marteczka_dupeczka
26.09.05, 16:22
Własnie spotkałam pierwszy raz od siedmu lat swojego byłego a zarazem
pierwszego faceta. Rozstaliśmy się dziesieć lat temu. Oboje mielismy wtedy po
17 lat, wydawało sie mi, ze jest to facet bez perspektyw. Kiepsko sie uczył,
częściej bywał na wagarach niż w szkole i uwielbiał sie bawić - słowem mimo
swojej niesamowitej urody przestał mnie pociągać.
No i teraz spadł na mnie jak grom z jasnego nieba. Znów ten sam a nawet
lepszy. Uroda jak zwykle powalająca. Drogie i stylowe ciuchy. Niesamowicie
poczucie humoru. A dotego wszystkiego robi kariere przez duże "K". Dopadło
mnie. Wystarczyło dwadzieścia minut rozmowy abym znowu go zapragneła. Jest
tylko jeden problem. Od ośmiu lat jest z inna kobietą, z która jest mu
dobrze. Wiem, że gdybym tego bardzo chciała to bym go w końcu miała. Albo
inaczej ja tego chcę ale mam wyrzuty. Co robic bo naprawde nie wiem. Umysł
mówi co innego jednak ciało i serce się rwą do czynu.