vika411
26.11.02, 11:41
Moje siostry poklocily sie okropnie miedzy soba.Poszlo im o...szwagrow.Niby
normalne,bo wiadomo:szwagier to nie rodzina i mozna mu na lbie kolki
ciosac.Ale ja mam bardzo fajnych szwagrow,tylko moj chlop ,wyrodek taki, jest
do dupy i na szczescie siostrzyczki zgodnie przyznaja mi racje.W tej sytuacji
bylam niejako poza nawiasem dyskusji.moje siostrzyczki przyjechaly do mnie na
dwa dni na swiateczne zakupy i sie juz dzis od rana zaczelo.Moich
siostrzyczek mam trzy.Jedna przez druga zaczely pyskowac na swoich chlopow
juz przy sniadaniu.Stwierdzilam,ze wszystkie sa glupie,nie wiedza co maja i
lepiej niech juz ida do miasta.Tymczasem orzekly ,ze nigdzie nie ida ,bo sa
zmeczone i wlazly do lozek.Mialy sie przespac.Tymczasem awanturowaly sie o
tych szwagrow pol godziny.Kazda lubi swoich szwagrow a psy wiesza na chlopie
wlasnym.To jest podlozem konfliku.Probuje lagodzic.Wtedy na mnie wsiadaja
wspolnie.Mam w planie ugotowac na obiad zupe grzybowa na oleju
rycynowym.Niech sie kloca w toalecie:-))))))
Nasunela mi sie w zwiazku z tym ciekawa mysl-pytanie:Dlaczego my kobiety
potrafimy docenic cudzego chlopa a wlasnego nie?No nie mowie tu o pijakach i
nierobach.Mowie o normalnych mezach.