wesolutka3
21.04.06, 14:41
Wiecie co kobietki mam pytanie czy to może być depresja czy tylko boniżenie
nastroju. Od praktycznie 1 roku mam dziekco - ale tak: rozeszłąm się z
facetem ( ojcem dziecka), sama wychowuję dziecko, jestem na zasiłku i łąsce
matki, która mi wogóle nie ułatwi życia non stop mówi mi że jestem złą matką,
że to i tamto robię źle. Chciałabym iść do pracy np. to mi powiedziałą no coś
ty głupia jesteś a kto Ci z dzieckiem zostanie na opiekunke Cię nie stać a ja
Ci napweno nie zostane. Ba moja mama ani na godzine nie chce zostac mi z
dzieckiem, nie mam wogóle czasu dla siebie a jak go mam jak ona śpi to
zachwile słyszę że nic nie robie. Nontop słysze jaka to ja jestem
beznadziejna że normalnie pomału zaczynam w to wierzyć. Moja mama jest typem
nadopiekuńczej mamy, która uważa że sobie z niczym nie poradze. I chyba w to
ja uwierzyłam bo potykam się na normalnych sprawach takich jak załatwienie
czegoś w urzędzie. Mam 24 lata, chciałabym wrócić do prayc, wyjść do ludzi
ale to jest chyba nie mozliwe. No bo jak pogodzić pracę choćby trzy godziny z
dziekciem? Mam wrażenie, że rpzez zahcowanie mamy brakuje mi chyba wiary w
siebie, chcęci d życia, non stop zreszta kłóce sie z mamą, próbując wskurać
aby mi choć troche pozwoliła samej decydować o sobie. To mi powiedziaął ok.
jak chcesz to ok ale się wyprowadź. Ona myśli cały czas że ja dziecku krzywdę
zrobię jak ona sie straci. normalnie życ się odechciewa a w gruncie rzeczy to
jestem wesołą osobą, chętną do zawierania znajomości, mam plany na przyszłość
ale co o nich wspomne mamie to mówi czyś ty oszalała, zwariowałas itd.
Poprostu mama klubi jak wszystko jest po jej myśli. Wczoraj mi powiedziaął
nawet że mam do niej mamo nie mówić skoro nie chcę jeje słuchać i jej
pyskuje. Już nie mam pojęcia co mam zrobić. a porozmawiać się z nią nie da bo
każdy temat kończy się kłótnią albo mówi mi tym że przesadzam. Mogę liczyć na
waszą pomoc, poradę.