Dodaj do ulubionych

martwię się :(

29.11.05, 21:26
Witam wszystkich,
zdarzyła mi się dziś przykra historia, o której nie mogę przestać myśleć.
Jechałam samochodem w mieście, w momencie kiedy dojeżdżałam do skrzyżowania
ze światłami (miałam światło zielone) nagle najezdnię wbiegła Pani (która
miała światło czerwone) spiesząc się do tramwaju i niestety nie udało mi się
wystarczająco ominąć, bo Pani wbiegła nagle. Oczywiście zatrzymałam się, ale
stało się coś czego się nie spodziewałam, Pani po prostu wstała i pobiegła
dalej do tramwaju, nie dając mi możliwości sprawdzenia czy nic się nie stało.
Stanęłam jak wryta. NIe wiedziałam co robić, zadzwoniłam na Policję i
opowiedziałam o zdarzeniu. Najgorsze jest to, że nie mogę się dowiedzieć, czy
nic się nie stało :((( Jednocześnie jestem bardzo zła, że Pani wbiegając na
jezdnię na czerwonym świetle nie pomyślała co może się zdarzyć. Ehhh :(((
Obserwuj wątek
    • dr.verte Re: martwię się :( 29.11.05, 22:53
      Trzeba bylo zatrzymać babsko siłą.Mogła ci zagiąć zderzak,jak ci coś zarysowała
      czy cokolwiek to powinna to płacić!Mnie też kiedyś taka franca wyskoczyła zza
      autobusu i to z psem na smyczy.Pies dostał centralnie a baba lekko,jej wina
      w pełni ale mnie zmiękczył ten pies to mówie jej że do weterynarza trzeba
      natychmiast i że ją zawiozę,niech wsiada natychmiast a ta ciągle że nie i nie
      i nie i nie trzeba to jej zmusić nie mogłem i wzięła psa na ręce i pokuśtykała
      w siną dal.Idiotka.
      • polla4 Re: martwię się :( 30.11.05, 00:14
        teraz juz nic nie zrobisz, więc nie martw się, przecież nic złego nie zrobiłaś -
        jechałaś przwidłowo. A z panią pewnie wszystko dobrze (skoro jeszcze pobiegła do
        tramwaju)
      • f_emmefatale Re: martwię się :( 30.11.05, 00:15
        Ona potracila kobiete<czyt.czlowiek>,a ty myslisz o zderzaku?!
        Rozumiem-ludzka glupota i bezmyslnosc,ale w takiej sytuacji nietaktem sa takie
        slowa.
        Wspolczuje Wam,ze musialyscie przezyc cos takiego i mam nadzieje,ze to sie nie
        powtorzy.
        Pozdrawiam!
        • nglka Re: martwię się :( 30.11.05, 04:08
          A ja kilka dni temu kazałam się chłopu zatrzymać, bo widziałam jak człek upada..
          prosto na tory tramwajowe..
          Zatrzymałam ruch na całym lewym pasie, leciałam jak głupia - młode dziewczę,
          pomogłam wstać, nie dała się zaciągnąć do auta - chciałam ją zawlec do szpitala
          albo do domu a ona na słowo szpital powiększyła oczy do wielkości pięciozłotówek
          i wpadła w panikę. Nie było już szans.
          Tak sobie myślę, że niektórzy ludzie to na prawdę idioci... Pomijam, że panna
          zachowywała się jak ostro naćpana (nie było czuć alkoholu), stwierdziła, że
          zasłabła (tylko co do cholery robiła na torach tramwajowych?!) - ale co ja mam
          myśleć? Szła od drzewa do drzewa, dwa razy się jeszcze cofałam ale chyba
          bardziej się mnie bała niż tramwaju, który jechał...

          Paranoja, mam szczerą nadzieję, że zgarneli ją "niebiescy" stojący za rogiem.
          Czemu nadzieję? Bo przynajmniej szybciej trafi pod czyjąś opiekę.
          A ja do tej pory się zastanawiam, czy trza ją było za kurtkę i do szpitala czy w
          cholerę zostawić jak to zrobiłam wrrrrr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka