Dodaj do ulubionych

dylematy, babcie, itd.

05.12.02, 10:08
tak sobie czytam co sie tu pojawia od kilku dni, gdzies tam sie dopisze, ale
od wczoraj chodzi mi po glowie watek reni a propos jej dziecka i metra.
najpierw o ustepowaniu miejsca, ale w polsce. we wroclawiu np. jest
strasznie, babule wisza nad toba i komentuja jak sie jest nie wychowanym. ja
czesto naprawde musialam siedziec, ale ogolnie mam taki nawyk i zawsze
wstaje, tylko rozgraniczam 2 sprawy - ustepuje bez proszenia zprzyjemnoscia
babcia ( babcia to mila staruszka ) i ustepuje bez proszenia bo tak mnie
wychowano babulom ( to drugi rodzaj staruszki, ktora po trupach dociera tam
gdzie chce). kiedys w banku byla dosyc duza kolejka i na sam poczatek
podeszla dziewczyna w ciazy i spytala sie ludzi na przodzie kolejki czy ja
przepuszcza. i odezwal sie babul : ja tez jestem chora! moja mama powiedziala
ze przepusci a do babula, ze ta dziewczyna nie jest chora tylko w ciazy, a
pani pewnie zal bo pani juz nie moze. wyobrazacie sobie jakie byly teksty.
a w warszawie, jak w metrze ustapilam babci miejsce to ta mi dziekowala,
troche mi glupio bylo. a moj chlopak nie pozwala mi ustepowac, jak dookola
siedzi kupa facetow, zwlaszcza ze mam powazne problemy ze zdrowiem.
ale zawsze jak patrze na taka fajna staruszke to przypomina mi sie piosenka
T.LOVE o staruszce z dolu : " a przeciez kiedys byla piekna, i tak mocno
kochala, sloneczne powstanie to bylo cos dla niej, chlopcy w kanalach."
a mlode pokolenie, czyli szczeniaki kilkunastoletnie nawet nie zdaja sobie
sprawy, ze jak siedza sobie rozwaleni, na siedzeniach w metrze, w aurobusie i
tramwaju, a obok stoi starowinka, to nalezaloby jej ustapic miejsca, bo ona w
ich wieku byla w szarych szeregach, walczyla w powstaniu, byla w obozie
koncentracyjnym. rzeczywiscie ustepowanie miejsca, uczenie tego dzieci, w
polsce ma to inny wydzwiek, bo dzieki wiekszosci tych starych ludzi, polska
zachowala godnosc pod faszystowskim jarzmem. niektorzy z tych staruszkow sa
sprawiedliwymi wsrod narodow swiata, a gowniarze nie zdaja sobie z tego
sprawy, ba nawet nie chca - bo nikt ich nie nauczyl szacunku dla naszych
starych ludzi.
wiem ze tu na forum pisze sie o blachszych sprawach, ale moze zainteresuje
was ten przydlugi tekst.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • fe_male Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 10:38
      Wiesz co, od pewnego czasu ja nie mam tego typu dylematów. Po prostu nie
      siadam, na szczęście nie mam problemów zdrowotnych. Nie muszę się wtedy
      rozglądać i obserwować na każdym przystanku czy ktoś wsiada czy nie. Spotkała
      mnie taka sytuacja, kiedy wsiadałam do tramwaju, przy drzwiach stała grupka
      ludzi, gdy wchodziłam okazało się, że za moimi plecami stanęła starsza pani,
      weszłam przed nią, bo nie mam oczu na około głowy i nie będę oglądała się za
      siebie za każdym razem, żeby sprawdzić czy tam czasem kogoś nie ma. Oczywiście
      usłyszałam to co ta pani myśli sobie o takich jak ja.
      Mam tyle innych problemów na głowie, że kiedy wsiadam do tramwaju chcę sobie
      bezmyślnie gapić się w okno i dlatego stoję. Co do elastyczności zachowań -
      przekonałam się o tym jak bardzo są one elastyczne - w liceum skręciłam kostkę
      ze szpitala wracałam tramwajem z gipsem na nodze, czy ktoś wstał? Nie, bo byłam
      najmłodsza więc nie było takiego obowiązku. Mam to w tyłku, bo dałam sobie
      radę. Dla mnie wniosek jest jeden, nie oczekuję tego, że ktoś kiedyś ustąpi
      mnie-staruszce miejsce, nie oczekuję że usiądę jako kobieta w ciąży. Widzę co
      się dzieje i nie liczę na to. Kiedy będę chciała usiąść, z takiego czy innego
      powodu, pojadę samochodem albo taksówką. Przykre ale prawdziwe.

      fe_Pa
      • tetsuo_nakamura Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 10:45
        wiesz ja w gruncie rzeczy tez jak jade srodkami komunikacji miejskiej, stoje,
        czytam, mysle nad swoimi bzdetami. ale mysle ze czasami przydaloby sie nam
        wszystkim choc chwila zadumy, nad starymi ludzmi. ja strasznie kocham swoja
        babcie, moze dlaTEGO mam taki stosunek do tego.

        pozdrawiam
        • fe_male Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 10:54
          ja też mam taki stosunek do swoje babci mimo, iż Jej już ziemskie problemy nie
          dotyczą. Nic na to nie poradzę ale mnie tylko BARDZO nieliczni, starsi ludzie
          kojarzą się z bohaterskimi powstańcami, przepraszam, że może bardzo krzywdzące
          jest moje wyobrażenie, ale ja widzę raczej rozkrzyczane, agresywne , całkiem
          sprawne towarzystwo z kolejki, z dawnych czasów kartek na zakupy. Dlatego nie
          siadam bo boję się, że właśnie takiej staruszki czy staruszka nie zauważę.

          fe_Pa
          PS Np sprawa nazwy Ronda Babka w W-wie, kto jest Warszawiakiem ten wie o co
          chodzi.
      • pajdeczka Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 11:49
        fe_male napisała:

        > Wiesz co, od pewnego czasu ja nie mam tego typu dylematów. Po prostu nie
        > siadam, na szczęście nie mam problemów zdrowotnych. Nie muszę się wtedy
        > rozglądać i obserwować na każdym przystanku czy ktoś wsiada czy nie. Spotkała
        > mnie taka sytuacja, kiedy wsiadałam do tramwaju, przy drzwiach stała grupka
        > ludzi, gdy wchodziłam okazało się, że za moimi plecami stanęła starsza pani,
        > weszłam przed nią, bo nie mam oczu na około głowy i nie będę oglądała się za
        > siebie za każdym razem, żeby sprawdzić czy tam czasem kogoś nie ma.
        Oczywiście
        > usłyszałam to co ta pani myśli sobie o takich jak ja.
        > Mam tyle innych problemów na głowie, że kiedy wsiadam do tramwaju chcę sobie
        > bezmyślnie gapić się w okno i dlatego stoję. Co do elastyczności zachowań -
        > przekonałam się o tym jak bardzo są one elastyczne - w liceum skręciłam
        kostkę
        > ze szpitala wracałam tramwajem z gipsem na nodze, czy ktoś wstał? Nie, bo
        byłam
        >
        > najmłodsza więc nie było takiego obowiązku. Mam to w tyłku, bo dałam sobie
        > radę. Dla mnie wniosek jest jeden, nie oczekuję tego, że ktoś kiedyś ustąpi
        > mnie-staruszce miejsce, nie oczekuję że usiądę jako kobieta w ciąży. Widzę co
        > się dzieje i nie liczę na to. Kiedy będę chciała usiąść, z takiego czy innego
        > powodu, pojadę samochodem albo taksówką. Przykre ale prawdziwe.
        >
        > fe_Pa


        Pewnie Ci wszyscy emeryci i renciści podróżujący środkami miejskiej komunikacji
        też woleliby jeździć własnymi autami albo taksówkami. I pewnie są też tacy,
        których na taki luksus stać. Życzę Ci więc Fe_male na starość dużo zdrowia,
        żebyś nie miała na nogach żylaków, żeby Ci nie dokuczał nigdy kręgosłup, żebyś,
        kiedy wejdziesz zdyszana do tramwaju mogła szybko złapć oddech na stojąco i
        żebyś nie musiała nigdy dźwigać do tramwaju ciężkich siatek dla wnuków.
        Myślę, że większość starszych osób naprawdę nie liczy już na to, że im ktoś
        ustąpi miejsca. Pogodzili się, że takie czasy.
        • fe_male Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 11:56
          Biedniejsi zawsze mieli gorzej. I to też jest fakt. Jak nie będzie mnie stać na
          taxi to pojadę tramwajem. Ale na to, że ktoś mi ustąpi miejsca nawet jak będę
          miała 100 lat i dwie laski w rękach ,nie liczę.
          Teraz za to moja głowa w tym, żeby być staruszką zmotoryzowaną, albo wynieść
          się na starość z tego pieprzonego miasta tam, gdzie wszędzie można dojść na
          piechotę.

          fe_Pa
          • pajdeczka Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 12:08
            fe_male napisała:

            > Biedniejsi zawsze mieli gorzej. I to też jest fakt. Jak nie będzie mnie stać
            na
            >
            > taxi to pojadę tramwajem. Ale na to, że ktoś mi ustąpi miejsca nawet jak będę
            > miała 100 lat i dwie laski w rękach ,nie liczę.
            > Teraz za to moja głowa w tym, żeby być staruszką zmotoryzowaną, albo wynieść
            > się na starość z tego pieprzonego miasta tam, gdzie wszędzie można dojść na
            > piechotę.
            >
            > fe_Pa


            To będziesz jedną z nielicznych szczęściar, jeśli Ci się to uda.
            Ja myśle bardziej globalnie. Nie tylko o sobie. To chyba nie jest błąd?
            • fe_male Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 12:27
              Nie pajdka, to nie jest błąd, to Twoje spojrzenie na sprawę. Moje jest takie,
              że ja po prostu nie wierzę, że sytuacja będzie lepsza, niż jest teraz. Tych,
              którzy starają się trzymać jakich kolwiek zasad jest coraz mniej, pojedyńcze
              przypadki dobrego wychowania nie zmienią ogólnej tendencji. Zauważ ludzie
              zwykle "równają w dół". Nie to, żebym popierała taką sytuację, nie podoba mi
              się to, ale jestem realistką i skoro nie mam zamiaru nikogo prosić o miejsce i
              nie wierzę w to, że sytuacja się zmieni, znajduję najlepsze dla siebie wyjście
              z sytuacji. Myślisz globalnie, ale czy wierzysz w to, że cokolwiek się zmieni
              nawet jak będziemy o tym mówić, musiałabyś przeprowadzić wielką kampanię, żeby
              cokolwiek wskórać a i tak myślę, że byłoby tak, akcja uświadamiająco-
              nawracająca swoją drogą życie swoją. Sama nie siadam, niech inni przeżywają
              dylematy ustąpić nie ustąpić, cała reszta to po prostu dla mnie walka z
              wiatrakami i tylko mały urywek wielu zmian na niekorzyść jakie dokonały się w
              naszym życiu, kulturze i wzajemnych stosunkach.

              fe_Pa
        • capa_negra Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 13:13
          pajdeczka napisał:

          > fe_male napisała:
          >
          > > Wiesz co, od pewnego czasu ja nie mam tego typu dylematów. Po prostu nie
          > > siadam, na szczęście nie mam problemów zdrowotnych. Nie muszę się wtedy
          > > rozglądać i obserwować na każdym przystanku czy ktoś wsiada czy nie. Spotk
          > ała
          > > mnie taka sytuacja, kiedy wsiadałam do tramwaju, przy drzwiach stała grupk
          > a
          > > ludzi, gdy wchodziłam okazało się, że za moimi plecami stanęła starsza pan
          > i,
          > > weszłam przed nią, bo nie mam oczu na około głowy i nie będę oglądała się
          > za
          > > siebie za każdym razem, żeby sprawdzić czy tam czasem kogoś nie ma.
          > Oczywiście
          > > usłyszałam to co ta pani myśli sobie o takich jak ja.
          > > Mam tyle innych problemów na głowie, że kiedy wsiadam do tramwaju chcę sob
          > ie
          > > bezmyślnie gapić się w okno i dlatego stoję. Co do elastyczności zachowań
          > -
          > > przekonałam się o tym jak bardzo są one elastyczne - w liceum skręciłam
          > kostkę
          > > ze szpitala wracałam tramwajem z gipsem na nodze, czy ktoś wstał? Nie, bo
          > byłam
          > >
          > > najmłodsza więc nie było takiego obowiązku. Mam to w tyłku, bo dałam sobie
          >
          > > radę. Dla mnie wniosek jest jeden, nie oczekuję tego, że ktoś kiedyś ustąp
          > i
          > > mnie-staruszce miejsce, nie oczekuję że usiądę jako kobieta w ciąży. Widzę
          > co
          > > się dzieje i nie liczę na to. Kiedy będę chciała usiąść, z takiego czy inn
          > ego
          > > powodu, pojadę samochodem albo taksówką. Przykre ale prawdziwe.
          > >
          > > fe_Pa
          >
          >
          > Pewnie Ci wszyscy emeryci i renciści podróżujący środkami miejskiej
          komunikacji
          >
          > też woleliby jeździć własnymi autami albo taksówkami. I pewnie są też tacy,
          > których na taki luksus stać. Życzę Ci więc Fe_male na starość dużo zdrowia,
          > żebyś nie miała na nogach żylaków, żeby Ci nie dokuczał nigdy kręgosłup,
          żebyś,
          >
          > kiedy wejdziesz zdyszana do tramwaju mogła szybko złapć oddech na stojąco i
          > żebyś nie musiała nigdy dźwigać do tramwaju ciężkich siatek dla wnuków.
          > Myślę, że większość starszych osób naprawdę nie liczy już na to, że im ktoś
          > ustąpi miejsca. Pogodzili się, że takie czasy.
          >

          ...............................................................................

          Miałam sie w sumie nie odzywać ale co mi tam.....

          Nie często mam watpliwą przyjemność przemieszczania się komunikacją publiczną,
          ale gdy do tego dochodzi to siadam i siedze.
          Co prawda nie mam żylaków, ale kregosłup i mi dokucza, a siaty z zakupami nie
          pójdą same do domu, do tego wracam z pracy minimum po 10 godzinach
          wyeksploatowana i czekają na mnie nastepne obowiązki.
          Nie twierdze, ze nie ustapie miejsca osobie naprawde potrzebującej, nie mniej
          nie jest to odruch bezwarunkowy - wyleczyłam sie z niego w dniu w którym jedna
          babula dosłownie mnie stratowała na stopniach autobusu.
          I prawde mówiąc kiedy wracam taka padnieta to poprostu mam w nosie co sobie
          ktoś pomyśli o moim wychowaniu.
          Dlaczego ja akurat mam miec wyrzuty skoro osoby minimum 10 lat mlodsze jadące
          tym samym autobusem nie maja tego zmartwienia.
    • pajdeczka Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 10:44
      Dobrze napisałaś Tetsuo. Ale to, że ktoś walczył na wojnie nie znaczy, że temu,
      który nie walczył miejsce się nie należy. Za kiladziesiąt lat, o ile nie będzie
      wcześniej wojny, my też będziemy staruszkami. I argument, że nie walczyłam na
      wojnie więc mi się nie należy siedzące miejsce nie będzie miał racji bytu.
      Swoją drogą przydałaby się jakaś mała wojna żeby przetrzebić "towarzystwo".
      Może wówczas ludzie by się ocknęli i zaczęli znowu po ludzku myśleć?
      Zaczyna się na nie ustępowaniu miejsca w pociągu, potem jest brak szacunku
      ogólnie dla wieku i na koniec matka ląduje w domu opieki. Pół biedy, jeśli jest
      to jej własny wybór, gorzej, gdy nie ma innego wjścia.
      • tetsuo_nakamura Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 10:50
        tez nie chodzi mi o to ze jak my bedziemy stare to sie nie bedzie nam nalezal
        szacunek. ale ci starzy ludzie, ktorzy przy nas odchodza, zasluzyli na
        specjalny szacunek, a tego nie widac, malo kto sobie to uzmyslawia. a ja widze
        w tej staruszce mloda dziewczyne z warkoczem w berecie, jak na jej kolanach
        umiera jej narzeczony, widze jak ciagnie rannego przez kanaly i widze ze za
        rok, moze dwa jej juz nie bedzie.
        pozdrawiam
        • pajdeczka Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 11:57
          tetsuo_nakamura napisała:

          > tez nie chodzi mi o to ze jak my bedziemy stare to sie nie bedzie nam nalezal
          > szacunek. ale ci starzy ludzie, ktorzy przy nas odchodza, zasluzyli na
          > specjalny szacunek, a tego nie widac, malo kto sobie to uzmyslawia. a ja
          widze
          > w tej staruszce mloda dziewczyne z warkoczem w berecie, jak na jej kolanach
          > umiera jej narzeczony, widze jak ciagnie rannego przez kanaly i widze ze za
          > rok, moze dwa jej juz nie bedzie.
          > pozdrawiam


          Mojej mamie nie umarł na kolanach narzeczony, bo miała wtedy 8 lat. Teraz ma
          67. To może usiąść czy nie?
          • tetsuo_nakamura Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 12:03
            wiesz co, ja cie zapewniam, ze ja twojej mamie miejsce ustapie, moj facet tez,
            a jak moj dzieciaczek ( jak go bede miala ), bedzie juz wystarczajaco duzy to
            tez ustapi. pajdeczko nie lap mnie za slowka, przeciez wiesz, ze sa to li tylko
            rozwazania, szacunek dla starosci dla mnie jest oczywisty. tylko poprostu mi
            zal, ze pamietamy szczegolnie o powstancach 44 roku tylko 1 sierpnia o
            godzinie "w", gdy wyja syreny w miescie.

            pozdrawiam

            ps. jak sobie zrobic podpis np, tak jak ty masz ( tzn nie identyczny )
            • pajdeczka Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 12:10
              tetsuo_nakamura napisała:

              > wiesz co, ja cie zapewniam, ze ja twojej mamie miejsce ustapie, moj facet
              tez,
              > a jak moj dzieciaczek ( jak go bede miala ), bedzie juz wystarczajaco duzy to
              > tez ustapi. pajdeczko nie lap mnie za slowka, przeciez wiesz, ze sa to li
              tylko
              >
              > rozwazania, szacunek dla starosci dla mnie jest oczywisty. tylko poprostu mi
              > zal, ze pamietamy szczegolnie o powstancach 44 roku tylko 1 sierpnia o
              > godzinie "w", gdy wyja syreny w miescie.
              >
              > pozdrawiam
              >
              > ps. jak sobie zrobic podpis np, tak jak ty masz ( tzn nie identyczny )


              Chodzi Ci o sygnaturkę o Mikołaju? Wejdż w Moje forum, napisz w ramce tekst, i
              zatwierdź.
              • tetsuo_nakamura Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 12:15
                dzieki dzieki, tylko jeszcze musze sobie cos wymyslic, choc cos mi sie wydaje,
                ze odkrywcza nie bede :)

                papa
                pozdrawiam
    • lyche1 Re: W sumie 05.12.02, 10:52
      Miałam nie pisać ale widzę, że wypowiadają się osoby w moim wieku, które nie
      ustępują miejsca. (Co prawda od jakiś 7 lat mnie to nie dotyczy mam własny
      pojazd).
      Ustępowania miejsca a właściwie siadania na wolnym miejscu w autobusie nauczyły
      mnie dwa identyczne przypadki. Najpierw obserwowałam jak w tłoku dwóch
      nastolatków wyjęło swoje ptaszki i onanizowało się na spódnicy pewnej pani,
      która w tłoku prawdopodobnie nic nie czuła. Ja z kolei po kilkunastu miesiącach
      przeżyłam to samo, z tym że onanistą był wstrętny typ ziejący niestrawionym
      alkoholem. Jest to straszne uczucie. Od tamtej pory nigdy nie wsiadałam do
      zatłoczonego autobusu. Szłam na piechotę lub czekałam na inny, w którym nie ma
      tłoku. Zawsze jak miałam okazję siadałam na siedzeniu i żadna babcia mnie nie
      wzruszała. Całe szczęście te podróże autobusowe przeszły u mnie do przeszłości.
      Jeżdżę własnym autkiem i nikt nie namówiłby mnie na zmianę tej sytuacji.
      • pajdeczka Re: W sumie 05.12.02, 12:12
        lyche1 napisała:

        > Miałam nie pisać ale widzę, że wypowiadają się osoby w moim wieku, które nie
        > ustępują miejsca. (Co prawda od jakiś 7 lat mnie to nie dotyczy mam własny
        > pojazd).
        > Ustępowania miejsca a właściwie siadania na wolnym miejscu w autobusie
        nauczyły
        >
        > mnie dwa identyczne przypadki. Najpierw obserwowałam jak w tłoku dwóch
        > nastolatków wyjęło swoje ptaszki i onanizowało się na spódnicy pewnej pani,
        > która w tłoku prawdopodobnie nic nie czuła. Ja z kolei po kilkunastu
        miesiącach
        >
        > przeżyłam to samo, z tym że onanistą był wstrętny typ ziejący niestrawionym
        > alkoholem. Jest to straszne uczucie. Od tamtej pory nigdy nie wsiadałam do
        > zatłoczonego autobusu. Szłam na piechotę lub czekałam na inny, w którym nie
        ma
        > tłoku. Zawsze jak miałam okazję siadałam na siedzeniu i żadna babcia mnie nie
        > wzruszała. Całe szczęście te podróże autobusowe przeszły u mnie do
        przeszłości.
        >
        > Jeżdżę własnym autkiem i nikt nie namówiłby mnie na zmianę tej sytuacji.


        Ach, jakież straszne przeżycia w tych autobusach miałaś. Przez 20 lat
        dojeżdżania się z czymś takim nie spotkałam. A może to Twoja wybujała fantazja
        była?
        • lyche1 Re: W sumie 05.12.02, 12:41
          pajdeczka napisał:

          >Przez 20 lat dojeżdżania się z czymś takim nie spotkałam. A może to Twoja
          wybujała fantazja była?
          A może to Ty nie chcesz dostrzec co się dookoła Ciebie dzieje? Może jesteś za
          mało bystra? To że Ciebie nikt nie zgwałcił ( sytuacja domniemana) nie znaczy,
          że gwałty nie istnieją a tylko ktoś ma wybujałą fantazję.
          Nie sądź innych wg siebie bo daleko z tą logiką nie zajdziesz. Pozdr.
          • pajdeczka Re: W sumie 05.12.02, 13:17
            lyche1 napisała:

            > pajdeczka napisał:
            >
            > >Przez 20 lat dojeżdżania się z czymś takim nie spotkałam. A może to Twoja
            > wybujała fantazja była?
            > A może to Ty nie chcesz dostrzec co się dookoła Ciebie dzieje? Może jesteś za
            > mało bystra? To że Ciebie nikt nie zgwałcił ( sytuacja domniemana) nie
            znaczy,
            > że gwałty nie istnieją a tylko ktoś ma wybujałą fantazję.
            > Nie sądź innych wg siebie bo daleko z tą logiką nie zajdziesz. Pozdr.


            "Jeśli się za czymś rozglądamy to to widzimy".
    • goga.74 Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 11:27
      > tak sobie czytam co sie tu pojawia od kilku dni, gdzies tam sie dopisze, ale
      > od wczoraj chodzi mi po glowie watek reni a propos jej dziecka i metra.
      > najpierw o ustepowaniu miejsca, ale w polsce. we wroclawiu np. jest
      > strasznie, babule wisza nad toba i komentuja jak sie jest nie wychowanym. ja
      > czesto naprawde musialam siedziec, ale ogolnie mam taki nawyk i zawsze
      > wstaje, tylko rozgraniczam 2 sprawy - ustepuje bez proszenia zprzyjemnoscia
      > babcia ( babcia to mila staruszka ) i ustepuje bez proszenia bo tak mnie
      > wychowano babulom ( to drugi rodzaj staruszki, ktora po trupach dociera tam
      > gdzie chce).

      Co w tym jest. Niektore takie babule potrafia byc bardzo napastliwe. Ja z
      reguly wstaje, choc duzo chetniej jak widze babcie.
      Kiedys po operacji nogi kiedy moglam juz troche chodzic, ale noga mnie jeszcze
      bolala (mialam bandaz pod szerokimi spodniami, tak ze nic nie bylo na zewntatrz
      widac), siadalam zawsze w autobusie czu tramwaju. Czego ja sie wtedy nie
      nasluchalam o moim braku wychowania, dzsiejszej mlodziezy itp.
      • tetsuo_nakamura Re: dylematy, babcie, itd. 05.12.02, 11:41
        a sama tez jestem troche niekonsekwentna. jakies 2 lata temu opiekowalam sie 2
        dzieci ( ola 7 lat, jarek 4 lata, ale obydwoje kruszynki ). jechalismy sobie do
        zoo. na poczatku trasy 17 ( tramwaju ), nie ma nikogo w tramwaju oprocz naszej
        trojki - siedzimy wszyscy. po kilku przystankach, siedzieli tylko oni, ja juz
        wstalam. po nastepnych kilku usadzilam ich razem - chude pupki, miescili sie
        razem na jednym siedzeniu. i po jakims czasie babula skomentowala, ze takie
        wychowanie, matka stoi ( czyli ja, przeciez nie widac ze opiekunka :) ) a
        dzieciaki rozwalone. i babuli odpowiedzialam, ze moje dzieci, moja sprawa, one
        maja siedziec, a jej sie siedzenie na nic nie przyda bo za grube dupsko ma :).
        myslalam, ze sie udlawi ze zlosci, ale caly tramwaj sie smial i ludzie inni jej
        tez cos powiedzieli.
    • tetsuo_nakamura deklaracja. 05.12.02, 11:32
      chcialam zadeklarowac, ze moj watek nie ma sluzyc niesnaskom wewnatrz-
      forumowym :). ja lubie wszystkich, nikt narazie mnie nie wkurzyl, nie mam nic
      do pajdeczki - pierwsza wyciagnela do mnie reke. ale mam tez z obozu
      przeciwnego kolezanki :) - one wiedza, ze o nich mowa, i ja bardzo sie ciesze
      ze mailujemy :). a nie jest to takze przytyk do reni - stare greczynki nie
      wywoluja we mnie zadnych uczuc ( ani pozytywnych ani negatywnych ). jej watek
      poprostu mi sie skojarzyl, mysle nadal kategoriami dziewczyny mieszkajacej tu
      czyli w kraju polan ( i nie tylko :) )

      pozdrawiam
      • massta Re: czasami musze usiasc 05.12.02, 12:31
        Mam taka zasade ze ustepuje miejsca trzem kategoriom osob: kobietom w ciazy,
        osoba z wyraznym kalestwem i naprawde starym ludziom. Nigdy, powtarzam nigdy
        nie ustapie miejsca tlustej, smierdzacej trzydziestopiecioletniej kobiecie,
        ktora tylko temu ze o siebie nie dba zawdziecza ze wyglada jakby miala lat 55.
        Moje zasady sa tym bardziej oczywiste, ze nigdy nie siedze w autobusie, metrze,
        tramwaju kiedy jade do pracy albo na uczelnie. Siadam tylko wtedy gdy wracam do
        domu, a podroz zajmuje mi co najmniej 1,5 godziny.
        Nigdy tez nie dalem sie sterroryzowac chamskiej babie stojacej nade mna,
        sapiacej i zlozeczaczacej na kondycje moralna wspolczesnych mlodych ludzi.
        Ludzie przed 40 tez maja prawo byc zmeczeni albo zle sie czuc i nie maja
        obowiazku nikomu sie z tego tlumaczyc
    • matrek tetsuo !!! 05.12.02, 11:49
      Bardzo spodobało mi się to co napisałaś. Ja też tak czasami myślę, widząc
      starszych ludzi
      Należał Ci się wstęp na Kanapę.
      • tetsuo_nakamura Matrek!!! 05.12.02, 11:51
        dzieki bardzo, a jak ci sie podoba tekst, ktory powiesilam na twa? mial byc do
        takiego mlodziezowego pisma, wiec dlatego taki luzny jezyk.

        pozdrawiam
    • lyche1 Re: No to może zakończmy to dowcipem 05.12.02, 11:55
      którego świadkiem była moja kumpela na studiach. Wiem, że teraz to chodzi jako
      kawał ale naprawdę taka sytuacja mniała miejsce.
      Godz. 6-ta 45 autobus lini miejskiej jakieś 15 lat temu a w autobusie moja
      kumpela jadaca na jakieś zaliczenie, parę innych nieznanych mi osób i pewien
      przeoity studencina powracający z imprezy - ogólnie puchy.
      Studencina siadł na przednim siedzeniu dla"emerytów".
      Na przystanku wsiada zażywna kapeluszowa paniusia i oczywiście staje nad
      biednym studenciną choć wokół są wolne miejsca. Studencina przysypia. Budzi go
      w końcu głos paniusi: Może by tak pan mi miejsca ustąpił, ta dzisiejsza
      młodzież .....Studencina dalej przysypia. Paniusia podniesionym głosem dalej
      monologuje na temat dzisiejszej młodzieży, w końcu wywleka najcieższe działo: A
      pan to jest pijany!!! Na krótką chwilę chłopak przetrzeźwiał popatrzył sie na
      paniusię i wybełkotał : Ja do jutra wytrzeźwieję...A pani jest brzydka!

    • pajdeczka Wiecie co... 05.12.02, 12:18
      ..jak mi ma ktoś ustępować "z łaski", bez uśmiechu na ustach i z ociąganiem to
      mam to głęboko w dole. Ja zawsze z uśmiechem proponuję i z uśmiechem mi
      odmawiają, albo dziękują. Dziwne to, prawda? Pajda i życzliwość. Zdarzyło się,
      nie powiem, że jakaś stara raszpla coś odburknęła i nie podziękowała, albo
      wręcz była zdumiona, jak ja jej, takiej młodej kobiecie, mogę proponować żeby
      usiadła. Często jadę krótko, i ponieważ zaraz wysiadam to też ustępuję miejsca.
      Nawet jeśli ktoś się wzbrania, bo uważa, że nie jest jeszcze taki stary to
      tłumaczę, że ja zaraz wysiadam. Chodzi po prostu o czytelne komunikowanie się.
      Czy to takie trudne?
    • fe_male Myśl ogólna. 05.12.02, 12:37
      Tak przy okazji tego wątku przyszło mi do głowy ogólnie znane stwierdzenie, że
      przeżyją najlepiej przystosowani. Smutny jest obraz toretycznie najlepiej
      przystosowanego do życia w naszych czasach człowieka. Nieczuły agresywny gbur,
      zapatrzony w siebie, fałszywy itp, itd...

      Może się mylę.
      fe_Pa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka