Dodaj do ulubionych

Smierc dziecka

28.04.06, 21:53
przepraszam jesli umieszczam ten list w nieodpowiednim dziale ale nie znam
innego, dreczy mnie cos strasznego - moje jedyne dziecko popelnilo
samobojstwo i ciezko mi z tym zyc, powoli malzenstwo sie rozpada, nie
potrafie porozumiec sie z mezem a juz bardziej z rodzina; wszystko stalo sie
w ubiegle wakacje, moj syn zostal w domu dziadkow (moich rodzicow) na kilka
godzin sam i w tym czasie zginely im pieniadze, od razu zostal posadzony o
kradziez, plakal , przysiegal ze on nic nie wie o zadnych pieniadzach, ze nic
nie wzial, wierzylam mu i nie wierzylam na przemian, nigdy mi w domu zadne
pieniadze nie zginely, jak potrzebowal to dostal, maz wzial go z obrone, oni
obaj doskonale sie rozumieli, jezdzili wspolnie rowerami po lasach, na ryby,
na grzyby, wycieczki, i maz wierzyl mu bez zarzutu, ale dziadkowie twierdzili
mi co innego, oskarali go bez przerwy, wyrobili mu opinie zlodzieja, syn nie
wytrzymal tego, powiesil sie, zostawil kartke z kilkoma slowami ze to nie on
ukradl i nie moze zniesc opini; dla mnie to zyciowa tragedia, bo to jedyne
nasze dziecko, mial zaledwie 12 lat, mialam wielkie trudnosci z zajsciem w
ciaze i nie moge miec wiecej dzieci, a tu spadlo na mnie takie cos, maz to
takze ledwie przezyl, najgorsze jest to ze owe pieniadze znalazly sie kilka
tygodni pozniej, schowane w jakims ubraniu w innej szafie, raptem 700
zlotych, rodzina "nabrala wody w usta" i milczy, ja przezywam tragedie, maz
przestal sie do mnie odzywac, obwinia mnie i moja rodzine za to co sie stalo;
sama nie wiem co o tym myslec, kolezanka pomogla mi zalatwic prace w Anglii,
jestem daleko od rodziny i meza ale malzenstwo jest juz w gruzach, jak
dzwonie to jest tylko kilka minut suchej rozmowu co u mnie co u ciebie i
tyle, jego to tez dotknelo, nie wiem jak to przezyc, lykalam tabletki na
uspokojenie, ale to nie wiele pomoglo, czy mi jest potrzebny psychiatra czy
psycholog? prosze panie o taka zyczliwa podpowiedz, taka kobieca od serca
rade bo po prostu nie wiem co mam robic; czy da sie jeszcze uratowac
malzenstwo, co z rodzina rodzicami i rodzenstwem...
Obserwuj wątek
    • ellewina Re: Smierc dziecka 28.04.06, 22:06
      moim zdaniem grupa wsparcia...
      wśród osób, które przezyły to co ty, może być łatwiej...
    • sabriel Re: Smierc dziecka 28.04.06, 22:07
      To nie jest najlpesze miejsce na takie wyznania.
      Spróbuj tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16556
      Z pewnością bardziej zostaniesz zrozumiana.
      • livian Re: Smierc dziecka 28.04.06, 22:11
        Nie chcę podważać wartosci tamtego forum, ale dlaczego uwazasz, ze to nie jest
        właściwe miejsce na takie wyznania? Uwazasz, ze na tym forum ludzie nie
        potrafią współczuć czy czegoś poradzić? Można tylko gadać tutaj o pierdółkach i
        głupotkach? Dlaczego?
        • sabriel Re: Smierc dziecka 29.04.06, 10:50
          Dlatego livian,że tamto forum jest tworzone przez ludzi którzy też przeszli
          przez śmierć dziecka i napewno są w stanie ją bardziej zrozumieć i coś jej
          doradzić.
          Ja mogę napisać jedynie, że jej współczuje,ale nie wiem co ona czuje i nie
          potrafię w żaden sposób pomóc.
    • livian Re: Smierc dziecka 28.04.06, 22:08
      Nie wiem co moge Ci napisać, ale po prostu chcę Ci powiedzieć, ze jestem z
      Tobą, to straszna tragedia, niewyobrazalna. Spróbuj porozmawiac z jakimś
      psychologiem, bo sama sobie nie dasz rady z tym wszystkim. Może udajcie sie do
      specjalisty razem z meżem, moze uda się odbudować Wasz zwiazek, przynajmniej
      spróbujcie. Strasznie Ci współczuję, nie wyobrazam sobie co możesz czuć.
      Ściskam Cię, jeśli chcesz to pisz na @ na adres gazetowy. Liv.
      • nowoman Re: Smierc dziecka 28.04.06, 22:10
        Moim zdaniem bez długotrwałej psychoterapii nie wyjdziesz z tego. Musisz to
        zrobić dla siebie, inaczej zwariujesz. Nawet nie jestem w stanie sobie
        wyobrazić, że coś podobnego mogłoby mnie spotkać. Bardzo Ci współczuję.
    • kotbehemot6 Re: Smierc dziecka 28.04.06, 22:13
      Spotkała Cie niewyobrażalna tragedia, nie istnieją żadne słowa pocieszenia, tak jak przedmówcy myślę że ratunkiem dla Ciebie i Twojego męża jest tylko psychoterapia.Bardzo Ci współczuję z całego serca, jestem z Tobą
    • beretzantenka Re: Smierc dziecka 28.04.06, 22:15
      Bardzo ci wspolczuje to naprawde wielka tragedia . Nie wiem co powiedziec bo
      nie bylam w twojej sytuacji ale mysle , ze jakos musisz przez to przejsc
      bez tabletek i innych zapominaczy .
      Malzenstwo na pewno sie nie rozleci , mysle , ze maz tez jest w szoku bo
      stracil jedynego syna i owszem moze miec pretensje do tesciow ale nigdy do
      ciebie . On tez musi wszystko przemyslec i na pewno dojdzie niedlugo do
      wlasciwych wnioskow .
      Nie ma co nikogo oskarzac bo rozne sytuacje sie zdarzaja i naprawde nikt nie
      ponosi winy . Na pewno wielkie wyrzuty sumienia spadna na dziadkow bo nie
      powinni bez podstaw oskarzac o kradziez a syn jak widac byl dzieckiem
      bardzo delikatnym . To taki splot wypadkow prowadzacych do nieszczescia
      twoj syn tez zawinil nie myslac o tym jaka sprawi wam przykrosc , mogl sie
      uprzec i wiecej nie odwiedzac dziadkow jesli mu nie ufaja .
      Mysle , czas troche zablizni konflikt miedzy toba a mezem bo w takiej
      sytuacji powinniscie sie nawzajem wspierac .
      Glupio mi to pisac ale jak wrocisz do Polski wezcie sobie jakiegos psa
      na otarcie lez i juz bedziecie mieli taki maly wspolny cel , ktory wypelni
      pustke w domu . Jest to zawsze male cos na poczatek .
      Trzymaj sie jakos i tylko odnowienie wzajemnych stosunkow z mezem moze
      wam pomoc . Musicie przez to przejsc razem i sie wzajemnie wspierac .
      Pisz do niego listy , wszystko co czujesz .
      • tarantella2 Re: Smierc dziecka 28.04.06, 22:19
        Strasznie Ci wspolczuje i po przeczytaniu Twojego posta placze razem z Toba.
      • katrinea Re: Smierc dziecka 28.04.06, 23:02
        PO PRZECZYTANIU TEGO AZ SAMA SIE ROZPLAKALAM I WSPOLCZUJE CI ZE TAKA TRAGEDIA
        MIALA MIEJSCE,MYSLE ZE POWINNAS POJSC DO PSYCHOTERAPEUTY RAZEM ZMEZEM
        POWINNISCIE SIE OTOWRZYC PRZED KIMS KTO BEDZIE UMIAL WAM POMOC WJAKIMS
        STOPNIU,WTEJ CHWILI POWINNISCIE SIE RAZEM WSPIERAC BYC PRZY SOBIE TOBIE I
        TWOJEMU MEZOWI NIEJEST LATWO ABYCIE ZDALA OD SIEBIE NICZEGO
        NIEZMIENI,POWINNISCIE POROZMAWIAC ZE SOBA SZCZERZE,A OBWINIANIE SIE NAWZAJEM
        NIEJEST NAJ;LEPSZYM ROZWIAZANIEM,A DZIADKOWIE TEZ NIEPOWINNI OSKARZAC TWEGO SYNA
        POWINNI GO ZNAC CHYBA W JAKIMS STOPNIU,JESTEM ZTOBA I 3 MAM KCIUKI MAM NADZIEJE
        ZE WSZYSTKO BEDZIE DOBRZE.
        POZDRAWIAM CIE BARDZO CIEPLO.
    • morgan11 Re: Smierc dziecka 28.04.06, 22:24
      bardzo wspolczuje! przykre ze cos takiego cie spotkalo, niestety czasu juz nie
      dasz rady odwrocic :(
      jesli tylko masz sile i checi ratuj swoje malzenstwo;
      jakies grupy wsparcia i na pewno stale wizyty u psychoterapelty.
      trzymam kciuki, na pewno sie uda musisz tylko w to uwierzyc
      pozdrawiam
    • mucha0278 Re: Smierc dziecka 28.04.06, 23:02
      Bardzo Ci współczuje i jestem z tobą całym sercem,ale teraz najważniejsze jest
      to żeby się nie poddawać. Przede wszystkim walcz o swoje małżeństwo. Został Ci
      tylko mąż. Musicie razem jakoś przez to przebrnąć. Napewno wizyta u psychologa.
      Spróbuj namówić męża na wspólną wizytę może zrozumie ,ze ty nie jesteś niczemu
      winna , może z czasem wybaczy twoim rodzicom. Może uda wam się to jakoś wspólnie
      posklejać. We dwoje jest zawsze lżej,łatwiej.Życze Ci tego z całego serca. I
      wierze ,ze napewno Ci się uda. POwodzenia. Trzymam kciuki .Napisz czasami ,
      napewno znajdziesz tutaj ludzi , którzy chętnie cię wysłuchają i wspomogą dobrym
      słowem.
      • laher Re: Smierc dziecka 29.04.06, 00:40
        Wspulczuje, nawet nie potrafie sobie wyobrazic jak bolesne to dla ciebie musi
        byc. Ale uwazam ze powinnas za wszelka cene ratowac malzenstwo. Nie macie
        dzieci, nie macie nikogo innego, powinniscie byc dla siebie wsparciem. To
        normalne ze maz cie obwinia, kogos musi, zawsze takie tragedie analizuje sie
        1000 razy i mysli co moglo byc innaczej zrobione. Gdzies ten bol musi byc
        skierowany. jezeli kochasz meza to wracaj do niego. Rozmowy sie nie kleja?
        napisz list, dlugi, szczery, ze go kochasz, ze tez cierpisz, pisz wszystko co
        czujesz, co czulas wczesniej. terapia mazlenska na pewno byla by pomocna.Ale
        jak mieszkacie w iinnych krajach to sie raczej nie uda.....
        Rodzina? na pewmnno sie obwinia i cierpi, jak mozecie to wybaczcie im,
        A czy napewno chcesz byc z mezem? Mozecie byc ciagle razem, codziennie sie
        widziec i byc znowu malzenstwem?
    • maxima10 Re: Smierc dziecka 29.04.06, 00:37
      Serdecznie ci wspolczuje i doradze ci pojsc na forum strata "dziecka chore
      dziecko" tam znajdziesz podobne mamy do siebie ktore stracily dzieci w roznym
      wieku. Moze bedzie ci lzej. (**)(**)(**)
    • maxima10 Re: Smierc dziecka 29.04.06, 02:52
      Nie win swojego meza, ja go rozumiem On stracil ukochane, jedyne dziecko i
      wini twoich rodzicow ktorzy ewidentnie sa sparwcami smierci tego biednego
      dziecka. Ja jestem wstrzasnieta i mysle nad tym juz od godziny. Jak oni moga
      teraz z tym zyc!? Zamiast najpierw dokladnie poszukac tej mamony oskarzyli
      niewinne dziecko. Oni powinni byc pociagnieci do odpowiedzialnosci karnej za
      spowodowanie smierci. Odwrocilabym sie od takiej rodziny do konca zycia.
      • yorryk Re: Smierc dziecka 29.04.06, 14:30
        ja chyba tez :-(
        jak mozna byc tak pazernym i bezwzglednym, to mi sie nie miesci w glowie...
        jesli w ogole maja jakiekolwiek wyrzuty sumienia, w co watpie, to nie jest
        zadna kara
        oni tego dzieciaka po prostu nienawidzili, bo tylko tak mozna wytlumaczyc takie
        zachowanie
    • zoofka Re: Smierc dziecka 30.04.06, 01:47
      Jestem chyba zbyt smarkata na kobiecą poradę :-(
      Chcę Ci tylko napisać, że jestem z Tobą. Niewiele, ale może przyda Ci się w
      tych ciężkich chwilach kawałek mojego serca...
    • mag.avocado Re: Smierc dziecka 02.05.06, 20:24
      Dzieciaku, rany, nie wiem co Ci napisac...
      Nikt, kto nie przezyl tego co Ty Cie nie zrozumie. W tym wzgledzie musisz sie czuc bardzo samotna.

      Mam dwojke maluchow i byloby to dla mnie rownie straszne, jak dla Ciebie, gdyby cos takiego sie stalo.
      Nigdy nie wiadomo, na kogo padnie.
      Dziadkowie maja pewnie potworne wyrzuty sumeinia.

      Kazdy z nas myli sie czasem wzgledem swojego dziecka, swoich bliskich w ogole.
      To potwornie smutne, ze tym razem tak zle sie to skonczylo.

      To musialo byc cudownie wrazliwe, dobre dziecko; honorowy chlopak..!

      Moze kiedys zdecydujesz sie na adopcje, to nie to samo i w ogole bez porownania, ale taka Mama, jak
      Ty moze nie powinna byc sama...?

    • n_itka Re: Smierc dziecka 03.05.06, 18:25
      ktos tu juz to napisal, ale mysle ze warto to powtorzyc - pisz listy do meza,
      takie na zasadzie pamietnika o tym co czulas po tym co sie stalo, jak czujesz
      sie samotna i jesli uznasz ze chcesz je wyslac to wyslij, pisanie samo w sobie
      ma funkcje oczyszczajaca i latwiej jest uporzadkowac mysli.
      ja bardzo wspolczuje, mojej cioci synek zmarl w mlodym wieku, ale nie popelnil
      smobojstwa, jednak to bylo okropne przezycie dla calej rodziny.
    • tiuia Re: Smierc dziecka 04.05.06, 12:47
      Bardzo Ci wspolczuje... Nie bede pisac slow pocieszenia, bo ciezko takowe
      znalezc. Te grupy dyskusyjne, rozmowy z kobietami, ktore rowniez stracily
      dzieci, powinny Ci pomoc. Zycze Ci odnalezienia sie w tym wszystkim i zbudowania
      na nowo szczescia. Pozdrawiam i trzymam kciuki...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka