mmaupa
21.05.06, 16:21
Niedawno skonczyl sie moj dosc dlugotrwaly (18 miesiecy) zwiazek na odleglosc.
Rozstanie odbylo sie raczej bezbolesnie, za porozumieniem stron, ze tak
powiem, dalej jestesmy przyjaciolmi. Problem zaczal sie po powiadomieniu mojej
mamy o w. wym. fakcie. Mimo ze nie mieszkam w domu (studiuje poza krajem),
jestem w stalym kontakcie z mama - Skype, mejle itd, poza tym jestem od
rodzicow czesciowo zalezna finansowo. Otoz mama uwielbiala mojego bylego
(inteligentny, z dobrej rodziny, studiuje na elitarnej uczelni, sympatyczny,
wygadany, itd itp) i nie moze sie pogodzic z faktem, ze nasz zwiazek sie
skonczyl - od tej pory jest obrazona i przestala sie do mnie odzywac.
Sprawa zaczela sie komplikowac, poniewaz jeden z moich dobrych przyjaciol,
ktorego znam od trzech lat, stal sie wiecej niz przyjacielem ostatnimi czasy.
Mama jest w panice, poniewaz on jest MUZULMANINEM (z Macedonii). Pewnie zaraz
forum ukamienuje mnie za to, ze w ogole sie z takim facetem zadaje, ale coz...
Nie jest fanatykiem religijnym, nie modli sie piec razy dziennie, a nawet
pije alkohol - ale zostal wychowany w kulturze islamu, co oczywiscie czyni go
terrrorysta bijacym swoje czterdziesci zon.
No i jak wytlumaczyc mamie, ze w wieku 21 lat nie mam zamiaru za owego
Strasznego Muzulmanina wychodzic za maz, co wiecej, ze nie mialam podobnych
zamiarow wobec poprzedniego, "idealnego" faceta (na co zdaje sie mamuska
liczyla). Moj obecny zwiazek musi sie i tak skonczyc w sierpniu, poniewaz
kontynuujemy studia na roznych uczelniach - sad but true.
Najgorsze jest to, ze mama miala przyjechac na fete z okazji ukonczenia
studiow (graduation ceremony) - a teraz nie wiem, jak to wszystko bedzie
wygladac...
Jakies rady?
Acha, tak, probowalam rozmawiac. Lakoniczne odpowiedzi + wyrzuty. Zupelnie nie
poznaje mojej kochanej mamy, porozumiewamy sie niemal wylacznie przez brata.