nie mam prawa...

30.03.06, 17:19
Od ponad roku zylam w ukladzie, w ktorym to ja bylam ta strona ukladna.
Kocham go ponad wszystko, nie dopuszczam do siebie mysli o innym mezczyznie,
jednak mimo to postanowilam zakonczyc raz na zawsze te wszystkie spotkania,
niedomowienia, jego niepewnosc czy chce ze mna byc czy nie chce, moje lyz
kiedy po raz kolejny dowiaduje sie ze kogos ma i zastanawianie sie dlaczego i
w czym ten ktos jest lepszy ode mnie, bo przeciez to do mnie dzowni w nocy, to
do mnie ciagle pisze, do mnie przychodzi kiedy ma noz na gardle, to mi mowi o
wszystkim, to do mnie przychodzi zrozpaczony kiedy dowiaduje sie o swojej
chorobie. Bolalo jak cholera ale zamknelam drzwi, powiedzialam koniec, chociaz
tak naprawde tego konca nie chcialam ale przeciez co to za zycie...i stalo sie
zaczal udawac ze mu zalezy, ze mnie kocha, ze przeciez tylko ja itd Pozostalam
nieugieta i trwalam w swoim postanowieniu co powodowalo kolejna lawine pytan,
niedomowien, klotni. Dzis przyjechal,pogodzic sie, wyjasnic..., chcialam
porozmawiac, pwowiedziec co mnie irytuje, drazni, boli. Powiedzial co mial do
powiedzenia, kiedy ja zaczelam mowic wyjal telefon i ze mam mowic a on tylko
odpisze na SMSa. Wscieklam sie, oczywiscie ku jego zdziwieniu ze o co mi
chodzi, ze robie jazdy o SMSa, bo w ogole przeciez nie mam prawa robic zadnych
jazd...
Po ponad roku oddania, bezgranicznej milosci, niewidzenia poza nim swiata,
bycia na kazde skinienie, bycia przyjaciolka, kochanka, starania sie byc
idealem, robienia wszystkiego co zechce i kiedy zechce,po roku kochania go tak
bardzo ze kiedys myslalalam ze "tak bardzo, to na pewno niemozliwe, to sie nie
zdarza.." okazalo sie ze NIE MAM PRAWA...
    • dr.verte Re: nie mam prawa... 30.03.06, 18:07
      effa4 napisała:

      > Od ponad roku zylam w ukladzie, w ktorym to ja bylam ta strona ukladna.
      >

      STOP.Nie czytam dalej,dość już mam o tych układach wszędzie.
    • ramadayes Re: nie mam prawa... 30.03.06, 18:17
      effa4 napisała:
      Po ponad roku oddania, bezgranicznej milosci, niewidzenia poza nim swiata,
      > bycia na kazde skinienie, bycia przyjaciolka, kochanka, starania sie byc
      > idealem, robienia wszystkiego co zechce i kiedy zechce,po roku kochania go tak
      > bardzo ze kiedys myslalalam ze "tak bardzo, to na pewno niemozliwe, to sie nie
      > zdarza.." okazalo sie ze NIE MAM PRAWA...
      sama sobie stworzyłaś tego potworka wchodząc z nim w symbiozę
      • dr.verte Re: nie mam prawa... 30.03.06, 18:27
        ramadayes napisała:

        > sama sobie stworzyłaś tego potworka wchodząc z nim w symbiozę



        co za nielogiczne zdanie
    • grogreg Re: nie mam prawa... 30.03.06, 20:57
      Pol roku to nie milosc. To zauroczenie.
      Po 5 latach to moze milosc. Po 25 to i bezgraniczna.
    • groszek_pachnacy Re: nie mam prawa... 31.03.06, 13:03
      no nie wierze!!! tak jakbyś opisała, moje ostatnie 1.5 roku!!! posluchaj... ja 3
      tygodnie temu tez powiedzialam koniec. na razie sie trzymam, choc jest mi
      niesamowice zle. ale chce Ci powiedzieć, że i Ty i Ja robimy dobrze! ja wiem że
      ciężko sie jest nie złamac itd. ale święcie wierzę, że tak trzeba. nie moge sie
      tylko pogodzić z jednym - że po półtora roku nic nie zostało. Że oddałam komuś
      kawałek życia ( rok płazu, zawiedzionych nadzieji,poniżeń, i wiary ,że on się
      zmieni, bo przecież potrafi być kochany)i że nie zostało nic...
    • natka110 BRAWO!!1 31.03.06, 14:22
      I tak trzeba, teraz sobie idxz do kosmetyczki, jak masz za co to jedz do wloch
      albo do afryki, Morze Czerwone jest bardzo ladne o tej porze roku, wrocisz i
      bedzie lepiej. Podroze baaardzo dobrze wplywaja na wszystko, a noz poznasz
      kogos fajnego wlasnie tam? niekoniecznie jakiegs zagranicznej produkcji, moze
      bedzie jakis pan singiel w hotelu? albo jakas fajna brygada , z ktora sie
      zakumplujesz? polecam, ja sama bym gdzies wyskoczyla, ale z racji poczatku
      sezonu, nie dam rady sie wyrwac z pracy... pisz na priv jesli masz ochote
      pogadac, Nata
    • effa4 Re: nie mam prawa... 31.03.06, 16:47
      Najgorszy jest fakt ze oddajesz sie komus bezinteresownie, oddajesz cialo,
      dusze, wie o Tobie niemalze wszystko, oddajesz przede wszystkim serce a on tym
      wszystkim rzuca Ci w twarz...
    • effa4 Re: nie mam prawa... 31.03.06, 16:51
      i ta cholerna pustka...
      • bezzasadnie Re: nie mam prawa... 31.03.06, 19:47
        ostatnio mam wrazenie, ze wszystkie znane mi kobiety (chocby tylko z forum, a
        wiec znane niejako z czytania) sa lub byly w takim czy bardzo podobnym ukladzie.
        moze to jakis etap, ktory trzeba przejsc? jak ospe wietrzna np? sama kiedys
        tkwilam w czyms bardzo podobnym, krocej, bo rok, leczylam sie z tego prawie dwa
        kolejne. i w sumie dalej bywam na niego zla, za to wszystko, co mi wtedy zrobil
        - choc z drugiej strony, gdybym mu na to nie pozwolila, nie skrzywdzilby mnie w
        ten sposob, nie wykorzystal. ale wiesz co - nie zaluje tego. ten zwiazek (?)
        wiele mi dal: zrozumialamm, ze potrafie kochac bardzo mocno i wiele zrobic dla
        drugiej osoby. zrozumialam tez, ze nie zawsze milosc jest najwazniejsza, czasem
        trzeba powiedziec sobie - stop, teraz juz koniec, teraz jest moj czas. i
        zobaczyc, ze nie kazdy zasluguje na nasza milosc. i jeszcze jedno - milosc tak
        czy inaczej przyjdzie, ja do dzis jestem zdumiona, jak wspaniale moze byc z
        kims, kto cie kocha naprawde, bezwarunkowo i daje ci pewnosc, ze to cos, czego
        jestes warta (a jestesmy juz razem prawie 4 lata). sciskam cie serdecznie i sily
        zycze!
Pełna wersja