzeszony. Przecież ci powiedziałem!"...
      Wyciąć mu resztki jaj! Ot co. Bedzie spokój.
      • Gość: Vika Re: Druga strona medalu IP: *.ewave.at 01.09.02, 22:24
        hibou napisał:

        > ..."Wiesz kochanie zdradzam cię. A teraz sobie z tym radź bo ja czuje się
        > całkowicie rozgrzeszony. Przecież ci powiedziałem!"...
        > Wyciąć mu resztki jaj! Ot co. Bedzie spokój.
        naleze do kobiet, ktore nie uznaja tak drastycznych srodkow jak Ty.Uwazam
        poprostu, ze kazdy egoista sam sobie pozostalosci po reszcie jaj urwie...:-)
        I tym optymistycznym akcentem koncze dyskusje..-)))))
        • Gość: Galena Re:do A28 IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.09.02, 23:20
          A28
          To chyba trochę niesprawiedliwe, że kobietom które bronią tu opisanej żony-
          pani zarzuca, że pewnie one same takimi właśnie, nieszczęsnymi żonami są.
          Kierując się taka logiką, można zarzucić wszystkim paniom które
          bronią "niewiernych mężów", że pewnie są kochankami takowych. Tak więc w tej
          części Pani sądu zupełnie się z Panią zgodzić nie mogę.
          Ja sama choć w szczęśliwym związku- zawsze będę stawać po stronie
          takich "pokrzywdzonych" według mnie kobiet. Nic nie wiemy na temat
          wykształcenia owej żony, ale jeśli nawet je posiada, to jest ono już pewnie
          mocno przeterminowane i niewiele warte bo nie podparte żadną praktyką. Jestem
          pewna, że decyzję o tym, ąby małżonka nie podejmowała pracy lecz zajęła się
          wychowywaniem potomstwa, domem i jakimś tam ogródkiem czy innym areałem, pan i
          pani podjęli wspólnie.I żyli by sobie długo i szczęśliwie gdyby nie to, że pani
          za mocno przejęła się swoją rolą gospodyni i matki. Zaprzęgła się w ten kierat
          i zapomniała o tym, że jest jeszcze kobietą. Straciła kontakt z ludżmi,
          zaniedbała się, utyła i przedwcześnie postarzała. No i pan dłużej już tego
          tolerować nie mógł i znalazł sobie jakiś młodszy, lepszy " model". On pewnie
          zawsze miał czas dla siebie. Tylko praca zawodowa a w domu paluszkiem nawet nie
          tknął(nie mówiąc już o tykaniu paluszkiem w ziemi, więc on ma nadal paluszki, a
          ona "obrzydliwe paluchy"). Z żoną wcale nie pozostaje z litości tylko z wygody-
          szkoda pozbyć się takiej taniej służącej. Kochanka nie będzie go tak
          obsługiwała, ona jest od przyjemniejszych rzeczy. No i kwestia finansowa. Nie
          stać go pewnie na to, żeby zapłacić żonie wysokie alimenty( takie aby mogła
          godnie wychowywać dzieci) i jeszcze utrzymywać kochankę i drugi dom.
          Jedno co mnie najbardziej żenuje w zachowaniu żony owego pana to to, że
          próbuje go jeszcze kokietować, zdobyć, poniżając się przy tym niemiłosiernie.
          Jedna jest jednak korzyśc z cynicznego listu owego pana- to przestroga dla
          wszystkich kobiet, aby nie poswięcały sie tak całkowicie, myslały więcej o
          sobie, dbały o siebie,dokształcały sie, rozwijały swoje talenty, miały czas na
          sport, towarzystwo, dobra książkę, teatr czy film.
          • Gość: A28 Re:do A28 IP: *.proxy.aol.com 02.09.02, 08:08
            Hej, nie bronie tego pana w zadnym wypadku. I nie oskarzam tej pani.Staralam
            sie widziec tylko to, co napisane. Moze ten maz sie jeszcze odezwie i napisze
            cos wiecej? Zbyt wiele nie wiemy. Ja bym te cala historie widziala raczej jako
            przestroge dla wielu, wielu kobiet. Najwieksza milosc moze sie skonczyc i
            trzeba miec cos dla siebie. Trzeba umiec stac na wlasnych nogach, nawet przy
            najglebszym "poswieceniu sie". I ja mysle, ze wlasnie to poswiecenie jest dla
            wielu, wielu kobiet po prostu wygodnym urzadzeniem sie w zyciu. Jest niejako
            usprawiedliwieniem siebie."Ja sie dla niego poswiecilam o co on"? On, tak samo
            jak i ona pozostaja ludzmi i powinni w kazdej sytuacji w zyciu potrafic zyc na
            wlasny rachunek. I to nie koniecznie znaczy niezaleznosc finansowa, ale zwykle
            trzymanie sie na biezaco w zyciu. I byc moze jest tak, ze w tym wypadku maz ma
            bezplatna sluzaca? Ale tak zupelnie bezplatna ona znowu nie jest. On zarabia
            pienadze a ona robi pranie skarpetek. Niejako w ten sposob "odrabia" pienaidze
            na swoje utrzymanie. I jeszcze cos. Wiele kobiet mysli tak, jak ta pani. Uwiesc
            meza za wszelka cene. Druga strone medalu ( w tym wypadku) przedstawil nam jej
            maz. I czy to wlasnie nie jest to, co sie nazywa prostytucja malzenska? Jesli
            tak jest, jak nam ten pan opowiedzial, to rozumowanie tej pani jest jasne:
            wlasnym cialem ( nie chcialam sie dosadniej wyrazic) zarobic na lepszy
            standart zyciowy. Czy jest na to inne okreslenie?
    • poison1 Re: Druga strona medalu 02.09.02, 08:30
      Trochę sobie zadaleś trudu opusując to wszystko. ALe całkiem niepotrzebnie.
      Scenariusz z życia stary jak świat. Żałosne, klapiące pośladki - a jakie ma
      mieć pośladki kobieta , która ma już swoje lata? Zgadzam się, co do stringów ,
      nie powinna w nim paradować. Rzuciła pracę? Bo pewnie musiała żeby dopilnować
      domu i dzieci, zresztą w domu to też się nazywa "praca".
      Lata do kościoła? Może modli się z bezsilności o Twój powrót do niej.
      Nie chciała współżyć? Nie dziwię się, nowej kochance chce się zaimponować,
      żonie - po co? Grzebie w ziemi? Dla ciebie, żebyś miał ładny ogróg wokół domu,
      a może po prostu lubi kontakt z naturą.
      Doszedłeś już do takiego momentu w życiu, że do szcęścia tylko było Ci brak
      kochanki.
      Wiesz co? Jak nie chcesz odejść od żony to skocz sobie od czasu do czasu na
      jakiś numerek. Po co ci stała kochanka? Żałosny jesteś. Aha, i pewnie sam już
      masz lustrzycę.
    • Gość: zareczony Re: Druga strona medalu IP: *.com.pl 02.09.02, 10:18
      A ja mysle ze to TY nie jestes w porządku.
      Biorać slub, Twoja zona była piekna i młoda
      Ty pewnie nie reprezontowałes sobą tego co dziś (jakas tam pozycja społeczna)...
      Nie wczesniej widziłes jej matki ?
      Spodziewałes sie cudów?

      Nie do konca wieszam psy na Tobie pod jednym warunkiem
      ze Twoja zona zbrzydła BO:
      -SIE OBRZERAŁA
      -SPORT DLA NIEJ TO FACECI W TELEWIZJI
      -SWOJA POWABNOSĆ URUCHOMIŁA PO 20 LATACH PERNAMENTNEJ MIGRENY.

      w przeciwnym razie to Ty tu jestes swinią a spojzenie w lustro powinno
      wywoływac u Ciebie odróch wymiotny.

      zaręczony
    • Gość: marek Re: Druga strona medalu IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.02, 22:50
      Czy Drogie Panie wszystko jest czarno-biale,czy zawsze jest tylko winny i
      ofiara.Ja rownież od dłuższego czasu mam romans z zamężną kobietą i choć to
      bardzo trudne staram sie nie zniszczyc własnego małzenstwa.Moja żona jest
      równiez osobą bardzo delikatną i wrazliwą,która głęboko mnie kocha i dlatego
      nie mógłbym od niej odejść.Niestety ja oprócz szacunku i współczucia nic do
      niej nie czuje.Rozwód załamałby ją i ja pewno nie umiałbym zyć z myślą ze
      zniszczyłem życie mojej zonie i temu Drugiemu.Co by sie stalo gdyby moja żona
      dowiedziala się o moim romansie,boje się o tym mysleć a jednoczesnie bardzo
      kocham i pragnę tamta kobietę.Czemu faceci szukają romansów,moze dlatego,że
      żony nie chcą pozostac Kobietami.Milosc czeba bardzo starannie pielegnowac i
      rowniez dawać a nie tylko brać .
      • Gość: Mrufka Re: Druga strona medalu IP: *.abo.wanadoo.fr 03.09.02, 00:54
        Gość portalu: marek napisał(a):

        > Czy Drogie Panie wszystko jest czarno-biale,czy zawsze jest tylko winny i
        > ofiara.

        tak, zawsze jest winny i jest ofiara, chociaz najczesciej to oboje partnerzy
        sa czemus winni i oboje cierpia.


        >Ja rownież od dłuższego czasu mam romans z zamężną kobietą

        no to nie masz sie czym chwalic

        >i choć to
        > bardzo trudne staram sie nie zniszczyc własnego małzenstwa.

        ono juz jest zniszczone i zbluzgane, tylko twoja zona jeszcze o tym nie wie.

        Moja żona jest
        > równiez osobą bardzo delikatną i wrazliwą,która głęboko mnie kocha i dlatego
        > nie mógłbym od niej odejść.

        coz za altruizm!

        >Niestety ja oprócz szacunku i współczucia nic do
        > niej nie czuje.

        szacunku?? Gdzie tu szacunek, skoro ja zdradzasz?

        >Rozwód załamałby ją i ja pewno nie umiałbym zyć z myślą ze
        > zniszczyłem życie mojej zonie i temu Drugiemu.

        Bardziej by sie zalamala gdyby wiedziala, ze poswieca swoje zycie komus, kto na
        to juz nie zasluguje.

        >Co by sie stalo gdyby moja żona
        > dowiedziala się o moim romansie,

        pewnie dostalbys po pysku.....


        >Milosc czeba bardzo starannie pielegnowac i
        > rowniez dawać a nie tylko brać .


        No wlasnie. Moze bys wiec przestal brac garsciami milosc swojej zony i zaczal
        takze jej cos ofiarowywac. A jesli juz jest za pozno, jesli juz jej wogole nie
        kochasz to odejdz od niej i daj jej zaczac zycie od nowa. Z kims innym. Z kims
        kto jej,mam nadzieje ,nigdy nie zdradzi...



        • poison1 Re: Druga strona medalu 03.09.02, 12:55
          Gość portalu: Mrufka napisał(a):

          > Gość portalu: marek napisał(a):
          >
          > > Czy Drogie Panie wszystko jest czarno-biale,czy zawsze jest tylko winny i
          > > ofiara.
          >
          > tak, zawsze jest winny i jest ofiara, chociaz najczesciej to oboje partnerzy
          > sa czemus winni i oboje cierpia.
          >
          >
          > >Ja rownież od dłuższego czasu mam romans z zamężną kobietą
          >
          > no to nie masz sie czym chwalic
          >
          > >i choć to
          > > bardzo trudne staram sie nie zniszczyc własnego małzenstwa.
          >
          > ono juz jest zniszczone i zbluzgane, tylko twoja zona jeszcze o tym nie wie.
          >
          > Moja żona jest
          > > równiez osobą bardzo delikatną i wrazliwą,która głęboko mnie kocha i dlate
          > go
          > > nie mógłbym od niej odejść.
          >
          > coz za altruizm!
          >
          > >Niestety ja oprócz szacunku i współczucia nic do
          > > niej nie czuje.
          >
          > szacunku?? Gdzie tu szacunek, skoro ja zdradzasz?
          >
          > >Rozwód załamałby ją i ja pewno nie umiałbym zyć z myślą ze
          > > zniszczyłem życie mojej zonie i temu Drugiemu.
          >
          > Bardziej by sie zalamala gdyby wiedziala, ze poswieca swoje zycie komus, kto
          na
          >
          > to juz nie zasluguje.
          >
          > >Co by sie stalo gdyby moja żona
          > > dowiedziala się o moim romansie,
          >
          > pewnie dostalbys po pysku.....
          >
          >
          > >Milosc czeba bardzo starannie pielegnowac i
          > > rowniez dawać a nie tylko brać .
          >
          >
          > No wlasnie. Moze bys wiec przestal brac garsciami milosc swojej zony i zaczal
          > takze jej cos ofiarowywac. A jesli juz jest za pozno, jesli juz jej wogole
          nie
          > kochasz to odejdz od niej i daj jej zaczac zycie od nowa. Z kims innym. Z
          kims
          > kto jej,mam nadzieje ,nigdy nie zdradzi...
          >
          >
          >
          Mrufko, na skurwieli szkoda czasu, sami wyginą.
      • poison1 Re: Druga strona medalu 03.09.02, 12:54
        Gość portalu: marek napisał(a):

        > Czy Drogie Panie wszystko jest czarno-biale,czy zawsze jest tylko winny i
        > ofiara.Ja rownież od dłuższego czasu mam romans z zamężną kobietą i choć to
        > bardzo trudne staram sie nie zniszczyc własnego małzenstwa.Moja żona jest
        > równiez osobą bardzo delikatną i wrazliwą,która głęboko mnie kocha i dlatego
        > nie mógłbym od niej odejść.Niestety ja oprócz szacunku i współczucia nic do
        > niej nie czuje.Rozwód załamałby ją i ja pewno nie umiałbym zyć z myślą ze
        > zniszczyłem życie mojej zonie i temu Drugiemu.Co by sie stalo gdyby moja żona
        > dowiedziala się o moim romansie,boje się o tym mysleć a jednoczesnie bardzo
        > kocham i pragnę tamta kobietę.Czemu faceci szukają romansów,moze dlatego,że
        > żony nie chcą pozostac Kobietami.Milosc czeba bardzo starannie pielegnowac i
        > rowniez dawać a nie tylko brać .

        Ja mam jedną radę na takich jak ty: PEŁNA KASTRACJA.
    • liloom zwatpilam 03.09.02, 13:00
      Bylam niedawno swiadkiem na rozwodzie przeciwko takiemu "madrali" jak ten.
      Ten jest A. Moze to ten sam nawet? Faceci w takiej sytaucji klamia jak najeci,
      bo chca udowodnic wine kobiety. W koncu jak oni (biedaczki) moga byc winni,
      skoro te wstretne zony sa tak wstretne (huehue), ze oni sa zmuszeni znalezc
      sobie kochanke.
      No to teraz pozwole sobie dopisac...

      zdradzajacy-maz napisał:

      > Zdradzam moja zone i ona o tym wie. Kocham inna kobiete, spotykam sie z nia,
      > wyjezdzam z nia, pokazujemy sie razem. I to wszystko za cichym przyzwoleniem
      > mojej slubnej. Kiedy jej o moim romasie powiedzialem, byl placz i zgrzytanie
      > zebami. Teraz ucichlo. Wszelkie rozmowy na ten temat, moja slubna blokuje i
      > nie pezyjmuje faktu do wiadomosci.

      - to w koncu ciche przyzwolenie czy nie, bo te placze i awantury to jakos mi
      sie z tym kloca...

      Za to zmienil sie jej tryb postepowania ze
      > mna. Ona, przedtem nie zbyt namietna i traktujaca sex jako obowiazek
      > malzenski, nagle wchodzi mi do lozka ( wynioslem sie z sypialni przed rokiem)
      > i paraduje po domu w stringach.
      - A moze tez ma kogos, kto jej pozwolil uwierzyc w siebie...

      Moze przeczytala tu na Forum porady
      > typu: "uwiedz go jeszcze raz i badz sexi"? Czasem mam ochote jej wykrzyczec w
      > twarz, zeby mial troche honoru i spojrzala do lustra,

      - kto tu mowi o honorze i patrzeniu do lustra, ty lepiej je pozdejmuj, bo ci
      kiedys popekaja...

      bo te stringi i
      > klapiace po obu stronach posladki,sa po prostu zalosne! Ale nie mowie nic.
      > Milcze. Spytacie, czemu nie odejde od zony, skoro jej nie kocham? sam sie o
      > to siebie pytam nie raz. Przez te wszystkie lata zagoniony praca ( najpierw
      > trzeba bylo kupic dom, teraz dzieci wyksztalcic) sam nie zauwazylem kiedy z
      > mojej wyksztalconej zony, zrobil sie babsztyl.

      - bardzo wygodna postawa, zona przeciez przez te lat "nic" nie robila, no nie?
      Wszystko w domu samo sie robilo, dzieci same sie wychowaly i wogole gdyby nie
      ty to by byla kicha...

      Najpierw t´zrezygnowala z
      > pracy zawodowej, bo pieniedzy mamy dosc a potem jej ulubionym zajeciem stalo
      > sie latanie do kosciola i grzebanie w ziemi. Na sam mysl, ze moglaby mnie
      > dotknac tymi paluchami, ktorymi grzebie sie w ziemi, robi mi sie niedobrze.

      - mi sie robi niedobrze jak czytam takie chamstwo...

      > No wiec, czemu nie odejde? Moja malzonka jest zupelnie niesamodzielna. Nie
      > tylko nie ma wlasnych pieniedzy, ale nie zan sie w urzedach, nie zalatwi
      > spraw w banku. Jest zupelnie ode mnie zalezna i mnie jest jej zal.

      - mam watpliwosci czy sie nie poplakales piszac to...

      Gdyby choc
      > zrobila awanture, albo wywalila mnie z domu, to mialbym dla niej odrobine
      > szacunku.

      - ...bo czulbym sie rozgrzeszony, w koncu marze o tym by mnie wywalila, bo
      ciagle czuje sie najgorsza swinia...

      A ona w tych swoich stringacg gleboko wierzy w to, ze jak da mi
      > d.., to wszystko bedzie dobrze. Nic mylniejszego. ja jej nie rusze i ona mnie
      > nie wzrusza.

      - a moze ona ma ciebie gleboko i po prostu chodzi jak chce?

      Moge sobie pozwolic na wszystko. Ona udaje, ze nie widzi. Jak
      > nisko moze sie upodlic kobieta wobec wlasnego meza? Co Bog zlaczyl??? Moja
      > zona nawet pewnie nie wie, jak pojsc do adwokata!!!

      - zebys sie nie zdziwil...

      > Drogie Panie, zostajac przy mojej zonie nie wykazuje przywiazania do rodziny,
      > ani nie jestem wygodny, ani nie znudzila mi sie moja przyjaciolka. Nie
      > odchodze od zony, bo mi jest jej po prostu zal i mam litosc nad nia. Nie
      > kopie sie lezacego....
      > A.

      - no teraz to ja placze...huehue ... nad Twoja glupota

      ps.1 kochance oczywiscie ten uklad pasuje?
      ps.2 nie masz czasem problemu alkoholowego?
      • lastka Re:Brao Liloom 03.09.02, 13:10
        świetnie to ujęlaś!!! Należą Ci się brawa.
    • Gość: siciliana jesteś beznadziejny IP: 212.106.6.* 03.09.02, 13:13
      Az mi się niedobrze robi gdy czytam twoje wypociny. Rozumiem ze ty jesteś nadal
      Adonisem, a twoja starzejąca się zona ma tylko "klapiące pośladki"
      i "obrzydliwe paluchy". Współczuję jej serdecznie

      I to ty jesteś załosny a nie twoja zona.
      bleeeee
    • Gość: emilka Re: Druga strona medalu IP: *.pwsz.legnica.edu.pl 03.09.02, 13:24
      NIEDOBRZE MI SIE ROBI.
      KILKA MOICH UWAG NA TEMAT ZDRADZAJACEGO :
      DLACZEGO NIE ODEJDZIE:
      1. Z WYGODY W DOMU ŻONA KTÓRA PRZEJEŁA FUNKCJE MATKI, I TA PIEKNA - KOCHANKA,
      NIEURODZILA MU DZIECI, NIE GOTUJE OBIADKOW Z WARZYWAMI Z DOMOWEGO OGRODKA.
      PEWNIE GDYBY ODSZEDŁ OD ZONY, TAMTA ZMIENILABY SIĘ W POTWORA, BO ZACZELA BY
      PRAC JEGO BRUDNE KOSZULE, GOTOWAC OBIADKI,GANIAC PO SKLEPACH A NIE DAJ BOZE
      URODZIC DZIECKO, I GDZIE TU CZAS BY DBAC O SIEBIE ? BY BYC W PELNI KOBIETĄ ?
      LATWO OBWINIC ZONE I ROBIC Z SIEBIE MATKE TERESE, OSKARZAC ZONE O
      BEZRADNOSC ..."i nawet spraw w banku nie zalatwi", jednak wyksztalcenie
      zdobyla, dzieci mu urodzila, gdzie tu bezradnosc, facet nie jest wart zadnej
      kobiety !!!
    • Gość: marek Re: Druga strona medalu IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.09.02, 20:47
      Czy naprawdę zdradzający mąż to wszystko, a jego partnerka ,też częstko
      mężatka? Przecież nie robią tego dla samej przyjemność i seksu / są pewno
      wyjątki/ łączą ich uczucia, miłość i niespełnione marzenia. Może obecne
      pogardliwe traktowanie żony przez tego Faceta wynika z uświadomienia sobie o
      zmarnowanym życiu . Powinien był odejśc wowczas jak jego żona się o tym
      dowiedziała albo wszystko przednią ukrywać do czasu dorośniecia dzieci.Przecież
      ja wiem że kazdy romans wcześniej czy pózniej skończy się katastrofą ale nie
      umiem skończyć bo tak i tak kogoś krzywdzę.Mozna krytykować tego Faceta za
      sposób wypowiedzi o żonie ale nie o to że pokochał drugą osobę ,pewno z
      zajemnością.
      • Gość: Mrufka Re: Druga strona medalu IP: *.abo.wanadoo.fr 03.09.02, 23:51
        Gość portalu: marek napisał(a):

        >Mozna krytykować tego Faceta za
        > sposób wypowiedzi o żonie ale nie o to że pokochał drugą osobę ,pewno z
        > zajemnością.


        No to jak pokochal inna kobiete i w dodatku z wzajemnoscia to niech sie w
        cholere odczepi od zony, z ktora juz nic go uczuciowo nie laczy i przestanie
        jej wyzerac kolejne lata jej zycia. Ona tez ma prawo do milosci z wzajemnoscia.
    • zdradzajacy-maz Wyjasnienia 04.09.02, 19:23
      1. Moja zona moze sie rozwiesc kiedy tylko zechce. Dostanie na droge dom wraz z
      przylegajaca gleba, godziwa sume na utrzymanie i dwa lata czasu na staniecie na
      wlasnych nogach. Emocjonalnie i finansowo. Wyksztalcenie dzieci sfinansuje ja.

      2. Zanim to sie stanie, jest to takze i moj dom (wraz z arealem) i nie widze
      powodu dla ktorego mialbym ten dom opuscic nie otrzymujac nic wzamian. Cos, az
      cos. Takie jest zycie

      3.Nigdy nie wymagalem, aby moja malzonka ponosila na moja rzecz jakiekolwiek
      ofiary. Mogla pracowac na pol etatu, mogla sie zajac rozwojem wlasnego ducha
      lub ciala. Wybrala kosciolek.

      4.Jesli chodzi o zwisajace posladki, znam wiele starszych kobiet, ktore
      utrzymuja swoje cialo w formie, dbaja o siebie. Moja zona moze wybrac sobie
      najlepsza kosmetyczke, najskuteczniejszy trening i najlepszego masazyste. Wraz
      z poprawa jej wygladu, wzrastaja szanse, ze kogos ew znajdzie. Jest to wiec
      niejako inwestycja w moja wlasna wolnosc. Zaplace chetnie.

      5. Poniewaz mam podstawy do przypuszczen, ze moja slubna mysli mnie
      zwyczajnie "przezyc" poczynilem odpowiednie kroki i jesli mnie jutro szlag
      trafi, wdowie po mnie bedzie wyplacana tylko suma odpowiadajaca wysokosci
      renty, jaka by dostala, pracujac zawodowo. Reszta majatku zostala tak
      zabezpieczona, ze nie wpadnie w paluchy mej zony. Jest to moja polisa na zycie.
      Tylko zywy stanowie dla niej wartosc wymierna w zlotowkach. I o tym tez jest
      moja malzonka poinformowana

      6.Szacunku do zony nie mam zadnego. Fakt. Jak mozna szanowac kogos, kto blokuje
      wszelkie rozmowy o rozwodzie? Nie przyjmuje do wiadomosci faktu, ze jej nie
      kocham, tylko jak katarynka powtarza o swietosci sakramentow? jak mozna
      szanowac kogos, kto mysli, ze sexem naprawi wszystko?

      7.I mam sie dobrze i moge codziennie spokojnie patrzec do lustra. Nie oszukuje
      nikogo a juz mojej zony na pewno nie. I bez obaw, drogie panie, moja
      przyjaciolka mnie nie rzuci, ani ja jej, choc pewnie byscie mi tego zyczyly z
      calego serca.

      8.Wszystkim zajmujacym glos w dyslusji, dziekuje. A dla tych najbardziej
      zacietrzewinych mam uwage: "nie mow hop, poki nie przeskoczysz" i nie badzcie
      takie pewne swego. Moja pani tez byla.
      A.
      • paw_dady szlachetny jestes jak leonsio 04.09.02, 21:20
        ehh mlodsza publika pewno nie pamieta, kto to taki i
        izaury nie ogladala ale ty pewno tak.

        >wyksztalcenie dzieci sfinansuje ja.
        >
        ale laske robisz 'cudzym' dzieciom co? bo sad by ci nie
        kazal swoich finansowac?


        > 2. Zanim to sie stanie, jest to takze i moj dom (wraz
        z arealem) i nie widze
        > powodu dla ktorego mialbym ten dom opuscic nie
        otrzymujac nic wzamian. Cos, az
        > cos. Takie jest zycie
        >
        i tu prawdziwa mordka sie wylania. jak taki honorny i
        laskawy jestes to wypierdalaj.


        > 3.Nigdy nie wymagalem, aby moja malzonka ponosila na
        moja rzecz jakiekolwiek
        > ofiary.
        oczywiscie pol etatu bo 1 etat z dziecimi i 2 etat ze
        sprzataniem i strawa zalatwily liczne opiekunki i
        kucharki, ktore za swoje 'oooogromne' dochody wynajales


        >Mogla pracowac na pol etatu, mogla sie zajac rozwojem
        wlasnego ducha
        > lub ciala. Wybrala kosciolek.
        kosciol jest od spraw duchowych jakbys hurtowniku nie
        wiedzial




        > 4.Jesli chodzi o zwisajace posladki, znam wiele
        starszych kobiet, ktore

        zapisales sie na sajty 40+ czy zdradzales z innymi? a
        moze twoja imaginacja? mowiac o starszych kobietahc ty
        pewno masz 18 i gladka skorke tylko obrzydliwa zonka sie
        zestarzala. patrzysz kiedy w lusterko? i co widzisz?


        > 6.Szacunku do zony nie mam zadnego
        to poc cos sie zenil?


        > 7.I mam sie dobrze i moge codziennie spokojnie patrzec
        do lustra. Nie oszukuje
        > nikogo a juz mojej zony na pewno nie. I bez obaw,
        drogie panie, moja
        > przyjaciolka mnie nie rzuci,

        nie rzuci, he he spoko spoko poki jest kaska potem
        poszuka innego jelenia mlodszego i bogatszego (no i z
        erekcja)
        • liloom Re: szlachetny jestes jak leonsio/brawo pawiu! 05.09.02, 13:06
          No zawsze Cie Pawiu lubilam, za ten tekst zbierzesz pewnie wyrazy uwielbienia
          od innych forumowych Pan, nie moge sie wylamac!
          Tekst perelka, trafia w sedno:)
          pozdrowienia:)


          paw_dady napisał:

          > ehh mlodsza publika pewno nie pamieta, kto to taki i
          > izaury nie ogladala ale ty pewno tak.
          >
          > >wyksztalcenie dzieci sfinansuje ja.
          > >
          > ale laske robisz 'cudzym' dzieciom co? bo sad by ci nie
          > kazal swoich finansowac?
          >
          >
          > > 2. Zanim to sie stanie, jest to takze i moj dom (wraz
          > z arealem) i nie widze
          > > powodu dla ktorego mialbym ten dom opuscic nie
          > otrzymujac nic wzamian. Cos, az
          > > cos. Takie jest zycie
          > >
          > i tu prawdziwa mordka sie wylania. jak taki honorny i
          > laskawy jestes to wypierdalaj.
          >
          >
          > > 3.Nigdy nie wymagalem, aby moja malzonka ponosila na
          > moja rzecz jakiekolwiek
          > > ofiary.
          > oczywiscie pol etatu bo 1 etat z dziecimi i 2 etat ze
          > sprzataniem i strawa zalatwily liczne opiekunki i
          > kucharki, ktore za swoje 'oooogromne' dochody wynajales
          >
          >
          > >Mogla pracowac na pol etatu, mogla sie zajac rozwojem
          > wlasnego ducha
          > > lub ciala. Wybrala kosciolek.
          > kosciol jest od spraw duchowych jakbys hurtowniku nie
          > wiedzial
          >
          >
          >
          >
          > > 4.Jesli chodzi o zwisajace posladki, znam wiele
          > starszych kobiet, ktore
          >
          > zapisales sie na sajty 40+ czy zdradzales z innymi? a
          > moze twoja imaginacja? mowiac o starszych kobietahc ty
          > pewno masz 18 i gladka skorke tylko obrzydliwa zonka sie
          > zestarzala. patrzysz kiedy w lusterko? i co widzisz?
          >
          >
          > > 6.Szacunku do zony nie mam zadnego
          > to poc cos sie zenil?
          >
          >
          > > 7.I mam sie dobrze i moge codziennie spokojnie patrzec
          > do lustra. Nie oszukuje
          > > nikogo a juz mojej zony na pewno nie. I bez obaw,
          > drogie panie, moja
          > > przyjaciolka mnie nie rzuci,
          >
          > nie rzuci, he he spoko spoko poki jest kaska potem
          > poszuka innego jelenia mlodszego i bogatszego (no i z
          > erekcja)
          • paw_dady widzita liloom: viva Brasil 05.09.02, 19:06
            jakbysta ogladali izaure to byloby latwiej. ja mysle, ze
            facet postrzega swiat tak:

            on - leonsio (ew. ricky martin)
            ona- zanuaria (ew. jaki inna gracjella)
            kochanka - izaura (co to na kaske nie leci)


            w sumie go zal bo sie za duzo seriali naogladal biedaczysko


            pozdrowka

            PS nie wiem czy to smieszne ale dzis ogladalem muppet show


            liloom napisała:

            > No zawsze Cie Pawiu lubilam, za ten tekst zbierzesz
            pewnie wyrazy uwielbienia
            > od innych forumowych Pan, nie moge sie wylamac!
            > Tekst perelka, trafia w sedno:)
            > pozdrowienia:)
            • liloom Leonsio 05.09.02, 21:00
              Niewolnice dinozaura jasne ze pamietam, toz to hit byl i podobno nawet
              pauentajom sie jakowes Isaury po Polske (ja nie napotkalam...), jakis tam
              odcinek pewnie ogladalam jednym okiem, ale zabij nie pomne nic oprocz imion i
              miny Isaury w stylu zraniona uania (sorry, nie mam przekreslonego "L").
              I przestan pawiu, bo mi przepona nie chce przestac pracowac:))))) Niechcacy
              przeczytalam Twoj tekst siedzac w pracy, oj to byl blad:)))))

              paw_dady napisała:

              > jakbysta ogladali izaure to byloby latwiej. ja mysle, ze
              > facet postrzega swiat tak:
              >
              > on - leonsio (ew. ricky martin)
              > ona- zanuaria (ew. jaki inna gracjella)
              > kochanka - izaura (co to na kaske nie leci)
              >
              >
              > w sumie go zal bo sie za duzo seriali naogladal biedaczysko
              >
              >
              > pozdrowka
              >
              > PS nie wiem czy to smieszne ale dzis ogladalem muppet show
              >
              >
              > liloom napisała:
              >
              > > No zawsze Cie Pawiu lubilam, za ten tekst zbierzesz
              > pewnie wyrazy uwielbienia
              > > od innych forumowych Pan, nie moge sie wylamac!
              > > Tekst perelka, trafia w sedno:)
              > > pozdrowienia:)
              • paw_dady Re: Leonsio 06.09.02, 00:28
                liloom napisała:

                > Niewolnice dinozaura jasne ze pamietam, toz to hit byl
                i podobno nawet
                > pauentajom sie jakowes Isaury po Polske (ja nie
                napotkalam...),

                dinozaura aaa wiem od kogo szpilberg zrzynal...

                >jakis tam
                > odcinek pewnie ogladalam jednym okiem, ale zabij nie
                pomne nic oprocz imion i miny Isaury w stylu zraniona
                uania (sorry, nie mam przekreslonego "L").
                >

                lannia niezle ja mowie na takie lelija. a jako bonus
                track pozwole sobie przytoczyc historie z zycia: kumpel
                wraca do domu. tam jego matka placze, siedza sasiadki i
                placza. kumplowi gesia skorka sie zrobila (kurde ktos
                umarl w rodzinie? czy gorzej podatek "arbitralnie
                domierzyli"?). a tu mama mowi " umaral pani gracja
                patrycja" buuuuuuuu.




                > I przestan pawiu, bo mi przepona nie chce przestac
                pracowac:)))))

                nie nie wlasnie zacznie no i glebsze oddechy w celu
                pobudzenie chi-qung (tradycja chinska) i poranne
                wyproznienie bedzie regularne (tradycja polska).


                >Niechcacy
                > przeczytalam Twoj tekst siedzac w pracy, oj to byl
                blad:)))))


                na zakladzie o tej porze? tj. 21? arbajtoholik czy czyn
                spoleczny? a moze szefuncio sobie policzyl ilosc czasu,
                ktory spedzamy na sieci 9-17 i kazal odrobic (bydle jedno ;o)


                ooo musze konczyc bo puscili ramsztajna w tv 'ich will'
                (prioritaeten muss man setzen, nicht wahr? ;)
      • Gość: Mrufka do zdradzajacego-meza IP: *.abo.wanadoo.fr 04.09.02, 23:31
        zdradzajacy-maz napisał:

        > 8.Wszystkim zajmujacym glos w dyslusji, dziekuje. A dla tych najbardziej
        > zacietrzewinych mam uwage: "nie mow hop, poki nie przeskoczysz" i nie badzcie
        > takie pewne swego. Moja pani tez byla.
        > A.

        Kobieta jesli naprawde kocha mezczyzne to z reguly mu ufa i wierzy, ze jej nie
        zdradzi. Twoja pani akurat miala pecha, ze trafila na swinie. Ale na szczescie
        nie wszyscy mezczyzni sa tacy.

        Mrufka.
      • Gość: wife Re: Wyjasnienia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.02, 23:37
        Juz lepiej by bylo gdybys tego postu nie napisal, bo teraz to serce moze miec
        do ciebie (mala litera z premedytacja) tylko ta twoja przyjaciolka :(

        zdradzajacy-maz napisał:

        > 1. Moja zona moze sie rozwiesc kiedy tylko zechce. Dostanie na droge dom
        wraz z przylegajaca gleba, godziwa sume na utrzymanie i dwa lata czasu na
        staniecie na wlasnych nogach. Emocjonalnie i finansowo. Wyksztalcenie dzieci
        sfinansuje ja.

        mam jedno dreczace mnie od poczatku tego watku pytanie: dalczego ty do pioruna
        sam nie zlozysz pozwu rozwodowego??? dlaczego ma to zrobic ona???

        > 2. Zanim to sie stanie, jest to takze i moj dom (wraz z arealem) i nie
        widze
        > powodu dla ktorego mialbym ten dom opuscic nie otrzymujac nic wzamian. Cos,
        az
        > cos. Takie jest zycie
        >
        > 3.Nigdy nie wymagalem, aby moja malzonka ponosila na moja rzecz jakiekolwiek
        > ofiary. Mogla pracowac na pol etatu, mogla sie zajac rozwojem wlasnego ducha
        > lub ciala. Wybrala kosciolek.
        >
        Jak wspomnial moj poprzednik kosciol zajmuje sie duchem hmm

        > 4.Jesli chodzi o zwisajace posladki, znam wiele starszych kobiet, ktore
        > utrzymuja swoje cialo w formie, dbaja o siebie. Moja zona moze wybrac sobie
        > najlepsza kosmetyczke, najskuteczniejszy trening i najlepszego masazyste.
        Wraz
        > z poprawa jej wygladu, wzrastaja szanse, ze kogos ew znajdzie. Jest to wiec
        > niejako inwestycja w moja wlasna wolnosc. Zaplace chetnie.
        >
        > 5. Poniewaz mam podstawy do przypuszczen, ze moja slubna mysli mnie
        > zwyczajnie "przezyc" poczynilem odpowiednie kroki i jesli mnie jutro szlag
        > trafi, wdowie po mnie bedzie wyplacana tylko suma odpowiadajaca wysokosci
        > renty, jaka by dostala, pracujac zawodowo. Reszta majatku zostala tak
        > zabezpieczona, ze nie wpadnie w paluchy mej zony. Jest to moja polisa na
        zycie.
        >
        > Tylko zywy stanowie dla niej wartosc wymierna w zlotowkach. I o tym tez jest
        > moja malzonka poinformowana
        >
        Ojej jaka teoria spiskowa. Jeszcze chwila a bedzie kryminal ;)))

        > 6.Szacunku do zony nie mam zadnego. Fakt. Jak mozna szanowac kogos, kto
        blokuje
        >
        > wszelkie rozmowy o rozwodzie? Nie przyjmuje do wiadomosci faktu, ze jej nie
        > kocham, tylko jak katarynka powtarza o swietosci sakramentow? jak mozna
        > szanowac kogos, kto mysli, ze sexem naprawi wszystko?
        >
        Jasne po co miec szacunek za pranie, gotowanie, sprzatanie, wychowanie dzieci
        i inne takie tam duperele.

        > 7.I mam sie dobrze i moge codziennie spokojnie patrzec do lustra. Nie
        oszukuje
        > nikogo a juz mojej zony na pewno nie. I bez obaw, drogie panie, moja
        > przyjaciolka mnie nie rzuci, ani ja jej, choc pewnie byscie mi tego zyczyly
        z
        > calego serca.
        >
        O i sam powiedziales juz hop ;))) Dodam inne powiedzenie: "nie chwal dnia
        przed zachodem slonca."

        > 8.Wszystkim zajmujacym glos w dyslusji, dziekuje. A dla tych najbardziej
        > zacietrzewinych mam uwage: "nie mow hop, poki nie przeskoczysz" i nie
        badzcie
        > takie pewne swego. Moja pani tez byla.
        > A.
        Za Tuwimem "...a jak juz przeskoczysz to zobacz w co wskoczyles", czego i
        tobie zycze
        • maly.ksiaze Re: Wyjasnienia 04.09.02, 23:50
          Gość portalu: wife napisał(a):

          > mam jedno dreczace mnie od poczatku tego watku pytanie: dalczego ty do
          pioruna
          > sam nie zlozysz pozwu rozwodowego??? dlaczego ma to zrobic ona???
          Jesli zona nie zgadza sie na rozwod, musialby chyba wnioskowac o orzeczenie
          winy zony. Prawodpodobnie nie ma ku temu podstaw ani checi.

          Przy okazji: skad tyle oburzenia u Was wszystkich? Naprawde nie jestescie w
          stanie wyciagnac z tej historii zadnych wnioskow poza 'ten facet to swinia'?

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: Mrufka ogolnie IP: *.abo.wanadoo.fr 05.09.02, 00:02
            maly.ksiaze napisał:
            > Przy okazji: skad tyle oburzenia u Was wszystkich? Naprawde nie jestescie w
            > stanie wyciagnac z tej historii zadnych wnioskow poza 'ten facet to swinia'?
            >
            > Pozdrawiam,
            >
            > mk.

            W moim przypadku nie chodzi o to, ze akurat TEN facet to swinia. Wszyscy faceci
            ktorzy zdradzaja swoje zony, niewazne z jakich powodow to dla mnie swinie. Nie
            wskakuje sie do nowego lozka nie wychodzac przedtem ze starego. Tyle.

            Mrufka

            ps/ acha, wole nie mowic, co mysle o kobietach, ktore zdradzaja swoich mezow....




            • maly.ksiaze Kwestia miary 05.09.02, 00:16
              Elektrownie produkuja prad, male krasnale biegna po drutach niosac bity miedzy
              Francja a Polska, adminstratorzy Forum wybijaja nadgodziny, Mrufka wytrwale
              stuka w klawisze. A wszystko to po to, aby komus powiedziec, ze jest prosie!
              Czy warto, o Pani? Czy warto?

              Z tej historii, ktora nam tu opowiedziano, wynikaja calkiem interesujace
              wnioski, gdy sie temu przyjrzec. Niby oczywiste, ale jednak... Na dodatek - to
              troszke dotyka i mojego zycia. Troszke. I nie w kontekscie zdrady.

              Pozdrawiam,

              mk.
              • Gość: Mrufka Re: Kwestia miary IP: *.abo.wanadoo.fr 05.09.02, 00:31
                maly.ksiaze napisał:

                > Elektrownie produkuja prad, male krasnale biegna po drutach niosac bity
                miedzy
                > Francja a Polska, adminstratorzy Forum wybijaja nadgodziny, Mrufka wytrwale
                > stuka w klawisze. A wszystko to po to, aby komus powiedziec, ze jest prosie!
                > Czy warto, o Pani? Czy warto?

                Elektrownie produkuja prad, male krasnale biegna po drutach(...) Mrufka
                wytrwale stuka w klawisze(...)... a maly ksiaze zaraz jej wystukuje odpowiedzi.
                Czy warto, o Panie? Czy warto?

                Pozdrawiam

                Mrufka
                ps/ ja nie stukam, ja skacze z klawisza na klawisz :)
                • maly.ksiaze Re: Kwestia miary 05.09.02, 00:34
                  Owszem Mrufko, warto. Jest pewna wartosc w pogadaniu sobie o sprawch istotnych
                  badz nieistotnych. Nie znajduje nic wartosciowego w powiedzeniu komus
                  nieznajomemu, komus, o kim prawie nic nie wiemy, ze sie nim gardzi.

                  Zreszta, moze sie myle, moze warto.

                  Pozdrawiam niezmiennie,

                  mk.
                  • Gość: Mrufka Re: Kwestia miary IP: *.abo.wanadoo.fr 05.09.02, 01:04
                    maly.ksiaze napisał:

                    > Owszem Mrufko, warto. Jest pewna wartosc w pogadaniu sobie o sprawch
                    istotnych
                    > badz nieistotnych. Nie znajduje nic wartosciowego w powiedzeniu komus
                    > nieznajomemu, komus, o kim prawie nic nie wiemy, ze sie nim gardzi.
                    >
                    > Zreszta, moze sie myle, moze warto.
                    >
                    > Pozdrawiam niezmiennie,
                    >
                    > mk.

                    Nie powiedzialam, ze takimi ludzmi gardze, raczej czuje do nich odraze, a to
                    jednak nie to samo. Kazdy zdradzajacy jest w moich oczach brudny. Nie wiem moze
                    moj stosunek do zdradzajacych to jest kwestia wychowania, kwestia wizerunku
                    drugiego czlowieka jaki kazdy z nas nosi w sobie...
                    Tylko nie zrozum mnie zle: ja nie mam nic przeciwko rozwodom etc. mam jednak
                    wiele przeciwko zdradom. Dla mnie to jest nie do pomyslenia jak mozna drugiej
                    wbic noz w plecy. Przeciez skoro pokochalo sie z wzajemnoscia inna
                    kobiete/innego mezczyzne wystarczy sie rozwiesc i tyle. Gdzie tu problem?
                    Wszystkie teksty w meskim stylu: "zona sobie sama nie poradzi" i w
                    kobiecym "trzeba byc razem dla dzieci" to dla mnie wymowki.

                    Mrufka
                    • Gość: wilga Re: Kwestia miary IP: *.chello.pl 05.09.02, 18:16
                      wiesz co mrufko? czy ty przypadkiem nie masz 22 lat? wtedy taki idealizm i brak
                      tolerancji jest jeszcze wytłumaczalny. jeśi więcej to najwyższy czas wydorośleć
                      również emocjonalnie
                      pozdrawiam i tak, wilga
                      • Gość: olka Re: Kwestia miary IP: 80.48.232.* 06.09.02, 10:15
                        Brawo wilga
      • hokusai Re: Wyjasnienia 05.09.02, 20:52
        Przeczytalam i wypowiedzi Zdradzajacego_Meza i mase postow na ten temat i
        czegos tu nie rozumiem. On- dran i lobuz, bo zdradza i jeszcze te stringi mu
        sie nie podobaja i pisze o tym na forum. A przeciez, o ile sie nie myle, to
        zwiazek sklada sie z dwoch osob. I dosc ciezko mi sobie wyobrazic, ze
        Zdradzajacy_Maz przykul Zone_w_Stringach do kaloryfera lat temu x,aby mu
        wychowywala dzieciatka, a on spokojnie harowal na domowe ognisko. Jesli tak
        bylo, to zaraz posypie sobie glowe popiolem i zamilkne. Ale wydaje mnie sie, ze
        takie decyzje podejmuje sie we dwojke. Ja bym tak w czambul nie potepiala meza -
        nieszczesna zona nie jest ubezwlasnowiona kukielka i tez moze podjac decyzje,
        tym bardziej, ze w tej sytuacji nie ma niedomowien.
        Nie jestem sama zdradzajacym mezem, tylko nie-zdradzajaca kobieta w pewnym
        wieku (wiec nie pisze z perspektywy upiora forum kobieta, pt kochanka)
        • liloom hokusai wiesz co, moze byc roznie... 05.09.02, 21:14
          Droga hokusai, nie wiem wprawdzie jak bylo w przypadku malzenstwa
          zdradzajacego, ale z ta decyzja to nie zawsze jest tak jak mowisz.
          Czasem nie ma zadnych ustalanych decyzji i zycie sobie plynie...
          Tak bylo u mojej kolezanki, o ktorej tu kiedys opowiadalam, po prostu jedno
          dziecko po drugim i niektore kobiety nie zdaza pomyslec o sobie...
          Poniewaz akurat znam podobna sytuacje zajelam akurat takie stanowisko jak wyzej.
          Moze dla Ciebie taki uklad (kobieta totalnie uzalezniona) jest to nie do
          pomyslenia, dla mnie tez nie byl dopoki sie nie spotkalam. Ale fakt, ze do
          tanga trzeba dwojga.
      • pamela_anderson Re: Wyjasnienia 06.09.02, 09:07
        zdradzajacy-maz napisał:

        > 1. Moja zona moze sie rozwiesc kiedy tylko zechce. Dostanie na droge dom wraz
        z
        >
        > przylegajaca gleba, godziwa sume na utrzymanie i dwa lata czasu na staniecie
        na
        >
        > wlasnych nogach. Emocjonalnie i finansowo. Wyksztalcenie dzieci sfinansuje ja.
        >
        > 2. Zanim to sie stanie, jest to takze i moj dom (wraz z arealem) i nie widze
        > powodu dla ktorego mialbym ten dom opuscic nie otrzymujac nic wzamian. Cos,
        az
        > cos. Takie jest zycie
        >
        > 3.Nigdy nie wymagalem, aby moja malzonka ponosila na moja rzecz jakiekolwiek
        > ofiary. Mogla pracowac na pol etatu, mogla sie zajac rozwojem wlasnego ducha
        > lub ciala. Wybrala kosciolek.
        >
        > 4.Jesli chodzi o zwisajace posladki, znam wiele starszych kobiet, ktore
        > utrzymuja swoje cialo w formie, dbaja o siebie. Moja zona moze wybrac sobie
        > najlepsza kosmetyczke, najskuteczniejszy trening i najlepszego masazyste.
        Wraz
        > z poprawa jej wygladu, wzrastaja szanse, ze kogos ew znajdzie. Jest to wiec
        > niejako inwestycja w moja wlasna wolnosc. Zaplace chetnie.
        >
        > 5. Poniewaz mam podstawy do przypuszczen, ze moja slubna mysli mnie
        > zwyczajnie "przezyc" poczynilem odpowiednie kroki i jesli mnie jutro szlag
        > trafi, wdowie po mnie bedzie wyplacana tylko suma odpowiadajaca wysokosci
        > renty, jaka by dostala, pracujac zawodowo. Reszta majatku zostala tak
        > zabezpieczona, ze nie wpadnie w paluchy mej zony. Jest to moja polisa na
        zycie.
        >
        > Tylko zywy stanowie dla niej wartosc wymierna w zlotowkach. I o tym tez jest
        > moja malzonka poinformowana
        >
        > 6.Szacunku do zony nie mam zadnego. Fakt. Jak mozna szanowac kogos, kto
        blokuje
        >
        > wszelkie rozmowy o rozwodzie? Nie przyjmuje do wiadomosci faktu, ze jej nie
        > kocham, tylko jak katarynka powtarza o swietosci sakramentow? jak mozna
        > szanowac kogos, kto mysli, ze sexem naprawi wszystko?
        >
        > 7.I mam sie dobrze i moge codziennie spokojnie patrzec do lustra. Nie
        oszukuje
        > nikogo a juz mojej zony na pewno nie. I bez obaw, drogie panie, moja
        > przyjaciolka mnie nie rzuci, ani ja jej, choc pewnie byscie mi tego zyczyly z
        > calego serca.
        >
        > 8.Wszystkim zajmujacym glos w dyslusji, dziekuje. A dla tych najbardziej
        > zacietrzewinych mam uwage: "nie mow hop, poki nie przeskoczysz" i nie badzcie
        > takie pewne swego. Moja pani tez byla.
        > A.

        Wiesz co: jesteś zwyczajną gnidą.
        Daj mi namiary do żony to poinstruuję ją, co ma zrobić z Tobą.
        • poison_ kocham pamele n/txt 06.09.02, 10:18
    • Gość: kaja Re: proszę pana jest rozwiązanie IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.02, 18:29
      ależ z pana hipokryta. Jeśli ślubuje się wierność i miłość ( no chyba że
      wzięliście ślub z postanowieniem otwartości "" związku) trzeba się tego
      trzymać. Sama jestem przeciwko ślubom- po pierwsze młodzi i niedojrzali brną w
      związek z wieloletnim zobowiązaniem .Po drugie zdarza się , że miłość i
      namiętność wygasną , a odejść trudno( rozwód nie należy do procedur ani
      krótkotrwałych ani przyjemnych) . Jest rozwiązanie. Niech Pan zdecyduje , co
      czuje do żony, zamiast się swięcie oburzać na paradowanie w stringach.Niech pan
      będzie uczciwy i ułoży sobie życie po raZ kolejny i pozwoli na wolność wyboru
      żonie. A te wszystkie jej czynności wokół paŃSTWA INTYmności świadczą o jej
      cichej walce o pana , w sens której ona chyba przestaje wierzyć. A swoją drogą
      jeśli powiedział pan o odrugiej kobiecie, znaczy ,że będąc ona pana świadowmym
      wyborem , stanowi jedocześnie dowód końca waszego małżeństwa. Zakochanego
      mężczyzny nie pociągają inne kobiety, bo partnerka ,której się ślubowało jest ,
      a przynajmniej powinna być tą jedyną ,najseksowniejszą, naj bardzeij zaufaną i
      najbliższą osaboą. Niech pan pomyśli...
    • Gość: wilga Re: Druga strona medalu IP: *.chello.pl 05.09.02, 21:51
      niezależnie od tego czy ten list jest prowokacją czy nie stwierdzam co
      następuje:
      1. po przeczytaniu wszystkich reakcji na post wyżyłam się na mrufce, mrufko ,
      przepraszam, ale więcej tolerancji dla świata...
      2. z doświadczenia mojego życia wiem, że prawda, wina w takich przypadkach leży
      po środku , nie potępiajmy w czambuł ani jednej strony ani drugiej.
      3. zdradzający, to co mam ci do zarzucenia to sposób w jaki piszesz o swojej
      żonie. mogłeś pominąć te stringi.
      4. zostaw żonę. nie bądź z nią z litości. to nie jest dobry powód, dla którego
      jest sie zdrugim człowiekiem. poza tym, czytając twoje maile , więcej tam
      nienawiści niż litości.
      5. jestem baba, ale rozumiem zdradzającego ( co nie znaczy, że biję brawo).
      kobiety, uderzmy się w piersi. czy nie za często uważay, że dzieci i
      prowadzenie domu wszystko usprawiedliwia?
      6. zdradzający, przestań gadać o kasie, to że twoja żona nie pracuje nie jest
      spowodowane pewnie li tylko jej chęcia ganiania do koscioła.
      7. ludzie . rozstańcie sie w ciszy i spokoju, a my bądźmy tolerancyjni.
      pozdrawiam wszystkich, równiez tych co na mnie nakrzyczą.
      wilga
      • Gość: renia No to teraz ja wezme i zabiore głos IP: *.ath.spark.net.gr 05.09.02, 23:31
        Trudna sprawa. Przyjmuje, ze historia prawdziwa, ale nawet jesli nie, to i tak
        bardzo dobrze, ze sie pojawiła. Wywołała piekna dysusje, chyba juz dawno nie
        było tak żarliwego wątku natym forum, więc za to zdradzającemu mężowi należa
        sie spore brawa, bo poruszył towarzystwo.


        Jedni sa za, drudzy przeciw facetowi, jedni ubolewaja nad zoną, inni nie mogą
        pojąc jak mozna sie tak upodlic...


        Nie jest to wszystko takie proste....


        Ja w pewnym sensie rozumiem zdradzającego. Ale dlaczego nie zająłeś sie swoją
        żoną wcześniej? Dlaczego nie zwróciłeś jej uwagi na to ze sie zaniedbuje wtedy,
        gdy nie było jeszcze za póżno? Przeciez kiedys ją kochałeś, kiedyś Ci na niej
        zależało. Kiedyś nie miałeś kochanki, dlaczego nie zadbaLISCIE o Wasze
        małżeństwo?

        Jest bardzo pzykro czytac takie posty. Dotykają bolesnych miejsc, ran, wielu
        osób, które zabrały tutaj głos. Widać to jak na dłoni - te emocje mowia same za
        siebie. Moze nie zawsze dotyczą one bezposrednio życia samych Autorów
        wypowiedzi, ale na pewno kazdy znalazł w tej dyskusji coś co go dotknęło bardzo
        osobiscie. Ja w kazdym razie sporo. To naprawde dobry wątek, jak sie uspokoicie
        i spojrzycie na niego z dystansu.


        Myślę, ze mozna bardzo dużo madrych wnioskw wyciągnąc zarówno z początkowego
        postu, jak i całej dyskusji

        Vika, Twoje wypowiedzi w tym temacie po raz pierwszy mnie poruszyły. Jakby to
        powiedziec - wzbudziły szacunek. Dzięki.

        Pozdrawiam, r
        • Gość: renia I jeszcze dwa słowka post scriptum IP: *.ath.spark.net.gr 05.09.02, 23:49
          Tak myśle i mysle i wydaje mi sie, ze poprzedni wątek, który wzbudził podobną
          ilość emocji jak ten, to był kiedyś kiedyś .. watek Szczerej o tym ,ze froum
          jest nudne, ze jakby debile sie na to forum zeszli itd...
          Myślę, ze pamiętacie. Moze byly jakies inne watki w miedzyczasie o podobnym
          nasileniu emocjonalnym dyskusji, ale ja jakos nie pamietam i przychodzi mi do
          glowy tamten własnie. I tak sobie myśle - dlaczego? Jak myslicie, dlaczego te
          dwa watki wzbudziły tak burzliwe reakcje? Osobiscie mam swoja prywatna opinie
          na ten temat, ale ciekawa jestem Waszych.
        • Gość: Slawek rozumiem tego faceta.... (długie) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.02, 16:25
          zakładając, że cały ten tamat jest wymyślony, co czyni go jeszcze bardziej
          ciekawym (einsteinowskie doswiadczenia myslowe), musze przyznać że rozmiem tego
          faceta, i te histeryczne, wrecz alergiczne reakcje kobiet.

          1. TO o czym pisze "zdradzający" to proza życia, której wielu doświadcza.
          Wybieramy sobie na te nasze partnerki kobiety zadbane, cieszące się życiem,
          wykształcone itp. Po pewnym czasie domowe obowiązki - do których, nie
          zapominajmy, kobiety czesto lgną jako do ucieczki przed resztą życia - czynią z
          niej kurę domową w papilotach. Kude, babki krótkowzroczne, jaki facet chce mieć
          kobietę głupią i niezadbaną???? Jasne, że są faceci, co wolą mieć służącą w
          domu niż partnerkę, ale to skrajne wyjątki. Rozumiem całkowicie taką reakcję
          faceta na niezadbaną kobietę, bo to normalna reakcja. Gdyby facet utrzymujący
          finansowo rodzinę akceptował w 100% to, że jego kobieta nie ma chęci wrócić do
          zawodu, czy choćby zaaangażować się w jakieś działania charytatywne, a nawet
          nie dba o swój wyglad, to byłby dopiero frajerem.

          2. litość, jak pisał Seneka, jest najniższym ludzkim uczuciem, i nie wróży
          niczego dobrego, wszelkie działania podejmowane z litości konczą się zazwyczaj
          czymś gorszym, niż przyczynami które je wywołały.

          3. IMHO to żona tego faceta jest całkiem cwana, bo żyje w układzie gdzie jest
          jej naprawdę dobrze. Facet utrzymuje ją na wysokim poziomie, (dobra, drogie
          feministki - ile może zarabiać kobieta, zatrudniona jako pomoc domowa- na pewno
          kilka razy mniej, niż kasa jaką pakuje ten zdradzający w dom). Wcale się nie
          dziwię że nie chce słyszeć o rozwodzie, bo straciła by prawie wszystko co ma.
          Fakt że spędza godziny w kościele, to całkiem oczywiste - gdzieś musi
          odreagowac to, że przez tyle lat zapomniała że o małzeństwo trzeba dbać jak o
          porzadek na statku - cały czas jest coś do zrobienia, nigdy nie jest tak że
          wszystko się zrobiło i można zapomnieć o przyszłości.

          4.Co do tych zabezpieczeń o któych pisze w drugim poście, to oczywiscie
          zdradzają że tę historię wymyślił, natomiast niestety często jest to jedyny
          sposób na kobietę. Takie zabezpieczenia jak rozdzielność majątkowa IMO powinny
          być czymś oczywistym, bo to naprawdę mobilizuje i odsuwa głupie myśli typu
          otruć męża (wbrew pozorom, to wcale nie takie fantastyczne przypadki, spytajcie
          jakiegoś oficera śledczego czy operacyjnego policji)

          5. Te histeryczne posty babek, które najchetniej wykastrowałyby zdradzającego i
          spaliły go na stosie, to dowodza tylko jednego - każda w jakis sposób czuje się
          upokorzona tym, że to ona prowadzi ten cholerny dom, ma te p... obowiązki wobec
          męża dzieci i ojczyzny, i w opisie żony tego faceta dojrzały kawałek siebie. No
          babki, takie jest życie - kobieta powinna być damą w salonie, kucharką w kuchni
          i dziwką w sypialni, jak mówi stare porzekadło. Taki los kobiet, co was tak
          dziwi. Moim zdaniem, facetom jest trudniej - trzeba walczyć o pieniadze,
          kariere robic, pic gorzałe z ludzmi z ktorymi nie ma sie na to ochoty, czasami
          komus dac po mordzie- całe życie.

          Pozdrawiam was wszystkich, i nie zapominajcie że wątek ten został zmyslony, i
          to pewnie przez kobietę która nie lubi chodzić w stringach, miłego weekendu -
          moj w pracy :( - trzeba jakos na te hektary zapracować.
      • Gość: Mrufka Do wilgi IP: *.abo.wanadoo.fr 05.09.02, 23:49
        Pytasz o moj wiek, no wiec odpowiadam ze nie mam juz dawno 22 lat, ale tez nie
        mam jeszcze 30 :)
        Ale jesli chodzi o moje nastawienie wzgledem zdradzajacych to zaczynam
        dochodzic do wniosku, ze wiodocznie sie z tym urodzilam.A tolerancja nie ma w
        moim przekonaniu z tym nic wspolnego. Dla mnie to jak tolerancja wzgledem
        piromanow.

        Mrufka
        • Gość: wilga Re: Do Mrufki IP: *.chello.pl 06.09.02, 08:44
          Tolerancja względem zachowań innych to po prostu akceptacja ich inności. nie
          włączajmy w to tzw. czynów karalnych, oki? zdrada jest jeszcze w różnych
          krajach karalna co prawda ( tzn. kobiety sa karane, bo mężczyźni mogą) ale na
          szczęście nie w Europie. Bo gdyby tak było popoulacja by nam się drastycznie
          zmniejszyła podejrzewam...
          Jest tak wiele powodów, dla których ludzie zdradzają, że powstrzymajmy się od
          jednoznacznych osądów.
          Nie podoba mi się zdecydowanie, to , w jaki sposób zdradzający pisze tu na
          forum o swojej żonie. co napisałam już. Tego właśnie nie powinien był zrobić.
          Myślę, że gdyby ograniczył się do swoich emocji tylko, nie wzbudziłby takigo
          potępienia. Ranić drugą osobę można na wiele sposobów, czasami znacznie
          bardziej niż zdradą.
          Zobacz co zrobił zdradzający: ukazał nam swoją żonę w wyjątkowo groteskowym ,
          śmiesznym, politowania godnym świetle. Może to ten wizerunek wzbudził w nas
          tyle agresji. Bo taka litość może wywołać właśnie agresję.
          pozdrawiam Mrufko, i nam wszystkim nie życzę, żebyśmy kiedykolwiek znaleźli się
          w podobnej sytuacji
          Wilga
    • Gość: ska Re: Druga strona medalu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.09.02, 10:22
      "Na sam mysl, ze moglaby mnie
      dotknac tymi paluchami, ktorymi grzebie sie w ziemi, robi mi sie niedobrze."

      lubię zajmować się ogrodnictwem
      nie uważam, zebym miala przez to obrzydliwe paluchy

      niedobrze to mi sie robi jak cię czytam

      udało ci się obrazić mimochodem sporo osob, gratuluje
Pełna wersja