nemeri
16.09.05, 22:07
potrzebuje rady..pomocy..bo nie wiem juz sama co robic ..tak sie strasznie
zagubilam..poznalam go 3 miesiace temu. mam 21 lat, on jest o 10 lat starszy.
juz za drugim spotkaniem wiedzialam ze to jest to. to jest ten jeden jedyny
na ktorego tyle czekalam. cale 21 lat.. teraz to brzmi jak ironia. po raz
pierwszy facet robudzil we mnie takie uczucia..po raz pierwszy poczulam
pragnienie drugiej osoby. niewiele ponad 3 tyg pozniej przespalismy sie . i
nie moge powiedziec ze zaluje bo on dal mi takie absolutne poczucie
bliskosci, bezpieczenstwa... a poniewaz mieszkalismy daleko od sibie -nasze
spotkania ograniczaly sie do 1 dnia w weekendzie. i nagle - 3 tyg temu
przeprowadzilam sie do jego miasta. zupelnie niepodziewanie, udalo mi sie
znalezc studia tam i prace dodatkowa - i jestesmy blisko...tylko z jednego
konca miasta na drugi.. a jednak nie widzimy sie czesciej..zaraz po mojej
przeprowadzce nie, bo byl zajety. wiec znow- czekanie na weekend - i
szalenstwo w sobote. kolejny tydzien wlokl sie niemilosiernie - w piatek
pelna napiecia czekalam na jedno slowo od niego - nie robilam zadnych planow-
bo to przecie on jest moim planemn..glupio brzmi ale przeciez skoro jestesmy
razem to przeciez on jest osoba z ktora chce dzielic swoj czas, swoje zycie..
zadzwonil- ale dopiero w niedziele rano z drugiego konca polski-bo wpadl do
niego przyjaciel i porwal na sobote, a ze sie przedluzylo - zostali i na
niedziele...wiec dzwoni w niedziele rano - i mowi tylko ze na razie sa tu i
nie jest pewny czy wroca do wieczora, postara sie bo teskni i w ogole - ale
ze da mi znac - i milego dnia nawet zyczy i do zobaczenia..
totalny szok. boze..
i nadzszedl wtorek - w koncu raczy mi dac znac - czy wszystko u mnie ok? a
ja ze nie, ze musze z nim porozmawiac i ze nawet niech nie probuje mi napisac
ze nie moze. sroda czy czwartek? i zostajemy przy czwartku.
widze go - kwiaty dla mnie i nie moge slowa wyksztusic. zupelnie zapominam ze
to przez niego plakalam, boze......
i w koncu mowie- dlaczego jestes ze mna? bo jesli dla tego z ecos dla siebie
znaczymy to dlaczego czuje ze mnie ignorujesz? a on - ja cie nie ignoruje .
przecie zto ja jestem twoja dziewczyna, to ze mna powinienies chciec
wyjezdzac na weekendy , spedzac swoj czas..........ale patrze na niego i
wyzwala sie we mnie poczucie winy..i tylko jedna mysl- boze nie pozwol zeby
to sie skonczylo...ja ie dam rady sobie bez niego// on jest moim wszystkim...
i nagle nic nie jest wazne -zaczynamy sie calowac i swiat dla mnie przestaje
istniec.
nadchodzi weekend-ja wyjedzam - on wie - wiec sie nie widzimy - tylko
telefonu i smsy...i w koncu ten tydzien - czwartek,, piatek rano-glucha cisza-
ja wona od popoludnia tylko czekam - cisza...i zadnych planow nie robie - bo
przeciez nie moge - co jesli cos zaplanuje a on akurat w tym czasie bedzie
sie chcial zobaczyc?
i dzwoni. o 21.
a ja juz od 20 wiedzialm ze to nie dzis. i pewno nie kutro. wiec odbieram i z
usmiechgem na ustach mowie mu ze wszytsko ok wlasnie sie szykuje do wyjscia,
pub z przyjaciolko - a on - ze walsnie tez wychodzi z kolega- i kiedy cie
moge zobaczyc? a ja - kiedy chcesz? on ze sobota poludnie lub niedziela- i
zostajemy przy niedzieli.
wiec teraz czekam do niedzieli. a tearz siedze sama w domu. cisza mnie
przytlacza..
jutro wieczoram wychodze z przyjaciolkami - chca sie zabawic- boze. nie
rozumiem tego zupelnie. jedno jego skinienie a ja juz jestem jego, gotowa
zapomniec o calym swiecie - nawet na cale 3 dni - bo ON - tylko zechciej
skinac, zechciej...
po co jestedmy razem? przeciez ludzie po to sa razem zeby razem ze soba BYC,
dzielic zycie, mysli, czas!!!
nie moge zrezygnowac teraz- tak strasznie dlugo na niego czekalam , tak
straznie mnie do niego ciagnie, tak mi okropnie dobrze gdy jestem z nim - a z
drugiej strony taka mysl - zeby tylko kogos poznac innego, moc odskoczyc od
tego wsztskiego, tylko majackogos bliskiego kolo siebie, jakies poczucie
bezpieczenstwa bylabym w stanie to przerwac...tylko wtedy bylabym w stanie to
przerwac.ale jak to mozliwe? p[rzeciez to on jest tym jedynym? to jest
niemozliwe zebym poczula to to kogos innego -
a moze to prostu ta roznica wieku? to ze on sie cieszy kiefdy ja w tygodniu
wychodze do barow, bo przeciez jak on byl w oim wieku to tak samo..tylko ze
ja bym miliony oddala zeby zamiast tego wyjscia do pubu moc spotkac sie z
nim ..nawet na chwile. nie padlo miedzy nami slowo kocham..nie wiem czy go
kocham.na pewno jestem gotowa zeby go kochac...tylko.......
nie wiem co robic. nie wiem co myslec. nic juz nie wiem.
prosze, mozecie mi napisac co wy o tym myslicie?