a_neta5
23.09.05, 20:41
chciałam wam opowiedzieć w skrócie swoje małżeństwo i dowiedzieć się czy
zdecydowałybyście się na odejście, ja już postanowiłam. W tym roku mija 10
rok mojego związku z psychicznym nękaczem. Mąż jest mistrzem w zbudzaniu u
innych ludzi poczucia winy. Na zewnątrz wygląda wszystko wspaniale, a w
środku piekło. Teraz wiem że moje małżeństwo zaczyna przypominać małżeństwo
jego rodziców - matka to prawdziwa żona indianina. Ojciec pił, bił ją,
wyzywał od k...., wyganiał ich z domu. Mąż na początku opowiadał mi o tym i
mówił że nigdy nie będzie robił tak jak on, że go nienawidzi za jego
dzieciństwo za wieczne libacje w domu i bicie, itd.... U mnie w domu było
zupełnie inaczej, tato zawsze mamie pomagał w domu, nie słyszałam żeby
rodzice się kłócili, zresztą do dzisiaj tak jest. Ja prawie codziennie
słyszałam "jak chcesz żebym był z tobą to jesteś na moich warunkach tzn.
Wysprzątane, wyprasowane, obiadek i śniadanko. Mąż nie pracuje, ma swoją
firmę także wstaje jak się wyśpi, i dopiero teraz widzę jaka byłam głupia.
Np. W pracy musiałam być o 8.00 to przed wyjściem robiłam mu śniadanie (ale
nie mogło być np. chleb z serkiem topionym, tylko chleb, masło, szynka,
serek, pomidor lub ogórek z dodatkiem cebulki drobno! pokrojonej + herbata z
cytryną, takie śniadanie trochę czasu mi zajmowało, dlatego jak się nie
wyrobiłam i śniadania mu nie zrobiłam to potrafił się przez kilka dni do mnie
nie odzywać. Na dzień dobry potrafił mnie wyzwać że jestem dzi.... k.....,
sz....., nic nie robię, w domu jest zawsze bałagan itd. Np. jak był w domu i
przyszłam z pracy to zero ani obiadu ani nie posprzątał, ani zakupów. Jak
zrobiłam zakupy to zaraz miał pretensje że nie kupiłam tego czy tego, a jak
się pytałam co kupić - to kup co chcesz, Dwa lata temu urodziłam syna, córka
ma 9 lat, pół roku unikał sexu (bo zmęczony bo to bo tamto) na pytanie
dlaczego nie chce powiedział " z tobą kto by chciał popatrz się na siebie",
Jak wychodzil z kolegami na piwo to wracał o 4, 5 rano nie otwierał sam drzwi
tylko walił w drzwi lub okno aż się obudzę i otworzę, wyzywał mnie od k... ,
że by mnie walnął że go nie chciałam wpuścić do domu ale musi mieć litość dla
zwierząt, budził dzieci bo zachciało mu się z nimi bawić, A na drugi dzień
jakby się nic nie stało kochany mężuś, no bo on nie chciał on tego nie
pamięta, na pewno musiałam mu coś powiedzieć że się tak zachował. Jak mu
mówiłam że od niego odejdę to od razu : to na co czekasz wy..., dom jest mój
ty nic nie dostaniesz, jesteś k..., dz...., Dwa dni temu drugi raz mnie
uderzył, tym razem w plecy, zaskoczył mnie az nie umiałam oddychać, jak mu
powiedziałam że nie ma prawa mnie bić to powiedział że dostanę tyle razy
wpi..... ile na to zasłużę.