23.07.03, 14:07
Poznalismy sie rok temu. Bylo cudnie i fascynujaco od poczatku: slodki, kochany, opiekunczy,
odpowiedzialny itd. Spelnienie marzen. Mieszka daleko, ale czesto bywa w moim miescie.
Potem sie dowiedzialam, ze jest zona. Nie mieszka z nia od kilku lat, ale jest. Przekonywal, tlumaczyl
ze to skonczone. Duzo mnie kosztowalo zeby uwierzyc, zaufac, dac szanse. Widzialam jak mu zalezy.
Postanowilam sprobowac. Widzialam jak Go boli kazde wspomnienie. Nie naciskalam, chcialam
zeby dojrzal do porozmawiania o tym. Kiedys zadzwonil, ze chce zebym o wszystkim wiedziala. Bylam
przeszczesliwa, bo to bylo potwierdzenie mojej intuicji. Nigdy do tej rozmowy nie doszlo.
Od kilkunastu tygodni milczenie: zapowiadane spotkania nie dochodza do skutku. Niby wisimy caly
czas na GG ale kazde proby zejscia "na temat" sa omijane. A mi zalezy. Nie jestem z kamienia, idiotki
z siebie robic tez nie lubie. o co w tym wszystkim chodzi?
P.S. Glupia jestem nie???
Obserwuj wątek
    • Gość: jar Re: czekac??? IP: 195.136.33.* 23.07.03, 14:12
      jedynie troszke naiwna.... dac se spokoj, kopa w dupe gosciowi
      • ja20034 Re: czekac??? 23.07.03, 14:14
        Gdyby to bylo tak latwo to juz dano bym to zrobila:)
        serce nie sluga...
        • Gość: jar Re: czekac??? IP: 195.136.33.* 23.07.03, 14:17
          nie sluga, ale ma miejsce na innych, na tych, ktorzy nie beda sciemniac ze
          swoim nieszczesciem i bidulanctwem co by na litosc i zrozumienie wziac
          kobietke, ktora mieszka daleko i nie ma jak sprawdzic ich klamst.... on
          traktowal znajomosc jako przygode, a znalazl sobie sposob na biednego misia, a
          teraz kiedy zaczynasz wymagac dzialania, to juz nie jest tak latwo i
          fajnie...zreszta taki bidulek juz ma pewnie kolejna przyjaciolkje... serio,
          szkoda czasu ...

          > Gdyby to bylo tak latwo to juz dano bym to zrobila:)
          > serce nie sluga...
          • ja20034 Re: czekac??? 23.07.03, 14:21
            Dzieki - tez mi sie tak wydaje, co nie znaczy ze mi lzej. Moze takie slowa od kogos sprowadza mnie na
            ziemie...
    • annastazy Re: czekac??? 23.07.03, 14:13
      Nie jesteś głupia, czekasz po prostu.
      Ale ta rozmowa naprawdę wisi i dla was obojga byłoby dobrze ją mieć za sobą.
      Życie czeka...!

      Napisz mu o pogadaniu. Dlaczego warto, dlaczego Ci zależy. Nawet jeśli uznacie,
      że lepiej nie być razem - taka sytuacja nie daje spokoju serca.
      Decyzja - uczciwa względem siebie - tak.
      • ja20034 Re: czekac??? 23.07.03, 14:19
        Najgorsze ze tez dokladnie zdaje sobie z tego sprawe. Tylko jakos tak mysle ze jak jego to boli, to ciezko
        ruszac temat. z drugiej strony coraz trudniej myslec ze Mu zalezy na mnie skoro sam do tego nie dojrzal.
        Cholera, za miekka jestm an takie atrakcje.
        • Gość: aly Re: czekac??? IP: 62.121.128.* 23.07.03, 14:27
          ja20034 napisała:

          > Najgorsze ze tez dokladnie zdaje sobie z tego sprawe. Tylko jakos tak mysle
          ze > jak jego to boli, to ciezko
          > ruszac temat. z drugiej strony coraz trudniej myslec ze Mu zalezy na mnie
          skoro> sam do tego nie dojrzal.> Cholera, za miekka jestm an takie atrakcje.

          ;) albo porozmawiacie i to bezwarunkowo NATYCHMIAST!! albo daj sobie spokoj bo
          stracisz kolejny rok , dwa ...i w koncu zostaniesz jedynie z gorycza i swoim
          bolem, a wtedy juz na "rozmowy" bedzie za pozno.
          albo wymagasz - albo placisz... :(
    • ja20034 Re: czekac??? 23.07.03, 14:35
      A w ogole to uwazacie, ze (hipotetycznie) taka znajomosc na odleglosc to w ogole ma sens?
      • Gość: Malwina Re: czekac??? IP: *.d1.club-internet.fr 23.07.03, 14:40
        znajomosc na odleglosc moze miec sens
        ale brak dialogu jest zawsze zapowiedzia klopotow
        zazadaj rozmowy stanowczo
        a nawet przyjazdu
        ultimatum
        • wannia Re: czekac??? 23.07.03, 14:51
          nie czekaj. szkoda twojego czasu. facet unika kontaktu z faktami, które są dla
          niego niewygodne. może wrócił do żony, może poznał kogoś w swoim mieście, może
          świadomość tego, że musiałby w końcu podjąć konkretne kroki, by z tobą być -
          czyli ewentualna przeprowadzka, nie jest mu na rękę, może pragnie byś została
          dla niego taką "idealną-sobotnio-niedzielną" i jeszcze znalazłoby się kilka
          takich "może"...
          • ja20034 Re: czekac??? 23.07.03, 15:00
            Wiem ze tych "moze" jest sporo i wszystko przemawia za tym, ze przynajmniej czesc z tego jest prawda.
            Chyba boje sie uslyszec prawde. Dopoki sie oszukuje glupia nadzieja to jakos ciagne....tylko juz nie daje
            rady. Wiem ze musze spojrzec prawdzie w oczy i sama tego unikam.
            Bo jednak boli...
            • wannia Re: czekac??? 23.07.03, 15:13
              ja20034, chyba - niestety - lepiej przygotować się na to, że będzie bolało...
              banalne, ale lepiej wcześniej niż później.
              • ja20034 Re: czekac??? 23.07.03, 15:17
                Wiesz, najgorzej ze z tego wszystkiego zdaje sobie sprawe, a jednak... brne dalej. Bez zadnego
                wytlumaczenia. jak widze jak on sztywnieje (nie w tym sensie co sobie zaraz wszyscy pomysla) na haslo
                powaznej rozmowy to mnie sciska. A co jesli jemu tez jest trudno? Tylko czy jego bol jest wazniejszy niz
                moj?
                • Gość: jar Re: czekac??? IP: 195.136.33.* 23.07.03, 15:20
                  jest mu bardzo trudno..mial sobie dziewczynke na boku, wesola, troche glupot
                  naopowiadal..i wszystko bylo w porzadku, a teraz nagle,..nie wiadomo
                  czemu????... jakies powazne rozmowy maja byc/... "a co to nie wiedziala jakie
                  jest zycie?.. no jak tu sie nie spinac i nie stresowac... ze tez nie mamy o czy
                  innym rozmawiac, a zreszta po co rozmawiac, nie po to sie spotykamy, no tak mi
                  ciezko teraz z tym wszystkim, a taki wrazliwy jestem, ze hej..znaczy, ze
                  echhh..."...

                  > A co jesli jemu tez jest trudno? Tylko czy jeg
                  > o bol jest wazniejszy niz
                  > moj?
    • Gość: astinger Re: czekac??? IP: 213.231.15.* 23.07.03, 15:22
      Qrde ,że też gosc nie jest w stanie wyjaśnic podstaw na temat siebie kobiecie
      której zawraca dupe. To czym on ci tak oczy mydli, że czekasz na niego???
      • ja20034 Re: czekac??? 23.07.03, 15:43
        Zalezalo Ci kiedys na kims? oczy sie mydli samemu sobie, nie zauwaza sie wad, wszystko starasz sie
        sobie tlumaczyc, jego usprawiedliwiasz. Ze bez sensu? co z tego ze to wiesz jak potem znowu to robisz?
        trzeba sie dobrze huknac w leb zeby prawde zobaczyc
        • Gość: mala Re: czekac??? IP: 195.205.218.* 23.07.03, 15:54
          a wiesz czy ma dzieci? faceci , ktorzy maja dzieci bardzo czesto wracaja do
          swoich zon, nawet jesli z nimi dlugo nie byli - znam wieli takich
          przypadkow...daj sobie spokoj...
          • ja20034 Re: czekac??? 23.07.03, 15:56
            Mowi, ze nie ma. A w sumie... kto go tam wie :(
        • granville Re: czekac??? 23.07.03, 15:57

          ja20034 napisała:

          > Zalezalo Ci kiedys na kims? oczy sie mydli samemu sobie, nie zauwaza sie wad,
          w
          > szystko starasz sie
          > sobie tlumaczyc, jego usprawiedliwiasz. Ze bez sensu? co z tego ze to wiesz
          jak
          > potem znowu to robisz?
          > trzeba sie dobrze huknac w leb zeby prawde zobaczyc



          Nie trzeba się walić w łeb. Warto tylko czasem zadać sobie kilka trudnych pytań
          i na nie odpowiedzieć. To co ludzie tutaj piszą takie pytanie powinno w Tobie
          sprowokować.
          Zeby nie było, że teoretyzuje, taki list, jak Twój napisałabym jeszcze w
          ubiegłym tygodniu. W moim życiu też pojawił się taki ktoś, ma żonę, z która
          rozstał się (ale nie rozwiódł) ponad rok temu. Mieszka daleko, w Warszawie bywa
          prawie co tydzien i wtedy miał dla mnie czas i zainteresowanie.
          I był taki sam jak Twój facet, przyjacielski, czuły, a ja w swojej samotności
          odbierałam to tylko za dobrą monetę. A to tak nie jest, czasem się okazuje, że
          trafi się "zły szeląg".
          Pytasz czy taka znajomość na odległość ma sens. Moim zdaniem tylko wtedy, gdy
          traktuje się ją jako tymczasową, na chwilę. Inaczej świadomość tego, że jesteś
          tylko przyjaciółką-kochanką na weekend boli z każdym dniem coraz bardziej. A
          jeśli jeszcze dochodzą do tego problemy z samookreśleniem się partnera, to
          wtedy jest już totalna karuzela uczuć.
          Ja w ubiegłym tygodniu zdecydowałam się z tym skończyć. Na szczęście
          moja "znajomość" nie trwała długo, nie zaryzykowałam do końca, instynkt
          samozachowawczy nie pozwolił mi na to. Teraz strasznie tęsknie za nim, ale
          takie listy jak Wasze utwierdzają mnie w tym, że zrobiłam dobrze.
          Pozdrawiam Cię serdecznie.
          • ja20034 Re: czekac??? 23.07.03, 16:00
            czy jakies jego zachowanie sprowokowalo Cie do skonczenia bajki czy po prostu sama doszlas do tego
            ze to nie to o co w zyciu chodzi?
            Bede wdzieczna za wszelkie uwagi, bo jak ktos tylko teoretyzuje to fajnie w sumie, ale jak ktos sam to
            przerobil to pokrzepia....
            • granville Re: czekac??? 23.07.03, 16:10
              Napiszę do Ciebie na priva.
              Pozdrawiam

              ja20034 napisała:

              > czy jakies jego zachowanie sprowokowalo Cie do skonczenia bajki czy po prostu
              s
              > ama doszlas do tego
              > ze to nie to o co w zyciu chodzi?
              > Bede wdzieczna za wszelkie uwagi, bo jak ktos tylko teoretyzuje to fajnie w
              sum
              > ie, ale jak ktos sam to
              > przerobil to pokrzepia....
              • ja20034 Re: czekac??? 23.07.03, 16:12
                dzieki
    • Gość: mala Re: czekac??? IP: 195.205.218.* 23.07.03, 16:01
      glupia sytuacja ...
      ale ja nie do konca wierze facetom, ktorzy niby nie mieszkaja z zonami, a
      jednak przez kilka lat nie rozwodza sie z nimi...
      zreszta skoro nie chce z toba porozmawiac, to nie do konca wiadomo jak jest
      naprawde
      to co przezywasz boli i bedzie bolalo, ale mysle, ze lepiej daj sobie spokoj...
    • Gość: kari - nka Nie nie czekać! IP: *.acn.pl 23.07.03, 16:40
      Pomyśl sobie, że świat na nim się nie kończy. To trudne. Właśnie sobie to
      wmawiam. Mężczyźni to tchórze i kłębek przyzwyczajeń. Nie tłumacz mu, że
      sytuacja jest dla ciebie kretyńska, że źle się w niej czujesz, bo i tak nie
      zrozumie. Przychodzi czas bowiem, kiedy facet budzi się jakos tak dziwnie z
      przekonaniem, że nie ma lepszej od żony, choćby była największą idiotką, chamką
      i babą prymitywną...zawsze znajdzie wytłumaczenie. Ja na tzw.wytłumaczenie
      usłyszałam, że "ona w tym wieku jest już bez szans".To prawda. Prawda na jej
      niekorzyść, ale prawda zadziałała na moją niekorzyść. Jakbym to ja była
      odpowiedzialna za jej brak szans i za jej braki. I za to, że pozwoliłam siebie
      wynająć.Tak, WYNAJĄĆ! Nieważne zresztą. Zostaw to dziewczyno.Zostaw. Szkoda
      twojej młodości, urody i całego potencjału, jaki masz.Szkoda twojej energii po
      prostu.Zaplączesz się w taki związek, a potem bedziesz czuła się znacznie
      gorzej od kobiety już! bez szans, choc szans przecież masz wiele jeszcze. On ci
      jej nie da. Jego milczenie wcale nie oznacza czasu przemyśliwania. On go po
      prostu dobrze teraz spędza.
    • Gość: N Re: czekac??? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.03, 17:01
      teraz brutalnie: ON CIE NIE KOCHA!...inaczej porpzmawialby z Toba, bo balby
      sie Cie stracic...po co zaprzatac swoje mysli kims kto nie interesuje sie Toba?
      Za rok bedze tylko mglistym wspomnieniem uwierz...
      • ja20034 Re: czekac??? 24.07.03, 08:44
        Wiesz, to co napisalas powinno zabolec, a ... cholernie spokojnie to przyjelam. Moze dlatego ze
        podswiadomie tez tak myslalam? Przykre, ale jakby znajome :)

        tylko z tym mglistym wspomnieniem gorzej...

        Gość portalu: N napisał(a):

        > teraz brutalnie: ON CIE NIE KOCHA!...inaczej porpzmawialby z Toba, bo balby
        > sie Cie stracic...po co zaprzatac swoje mysli kims kto nie interesuje sie Toba?
        >
        > Za rok bedze tylko mglistym wspomnieniem uwierz...
        • annastazy Re: czekac??? 24.07.03, 09:09
          ja20034 napisała:

          > Wiesz, to co napisalas powinno zabolec, a ... cholernie spokojnie to
          przyjelam.
          > Moze dlatego ze
          > podswiadomie tez tak myslalam? Przykre, ale jakby znajome :)
          >
          > tylko z tym mglistym wspomnieniem gorzej...
          >


          Poczekaj ten rok, wtedy zobaczysz.
          Na ważne rzeczy nie szkoda czasu. choćby na to, by się przekonać o sensowności
          swoich wyborów.
          Czasem jakieś rozwiazanie niby boli, ale myśli sie o tym z ulgą. A to już ważna
          wskazówka.

          • ja20034 Re: czekac??? 24.07.03, 09:25

            > Czasem jakieś rozwiazanie niby boli, ale myśli sie o tym z ulgą. A to już ważna
            >
            > wskazówka.
            >

            Dokladnie. Po tym wszystkim co mi tu ludzie popisali jest mi jakby lzej. Moze niezupelnie lepiej, ale jakos dobrze...
            Jakas ulga, ze jednak mam racje, ze mi to nie pasuje. Ze nienormalna nie jestem.
            Cholernie boli ta prawda. Ale jest lepsza niz zawieszenie w nicosci.
            Dzieki
    • ja20034 do Granville 24.07.03, 09:27
      Plissssssss, napisz na meila: ja20034@gazeta.pl
      • granville Re: do Granville 24.07.03, 09:43
        napisałam wczoraj!!! zaraz wyśle jeszcze raz.
        • granville Re: do Granville 24.07.03, 11:08
          mam nadzieję, że doszło tym razem???????????
          pozdrawiam serdecznie
          • ja20034 Re: do Granville 24.07.03, 11:24
            Doszlo, dzieki. Odpisalam Ci na meila.
            lzej mi? moze
            lepiej? moze
            najwazniejsze ze nie gorzej :)

            pees. qrde, nawet do rymu wyszlo
    • ja20034 zrobilam to !!! 26.07.03, 11:56
      Zmusilam do rozmowy. I uslyszalam tyle gorzkich slow....Ulga? Tak. I
      rozczarowanie ogromne. Chociaz czulam ze to koniec. Zal? tego co sie
      skonczylo... Przerazenie ze w ten sposob. "nic Ci nie obiecywalem"...
      niezle..."nie bylo fajnie"...to bylo najlepsze (jak nie bylo fajnie to po jaka
      qr... spotykales sie dalej). Cynizm w najlepszym wydaniu. Nie znalam tego
      czlowieka. I nie chce znac. Myslalam ze jak sie skonczy to mozna fajnie
      pamietac mile chwile. Nie mozna jak ci ktos tak dowali na koniec. Jestem wolna?
      lzej? nie...boli? cholernie. Przejdzie. Mam nadzieje. Zyczylam mu zeby nikt go
      tak nigdy nie dotknal. chyba nie zrozumial.
      • Gość: Malwina Re: zrobilam to !!! IP: *.d1.club-internet.fr 26.07.03, 12:07
        powoli powoli...
        gdy koniec to zawsze ciezkie slowa padaja
        i zawsze ktos komus "dowali"
        inaczej nie byloby konca ;-)
        z czasem emocje sie wycisza i odnajdziesz piekne wspomnienia
        radze ci je w sercu hodowac
        a glowa lekcje wyciagnij i doswiadczenie wzbogacaj
        trzymaj sie
        kazdy dzien jest poczatkiem
        M.
        • Gość: mary Re: zrobilam to !!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.03, 17:34
          jedyna naprawde opłacalna znajomoscia na odległośc jest znajomość z
          ppieżem..nie oszuka,dobrze zyczy i jest radosna :)
          • ja20034 Re: zrobilam to !!! 27.07.03, 13:27
            Piekne. Dzieki.
    • zalotnica Re: czekac??? ....a na co ...? 27.07.03, 19:01


      Bardzo ciekawa historia i niestety bardzo czesto powtarzajaca sie, po prostu
      samo zycie. Zastanawia mnie jedno, dlaczego kobiety zaraz przy kazdej
      znajomosci nastawiaja sie na cos wiecej, a mezczyzni staraja sie traktowac
      nowe znajomosci jako tylko chwilowe, ot tak sobie. Traktuja je lekko ,
      tylko na dzisiaj , bo jutro moze byc juz ktos inny, no problem. Z czego
      to wynika ?
      On jezdzil w delegacje , wiec szukal jedynie rozrywki i to powinnas z gory
      wiedziec. Czy on Ci cos obiecywal ? Jesli nie, to nawet mogl byc tym
      zdziwiony, ze masz jakies pretensje, zale. To ze niezbyt grzecznie z Toba
      skonczyl, to po prostu facet nie stanal na wysokosci zadania i bardzo zle
      o nim swiadczy . Daleko mu do tego , aby miec nawet kochanke, a o kobiety
      niestety zawsze trzeba dbac ...i dziewczyny, wymagajcie tego od kazdego
      mezczyzny...

      Dziewczyny , jedyna rada, bierzcie z nich
      przyklad, traktujcie ich lekko, z przyjemnoscia, jesli cos robicie to tylko
      dlatego ze to WY tego chcecie z cala swoja odpowiedzialnoscia i
      konsenkwencjami...a nie bedzie pozniej zadnych rozczarowan.
      Takie przykre doswiadczenia zyciowe sa zbedne i zostawiaja tylko rany
      na cale zycie. Po co Wam to...
      • ja20034 Re: czekac??? ....a na co ...? 28.07.03, 09:07
        Duzo jest prawdy w tym co piszesz. Baby tak maja, ze przewaznie podchodza do facetow emocjonalnie. I dlatego
        potem cierpia. Czy cos obiecywal? Wedlug niego nie... Bo nie padlo slowo "obiecuje" czy cos w tym rodzaju...Ale nie
        tylko w ten sposob sklada sie zobowiazania...dlugo by tlumaczyc.
        Widocznie nigdy nie znalazlas sie w takiej sytuacji skoro potrafisz tak lekko o tym pisac. Ja jeszcze niedawno tez bym
        tak myslala. Zycie jest inne. Poznajesz faceta, patrzy w Ciebie jak w obrazek, jest uosobieniem tego wszystkiego o
        czym marzylas itd. Masz go "nie chciec" dlatego, ze jest z daleka? Zycze szczescia i sily w takiej sytuacji. Ja nie
        umiem tego tak lekko traktowac. Pewnie naiwna jestem. Jak sie ma miekkie serce to trzeba miec twardy tylek :)
        • szmizjerka Re: czekac??? ....a na co ...? 28.07.03, 12:23
          ja20034 napisała:

          > tak myslala. Zycie jest inne. Poznajesz faceta, patrzy w Ciebie jak w
          obrazek,
          > jest uosobieniem tego wszystkiego o
          > czym marzylas itd. Masz go "nie chciec" dlatego, ze jest z daleka? Zycze


          Droga Ja20034
          Kiedy przeczytałam Twój pierwszy post - pomyslałam, że... wiele szczegółów
          Twojej historii jest łudząco podobnych do tego co teraz przeżywam sama.
          Zbieram się i zbieram żeby skończyć - i nie mogę.
          Gratuluję Ci zdecydowania i życzę wszytkiego dobrego.

          Pozdrawiam,
          Szmiz.
          • ja20034 Re: czekac??? ....a na co ...? 28.07.03, 12:39
            Nie czekaj. Ja tez dlugo dojrzewalam do tej decyzji. Balam sie podjac z nim ten temat, bo chyba czulam,
            ze cos sie skonczy. Wlasciwie to skonczylo sie duzo wczesniej (teraz tak to widze), powinnam wczesniej
            zareagowac, kiedy tylko zorientowalam sie ze cos coraz rzadziej sie spotykamy itd... Tylko ciagle tlila sie
            nadzieja, ze jednak bedzie ok. Nie bedzie. Ktos mi tu napisal "on cie nie kocha, gdyby kochal to by
            porozmawial, bo by bal sie Ciebie stracic". Nie podziekowalam za te slowa, ale postawily mnie one na
            nogi. Tak rzeczywiscie jest. Gdy mu zalezalo to potrafil i czas i ochote znalezc. Telefony w srodku nocy itd,
            bo chcial pogadac...spotkania w kazdej wolnej chwili, odkladana robota zeby na GG pogadac...
            Nie ludz sie. Nie pozwol soba sie bawic. Szkoda zycia. (ciekawe skad ja teraz taka madra jestem:)
            Jak nikt inny wiem jakie to trudne. Wiesz uslyszalam mnostwo przykrych slow na koniec. Bolalo jak
            cholera. Boli nadal. Ale jest jakos tak lzej. Pozbylam sie zludzen, ktore i tak umieraly. Rycze, tesknie itd.
            Najbardziej boli to ze uwazalam go za przyjaciela, a jak przyjaciel zawiedzie to chce sie wyc ze hej.
            Jeszcze jest to cholernie swieze. Ale mam satysfakcje, ze to ja zdobylam sie na spojrzenie prawdze w
            oczy. Na nic mi ona pewnie. Ale jest.
            Odwagi zycze.
            • zalotnica Re: 29.07.03, 04:21
              ja20034 napisała:
              >
              Wiesz uslyszalam mnostwo przykrych slow na
              >koniec. Bolalo jak
              >cholera. Boli nadal. Ale jest jakos tak lzej. Pozbylam sie zludzen, ktore i tak
              >umieraly. Rycze, tesknie itd.
              >Najbardziej boli to ze uwazalam go za przyjaciela, a jak przyjaciel zawiedzie t
              > o chce sie wyc ze hej.
              >

              ***nie wiem, co bylo przyczyna Waszego rozstania, ale skad te przykre slowa ?
              Co takiego Ty zrobilas ? Czy to tylko pretekst z jego strony do zerwania ?
              Czy jestes calkowicie przekonana , ze caly czas Cie oklamywal ?
        • Gość: Olga Re: czekac??? ....a na co ...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.03, 12:43
          Zaciekawil mnie twoj problem,i jest dokladnie to, co sama bym napisala na swoj
          temat,przezywam cos z czym nie moge sobie dac rady chociaz na zewnatrz wygladam
          jakby nic sie nie dzialo,nawet ostatnio skorzystalam z -porady znajomego
          psychologa (madry czlowiek, ale ja wiem swoje) i nic trzeba czekac, jesli
          bedziesz miala ochote cos sie wiecej odemnie dowiedziec to daj znac, chetnie
          napisze do ciebie list i moge opisac to co mnie spotkalo.Chyba nie bardzo chce
          na forum bo to bedzie kolejna historia taka sama.
          Narazuie u mnie nic sie nie skonczylo ale robie sie kiespko pozdrawiam Olga
          • zalotnica Re: czekac??? ....olga... 29.07.03, 04:23

            Olga, czy nie zauwazylas, ze jestes juz kolejna osoba z takim samym problemem ?
            Z pewnoscia takich skrzywdzonych osob jest o wiele wiecej. Po to jest to forum
            aby wszyscy mogli napisac co je dreczy i co je cieszy... Poszlas do psychologa
            po co ? po to aby porozmawiac i o to caly czas chodzi, aby nie byc ze swoim
            problemem samemu...Pamietaj, ze kazda "opowiesc" jest inna , a my uczymy sie
            nie tylko na swoich bledach...
            Pozdrawiam...
        • ja20034 Re: czekac??? ....a na co ...? 28.07.03, 12:55
          Dziewczynki kochane. moj meil: ja20034@gazeta.pl
          Piszcie jak potrzebujecie. Moze zalozymy Klub Skrzywdzonych Przez Jezdzacych w Delegacje :)
          Moze to podle zabrzmi, ale ... ciesze sie jestescie. Znaczy to, ze jednak ja znowu taka nienormalna nie
          jestem.
          Odwagi zycze. Ktorej mi rowniez dlugo brakowalo.
        • zalotnica Re: przykre to... 29.07.03, 04:18
          ja20034 napisała:

          >Widocznie nigdy nie znalazlas sie w takiej sytuacji skoro potrafisz tak lekko o
          >tym pisac. Ja jeszcze niedawno tez bym
          >tak myslala. Zycie jest inne. Poznajesz faceta, patrzy w Ciebie jak w obrazek,
          >jest uosobieniem tego wszystkiego o
          >czym marzylas itd. Masz go "nie chciec" dlatego, ze jest z daleka? Zycze szczes
          >cia i sily w takiej sytuacji. Ja nie
          >umiem tego tak lekko traktowac. Pewnie naiwna jestem. Jak sie ma miekkie serce
          >to trzeba miec twardy tylek :)



          ***Powiem Ci szczerze, ze los byl dla mnie bardzo laskawy, nie wiem czemu
          czy komu to przypisac, ale faktem jest , ze sama tez bralam w tym czynny
          udzial. Nie chcialam sie zbytnio angazowac, poniewaz nie chcialam
          potem cierpiec . Chcialam byc jak najdluzej wolna, i moc zakochac sie
          w kims tak bez pamieci, na zawsze, w kims, komu moglabym bezgranicznie
          zaufac... I udalo mi sie...
          Ja wiem, ze najbardziej Ciebie boli to, ze DOROSLY mezczyzna nie potrafil
          do konca zachowac sie tak jak przystalo; no coz ludzie rozchodza sie z roznych
          powodow, ale cala sztuka polega na tym , aby tego kogos nam kiedys bliskiego
          jak najmniej zranic, ale wiadomo, nie kazdego stac na taki gest, latwiej jest
          zastosowac metode unikow, klamstewek niz spojrzec sobie w twarz, rozmowic
          sie ...no a potem , niestety, rozejsc...
          Pozdrawiam...
          • ja20034 Re: przykre to... 29.07.03, 09:07
            > ***Powiem Ci szczerze, ze los byl dla mnie bardzo laskawy, nie wiem czemu
            > czy komu to przypisac, ale faktem jest , ze sama tez bralam w tym czynny
            > udzial. Nie chcialam sie zbytnio angazowac, poniewaz nie chcialam
            > potem cierpiec . Chcialam byc jak najdluzej wolna, i moc zakochac sie
            > w kims tak bez pamieci, na zawsze, w kims, komu moglabym bezgranicznie
            > zaufac... I udalo mi sie...

            Pozazdroscic. Tylko skad wiesz, ze nagle spotykasz czlowieka ktoremu mozesz bezgranicznie zaufac? Jak sie
            najpierw zakochasz, to Ci sie duzo rzeczy wydaje (zwlaszcza ze druga strona robi wszystko zeby tak Ci sie
            wydawalo)...:)


            > Ja wiem, ze najbardziej Ciebie boli to, ze DOROSLY mezczyzna nie potrafil
            > do konca zachowac sie tak jak przystalo; no coz ludzie rozchodza sie z roznyc
            > h
            > powodow, ale cala sztuka polega na tym , aby tego kogos nam kiedys bliskiego
            > jak najmniej zranic, ale wiadomo, nie kazdego stac na taki gest, latwiej jest
            >
            > zastosowac metode unikow, klamstewek niz spojrzec sobie w twarz, rozmowic
            > sie ...no a potem , niestety, rozejsc...
            > Pozdrawiam...


            Dokladnie. To boli. Ze byl kims bliskim, komu ufalam, wierzylam, przed kim sie otworzylam. I jesli ja nie bylam mu bliska
            to po co to wszystko udawal? po co byl, spotykal sie? Bylo to "cos" co do siebie ciagnelo. Nawet jesli kazdy odbieral
            to nieco inaczej. To jest wlasnie dla mnie przerazajace ze dorosly facet nie potrafi sie zdobyc na szczerosc i
            uczciwosc. Zwlaszcza dla kogos bliskiego.
            Kiedys mialam przyjaciela. Najlepszego. W pewnym momencie zorientowalam sie, ze dla niego nasza znajomosc to
            cos wiecej. Wiedzialam ze go strace jesli mu powiem, ze dla mnie poza przyjaznia nic nie ma. Ale wiedzialam ze nie
            moge go oszukiwac, robic nadziei. Przez 6 lat nie chcial mnie widziec. Wiem ze go bolalo. Teraz znowu jestesmy
            przyjaciolmi. On ma zone, jest szczesliwy. Nie zaluje ze bylam z nim szczera. Nie potrafilambym inaczej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka