Dodaj do ulubionych

nieudacznik

IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 19.12.02, 12:38
kobiety, dziewczyny,
postanowiłem, że zapytam, więc czynię to.
Czy kobiety akceptują nieudaczników? Wiem, że powinienem wyjaśnić, więc
przepraszam, że troche się rozpiszę.
Mam 32 lata (zaczyna to brzmieć jak ogłoszenie towarzyskie, ale nie taki jest
tego cel), nie mam i nie miałem kobiety tak na serio. Dlaczego- bo właśnie
prawdopodobnie jestem nieudacznikiem. Nie można tego w moim przypadku odnieść
do sfery materialnej- udało mi się zdobyc wykształcenie, dobra pracę, mam dom
i samochód. Ale poza tym jestem beznadziejny. nieśmiały do bólu, nie chodzę
na zadne imprezy, każdego trzymam na dystans, nawet facetów, z którymi być
może mógłbym się zaprzyjaźnić. Przyczyna jest prawdopodobnie moja przeszłość:
straciłem rodziców, rodzeństwo i zaufanie do ludzi. Wiem, że trzeba się
otrząsnąć i żyć dalej, ale to się łatwiej mówi, niż wykonuje. Kobiet się boję
chyba panicznie. Tzn. wolnych, bo jak już jest mężatka, to jakoś czuję się
bezpieczniej. Co wcale nie znaczy, że nie tęsknię za miłością- dowodem jest
chyba mój post, że w ogóle tu piszę. Kobiety mnie przerażają. Są pewne
siebie ,piękne, zawsze dokoła nich jest mnóstwo mężczyzn. Jakimi pobudkami
miałaby się kierować kobieta wybierając takiego nieudacznika ,jak ja? Myślę,
że moja przeszłość zaważyłaby na wspólnym życiu, powiem wprost: nie wiem, czy
umiem kochać.
Czy dziewczyny są wewnątrz takie jak na zewnątrz?
czy facet może nie znać się na kosmetykach, aktorkach i aktorach,gazetach, itp
Czy 32 letni prawiczek jest śmieszny? I to taki, który uważa, że dopiero po
ślubie?
Nie proszę o recepty na ziane samego siebie (choć pewnie by sie przydało),
tylko chciałbym wiedzieć, czy są kobiety, które nie odrzuciłyby na wstępie
kogos takiego jak ja .
Obserwuj wątek
    • Gość: frisky2 Re: nieudacznik IP: 62.233.139.* 19.12.02, 12:42
      Niezly bajer, gratuluje. Jest taki tym kobiet, ktore sadza ze sa stworzone do
      zbawiania duszyczek nieporadnych i zagubionych mezczyzn, wiec z takim tekstem
      mozesz na takie liczyc:))
      • Gość: Dawid Re: nieudacznik IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 19.12.02, 13:31
        Frisky, prawdę mówiąc właśnie mam takie samo zdanie jak Ty
    • kini Re: nieudacznik 19.12.02, 12:46
      > Czy kobiety akceptują nieudaczników?

      Sądząc z twojej wypowiedzi, to ty nie akceptujesz kobiet - przerażają cię. Czy
      ty w ogóle dajesz im szansę, żeby cię zaakceptowały?
    • pajdeczka Re: nieudacznik 19.12.02, 12:53
      I Ty się nazwałeś "nieudacznikiem"? Może za wysoko sobie stawiasz w życiu
      poprzeczkę? Z nieudacznikiem to ja żyję już kilkanaście lat. Nie zdobył
      niczego, poza mną oczywiście. Ani wykształcenia, ani porządnego zawodu, ani nie
      potrafi utrzymać na godziwym poziomie rodziny, mieszkanie też dzięki mnie.
      Żadnych ambicji ani planów na dalsze życie. Ma za to cechy odwrotne niż Ty.
      Przyciąga ludzi (ale tylko takich , jak on sam), jest towarzyski, wyjątkowo
      otwarty na obcych, ale nie na najbliższych, czarujący dla kobiet od 18 do 60.
      Nie znajdziesz tutaj chyba konkretnej porady, jedynie duchowe wsparcie. Może
      potrzebujesz jakiejś fachowej porady? Konkretnie mam na myśli wizytę u
      seksuologa (to żaden wstyd), który by Ciebie odblokował na kobiety.
      I nie patrz tylko na te piękne na zewnątrz. Spróbuj spojrzeć kobiecie w duszę,
      a dopiero wówczas ujrzysz prawdziwie piękną kobietę.
      Powodzenia
      • reniatoja Re: nieudacznik 19.12.02, 13:02
        Pajdeczko, skoro tak otwarcie mowisz o swoim mezu - czy moge Cie wobec tego
        zapytac dlaczego kobieta dynamiczna, zaradna, swiadoma, inteligentna, siedzi z
        nim tyle lat? Serio, chcialabym poznac motywy. Mam , ze tak powiem pewien
        powod, ze o to pytam, o ktorym nie moge niestety tutaj powiedziec.
        • pajdeczka Re: nieudacznik 19.12.02, 13:18
          reniatoja napisała:

          > Pajdeczko, skoro tak otwarcie mowisz o swoim mezu - czy moge Cie wobec tego
          > zapytac dlaczego kobieta dynamiczna, zaradna, swiadoma, inteligentna, siedzi
          z
          > nim tyle lat? Serio, chcialabym poznac motywy. Mam , ze tak powiem pewien
          > powod, ze o to pytam, o ktorym nie moge niestety tutaj powiedziec.

          No właśnie siedzę z nim, nie żyję. Na szczęście nie muszę na takie pytania
          odpowiadać, bo to są obszary mojej prywatności. "Nie wszystko na sprzedaż" ,
          jak mówią w mojej wiosce.
          Zgadzam się, co do dwóch określeń: inteligentna (sic!) i świadoma (szczególnie
          swoich praw i obowiązków wobec rodziny). Z tą resztą jest gorzej, więc może
          tutaj jest odpowiedź.
      • Gość: Dawid Re: nieudacznik IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 19.12.02, 13:33
        ojej...
        Czyjeś nieszczęscie nie powinno pcieszać, ale jakos raźniej, że nie jest się
        samemu z różnymi problemami...
        Co do seksuologa, to myślę, że nie ten adres
        • pajdeczka Re: nieudacznik 19.12.02, 13:42
          Gość portalu: Dawid napisał(a):

          > ojej...
          > Czyjeś nieszczęscie nie powinno pcieszać, ale jakos raźniej, że nie jest się
          > samemu z różnymi problemami...
          > Co do seksuologa, to myślę, że nie ten adres

          Seksuolog jak najbardziej jest tu na miejscu. Przecież Ty nie masz problemów z
          potencją tylko jesteś zablokowany. Oj Michalina by Ci pomogła na pewno. Ale ona
          już jest stara.
    • agick Dawid.... 19.12.02, 12:57
      jeśli to nie jest kolejny post mający na celu podgrzanie atmosfery nieco
      ospałego forum, to powiem, że przeczytałąm to i nie wiem co Ci powiedzieć..
      Bo co można powiedZieć facetowi, który ma tak niską samoocenę..? Kiedyś moja
      Babcia powiedziała, że jak człowiek samego siebie nie szanuje to nikt inny go
      nie uszanuje. Inaczej mówiąc - jak człowiek nie wierzy sam w siebie - inni nie
      uwierzą w niego. Inni - kobiety, koledzy, reszta świata.
      Dużym plusem (na Twoją korzyść) jest fakt, że zdajesz sobie sprawę, że Twoje
      życie w postaci, któerą opisujesz, jest konsekwencą Twojego postępowaia.. To
      już mały krok w przód - tyle tylko, żebyś nie poprzestał na dreptaniu wokół
      tego...
      Każdy człowiek ma kompleksy - kobiety też je mają... i to takie, że nie masz o
      nich pojęcia...
      Ktoś kiedyś powiedział. że człowiek, który najgłośniej się śmieje z reguły ma
      największy cień.. ten cień to jego kompleksy, dramaty, rozterki które zagłusza
      głośnym śmechem. Czy wiesz, że te kobiety otoczonbe wianuszkiem adoratorów
      bywają samotne i nieśmiałe do bólu? Oczywiście nie wszystkie - nie każda barbi
      w topie jest wrażliwą osobą, tak samo jak nie każda barbi jest tumanem.
      Wyjdż do ludzi, zacznij z nimi żyć a nie obok nich. Ludzie są zwierzakami
      stadnymi, potrzebujemy drugiego człowieka..Zapisz się na kurs tańca, ćwiczeń
      tai chi, cokolwiek. Tam gdzie znajdziesz innych ludzi, kobiety, grono osób, że
      którymi będziesz miał o czym gadać. Podziel się sobą z innymi.
      Ucieczka od innych to ucieczka do nikąd.

      Serdecznie Cię pozdrawiam.

      ps. w odpowiedzi - tak, są kobiety, które zechcą takiego "nieudacznika"...
      niech tytlko trochę uchyli drzwi do siebie... bo jak za każdym razem je
      zatrzaskujesz tuż przed nosem - czarno widzę..
      • Gość: Dawid Re: Dawid.... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 19.12.02, 13:37
        Wiem,że masz dużo racji.
        Wiem też ,ze nie można życ w bezustannym lęk: skoro straciłem rodzinę, to jak
        zniosę fakt,że stracę kobietę? Prezentuję wyjątkowy pesymizm, gdyż zakładam ,że
        stracę kogoś, kogo jeszcze nie zyskałem. Paranoja.
        moze w Nowym Roku nowe postanowienia?
        • agick Re: Dawid.... 19.12.02, 13:53
          człowiek wiele zniesie.... musi tylko mieć odwagę by zaryzykować..
          znasz takie powiedzenie no risk, no fun....?

          zastanów się jaką masz alternatywę - albo wóz albo przewóz.. albo wyjdziesz do
          ludzi albo będziesz gorzkniał bardziej.. (gorzkniał, bo jak rozumiem z Twojego
          postu - ta sytuacja Ci doskwiera, nie jest Ci na rękę Twoje podejście do
          innych)..

          Dawid, weź się w garść - kiedyś stracisz wszystkich... kiedyś inni stracą
          Ciebie - wszyscy kiedyś umrzemy...
          Walcz o swoje życie.. życie to jedna walka - silny zjada słabszego... jak nie
          staniesz do walki to na stare lata zadasz sobie pytanie - po co mi to wszystko
          było, zmarnowałem czas, który był mi dany.

          Zamiast czekać do Nowego roku i składać sobie postanowienia dziś po wyjściu z
          biura uśmiechnij się do innych - odwiedź dom dziecka, spraw prezent komuś kto
          go potrzebuje, podrzuć coś do noclegowni dla bezdomnych, zawieź karmę do
          schroniska dla zwierząt. zacznij od małychdużych rzeczy - zacznij czuć się
          potrzebnym. Człowiek, który czuje się potrzebny to człowiek który żyje -sam
          sobie podnieś punktację.. reszta przyjdzie jak tylko na to pozwolisz.

          Czy zadałeś sobie kiedyś pytanie, ile osób możesz uszczęśliwić osób..? Z
          pewnością nie - jeśli byś to zrobił, wiedziałbyś, ile sam jesteś wart.. nie
          nazwałbyś siebie nieudacznikie, 32 letnim prawiczkiem...wiedziałbyś, że jesteś
          dobrym facetem, że znajdziesz swoją miłość, że nie możesz się zabarykadować..

          Moja rada - forza Dawid..
    • fe_male Dlaczego nieudacznik? 19.12.02, 13:08
      W życiu zawodowym jak piszesz jest OK.

      Co do życia prywatnego.
      Jak można być nieudacznikiem niczego nie robiąc?

      Sugeruję abyś zatytułował tak następny post, kiedy będziesz już miał pierwsze
      próby podrywu za sobą.
      Osobiście nie życzę Ci takich tytułów, ale jak dotąd to chyba nawet tak nazwać
      się nie możesz.

      fe_Pa
      • Gość: Dawid Re: Dlaczego nieudacznik? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 19.12.02, 13:39
        nie byłem w Górach Świętokrzyskich, ale przyśpiewka poruszyła mnie do głębi i
        chyba się wybiorę,u la lala
    • perotin Re: nieudacznik 19.12.02, 15:51
      Gość portalu: Dawid napisał(a):

      > czy facet może nie znać się na kosmetykach, aktorkach i aktorach,gazetach, itp

      Pieprzyc :-))))

      > I to taki, który uważa, że dopiero po
      > ślubie?

      Chcesz byc jeszcze nieudacznikiem w malzenstwie? Jestem tu zielony, ale jak dla
      mnie to prawie pewny rozpad malzenstwa, trzeba by miec duzo szczescia:

      1. Potrzeby; dopasowac to mozna zapewne roznice nie wieksze niz "ja chce
      codziennie, on/ona co drugi dzien", ale roznice siegajace tygodni to rzecz
      podobno powszechna;
      2. Trzeba miec chyba zupelny niemal brak popedu, zeby wytrzymac bez seksu majac
      w poblizu i na codzien swoj obiekt pozadania. Chyba ze nie mieszka sie razem,
      ale to juz porazka pewna. Ani nie wiesz, czy bedziecie w stanie dluzej ze soba
      wytrzymac, to sie sprowadza nawet do tak elementarnych rzeczy, jak: ty sie
      dusisz w 20 stopniach, ona marznie przy 25, ty potrzebujesz 10 godzin snu
      on/ona 5-6 i do tego ma zupelnie inny rytm dobowy.
      3. A jak juz anatomia stoi na przeszkodzie... to dopiero bedzie numer! Twoj
      problem.

      Paradoksalnie: cala ta chrzescijanska ideologia malzenska stanowi najwieksze
      zagrozenie dla malzenstwa, pewnych rzeczy po prostu sie nie ominie, natura
      swoje, kultura swoje, o to juz mozna miec pretensje tylko do matki natury
      albo... Pana Boga, ze tak wymyslil. Ostatecznie do religii i jej partyzantow,
      ze gwalca nature.
      • drzazga1 Re: nieudacznik 19.12.02, 21:49
        perotin napisał:

        > Gość portalu: Dawid napisał(a):
        >
        > > czy facet może nie znać się na kosmetykach, aktorkach i aktorach,gazetach,
        > itp
        >
        > Pieprzyc :-))))

        o to to... popieram :-)))
        na kosmetykach - koniecznie!!! (umiejętność zastosowania mydła, szamponu,
        dezodorantu, proszku do prania...)

        >
        > > I to taki, który uważa, że dopiero po
        > > ślubie?

        Liczysz na to, że ślub to gwarancja na zawsze i do grobowej deski, nawet jak
        okaże się, że dwoje ludzi nie może na siebie patrzeć bez obrzydzenia?
        A wiesz, że w tym kraju istnieją rozwody?

        Uważać to głośno uważa tak z 80% społeczeństwa (zadeklarowani katolicy) a po
        cichu robia swoje... ile potem rodzi sie wcześniaków, a ci bezduszni lekarze
        wpisują "poród o czasie"....

        >
        > Chcesz byc jeszcze nieudacznikiem w malzenstwie? Jestem tu zielony, ale jak
        dla mnie to prawie pewny rozpad malzenstwa, trzeba by miec duzo szczescia:
        >
        > 1. Potrzeby; dopasowac to mozna zapewne roznice nie wieksze niz "ja chce
        > codziennie, on/ona co drugi dzien", ale roznice siegajace tygodni to rzecz
        > podobno powszechna;
        > 2. Trzeba miec chyba zupelny niemal brak popedu, zeby wytrzymac bez seksu
        majac w poblizu i na codzien swoj obiekt pozadania. Chyba ze nie mieszka sie
        razem,

        Też trudno wytrzymać:-)

        ale to juz porazka pewna. Ani nie wiesz, czy bedziecie w stanie dluzej ze soba
        wytrzymac, to sie sprowadza nawet do tak elementarnych rzeczy, jak: ty sie
        dusisz w 20 stopniach, ona marznie przy 25, ty potrzebujesz 10 godzin snu
        > on/ona 5-6 i do tego ma zupelnie inny rytm dobowy.
        > 3. A jak juz anatomia stoi na przeszkodzie... to dopiero bedzie numer! Twoj
        > problem.
        >
        > Paradoksalnie: cala ta chrzescijanska ideologia malzenska stanowi najwieksze
        > zagrozenie dla malzenstwa, pewnych rzeczy po prostu sie nie ominie, natura
        > swoje, kultura swoje, o to juz mozna miec pretensje tylko do matki natury
        > albo... Pana Boga, ze tak wymyslil. Ostatecznie do religii i jej partyzantow,
        > ze gwalca nature.

        Ja wymiękłam, kiedy od jednej panienki (przykładna katoliczka-aktywistka) tuż
        przed jej ślubem usłyszałam, że jej przyszły małżonek jest
        entuzjastą "naturalnych metod planowania rodziny", bo "gdyby tak mogli zawsze
        to by mu się szybko znudziło" .... eh, mało szczęki sobie nie zwichnęłam, żeby
        nie ryczeć ze śmiechu. Kurczę, oni mieli po 24 lata, nie po 74!
        Nie zapytałam, skąd wie, że by sie im znudziło, skoro jeszcze nie próbowali ;-
        )))


        Dawid, nie tłumacz się, że z nikim sie nie związałeś, bo boisz się znów stracić
        kogoś bliskiego. A nawet gdybyś stracił to co? Tego czasu, kiedy będziesz
        szczęśliwy nikt ci już nie odbierze. Żałuje się tylko tego, czego sie nie
        robiło.
      • Gość: Dawid Re: nieudacznik IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 20.12.02, 12:20
        a tak się składa, że wszystkie znajome mi małżeństwa katolickie (ale napradę
        katolickie, nie takie, że w niedzielę do kościoła, ale Pana Boga ma gdzieś) są
        wspaniałe i pełne miłości. A ci rzekomo dopasowani przed ślubem rozpadli się
        już kilka lat temu.
        Jednak myślę, że tematyka, którą poruszyłeś zbyt odbiega o tematu mojego postu
        • perotin Re: nieudacznik 20.12.02, 21:01
          Gość portalu: Dawid napisał(a):

          > a tak się składa, że wszystkie znajome mi małżeństwa katolickie (ale napradę
          > katolickie, nie takie, że w niedzielę do kościoła, ale Pana Boga ma gdzieś)

          > wspaniałe i pełne miłości. A ci rzekomo dopasowani przed ślubem rozpadli się
          > już kilka lat temu.
          > Jednak myślę, że tematyka, którą poruszyłeś zbyt odbiega o tematu mojego postu

          Tak jak dziecko urodzone w polnocnokoreanskim gulagu tez moze byc... myslec, ze
          jest szczesliwe. Jak ktos twierdzi na przyklad, ze jest szczesliwy nie znajac
          co to orgazm, to nawet JESLI (podkreslam) mowi szczerze, tylko mu sie tak
          wydaje. To sie nazywa: nie wiedziec co sie traci :-P

          A sa kraje w Europie, gdzie rozwody przekraczaja 50% malzenstw, i co? Malo to
          jest takich, co powiedza: "wszystkie malzenstwa jakie znam..." Tez mi
          wiarygodne swiadectwo, phi! Jak myslisz, skad sie to bierze? Ano narzeczenstwo,
          slub... i wychodzi, ze to pomylka.

          • Gość: Dawid Re: nieudacznik IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 21.12.02, 12:13
            ohoho, widzę, że dyskusja z Tobą jest daremna, skoro zakładasz, że w
            małżeństwie katolickim nie wie się co to orgazm. No i jesteś agresywny. Bez
            odbioru
            • perotin Re: nieudacznik 21.12.02, 16:26
              Gość portalu: Dawid napisał(a):

              > ohoho, widzę, że dyskusja z Tobą jest daremna, skoro zakładasz, że w
              > małżeństwie katolickim nie wie się co to orgazm. No i jesteś agresywny. Bez
              > odbioru

              1. Pisalem o przykladzie, i podkreslilem JESLI; tylko jako przyklad - podobno
              dosc powszechnego - typu zwiazku, co sie chwali, ze im wspolne umilowanie Boga
              wystarcza a przyjemnosc z seksu to cos zupelnie niegodnego uwagi - zreszta
              widzialem kiedys podobne wypowiedzi w telewizji, autentyczne.
              2. Jesli jakies malzenstwo przyznaje sie, ze jest szczesliwe - NIEZALEZNIE CZY
              katolickie, czy ludzi niewierzacych - to ich wiarygodnosc jest ZADNA. Jakies
              1/3 rozwodow, wiekszosc z pozostalych nieudana, ale - tu pare przykladow wsrod
              szerokich znajomych rodziny, o ktorych slyszalem - trwaja, bo:

              - srodowisko rodzinne i znajomi by zaszczuli;
              - bo kosciol "wyklnie";
              - bo dzieci;
              - bo nie zarabiam albo mieszkanie jej/jego;
              - bo co ja w tym wieku moge robic;
              - bo przeciez przysiega to przysiegal;
              - bo jak mozna opuscic chorego na alkoholizm;

              No wiec potem - ZNOW AUTENTYK (powod: "moje srodowisko by tego
              niezaakceptowalo, tzn. rozwodu z alkoholikiem") - "ja wlasciwie
              czekalam/czekalem na jego/jej smierc".

              Bo widzisz, wg mnie nawet jesli byloby to prawda, ze zwiazki "sprawdzone" przed
              slubem czesciej sie rozwodza (a chyba nie jest, ale to nie moja dziedzina, moge
              sie mylic, ale nie mow mi tez na tej samej zasadzie: "wszystkie malzenstwa
              jakie znam", bo jesli uwazasz, ze niesprawdzony jest pewniejszy od
              sprawdzonego, do gratuluje i tylko nie zycze, zebys majac zone do konca zycia
              zostal prawiczkiem), to traktowanie malzenstwa jako normalnego zwiazku, ktory
              czasem nalezy dla dobra wszystkich (lacznie z dziecmi, co to za rodzina z
              przymusy czy obowiazku?) zakonczyc, sprzyja poszukiwaniu i budowaniu szczescia,
              a nie ze slubowalem, to juz musze w tym trwac. Procent rozwodow to nie wszystko.

              Rodzenie nieplanowanych dzieci i w efekcie slub oraz malzenstwo bezposrednio po
              etapie narzeczenstwa na zasadzie trzymania sie za rece - ciekaw jestem bardzo,
              czy ktos robil statystyki w odniesieniu do ludzi deklarujacych sie jako
              szczesliwi i nieszczesliwi w malzenstwie.

              A potem czytam takie kwiatki, jak: "mysle o rozwodzie, stracilem wszelki
              szacunek do zony, bo domaga sie ode mnie seksu". Albo: "po slubie okazalo sie,
              ze chce tylko, zeby nie wymagac od niego seksu, a ja nie moge raz na dwa
              miesiace", albo "w naszym wieku (ca 40) to juz przeciez nie mozna, przeciez
              wiecej dzieci juz nie mozemy miec". Wszystko cytaty, zrodel niestety nie podam
              dokladnie.
            • perotin A tak w ogole, to gdzie napisalem, ze... 21.12.02, 17:01
              to wiara stanowi zagrozenie dla malzenstwa? Pisalem wylacznie o ideologii
              malzenstwa, a czy problem polaga na tym, ze ja naprawde wierze w cos tam, czy
              po prostu: co rodzina powie, co sasiedzi, czy co powie ksiadz z ambony, albo
              czy mnie do komunii dopuszcza - to wszystko to juz kwestia drugorzedna.

              Ty nie doczytales co napisalem, mnie umknelo co mi zarzucasz, w ogole nie
              powinienem odpisywac za wyjatkiem powyzszego akapitu.
    • sulamitka Re: nieudacznik 21.12.02, 17:22
      Nie jesteś nieudacznikiem jak długo sam się za takiego nie uważasz. A tak w
      ogóle, to kto to jest nieudacznik? Znam jednego który nie potrafi utrzymać żony
      i dzieci ze swojej pracy. Inny nie ma żadnych zainteresowań. Inny jest
      domatorem, nie bryluje w towarzystwie, tylko woli zostać sam. Który jest
      nieudacznikiem? Ten kto nie ma skrótu mgr przed nazwiskiem?
      Nieudacznikiem jest ten kto nie znajduje własnego miejsca na świecie, który sam
      nie wie czego chce, który nie posiada własnej twarzy.
      Jeśli wiesz jaki jesteś, jakie masz zalety i cele, to wiele kobiet potrafisz
      tym zauroczyć i pociągnąć ku sobie.
    • gerda28 Re: nieudacznik 21.12.02, 17:36
      Gość portalu: Dawid napisał(a):

      > kobiety, dziewczyny,
      > postanowiłem, że zapytam, więc czynię to.
      > Czy kobiety akceptują nieudaczników? Wiem, że powinienem wyjaśnić, więc
      > przepraszam, że troche się rozpiszę.
      > Mam 32 lata (zaczyna to brzmieć jak ogłoszenie towarzyskie, ale nie taki jest
      > tego cel), nie mam i nie miałem kobiety tak na serio. Dlaczego- bo właśnie
      > prawdopodobnie jestem nieudacznikiem. Nie można tego w moim przypadku odnieść
      > do sfery materialnej- udało mi się zdobyc wykształcenie, dobra pracę, mam dom
      > i samochód. Ale poza tym jestem beznadziejny. nieśmiały do bólu, nie chodzę
      > na zadne imprezy, każdego trzymam na dystans, nawet facetów, z którymi być
      > może mógłbym się zaprzyjaźnić. Przyczyna jest prawdopodobnie moja przeszłość:
      > straciłem rodziców, rodzeństwo i zaufanie do ludzi. Wiem, że trzeba się
      > otrząsnąć i żyć dalej, ale to się łatwiej mówi, niż wykonuje. Kobiet się boję
      > chyba panicznie. Tzn. wolnych, bo jak już jest mężatka, to jakoś czuję się
      > bezpieczniej. Co wcale nie znaczy, że nie tęsknię za miłością- dowodem jest
      > chyba mój post, że w ogóle tu piszę. Kobiety mnie przerażają. Są pewne
      > siebie ,piękne, zawsze dokoła nich jest mnóstwo mężczyzn. Jakimi pobudkami
      > miałaby się kierować kobieta wybierając takiego nieudacznika ,jak ja? Myślę,
      > że moja przeszłość zaważyłaby na wspólnym życiu, powiem wprost: nie wiem, czy
      > umiem kochać.
      > Czy dziewczyny są wewnątrz takie jak na zewnątrz?
      > czy facet może nie znać się na kosmetykach, aktorkach i aktorach,gazetach, itp
      > Czy 32 letni prawiczek jest śmieszny? I to taki, który uważa, że dopiero po
      > ślubie?
      > Nie proszę o recepty na ziane samego siebie (choć pewnie by sie przydało),
      > tylko chciałbym wiedzieć, czy są kobiety, które nie odrzuciłyby na wstępie
      > kogos takiego jak ja .

      ja bym Cie chetnie poznała, napisz maila, odpowiem w nowym roku, a póki co
      Wesołych Świąt :0)
      • Gość: Dawid Re: nieudacznik IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 23.12.02, 18:51
        odezwę się po świętach w tym wątku, dobrze?
    • Gość: iglawstogu Re: nieudacznik IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.02, 19:43
      jak dla mnie: podpucha:-)
      w stylu "na Matkę Polkę" opisanym bodajże w "Bezpieczeństwie kobiet"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka