olga115
19.11.05, 23:03
moj partner wlasnie dzis pojechal na impreze do banku z ktorym wspolpracuje
jego firma , wrocil o 6 rano bo mial duzo zaleglych papierow wiec spedzil noc
w biurze mnie zostawil z 2 moich dzieci z mojego poprzedniego zwiazku i z
naszym malym,ktory ma piec miesiecy.Zabral ze sobo dwie pracownice i mial
wrocic jutro ale w drzwiach oswiadczyl mi ze wroci w poniedzialek w nocy bo
musi zajechac do Warszawy.Nie bylabym taka wsciekla gdyby nie fakt ,ze wcale
nie pomaga mi przy malym.Kiedys jezdzilismy razem na rozne szkolenia teraz
okazuje sie ze nie jestem mu potrzebna.Bylam tak wsciekla ,ze zadzwonilam do
niego i powiedzialam ze zalatwilam opieke do dzieci wiec moze po mnie
wrocic.Powiedzial,ze nie moze bo jest juz 100 kilometrow od domu.Dalam mu
ultimatum ,ze jesli nie przyjedzie jutro to moze sie wynosic.Zawsze tak mowie
i potem nic z tego nie wiem co mam robic.Jestem zalamana siedzeniem w domu
nie mam tu znajomych wiec ciagle jestem sama.Ratunku!!!!!!!!!