Dodaj do ulubionych

Jak radzicie sobie z przeszłością???

09.02.06, 11:28
Jak radzicie sobie z zazdrością o przeszłość partnera?? Czy spotyka was coś
takiego? Ja zawsze sądziłam, że taka zazdrość to uczucie które dotyczy osob o
niskiej samoocenie, z problemami.... no i niestety życie udowodniło, że może
to spotkać każdego. Nie chodzi mi o problem, kiedy ta "przeszłość" cały czas
coś działa (nie wiem jak to- ujać np: była parnterka dreczy, meczy, dzwoni,
albo nie daje za wygrana), ale o zazdrośc o czas , o przeszłość, o wspolne
plany załozenia rodziny (mimo ze nic z nich nie wyszło), o wspolne
wspomnienia. Na szczescie nie ma to u mnie jeszcze nasilenia obsesji ( Bogu
dzieki) ale sprawia....ze nie jestem do konca szcześliwa. Zawsze porownuje,
niby ciesze sie ze juz pol roku jestesmy razem, ale....oni byli 8 lat, drobne
porownania, sama sobie robie krzywde...Jak sobie z tym poradzić????
Obserwuj wątek
    • cippolinka Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 11:32
      Utrudniamy zycie wszystkim jego eks.
    • qw994 Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 11:33
      Za 7 i pół roku ci minie! :) Wtedy ty będziesz z nim już 8 lat :)

      Po co rozmawiacie o swoich byłych, bo rozumiem, że stąd wiesz o tej dziewczynie?
    • 262626kj Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 12:52
      Ja wyszłam za mąz za chłopaka ,który chodził z dziewczyną 7lat.Miał byc
      ślub.Ciągle bylam przez wszystkich porównywana z nią .Dziś za to cierpię bo nmie
      mam pewności 100% że On o niej nie myśli bo był strasznie w niej zakochany.
      • czarna.czajka Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 14:20
        U mnie w gre weszla zdrada, ale wiem ze on by jej wybaczył, z przyzwyczjenia,
        gdyby sie we mnie nie zakochał... to ale mnie dobija;]
        • arletta.wagner Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 15:03
          szlak mnie trafia na samą myśl ze miał sie z nią ozenić,ze byli narzeczonymi,ze
          np.nakładał jej hennę na rzęsy ( to dopiero chore).fakt jest faktem ze zostawił
          ją dla mnie,że diametralnie sie róznimy-wyglądem,pochodzeniem,wykształceniem
          itd. na duzy plus dla mnie ale nie umiem o tym niemysleć.kazde zakupy w TYM
          hipermarkecie to dla mnie stres,nie lubię dziewczyn noszących TO imię,wściekłam
          sie kiedy przysłała mojemu mezowi smsa z informacją ze urodziła córkę i opisem
          swojego porodu ( dwa tygodnie pózniej ja urodziłam córcię przez cc). mój mąz
          twierdzi ze to nieuzasadniona obsesja ale...
          • 262626kj Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 15:08
            NIE WIEM POCO ONA MU WYSYŁA TE SMS A BY JA OPIERD.JA NATOMIAST NIE CIERPIĘ
            IMIENIA MALGOSIA.
            • arletta.wagner Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 15:11
              jak to po co? zeby załował.tylko nie wiem czego;))))))) ,,moja" ma na imię Ania.
              • nikosik Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 19:05
                Moja Agatka i nie mam nic do niej,wspaniała i MĄDRA kobieta, bez fochów:)) ale
                do Aki tak. Głupia i stara!!
            • madziunska Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 15:12
              Z przeszlością mojego chlopaka radzę sobie tylko za pomocą pozytywnego myslenia
              niestety ;((
              • madziunska Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 15:14
                nie wiem czemu tutaj weszlam, myśli o niej/o nich powodują wielki smutek :(((
                • arletta.wagner Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 15:15
                  a u mnie irytację i zazdrość
                  • 262626kj Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 15:37
                    U MNIE ZAŚ NISKIE POCZUCIE WARTOŚCI.i TEŻ NIE DAJESOBIE RADY .Z SWOIM PÓBOWAŁAM
                    ROZMAWIAĆ ALE ON ZARAZ KOŃCZY TEMAT I MOWI ZAWSZE PRZECIEŻ TO TAK DAWNO
                    BYŁO.TYLKO DLACZEGO NIEKTÓRE SYTUACJE PROWADZĄ DO TEGO .MOJA teściowa to nawet
                    jej zdjećie zostawiła w rzeczach mojego męża w jego pokoju kawalerskim.i TAK BY
                    LEZAŁO GDYBYM GO NIE ZABRAŁA .POZATYM MOJ MĄZ TO MIAŁ PRZED NASZYM ŚLUBEM W
                    POKOJU CAŁY STOS JEJ ZDJĘĆ LISTÓW.DŁUGO LEŻAŁY .NIECH MI NIKT NIE MÓWI ZE TO NIE
                    BOLI DO DZISIAJ .
              • czarna.czajka Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 16:00
                Mi pozytywne myslenie tez troche pomaga, ale ogolnie musze znalezc cos
                skuteczniejszego. Niestety u mnie tez sa listy, zdjecia i inne duperele, ale
                przeciez nie karze mu zniszczyc wszystkich zdjec z nia......bo to 8 lat jego
                zycia, studniowka, niezapomianane wakacje, uroczystosci. Mylslam ze tylko mi to
                tak przeszkadza...jednak marna to pociecha ze tyle osob ma problem na wlasne
                zyczenie:(
            • marika113 Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 15:38
              dlaczego niecirpisz imienia malgosia
              • 262626kj Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 15:43
                TAK MIAŁA NA IMIĘ NIEDOSZŁA ŻONA MOJEGO MĘŻĄ
            • achmielka Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 10.02.06, 01:34
              rany ja też !!!
              niecierpie niemoge znieść i jak wydzwania do niego z nowymi rewelackjmi o swoim
              zyciu dokonaniach sukcesach(a mi tak szaro że az obrzydliwie się robi)
              i jak jeszcze do jego siostry androny o nim słodziuchne plecie(dobre kolezansie)
              i w ogóle to tak głupia krowa z niej a mysle wciaz o tym czy on jej nie
              wolałby,,..czy coś
          • qw994 Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 15:42
            mój mąz
            > twierdzi ze to nieuzasadniona obsesja ale...

            Zgadzam się z mężem w całej rozciągłości.
    • mmagda6 fajne babki maja wasi faceci... 09.02.06, 16:05
      o was wszystkich, drogie panie mysle!
      A moze ci faceci sa marni i powinnyscie ich pozamieniac na lepsze modele,
      zamiast gryzc byłe.
      • 262626kj Re: fajne babki maja wasi faceci... 09.02.06, 16:17
        BYĆ MOŻE.NIE RAZ TO MYŚLE ZEBYM ZASZALA Z KIMŚ .ON BY NIE WIEDZIAŁ A JA MYSŁALAM
        BYM SOBIE W DUCHU A MASZ I ZE MAM TAJEMNICE .CZY BYM SIE DOWARTOSCIOWAŁA Z
        JAKIMŚ PRZYSTOJNIACZKIEM CZEGO NIE .
        • mmagda6 Re: fajne babki maja wasi faceci... 09.02.06, 17:24
          262626kj napisała:

          > BYĆ MOŻE.NIE RAZ TO MYŚLE ZEBYM ZASZALA Z KIMŚ .ON BY NIE WIEDZIAŁ A JA
          MYSŁALA
          > M
          > BYM SOBIE W DUCHU A MASZ I ZE MAM TAJEMNICE .CZY BYM SIE DOWARTOSCIOWAŁA Z
          > JAKIMŚ PRZYSTOJNIACZKIEM CZEGO NIE .

          to interesujace..
          Nie martw sie o poprzedniczki. One pewnie Ci dziekuja, ze go wzielas :))
    • nikosik Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 19:02
      nie mam czegos takiego. Ale nie pozwole aby jakas Niedojrzała robiła znim co
      chciała, robiła fochy itp Oczerniała go w oczach ludiz, ze to on ja skryzwdził,
      nazywała go niedojrzałym To jak obelga, poza tym bardzo umnijesyzła jego Ja w
      opinii innych. A sama taka wyrachowana ze zgroza. Stare to a głupie tak to
      trzeba nazwac. Na wsyztsko ma wytłumaczenie. Szukała bo była w rozpaczy. jakby
      tak było rozmowa z pania X byłaby dłuzsza emocjonalan, a nie opierała sie tylko
      do POINFORMOWANIA ja ze jets halo. A zatem ze ma sie od niego odczepic, bo
      teraz ona jets ta dla Niego.
      • arletta.wagner Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 10.02.06, 08:47
        eks mojego meża przeklina mnie pewnie do dzisiaj;))) oczywiście,on jest
        podły,ja go omotałam,uwiodłam itd.a on ją skrzywdził itd.
    • 1zeus1 Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 19:39
      Ja bym cie rzucil na jego miejscu.
    • aczemubynie Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 21:07
      Miałam podobny problem na poczatku sie martwiłam( to też był długoletni związek
      bardzo burzliwy a to uzaleznia. Negatywne emocje wbrew pozorom uzależniają
      bardziej niz pozytywne)Jednak wytłumaczyłam sobie że jednak skoro sie rozstali
      to znaczy że był powazny powód,jestes z nim od pól roku,pogadaj z nim powiedz
      że Cie to meczy i że nie czujesz sie pewna jego uczuc.Komunikacja to podstawa w
      każdym zwiazku. Z drugiej strony on nie może brac odpowiedzialności za jej
      fanaberie i przypływ uczuc nagły, z drugiej strony on wciąż pozwala sobą
      manipulować,rozmowa rozmowa i jeszcze raz rozmowa, a swoja drogą pamietaj że im
      bardziej ona nie daje mu spokoju paradoksalnie to Ty masz wieksze szanse,facet
      nie lubi gdy kobieta mu sie narzuca lekki dystans musi być w koncu faceci to
      zdobywcy a nie na odwrót,badz sobą i nie wchodz w to zbyt głeboko miej swoje
      życie i swoje pasje popatrz na to z dystansu,wiem że to trudne ale skuteczne,za
      nic na świecie nie zyj wyłacznie jego zyciem,miej swoje własne.Co ma być to i
      tak bedzie.Nie pozwól na to żeby Cie wciagali w swoje gierki.Bedzie dobrze
      • czarna.czajka Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 11:25
        Dziekuję, za Twoja odpowiedz, sama nie wiesz, ale pomogłas własnie obcej
        osobie;] Moze chodzi o dobor wlasciwych słow, moze o cos innego, ale dziekuje,
        bo wlasnie to do mnie przemówilo.

        Pozdrawiam Aczemubynie
        • aczemubynie Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 12:06
          zawsze do usług,mnie jest miło że mogłam Ci pomóc,u mnie to podziałało im mniej
          zwracałm uwagę na to że szukają wzajemnie kontaktu i bardziej zajmowałam się
          swoim życiem tym bardziej to wszytsko jakby bladło ( nie ma widowni nie ma
          spektaklu),ale rozmowa i tak sie dobyła szczera która kosztowała mnie wiele
          energii ale warto było,a potem dałam SOBIE czas....pozdrawiam
    • tomekwywijas NARKOTYKI I WÓDA... 09.02.06, 21:19
    • sumire Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 09.02.06, 21:39
      Byłe mają to do siebie, że są byłe, więc mnie nie obchodzą. Gdybym dostawała spazmów na myśl o każdej niegdysiejszej randce mojego faceta, to już dawno padłabym trupem. To trochę głupie, być zazdrosną o przeszłość.
      • mmagda6 w pierwszym momencie.. 09.02.06, 22:01
        wzruszylam ramionami, zwlaszcza jak preczytalam o "uprzykrzaniu zycia" tym
        bylym, albo niecheci do imienia. Co one chca? Nie dosc, ze babkom zwiazek sie
        nie udal, to jeszcze wyzywaja je i szydza z nich. Oczywiscie, ze to glupie byc
        zazdrosnym o przeszlosc. Nawet jesli pani z przeszlosci spazmy i sensacje
        urzadza.
        Ale... to chyba nie do konca jest takie proste. Gdybym czula, ze ucierpialam z
        powodu podatnosci mojego faceta na emocjonalne szantaze - chyba bym uslyszala
        alarmowy bip bip bip! Z jednej strony moze to dobrze o nim swiadczyc, ze
        troszczy sie o byla, tyle, ze nie moim kosztem. Mialam u przyjaciol taka
        szczegolna historie. Byla dziewczyna miala powazna operacje. Nie posiadala
        zadnej bliskiej rodziny obok. Po szpitalu znalazla sie u niego na
        rekonwalescencji. To byla ciezka proba dla nowego zwiazku. Facet zachowal sie
        fenomenalnie wobec obu pan. Chodzil co prawda, jak zbity pies przez ten czas,
        ale dal rade. Wszystko zalezy od postawy faceta. To napewno trudne, ale
        powinien zadbac, zeby nowy zwiazek nie ucierpial. Jezeli czuje jakies
        zobowiazania, powinien o tym jasno powiedziec i sie z nich wywiazac. A jezeli
        ich nie ma - nie powinno byc sprawy.
        • alister1 przeszlosc.... 10.02.06, 09:28
          hmmm
          no coz moje Panie, ja mieszkam z facetem ktory takze byl ze swoja ex 8lat i na
          dodatek sladem tej przeszlosi nie sa jakies tam zdjecia i listy ale syn :)
          i coz?
          zazdrosna jestem ze ten syn nie jest naszym synem, szlag mnie trafia jak slysze
          jak ona go wychowuje, wsciekam sie ze nie spotkal najpierw mnie tylko zakochal
          sie w durnej lafiryndzie co leciala na kase, a teraz ma mnie, ale
          ale ma mnie nie porownuje, nie wypomina, nie mowi, to ja czasem pytam czy kiedy
          sie klocimy to jest jak z nia itd ale on mnie caigle zapewnia ze ja jestem
          inna, kochana lepsza wiec coz nie ma co sie martwc ja MU wierze, kocha mnie a
          syn coz moze my kieyds tez bedziemy mieli potomka.
    • 1zeus1 Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 11:26
      Z twoja przeszloscia zaden sobie nie poroadzi, nie ma szans, chyba ze bedzie z
      twoich kregow, to jest jedyna recepta dla ciebie na szczescie w sferze damsko-
      meskiej:)
      • czarna.czajka Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 11:42
        Po co odpowiadac jak nie ma sie nic do powiedzenia???

        Frustracje jakies?


        1zeus1 napisał:

        > Z twoja przeszloscia zaden sobie nie poroadzi, nie ma szans, chyba ze bedzie
        z
        > twoich kregow, to jest jedyna recepta dla ciebie na szczescie w sferze damsko-
        > meskiej:)
    • widokzmarsa Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 11:41
      coraz bardziej mnie zaczynają przekonywać poglądy mojego kolegi, który twierdzi
      że dziewczyny z agencji nie majątakich problemów i nie stwarzają ich.
      • 1zeus1 Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 11:49
        Kolega mowil, ze panie z agencji czesto zakochuja sie w kilentach (tych z duzym
        kontem zazwyczaj) i podobno jest wtedy przeje..e:)
    • mukowiscydoza Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 15:33
      mam podobny problem. z tym,ze moj ukochany ostatnio zaczal, mimo wczesniejszego
      braku takowej aktywnosci, kontaktowac sie z bylymi. wlasciwie to one sie z nim
      kontaktuja, ale on wcael nei stroni od takich rozmow. wrecz w jakis sposob sie
      tym emocjonuje, opowiada mi o ich problemach, sam je jakos tam wspiera w
      trudnych chwilach...mowi,ze to nic,ze to przeszlosc i ja mu wierze,ale to nie
      daje spokoju. to nawet nie zazdrosc o te osoby. raczej obawa przed porownaniami,
      przed powrotem wspomnien i sentymentow...nie mam kompleksow, jestem otwarta,
      wygadana, pewna siebie kobieta.ale to nie zmienia faktu, ze przeszlosc mnie
      gnebi, kiedy wraca i zajmuje glowe mojemu mezczyznie. kiedy siedzi cicho i nie
      wychyla sie- jest ok,jakos przelykam to, ze jestem kolejna, w dodatku ze swoja
      ostatnia byl dluzej niz ze mna jest (jak do tej pory). ale gdy tylko te demony
      zaczynaja nagabywac mojego chlopa - wpadam w dziwny dolek, smutne mysli,
      watpliwosci iniepewnosc, czy aby na pewno jestem w stanie to zniesc. mimo braku
      powodow ze strony JEGO do obaw o lojalnosc i wiernosc...eh...rozumiem cie
      czrna.czajka
      • qw994 Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 15:36
        A rozmawiałas z nim o swoich uczuciach? Że nie jest to dla ciebie miłe? I czy
        te kontakty z byłymi są mu niezbędne do szczęścia? I czy byłby zadowolony,
        gdybyś ty się kontaktowała ze swoimi byłymi facetami?
        • mukowiscydoza Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 15:40
          rozmawialam wielokrotnie. wlasnie wtedy mowil mi, ze to nic, ze to przeszlosc,a
          z drugiej strony to nie sa obce mu osoby. zna je, cos go kiedys z nimi wiazalo
          (zawsze wtedy mysle sobie,ze wiecej niz z innymi znajomymi - to im kiedys mowil
          ze kocha, z nimi sypial, im opowiadal, ze sa fantastyczne, robil prezenty,
          wysylal listy...). z tego wzgledu gada z nimi czasem, wspiera, slucha ich
          narzekan, zachwytow, wiesci o kolejnych partnerach...wiesz,to jest trudne. nie
          chce go ograniczac,a z drugiej strony to mnie boli.
          • qw994 Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 15:42
            A powiedziałaś wprost, że sobie tego nie życzysz? Że uważasz to za niestosowne,
            żeby twój facet pełnił rolę tzw. "przyjaciela"? Od wspierania to są
            przyjaciółki, a nie byli faceci!
            • mukowiscydoza Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 15:48
              nie powiem mu,ze to niestosowne, bo tak nie uwazam. uwaam,ze ludzi/partnerow nie
              mozna ograniczac. dopoki nie robia krzywdy mi, badz naszemu zwiazkowi.
              wiem,zaraz mi napiszesz,ze on wlasnie robi krzywde. ale na tej zasadzie zamiast
              partnera wychowam sobie (o ile w ogole znajdzie sie taki ulegly czlowiek)
              pantofla i faceta bez wlasnego zdania, znajomych, upodoban i przyjemnosci.
              takiego nie uszanuje i zostawie, kiedy tylko uswiadomie sobie, co z niego
              zostalo. to jest bardzo trudno - akceptacja znajomych - blizszych i dalszych -
              mezczyzny( i odwrotnie). wiem,ze to konieczne do dalszego bycia razem.staram sie
              cwiczyc w sobie tolerancje dla zjawiska bylej, choc to trudne i widze,ze wciaz
              daleko mi do idealu. wydaje mi sie,ze wyrobienie w sobie poczucia bezpieczenstwa
              emocjonalnego jest jedyna droga do "sukcesu" i trwalego zwiazku. dopoki moj
              ukochany nie zdradza mnie czy to fizycznie, czy emocjonalnie, nie mam prawa mu
              niczego zabraniac w kontaktach czy to z mezczyznami, czy kobietami (z=roznie
              przeciez bywa). takie zachowanie prowadzi do absurdu,w ktorym zamiast partnera
              mam dziecko, czy tez chlopca na posylki i do spelniania moich zachcianek
              • qw994 Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 15:53
                Ja uważam, że we wszystkim powinno się zachowywać umiar i iść na kompromis.
                Gdyby ci te kontakty nie przeszkadzały - bardzo dobrze. Ale jednak
                przeszkadzają, masz z tym jakiś problem, a więc pytanie, czy to ty masz
                zagryzać zęby, czy to twój chłopak powinien te kontakty z byłymi ograniczyć ze
                względu na ciebie. Nie jestem zwolenniczką popadania w paranoję, jeśli była
                dziewczyna co jakiś czas zadzwoniłaby do mojego faceta z zapytaniem, co
                słychać. Ale tzw. "przyjaźniom" mówię zdecydowane "nie". Bo nie mogłabym się z
                tym pogodzić.
                • mukowiscydoza Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 17:35
                  umiar...prawda,tylko to wlasnie jest umiar. to nie sa czeste kontakty, moze
                  ostatnio troche czestsze.dlatego jak powiedzialas nie chce popadac w paranoje i
                  zakazywaac mu czegokolwiek.mam z tym sama problem, ktory musze zwalczyc. ja ,a
                  nie on,poki co przynajmniej. z drugiej strony wiem,ze moj facet bylby gotowy
                  zostawic te kontakty.tyle, ze po czyms takim, po nakazie z mojej strony w tej
                  sprawie, stracilby pewnosc, ze w innych nie zaczne go rowniez szykanowac...
                  • qw994 Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 17:36
                    W takim razie gratuluję zdrowego rozsądku i tak trzymaj :) Powodzenia :)
                    • mukowiscydoza Re: Jak radzicie sobie z przeszłością??? 11.02.06, 17:42
                      dzieki,bardzo sie staram.on tez stara sie nie dawac mi powodow do
                      przemyslen;-)moze bedzie jakos.licze na to. pierwszy raz trafilam na kogos tak
                      wartosciowego;-)
                      pozdrawiam i dzieki za glos w mojej sprawie;-)
                      • banta Nie ja jedna...... 12.02.06, 18:11
                        Podziwiam zdrowy rozsądek. Przeczytalam i przyznaje ze znajduje sie w bardzo
                        podobnej sytuacji.....jezeli chodzi o moje emocje i odczucia. Jedyna roznica
                        jest taka ze ten moj, ma swoje ex sztuk 1 i razem spedzili cale dorosle zycie.
                        Wszyscy, rodzina, znajomi podswiadomie lacza go z nia, wszystkie wspomnienia
                        tego grona sa pelne ich........ to cholernie boli. Probuje uznac ze to ja mam
                        problem i cos zrobic, bo tak samo jak ty "pierwszy raz trafilam na kogos tak
                        wartosciowego". dzieki za odpowiedz
    • jusytka Przejdzie wam z czasem :) 12.02.06, 21:32
      Czytam sobie jak drażnią was "ex" waszych facetów i przypominają mi sie moje
      męczarnie na początku naszego związku, jak w kółko o nich słyszałam :( Pocieszę
      was, że z czasem wam przejdzie, mnie już całkiem przeszło - po kilku latach :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka