Dodaj do ulubionych

Pamiętnik Anny PuPy - zapraszam do lektury

28.09.02, 17:59
Niedawno wpadł mi w ręce pamiętnik mojej koleżanki. Wiem, że nie będzie mi
miała za złe, że tu go opublikuję, bo jej marzeniem jest być na ustach
wszystkich :) Zapraszam do czytania ;)

12 luty
Zdecydowałam się. Będę pisać pamiętnik. Sprawdziłam w Internecie, że wielu
sławnych ludzi pisało pamiętniki. Najważniejsze to dobre towarzystwo:)

14 luty
Nie wiem co mam pisać.

15 luty
Internet mam niedawno. Mój J. zdecydował, że będzie nam potrzebny. A
właściwie mnie, bo on często wyjeżdża w delegacje. Więc żebym się nie
nudziła. Kocham go za tę jego pamięć i czułość :)

20 luty
J. powiedział, że do jego biura przyjęli nową dziewczynę. Jakaś Madzia. J.
mówi, że nic nadzwyczajnego, ot taka jak wszystkie teraz: wysoka, szczupła,
zadbana dziołcha w kostiumie. Ach te podrabiane warszawianki! Jeszcze długo
będą musiały się uczyć, że prawdziwa elegancja nie polega na tym, że wskakuje
się w garsonkę.
ps. J. twierdzi, że w tej żółtej sukience w duże czerwone pająki
wyglądam bardzo oryginalnie. No właśnie. I to nazywa się nonszalancka
elegancja. Oryginalnie, zwiewnie i pięknie. Tak, jestem warszawianką (od
urodzenia). :)

3 marzec
Znalazłam w Internecie fajną grupę. Nazywa się CIP, czyli Clubb Internetowych
Poetów. Przecież ja też piszę wierszę, nareszcie będę miała gdzie je
publikować! Może ktoś mnie tu znajdzie, wylansuje i będę sławna? :)

10 marzec
dziś mój wielki dzień! wysłałam swój wiersz do cipy (tego clubbu). Czekam na
reakcje. Wiersz taki mój i o mnie:
Lubię swój śluz.
Jest go pełno
gdy patrzę na ciebie.
Włóż tu palec
To też go poczujesz
O jeeees!

14 kwietnia
ci ludzie z cipy (tego clubbu) napisali, że mój wiersz ich zaskoczył. Jest
taki oryginalny i bardzo bardzo kobiecy. Och, tak się cieszę. Nareszcie będę
miała z kim rozmawiać. J. wraca coraz później :( Biedaczek tak się
zapracowuje, żebyśmy mogli pojechać na te wyspy !
ps. muszę go w końcu zapytać o jakie wyspy chodzi, bo nie wiem co mam mówić
koleżankom w biurze

20 kwietnia
Jestem zła. Zepsuł się zlew, a J. uznał, że sama powinnam się tym zająć. No
dobra, zadzwoniłam po hydraulika. Przyszedł i tu niespodzianka. Istny
cukiereczek, te obciśnięte drelichem pośladki, te umięśnione ramiona i futro
wystające spod podkoszulka :)
przebrałam się zaraz w krótkie spodenki i weszłam do łazienki, gdzie moja
miętówka naprawiała zlew. Schyliłam się po ścierkę wystawiając tyłeczek w
jego stronę, a on... NIC! Żeby chociaż pomiział, albo zaślinił się na mój
widok :) NIC. Gdzie ci mężczyźni to ja już naprawdę nie wiem, skoro nawet
zwykły hydraulik już nie chce mnie... :)

25 kwietnia
J. chodzi po domu jakiś dziwny. Najpierw się nie odzywał, potem coś mruczał,
jakby z kimś rozmawiał, aż w końcu zabrał się za smażenie konfitur! Bardzo
mnie to zaniepokoiło, bo on nigdy nie smaży konfitur i nawet bym go zapytała,
dlaczego to robi, ale właśnie przyszedł mi do głowy nowy wiersz i pobiegłam
do komputera. Oto on:
Ślina. Pełno śliny wokół nas.
Twoja moja ślina
Morze śliny.
Orgazm
aaaaaaaaaaa!

15 maja
Byłam dziś w teatrze! To było przeżycie! Tak naprawdę nie lubię chodzić do
teatru, ale skoro bilety były za darmo, to poszłam. Na szczęście okazało się,
że koleżanka wybrała świetny spektakl. Och! To była taka piękna i wzruszająca
historia! I taka o mnie. Jakby ktoś opisał moje życie! Cieszę się, że
poszłam, no i będę miała o czym opowiedzieć w biurze i w cipie (tym clubbie).
Ps. Tytuł sztuki „Jak zostałam kurwą”

2 czerwca
J.powiedział mi dziś, że ta koleżanka Madzia jest w ciąży! Tak jej
współczuje. Ten facet, z którym się związała jest podobno żonaty i nie może z
nią być, przynajmniej na razie. Och, jak się wkurzyłam. Chyba napiszę o tym
wiersz. Mój J. naturalnie chce pomóc dziewczynie. Jest taki kochany J, tak
troszczy się o wszystkich wokół. Naturalnie teraz będzie jeszcze rzadziej
bywał w domu, ale pomóc komuś w potrzebie to ważna rzecz. I za to go
cenie ! :)

5 czerwca
mój najnowszy wiersz:
wszyscy faceci to świnie
świnie klepią nas po tyłkach
świnie cmokają nas w zadki
świnie się ślinią na nasz widok
świnie robią niechciane dzieci
a my
wierzymy im
wierzymy im
bo są tacy kochani!

Wysłałam go zaraz do cipy (tego clubbu). Ach niektórzy byli zachwyceni! że
taka jestem zaangażowana w sprawy kobiet i że to taki głęboki i
intelektualnie dojrzały utwór. Tak przyznaję – jestem feministką i nalepkę
feministki będą nosić z dumą.

20 czerwca
Zdenerwowałam się. Jakiś facet z cipy (tego clubbu) napisał, ż jestem głupią
kurwą1 Przez chwilę nie mogłam złapać tchu z wrażenia. Co za chamstwo!
Przecież ja wcale nie jestem głupia !!!

26 lipca
Dziś moje imieniny. Wyskoczył mi olbrzymi wągier na twarzy i byłam taka
wściekła, że mogłabym kąsać, ale gdy koleżanki w pracy dały mi geriavit w
prezencie, dodając, że takie wzmocnienie mi się przyda, bo wyglądam na
zmęczoną, rozczuliłam się. Są takie kochane. J. w domu też przygotował
niespodziankę. Kupił mi pozłacane garnki! Co prawda moja ostatnia próba
gotowania miała miejsce jakieś 10 lat temu i skończyła się remontem kuchni,
to i tak się cieszę. Będzie czym pochwalić się w biurze i w cipie(tym
clubbie). A J.dostanie za to dzisiaj mnie od tyłu :)
ps .J. jednak trochę mnie rozczarował - zaraz musiał iść do pracy, bo jakieś
ważne papiery czekały. Ale nic to, inteligentna kobieta zawsze sobie poradzi,
pół nocy spędziłam siedząc w koszuli (to co, że trochę podartej) przed
komputerem. Chwilę zabawiłam w cipie(tym clubbie) pod moim nowym, męskim
nickiem, a trochę w wirtualnych burdelach, było super! Wypiłam sama całe
wino! A między nogami cały czas miałam tak mokro, że można by mnie wyżymać!:)
Tylko czemu ten palec mnie teraz tak boli :(

12 sierpnia
Wyjeżdżamy. J. uważa, że należy nam się jakiś urlop i to gdzieś na wyspach
(zagranicznych!), super!:)

14 sierpnia
wyjechaliśmy. J. czyta gazety. Ja leżę.

15 sierpnia
J. czyta gazety. Ja leżę.

16 sierpnia
J. rozmawia przez komórkę. Ja leżę.

17 sierpnia
J. czyta gazety. Ja leżę.

18 sierpnia
J. rozmawia przez komórkę. Ja leżę.

19 sierpnia
J. czyta gazety. Ja leżę.

20 sierpnia
byłam dziś sama na spacerze(J. czyta gazety). Ach, ci tubylcy są tacy
seksowni. Stoją, leniwie opierając się o swe domy i czekają, na bogate
turystki. Ich tyłki są takie seksowne, że już za chwilę miałam mokro w
majtkach. Och jaka szkoda, że nie jestem bogatą turystką :(

21 sierpnia
Ja czytam gazety. J. leży.

22 sierpnia
Ja czytam gazety. J. rozmawia przez komórkę.
ps. I tak aż do 26 sierpnia

28 sierpnia
Wróciliśmy. Koleżankom w biurze opowiadam, jak było świetnie. Jest jednak coś
co mnie niepokoi – J. twierdzi, że od jakiegoś czasu nie jest w stanie się
przy mnie podniecić :( Czyżby już tylko paluszek mi pozostał? :(

5 wrzesień
napisałam wiersz o urlopie i wysłałam do cipy (tego clubbu). Oto on:
ja leżę
ty czytasz gazety
potem zmiana
ja czytam gazety
ty leżysz
gdzie tartak?

ps tartakiem, w czasach mojej młodości, nazywano jeden z żeńskich
akademików :)

7 wrzesień
Ktoś z cipy (tego clubbu) napisał, że mój wiersz jest smutny, a potem spytał
czy o mnie. Jasne, że o mnie, ale przecież on tego nie musi wiedzieć.
Przecież wszystko co piszę dotyczy tylko i wyłącznie mnie. Ale jemu
napisałam, że to o jakiejś zdzirze :) I niech tak zostanie. :)
Ten z cipy (tego clubbu) zaraz odpisał, że to dobrze, bo jego zdaniem peelica
reprezentuje klasyczny przykład nda
ps. Nie mam pojęcia, co to jest nda :(
ale i tak się podnieciłam :)

8 wrzesień
J. dziś znowu był taki dziwny. Chodził z dziwna miną po domu i coś mruczał. W
końcu stanął obok mojego komputera i powiedział : odchodzę. A ja na to z
uśmiechem: wiem. Przez chwilę (chyba z wrażenia) nie był w stanie nic
powiedzieć. Patrzył tylko na mnie i nerwowo mrugał powiekami. Wreszcie
wykrztusił: od jak dawna wiesz? I
Obserwuj wątek
    • wierka34 Re: Pamiętnik Anny PuPy - zapraszam do lektury -cd 28.09.02, 18:07


      8 wrzesień
      J. dziś znowu był taki dziwny. Chodził z dziwna miną po domu i coś mruczał. W
      końcu stanął obok mojego komputera i powiedział : odchodzę. A ja na to z
      uśmiechem: wiem. Przez chwilę (chyba z wrażenia) nie był w stanie nic
      powiedzieć. Patrzył tylko na mnie i nerwowo mrugał powiekami. Wreszcie
      wykrztusił: od jak dawna wiesz? I tu nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać – czy
      ty naprawdę sądzisz, że ożeniłeś się z idiotką? przecież od 20 minut się
      stroisz, pachnisz i wybierasz marynarki. Chyba już wszystkie powyciągałeś z
      szafy, co?
      J. popatrzył na mnie przeciągle i.... nic. Potem mruknął jakieś „i niech tak
      zostanie” i poszedł sobie. Ach ci mężczyźni, jak można tak nie doceniać
      inteligencji własnej żony?! :)

      10 września
      Kolega z cipy(tego clubbu) odpisał. Już wiem co to jest nda :) ale się
      uśmiałam :) Przesłałam mu za to całusa :) Nda to klasyczny przykład
      niedorżnięcia !

      15 wrzesień
      Trochę się martwię J. jeszcze nie wrócił. Przyszedł natomiast jakiś dziwny
      rachunek za wózek dziecinny i łóżeczko. Przecież my nie mamy dzieci!
      ps. Mielibyśmy, gdybym nie usunęła, ale przecież wtedy moja fantastyczna figura
      by przepadła :( , a w zamian miałabym sprzątanie, zmywanie, nieprzespane noce
      i podcieranie tyłka brrr

      20 wrzesień
      Dzwoniła Madzia (ta koleżanka z pracy J.). Prosiła, żebym nie robiła problemów
      z rozwodem, bo oni przecież mają dziecko. A co mnie do cholery obchodzi ich
      dziecko! A co mnie obchodzi czyjś rozwód! Jak tylko J.wróci, wszystko mu
      wygarnę. Tak dłużej być nie może. Rozumiem pomóc komuś w potrzebie, ale bez
      przesady. Niech się w końcu ta Madzia od nas odczepi. Jak pozwoliła, żeby jej
      facet zrobił bachora , to niech sobie teraz radzi, a nie wydzwania do nas!

      25 wrzesień
      Dzwonił J. i mówił coś o jakimś rozwodzie. Czy oni powariowali? Co mnie
      obchodzą jakieś rozwody. Trochę się zdenerwowałam i nawet nakrzyczałam na J.,
      że ma wracać do domu i już. Tym bardziej, że zostaliśmy zaproszeni do
      znajomych. A nie po to wychodziłam za mąż, żeby teraz wszędzie chodzić sama!

      26 wrzesień
      Ciąg złych dni trwa. Dzisiaj w cipie (tym clubbie) nie spodobał się mój wiersz.
      Prawie wszyscy go skrytykowali. Naprawdę byłam zła. Są wredni. Tak jakby już
      nie pamiętali, że pozwoliłam im umieścić mój wiersz w ich nędznej antologii!
      Przecież to oczywiste, że tylko dlatego zaproszono nas do telewizji!

      28 wrzesień
      Pokazałam dziś swoje wiersze koleżankom w biurze. Nigdy wcześniej tego nie
      robiłam, dlatego były bardzo zaskoczone, ale... podobało im się jak diabli. I
      to mi wystarczy. To jest moja mała nagroda Nobla (na dużą wciąż czekam:).

      2 października
      Czuję się dziwnie. J. nie wraca. Na cipę (ten clubb) trochę się obraziłam
      (pewnie przejdzie, ale teraz...). W pracy też jakoś dziwnie. Nie wiem czemu,
      ale czasem gdy wchodzę do któregoś z zaprzyjaźnionych biur, to śmiechy milkną,
      a koleżanki i koledzy dziwnie na mnie patrzą. Kiedyś jeden z nich zapytał mnie,
      jak tam z moją ars poeticą i kiedy przyniosę nowe wiersze, a pozostali
      zakrywali sobie usta rękami, jakby ich nagle rozbolały wszystkie zęby. Dziwne.
      Ale wiersze obiecałam, że przyniosę, skoro taki im się podobają J.
      Gdy zamykałam za sobą drzwi, usłyszałam wybuch śmiechu. Zastanowiło mnie to.
      Usiadłam (tak myśli mi się najlepiej) i pomyślałam. Ach tak! Już wiem, skąd te
      reakcje w biurze! Oni pewnie zauważyli, że ostatnio mam nienajlepszy nastrój i
      nie wiedzą, czy ich dobry humor mi odpowiada. Nie chcą mnie ranić śmiechem, gdy
      sama jestem smutna! Ach, jacy oni delikatni i wrażliwi.:)

      7 października
      Napisałam mnóstwo nowych wierszy. Jako facet! Wszystkie dedykuje sobie, że niby
      to mnie ktoś tak kocha. Ale będą mi zazdrościć! No a poza tym, nikt tak jak ja,
      nie wie, jak należy mnie kochać (chichi, jak przypomnę sobie co robiłam dziś w
      fotelu, to ufff!). Przecież wirtualny seks to nic złego !
      Ps. wysyłam moje najnowsze wiersze do cipy (tego clubbu). Chachacha oni dają
      się tak łatwo nabierać! Chwalą moje wiersze i zazdroszczą peelicy, czyli mnie!

      10 października
      Wrócił J. i powiedział, że musimy poważnie porozmawiać. On jest taki słodki,
      gdy zaczyna być poważny. Chciałam przełożyć tę rozmowę na później, bo strasznie
      chciało mi się seksu, ale on zupełnie nie reagował na moje lubieżne gesty
      (wkładanie i wyciąganie palca z ust). W końcu powiedział – musimy się rozstać.
      Zdębiałam, jak to? I wtedy on przyznał się, że ta Madzia to i owszem całkiem
      fajna jest, także w łóżku, że i owszem, to dziecko jest jego, i że od
      jakiegoś czasu wszystkie jego rzeczy są u mniej, tylko, że ja siedzę ciągle w
      necie i tego nie zauważyłam, no i najważniejsze – małżeństwo ze mną było wielką
      pomyłką. Wściekłam się, no jak to, to po co wszystkim mówiłam o nas jak o
      pomarańczowych, arbuzowych i ziemniaczanych połówkach? J. wykazał zrozumienie.
      Zaproponował, że przez jakiś czas mogę udawać, że ciągle ze mną jest.

      13 października
      Dziwne rzeczy dzieją się w cipie (tym clubbie). Od jakiegoś czasu ktoś przysyła
      wiersze o miłości i to takie piękne, że aż mi dech zapiera! A oto jeden z nich:
      kurwo
      głupia kurwo kocham cię
      brzydulo z krzywymi nogami
      zdechnę bez ciebie
      dziwko
      dziwko żyć bez ciebie nie mogę
      ropucho
      tak chciałbym cię zerżnąć
      a nie mogę...

      wróć do mnie
      kórwo z moich snów

      to taki piękny wiersz, że aż się wzruszyłam. Taka miłość się zdarza tak
      rzadko! :( Po kilku wierszach tego typu zaczęłam nawet podejrzewać, że to o
      mnie. Tyle rzeczy się zgadza! Niestety, w jednym z kolejnych, przepełnionym
      miłością wierszu, znalazła się uwaga o jej włosach. Są czarne! A więc to jednak
      nie o mnie :(
      ps. Wszyscy w cipie(tym clubbie) jesteśmy jednak w jednym zgodni - autor to
      wyjątkowo wrażliwy i utalentowany facet(wręcz geniusz! taka Szymborska przy
      nim to pestka!), ale ona... Ona to wredna suka, bo jak można odrzucać taką
      miłość?! :(

      15 października
      Wyjechałam na wieś. Jest pięknie. Las, kasztany, orzechy w zielonych łupinkach
      i wiewiórki. Jaki to piękny widok. Napisałam o tym wiersz:
      brązowe kasztany
      zielone orzechy
      ruda wiewiórka
      wysoka baszta
      chęć skoku
      księżycowa miesiączka

      19 października
      Świat cipy (tego clubbu) padł przede mną na kolana! Wszyscy są zachwyceni moim
      wierszem. No może w końcu ktoś zauważy, że mam najprawdziwszy, stukaratowy
      talent!

      21 października
      Kolejny cudowny dzień! Poszłam po zakupy do wsi. Przy sklepie siedziało trzech
      pijaczków z butelkami w rękach. Siedzieli, bo utrzymać się na swoich nogach
      dalibóg już nie daliby chyba rady. W pewnym momencie, gdy byłam już blisko,
      jeden z nich (ten o kaprawych ślepiach), spojrzał na mnie, obtarł ściekające mu
      po nieogolonej brodzie piwo rękawem i wyseplenił (brakowało mu kilka zębów) –
      "ale strasna dupa!" Och! Jak to cudownie podobać się mężczyznom! Bo choć
      jestem feministką, to przecież nie przeszkadza mi być też seksowną kobietą i
      cieszyć się z komplementów!
      ps gdy już odchodziłam, mój adorator zwalił się na ziemie. To ostatnie piwo
      musiało mu chyba tak zaszkodzić L
      Życie jest jednak piękne :)

      Ania PuPa
    • Gość: hybryda Re: Pamiętnik Anny PuPy - zapraszam do lektury IP: *.bos.east.verizon.net 29.09.02, 01:22
      takie jakies smutne....i prawdziwe
    • Gość: pillar Re: Pamiętnik Anny PuPy - zapraszam do lektury IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.09.02, 09:34
      niedawno przeczytalam taka mysl, ze gdybysmy mogli zobaczyc siebie takimi
      jakimi widza nas inni - natychmiast byśmy poumierali
      • Gość: jorgen Re: Pamiętnik Anny PuPy - zapraszam do lektury IP: *.man.polbox.pl 30.09.02, 10:20
        Czy to koniec? Ja chcę więcej!
      • Gość: jorgen Re: Pamiętnik Anny PuPy - zapraszam do lektury IP: *.man.polbox.pl 30.09.02, 10:20
        Czy to koniec? Ja chcę więcej!
    • pajdeczka Re: Pamiętnik Anny PuPy - zapraszam do lektury 30.09.02, 10:27
      Nie wiem, co Autorka tego wątku chciała nam powiedzieć zadając sobie trud
      przepisania fragmentu dziennika swojej przyjaciółki. Jeżeli to, że z
      przyjaciółką jest coś nie tak, to oznacza, że albo już nie jest jej
      przyjaciółką i się na niej mści, albo jest taka samoa (kto z kim przestaje
      takim się staje), albo to podpucha.
      • agick oj.... 30.09.02, 10:46
        oj...
        no więc tak - do bólu przypomina pamiętniki adriana mol'a... ale tylko formą...
        adrian miał problemy z kojażeniem faktów, autorka też..

        moim zdaniem to niczyj pamiętnik tylko twór, który powstał na potrzeby kogoś,
        kto ma nie najlepszą opinię na tym forum...
        gratuluję lotności umysłu...
        proszę pogmerać paluszkiem jeszcze chwilkę i może coś lepszego przyjdzie do
        główki.

        viva totalna plaża umysłowa...!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka