Dodaj do ulubionych

Co robimy z ciałem?

10.01.03, 22:59
Dziwi mnie fakt, ze autorka artykulu jednym tchem zglasza
gotowosc do bycia dawca organow do przeszczepow i bycia dawca
ciala do plastynacji. To pierwsze ratuje zycie.... A zabiegi
pana von Hagensa obliczone sa na skandal i dochod. W kazdym
razie wystawa "Körperwelten" nie jest obwoznym atlasem anatomii
w trzech wymiarach, o czym kazdy przekonac sie moze chocby na
podstawie www.koerperwelten.de/en/home.asp. Zwloki
poddane plastynacji nie maja przekazywac informacji o budowie
ludzkiego ciala, lecz zaskakiwac, dziwic ...
Prosze obejrzec jak bardzo nienaturalnie spreparowane sa
przedstawione na zdjeciach plastynaty. Trudno mi widziec w tych
cialach sztuke, jeszcze trudniej - anatomie.
To ze wystawa cieszy sie powodzeniem wynika po czesci z aury
tajemnicy i przestepstwa, ktora otacza jej tworce - nie wiadomo
jakiego pochodzenia sa ciala, wykorzystane przez von Hagensa,
czy przekazane zostaly mu dobrowolnie. Sam anatom nie ma dyplomu
lekarskiego (wszelkie tytuly naukowe zostaly mu w Niemczech
odebrane na dlugo przedtem zanim zajal sie plastynacja -
powoluje sie na informacje tygodnika "Der Spiegel")...
Dlatego dziwi mnie jak dziecko ...plastynacja jako alternatywa
do dawstwa organow.
Obserwuj wątek
    • Gość: Plastynator Co robimy z ciałem? IP: *.acn.waw.pl 11.01.03, 09:13
      KD pisze: "...bo jeszcze naród by się nie sprawdził i ustawił w
      kolejce po bilety, jak na jakiegoś Picassa." Jasne, ze czesc
      narodu by poszla popatrzec, tak jak gawiedz zbiera sie wokol
      miejsca wypadku czy przy pozarze. Ale KD pakuje w swoj felieton
      caly narod. A czemu? Bo ludzie generalnie maja ja w dupie i to
      ja bardzo boli - ten fakt iz najzwyczajniej w swiecie Kinga z
      jej pogladami wali ich rowno. Niech wiec moze wybierze sie z
      wizyta do plastynatora, zabierze ze soba Kaske Kozyre i obie
      niech dadza sie spreparowac - tylko w ten sposob moga liczyc na
      wieksza publicznosc niz obecnie.
    • niedzwiedziczka Re: Co robimy z ciałem? 11.01.03, 09:51
      No i okazuje się, że sztuka staje się celem, zamiast
      środkiem prowadzącym do celu. Ma zszokować, zadziwić
      i.... i tylko tyle. Dla mnie sztuka jest wyłacznie
      środkiem, który ma zmusić do zastanowienia, który ma
      uwrażliwić na rzeczywistość. Tak samo jak z feminizmem
      Kingi Dunin. Dla mnie feminizm jest środkiem do
      realizacji celu, jakim jest lepsze, godniejsze życie. Dla
      pani K. jest on celem samym w sobie.
    • Gość: kid Re: Co robimy z ciałem? IP: *.core.agatsystems.pl 11.01.03, 12:14
      widziałam zdjęcia z wystawy; mówiliśmy o niej na ostatnich
      zajęciach w Instytucie Kultury Polskiej. Na początku to
      szokuje. Potem przestaje. Patrząc na te zdjęcia nie mam
      poczucia, że to są ludzie, ich ciała. To nawet nie wygląda jak
      zwłoki. Gubi sie gdzieś ta swiadomość, że patrzę na ciało
      zmarłego. Nie jest to może godne epopei, ale chyba nie ma co
      przesadzać. Im więcej uwagi temu poświęcamy, tym więcej uwagi
      ściągamy na tego rodzaju "sztukę".
    • Gość: dread A jeden Chinczyk robi jeszcze fajniej IP: *.acn.waw.pl 11.01.03, 13:57
      A jeden Chinczyk robi jeszcze fajniej i jeszcze bardziej artystycznie (chodzi
      mniej wiecej o to ze zezarl plod ludzki w ramach krzewienia sztuki):


      Artist Eats Baby
      Tue Dec 31,10:09 AM ET Add Oddly Enough - Reuters to My Yahoo!

      LONDON (Reuters) - A British television station defended a show in which a
      Chinese performance artist apparently eats a dead baby, calling it a "thought-
      provoking film about extreme art in China."

      Channel 4, which upset viewers with a dissection of a human corpse last month,
      plans to air the documentary in which artist Zhu Yu shows off photographs of
      himself washing a dead stillborn baby in a sink and putting its dismembered
      parts in his mouth.

      Politicians and media critics have condemned the plans but the Broadcasting
      Standards Commission said it could not address a program before it was shown.

      In a preview provided to Reuters, Zhu is also shown having a piece of his own
      body grafted onto a pig. He describes his work as expressing his Christian
      faith, saying: "Jesus is always related to death, blood, wounds, etc."

      The show's presenter, a Sunday Times newspaper art critic, calls the
      work "suffering for your art on a messianic scale."

      He added: "I expected to be horrified by him, but I found him peaceful,
      monastic and even charming. When the cameras were switched off he admitted he'd
      vomited twice before going through his baby performance. But it was crucial to
      do it, so he forced himself."

      Sorry ze nie tlumacze ale zakladam, ze czytelnicy Wyborczej troche jezyki
      znaja...
    • Gość: dread A jeden Chinczyk robi jeszcze fajniej IP: *.acn.waw.pl 11.01.03, 13:58
      A jeden Chinczyk robi jeszcze fajniej i jeszcze bardziej artystycznie (chodzi
      mniej wiecej o to ze zezarl plod ludzki w ramach krzewienia sztuki):


      Artist Eats Baby
      Tue Dec 31,10:09 AM ET Add Oddly Enough - Reuters to My Yahoo!

      LONDON (Reuters) - A British television station defended a show in which a
      Chinese performance artist apparently eats a dead baby, calling it a "thought-
      provoking film about extreme art in China."

      Channel 4, which upset viewers with a dissection of a human corpse last month,
      plans to air the documentary in which artist Zhu Yu shows off photographs of
      himself washing a dead stillborn baby in a sink and putting its dismembered
      parts in his mouth.

      Politicians and media critics have condemned the plans but the Broadcasting
      Standards Commission said it could not address a program before it was shown.

      In a preview provided to Reuters, Zhu is also shown having a piece of his own
      body grafted onto a pig. He describes his work as expressing his Christian
      faith, saying: "Jesus is always related to death, blood, wounds, etc."

      The show's presenter, a Sunday Times newspaper art critic, calls the
      work "suffering for your art on a messianic scale."

      He added: "I expected to be horrified by him, but I found him peaceful,
      monastic and even charming. When the cameras were switched off he admitted he'd
      vomited twice before going through his baby performance. But it was crucial to
      do it, so he forced himself."

      Sorry ze nie tlumacze ale zakladam, ze czytelnicy Wyborczej troche jezyki
      znaja...
    • Gość: Lena Re: Co robimy z ciałem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.01.03, 21:11
      Miałam okazję obejrzeć wystawę "Body Worlds". Uczucia mam mieszane: z jednej
      strony zachwyt nad pięknem ludzkiego ciała i niewątpliwe walory poznawcze
      wystawy ("plastynaty" były bardzo naturalne- wizytę w muzueum, w ramach zajęć,
      powinni zaliczyć wszyscy studenci medycyny. Poza tym niesamowite i naprawdę
      dające do myślenia było porównanie np.płuc palacza i niepalącego czy też
      organów zaatakowanych przez raka), z drugiej, cóż.., czasami miałam wrażenie,
      że ludzie w ogóle nie zwracają uwagi, że to jednak ludzkie ciała, które
      wymagają nieco szacunku.
      Myślę, że warto było zobaczyć tę wystawę- zaczęłam po niej zupełnie inaczej
      patrzeć i pojmować swoje ciało.
      • Gość: hrynek moze Ci cos spreparowac? IP: *.acn.waw.pl 11.01.03, 21:38
        Taniutko.
      • Gość: Łasica Re: Co robimy z ciałem? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 12.01.03, 15:39
        Nawiązując do wątku Leny: zetknięcie z ludzkim ciałem w takim
        stopniu napewno przewartościowuje poglądy. Ale tylko wtedy gdy
        jest swiadomym przeżyciem, gdy idziemy tam i wychodzimy z
        odrobiną refleksji. Inaczej to wizyta w małym objazdowym muzeum
        horroru, jakie co roku można oglądać w nadmorskich kurortach.
        Wczoraj przerażajace pająki, dziś najbardziej jadowite weże
        świata, jutro zwłoki jak żywe. Czy o to chodzi?
        Zaś dla studentów medycyny ani zetknięcie z preparatem, ani z
        wirtualną symulacją nie zastąpi kontaktu z pacjentem lub z jego
        ciałem. Chodzi tu tez o pewien respekt przed... majestatem,
        tkwiacym nawet w opustoszałym, zużytym ciele starego człowieka,
        ciele które, jak wielu wierzy ,jest mieszkaniem Ducha. Ja sama
        uczestniczyłam w sekcji nie bedąc studentem medycyny ale
        filologiem- by porównać wrażenia autora opisane w jednej z
        książek z mymi własnymi odczuciami.Powiem tylko tyle że
        znikomość doczesnego bytu dotarła do mnie wówczas z niezwykłą
        ostrością.
        Gdzie w tym wszystkim mieści sie sztuka? Chyba nie w tym by
        epatować sama sobą ale by pobudzać do refleksji.
        Kilka prac piętnowanej przez jednego z przedmówców p. Kozyry
        moim zdaniem w tym kryterium sie mieści- i to wcale nie z uwagi
        na skandal obyczajowy jaki spowodowały. Właśnie wbrew niemu.
        Ciało kobiety ,w którego sekcji uczestniczyłam, ze swieżymi
        śladami niedawnego życia, z ziemią za paznokciami, z opalonymi
        paskami stanika jaki nosiła do pracy w ogrodzie- pamięć życia
        urtwalona po smierci na ciele- te obrazy pozostawiły we mnie
        niezatarte wrażenie choć przecież nie nazywam ich sztuką. Cos
        jednak łączy te dwa światy - refleksja, zaduma, myśl. W
        preparatach niemieckiego pseudo-doktora tego nie znajdziemy.
        Jest tylko chora wyobraźnia krypto-nazisty.
    • Gość: KR$ Re: Co robimy z ciałem? IP: *.riz.pl 13.01.03, 12:37
      A mnie tam dziwi, że Pani KD tylko bardzo delikatnie dotknęła
      problemów związanych z nierównościami płciowymi a już w ogóle
      nic nie pisze o dyskryminacji kobiet....

      Niesamowite. Nie poznaję Pani Dunin...
    • Gość: małgosia Re: Co robimy z ciałem? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 13.01.03, 12:46
      a moim zdaniem sztuka od pewnego czasu przestaje być sztuką i uprawia się kult
      brzydoty (niestety z coraz większym powodzeniem). Zapraszamy na Międzynarodową
      Wystawę Zawartości Latryn!
    • grogreg Marnotrastwo 13.01.03, 12:58
      Ja juz beda mnie po smierci obracac, to chcem zeby moje organki trafily do
      potrzebujacych a nie do jakiegos "artysty" dewianta z rzedu nekrofilow.
    • Gość: Przemek Re: Co robimy z ciałem? IP: *.tele.pw.edu.pl 13.01.03, 20:47
      asinek napisała:

      > W kazdym
      > razie wystawa "Körperwelten" nie jest obwoznym atlasem anatomii
      > w trzech wymiarach, o czym kazdy przekonac sie moze chocby na
      > podstawie <a href="http://www.koerperwelten.de/en/home.asp."target="_blank">www
      > .koerperwelten.de/en/home.asp.</a>

      Niestety - nie ma polaczenia z ta strona www (Fehler 404 - nicht gefunden), ale kiedys byl jakis reportaz o tej
      wystawie, chyba w GW. Tekst K.Dunin uswiadomil mi, ze nie ma zadnej roznicy miedzy uzyciem ciala ludzkiego jako
      "dziela sztuki" a jego wykorzystaniem jako relikwii. Bylem kiedys wstrzasniety widokiem w katedrze w Padwie jezyka
      i szczeki sw.Antoniego. Pani Dunin akceptuje takie wykorzystywanie zwlok, a ja odczuwam obrzydzenie.
      Nalezy jednak podkreslic ze jest to problem estetyki, obyczaju, a nie problem etyki (nikt nie doswiadcza tu krzywdy). Z
      tego wzgledu nie mowie, ze to zle, ale ze to odrazajace. Nie chcialbym zyc w swiecie, gdzie ludzkie zwloki walalyby
      sie po wystawach, np. jako manekiny, a jedyny dostep do Giocondy prowadzilby przez jakas trupiarnie...

      Co do prac Pani Kozyry, to nie widze tu zwiazku (chyba, ze artystka wziela sie rowniez za obrobke zwlok, o czym
      nie wiem). Ostatnio odwiedzilem "Swieto wiosny"- muzyka Strawinskiego przykula mnie do miejsca, trudno mi bylo
      wyjsc :-)

    • Gość: Helena S Disturbing IP: 213.78.64.* 14.01.03, 21:41
      Wystawa von Hagensa nie pretenduje do "sztuki", ma ona byc
      wystawa naukowa.
      Pamietam, ze jako dziecko, czekajac na rozpoczecie filmu w
      lubelskim Domu Kolejarza, poszlam pietro wyzej i natrafilam na
      wystawe "antyalkoholowa". Na polkakch ustawione byly sloiki z
      formalina, w ktorych plywaly plody i niemowleta urodzone z
      wodoglowiem, rozne potworki rzekomo uszkodzone alkoholizmem
      rodzicow. Pamietam, ze czulam potworne oburzenie, ze mozna
      zmarle dzieci pokazywac na wystawie, chocby nie wiem jak
      pouczajacej. Podobnie czuje dzis - jest jakas granica po
      przekroczeniu ktorej obarazamy nasze czlowieczenstwo. Nie jestem
      osoba religijna, ale kiedy mysle o van Hagensie, to przypomina
      mi sie, ze jego rodacy w swoim czasie robili z ludzi mydlo i
      abazury. Nie wiem czy nie gra tu roli takze i fakt, ze von
      Hagens jest Niemcem - staram sie o tym nie myslec, a jednak mi
      to przeszkadza. CHcialabym aby pani Kinga wrocila do tematu, bo
      ssama sobie nie daje z nim rady. Ale wszystkie moje instznkty
      krzycza- NIE!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka