Dodaj do ulubionych

szpilka dla obojętnych

07.09.02, 17:44
taka sytuacja: jechałam tramwajem wieczorową porą, wsiadł mocno podpity
mężczyzna i zaczął w chamski i obrzydliwy sposób napastować siedzącą
niedaleko zaniedbaną, zmęczoną kobietę- posypały się wyzwiska, zaczął ją
szarpać, ona się zasłaniała i prosiła by zostawił ją w spokoju. W wagonie
byli niemal sami mężczyżni, żaden nie zareagował. Mnie zaćmiło i odepchnęłam
faceta ( co było szczytem głupoty, bo strój miałam maksymalnie niewygodny i
ograniczający ruchy )i wtedy panowie siedzący dotąd z twarzami w szybach jak
na komendę wstali i zajęli się pijaczkiem, tramwaj się zatrzymał i wysadzili
go. I teraz pytanie: na skutek tamtego zdarzenia zalęgło się we mnie
przekonanie, że w sytuacji gdy grupa ludzi bezczynnia przygląda się przemocy,
fakt że reaguje kobieta jest bodźcem zmuszającym panów do działania.
Pielęgnowanie w sobie złudzeń może się źle skończyć :)... więc jak to jest,
ruszą się panowie, czy będą mieli to w nosie?
Obserwuj wątek
    • wojciech.kruczynski Re: szpilka dla obojętnych 09.09.02, 11:06
      Jedną z przyczyn, dla której tłum nie pomaga, jest tzw. społeczny dowód
      słuszności, pokrywający się częściowo ze zjawiskiem konformizmu. Czyli, mówiąc
      po ludzku, każdy uważa, że dlatego nikt nie pomaga, bo pomoc nie jest
      potrzebna. A skoro nie jest potrzebna, to nie pomaga. Błędne koło, które Ty
      rozerwałaś. Wyłamanie się nawet jednej osoby z grupy powoduje, że konformizm
      znacznie się zmniejsza. Jeśli do pomocy ruszy kolejna osoba, to reszta zaczyna
      pomagać właściwie automatycznie, bo skoro inni pomagają, to znaczy że pomoc
      jest potrzebna. Czyli nie jest to obojętność na krzywdę, ale raczej rodzaj
      bezrefleksyjności, podporządkowania się ogółowi. Tak nas się szkoli od dziecka,
      więc tak postępujemy.

      Fakt, że jesteś kobietą, mógł przyspieszyć ten proces, ale nie traktowałbym
      tego jako regułę. Jeśli napastnik byłby duży i niebezpieczny, raczej należałoby
      się otwarcie zwrócić o pomoc do konkretnych osób, najpierw do kierowcy.
      • senanna Re: szpilka dla obojętnych 09.09.02, 16:45
        Dzięki za odpowiedź.

        „Jedną z przyczyn, dla której tłum nie pomaga, jest tzw. społeczny dowód
        słuszności, pokrywający się częściowo ze zjawiskiem konformizmu(...)”

        Wydaje mi się, że powodem niechęci udzielenia pomocy jest też niechęć dostania
        po pysku, istnieje duża szansa, że pierwsza osoba, która się wtrąci- oberwie.

        „Jeśli napastnik byłby duży i niebezpieczny, raczej należałoby
        się otwarcie zwrócić o pomoc do konkretnych osób, najpierw do kierowcy(...)”

        Nie zawsze jest to możliwe..:(
        Np. kolejna sytuacja w której nie wiadomo co zrobić:
        Do sklepu wbiega facet, krzyczy aby zadzwonić po policję, za nim wpada kilku
        takich lepiej zbudowanych z narzędziami pomocniczymi w rękach i zaczynają tego
        pierwszego katować. Klienci którzy byli w sklepie odepchnięci do lad ze strachu
        nie reagują ani słowem ani gestem. Ekspedientki oczywiście nigdzie nie dzwonią,
        boją się, bo znają napastników, a oni je. Sytuacja trwa krótko, chłopcy szybko
        kończą zabawę i się stleniają, ofiara jest w kiepskim stanie.
        I?
        Co można było zrobić w tej sytuacji?
        a). Wcisnąć się za jakąś lodówkę, udawać, że mnie tam nie ma i modlić się aby
        żaden z rozpędu mnie nie przyhaczył?
        b).Stwierdzić, że głupio patrzeć jak kogoś leją i .....no właśnie co? Złapać
        coś ciężkiego i przygrzmocić któremuś w łeb? Przewidując reakcję pozostałych ja
        się nie podejmuję :)

        W tamtym sklepie była moja przyjaciółka ( pół butelki brandy mi wypiła zanim
        się uspokoiła :) )
        Ja podobne sytuacje widziałam z nieco większej odległości, przechodziłam mimo,
        ze strachu odwracając głowę, ale ręki nie mam ochoty sobie podać. Brak reakcji
        uważam za tchórzostwo, wdawanie się w awanturę za głupotę, jest jakaś trzecia
        możliwość? Szukanie budki telefonicznej w celu zawiadomienia policji jest
        sztuką dla sztuki, zanim znajdzie się jakąś działającą....


        Anna
        • pawel.drozdziak Re: szpilka dla obojętnych 09.09.02, 20:08
          senanna napisała:

          > Wydaje mi się, że powodem niechęci udzielenia pomocy jest też niechęć
          dostania
          > po pysku, istnieje duża szansa, że pierwsza osoba, która się wtrąci- oberwie.

          ten sam mechanizm. Jesli wtraciloby sie dwu naraz, to by nie oberwal zaden. Ale
          poniewaz kazdy chcialby, zeby to raczej kto inny zaryzykowal i on sie
          ewentualnie wlaczy jako drugi nikt nie robi niczego. Pomijam oczywiscie
          sytuacje, kiedy sie pomoc po prostu nie da, bo nie jestesmy w stanie nawet
          wszyscy razem. Ale rozproszenie odpowiedzialnosci dziala nawet wtedy, kiedy
          koszt udzielenia pomocy jest prawie zerowy. Na przyklad nie dzwoni sie na
          policje itd.

          > „Jeśli napastnik byłby duży i niebezpieczny, raczej należałoby
          > się otwarcie zwrócić o pomoc do konkretnych osób, najpierw do kierowcy(...)R
          > 21;

          > Np. kolejna sytuacja w której nie wiadomo co zrobić:
          > Do sklepu wbiega facet, krzyczy aby zadzwonić po policję, za nim wpada kilku
          > takich lepiej zbudowanych z narzędziami pomocniczymi w rękach i zaczynają
          tego
          > pierwszego katować. Klienci którzy byli w sklepie odepchnięci do lad ze
          strachu
          >
          > nie reagują ani słowem ani gestem. Ekspedientki oczywiście nigdzie nie
          dzwonią,
          >
          > boją się, bo znają napastników, a oni je. Sytuacja trwa krótko, chłopcy
          szybko
          > kończą zabawę i się stleniają, ofiara jest w kiepskim stanie.
          > I?
          > Co można było zrobić w tej sytuacji?

          prawdopodobnie nic na biezaca chwile, bo jesli "chlopcy" bija faceta
          narzedziami do nieprzytomnosci na oczach grupy ludzi ktorych znaja,
          to znaczy, ze mamy do czynienia z okupowaniem terenu przez mafie i stan
          zastraszenia jest tam permanentny.
          Na szczescie to jest przypadek skrajny i nie zawsze jest az tak zle.
          • senanna Re: szpilka dla obojętnych 10.09.02, 16:34
            „to znaczy, ze mamy do czynienia z okupowaniem terenu przez mafie i stan
            zastraszenia jest tam permanentny”

            od razu humor mi się poprawił, grrrr..... ale przeprowadzki nie mam w planach
            i mafia to jednak zbyt poważne określenie, to po prostu sytuacja, gdzie ludzie
            na agresję nie reagują, traktują ją jako codzienność, coś typowego, normalnego.
            siódme niebo nienawiści...

            „Na szczescie to jest przypadek skrajny i nie zawsze jest az tak zle.”

            No to bez skrajnych przykładów.
            Jesteśmy świadkiem czynu agresywnego, obojętnie, coś jest dewastowane, jakiś
            człowiek jest bity, kobieta lżona, ludzie się przyglądają, jest ich za mało,
            boją się, widać, że nie zareagują. Do telefonu daleko, o wezwaniu policji nie
            ma co marzyć, zresztą takie sytuacje nie trwają długo. Co można zrobić poza
            przyglądaniem się w milczeniu albo opuszczeniem miejsca w trybie
            przyspieszonym?
            W świetle dnia i siedząc wygodnie przed komputerkiem takie słowa wyglądają
            śmiesznie. Ale gdy o jeden raz za dużo zobaczy się kopanego człowieka, poczuje
            własną bezsilność, można zacząć się bać, nie tyle o własną skórę, ale o to kim
            się staje obserwator.
            Nie chodzi mi o polepszanie świata, tylko o możliwość przerwania oglądanego
            aktu agresji. Przez normalnego człowieka. Skutecznie. I w sposób który nie
            będzie 100% samobójstwem.

            Anna
            • pawel.drozdziak Re: szpilka dla obojętnych 10.09.02, 19:04
              senanna napisała:

              > „to znaczy, ze mamy do czynienia z okupowaniem terenu przez mafie i stan
              > zastraszenia jest tam permanentny”
              >
              > od razu humor mi się poprawił, grrrr..... ale przeprowadzki nie mam w planach
              > i mafia to jednak zbyt poważne określenie,

              napisalas, ze ekspedientki znaly napastnikow a oni znali je. Mimo to chlopcy
              nie wahali sie wejsc do sklepu i na ich oczach skatowac faceta narzedziami. To
              oznacza, ze ci chlopcy wiedzieli, ze nikt ich nie wskaze w obawie przed zemsta
              kolegow. Czyli stanowia oni grupe wspierajacych sie wzajemnie przestepcow,
              ktorzy sa w swojej okolicy znani i zastraszaja w tej okolicy wiele osob.
              Jesli sie stanowi tego rodzaju grupe, to do pobierania haraczy jest tylko krok.

              > No to bez skrajnych przykładów.
              > Jesteśmy świadkiem czynu agresywnego, obojętnie, coś jest dewastowane, jakiś
              > człowiek jest bity, kobieta lżona, ludzie się przyglądają, jest ich za mało,
              > boją się, widać, że nie zareagują. Do telefonu daleko, o wezwaniu policji nie
              > ma co marzyć, zresztą takie sytuacje nie trwają długo. Co można zrobić poza
              > przyglądaniem się w milczeniu albo opuszczeniem miejsca w trybie
              > przyspieszonym?
              > W świetle dnia i siedząc wygodnie przed komputerkiem takie słowa wyglądają
              > śmiesznie. Ale gdy o jeden raz za dużo zobaczy się kopanego człowieka,
              poczuje
              > własną bezsilność, można zacząć się bać, nie tyle o własną skórę, ale o to
              kim
              > się staje obserwator.
              > Nie chodzi mi o polepszanie świata, tylko o możliwość przerwania oglądanego
              > aktu agresji. Przez normalnego człowieka. Skutecznie. I w sposób który nie
              > będzie 100% samobójstwem.

              mozesz starac sie namowic obserwatorow, zeby zareagowali wspolnie - oczywiscie
              stosujac sie do wszelkich zasad ktore opisalem w tekscie o wzywaniu pomocy,
              czyli wezwanie do konkretnej osoby, kontakt fizyczny itd.
              Mozesz krzyczec, ze jedzie policja. Mozesz sprobowac uruchomic alarm p-poz.
              przysiskiem lub sprobowac cos podpalic, przewrocic, stluc itd. tak, zeby
              sytuacja znacznie sie zmienila i zeby odwrocic uwage napastnikow.
              Wreszcie mozesz probowac odwolac sie do ambicji napastnikow. O ile nie sa zbyt
              rozpedzeni moze to czasem pomoc. Ja kiedys zatrzymalem autobusowa zadyme jednym
              zdaniem: "widac, ze jestescie konkretne chlopaki, a zachowujecie sie k....
              jak takie drobne rzezimieszki". Rozne rzeczy moga pomoc. Oczywiscie im bardziej
              sytuacja juz zaawansowana tym trudniej.
            • wojciech.kruczynski Re: szpilka dla obojętnych 10.09.02, 19:08
              > można zacząć się bać, nie tyle o własną skórę, ale o to kim
              > się staje obserwator.

              Myślę, że obserwator powinien byc świadom własnych możliwości i nie wpędzać się
              w poczucie winy za stan cywilizacji. Jednostka nie ma wielu szans na wygraną z
              systemem. Przestępczością, zwłaszcza zorganizowaną, powinna się zajmować
              policja. Jeśli na Twoim terenie jest duże nasilenie przestępczości, to jest to
              przede wszystkim sprawa dla Twojego radnego, który ma zapewnić patrole policji
              albo straży miejskiej.


              > Nie chodzi mi o polepszanie świata, tylko o możliwość przerwania oglądanego
              > aktu agresji. Przez normalnego człowieka. Skutecznie. I w sposób który nie
              > będzie 100% samobójstwem.

              Problem jest zbyt ogólnie postawiony. Każdy napastnik jest inny. Jeśli jest to
              czterech byczków nafaszerowanych amfetaminą, to radzę prędko się oddalić.
              Jeżeli Ty nie masz komórki, to pewnie ma ją ktoś w pobliżu. Jeśli się do niego
              z tym zwrócisz, to zadzwoni. Być może patrol będzie akurat w pobliżu.

              Sam się wywodzę z dzielnicy, gdzie przemoc jest na porządku dziennym. Często
              bójka jest rozrachunkiem między tubylcami i oni dokładnie wiedzą, kogo biją i
              za co. Bity też wie. Jeśli przeszkodzisz w tym teraz, to on i tak dostanie
              poźniej - a Ty masz szansę być kolejnym celem. To wszystko dobrze jest mieć na
              uwadze. Gdy facet bije kobietę w takiej dzielnicy, to wtrącenie się może
              spowodować, że zaatakują Cię obydwoje. Zanim więc się wtrącisz, upewnij się, że
              wiesz, co się właściwie dzieje.

              Jeśli już masz pewność, że chcesz się wtrącić, najlepiej zagrzewaj do tego
              okoliczny tłum. Pokazuj palcem, co kto ma robić. Wołaj pomocy,
              krzycz "morderca!!! policja!!!". Gdy bandyta usłyszy taką kwalifikację swych
              czynów, być może się zastanowi. Być może. Nie zakazuj ani nie nakazuj niczego
              wkurzonemu i silniejszemu napastnikowi, bo skierujesz agresję na siebie. Raczej
              spytaj go, co mu zrobiła ofiara, użal się nad nim. Świadomość empatii ze strony
              innych osób może zgasić agresję napastnika. Mów spokojnie, niskim głosem,
              wykonując uspokajające gesty. Powiedz mu, żeby uważał, bo policja jedzie - tak,
              żeby mu się zdawało, że jesteś po jego stronie. Powiedz, że postawisz mu piwo,
              jeśli przestanie. Itp. A jeśli widzisz, że ma zamiar kogoś zabić albo
              okaleczyć, i nie działają inne metody, to znajdź coś ciężkiego i uderz raz, ale
              za to z całej siły. Najlepiej w nogę, żeby nie mógł Cię gonić. To nie jest
              łatwe, bo 99% ludzi przed uderzeniem najpierw ma chęć ostrzec tego, kogo ma
              zamiar uderzyć. A to się źle skończy, jeśli facet będzie szybki. Może też się
              źle skończyć, jeśli zapamięta Twoją twarz i wie, gdzie Cię spotkać.

              Jak widzisz, nie ma tu gotowych recept. Możemy przeanalizować konkretną
              sytuację, jeśli opiszesz ją z dużą ilością szczegółów.

              A tak w ogóle, to polecam się przeprowadzić. Rozwarstwienie naszego
              społeczeństwa jest coraz większe i z pewnością niedługo będziemy już mieli
              dzielnice, gdzie policja w ogóle nie zagląda. Tak to wygląda np. w Stanach.
              Jeśli jakaś grupa przestępcza upodoba sobie jakąś dzielnicę, to doprowadza do
              wyprowadzenia się większości obywateli. Zostają ci, którzy akceptują prawa
              buszu. Ale i tak wieczorem siedzą po domach, pozamykani na cztery spusty.
              Amerykanie sobie z tym nie poradzili, więc nam tym bardziej się nie uda. Miejmy
              nadzieję, że nie przejdzie uchwała o prawie posiadania broni, bo będzie jeszcze
              gorzej. Takie są koszty "nowoczesnej" cywilizacji.
              • senanna Re: szpilka dla obojętnych 11.09.02, 18:07
                Dziękuję za odpowiedzi, muszę je porządnie przemyśleć :)
                Nie palę się do udziału w każdej awanturze jaką zobaczę :) , za dobrze znam
                swoje możliwości i ograniczenia, zwłaszcza fizyczne, aby mieć większe złudzenia
                co do konsekwencji wtrącania się. Natomiast konsekwencją nie reagowania jest
                wstyd i niechęć do siebie – można było, należało coś zrobić (...?). Wspomnienie
                tego wstydu może sprawić, że kiedyś przepali się bezpiecznik i popełnię
                głupotę... wolę ją popełnić rozsądniej :).

                To jest odwrócenie problemu opisanego w artykule “Jak skutecznie wzywać
                pomocy?”. To jest problem jak skutecznie udzielić pomocy i czy jej w ogóle
                udzielać :( .........nie każdy woła o ratunek. Jak można ocenić sytuację w
                ciągu kilku chwil, zorientować się co jest grane, jaka jest skala problemu,
                można się tego nauczyć?.......... na kursieWSDP ? albo przez wielokrotne
                doświadczenia, albo?...
                (no, tutaj pytanie jest już chyba maksymalnie ogólnie postawione..:) i pewnie
                naiwne )


                „Raczej spytaj go, co mu zrobiła ofiara, użal się nad nim. Świadomość empatii
                ze strony
                innych osób może zgasić agresję napastnika. Mów spokojnie, niskim głosem,
                wykonując uspokajające gesty. Powiedz mu, żeby uważał, bo policja jedzie - tak,
                żeby mu się zdawało, że jesteś po jego stronie.”

                Aż takiego spokoju, opanowania w momencie stresu nie można się teoretycznie
                nauczyć :(((( chyba?

                Anna
                • wojciech.kruczynski Re: szpilka dla obojętnych 12.09.02, 10:37
                  > Jak można ocenić sytuację w
                  > ciągu kilku chwil, zorientować się co jest grane, jaka jest skala problemu,
                  > można się tego nauczyć?.......... na kursieWSDP ? albo przez wielokrotne
                  > doświadczenia, albo?...

                  Pewnie jedno i drugie. Na kursie jest ćwiczonych sporo tego typu sytacji, część
                  jest omawiana. Później patrzy się już inaczej na sytuacje przemocy i wyciąga
                  własne wnioski. Każdy napad ma swoją logikę - wariat z zakrwawionym nożem,
                  wyskakujący z wrzaskiem z krzaków to bzdurny stereotyp, utrwalany przez TV.


                  >
                  > „Raczej spytaj go, co mu zrobiła ofiara, użal się nad nim. >
                  > Aż takiego spokoju, opanowania w momencie stresu nie można się teoretycznie
                  > nauczyć :(((( chyba?

                  Tutaj ważne jest podejście do napastnika. Zwykle myślimy o nim w kategoriach
                  patologicznych, ale tak naprawdę ma on wiele z nami wspólnego - a my z nim.
                  Przyznanie się do tego umożliwia lepsze przewidywanie jego ruchów. Poza tym,
                  łatwiej wtedy zrozumieć, że facet, który musi w taki sposób walczyć o
                  przetrwanie, jest tak naprawdę kimś bardzo nieszczęśliwym.
                  • senanna Re: szpilka dla obojętnych 17.09.02, 17:42
                    „Tutaj ważne jest podejście do napastnika. Zwykle myślimy o nim w kategoriach
                    patologicznych, ale tak naprawdę ma on wiele z nami wspólnego - a my z nim.
                    Przyznanie się do tego umożliwia lepsze przewidywanie jego ruchów. Poza tym,
                    łatwiej wtedy zrozumieć, że facet, który musi w taki sposób walczyć o
                    przetrwanie, jest tak naprawdę kimś bardzo nieszczęśliwym.”

                    Trafiony, zatopiony.
                    Bardzo trudno jest zobaczyć człowieka w kimś kto nam zagraża, kogo się boimy.
                    Sprowadzenia do schematu: wróg- zagrożenie- zniszczyć jest złudnie najprostsze.
                    Auć.
                    A mówili, że myślenie boli :))).

                    Anna


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka