mispuchatek1
07.01.06, 21:16
Drogie panie
Mam juz mojej zony dosc. Jeszcze nigdy nie bylo tak zle.
Kilka slow o nas.
Jestesmy 10 lat po slubie. Mamy dwojke dzieci (4 i 2). Ja pracuje a zona
powinna zajmowac sie domem. Pisze powinna bo nie bardzo widac by to robila.
Ja wychodze z domu codziennie ok 6 rano jade do pracy ok 1.5 godziny - to byl
jej pomysl by sie przeprowadzic tak daleko - i staram sie na 6-6:30 byc w domu.
Ona wybiera dzieci na 8-9 do przedszkola i odbiera je ok 5-6. Czyli ma 6-8
godzin bez dzieci dla domu i siebie.
Zyjemy na dosc wysokim standardzie materialnym - 2 nowe (2005) duze samochody,
nowy dom wyposarzony we wsystkie wygody - a jej ciagle zle. Ciagle nazeka ze
zmeczona a ja jej nic nie pomagam. Chociaz ja to zupelnie inaczej widze, bo
oprocz pracy, zajmuje sie rachunkami, inwestycjami - ogolnie staraniem sie by
zawsze na wszytko starczalo. Oprocz tego czesto robie pranie, sprzatam w
kuchni i lazienkach, odkurzam itp - nie jest to codziennie ale przynajmniej
kilka razy w tygodniu poswiecam 1-2 godziny na te domowe zajecia.
Czy waszym zdaniem w naszym przypadku za duzo oczekuje od niej - tzn
posprzatanego domu, obiadu i nie bycia wiecznie nie zadowolona. Czasmi mam
wrazenie ze co bym nie zrobil to i tak bedzie w jej oczach zle.
Kilka kwiatkow z naszego zycia:
Przeprowadzilismy sie do tymczasowego domu 4 miesiace temu, bedziemy tu
jeszcze min 8-9 miesiecy dopuki nasz nowy dom nie bedzie gotowy a ciagle nie
zrobione sa:
- rozpakowanie jej rzeczy - pudla zawalaja kawal sypialni
- rozpakowanie rzeczy dzieci - pudla zmiescily sie w szafach
- w garazu stosy nie posortowanych rzeczy - co trzeba wyrzucic - co zostawic
- jak jej czasami mowie ze po pracy potrzebuje sie odprezyc to traktowane jest
to jako wymowka by nic nie robic
- co najmniej 4 dni w tygodniu wchodze po pracy do bajzlu. Bajzel nie tyle mi
dokucza co oczekiwanie ze ja sie tym bajzlem zajme.
itd
Co wy na to. Pytajcie - odpowiem. Potrzebuje opini trzecich osob.
Mis