Dodaj do ulubionych

Magiczne 30+

15.05.14, 11:27
Wątek trochę z przymrużeniem oka, może to kwestia 'gorszego dnia'..
Powoli dobiegam 30tki. Właściwie to już bliżej niż dalej. Nigdy nie jawiło mi się to jako żaden dramat, ot kolejna cyferka do odfajkowania. Szczególnie kobiety wydają się mieć z tym problem. 30tka ponoć zobowiązuje. Od lat słyszę, że 'po 30tce to już z górki', wszystko się zmienia, organizm nie ten sam (seriously?), wszelkie stłuczenia/urazy gorzej się znosi, już nie mówiąc o dbaniu o siebie - nic tylko żelazny reżim żywieniowo-fitnessowy, inaczej szansa na młody, zdrowy - i szczupły - wygląd marna. Zawsze traktowałam to wszystko z przymrużeniem oka, ostatnio jednak stwierdzam, że coś w tym jest. Szczególnie zauważyłam to przy okazji starania się o zrzucenie kilku kg. Wiadomo, 20latce zrzucić 5kg jest znacznie łatwiej niż 30latce...ale właściwie dlaczego? Przecież różnica wiekowa nie jest aż taka duża. Zauważyłam jednak, że chociaż może nie przybyłam na wadze jakoś strasznie, to właśnie teraz 'osiągnęłam' niestety swoją najgorszą wagę (do 7 kg na plusie porównując do zwyczajowej wagi). Odkąd pamiętam utrzymywałam się w granicach max 60kg, od lat dietę mam raczej sensowną i bez większych zmian (mało słodyczy, sporo warzyw, trochę mięsa, dużo wody etc)...ale to właśnie teraz zrzucenie słynnego zimowego tłuszczyku zajmuje dużo więcej czasu oraz wyrzeczeń. Kiedyś przestawałam jeść słodycze, nie jadłam na 2 godz przed snem, trochę poćwiczyłam...i od razu ubywało. Teraz robię podobnie, a waga stoi. Fakt, rozleniwiłam się, ciężko mi zacząć ćwiczyć (nie mówiąc o tym, że w związku z pracą nie mam na to czasu, ale to ponoć tylko świetna wymówka). Moje pytanie brzmi: czy dietę (w sensie szerokopojętego sposobu odżywiania, żadne głodówki ani inne krótkotrwałe reżimy nie wchodzą w grę) należy więc jednak dostosować do wieku organizmu? Bo jeśli tak, to czarno to widzę: do tej pory nie byłam fanatykiem ćwiczeń (i nie widzę siebie w roli zwariowanej fitnessówki, która nie może doczekać się kolejnego treningu), jakoś nie wyobrażam sobie nagle przejścia na wegetarianizm/weganizm (ponoć pomaga utrzymać szczupłą sylwetkę), nie sądzę też, abym nagle zaczęła jeść magiczne 5 posiłków dziennie (zwyczajnie nie mam na to czasu).

Czyli co? skazana na porażkę?:) Na porzucenie swoich długoletnich upodobań, które najwyraźniej - już - mi nie służą? Zostaje mi przewartościować swoje życie i dostrzec, że ten kawałek mięsa łatwo zastąpić kotletem sojowym a piwo pod chmurką sokiem z aloesu? :S
Obserwuj wątek
    • ew00 Re: Magiczne 30+ 15.05.14, 12:28
      Cóż, w okolicach 30-tki doszłam do analogicznych wniosków, kiedy zauważyłam, że stare metody zrzucenia wagi (bardzo podone do Twoich) przestały działać.

      > zy okazji starania się o zrzucenie kilku kg. Wiadomo, 20latce zrzucić 5kg jest
      > znacznie łatwiej niż 30latce...ale właściwie dlaczego?

      10 lat dla przemiany materii to bardzo dużo, z wiekiem spada metabolizm. Po menopauzie podobno jest jeszcze gorzej. Więc myśl w kategoriach "jeszcze nie jest tak źle" ;-)

      Moje pytanie brzm
      > i: czy dietę (w sensie szerokopojętego sposobu odżywiania, żadne głodówki ani i
      > nne krótkotrwałe reżimy nie wchodzą w grę) należy więc jednak dostosować do wie
      > ku organizmu?

      Jeśli zależy Ci na określonej wadze, to zdecydowanie tak. Ja w ciągu kilku lat zmieniłam nawyki na takie, jakie mi służą i nie jest to jakieś wielkie wyrzeczenie. Jem smacznie, w mojej diecie jest cała masa pysznych rzeczy, nie głodzę się, pewnych produktów unikam, ale od czasu do czasu zaszaleję.

      Na porzucenie swoich długoletnich upodobań, któ
      > re najwyraźniej - już - mi nie służą? Zostaje mi przewartościować swoje życie i
      > dostrzec, że ten kawałek mięsa łatwo zastąpić kotletem sojowym a piwo pod chmu
      > rką sokiem z aloesu? :S

      Długoletnie upodobania możesz stopniowo zmienić na nowe.
      Nie zgadzam się też, że wegetarianizm i weganizm gwarantują szczupłą sylwetkę. Kiedy nie je się mięsa, ryb, jaj itd - wtedy je się kasze, chleb, makaron, a to są wszystko produkty o wysokim IG. Na kotletach sojowych też nie schudniesz - soja jest na tyle zmodyfikowana, że spowalnia metabolizm.
      Ja np. świetnie chudnę, kiedy jem mięso/rybę z warzywami, bez dodatku węglowodanów. Za ćwiczeniami też nie przepadam, ale od czasu do czasu udaje mi się zmobilizować. Jestem od Ciebie starsza o ładnych parę lat.
      • lejdimarmolada Re: Magiczne 30+ 15.05.14, 12:57
        ew00 napisała:

        > 10 lat dla przemiany materii to bardzo dużo, z wiekiem spada metabolizm. Po men
        > opauzie podobno jest jeszcze gorzej. Więc myśl w kategoriach "jeszcze nie jest
        > tak źle" ;-)

        No tak, pewnie coś w tym jest... Za 10 lat założę wątek o przedwczesnej menopauzie =D

        > Jeśli zależy Ci na określonej wadze, to zdecydowanie tak. Ja w ciągu kilku lat
        > zmieniłam nawyki na takie, jakie mi służą i nie jest to jakieś wielkie wyrzecze
        > nie. Jem smacznie, w mojej diecie jest cała masa pysznych rzeczy, nie głodzę si
        > ę, pewnych produktów unikam, ale od czasu do czasu zaszaleję.

        Na określonej wadze też, a tak naprawdę określonej sylwetce (szczupłej)...co oczywiście wiąże się z określoną wagą lol. Zwykłe 3kg mniej już swoje robi. Czyli jednak. Może faktycznie zbytnio to demonizuję, pewnie mój problem polega w dużej mierze na tym, że raczej nie lubię zmian. Coś na zasadzie 'skoro działało wcześniej, czemu miałoby nie zadziałać i teraz?". Poniekąd odpowiedź już mam, dzięki. Napiszesz coś więcej o tym, co i dlaczego zmieniłaś w swojej diecie? Od czego zaczynałaś?

        > Długoletnie upodobania możesz stopniowo zmienić na nowe.
        > Nie zgadzam się też, że wegetarianizm i weganizm gwarantują szczupłą sylwetkę.
        > Kiedy nie je się mięsa, ryb, jaj itd - wtedy je się kasze, chleb, makaron, a to
        > są wszystko produkty o wysokim IG. Na kotletach sojowych też nie schudniesz -
        > soja jest na tyle zmodyfikowana, że spowalnia metabolizm.
        > Ja np. świetnie chudnę, kiedy jem mięso/rybę z warzywami, bez dodatku węglowoda
        > nów. Za ćwiczeniami też nie przepadam, ale od czasu do czasu udaje mi się zmobi
        > lizować. Jestem od Ciebie starsza o ładnych parę lat.

        Racja. Tak naprawdę, z tego co zauważyłam, też zawsze najlepiej chudłam kiedy nie jadłam chleba (który uwielbiam:/), ziemniaków/ryżu do obiadu (czyli samo mięso+warzywa). Jak widać na dłuższą metę to się nie sprawdziło, bo teraz rzadko kiedy zdarza mi się tak robić, piszę ten post i wcinam kanapkę..=) heh. Może jest to zwyczajnie kwestia urozmaicenia diety.
        • ew00 Re: Magiczne 30+ 15.05.14, 14:25
          >Napiszesz coś więcej o tym, co i dlaczego zmieniłaś w swojej diecie? Od czego zaczynałaś?

          Moją pierwszą dietą był Montignac - bardzo zdrowa i fajna dieta bez ograniczeń ilościowych. Produkty o niskim IG, niełączenie węglowodanów i tłuszczy. Kilka razy też stosowałam też drakońską kopenhaską (kiedy potrzebowałam schudnąć szybko). Przez jakiś czas odżywiałam się też niskowęglowodanowo (to był błąd). Ostatnio stosuję dietę przyspieszającą metabolizm Haylie Pomroy - piszę o tym na moim blogu, który linkuję poniżej. Schudłam na niej prawie 8 kg w 7 tygodni, potem zrobiłam sobie przerwę i od paru dni odchudzam się dalej. Bardzo fajna i zdrowa dieta, której towarzyszy świetne sampoczucie.

          Jeśli chodzi o nawyki - zmieniałam je bardzo stopniowo, na przestrzeni paru. Odzwyczaiłam się zupełnie od białego pieczywa. Początkowo nie wyobrażałam sobie obiadu bez ziemianków czy ryżu, więc zastępowałam je fasolą (czyli np. kotlet + surówka + fasola). Teraz nigdy nie jem węglowadanów do takiego zestawu, a jak czasem się skuszę, to czuję się przejedzona.
          Na codzień unikam cukru, ale jak czasem mam na coś słodkiego ochotę, to jem. Wiem jednak, że nie mogę tego robić codziennie, ale nic się nie stanie, jak pozwolę sobie na jednorazowy wyskok.
          • lejdimarmolada Re: Magiczne 30+ 16.05.14, 10:23
            Montignac brzmi sensownie. Sprawdziłam opis diety, o której piszesz na blogu - szczerze? Zupełnie siebie w tym nie widzę, za dużo ograniczeń:) Ale oczywiście życzę sukcesów. Jakoś nie przemawia do mnie jedzenie ściśle określonych produktów, w ściśle określone dni, o ile mogę sobie coś takiego wyobrazić przez miesiąc (chociaż z trudem), o tyle docelowo takie podejście wydaje mi się kompletnie nienaturalne...oraz raczej niemożliwe do utrzymania. Chyba, że ta dieta ma na celu szybkie zgubienie wagi i tyle? Efekt jo-jo musi być przy tym natychmiastowy:)? No, chyba, że ktoś utrzyma w swojej diecie produkty z tej konkretnej diety, tylko zwyczajnie zacznie je łączyć jakoś po ludzku:), bez stresowania się, czy dziś mogę zjeść plaster szynki, a jutro dołożyć do niej sałatę...to nie przytyk do Twoich starań, najważniejsze, że Ci pomaga - tak tylko głośno myślę, zawsze podziwiałam osoby, które były w stanie wytrwać w tego typu reżimie (tak, dla mnie to reżim i to, mówiąc szczerze, przeogromny:))).

            Z tymi nawykami to przyznam, że u mnie bywało różnie. Jakieś 4 lata temu był okres, kiedy zupełnie nie jadłam białego pieczywa. Teraz niestety trochę wróciłam. I choć smakowo preferuję już ciemne, to jednak nie zawsze się tego trzymam. Z większych 'osiągnięć';) u mnie to zupełne odstawienie Coca coli oraz przejście z białego cukru na brązowy (ale tutaj wcale nie jestem pewna, czy to cokolwiek zmienia. również smakowo dużo bardziej mi pasuje, biały wydaje mi się teraz za słodki. często też zamiast brązowego używam miodu, no ale nie zawsze się da). Słodycze od czasu do czasu. To by było chyba na tyle. Trochę marnie :P
            • ew00 Re: Magiczne 30+ 16.05.14, 11:21
              > Montignac brzmi sensownie. Sprawdziłam opis diety, o której piszesz na blogu -
              > szczerze? Zupełnie siebie w tym nie widzę, za dużo ograniczeń:) Ale oczywiście
              > życzę sukcesów. Jakoś nie przemawia do mnie jedzenie ściśle określonych produkt
              > ów, w ściśle określone dni, o ile mogę sobie coś takiego wyobrazić przez miesią
              > c (chociaż z trudem), o tyle docelowo takie podejście wydaje mi się kompletnie
              > nienaturalne...oraz raczej niemożliwe do utrzymania.

              Dietę stosuje się przez jakiś czas, do określonych efektów, a potem, kiedy chcemy tylko utrzymać wagę, już nie trzeba ściśle trzymać się wymagań, raczej ogólnych zasad. Można ją co najwyżej powtarzać od czasu do czasu, ale niekoniecznie w pełnym wymiarze, może być np. tydzień raz na miesiąc. To nie jest tak, że do końca życia musimy trzymać się jej zasad.
              Ja początkowo też byłam nastawiona sceptycznie i traktowałam jako eksperymet, ale jak już "wsiąkłam", nie uznaję jej za uciążliwą, wręcz przeciwnie. I widzę, że udało mi się rozkręcić przemianę materii, z którą było krucho.

              >zawsze ze podziwiałam osoby, które były w stanie wytrwać w tego typu reżimie (tak, dla
              > mnie to reżim i to, mówiąc szczerze, przeogromny:))).

              Cóż, przychodzi moment, kiedy trzeba się zmobilizować, bo inne środki zawodzą :-)

              W Twoim przypadku faktycznie może sprawdzić się Montignac. Jeśli nigdy nie stosowałaś tego typu diety, to efekty mogą być bardzo dobre (wiadomo, że dieta za 1-szym razem najlepiej działa). Powodzenia!
              • patria5 Re: Magiczne 30+ 16.05.14, 13:17
                a jak się ma magiczne 40+ ?
                schudnąć się da - ja zrzuciłam ok.9kg w ciągu ok.2,5 miesiaca
                ale poszłam do dietetyczki, która opracowała dietę specjalnie dla mnie z uwzglednieniem mojego trybu zycia i upodobań; dieta działa - martwię się tylko czy uda mi się utrzymac ten efekt na stałe'
                z grubsza zasady - 5 posiłków , ograniczenie tłuszczy zwierzęcych i niezdrowych węglowodanów; chyba nigdy nie jadłam tak często, czasami mam wrażenie że jem na okrągło :)
              • rotkaeppchen1 Re: Magiczne 30+ 30.05.14, 12:47
                Faze diety w MM stosuje sie RAZ. Potem, w drugiej fazie utrzymuje sie wage przez CALE ZYCIE. Ja stosowalam te metode siedem lat - na poczatku raz I faze, potem tylko II. Niestety okazalo sie, ze mam niedoczynnosc spowodowana hashimoto i utylam 25 kg nie zmieniajac nawykow zywieniowych na zel, bo i poco ;-) Nie moglam potem schudnac, bo przez te lata zapomnialam (!!!), ze aby schudnac, nalezy stosowac I faze a nie II :D Od 3 lat jestem na metabolic balance, ktora w swojej fazie na cale zycie jest praktycznie tym samym, co II faza MM. :-) Bardzo polecam a zeby zrozumiec funkcjonowanie organizmu MM, polecam bardzo ksiazke M. Montignaca "Szczupla bez wyrzeczen". 10 lat temu moja ginekolog, ktora uwazala, ze powinnam schdnac raz a dobrze i to odpowiedniy sposob powiedziala: kup ksiazke, przeczytaj, zrozum i stosuj. I faktycznie tak zrobilam i nie zaluje - do dzis mam nawyki MM/mb i jestem bardzo zadowolona. Oczywiscie czasem zjem co okropnego, np czekolade albo lody ale nigdy nie odeszlam od glownych zasad metody :-) I chyba w tym tkwi moj sukces.
    • agnieszka_bialek Re: Magiczne 30+ 16.05.14, 18:49
      Jest trochę prawdy w tym, że metabolizm zwalnia z wiekiem. Jest też dobra nowina - można go skutecznie "podkręcić". I to naturalnie, bez dopalaczy.
      Wolniejsza przemiana materii ma kilka przyczyn, na przykład:
      Inny tryb życia, gdy jesteśmy dorośli. Nie mamy czasu na porządne śniadanie, dzień zaczynamy od szklanki kawy. Kawa na czczo spowalnia metabolizm, dobrze jest sięgać po nią dopiero po posiłku. Wróćmy do dzieciństwa - jedzmy często, a mało. 3 główne posiłki i 2 przekąski.
      Przez lata w naszych jelitach gromadzą się uboczne produkty przemiany materii. Niewystarczająca ilość błonnika w diecie daje wynik w postaci coraz większego brzucha w późniejszym wieku. 5 porcji owoców i warzyw dziennie naprawdę działa!
      Dobrym pomysłem jest wypijanie szklanki wody z cytryną na czczo - przed śniadaniem. Kwaśne owoce pobudzają ślinianki i enzymy trawienne. Układ pokarmowy przygotowuje się do pracy pełną parą przez cały dzień.

      Pozdrawiam
      • lejdimarmolada Re: Magiczne 30+ 16.05.14, 19:24
        agnieszka_bialek napisała:

        > Niewystarczająca ilość błonnika w diecie daje wynik w postaci coraz większego b
        > rzucha w późniejszym wieku. 5 porcji owoców i warzyw dziennie naprawdę działa!

        Witam Panią ekspert, serdecznie dziękuję za odpowiedź:) Pewnie się zbłaźnię jak powiem, że nie do końca wiem, gdzie dokładne znaleźć największe ilości błonnika/jak go się najlepiej przyswaja? Nie miałam pojęcia, że może być on związany z dużym brzuszkiem.

        Idąc za ciosem: co dokładnie oznacza 5 porcji warzyw i owoców dziennie, chodzi o dodatek do posiłku? Jak liczona jest taka porcja?
        • agnieszka_bialek Re: Magiczne 30+ 16.05.14, 21:23
          Błonnik występuje naturalnie we wszystkich owocach i warzywach oraz w pełnym ziarnie.
          Wystarczy pamiętać o tym, żeby każdy posiłek wzbogacać - owocem lub sałatką. Na kanapkę oprócz sera lub wędliny położyć też plaster pomidora, posypać kiełkami i przykryć liściem sałaty. Nie trzeba tego dokładnie liczyć, warto po prostu wyrobić nawyk dorzucania warzywa i/lub owocu do każdego posiłku.
          Chleb wybierać z pełnego przemiału, z dużą ilością ziaren. Jeść kasze, pełnoziarnisty ryż, makaron razowy.
          Na płaski brzuch - rewelacyjnie działają płatki owsiane na śniadanie. Najlepiej górskie, te najmniej przetworzone. Można je zjeść w formie owsianki, dodać do koktajlu, a nawet do jajecznicy.

          Pozdrawiam
    • Gość: piotrekkk Re: Magiczne 30+ IP: *.ip-point.pl 20.05.14, 17:44
      do diety dorzucić ruch...

      A ja napiszę więcej o podnoszeniumetabolizmu poprzez ruch.
      Dodam, że metoda jest z własnego przykładu, więc proszę nie zarzucać mi brak empatii,
      zwłaszcza, że nadwagę mam większą niż "marmolada".

      Na wstępie potwierdzę tylko już opisaną zmianę nawyków żywieniowych.
      Nie głodzić się! W moim przypadku spowodowało to niedobory witamin,
      gorsze samopoczucie, ospałość i pogorszenie wzroku.

      Po pierwsze, 5 posiłkow dziennie, startująć od porządnego śniadania wkrótce po przebudzeniu.
      NIe jeść białego pieczywa, ograniczyć słodycze i napoje,
      Soki i inne produkty wybierać bez syropu glukozowo-fruktozowego.

      Powrót do aktywnosci fizycznej opiszę w poście niżej...
    • Gość: piotrekkk Re: Magiczne 30+ IP: *.ip-point.pl 20.05.14, 18:33
      Zaczynamy od krótkich spacerów.
      potem je wydłużamy nawet do 90 minut.
      Można się przespacerować wzdłuż torów albo lasem,
      np do Choszczówki i spowrotem.

      Nastepnie zapisujemy się na siłownię
      i chodzimy TYLKO na dział fitness,
      najlepiej na orbitreka.
      Na spacer koniecznie należy zabrać mp3 z audiobookiem oraz ulubioną muzyką,
      Na siłownię można zabrać netbooka / tablet i można przez 90 min pedałować, spacerować ,
      biegać i ogladać filmy, kabarety oraz inne produkcje na Youtube.
      Na rowerku da się nawet czytac ksiazkę, ale najbardziej polecam orbitreka, ponieważ najmniej obciąża stawy a pracuje na nim najwięcej mięśni.
      By chudnąć nalezy utrzymywac podczas cwiczen odpowiednie tempo /
      liczbę uderzeń serca na minutę. Przeforsowywanie się nie daje efektów odchudzających,
      i nadjmiernie męczy organizm. Cwiczenie poniżej 40 minut u większości osób przynosi zazwyczaj niewielkie efekty.
      Ja na orbitreku mam kryzys co około 45 minut, wtedy zmniejszam obciazenie.
      Nie mogę całkiem zrobić przerwy, bo wtedy juz nic mi się nie chce, ale rekord mam 2godz 15 min...
      i wypite 2 litry płynów (pijam zazwyczaj wodę z rozpuszczoną tabletką witaminizującą)
      Karnet OPEN w Legionowie mozna kupic za 90zł (mezczyzni 100zl)
      Silownie są czynne 7 dni w tygodniu, w niektorych mozna skorzystac po cwiczeniach z jacuzzi lub sauny.

      Aha, i jako ze zrobilo sie cieplo (to dobrze, bo pomaga w odchudzaniu podczas ruchu),
      ale na początek proponuję ruch albo wczesnie rano, albo w nocy.
      Pomocne może być zakładanie na siebie wilgotnej koszulki. To ułatwia chłodzenie organizmu.

      Zyczę wytrwałości
      Powodzenia
    • deaneris Ummm wiec tak! 20.05.14, 23:03
      Ja to widze inaczej. Ledwo co pyknela mi 30-stka i nie wiem o co tyle hallllooo!!!!!
      To po prostu kolejny wiek i nadal ogromne mozliwosci. Nie ma jeszcze nic co dla Ciebie by nie sie nie nadawalo. Mamy teraz lepszy rozum wieksze doswiadczenie i mozemy robic wszystko co wczesniej tylko juz z glowa :) czego wczesniej zwykle brakowalo :P

      Urazy powiadasz.... w moim miescie 30stki wygladaja lepiej jak 18stki :) Bardziej zadbane, czesto w lepszej formie bo juz wiedza co chca i jak to robic, i nie gadaj ze sie zle cos zrasta- nie masz 60ciu lat! Calcium zawsze, mleko :D

      Trenuje dopiero od 2 lat i czasem jadac rowerem po parku widze mlodych ludzi bez energii sil, zamulonych, browar pod lawka.... Ja majac 29 lat zdecydowalam zrobic pare rzeczy jakie wczesniej mi nie wychodzily: kaloryfer na brzuchu, szpagat i stanie na rekach bez podporu:)
      Brzuch po systematycznych cwiczeniach jest juz calkiem niezly ale koncowy efekt mysle jeszcze rok czy 2- i co!? da sie nawet majac 30 lat! kwestia motywacji!!!! a nie sluchanie gadania- ze teraz nie te cialo nie ta skora nie te miesnie.... boze! Motywacja to jest to - czego ci potrzeba- systematyczna gimnastyka doda energii polepszy cialo (systematyczna = 6 razy w tyg min 30 min, niedziela wolna) i zdrowe jedzenie. zero! fast food zero chipsow napojow gazowanych! reszta to aby zdrowo jsc a co to znaczy - wiadomo- SIŁA WOLI, MOTYWACJA MOTYWACJA!
      Zobacz ten filmik jak ci brak weny i motywy. One tez nie maja 18stu lat a moga :) Ja moge wiec i TY DASZ RADE !
      www.youtube.com/watch?v=nhRzkGpdQdk
      • Gość: yolca montignac to jest to IP: 84.232.61.* 21.05.14, 14:04
        Ja napiszę z autopsji. Otóż zaczęłam stosować dietę, bo musiałam męża odchudzić :) to było zalecenie lekarza, też sugestia że Montignac. A ponieważ nie za bardzo miałam pojęcie o dietach, więc padło na tę. I powiem wam, że sama byłam w szoku, bo bardzo duże efekty były po miesiącu ( on 10 kg zrzucił, ja 1 kg :))). Lekarz po wizycie (wyniki badań jak u niemowalka, moje I jego) stwierdził, że za szybko chudni I musi więcej jeść, a on jadł dużo.
        Poza tym cała jdeologia tej diety jest łatwa do stosowania również później, i ma się po prostu zdrowe nawyki.
        Ja ją bardzo polecam, tylko oczywiście warto najpierw coś o tym przeczytać, żeby załapać o co chodzi i się nie męczyć :))
        • Gość: Lexi Re: montignac to jest to IP: *.adsl.inetia.pl 21.05.14, 15:12
          Powiem tak- Montignac to niemal kopia tzw diety south beach czyli opartej na IG (indeksie glikemicznym).
          Stosowalam ja jakis czas i faktycznie sa efekty chociaz z czasem wraca sie do nawykow i w rezultacie- rok diety waga byla wymarzona po kolejnym roku wrocilo.
          Chodzi o zmiane stylu zycia w kazdym aspekcie- jedzenie- oczywiscie mozna opierac o IG i to swietna metoda (masa diet na tym bazuje wiadomo to nie od dzis...)
          Ale jesli nie ruszymy tylkow sprzed TV to nawet jesli nie wiadomo ile zrzucimy- bedziemy miec obwisle cialo, niejedrne, pomarszczone, skore w zlym stanie.
          Wszystko opiera sie wlasnie o ten RUCH CWICZENIA !
          Duzo mozna pokazywac przykladow odchudzonych panienek po 30-40stce ktore zapomnialy o tym ze skore trzeba ujedrniac aby ona sie schodzila.... a tutaj nie ma magicznej kapsulki lub magiczngo warzywka ktore to sprawi drogie Panie :)
          • Gość: yolca Re: montignac to jest to IP: 84.232.61.* 21.05.14, 16:33
            Dokładnie tak jak piszesz. Ale jak dieta jest stosunkowo łatwa do wprowadzenia, nie trzeba wydawać dodatkowej kasy na specjalne produkty, to wiadomo, że łatwiej będzie zacząć.
            Jednak podstawą jest mimo wszystko zmiana sposobu myślenia, żeby z diety zrobić codzienny normalny sposób odżywiania na zawsze. I wtedy jest szansa, że będzie skuteczna, będą efekty, a po jej zakończeniu nie wróci się do starych nawyków żywieniowych. Tylko tyle i aż tyle :)
          • rotkaeppchen1 Re: montignac to jest to 30.05.14, 12:53
            > Powiem tak- Montignac to niemal kopia tzw diety south beach czyli opartej na IG
            > (indeksie glikemicznym).
            > Stosowalam ja jakis czas i faktycznie sa efekty chociaz z czasem wraca sie do n
            > awykow

            Jak sie chce, to sie wraca, jak sie nie chce, to sie nie wraca. Ja nie wrocilam :-)
      • lejdimarmolada Re: Ummm wiec tak! 23.05.14, 16:42
        dzieki za ten post:) faktycznie z motywacja u mnie najgorzej. tragicznie wrecz. Zwykle musze dobrnac do takiego stanu, ze zwyczajnie zaczynaja mi mocno przeszkadzac te dodatkowe kilogramy (2/3 ciuchow wyglada juz mocno niekorzystnie i zaczynam chodzic w bluzkach, w ktorych zmiescilabym jeszcze male dziecko, do kostiumu bym sie teraz nie rozebrala a lustro wydaje sie byc powiekszajace..a wcale nie jest:). Moze przyklady dalam kiepskie, ale nie mam takiej nadwagi,;ktora utrudnialaby sport/poruszanie sie, wiec jest to moj jedyny punkt odniesienia. To i oczywiscie samopoczucie: wyraznie widze gdzie i czego w nadmiarze nie powinnam miec...ale mobilizacja nadal slaba. Ktos tu slusznie zauwazyl, ze dieta to rzecz chwowa i tak naprawde chodzi o zmiane stylu zycia..czyzbym jednak nie byla na to gotowa? a moze po prostu straszny ze mnie, wygodnicki len:)
    • niewinna Re: Magiczne 30+ 23.05.14, 09:05
      Moja instruktorka od aerobiku ma 48 lat i wygląda zajebiście. O co kamą? 30 plus to powinno się wyglądać jak młody Bóg, skakać, pływać, maszerować a nie biadolić na forum o spowolnieniu przemiany materii. Ale takie mamy teraz kobiety-kotlety. Widać to na ulicach. Szpachla na twarzy i sadło wylewające się z biodrówek. Ja mam 37 lat, pracuję jako masażystka, jeżdżę na rowerze i gimnastykuję się. Lekko nie jest ale bez tego zostaje powolne, regularne zapadanie się w sobie. :-)))))
      • Gość: Czterdziestolatka Re: Magiczne 30+ IP: *.telexispl.com 11.06.14, 13:24
        Zgadzam się z Tobą w 100 %. Nie można wszystkiego zwalać na wiek. Ja w wieku 36 lat urodziłam drugie dziecko. W zagrożonej ciąży przytyłam ponad 20 kg. Po porodzie wzięłam się za siebie. Teraz mam 42 lata a sylwetkę mam nie gorszą, o ile nie lepszą od mojej 17 letniej córki. To nie oznacza, że przychodzi mi to łatwo i przyjemnie bez pracy nad sobą. Podstawa to motywacja. Ja mam dużą motywację w postaci mojej młodszej córki która we wrześniu rozpoczyna 1 klasę :)
    • cotti Re: Magiczne 30+ 23.05.14, 09:37
      Mam 33 lata i nigdy nie miałam takiej formy jak teraz.
      Nie chodzi o to, że wcześniej byłam gruba - teraz ćwiczę regularnie wg planu treningowego, ciało jest wysportowane, ja odżywiam się regularnie i zdrowo.
      • urszula.slo Re: Magiczne 30+ 23.05.14, 22:41
        ja mam 34, trójkę dzieci (najmłodsze 11 miesięcy) - wyglądam lepiej niż zawsze. Co drugi dzień wstaję, gdy wszyscy śpią, około 6, i biegam 12 km. Jeżeli nie biegam, to idę na basen.

        Od 5 lat jestem tzw- rybo-wegańką (ze względów zdrowotnych). Białego pieszywa i cukru nie jem w ogóle.

        Czego nie rozumiem to to, jak można powiedzieć coś w sensie: cukier staram się zamienić cukrem trzcinowym, ale nie zawsze się udaje. Halooo. Cukier wyrzucić z diety. I tyle. Z dnia na dzień. Bezlitośnie.
    • Gość: kobieta i matka :) Re: Magiczne 30+ IP: *.icpnet.pl 30.05.14, 09:46
      Hej,
      ja już 30 mam za sobą jakieś 4 lata temu :)
      Jak odżywiasz się racjonalnie i nie dasz się "zapuścić" to nie będzie problemu z utrzymaniem wagi. Kiedyś ważyłam przy wzroście 167 cm 72 kg, teraz od jakiś 8 lat 57 max 59 (w zimie :) ).
      Próbowałam wszelkich możliwych diet kiedyś i wszystkie kończyły się fiaskiem. Metodą okazało się jedzenie wszystkiego, ale w mniejszych ilościach i kilka razy dziennie. Nie jesm słodyczy i nie piję dużo kawy.
      To nieprawda też, że siniaki i rany goją się gorzej...zabrzmiało to tak jakby po 30 organizm umierał, a tak nie jest! Dużo rzeczy jest lepszych teraz.
      Ja miałam problemy żołądkowe ze względu na stresującą pracę, zrobiłam badania i poszłam do dietetyczki, która ustawiła mi jadłospis (nie dietę!) wg. moich zapotrzebowań i problemów tzw. trawiennych.
      A i do tego dobrze jest jednak mieć ciut do czynienia ze sportem. Nie na zasadzie bycia maniaczką fitnessu (bo to też nie dla każdego...ja np. wiem, że nie mogę chodzić na siłownie i basen) ale np. joga, bieganie itp.
      Dziewczyny 30 i 30+ to nie jest nic złego! :) Powiedziałabym, że nawet jest lepiej...
    • rotkaeppchen1 Re: Magiczne 30+ 30.05.14, 12:40
      To nie kwestia wieku, tylko stanu organizmu. Faktycznie, wiekszosc ludzi z wiekiem traci forme, bo po prostu o nia nie dba. Podobnie z dzialaniem organow, ukladow. Jezeli od poczatku odzywiamy sie zdrowo, cwiczymy, dbamy o siebie, to z wiekiem bedziemy znacznie sprawniejsi i zdrowsi niz ci, ktorzy jedza smieciowe zarcie i siedza kolkiem przed tv. No oczywiscie sa wyjatki, niespodziewane choroby, itd ale norma jest taka, ze inwestycja w organizm sie zwraca :-) Ja jestem znacznie sprawniejsza i zadowolona z siebie, niz pare lat temu. Mam 34 lata.
    • Gość: Anka W. Re: Magiczne 30+ IP: *.bytom.vectranet.pl 07.06.14, 09:26
      Miałam ten sam problem. W wieku 31 lat, bez zmiany nawyków żywieniowych, skoczyłam z wagą z stałych 62 do 75 (mam 172cm) :/ Odrzuciłam słodycze, jakieś dziwne diety, mini posiłki X razy dziennie, czasem waga spadła jakieś 3 kg, by niebawem wrócić na stały, ten wysoki pułap. Ja uwielbiam słodycze, chleb i wszystko co wrogie fajnej sylwetce i dożywocie bez tego wydawało mi się katastrofą, więc postanowiłam zacząć ćwiczyć cokolwiek. Basen, siłownia odpadały, ze względu na brak czasu, trzeba dojechać, przebrać się, wrócić itp., ćwiczenia w domu z racji wrodzonego lenistwa też, ciągle przekładałam na później i zwyczajnie mnie nudziły. Pomyślałam o bieganiu. Pierwszych kilka razy, gdy wyszłam, p 30 sekundach miałam się rozpaść na kawałki (od szkoły średniej zero ruchu, wszędzie autem...). Potem zastosowałam plan dla początkujących tzw. 6 tygodniowy. To trzeba jakoś przetrwać, deszcz, wichury, wychodziłam, męczyłam się okrutnie, ale jak po tych 6 tygodniach przebiegłam 30 minut bez odpoczynku, to nie mogłam uwierzyć. Potem było już coraz dalej, szybciej, wkręciłam się w bieganie, każda pogoda, każda pora roku idę biegać, choć jakby wcześniej mi ktoś powiedział, że będę biegać bym się popukała w czoło. Aktualnie na luzie, biegam średnio 5-6 razy w tygodniu po 7 km, wieczorem, zajmuje mi to ok. 40 minut (sam bieg). To dla mnie dystans idealny, jestem zadowolona po, w sam raz zmęczona :) Jem co popadnie, słodycze codziennie, od 2 lat waga wynosi 66 kg, niby więcej jak kiedyś, ale sylwetka nieporównywalna, żadnych zwisów, żadnego cellulitu, ale nie jestem taka żylasto-umięśniona, jeśli wiesz o co chodzi :) Moja rada, spróbuj jakiejś aktywności fizycznej, może nawet się nie podejrzewasz o to, ale w czymś znajdziesz upodobanie, gdy zaczną pojawiać się efekty, te wyglądowe i treningowe, będzie już z górki, tylko na początku trzeba się przemęczyć, nie poddawać, potem wejdzie to w nawyk. Żadnych diet nie stosowałam od czasu, gdy zaczęłam biegać, w myśl zasady, nie po to się męczę, żeby jeszcze głodzić :) Moim zdaniem kluczowy jest ruch, bez tego żadna dieta nie pomoże a jedynie spustoszy organizm. Powodzenia wszystkim!
    • fryzinka111 Re: Magiczne 30+ 11.06.14, 13:06
      Niekoniecznie! Nie wszystkie kobiety po 30 zmieniają od razu swoją figurę. Wszystko zależy od tego jaką masz przemianę materii. Oczywiście jakieś ćwiczenia jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziły, więc może warto spróbować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka