Gość: eva-monik IP: *.dip.t-dialin.net 18.11.02, 20:09 To bardzo glupie!Nie rozumiem dlaczego walczyc? Jesli cos ma byc, to bedzie.To nie zapasy,ani inny rodzaj walki.W te bajki,ktore pisze "stala czytelniczka"po prostu nie wierze. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Piotrek Re: Walcz! IP: *.insite.com.pl 16.12.02, 12:33 nie wierzysz w walkę pani evomoniko? zapewne jesteś zbyt slaba by stwić czoła przeiwnościom, ucieczka to najgorsze rozwiąznie Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi Re: Walcz! 16.12.02, 13:10 dokładnie bez sensu taka walka, nawet pozorna wygrana nigdy nie jest wygraną Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filut ciepłe kluchy - jotembi + eva monik IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 16.12.02, 13:52 Tylko ludzie bez uczuć, zakompleksione *ciepłe kluchy* nie walczą. Nie warto walczyć jeżeli przedmiot walki nie jest tego wart. Obudzą się w Was bestie, gdy koleżanka zacznie się kręcić koło chłopaka/męża, którego NAPRAWDĘ kochacie. Osoby, które nie zamierzają nigdy o nic walczyć nadają się tylko na kompost!!! Walczcie zawsze gdy jeszcze nie jest za późno. Jeśli się "mleko rozleje", to można sobie *odpuścić*. No to do walki o ..... życie pełne pozytywnych emocji. Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi Re: ciepłe kluchy - jotembi + eva monik 16.12.02, 15:19 zabawne miałam kiedyś męża wkoło którego coś się tam kręciło, nawet dość intensywnie nie moja koleżanka, ale jakaś tam koleżanka odpuściłam po pierwsze aż tak strasznie to mi nie zależało ;) po drugie - i tak nie umiałabym się cieszyć taka wygraną walczyć to sobie można w takich właśnie zapasach (brawo eva monik!), o puchar albo medal walka o utrzymanie czegoś, co się rozpada, jest bez sensu i pozostawia niesmak bez względu na wynik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filut Re: ciepłe kluchy - jotembi + eva monik IP: *.elmont.com.pl / 10.40.36.* 16.12.02, 15:41 jotembi napisała: "..... odpuściłam..." po pierwsze aż tak strasznie to mi nie zależało ;) Mamy 100% zgodności. Strata energii. Szkoda, że Twój mąż nie był godny Twojej miłości! ".........walka o utrzymanie czegoś, co się rozpada, jest bez sensu ....." I tu się nie zgadzam. Trzeba walczyć - żeby się nie rozpadło. Chyba, że to, co się rozpada, jest g..o warte. Życzę Ci kogoś/czegoś o co będziesz walczyć. Pozdrawiam Fil Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi Re: ciepłe kluchy - jotembi + eva monik 16.12.02, 16:12 dzięki wielkie, filutku, ale mnie się już straaaasznie nie chce walczyć hehe walka jest nuuudna i męcząca od paru lat rozkoszuję się samotnością, wow super jest poważnie ja się jednak urodziłam jako osoba pojedyncza... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KR$ Re: ciepłe kluchy - jotembi + eva monik IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 16.12.02, 22:00 jotembi napisała: > dzięki wielkie, filutku, ale mnie się już straaaasznie nie chce walczyć hehe > walka jest nuuudna i męcząca > od paru lat rozkoszuję się samotnością, wow super jest > poważnie > ja się jednak urodziłam jako osoba pojedyncza... Krociutko: kondolencje. Isc do grobu jeszcze zanim sie umarlo to nie jest zbyt wspaniale uczucie - zyjemy dla innych i przez innych. Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi Re: ciepłe kluchy - jotembi + eva monik 16.12.02, 22:18 spox KR$ mam dla kogo żyć, a że nie jest to ślubny małżonek... czy to naprawdę coś zmienia? dziwne swoją drogą jest takie przekonanie, że dla kobiety jedynym prawdziwym szczęściem jest posiadanie męża i nawet walczyć trzeba o to, żeby tego męża pazurami przy sobie zatrzymać... brrr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KR$ Re: ciepłe kluchy - jotembi + eva monik IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 16.12.02, 23:29 jotembi napisała: > spox KR$ > mam dla kogo żyć, a że nie jest to ślubny małżonek... czy to naprawdę coś > zmienia? > dziwne swoją drogą jest takie przekonanie, że dla kobiety jedynym prawdziwym > szczęściem jest posiadanie męża > i nawet walczyć trzeba o to, żeby tego męża pazurami przy sobie zatrzymać... > brrr A - no chyba, ze tak - jakos mialem wrazenie, ze pisalas iz zyjesz sama... Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi Re: ciepłe kluchy - jotembi + eva monik 17.12.02, 08:16 a owszem, na codzień jako jedynych towarzyszy życia mam jedno dziecko, trzy psy oraz spore stadko rozmaitych świnek (morskich), chomików, szczurów itp. więc jeśli chodzi o faceta, to faktycznie żyję sama jakoś cała ta banda zaspokaja moją potrzebę życia dla kogoś ale wracając do walki: walczyć to ja mogę ewentualnie o coś, co do mnie należy, czyli stanowi moją własność nigdy w życiu nie uznałabym innego człowieka (z moim dzieckiem włącznie) za swoją własność Odpowiedz Link Zgłoś