ja20034
23.07.03, 14:07
Poznalismy sie rok temu. Bylo cudnie i fascynujaco od poczatku: slodki, kochany, opiekunczy,
odpowiedzialny itd. Spelnienie marzen. Mieszka daleko, ale czesto bywa w moim miescie.
Potem sie dowiedzialam, ze jest zona. Nie mieszka z nia od kilku lat, ale jest. Przekonywal, tlumaczyl
ze to skonczone. Duzo mnie kosztowalo zeby uwierzyc, zaufac, dac szanse. Widzialam jak mu zalezy.
Postanowilam sprobowac. Widzialam jak Go boli kazde wspomnienie. Nie naciskalam, chcialam
zeby dojrzal do porozmawiania o tym. Kiedys zadzwonil, ze chce zebym o wszystkim wiedziala. Bylam
przeszczesliwa, bo to bylo potwierdzenie mojej intuicji. Nigdy do tej rozmowy nie doszlo.
Od kilkunastu tygodni milczenie: zapowiadane spotkania nie dochodza do skutku. Niby wisimy caly
czas na GG ale kazde proby zejscia "na temat" sa omijane. A mi zalezy. Nie jestem z kamienia, idiotki
z siebie robic tez nie lubie. o co w tym wszystkim chodzi?
P.S. Glupia jestem nie???