napaloma_blanka
05.01.06, 23:38
Nie zamierzam się wcale chwalić, ale miewam takie dziwaczne okresy w życiu,
że nagle przyciągam facetów. Jak magnez. Potem kilka tygodni, miesięcy ciszy
i znów atak płci przeciwnej. Nie wiem do końca czym to jest spowodowane -
jakies feromony, czy co?
No, w każdym razie, nie wszyscy adoratorzy mi odpowiadają, albo też w pewnym
momencie zaczynają mi działać na nerwy i dochodzę do wniosku, że trzeba ich
spławić. Kilka razy użyłam do tego bardzo prostego chwytu, oświadczałam im,
ze jestem w ciąży (oczywiście nie z nimi - z resztą miałam w życiu tylko
jednego partnera seksualnego). Skutkowało bezbłędnie - panowie znikali i
słuch po nich ginął. Ale nie tym razem... Ostatni kochaś powiedział: "Nie
przejmuj się, moja siostra miała 3 aborcje, przecież jeszcze jest wcześnie."
Rozwałka... 3 ABORCJE??? Zastanawiam się, czy kłamał, ale chyba nie. Znam tą
pannę i prawdę mówiąc, mimo, że nie jestem jakąś tam waleczną prolaficzką, to
jednak zaczęłam już patrzeć na nią jak na... morderczynię po prostu.
Rozumiem, - młodej, głupiej, zdarzyło się raz, wpadła - zrozumiała, że to nie
zabawa. Ale 3 razy!!!??? Dodam, ze dziewczyna ma wykształcenie wyższe -
inteligentna. Po prostu mnie to aż zbulwersowało!