Dodaj do ulubionych

Boję się powiedzieć prawdę...

20.11.02, 12:14
Czy jestem egoistką?
Czy jestem niedojrzała? Może i tak...
Na pewno jestem kłamczuchą :(
Od 2 mies. spotykam się z mężczyzną, na którym mi bardzo
zależy. Poznaliśmy się w czasie spotkania związanego z
pracą, tzn. on pracuje w innej firmie, ja w innej, ale
przez pewnien czas współpracowaliśmy. On: 27 lat,
wrażliwy, czuły, inteligentny. Ja: 24 lata,
kłamczucha...
Mam czteroletnią córeczkę, którą kocham ponad wszystko.
Gdy byłam w 6 mies. ciąży jej ojciec wyparł się dziecka
i poszedł sobie. Żeby uzyskać alimenty musiałam
doprowadzić do badań potwierdzająych jego ojcostwo, bo
zarzucał, że to nie jego "bachor" (cytuję). Ciężko to
przeżyłam. Bardzo pomogła mi Babcia, z którą mieszkam i
która jest dla mnie oparciem w wychowaniu córeczki.
Od tametej pory jestem sama. Bardzo dokucza mi
samotność, jak każdy człowiek marzę o miłości, bliskości
i bezpieczeństwie. Czy znajdzie się ktoś kto pokocha
nas: mnie i moją córeczkę?
Przez ostatnie 2 lata spotykałam się z kilkoma
mężczyznami. Znajomości zapowiadały się obiecująco, do
momentu gdy panowie dowiadywali się, że mam dziecko...
Tylko jeden mężczyzna powiedział mi wprost, że nie chce
się wiązać z kobietą, która ma dziecko. Inni: uciekali.
Nie dzwonili, nie przychodzili na randki.
Poznałam Piotra. Zrobił na mnie ogromnie pozytywne
wrażenie. Inteligentny, wrażliwy. Świetnie nam się
rozmawia, coś zaiskrzyło, spodobaliśmy się sobie bardzo.
Tylko... on nie wie o córce...
Wiem, to głupie i niedojrzałe :( Nie zamierzałam tego
zatajać. Obiecywałam sobie, że: powiem gdy poznamy się
lepiej, powiem za tydzień... I nic. Źle się z tym czuję,
podła jestem, ale się boję, że gdy dowie się o mojej
córeczce, to już nie zadzwoni... :(
Jednocześnie wiem, że nie jestem szczera i w jakiś
sposób go krzywdzę. Trudne to wszystko.
Spotykamy się od 2 mies. Mieszkam 30 km od miejsca
pracy, więc na razie nie było okazji by go zaprosić do
siebie... można było to odwlec.
Tak mi na nim zależy, a boję się powiedzieć prawdy...
Nie daje mi to spokoju, czuję się jak oszustka, okropnie
źle.
Ostatnio już się zebrałam, gdy byliśmy na randce miałam
powiedzieć. Tylko wcześniej wyniknęła rozmowa o byłych
związkach. Piotr powiedział, że ktoś go kiedyś oszukał i
nienawidzi kłamstwa. Moja odwaga ulotniła się i
zagryzłam wargi :(

Zaczełam unikac spotkań, chociaż tak bardzo mi na nim
zależy! Pomyślałam: może leiej to skończyć nim się
zacznie na dobre.

Co zrobić? Jak powiedzieć?
Obserwuj wątek
    • pajdeczka Re: Boję się powiedzieć prawdę... 20.11.02, 12:18

      Ponieważ tekst jest bardzo długi nie mogłam go przeczytać.
      poproszę o streszczenie.
      • Gość: sxsx Re: Boję się powiedzieć prawdę... IP: *.devs.futuro.pl 20.11.02, 12:21
        Radze ci nie mowic
        czasem klamswto jestlepsze
        poczekaj az sie w tobei tak zakocha ze juz mu to bedzie obojetne jak sie dowie
        o dziecku bo i tak bedzie szlal za toba
        • Gość: grogreg Re: Boję się powiedzieć prawdę... IP: proxy / 212.160.165.* 20.11.02, 12:27
          Te, Diabel. Wracaj do piekla.
      • bibi.be Re: Boję się powiedzieć prawdę... 20.11.02, 12:25
        pajdeczka napisał:

        >
        > Ponieważ tekst jest bardzo długi nie mogłam go przeczytać.
        > poproszę o streszczenie.


        Boję się powiedzieć mężczyźnie na którym mi zależy, a
        zktóry spotykam się od 2 mies., że mam dziecko. Zataiłam
        to, bo boję się, że nie będzie chciał już się spotykać :(
        źle zrobiłam, ale się boję...
    • Gość: jorgen Re: Boję się powiedzieć prawdę... IP: proxy / *.man.polbox.pl 20.11.02, 12:22
      bibi.be napisała:

      >
      > Co zrobić?

      POWIEDZIEĆ!

      >Jak powiedzieć?

      Najpierw wysonduj jaki ma stosunek do dzieci. Czy chce mieć, ile, czy teraz,
      czy później, etc. Po czym przemyśl czy warto z nim w ogóle kontynuować.

      Ale lepiej wcześniej powiedzieć niz później.
      • Gość: grogreg Re: Boję się powiedzieć prawdę... IP: proxy / 212.160.165.* 20.11.02, 12:28
        Dzisiaj!
        Jutro bedzie gorzej.
    • Gość: grogreg Re: Boję się powiedzieć prawdę... IP: proxy / 212.160.165.* 20.11.02, 12:22
      Nie powiedzenia prawdy nie zaprowadzi Cie do niczego. W koncu i tak sie wyda.
      Im szybciej to zrobisz tym lepiej. Abstrachujac od faktu, ze zwiazanie sie z
      kobieta z dzieckiem to "nie w kij dmuchal", odwlekajac moment ujawnienia tego
      szczegolu niczego nie zyskujesz, tylko pogarszasz sytuacje.
      Zrob to dzisiaj. Jesli mialby to byc powod do odrzucenie Cie to i tak jest to
      unieniknione.
    • agniecha27 Re: Boję się powiedzieć prawdę... 20.11.02, 12:23
      bibi.be napisała:

      > Pomyślałam: może leiej to skończyć nim się
      > zacznie na dobre.

      Błąd oczywisty w myśleniu. Przecież mówiąc o córeczce sprawdzisz czy jest wart
      tego, aby być z Tobą, a poza tym nie dajesz mu wyboru, a sobie... szansy bycia
      z kimś wartościowym. Sytuacja patowa, a Ty sama musisz jej stawić czoła... no
      chyba, że córka nie jest dla Ciebie taka ważna i jesteś ją gotowa zostawić dla
      tego ukochanego... Odwrotna sytuacja też nie jest zbyt fortunna dla Ciebie i
      córki, tzn. zakończenie czegoś, co się tak wspaniale rozwija... Pamiętaj, że
      tylko szczęśliwa matka może dać szczęście dziecku...
      Pozdrowionka i nie odwlekaj rozmowy o córce już dłużej...
      Trzymaj się :))))
      • liloom Re: Boję się powiedzieć prawdę... 20.11.02, 12:29
        Jak jestes w stanie teraz skonczyc to RAZ KOZIE SMIERC. Powiedz jak jest - ze
        sie balas, bo Ci zalezy, i rozmowa wywolala koniecznosc... itd.
        Jezeli jest TYM - to wszystko bedzie ok.
        Zaopatrz sie w chusteczki, mozesz wziac cos co ci przynosi szczescie, nie
        zapomnij zdjec malej!!!!
      • agick koniecznie.. 20.11.02, 12:31
        powiedz - nie kryj tego..! przecież to żaden wstyd być samotną mamą..
        postaraj się powiedzieć to normalnie, bez budowania napięcia, że jest coś o
        czym nie wiesz itd. to i tak będzie dla niego niespodzianka i zapewne będzie
        poytrzebował chwili na przegryzienie tematu..
        im później się dowie tym większe prawdopodobieństwo, że się odwróci na piecie i
        zniknie...
      • anula73 Re: Boję się powiedzieć prawdę... 20.11.02, 13:52
        agniecha27 napisała:

        > Błąd oczywisty w myśleniu. Przecież mówiąc o córeczce sprawdzisz czy jest
        wart
        > tego, aby być z Tobą,

        Agnieszko, byloby tak, gdyby powiedziala mu o tym na poczatku. Teraz facet ma
        prawo poczuc sie oszukany i jesli odejdzie - to moze wlasnie dlatego.

        ale z drugiej strony, jesli jest taki fajny, powinien chyba zrozumiec, ze
        ciezko bylo o tym powiedziec. Bibi, powinnas mu powiedziec, jak bardzo Ci na
        nim zalezy, ze inni faceci uciekali na wiesc o dziecku, po prostu cala prawde.
        Zrob to jak najszybciej, bo im pozniej, tym bedzie to ciezsze.

        Jesli to wlasnie TEN facet - nie ucieknie.
        Powodzenia!
    • pajdeczka Re: Boję się powiedzieć prawdę... 20.11.02, 12:31

      Właśnie m.in. o tym był wczorajszy tok szoł Drzyzgi na TVN.
      Facetowi już na pierwszej randce trzeba powiedzieć , że ma się bachora, bo i
      tak Cię zostawi. Siedziała na widowni ładna 28letnia panna, ale z dzieckiem. I
      niegłupia. Nic to. Facet , jak słyszy o dziecku, zaraz daje nogę. Czarno to
      widzę Droga Bibi.
      • agniecha27 Pajda... 20.11.02, 12:38
        ... więc co Jej radzisz...?

        pajdeczka napisał:

        >
        > Właśnie m.in. o tym był wczorajszy tok szoł Drzyzgi na TVN.
        > Facetowi już na pierwszej randce trzeba powiedzieć , że ma się bachora, bo i
        > tak Cię zostawi. Siedziała na widowni ładna 28letnia panna, ale z dzieckiem.
        I
        > niegłupia. Nic to. Facet , jak słyszy o dziecku, zaraz daje nogę. Czarno to
        > widzę Droga Bibi.
        • pajdeczka Odpowiadam 20.11.02, 13:12
          agniecha27 napisała:

          >więc co jej radzisz?>

          Ha, otóz to. A jakim prawem mam jej cokolwiek radzić? Czy mu tu jesteśmy od
          radzenia czy raczej od komentowania?
          Poza tym, jest tu tyle mądrezjszych, bardziej doświadczonych życiowo ode mnie
          osób, że śmiem się wychylać z poradami.
          Nie radziła mnie się, jak zachodziła w ciążę to jak mam jej teraz pomóc?
          Może doradzę jedynie by zadbała o antykoncepcję.



          • agniecha27 Re: Odpowiadam 20.11.02, 14:54
            pajdeczka napisał:

            > agniecha27 napisała:
            >
            > >więc co jej radzisz?>
            >
            > Ha, otóz to. A jakim prawem mam jej cokolwiek radzić? Czy mu tu jesteśmy od
            > radzenia czy raczej od komentowania?
            > Poza tym, jest tu tyle mądrezjszych, bardziej doświadczonych życiowo ode mnie
            > osób, że śmiem się wychylać z poradami.
            > Nie radziła mnie się, jak zachodziła w ciążę to jak mam jej teraz pomóc?
            > Może doradzę jedynie by zadbała o antykoncepcję.

            Widziś, ale ona nie pyta się o poradę w sprawie dziecka, tylko w sprawie
            faceta. Dziecko już ma, a faceta chciałaby mieć.
            Masz prawo jej radzić - Bibi Ci je nadała (innym również), zamieszczając swój
            post.
            A co do tego, że :"jest tu tyle mądrezjszych, bardziej doświadczonych życiowo
            ode mnie osób, że śmiem się wychylać z poradami.", to wielokrotnie starałaś się
            udowodnić, że piszące tutaj osoby do pięt Ci nie dorastają ze swoim
            doświadczeniem i wiedzą, że naprawdę można liczyć tylko na porady od Ciebie ;)
            Bo jak nie od Ciebie, to od kogo...?
            ;) ;) ;)
            Pełna rozterek,
            Aga
            ;)
          • Gość: Kiki Re: Odpowiadam IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 21.11.02, 18:47
            pajdeczka napisał:

            A jakim prawem mam jej cokolwiek radzić? Czy mu tu jesteśmy od
            > radzenia czy raczej od komentowania?
            > Poza tym, jest tu tyle mądrezjszych, bardziej doświadczonych życiowo ode mnie
            > osób, że śmiem się wychylać z poradami.
            > Nie radziła mnie się, jak zachodziła w ciążę to jak mam jej teraz pomóc?
            > Może doradzę jedynie by zadbała o antykoncepcję.
            >
            >

            a cóż ona moze komuś radzić, jak sama ma bekarta z żonatym facetem?
            • bibi.be Re: Odpowiadam 22.11.02, 10:39
              Gość portalu: Kiki napisał(a):


              >
              > a cóż ona moze komuś radzić, jak sama ma bekarta z żonatym facetem?


              Nie mam dziecka z żonatym facetem. Czyżbyś pomyliła mój
              wątek z innym? Gdzie napisałam, że facet jest żonaty?
              Przykra jesteś...
      • Gość: grogreg Re: Boję się powiedzieć prawdę... IP: proxy / 212.160.165.* 20.11.02, 12:39
        Wiesz co, czasem to powinnas sie w kawiature ugrysc.
        • agick gro.. 20.11.02, 12:45
          nie ma czym - zęby zjadła na dogryzaniu.
        • Gość: Magda Re: Boję się powiedzieć prawdę... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.02, 12:56
          Popieram Grogreg!
          Bibi wiem, że to cholernie trudne- widmo samotności krąży niczym hiena- ale
          wiem także, iż zwlekając z podjęciem tematu ucierpisz najbardziej sama Ty;
          jeśli Piotr ma odejść, niech odejdzie teraz, kiedy Twoje uczucie nie
          jest "zabetonowane" i wierz mi, taki facet nie jest Ciebie wart.
          A jeśli zrozumie, co wydaje się wielce prawdopodobne, pomyśl, jak odetchniesz
          pełnią miłości, nadziei i ulgi... czego z całego serca życzę Tobie i Twojemu
          Dziecku!

          Napisz, co postanowiłaś, dobrze;
          pozdrawiam,
          Magda

        • pajdeczka Grogreg 20.11.02, 13:17
          Gość portalu: grogreg napisał(a):

          > Wiesz co, czasem to powinnas sie w kawiature ugrysc.


          Dziękuję za radę. Jak będę miała okazję to skorzystam.
    • Gość: Kondor Re: Boję się powiedzieć prawdę... IP: proxy / 217.153.35.* 20.11.02, 12:44
      Daj spokoj. Jesli powiesz mu o dziecku, a on zareaguje tak jak
      poprzedni 'faceci' gosc nie jest Ciebie godzien i kropka.
    • aise_ powiedzieć i to jak najszybciej (nt) 20.11.02, 12:46

    • viola2 Re: Boję się powiedzieć prawdę... 20.11.02, 13:42
      nie czytalam wszystkich postów, ale bibi, wybacz, głupia jestes. Czy Tyu
      chciałabyś, by ktos taił przed Toba cos takiego.
      Musisz byc szcZera i zaryzykować. TAki lajf. Ja mam 6 letnia córkę, i po ponad
      rocznym zwiazku z facetem, który jednak nie zdecydował sie na to. Jedak ja
      wiem, ze byłam od początku fair, i mu od razu powiedziałam. Chcesz, zeby
      znienawidził Cie za to? Nie za to, ze masz dziecko, ale za kłamstwo. Zastanów
      sie i zrób to czym prędzej!!!!!1 Powiedz mu koniecznie, bo go oszukujesz
      kobieto. I siebie tez.
      Pozdrawiam gorąco i życze odwagi i szczęscia, którego ja nie miałam
    • Gość: jendza a ja to widze nastepujaco, IP: *.abo.wanadoo.fr 20.11.02, 14:25
      Droga Bibi...
      Zanim jednak powiem, jak to widze, chcialabym Ci
      goraco pogratulowac odwagi przyjecia Malutkiej,
      tego, ze sobie z ta nielatwa sytuacja tak swietnie
      radzisz, tego, ze nie popadlas w przekonanie, iz
      wszystkie chlopy to jednakowi dranie, co byloby
      w Twojej sytuacji najprostsze i ze wszech miar
      uzasadnione, tego, ze ojcu
      dziecka udowodnilas, ze to jego dziecko... -
      kiedys Ci pewno jeszcze za to podziekuje...

      A wracajac do sprawy z Twojego postu.
      Powiedz, dlaczego sie winisz, ze mu nie powiedzialas
      od razu? Przeciez w zadnym zwiazku nie mowi sie od
      razu o wszystkich intymnych sprawach - chocby dlatego,
      ze to po prostu nie jest technicznie mozliwe...
      On mowi, ze ma swoje zle doswiadczenia, masz je i Ty...
      Nie masz przeciez obowiazku chodzic ze sztandarem na
      piersi pt. 'mam dziecko'.. Nikt, kto zaczyna sie spotykac
      z kolega z pracy, nie zaklada od razu, ze to 'na cale zycie'...
      Rozumiem, ze najpierw traktowalas sprawe z duzym dystansem
      (on na pewno tez zrozumie), im jednak bardziej sie ten zwiazek
      rozwijal, tym bardziej czulas sie w nim bezpieczna.
      A teraz CHCESZ mu powiedziec, ze masz dziecko.
      BO uwazasz, ze sytuacja miedzy WAMI wlasnie TERAZ do tego
      dorosla.
      Znacie sie dwa miesiace, prawda?
      Ojciec Twojego dziecka wyparl sie go w szostym miesiacu ciazy...
      MOze sie myle, ale jesli chocby ten fakt wezmie sie pod uwage,
      to i tak jestes cztery miesiace 'do przodu...'.

      BIBI, MASZ BYC DLA SIEBIE DOBRA!
      Jesli chcesz mu powiedziec, powiedz NATYCHMIAST!
      ALe NIE CZUJ SIE WINNA.
      Jesli mu powiesz to dlatego, ze po dwoch miesiacach
      stwierdzasz, ze jest dla Ciebie wazny i chcesz, by to wiedzial.
      I ufasz mu.
      To, ze chcial Cie skopac jeden, NIE ZNACZY, ze wszyscy sa tacy.
      NIe znaczy tez, ze ten wlasnie stanie na wysokosci zadania...
      Ja mojego spotkalam pozno.
      I jeszcze nie mam dziecka.
      Wszystko przed nami.
      Zawsze jest wszystko przed nami...
      Odwagi!
      I ZAUFANIA!
      jendza
      ps. Ucaluj babcie...
      • Gość: m. Re: a ja to widze nastepujaco, IP: *.u.mcnet.pl 21.11.02, 16:15
        droga jendzo, zeby kazdy byl taka jendza jak ty...
        pozdrawiam cie bardzo, bardzo goraco!!!
        a za Bibi cichutko trzymam kciuki
    • Gość: zetor Re: Boję się powiedzieć prawdę... IP: *.co.uk 21.11.02, 14:04
      Jestem facetem i z mojego punktu widzenia wydaje mi sie ze powinnas powiedziec
      ze masz dziecko jak najszybcie ale zaznaczajac wyraznie jakie byli twoje obawy
      ze tego nie zrobilas wczesniej. Jak facet ma rozum to wszystko bedzie ok jak
      nie ma rozumu to nie masz czego zalowac. Aha jeszcze jedno moze sie zdazyc ze
      facet na poczatku zareaguje ''dziwnie'' lub nie tak jak bys chciala. Jako facet
      prosze w jego imieniu daj mu troche czasu na przemyslenia (nie zadlugo
      oczywiscie). Zycze powodzenia!
    • melinek Powiedziec to nie wszystko, trzeba wiedziec jak. 21.11.02, 17:46
      Bibi, wszyscy dobrze radza, by powiedziec. Tez sie z tym zgadzam. Jednak wazny,
      a nawet najwazniejszy jest sposob, w jaki to zrobisz. Daje ci dwa przyklady na
      zwierzenie twojego sekretu:
      1. Sadzasz chlopaka na przeciwko siebie, spieta i napieta, jakby chodzilo
      o sprawe najwyzszej wagi i mowisz mu prosto w oczy: Sluchaj, ja mam kilkuletnie
      dziecko. Milkniesz oczekujac odpowiedzi.

      2. Wasze spotkanie sie konczy i na pozegnanie mowisz mu swobodnie, bez nerwow,
      bez stresu: Sluchaj, milo bylo, ale musimy sie pozegnac, obowiazki domowe mnie
      wzywaja, mam karmienie. To ostatnie mozesz zamienic. Wazne jest, by powiedziec
      cos takiego, co jego mysl nakieruje na dziecko.

      Ad. 1 Wnioski: chlopak przejety powaga sprawy, nie wie co powiedziec. Widzi, ze
      to dla ciebie trudne, stresujace, ze przywiazujesz do tego duza wage, przejmuje
      sie cala sparwa i tez zaczyna myslec, ze to trudne, odpowiedzialne, mocno
      obciazajace i zawiklane i zaraz potem zaczyna myslec: w jakie klopoty ja sie
      pakuje? Na koniec wycofuje sie z dobrze zapowiadajacego sie związku.

      Ad. 2 Nastepujace wnioski: cholpak moze w pierwszej chwili nie zalapac,
      o co chodzi z tym karmieniem, on nawet moze nie zwrocic uwagi na te slowa.
      Dopiero w domu zacznie sie zastanawiac, o jakie karmienie chodzilo moze chorej
      mamy a moze dziecka. Mozesz kilka razy powtorzyc ta sytuacje.

      W obu wariantach istotne jest to, w jaki sposob sprawa zostanie podana.
      Zdecydowanie popieram wariant drugi. On musi wiedziec, ze dziecko to nie koniec
      swiata, ze mozna z tym zyc normalnie i staraj sie to w ten sposob trakowac.

      Sama bylam w podobny sposob testowana przez mojego meza, ktory mial dziecko
      z pierwszego malzenstwa. Zaczal mi pokazywac katalogi z zabawkami i spytal co
      ja bym wybrala dla 4letniej dziewczynki. Spytalam czy to dla jego chrzesnicy
      lub bratanicy. Odpowiedział, ze dla jego corki. W ten sposob sie dowiedzialam,
      ze zakochalam sie po uszy w zonatym facecie majacym dziecko. Tez mnie dopadly
      watpliwosci, czy dobrze inwestuje uczucia, ale odpowiedzalam, ze moze sie nawet
      zaprzyjaznie z jego zona. Nasz zwiazek potoczyl sie po mojej mysli, ale to juz
      inna historia.
      Trzymam kciuki. Mam nadzieje, ze twoj tez sie tak potoczy.
      • liloom bibi wszyscy trzymamy kciuki, odwagi! 21.11.02, 20:16
        Malo chlopakow sie wpisalo, ale z punktu widzenia moich meskich znajomych
        dziecko nie jest przeszkoda w zwiazku. Dlaczego niby?
        • Gość: szarak1 Re: bibi wszyscy trzymamy kciuki, odwagi! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.11.02, 20:53
          liloom napisała:

          > Malo chlopakow sie wpisalo, ale z punktu widzenia moich meskich znajomych
          > dziecko nie jest przeszkoda w zwiazku. Dlaczego niby?


          Bibi ,powiedz jak najszybciej.jak spęka ,to z niego chłopiec nie facet .Na
          takiego szkoda czasu. Powiedz ,i to już.Każdy następny dzień to klejna
          męczarnia.
          • Gość: marucha Re: bibi wszyscy trzymamy kciuki, odwagi! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.02, 21:01
            Powiedz koniecznie.Zblizaja sie Swieta.Mozna je bedzie spedzic we trojke.Pod
            choinka.Powodzenia.
            • Gość: jendza Re: bibi wszyscy trzymamy kciuki, odwagi! IP: *.abo.wanadoo.fr 21.11.02, 22:22
              A babcia?
              Babcia jest ok!
              pozdrawiam
              jendza
              Ps.
              niech babcia spi spokojnie
              a maluch pod Jej opieka...
              WIeczory i noce mozna poswiecic na ROZMOWE...
              I wspolne BYCIE... I... *(nie wiem jeszcze co...)...
              WARTO CZEKAC NA MEZCZYZNE!!!!!!!!!!!!
              jendza
              • Gość: Mrufka Re: bibi wszyscy trzymamy kciuki, odwagi! IP: *.abo.wanadoo.fr 21.11.02, 22:33
                Bibi, jesli zaden z mezczyzn nie byl w stanie zaakceptowac Twojej coreczki to
                znaczy, ze zaden z nich nie byl TYM oczekiwanym. Nie przejmuj sie, mezczyzna
                ktory pokocha Was obie na pewno gdzies juz jest tylko jeszcze na niego nie
                trafilas. Pozdrawiam bardzo cieplo :)

                Mrufka.
                • Gość: jendza Mala korekta, Mrufeczko Kochana IP: *.abo.wanadoo.fr 21.11.02, 22:36
                  Byc moze nie trafila...
                  A moze trafila?
                  Sciskam
                  jendza
                  • Gość: Mrufka Re: Mala korekta, Mrufeczko Kochana IP: *.abo.wanadoo.fr 21.11.02, 22:45
                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                    > Byc moze nie trafila...
                    > A moze trafila?
                    > Sciskam
                    > jendza


                    Mam nadzieje, ze jednak trafila. Zeby sie przekonac, nic prostszego(i
                    trudniejszego!)do zrobienia jej nie pozostaje jak tylko powiedziec mu prawde.
                    Szkoda, ze nie robi tego zaraz na poczatku kazdej znajomosci. Oszczedzila by
                    sobie bolu i rozczarowan.
                    Pozdrawiam Jendza :)


                    • bibi.be Powiem w niedzielę! 22.11.02, 10:50
                      Cześć kochani,
                      Dziękuję za słowa wsparcia...

                      Trzymajcie za mnie kciuki... Spotykamy się z Piotrem w
                      niedzielne popołudnie, więc... powiem mu o córeczce.
                      Boże, jak się denerwuje... Zrobię to, zrobię...
                      W końcu musi widzieć, a może to go nie przerośnie?
                      Chciałabym, żeby to zaakceptował!!! Chciałabym...

                      Napiszę w poniedziałek, jak poszło.
                      Trzymajcie kciuki, prosze!

                      Bibi
                      • cala2 Re: Powiem w niedzielę! 22.11.02, 11:07
                        Musisz powiedziec, nie masz innego wyjscia jesli chcialabys dalej z tym facetem.
                        Ja bylam w takiej samej sytauacji jak Ty kilka razy. Ile razy facet sie
                        dowiadywal o dziecku to zwiewal, az trafilam na takiego co nie zwial, fakt ze
                        jest sporo ode mnie starszy, moze dlatego inaczej podszedl do tego faku.
                        Faceci wydaje mi, ze czuja duzo obawe przed wychowywaniem cudzego dziecka, bo
                        ciezko pokochac "cudze".
                        Widze w moim zwiazku, ze moj facet dosc ciezko "przekonuje" sie do mojego syna
                        (7 lat), ktory nie ma dobrego charakteru i jak nieraz na forum pisalam mam z
                        nim mase problemow wychowawczych.
                        Powiedz i nie zastanawiaj sie, nie czuj sie winna, nic zlego nie zrobilas,
                        dziecko to nie aids ... Jak ktos pisal, nie czekaj ze facet zaraz podskoczy,
                        niech przemysli...w koncu podejmnie decyzje...
                        Zycze powodzenia ...
                        • Gość: ig boje sie powiedziec prawde IP: gnom:* / *.pozn.gazeta.pl 22.11.02, 12:39
                          bylam kiedys dokladnie w takiej samej sytuacji jak Ty....jako siedemnastolatka
                          zaszlam w ciaze, a poniewaz mialam pstro w glowie,nie chcialam wyjsc za maz za
                          jego ojca; bylo za wczesnie na taka decyzje...bylismy razem, ale kazde z nas
                          mieszkalo u rodzicow...poszlam na studia i pierwszego dnia zajec na uczelni
                          zobaczylam...JEGO...kochalam Go juz pierwszego dnia i czulam, ze chce byc z Nim
                          i tylko z Nim....poczatkowo spotykalismy sie w wiekszym gronie, potem On
                          poprosil o spotkanie we dwoje...bylo to niezobowiazujace wyjscie do kina, potem
                          smaczne pączki w kawiarni, spacer po Cytadeli;a potem zabral mnie do swego domu
                          i przedstawil rodzicom...siedzielismy w Jego pokoju, a ja czulam wrecz fizyczny
                          bol, ze nie moge Go dotknac...ze moze nigdy miedzy nami niczego nie bedzie,
                          wlasnie ze wzgledu na moje dziecko...wiedzialam, ze musze Mu powiedziec, nie
                          moge tego zataic, albo powiedziec pozniej, gdy znajomosc z platonicznej
                          przerodzi sie tez w fizyczna...powiedzialam Mu na trzecim spotkaniu, stojac juz
                          na stopniach pociagu... "jest ktos w moim zyciu, rownie wazny ja Ty..." kiedy
                          powiedzialam, ze to moj syn, zamknely sie drzwi pociagu i ....nie zobaczylam
                          Jego reakcji...
                          spotkalismy sie na uczelni i....nic...nie poprosil o spotkanie, wrecz unikal
                          mnie...czulam sie glupio....ale wciaz mialam nadzieje, ze zrozumie, przetrawi
                          ta szokujaca dla Niego informacje i wroci...nie mogl odejsc, nie po tym co
                          mialo miejce...bylam cierpliwa, nie nachodzialam Go i cicho cierpialam z
                          milosci do Niego...gdy poprosil o spotkanie, wiedzialam ze zwyciezylam...

                          dzisiaj jestesmy malzenstwem juz dziewiec lat...On pokochal mojego syna jak
                          wlasnego...mamy jeszcze coreczke...i ....jestesmy szczesliwi....

                          jezeli dla niego jestes kims wiecej, niz znajoma, kolezanka...jezeli on
                          pokochal Ciebie prawdziwie....to dziecko nie bedzie przeszkoda...musisz tylko
                          powiedziec wczesnie, nie zostawiaj tego na pozniej...i musisz mu zostawic
                          otwarta furtke, ze nawet jesli odejdzie, aby to przemyslec, mogl wrocic...Ci,
                          ktorzy kochaja prawdziwie, wracaja....
                          • Gość: Mrufka Do Bibi IP: *.abo.wanadoo.fr 25.11.02, 22:13
                            Bibi, daj znac jak ci poszlo. Mam nadzieje, ze jest O.K.

                            Mrufka.
    • Gość: sceptyczna Re: Boję się powiedzieć prawdę... IP: *.acn.waw.pl 25.11.02, 22:40
      Bibi ma 24 lata i 4 letnią córkę
      od 2 miesięcy spotyka się z (drogim Jej sercu) panem
      a Wy już ich łączycie ?
      Jeżeli on ma 27 to dojrzały jest jak początkujący ser (przepraszam za
      porównanie) do przyjęcia kobiety z dzieckiem (nie - niemowlęciem - to co innego)

      Rozejrzyjcie się wśród swoich znajomych - ilu 27-letnich panów/chłopców jest
      (po 2 miesiącach znajomości) podjąć takie wyzwanie ???
      • Gość: mark Re: Boję się powiedzieć prawdę... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.02, 22:49
        Z doswiadczenia - w klasie miałem kolezanke z takiego zwiazku, wiem ze nie jest
        łatwo pomimo tego, że jej matka była FANTASTYCZNĄ kobietą. Niestety, Twoja
        poprzeczka wisi teraz bardzo, bardzo wysoko. No ale trzymam kciuki za złoty
        medal w skoku wzwyż.
      • Gość: Mrufka do sceptycznej IP: *.abo.wanadoo.fr 25.11.02, 22:57
        Gość portalu: sceptyczna napisał:

        > Bibi ma 24 lata i 4 letnią córkę
        > od 2 miesięcy spotyka się z (drogim Jej sercu) panem
        > a Wy już ich łączycie ?
        > Jeżeli on ma 27 to dojrzały jest jak początkujący ser (przepraszam za
        > porównanie) do przyjęcia kobiety z dzieckiem (nie - niemowlęciem - to co
        >innego
        > Rozejrzyjcie się wśród swoich znajomych - ilu 27-letnich panów/chłopców jest
        > (po 2 miesiącach znajomości) podjąć takie wyzwanie ???


        Jejku, ja chce tylko wiedziec jak jej poszla w niedziele ta rozmowa. No pewnie,
        ze jej mezczyzna bedzie chcial sobie wszystko przemyslec. A jesli ja pisze do
        Bibi, ze mam nadzieje, ze jest wszystko O.K. to znaczy, ze mam nadzieje, ze jej
        od razu nie powiedzial: Koniec miedzy nami. Tylko tyle.

        Mrufka.
        • Gość: Facet Re: do sceptycznej IP: *.stansat.pl / *.gazeta.pl 26.11.02, 08:04
        • Gość: Facet Re: do sceptycznej IP: *.stansat.pl / *.gazeta.pl 26.11.02, 08:08
          Z punktu widzenia faceta ... o wiele za wcześnie na swatanie - parę postów
          wyżej już ktoś ta pisał - spotykają się od 2 miesięcy - faceci nie myslą o
          małżeństwie kiedy spotykają się z dziewczyną - a na pewno nie po 2 miesiącach.
          Nawet jeżeli ma 27 lat to jest wiek na zabawę a nie na obrączkowanie - pisze
          tak mimo ż ejestem od niego starszy i mam żonę i dzieci - po prostu tacy
          jesteśmy ...i dziwie się czytając zgłodniałe małżenstwa 25 letnie panny - to
          odstrasza...
          • agniecha27 A dziś już wtorek... 26.11.02, 12:29
            ... a Bibi nie pisze, co u Niej...
            Mam nadzieję, że szaleje ze szczęścia i dlatego zapomniała o swoim wątku i
            kłopotach :)
    • bibi.be POWIEDZIAŁAM!!! :)))) 26.11.02, 12:31
      Kochani Moi! :)))
      Powiedziałam, w końcu prawdę. Podczas niedzielnego
      spotkania przeżywałam potworny stres, ale wreszcie
      zebrałam się w sobie. Spacerowaliśmy po parku, wtedy Piotr
      powiedział coś w stylu: "czuję się, jakbym znał cię od
      lat", a ja zaczęłam: "ale wszystkiego jeszcze o mnie nie
      wiesz...". Potoczyło się... Powiedziałam też za bardzo go
      lubię i mi na nim zależy. Milczał. Był zaskoczony, ale
      zachował się delikatnie! Wiecie co powiedział? "To
      opowiedz mi o swojej córce"!!! Pierwszy raz, jakiś
      mężczyzna chciał dowiedzieć się czegoś o mojej córce!
      Mówiłam i choć głos mi drżał, starałam się powiedzieć coś
      fajnego (opowiedziałam historę jak ostatnio byłyśmy w
      sklepie i moja córeczka podeszła do batoników i jednego
      wpakowała sobie do kieszeni, a na moje pytanie "co
      robisz?", odpowiedziała zdziwiona: "psecies plomocja").
      Śmiał się! Czułam jednak, że wszystko go zaskoczyło i nie
      wie, co ma powiedzieć...
      Rozstaliśmy się tak jak zwykle. W poniedziałek telefon
      milczał (ostatnio codziennie wysyłaliśmy sobie sms-y).
      Było mi tak dziwnie. Dziś rano budzę się, w telefonie
      koperta od niego! Chwila niepewności i "Tesknie za
      Toba"!!!!!

      Wiem, że czeka mnie jeszcze nie jedna trudna sprawa,
      niejedna rozmowa i szereg innych rzeczy dotyczących tego
      faktu... ale wiecie co? Ciesze sie!!! :) Nie jest tak jak
      było wcześniej, a to chyba dobry znak?

      Pozdrawiam. Bibi

      • liloom Re: POWIEDZIAŁAM!!! :)))) 26.11.02, 12:42
        Bibi, ciesze sie razem z Toba i trzymam kciuki dalej:)
      • viola2 Re: POWIEDZIAŁAM!!! :)))) 26.11.02, 12:47
        choć mnie to nie było pisane, ja rownież podzielam Twoją, Waszą radość.
        pozdrawiam
        zycze powodzenia, i cierpliwości
        • jendza1 Mysle, ze wszyscy TRZYMAMY KCIUKI! ntxt 26.11.02, 12:49
      • Gość: grogreg Chle, chle,chle........ IP: proxy / 212.160.165.* 26.11.02, 13:22
        Zaskoczony byl? No to udawal. Wiedzial od dawna, tylko sie nie przyznawal.
      • fe_male Re: POWIEDZIAŁAM!!! :)))) 26.11.02, 13:38
        Lubie czytać takie wiadomości, humor mi się wtedy poprawia i gęba sama się do
        śmiechu wykrzywia.

        Powodzenia...

        fe_Pa
        • melinek Gratuluje!!! :)))) 26.11.02, 14:16
          Ten mezczyzna jest ci pisany. Jesli mimo wyznania tej
          prawdy nadal za toba teskni. On jest twoj. Teraz
          go trzeba przy sobie utrzymac.
      • lalka74 Re: POWIEDZIAŁAM!!! :)))) 26.11.02, 14:29
        Gratulacje !!!!! Fajna dziewczyna z Ciebie i fajną masz córkę:))) Wszystkiego
        dobrego i trzymaj się.
      • pajdeczka Chociaż raz znamy finał 26.11.02, 14:31
        Inni zakładają wątki, a potem znikają, a tu proszę...
      • agniecha27 Cieszę się z Tobą... 26.11.02, 14:54
        ... widzisz, nie było tak źle...
        Mam nadzieję, że dalej będzie się rozwijało Wasze uczucie i będziecie żyli
        długo i szczęśliwie i... we troje :)))
        Buziaczki :)
        • Gość: Magda Re: Cieszę się z Tobą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.02, 15:02
          Bibi, to cudowne, fantastyczne, bajkowe; strasznie się cieszę z Waszego powodu.
          Gorąco popieram i trzymam kciuki!!!!!!!

          Do usłyszenia,
          Magda
          • clariette Re: Cieszę się z Tobą... 26.11.02, 16:36
            az sie fajniej na sercu robi cos takiego czyta. Znaczy, ze sa jeszcze fajni
            faceci na tej naszej planecie ;-))
            pozdrawiam i zycze powodzenia
      • niedzwiedziczka Re: POWIEDZIAŁAM!!! :)))) 26.11.02, 17:45
        Wspaniale!!!!
        Jestes odwazna kobieta i zaslugujesz na wspanialego
        faceta! Mam nadzieje, ze On wlasnie taki jest. Zycze Ci
        duzo, duzo szczescia! Oby Wam sie powiodlo!
      • Gość: tiny Re: POWIEDZIAŁAM!!! :)))) IP: *.ostrow-net.org 26.11.02, 20:48
        Trzymam kciuki!!!
        Bibi, życzę Ci, żeby działo się tylko dobrze :)))))))))
    • Gość: KR$ Re: Boję się powiedzieć prawdę... IP: *.riz.pl 26.11.02, 18:37
      Boze spokojnie z ta egzaltacja! To, ze facet napisal SMSa iz teskni to jeszcze
      nie znaczy, ze beda zyli dlugo i szczesliwie... Oby tak bylo ale pozyjemy -
      zobaczymy.
      • aankaa Re: Boję się powiedzieć prawdę... 26.11.02, 20:51
        możemy najwyżej sekundować tej dzielnej parze ...

        dalej jestem sceptyczna
        facet po 2 miesiącach spotkań...
        jako kantydat na tego jedynego, do końca życia ? ...

        obym się myliła,
        życzę powodzenia
    • bibi.be Ciąg dalszy :) 27.11.02, 13:08
      Na początku chcę wytłumaczyć pewien fakt, bo pojawiło się
      tu kilka takich głosów... że po 2 mies. znajomości trudno
      mówić o stałym związku. Zgadzam się z tym, ale pomarzyć
      wolno... Tzn. nie wyobrażam sobie zbyt wiele (biała suknia
      itd.), bo dla mnie cenny jest sam fakt, że mężczyzna nie
      uciekł w chwili, gdy dowiedział się o mojej córeczce :) To
      już jest chyba powód do radości, że osoba która mi się
      bardzo spodobała przyjęła ten fakt i dalej chce się ze mną
      spotykać!
      Rozmawialiśmy wczoraj wieczorem długo przez telefon, i
      choć obydwoje podkreślaliśmy, że to nie rozmowa na
      telefon, to o mówliśmy głównie o tym. Piotr powiedział, że
      jest zaskoczony, przede wszystkim tym, że mu wcześniej nie
      powiedziałam. Wyznałam prawdę i on powiedział: "Czy
      dziecko może być powodem przekreślenia dobrze
      zapowiadającego się związku?" oraz "Za bardzo zalżey mi na
      tobie żebym miał uciec tak jak tamci". !!! :)
      Jak tu się nie cieszyć??? Spotykamy się dziś po pracy, a w
      piątek Piotr przyjeżdża do mnie by poznać Olę!!! Sam to
      zasugerował!!!

      DZIEKUJE wszystkim za podtrzymanie na duchu i za to, że
      dzielicie ze mną radość z faktu, że w końcu odważyłam się
      powiedzieć i stało się inaczej niż wcześniej bywało!!!
      Będę jeszcze pisać :) Jesteście super!!!!!

      Bibi
      • pajdeczka Re: Ciąg dalszy :) 27.11.02, 13:25
        To teraz uważaj, żeby Oleńka nie zalazła mu za skórę. Z dzieciakami różnie bywa.
      • melinek Re: Ciąg dalszy :) 27.11.02, 13:26
        bibi.be napisała:

        > Będę jeszcze pisać :) Jesteście super!!!!!
        > Bibi

        Ty tez. Czekamy na c.d.
      • charissa Re: Ciąg dalszy :) 27.11.02, 13:36
        uuuuuuuuu krecik ;-)))
        • pajdeczka Re: Ciąg dalszy :) 27.11.02, 13:46
          charissa napisała:

          > uuuuuuuuu krecik ;-)))


          Poproszę jakieś szczegóły może...
      • anula73 Re: Ciąg dalszy :) 27.11.02, 14:01
        ciesze sie Bibi razem z Toba i wierze w happy end :-)))
        odezwij sie jeszcze!
      • anula73 Re: Ciąg dalszy :) 27.11.02, 14:16
        ciesze sie Bibi razem z Toba i wierze w Wasz happy end :-)))
        odezwij sie jeszcze!
      • anula73 Re: Ciąg dalszy :) 27.11.02, 14:18
        ciesze sie Bibi razem z Toba i wierze w Wasz happy end :-)))
        odezwij sie jeszcze!
    • monia76 Re: Boję się powiedzieć prawdę... 27.11.02, 13:42
      bardzo sie ciesze razem z Toba, Bibi. trzymam kciuki z calych sil i nie
      zapomnij opowiedziec czasem co u Ciebie!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka