Dodaj do ulubionych

Uwiedzona, porzucona

IP: 217.11.144.* / 192.168.100.* 25.11.02, 13:06
Staral sie o mnie przez prawie rok. Wystawal, zapraszal, kusil, ze swiata poza mna nie
widzi, bylo widac golym okiem. Wreszcie uleglam, jeszcze nie doslownie, bo tylko (?)
dusza, a jeszcze nie cialem. Wtedy on sie odwrocil na piecie. Teraz dzwoni,
umawiamy sie, pozniej on odwoluje. Juz nigdzie nie zaprasza, nie pamieta o moich
imieninach, nagle przestalam byc wazna. To boli.
Obserwuj wątek
    • Gość: grogreg Re: Uwiedzona, porzucona IP: proxy / 212.160.165.* 25.11.02, 13:15
      Sa dwie mozliwosci.
      1.Zdobyta - nieatrakcyjna
      2.Za dlugo sie staral i w koncu sie zniechecil.

      Stawiam na to drugie.
    • pajdeczka Tere fere kuku 25.11.02, 13:31
      Może jesteś za bardzo płodna, dlatego Cię porzucił? Sądząc po ilości
      zakładanych wątow aż strach pomyśleć , co by było gdyby doszło do czegoś
      bliższeego między wami, no wiesz...ten tego.....
      Aha,jeszcze jedno. Uwiedziona, nie uwiedzona .
      • Gość: Margaret Re: Tere fere kuku IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 25.11.02, 19:42
        pajdeczka napisał:

        > Może jesteś za bardzo płodna, dlatego Cię porzucił? Sądząc po ilości
        > zakładanych wątow aż strach pomyśleć , co by było gdyby doszło do czegoś
        > bliższeego między wami, no wiesz...ten tego.....
        > Aha,jeszcze jedno. Uwiedziona, nie uwiedzona .



        Bosz..kobieto..musisz byc taka złosliwa?.. Jesteś 15 razy
        bardziej "dopiekająca" niż Wojewódzki w "idolu"
        pzd

        • pajdeczka Re: Tere fere kuku 26.11.02, 13:50
          Gość portalu: Margaret napisał:

          > pajdeczka napisał:
          >
          > > Może jesteś za bardzo płodna, dlatego Cię porzucił? Sądząc po ilości
          > > zakładanych wątow aż strach pomyśleć , co by było gdyby doszło do czegoś
          > > bliższeego między wami, no wiesz...ten tego.....
          > > Aha,jeszcze jedno. Uwiedziona, nie uwiedzona .
          >
          >
          >
          > Bosz..kobieto..musisz byc taka złosliwa?.. Jesteś 15 razy
          > bardziej "dopiekająca" niż Wojewódzki w "idolu"
          > pzd
          >

          A wiesz, coś w tym jest. Bo ja go uwielbiam!
      • Gość: Kobieta Re: Tere fere kuku IP: 217.11.144.* / 192.168.100.* 26.11.02, 13:33
        Moglabys kiedys skupic sie na temacie, a nie na ujsciu swoich (zlych, niestety) emocji?
        • pajdeczka Re: Tere fere kuku 26.11.02, 13:51
          Gość portalu: Kobieta napisał:

          > Moglabys kiedys skupic sie na temacie, a nie na ujsciu swoich (zlych,
          niestety)
          > emocji?


          Skupiam się jedynie w pomieszczeniu do tego najbardziej odpowiednim.
          A poważnie to myślałam, że to podpucha.
          • kini Re: Tere fere kuku 26.11.02, 14:02
            > A poważnie to myślałam, że to podpucha.

            Indyk też myślał...
    • Gość: q Re: Uwiedzona, porzucona IP: *.legnica.sdi.tpnet.pl 25.11.02, 15:23
      tez obstawiam ze sie zniechecił...rok? jezu, i tak długo wytrzymał!!
    • Gość: longdong Re: nieUwiedzona, porzucona bo niedala IP: *.proxy.aol.com 25.11.02, 23:54
      Rowniez uwazam ze sie zniechecil tym czekaniem. Facet potrzebuje polizac,
      pomacac, popenetrowac itd. Mozliwe ze inna dziewczyna byla bardziej otwarta i
      dal sobie spokuj z zakonnicom.
      • Gość: csc G......... Prawda IP: *.devs.futuro.pl 27.11.02, 11:11
        gowno prawda
        -facet potrafi czekac nawet latami jak mu zalezy na kobiecie....
        przekonalam sie o tym.
        Jak ten nie potrafil czekac to znaczy ze bylo mu obojetne ty czy inna-chcesz
        byc jednym z wielu w tlumie czy chcesz zeby kochal cie ktos dlatego ze ty to Ty
        a nei kazda inna??????
    • Gość: KR$ Re: Uwiedzona, porzucona IP: *.riz.pl 26.11.02, 10:39
      Gość portalu: Kobieta napisał:

      > Staral sie o mnie przez prawie rok. Wystawal, zapraszal, kusil, ze swiata
      poza
      > mna nie
      > widzi, bylo widac golym okiem. Wreszcie uleglam, jeszcze nie doslownie, bo
      tylk
      > o (?)
      > dusza, a jeszcze nie cialem. Wtedy on sie odwrocil na piecie. Teraz dzwoni,
      > umawiamy sie, pozniej on odwoluje. Juz nigdzie nie zaprasza, nie pamieta o
      moic
      > h
      > imieninach, nagle przestalam byc wazna. To boli.


      Ze tak powiem - trzeba bylo myslec wczesniej - teraz boli ciebie, przedtem
      bolalo jego - ciebie i tak bedzie bolec krocej.
    • Gość: geos Re: Uwiedzona, porzucona IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.11.02, 13:40
      Gość portalu: Kobieta napisał:

      > Staral sie o mnie przez prawie rok. Wystawal, zapraszal, kusil, ze swiata
      poza
      > mna nie
      > widzi, bylo widac golym okiem. Wreszcie uleglam, jeszcze nie doslownie, bo
      tylk
      > o (?)
      > dusza, a jeszcze nie cialem. Wtedy on sie odwrocil na piecie. Teraz dzwoni,
      > umawiamy sie, pozniej on odwoluje. Juz nigdzie nie zaprasza, nie pamieta o
      moic
      > h
      > imieninach, nagle przestalam byc wazna. To boli.



      wiesz co a chociaz raz dałas mu do zrozumienia, ze jeśli bedzie cierpliwy to
      może dasz sie przekonac? Jakimś, słowem, zdaniem, zachowaniem. Nie wiem
      czymkolwiek?
      Mam przyjaciela który pzreżył cos podobnego. Rok zabiegał o dziwczynę. Męczył
      się, czekał az ona da znak, ze tak. Dwa razy dostał kosza poczym dziewczyna
      dalej sie z nim spotykała, wyjeżdzała na weekendy w góry. Patrzyłam na to i
      serce się krajało. W końcu złamałam zasade nie wtrącania się i zaczęłam go
      namawiac, zeby zrezygnował bo traci czas. Skoro przez rok nic nie wskórał to
      znaczy, że jego wybranka go lubi ale nic poza tym. Trochę to trwało zanim
      doszedł do wniosku, ze zminimalizowanie kontaktów bedzie najlepszym wyjsciem,
      ale w koncu posłuchał. I zaczął się "leczyć" z uczucia do niej. Żal było
      patrzec jak zastanawiał sie dlaczego ona go nie chce.
      Więc myślę, ze do siebie możesz miec tylko zal nie do niego. Rok to dużo. Czy
      było cie stac na to zeby przez ten rok twardo powiedziec : NIE i trzymac sie
      tego?
      Chyba jednak Ci się zapomniało, ze inni też mają uczucia. On ma na pewno. Kiedy
      ktos kogos kocha to chce być jak najblizej tej osoby a nie tylko na dystan i w
      snach
      chyab musisz sobie powiedziec, ze starciłaś szansę, a moze nie było wam dane?
      Może wasz Legendy nie mialy się spotkac w ten sposób?
      Może
    • Gość: Kobieta Uwiedziona, porzucona cz II IP: 217.11.144.* / 192.168.100.* 26.11.02, 15:34
      To nie bylo tak, ze przez ten rok on sie staral, a ja zachowywalam poze Krolowej Zimy.
      Po prostu nie zakochalam sie w nim od pierwszego wejrzenia. Powoli sie do niego
      przekonywalam. Spedzalismy duzo czasu i na pewno dawalam mu do zrozumienia, ze
      jest dla mnie coraz bardziej wazny. I kiedy bylam juz pewna, ze to ten, to on wtedy sie
      wycofal. Nie od razu do mnie dotarlo, co to znaczy, ze na nasze spotkania w pubach
      zaczeli przychodzic tez inni, ze nie mial czasu w weekend, ze zdecydowal sie kupic
      mieszkanie... Kiedys znalismy oboje kazdy swoj ruch, a o tym mieszkaniu dowiedzialam
      sie od wspolnej znajomej... Wiem, ze powinnam z nim porozmawiac, wyjasnic. Ale od
      poczatku listopada nie udaje mi sie z nim spotkac sam na sam! A wczoraj byly moje
      imieniny i nawet nie zadzwonil, tylko przestal smsa. Ja zadzwonilam. Chcialam, zebysmy
      chociaz poszli na kawe. Powiedzial, ze jest chory.
      • kini Re: Uwiedziona, porzucona cz II 26.11.02, 15:37
        > powinnam z nim porozmawiac, wyjasnic.

        A co tu wyjaśniać? Chyba wszystko jest wystarczająco jasne.
      • Gość: geos Re: Uwiedziona, porzucona cz II IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.11.02, 08:38
        Gość portalu: Kobieta napisał:

        > To nie bylo tak, ze przez ten rok on sie staral, a ja zachowywalam poze
        Krolowe
        > j Zimy.

        Wiesz co sorry ale w takim razie dlaczego odszedł? Coś chyba było nie tak, no
        chyab, ze zreczywiście zalezało mu nie tylko na tobie jako osobie ale chyba
        wątpie bo wytrzymał rok

        > Po prostu nie zakochalam sie w nim od pierwszego wejrzenia. Powoli sie do
        niego
        > przekonywalam. Spedzalismy duzo czasu i na pewno dawalam mu do zrozumienia,
        ze
        > jest dla mnie coraz bardziej wazny. I kiedy bylam juz pewna, ze to ten, to on
        w
        > tedy sie
        > wycofal.
        Ja też ze swoim bardzo dobrym znajomym spedzam dużo czasu, codzienny kontakt,
        telefony, kawy, kina, wieczory przy dobrej muzyce ale to nic nie znaczy w
        sensie głebszych uczuc. Po prostu bardzo sie lubimy, a poniewaz jesteśmy oboje
        wolni to dajemy sobie tyle z przyjaźni ile się da. Natomiast nie będziemy ze
        sobą; spedzamnie czasu jeszcze nic nie znaczy


        Nie od razu do mnie dotarlo, co to znaczy, ze na nasze spotkania w pub
        > ach
        > zaczeli przychodzic tez inni, ze nie mial czasu w weekend, ze zdecydowal sie
        ku
        > pic
        > mieszkanie... Kiedys znalismy oboje kazdy swoj ruch, a o tym mieszkaniu
        dowiedz
        > ialam
        > sie od wspolnej znajomej... Wiem, ze powinnam z nim porozmawiac, wyjasnic.
        Ale
        > od
        > poczatku listopada nie udaje mi sie z nim spotkac sam na sam! A wczoraj byly
        mo
        > je
        > imieniny i nawet nie zadzwonil, tylko przestal smsa. Ja zadzwonilam.
        Chcialam,
        > zebysmy
        > chociaz poszli na kawe. Powiedzial, ze jest chory.


        Wyglada na to, ze Twój znajomy się "leczy"; daj mu do tego prawo. Widocznie
        stwierdził, ze ma dość zabiegania do Ciebie. Nie wiem w jaki sposób mu dawałas
        do zrozumienia, ze coraz bardziej Ci na nim zalezy, ale wydaje mi się, ze nie
        ma nic lepszego jak szczera rozmowa. Domyślac można się róznych rzeczy, różne
        moga być interpretacje tych samych gestów, zwłaszcza jeśli dwie osobo podchodzą
        inaczej do jednego tematu. Widać rozmów wam zabrakło, tak mi sie wydaje
        Być może masz cos za sobą co kazało Ci podchodzic do niego ostroznie (ja tez
        tak mam, nie za szybko się zakocham ponownie, a na pewno nie od pierwszego
        wejrzenia)
        Może rzeczywiście rozmowa z nim coś wyjasni, ale myśle, ze nie powinnaś
        naciskać, daj mu czas i prawo do jego decyzji:-)
        Napisz co tam dalej się dzieje
    • Gość: k. Re: Uwiedzona, porzucona IP: 62.233.176.* 27.11.02, 11:33
      Zastanawiałem sie chwile czy do Ciebie napisać. Jestem własnie takim facetem,
      który przez ostatni rok starał sie "uwieść" (nie podoba mi sie słowo uzyte
      przez Ciebie) pewną kobietę. A tak dokładnie to chyba sie w nij zakochałem ,
      albo byłem zauroczony (tego sie chyba nie dowiemy juz nigdy). Cały rok
      spedziłem na zblizaniu się do niej. Wspólne wypady do pubu, do kina i nawet
      wyjazdy na łykend (pokoje oczywiście osobne). Nie mam wątpliwości, że gdy
      bylismy koło siebie oboje bawiliśmy sie doskonale. Jednak ona stale trzymała
      dystans, dystans który powodował, że cały czas miałem wątpliwości czy idziemy w
      dobrym kierunku. Jednocześnie wprost dawała mi do zrozumienia, że nie
      interesuje jej nic więcej poza układem koleżeńskim, by za chwile znowu wykonać
      gest, zrobić coś, co swiadczyło wręcz o czymś przeciwnym. Powoli dostawałem
      szału. Niby była stale blisko (kolacje przy świecach) a jednocześnie bardzo
      daleko. Stale była na dystans. Rok to dużo czasu i mogła sie doskonale
      zorientowac jakim jestem człowiekiem i bez przeszkód mogła podjąć jakąś
      decyzję, bo moje intencje były jasne dla wszystkich. I w pewnym momencie miałem
      dosyć. Dokładnie po 11 miesiącach starań. Zrozumiałem, że gonie za czyms
      nieosiągalny, a przy tym trace szanse na poznanie innej, moze bardziej
      wartościowej osoby. Bedąc zaślepionym nie widziałem tych innych ludzi, tych co
      potrafią okazać uczucia, tych co potrafią je odwzajemnić. Dlatego przestałem ja
      zapraszać gdziekolwiek, dzwonić, umawiać się. Może ona odbiera to inaczej niż
      Ty, może w niej sie nic nie obudziło (mam taką nadzieję - bo inaczej byłoby to
      okrutne ze strony losu) i nie cierpi z tego powodu... Zastanawiałem sie równiez
      co bym zrobił gdyby zadzwoniła i powiedziała tak jak ty, ze cos sie zmieniło...
      nie wiem co bym zrobił... i chyba już nie chcę wiedzieć (choć może oszalałbym
      ze szczęścia) bo nareszcie mam spokój. I ostatnie pytanie. Może to utrata
      adoratora sprawiła, że zaczęłaś o nim myśleć? Tak z czystego egoizmu, bo fajnie
      byc wynoszonym przez innych ponad wszystko. To bardzo miłe uczucie i brak jego
      moze powodowac żal. Jeśli naprawde go kochasz to powiedz mu to (ale dowiedz
      sie wcześniej czy nie jest szczęśliwy z kim innym - wtedy już mu nie mieszaj),
      może wam sie uda. Nawet jeżeli nie wyjdzie, bedziesz miała świadomość że
      spróbowałaś. Nie pisz, że zostałaś uwiedziona, bo to nie jest prawda
    • Gość: q Re: Uwiedzona, porzucona IP: *.legnica.sdi.tpnet.pl 27.11.02, 12:03
      moze i nie byłas krolowa sniegu, ale najwidoczniej twoje sygnaly i
      zainteresowanie byly za slabe i byc moze chlopak stwierdzil ze traci
      czas...kobiety, uwiecie ze faceci tez maja uczucia i nie sa z kamienia!!co to
      za wytlumaczenie ze jak mu zalezy to poczeka x miesiecy a jak nie poczeka to
      znaczy ze mu nie zalezy?pora sobie uswiadomic ze bycie krolewna lub krolowa
      sniegu (nie jest to przytyk do autorki watku), niezdecydowana itp przypadlosci
      konczy sie wlasnie tak lub podobnie; mimo wszystko zycze powodzenia
    • Gość: Kobieta Re: Uwiedzona, porzucona IP: 217.11.144.* / 192.168.100.* 27.11.02, 13:46
      ja przed nim niczego nie gralam, ani niczego nie udawalam. Tempo, byc moze powolne,
      bylo naturalne (dla mnie). Zabolalo mnie tylko, ze gdy dalam mu do zrozumienia, ze
      chce z nim byc, tak na dobre i na zle, to on WLASNIE WTEDY mnie zostawil. To jest ta
      kolejnosc. Nie bylo tak, ze on mnie zostawil, a ja wtedy poczulam, ze go kocham.
      Porozmawiac, raczej z nim nie porozmawiam, bo dowiedzialam sie, ze z kims sie
      spotyka. Nie moge powiedziec, ze zycze mu szczescia. Na razie zycze go sobie.
      • Gość: q Re: Uwiedzona, porzucona IP: *.legnica.sdi.tpnet.pl 27.11.02, 14:22
        on Cie nie zostawił, bo przecież nie był z Tobą;jedynie chciał z Tobą być; poza
        tym moim zdaniem jest róznica miedzy "dawaniem do zrozumienia" a prostym
        wyrażeniem tego, że chce się z kims być...
        • Gość: geos Re: Uwiedzona, porzucona IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.11.02, 15:06
          Gość portalu: q napisał:

          > on Cie nie zostawił, bo przecież nie był z Tobą;jedynie chciał z Tobą być;
          poza
          >
          > tym moim zdaniem jest róznica miedzy "dawaniem do zrozumienia" a prostym
          > wyrażeniem tego, że chce się z kims być...

          Niestety dla "Kobiety" ale to szczera prawda, dawanie do zrozumienia to niejest
          dobra droga, nikt nie siedzi w naszej głowie i nie domyśla się co chcemy mu
          przekazać
      • Gość: geos Re: Uwiedzona, porzucona IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.11.02, 14:54
        Gość portalu: Kobieta napisał:

        > ja przed nim niczego nie gralam, ani niczego nie udawalam. Tempo, byc moze
        powo
        > lne,
        > bylo naturalne (dla mnie). Zabolalo mnie tylko, ze gdy dalam mu do
        zrozumienia
        > , ze
        > chce z nim byc, tak na dobre i na zle, to on WLASNIE WTEDY mnie zostawil. To
        je
        > st ta
        > kolejnosc.

        To znaczy, ze już mu powiedziałaś, ze Ci na nim zalezy czy też dałas do
        zrozumienia, co mógł inaczej zainterpretować?
        Czy przypadkiem nie masz kłopotu z okazywaniem uczuć?
        Jesli postanowił sie z ciebie "wyleczyc" to nie dziw się, ze stosuje metodę
        kompletnego braku kontaktu a jeśli odszedł bo juz mu sie znudziłas a inna była
        łatwiejsza w kontaktach to lepiej, ze poszedł

        Nie bylo tak, ze on mnie zostawil, a ja wtedy poczulam, ze go kocham
        > .
        > Porozmawiac, raczej z nim nie porozmawiam, bo dowiedzialam sie, ze z kims sie
        > spotyka.

        Może chce szybko zapomnieć? W takim przypadku albo schowasz dume i z nim
        porozmawiasz albo poczekaj zobacz jak im sie układa, może jeszcze nie wszystko
        stracone, jeśli jednak sie układa, to daj spokój. A może to po prostu nie "ten"
        mężczyzna w Twoim zyciu. Nie wiem czy kiedyś zdarzało ci się zakochiwac w
        szybszym tempie więc nie moge porównywać ale tak sobie myślę, ze może do "tego"
        mężczyzny nie potrzebowałabys tyle czasu?


        Nie moge powiedziec, ze zycze mu szczescia. Na razie zycze go sobie.

        napisz coś jeszcze i Trzymaj się





    • Gość: chop Re: Uwiedzona, porzucona IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.02, 15:31
      a to kawał ciula, potwierdza tyko stereotypy. N a drzewo z nim
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka