Dodaj do ulubionych

Harująca żona

02.02.06, 12:16
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3143119.html
a dlaczego pan poseł nie odciąży obarczonej pięciorgiem dzieci żony i nie
zatrudni (nie na czarno) gosposi, przynajmniej ktoś miałby pracę? Tylko
jakieś głupoty wymyśla. Ciekawe, czy za seks też płaci czy ma w pakiecie
usługowym?
Obserwuj wątek
    • harriet_makepeace Re: Harująca żona 02.02.06, 12:20
      pan poseł jest lobbystą, bo ma powyżej 4 dzieci ;-)))))
      • six_a Re: Harująca żona 02.02.06, 12:23
        to też :) ale żeby się chwalić tym, że żona jest zaharowanym garkotłukiem z
        kupą dzieci, to ja nie kumam.
    • bitch.with.a.brain Re: Harująca żona 02.02.06, 12:23
      nikt tej pani nie każe harować.Może iść do pracy i zatrudnić gosposie
      • six_a Re: Harująca żona 02.02.06, 12:27
        jak ktoś się decyduje na pięcioro dzieci, to nie sądzę, by planował powrót do
        pracy.
        • bitch.with.a.brain Re: Harująca żona 02.02.06, 12:28
          ale tak czy inaczej to jest decyzja i dlaczego państwo mialoby do tego doplacac
          • six_a Re: Harująca żona 02.02.06, 12:37
            jak nie będzie dopłacać, to niedługo nie będzie komu na Twoją emeryturę
            zarobić :)
            oczywiście becikowe i inne zapomogi na dzień dobry (hurra mamy nowego
            obywatela) są kretyństwem. Pomoc powinna zaczynać się na etapie instytucji -
            żłobków, przedszkoli i szkół - wtedy tak naprawdę są największe koszty związane
            z posiadaniem dzieci.
            • bitch.with.a.brain Re: Harująca żona 02.02.06, 12:40
              ja bym sobie na swoją emeryture sama odlozyla gdyby panstwo nei zabieralo mi
              podatkow na takie glupie pomysly jak becikowe.
              • six_a Re: Harująca żona 02.02.06, 12:49
                głupie czy nie, jak przychodzi co do czego, każdy rękę wyciąga. :))) Jakbyś
                miała jutro urodzić dziecko, odmówiłabyś przyjęcia becikowego?
                • bitch.with.a.brain Re: Harująca żona 02.02.06, 12:55
                  nie odmowilabym,bo to takze z moich podatkow.ale nawet gdybym miala urodzic
                  dziecko opowiadalabym sie przeciwko takim rozwiazaniom.
                • harriet_makepeace Re: Harująca żona 02.02.06, 13:05
                  rozważałam tę kwestię i myślę, że wolałabym, aby te pieniądze przekazano
                  szpitalowi w którym miałabym rodzić.
      • kociamama Re: Harująca żona 02.02.06, 12:53
        bitch.with.a.brain napisała:

        > nikt tej pani nie każe harować.Może iść do pracy i zatrudnić gosposie


        A dlaczego zatrudniac kogos obcego, skoro zona chce pracowac w ten sposob?
        Dlaczego zona ma byc postawiona w mniej korzystnej sytuacji niz obca osoba pod
        wzglkedem zatrudnienia? Wychowywanie dzieci nie jest jedynie kaprysem ale
        polityka promowana przez prorodzinne panstwo, zatem jest dla mnie oczywiste, ze
        kobiety pracujace w domu powinny byc za to w jakis sposob wynagradzane,
        przynajmniej renta/emerytra i pakietem swiadczen spol.

        PZdr,
        Kociamama.
        • bitch.with.a.brain Re: Harująca żona 02.02.06, 12:56
          czyli jak ja zrobie sniadanie to panstwo powinno mi za to zapewnić skladki?
          • snegnat Re: Harująca żona 02.02.06, 12:58
            Jasne, że tak. W końcu to praca w domu. Gdy mi rodzice śmieci wynosić kazali to
            też państwo powinno mi za to płacić. Chociażby 1zł od każdego worka... Teraz
            było by sporo kasy z tego gdyby jeszcze dodać karne odsetki ;-P
          • kociamama Re: Harująca żona 02.02.06, 12:59
            bitch.with.a.brain napisała:

            > czyli jak ja zrobie sniadanie to panstwo powinno mi za to zapewnić skladki?

            NIe. ale jesli masz zamiar gotowac, sprzatac i wychowywac dzieci na pelny etat,
            to tak.

            PZdr,
            Kociamama.
        • khaki3 Re: Harująca żona 02.02.06, 13:01
          Ja tak patrze i widze,ze my choleryczne optymistki jestesmy.Swiadczenia
          spoleczne za to,ze siedzimy w domu i odwalamy ciezka robote wychowujac dzieci?
          Ja np. chce,zeby panstwo zrobilo cos na poziomie przedszkoli,szkol.Wyprawka dla
          dziecka do przedszkola plus oplaty miesieczne za przedszkole plus ubranka bo
          przeciez dziecko nie posag w miescu stac nie bedzie i zawsze cos
          porwie.Przeciez na to idzie gruuuba kasa.A takie becikowe co?Kupia rodzice
          nosiedlka,albo fotelik samochodowy,moze ubranka bo wiecej wyjdzie.Ale co
          pozniej?Za co zyc?Nie kazdej z nas maz zarabia 5000zl zebysmy mogly kupowac dla
          dzieci codziennie nowe ubranka czy codziennie wydawac chocby 100zl.Bi taka
          prawda,ze kiedy dzyecko idzie do przedszkola to i zasoby pieniezne na miesiac
          coraz mniejsze.Przedszkolanki planuja wycinanki( musisz kupic klej dla
          dziecka,nozyczki,kolorowy papier ale juz nie taki jaki Ty mialas tylko jakis
          lepszy,fajniejszy.a dziecku odmowisz kiedy tak ladnie prosi?)

          Ale jak juz pisalam optymistka jestem okropna.I po porodzie dostane 1000zl i co
          mi z tego?Niby duzo ale tak naprawde to prawie nic.
    • ticoqp Re: Harująca żona 02.02.06, 13:08
      Ciekawe, czy za seks też płaci czy ma w pakiecie
      > usługowym? - to ma w kosztach reprezentacyjny patrz wizyty w agencjach:)
      • six_a Re: Harująca żona 02.02.06, 13:51
        pakiet reprezentacyjny to mu chyba sejm funduje. ja się pytam co ma w domu w
        pakiecie za pensję, którą oddaje. :)
        • ticoqp Re: Harująca żona 02.02.06, 13:54
          brak kurzu i loda na deser :)
          • six_a Re: Harująca żona 02.02.06, 13:59
            to i tak dobrze, że nie na odwrót :)
            myślisz, że jego też odkurzyć musi? no, pikny nie jest, ale to inna sprawa.
            • ticoqp Re: Harująca żona 02.02.06, 14:09
              moze tylko pajeczyne miotła zdejmie i tyle:)
              • six_a Re: Harująca żona 02.02.06, 19:39
                pronto by się nadało :)
    • thistle Re: Harująca żona 02.02.06, 13:14
      1) pomysł p.Środy wydaje się mieć rece i nogi :
      jedno zostaje w domu (kobieta/mężczyzna) , to drugie opłaca świadczenia
      ubezp.emerytalne. Obowiazkowo. (podobno w Niemczech coś takiego działa,moze
      ktoś się wypowie jak to w praktyce wyglada?)
      2) co z parami,które pracują i dziela się (pi razy oko) równo obowiązkami
      domowymi, mają np. troje dzieci? Radzą sobie, więc im pomoc zbędna?

      Właściwie to wypowiedź o tym, jak ciezka jest praca kobiety w domu to coś
      pozytywnego(jak na PiS) szkoda, że dalej tylko wodolejstwo.
      Tyle rozwiązańna całym świecie wypróbowano, a oni ciągle na drodze do odkrycia
      Ameryki:(

      • harriet_makepeace Re: Harująca żona 02.02.06, 13:28
        no właśnie zastanawiam się cały czas między innymi nad tą kwestią...
        no bo w końcu można myć okna raz na tydzień i raz na 3 miesiące. zależy jakie
        kto ma potrzeby, a na obiad np. podać krem z pomidorów (własnoręcznie
        przetartych), na drugie suflet i sałatkę cesarską albo po prostu podgrzać
        zamrożoną pizzę. Kto by to niby miał wyceniać?
        • bitch.with.a.brain Re: Harująca żona 02.02.06, 13:30
          i dlaczego ktoś miałby doplacać do tego,że sobie inny lubi okna myc czesto
          • harriet_makepeace Re: Harująca żona 02.02.06, 13:34
            no ja osobiście uważam, że każdy powinien przyjąć odpowiedzialność za swoją
            przyszłość i samemu planować swoje wydatki. A kwestia zabezpieczenia kobiety-
            gospodyni domowej powinna wydaje mnie się być raczej kwestią umowy pomiędzy
            małżonkami.
            • bitch.with.a.brain Re: Harująca żona 02.02.06, 13:35
              Właśnie.Przeciez nie ma przymusu,żeby być gospodynia.Mozna np umowic sieże każde
              rodzicow pracuje na pol etatu,a przez reszte zajmuje się dziećmi.
              • six_a Re: Harująca żona 02.02.06, 13:47
                ale zdaje się, że w tym kraju nie wystarczy się umówić i będzie pięknie. rynek
                pracy też ma swoje prawa, może się okazać, że żadne tam półetaty pracodawcy nie
                interesują, a kobiety np. nie będą chcieli nigdzie przyjąć, bo ma dwoje dzieci
                i jest spora szansa, że zamiast pracować, bez przerwy na zwolnieniach będzie
                siedzieć. nie mówiąc już o tym, że z pracy na pół etatu rodzinę trudno utrzymać.
      • horpyna4 Re: Harująca żona 02.02.06, 14:59
        Dlatego jedynym słusznym rozwiązaniem byłyby ulgi podatkowe. Po prostu od
        podstawy opodatkowania należałoby odliczać pewną kwotę przemnożoną przez ilość
        łebków w rodzinie. I oczywiście byłoby wspólne opodatkowywanie nie tylko
        małżeństwa, ale i całej rodziny (na przykład dorastające dziecko zaczyna
        zarabiać, to ten zarobek dolicza się do dochodów rodziny). To rzeczywiście
        byłaby skuteczniejsza polityka prorodzinna, niż jednorazowa zapomoga.
    • hymen Chciałbym wiedzieć, jaka korzyść będzie z tego? 02.02.06, 14:32
      Żona w domu ciężko haruje, bierze kasy tyle ile potrzebuje i wydaje zgodnie z
      potrzebami i ewentualnymi uzgodnieniami. Po zatrudnieniu jej będę musiał około
      30-40% haraczu oddać państwu. Zmniejszy to nasze wspólne dochody o całkiem
      sporą kwotę pieniędzy, których i tak brakuje. Gdzie tu korzyść z tego
      lewackiego pomysłu?
      • thistle Re: Chciałbym wiedzieć, jaka korzyść będzie z teg 02.02.06, 14:48
        Dla Ciebie - żadna. Gdybyś opłacał jej składki emerytalne, korzysci odniosłaby
        ona, w przypadku np.rozpadu związku (odpukać) lub twojej śmierci
        (tfu,tfu),mając zapewnioną normalną emeryturę zamiast 500 zł renty socjalnej.
        Budżetu bieżącego wam żaden z tych pomysłów nie podreperuje ,to fakt.
        • hymen Re: Chciałbym wiedzieć, jaka korzyść będzie z teg 02.02.06, 15:05
          thistle napisała:

          > Dla Ciebie - żadna. Gdybyś opłacał jej składki emerytalne, korzysci
          odniosłaby
          > ona, w przypadku np.rozpadu związku (odpukać) lub twojej śmierci
          > (tfu,tfu),mając zapewnioną normalną emeryturę zamiast 500 zł renty socjalnej.
          > Budżetu bieżącego wam żaden z tych pomysłów nie podreperuje ,to fakt.

          Guzik prawda. To tylko mydlenie oczu. Nie dla mnie, tylko dla nas, to po
          pierwsze. Gdy mnie na to nie stać, żona zrejestrowana jest na bezrobotnym i
          będzie miała tę emeryturę, co prawda najniższą ale składki z tego tytułu nic
          nie zmienią. Gdy tfu, tfu, tfu, należy jej się renta rodzinna. Rozwód nic nie
          zmieni w jej sytuacji, sama będzie i tak musiała się postarać o zabezpieczenie
          swojej przyszłości. Gdy mnie na to stać, wykupuję jej np polisę w III filarze,
          bądź odkładam na jej konto określoną kwotę, mniejszą niż wynikało by to z
          opłacenia podatku i ZUSu a korzyść w każdym przypadku mam większą. Ja wybrałem
          obie ostatnie możliwości. Niech się nie wtrącają, socjaliści pieprzeni.
          • thistle Re: Chciałbym wiedzieć, jaka korzyść będzie z teg 02.02.06, 16:33
            generalnie chodziłomi o prawne uregulowanie tego,co sam zadeklarowałeś - weż
            pod uwagę,ze nie wszyscy mężowie/zony majątakie podejscie (stąd wynalazek
            intercyzy), a że to "lewackie" podejscie,to racja, prymat kontroli panstwa nad
            sprawami prywatnymi. Co w sytuacji polskiego systemu ubezpieczeń faktycznie
            efekt moze dać karykaturalny. W przypadku prywatyzacji tych usług było by to
            bardziej rozsądne.
            A propos- w przypadku rozwodu zona niezarobkująca przez np.20 lat mogła by
            liczycna emeryture jak za lata przepracowane,to dość fair,moim zdaniem.
            • hymen Re: Chciałbym wiedzieć, jaka korzyść będzie z teg 02.02.06, 20:00
              Prawne uregulowanie sposobu postępowania ludzi i zadekretowanie, że każdy ma
              tak a nie inaczej nie jest najlepszym rozwiązaniem. To, że ja wybrałem taką
              opcję nie oznacza, że to jest najlepsze wyjście. Państwo nie może myśleć za
              swoich obywateli. To co proponuje pan poseł to chyba największy nonsens całej
              epoki. W chwili obecnej państwo gwarantuje emeryturę dla osób, które z różnych
              przyczyn nie mogą podjąć pracy, w tym rozwodu. Siłą rzeczy będą najniższe
              stawki. Poza tym, nie widzę sprzeczności w naszym podejściu do problemu.

              Pozdr
    • adawozniak1 Re: Harująca żona 02.02.06, 18:02
      Nie kazda kobieta chce aby jej dzieci byly wychowywane (czy pilnowane) ,przez
      obca kobiete. Stac mnie na zatrudnienie niani ale nigdy tego nie zrobie.A milo
      by bylo gdyby praca kobiety w domu byla doceniana.
      • six_a Re: Harująca żona 02.02.06, 19:38
        ja nie mówię o zatrudnieniu niani, w końcu nie po to się ma 5 dzieci, żeby iść
        do roboty i oddać dzieci pod opiekę, przy czym pewnie przy takiej ilości
        dzieciaków cała pensja musiałaby pójść na opiekunkę.
        mówię o tym, żeby pan poseł zatrudnił gosposię, a żonie pozwolił się zajmować
        wychowaniem dzieci i nie chwalił się tym, że jego żona jest zaharowana.
        Przecież nie będzie mniej zaharowana od tego, że jej za to zapłaci.
        pracę w domu powininen moim zdaniem doceniać mąż/partner i aktywnie brać w niej
        udział, a nie dawać jakieś pieniądze za posprzątanie i opranie, to jest jakiś
        obciach, żeby facet nie umiał niczego w domu zrobić i zwalał wszystko na żonę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka