Dodaj do ulubionych

Podryw na ulicy:)

09.05.06, 19:21
Siemka. Poproszę drogie panie o odpowiedź co właściwie czuje
dziewczyna/kobieta podrywana przez nieznajomego na ulicy. Czy to powoduje u
was złość i myśli typu:
-Co za lamus? Co on sobie wyobraża ? Ogólnie to czy z takich akcji może
rozwinąć się prawdziwa miłość? tj. z podrywu na żywca- na ulicy, w parku.
Może byście podały jakieś przykłady np. czego nie powinien robić mężczyzna,
żeby nie wyjść na owego LAMUSA :)
P.S. Jestem niedoświadczony, sorki jeśli zadałem głupie pytanie
Obserwuj wątek
    • caprissa Re: Podryw na ulicy:) 09.05.06, 19:24
      nie fajne, ja zawsze mysle, jak ktos sie patrzy.. ze bedzie zle=gwlciciel i
      zmykam:)

      no widzisz takie czasy, ale jak bylma ja i kolezanka to inaczje, ale jak ty sam
      i ona sama to wiesz, moze zmyknac, ale nie z powodu innego jak dangers:)
    • sagis Re: Podryw na ulicy:) 09.05.06, 19:30
      Ja myślę sobie wtedy "spadaj" i szybko uciekam.
      Ale, to ja nie lubię, kiedy mnie nachodzi jakiś nieznajomy.
      Chyba, że taki cudowny i w jakiś cudowny sposób, że nie mogłabym się mu oprzeć:-))))
      Na żywca jednak żaden mnie nie weźmie;-)))
      • a.bc Re: Podryw na ulicy:) 09.05.06, 19:36
        Czuje niepokój-podryw na ulicy to taka historyjka z reklamy
        Tyle rzeczy dzieje sie na ulicy, ja nie potrafię zaufac obcemu facetowi i np
        umówic sie z nim na kawę.

        • carloss3 Re: Podryw na ulicy:) 09.05.06, 19:51
          Chyba was rozumiem. Piszcie, piszcie jest ok
    • martewa2 Re: Podryw na ulicy:) 10.05.06, 10:47
      Widzac ze wiekszosc kobiet jest sceptycznie nastawiona, spróbuje Ci pomóc.
      Zastrzegam ze jestem osoba dosc otwarta, pracuje w knajpie co powoduje ze gadam
      z roznymi ludzmi, tam tez poznalam duzo znajomych, i ogolnie nie mam uprzedzen
      co do rozmawiania z przypadkowymi ludzmi. Niestety dla Ciebie z tego co widze
      wiekszosc polskich dziewczyn jest bardzo uprzedzona co do przypadkowych
      znajomosci, choc ja nie moge pojac dlaczego ktos jest bardziej wart zaufania
      tylko dlatego ze studiuje ze mna niz dlatego ze jezdzi tym samym autobusem to
      ja.

      No, ale do rzeczy.

      1. Badz schludnie ubrany. Serio, nic tak u obcego nie odstrasza jak podejrzany
      wyglad. No chyba ze wpisujesz sie w ta sama subkulture co ona, jesli widzisz
      dziewczyne w glanach to Twoje glany tez jej raczej nie przeraza.

      2. Badz grzeczny, kulturalny. To jest najwazniejsze. Zadnego przeklinania,
      idiotycznych zagrywek.

      3. Odejdz, jesli Cie o to prosi. NIE NARZUCAJ SIE. Pozostaw po sobie chociaz
      mile wrazenie.

      A co dokladnie masz mówic, robic? To juz zalezy od chwili, Ciebie i dziewczyny.
      Powodzenia :)
    • emae Re: Podryw na ulicy:) 10.05.06, 11:24
      Teraz jestem w szczęśliwym związku, ale kiedy jeszcze byłam sama, strasznie
      irytowało mnie jedno zjawisko. Rózni, często fajni chłopcy uśmiechali się do
      mnie na ulicy, czasem coś mówili, jakieś komplementy itd, a potem... nic!
      Przecież sama do takiego nie podejdę?! Najgorsze było, jak i mnie chłopak się
      podobał. Więc podryw na ulicy - zdecydowanie tak!
    • lilarose Re: Podryw na ulicy:) 10.05.06, 11:34
      Raczej jestem nastawiona sceptycznie, pewnie dlatego, że mama mi zawsze mówiła,
      żeby nie rozmawiać z nieznajomymi :))))))
      Ale jesli facet jest inteligentny, kulturalny, nie namolny, mogę się wdać w
      miłą pogawędkę.
      Chyba tylko raz mi się zdarzyło, że dałam swój numer chłopakowi, który zagadał
      do mnie w metrze. W rozmowie wyszło, że studiuje na mojej uczelni i to mnie
      jakoś uspokoiło...Zostaliśmy kumplami, spotykalismy sie raz na jakiś czas, dużo
      esemesowaliśmy, potem on wyjechał na stałe do Finlandii. Ale miło
      wspominam "metrową znajomość"
    • spragnienie Re: Podryw na ulicy:) 10.05.06, 18:36
      Wywola usmiech u kazdej kobiety, poprawi jej nastroj. Jesli podrywana kobieta
      odepchnie pana - jemu nie bedzie do smiechu.
      Stosunek mialam nijaki. To zalezy kto i jka podrywa obca kobiete. Do mnie
      podszedl 4 lata temu moj obecny partner. Zrobil to w taki sympatyczny sposob,
      ze zgodzilam sie z nim pojsc na kawe. Piejmy do dzis wspolnie - tylko, ze
      herbate;-);
      • magdaksp Re: Podryw na ulicy:) 10.05.06, 18:56
        nie umówilabym sie zkims kto podrywa mnie na ulicy wogóle sam pomysl uwazam za głupi
        • alpepe Re: Podryw na ulicy:) 10.05.06, 19:18
          a ja nie, np. moją matkę mój ojciec poderwał w pociągu.
    • annka78 Re: Podryw na ulicy:) 12.05.06, 14:34
      Mój mąż poderwał mnie na ulicy :)
      Po prostu podejdź, przedstaw się - bądź grzeczny i nie przestrasz jej czymś bo
      sposób jest rzeczywiście niekonwencjonalny - no ale jak nie masz jak inaczej
      dotrzeć do dziewczyny (nie macie współnych znajomych np.) to dlaczego nie? to
      jedyny sposób :) Wybierz miejsce publiczne, żeby czuła się pewnie. Nie proponuj
      pójścia w jakieś ustronne miejsce. Po prostu poproś o numer telefonu,
      pogadajcie chwilkę, uszanuj że może się gdzieś spieszy, nie ciągnij ją na siłę
      wtedy gdzieś, zapytaj czy możesz zadzwonić i umówić się na spotkanie.
      powodzenia!
    • carloss3 Re: Podryw na ulicy:) 13.05.06, 15:26
      A jednak można :) z tego co widzę szanse są jak 1:10 ale kto nie szuka, ten nie
      znajdzie.Fajnie dzięki za info. Pozdrówka
    • weronika_t Re: Podryw na ulicy:) 22.05.06, 20:39
      to zależy na czym ten podryw polega...
      choć ulica raczej nie jest zbyt romantycznym miejscem! niektóre dziewczyny mogą
      uciekać w obawie przed zboczeńcami :)!

      ale jeśli chłopak ma takt i pomysł to może coś zdziałać...

      jeszcze jedno - na ulicy dużo osób się śpieszy, także raczej ciężko bedzie
      porozmawiać, ludzie w naszych czasach pedzą przed siebie i omijają każdego kto
      ich zaczepia!

      no ale powodzenia :)!
    • bitch.with.a.brain Re: Podryw na ulicy:) 22.05.06, 20:43
      jesli facet jest trzeźwy i przystojny to jest to bardzo fajne. Czuje sie
      atrakcyjna.Mam faceta,wiec milosc sie z tego nei rozwinie,ale na jakas kawe
      szansa jest:)
    • okrutny_kamikadze Re: Podryw na ulicy:) 23.05.06, 13:23
      Cżęsto laska jest na "nie". Wtedy możesz klepnąć ją po tyłku albo złapać za
      dupę. I tak nie masz już nic do stracenia. A przynajmniej sobie klepniesz albo
      pomacasz. Poza tym w ten sposób utrzesz troche nosa takiej flądrze.
    • chooligan Re: Podryw na ulicy:) 23.05.06, 13:32
      Musisz mieć siłe przebicia. Kiedyś napotkałem 2 osobników którzy
      dowiedziawszy się że jestm z miasta X odparli:
      - nie obraś sie ale największe qrwy są z X
      - przeca wiem, ale jak jesteście takie kozaki to poderwijcie te dwie
      dupy obok
      No i pacjenci ruszyli na te 2 laski jakie czekały niedaleko nas i najpierw
      sie ostro pokłócili bo babki się wkurzyły ale po chwili wspólnie pogodzili
      i co widzę: bractwo zasuwa do knajpy obok. No to mnie łapy opadli..
    • nutopia Re: Podryw na ulicy:) 23.05.06, 13:42
      do 30 roku życia podryw na ulicy wkurza naprawdę mocno, po 30-tce nieco mniej:)
      • aniol74 Re: Podryw na ulicy:) 23.05.06, 14:32
        Podryw na ulicy - zdecydowanie TAK.
        Mojego pierwszego meza poznalam w ten sposob, zapytal mnie o droge do pewnego
        sklepu, akurat szlam w tym samym kierunku i od slowa do slowa tak wyszlo...
        Co prawda nie jestesmy juz malzenstwem, ale tak bywa.

        I wlasnie w piatek znow mi sie zdarzyla podobna historia, mily anglieski
        chlopak zapytal mnie na ulicy o sklep, a ja znow szlam wlasnie w tym kierunku,
        pozniej zapytal, czy moglabym mu dac moj numer telefonu, wczoraj sie
        spotkalismy i bylo uroczo. Kto wie?

        Podryw musi byc mily i naturalny, taki nie wymuszony, albo sie cos wydarzy,
        albo nie.
    • niebieskooka77 Re: Podryw na ulicy:) 23.05.06, 15:30
      Sama nie wiem.
      Ostatnio późnym wieczorem zatrzyma sie obok mnie samochód i siedzący w nim facet zapytał czy możemy chwilę porozmawiać. Argumentem było to, że ktoś go zostawił i bardzo potrzebuje rozmowy. Oczywiście nie wsiadłam do samochodu, bo aż taka głupia nie jestem. Dałam mu swój nr telefonu. Ale dopdały mnie wątpliwości, czy chcę się z nim umówić, tym bardziej, że nalegal konkretną godzinę (19.00). Ja wolałam wcześniej, w końcu jakby nie bylo to obyc facet. Poprosiłam o kilka dni do namysłu i na tym zakończył naszą znajomość:-)
      Dziwny patent na podrywanie. bardzo dziwny....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka