Dodaj do ulubionych

Teściowa- nie cierpię

20.09.05, 13:59
Zawsze wszystko wie lepiej ciagle się wtrąca i poucza a na koniec dziwi
sie,że jej nie lubię.A jak jest u was?
Obserwuj wątek
    • mmagi Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 14:00
      sraj na nią jak ja na swoja kiedyś,miałam w tyłku to co gadała:-)
      • b-beagle Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 14:03
        Staram się ignorować jej dobre rady i zlośliwości ale w sumie jest to dość
        męczące bo musze się jednak z nią widywać.
        • mmagi Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 14:04
          byle bys zawsze miała swoje zdanie i nie podkładała sie bo bedziesz sie z tym
          żle czuła,a po co?:)))
          • b-beagle Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 14:05
            Staram się ;-))
    • squirrel9 Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 14:00
      Z moją mam zwykle ciepłe rodzinne spotkania przy świecach :)))
      • b-beagle Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 14:04
        No to masz szczęście
        • squirrel9 Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 14:06
          Też kiedyś będziesz miała :)))
          • b-beagle Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 14:14
            Dzięki za dobre słowa ;))
    • trzydziecha1 Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 14:04
      przeca wychowała syna dla obcej kobity :PPP
      • b-beagle Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 14:06
        Akurat moja teściowa nie ;-)))
        • trzydziecha1 Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 14:06
          włącz ignora :DD
        • squirrel9 Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 14:15
          Jeli tylko z nią nie mieszkasz ustal zasady waszego domu. I wymagaj od męża by
          się tego trzymał - wy jesteście rodziną i wasze sprawy są waszymi,
          rozwiązujecie je sami, nieproszonych rad nie chcecie ani od twoich ani od jego
          rodziców. Grzecznie i po prostu tego wymagaj. Ucinaj w pół zdania "dobre rady",
          podziękuj ale zaznacz,że jeśli będziesz ich potrzebowała to poprosisz.
          Na początku będzie bardzo niemiło ... teściowej ale lepiej dla ciebie.
          • kardiolog Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 18:20
            Bardzo slusznie, sprawy i problemy nalezy zalatwiac w zaciszu domowym, bez
            obecnosci swiadkow. W koncu to Wasze zycie.

            kardiolog
    • kohol Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 14:13
      U nas jest tak, że mimo że wie, że niekoniecznie wie lepiej, to bywa, że się
      wtrąca.
      Muszę na nią uważać :D
    • ulka32 Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 16:32
      b-beagle napisała:

      Moja nigdy sie do niczego nie wtrącała i nie wtrąca.A to z prostego
      powodu,ponieważ oboje z mężem byliśmy bardzo samodzielni,nigdy nie chcieliśmy
      pomocy jesli nawet takowa by sie przydała,nie wyciagalismy rąk po nie swoje ,nie
      uważaliśmy że rodzice cokolwiek powinni.Zamieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu i
      nasze własne kupiliśmy po latach pracy z kredytu i części zaoszczędzonych
      pieniędzy.Tym sposobem nie widzimy powodu dla ktorego moglibyśmy sie nie lubić.
      Rozumiem że nie zawsze każdy tak potrafi ale wtedy niestety sa problemy.To normalne.
    • mia17 Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 16:47
      ja mam podobnie niestety.
      tzn. mam swoje zdanie, swoje podejscie i robie po swojemu - ale ona i tak stara
      sie "pomoc". czyli na sile cos kupic (np. cos zueplnie nie w naszym guscie),
      pacyfikowac nas zapraszajac na obiadki niedzielne (gdyby mogla to co tydzien by
      nas goscila). jest ciekawska na maxa i chcialaby wiedziec wszystko...
      • melidere Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 18:17
        A ja nie cierpię teścia, po nauczony jest rządzić u siebie w domu ok nic mi do
        tego, ale usiłuje w moim swoje porządki zaprowadzać wrrr
    • kejro Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 19:22
      powiedzenia mojej teściowej brzmią jakby z dowcipu o teściowych były wyjęte:
      " O Boże, a co ja dam wam jeść? - to mówi w drzwiach witając nas , zamiast : jak
      się cieszę, że was w końcu widzę"
      - (Wyjaśnię, że mieszkamy klilkaset kilometrów od siebie, teściowie ze względu
      na oszczędzanie na czarną godzinę nie mają telefonu, więc zdarza się nam raz na
      dwa lata wpaść z niezapowiedzianą wizytą)
      Następne powiedzenie:
      "Ależ ty masz wspaniałego męża" - słyszę to ilekroć mój mąż a jej syn szklankę
      po piwie odniesie po sobie do kuchni
      oraz z rana przez drzwi:
      Wstawaj! (to do mnie)-bo Marek już wstał (to mój mąż a jej syn )więc mu zrób
      śniadanie!

      • mia17 to ja Ci... 21.09.05, 09:21
        zazdroszczę...
        już dawno doszłam do wniosku, że najlepsza sytuacja byłaby wtedy, gdyby rodzice
        mieszkali w innych miastach.
        tzn. my sobie, jedni rodzice gdzies, a drudzy gdzie indziej. wtedy "widzenia"
        bylyby nieczeste, ale za to potencjalnie radosne.
        marzenia.... ;-))
      • b-beagle Re: Teściowa- nie cierpię 21.09.05, 09:28
        Prawia tak samo wygląda to u mnie ;-)))
        • mia17 wiem, że 21.09.05, 11:47
          bywa gorzej - np. teściowa/wie mogą nie akceptować wybranka/wybranki, etc...
          ale sytuacja, w której akceptuja aż za bardzo też jest chora!
          żadne przegiecia nie są dobre! najlepiej byłoby wypośrodkować wszystko, ale tak
          się nie da... ;-((
          nie lubie, jak mi się ktokolwiek wtrąca w życie i moje sprawy. nawet moja Matka
          rodzona. a co dopiero teściowa...
    • juleczka4 Re: Teściowa- nie cierpię 20.09.05, 19:36
      A ja mam superrrr teściową traktuje ją jak drugą mamę a teścia jak ojca ,
      którego nigdy nie miałam!! Jestem bardzo szczęśliwa , że udała mi się taka
      fajna rodzinka :)))))
      • b-beagle Re: Teściowa- nie cierpię 21.09.05, 09:30
        Juleczko jesteś szczęśliwym wyjątkiem ;))
    • squirrel9 Re: Teściowa- nie cierpię 21.09.05, 13:17
      Z doświadczenia - nie tylko własnego - widzę,że nieporozumienia związane z
      wtrącaniem się w rodzinę powinien każdy załatwiać sam ze swoim rodzicem. Jeśli
      to rodzic żony to ona powinna się temu sprzeciwić i ona musi własnemu rodzicowi
      postawić tamę, no i oczywiście to samo dotyczy męża. Zasłanianie się tą drugą
      stroną jest (niech sie kobiety dogadają ... albo i nie, niech mój mąż
      wytłumaczy mojemu ojcu lub matce) jest niedojrzałe i nielojalne. Druga strona z
      góry skazana jest na niepowodzenia jeśli sama ma to "załatwiać". Rodzic zwykle
      na tyle sobie pozwala na ile pozwala mu jego własne dziecko.
      Problem w tym,że czesto właśnie mamusie robią z "dzieci" niedojrzałych i takim
      niedojrzałym chcą patronować całę życie a tylko żona/mąż tego "dzicka" im w tym
      przeszkadza.
      • twitti Re: Teściowa- nie cierpię 21.09.05, 13:47
        Ja od niedawna mieszkam z moim nazeczonym i jego mama!I powiem szczerze ze
        bardzo ja lubie:) jak kazdy ma czasem odchyly, ktore mnie denerwuja, ale
        ogolnie jest spoko!nie wtraca sie na sile i bardzo nam pomaga!no moze moglaby
        sie mna mniej opiekowac:)jedyny minus to to ze mowie do niej per Pani - troche
        to meczace, ale to pani po 50 wiec czekam na slub;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka